Dodaj do ulubionych

Zdradziła i nie chce odejść

20.11.09, 22:46
Moja głupia, lekkomyślna i była dziewczyna zakochała się w innym
facecie i to ostro. Kręcili ze sobą ponad pół roku, w końcu wyznali
sobie miłość. Fizycznie do niczego nie doszło, ale to raczej nie ma
znaczenia, bo liczy się serce.

Moja dziewczyna zrobiła z siebie totalnego debila, ponieważ po
miesiącu jak wszystko wyszło na jaw, w końcu postanowiła się
wyprowadzić i oficjalnie zerwała. W tym samym dniu, w którym ze mną
zerwała, poszła się spotkać ze swoim wymarzonym facetem i okazało
się, że on nie chce się z nią spotykać już. Płakała za nim godzinami
w nocy.


Moja była dziewczyna w związku z tym postanowiła się wyprowadzić ode
mnie i zostać samotną ("już nigdy w nikim się nie zakocham"), jednak
na następny dzień już się zaczęła podlizywać (przyszła spać do
mnie), na trzeci dzień zaczęła mnie całować po rękach i przytulać,
na czwarty dzień stwierdziła jednak, że jesteśmy świetnymi
przyjaciółmi i bardzo się lubimy, na piąty dzień oznajmiła mi, że
bardzo mnie lubi, ale mnie nie kocha i ją nie podniecam, a na
dziesiąty przychodzi się przytulać, całuje, płacze, że ja jej nie
chcę i jest jeszcze za to zła (siiiic!), ma wyrzuty do mnie, że jej
nie kupowałem kwiatów i nie walczyłem o nią. I jak mówię, że
zaczynam sobie kogoś nowego szukać, to ona mówi, że będzie jej źle i
będzie zazdrosna.

Oprócz tego, że byliśmy ze sobą ponad 2 lata, to byliśmy przez cały
związek serdecznymi przyjaciółmi. I takimi jesteśmy nadal. Jest
między nami ogromna więź czułości, przyzwyczajenia, przywiązania.
Nie mamy przed sobą tajemnic, mamy wiele wspomnień ze wspólnego
dzieciństwa. Ona uważa mnie za szlachetnego, wspaniałego i dobrego
człowieka i nie mówi tego na pocieszenie, bo ja wiem jak bliscy
sobie jesteśmy.

Nie wiem, co mam robić. Z jednej strony jeszcze coś do niej czuję i
chciałbym, żeby do mnie wróciła. Z drugiej, obrzydliwość mnie bierze
jak pomyślę, że jest zakochana w innym kolesiu. Ona też nie wie co
robić, bo z tamtym już nie chce mieć nic wspólnego, a ode mnie nie
chce odejść, bo się boi samotności. Ja też już nie mam ochoty na
seks z nią, bo mnie odrzuca.

Żyję sobie serdecznie ze swoją byłą dziewczyną, jak brat z siostrą,
jak przyjaciele.
To normalne?
Obserwuj wątek
    • cloclo80 Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:48
      Wywal sukę zanim wrobi cie w szczeniaki. Niech szuka innego psa skoro ją nosi.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:49
        Nie nazywaj tak mojej przjaciółki.
        • funny_game Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:55
          smutny.gosc napisał:

          > przjaciółki.

          Dobra. Piłeś. To wyjaśnia te brednie.
        • brak.slow Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:08
          tu sie uzywa tylko takich określeń. zachowujesz sie jak frajer. kopnij ją w dupę
          i po kłopocie. no chyba ze sie prosisz o te szczeniaki...
      • brak.slow Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:07
        10/10
    • funny_game Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:54
      Po pierwsze: faceci, dajcie spokój z tymi "smutnymi" nickami, bo galaretowato
      się robi.
      Po drugie: "nie podniecam jej", a nie "nie podniecam ją".
      Po trzecie: będziesz tak marudził, zamiast własne życie uporządkować?
    • rzodk-iewka Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:58
      Bądź twardy i mimo wspomnień daj sobie z nią spokój. Bo co będzie, gdy ty się do
      niej przełamiesz, a ona znów kogoś znajdzie? Podlizuje się, a tak naprawdę robi
      to w imię przysłowia "lepszy rydz niż nic".
      Nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki, tym bardziej, że juz wiesz, jak
      skończyło się to za pierwszym razem.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:05
        Dziękuję za pierwszą, choć przewidywalną, odpowiedź. Ja się do niej
        raczej nie przełamię, bo nie patrzę na nią już w taki sposób jak
        kiedyś. Na myśl o wspólnym seksie czy wspólnych "szczęśliwych
        chwilach" bierze mnie obrzydzenie.

