na.rozdrozu
09.11.09, 21:38
Mam do Was pytanie i ocenę takich sytuacji. Czytam te różne historie
ludzi, którzy poznali się przez internet i zadziwia mnie jedna
rzecz. Oni na pierwszym spotkaniu są już przekonani, że to jest
ten/ta jedyny/a i idą na całośc, że nawet wprowadzają się do siebie
po 3 dniach znajomości, bo całowanie się na pierwszym spotkaniu jest
normą...
No ja chyba czegoś nie rozumiem. Naprawdę można być tak pewnym swego
wyboru nie widząc i znając człowieka, albo znając go tylko
wirtualnie? Nie mają obaw przed konfabulacją, zmyślaniem czy
półprawdami??
Ja też przezyłam totalną fascynację kimś za pośrednictwem samych
maili, na spotkanie biegłam jak na skrzydłach i chociaż wszystko mi
się zgadzało i pasowało - to jednak utrzymywałam dystans by samej
sprawdzić, poobserwować, przekonać się czy ten ktoś jest
Rzeczywisty. No jaki efekt? Facet odpuścił bo uznał, że mi coś nie
zaskoczyło skoro mam zahamowania, bo on wiązał bardzo duże nadzieje
z tym spotkaniem. Zaczynam żałować, że nie podeszlam do tego też tak
beztrosko, bo gość był fantastyczny (tzn. takie mam wrażenie :)) No
i wlaśnie - uważam, że trzeba założyć jakiś margines błędu i trochę
poobserwować...
No i jak to jest? Naprawdę ludzie są juz tak samotni, albo tak ufni,
a może wszechwiedzący - że po pierwszym spotkaniu wiedzą, że to
ojciec czy matka ich dzieci??