nagikwiatek
26.10.09, 12:15
Moi rodzice postanowili, że mam podzielić się z bratem starszym o 4 lata
mieszkaniem, które jest kupione na mnie. W tej chwili je wynajmujemy i mamy z
tego jakaś kasę. Idzie ona na moje konto, ale kiedy poruszyłam temat tej kasy,
to okazuje się, ze ma być na " rodzinne" potrzeby nie na moje. Dodam, że
kończę studia. Dorabiam sobie, ale nie na tyle, żeby móc zamieszkać ze swoim
chłopakiem. Jesteśmy pare miesięcy po słowie...
Ja nie chce się dzielić. Chcę, żeby to mieszkanie było dla mnie i dla mojej
przyszłej rodziny. Mój brat jest powsinogą, jest z dziewczyną 5 lat, otwarcie
mówi wszem i wobec, że nie chce się z nią żenić. Dla mnie to jest równoznaczne
z tym ,że nie chce mnieć dzieci. Zawód na który się przyucza( przewodnik
wysokogórski) będzie mógło wykonywać mając 40 stkę. Przez ten czas forsa
będzie mu głownie potrzebna na JEGO KURSY, JEGO drogie ubrania sportowe, JEGO
drogi SPRZęT. Ja sie bronie w tym roku i mam nadzieje znaleźć zatrudnienie i
nie być zależną od rodziców.
Ale mam moralny dylemat, w końcu to brat...
Tylko że zniszczy moje marzenie o w miarę komfortowym życiu i spokojnym
macierzyństwie.
Jestem w stanie zrzec się domu rodziców na jego rzecz.
Boję się, że kiedy rodzina się o tym dowie, to się ode mnie odwrócą.
Ale bardziej zależy mi na moim największym marzeniu.