        Szukam raczej na forum przykładów z życia, kiedy ktoś był w podobnej
        sytuacji i skończyło się to bardziej szczęśliwie. Bo naprawdę, z
        jednej strony nie chcemy być w związku typowo damsko-męskim, z
        drugiej - jesteśmy tak zaprzyjaźnieni i przywiązani, że nikt nie
        chce się wyprowadzić, bo nam ze sobą bardzo wygodnie.

        Ja liczę na to, że kiedyś zakocham się w kimś innym, ona w kimś
        innym i jakoś się ułoży.
        • mruff Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:31
          smutny.gosc napisał:

          > Ja liczę na to, że kiedyś zakocham się w kimś innym, ona w kimś
          > innym i jakoś się ułoży.

          Taaa...jak większość nieszczęśników. Otóż jest to zbyt optymistyczny
          wariant.
          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:36
            Myślisz, że się nie odkocham? Myślę, że mam szansę, bo coraz mniej
            ciepło o niej myślę i coraz częściej mam jej dosyć. Nieźle mi
            idzie :)
            • wyssana.z.palca w takim razie w czym problem? 21.11.09, 09:11


              bo nie kumam
    • pochodnia_nerona Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 22:59
      Jeśli to nie trolling, to...
      powiedz jej, że co prawda, jesteście przyjaciółmi, ale niestety, nie wyobrażasz
      sobie wspólnego życia po tym, co Cie spotkało z jej strony. I życz jej szczęścia.
      • funny_game Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:02
        I na koniec się rozpłacz albo poproś o bony na święta :F
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:07
        Mniej więcej tak jej powiedziałem. Tylko mi się za bardzo jej nie
        chce wyrzucać z chaty, bo jest świetną koleżanką, poza tym gotuje
        swojemu byłemu pyszne obiadki i dobrze nam jest.
        • horpyna4 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 09:43
          Jak gotuje pyszne obiadki, to w czym problem? Myślisz, że łatwo o
          dobrą kucharkę, w dodatku darmową? Niech mieszka i gotuje, tylko
          uważaj, żebyś za bardzo nie utył.
    • enith Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:06
      Ja wiem, dlaczego zakochała się w innym gościu. Ty to miętki fiutek bez jaj jesteś, świetny kandydat na przyjaciela, ale nie życiowego partnera. I przyjmując dziewczynę z powrotem po numerze, który ci odwaliła, jeszcze bardziej ukazujesz się jako facet bez honoru. Bądźcie sobie dalej przyjaciółmi, w końcu rozstanie nie oznacza, ze macie kompletnie zerwać kontakt, ale nie daj robić z siebie debila. Dziewczyna wzdycha do innego, ten inny jej nie chce, a ty jesteś zapchajdziura. Oczywiście do momentu, gdy znajdzie się kolejny mężniejszy od ciebie i panna w końcu ostatecznie kopnie cię w tyłek.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:10
        Z tym miękkim fiutkiem bez jaj możesz mieć rację, przyjacielu. Nie
        wiem, czemu taki jestem, ale taki się urodziłem już.

        Być może jeszcze ode mnie odejdzie, może jej kochaś się nawróci. Nie
        będę wtedy płakał za bardzo.
        • funny_game Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:16
          Na serio to piszesz?
          • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:23
            Daj się funny wypłakać chłopczykowi ze złamanym serduszkiem.:)
            To uczuciowy o szlachetnym serduszku...hmm nie umiem dobrać określenia:)
            • funny_game Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:28
              Kurde, bo w sumie co to za pęd do bycia twardym. Można być, jakim się chce, co?
              Można robić wszystko inaczej, niż mówi Cosmo ;)))
              Tak mnie jakoś ckliwie wino wzięło.
              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:31
                Nie zaprzeczam, że jestem smutnym chłopczykiem ze złamanym
                serduszkiem :) Nie rozumiem tylko dlaczego jesteście tacy brutalni
                na tym forum.
                • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:39
                  Gdzie tu brutalność?
                  • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:40
                    Brutalności nie możesz stwierdzić obiektywnie, że jest. Po prostu
                    wasze słowa brzmią mi dość oschle.
                    • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:45
                      Taa to ja chyba zrobię jak fuuny i golnę sobie winko:)
                      Na trzeźwo mógłbyś mnie dobić tą wrażliwością do kwadratu:)
                      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:48
                        Taki los smutny artysty :(

                        Jestem kimś wyjątkowym pod tym względem, ino w tym świecie się to
                        nie przydaje.
                        • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:52
                          A tak w ogóle to o co chodzi Ci w tym wątku? :)
                          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:57
                            Szukam jakiś przykładów (z doświadczenia) na to, że:

                            1. Można żyć z osobą płci przeciwnej bez seksu i w przyjaźni, aż do
                            wykombinowania jakiegoś nowego obiektu westchnień. [Nie mogę z
                            przyczyn finansowo-technicznych zdać mieszkania i poszukać sobie
                            szybko nowego lokum].

                            albo:

                            2. Można do siebie wrócić po czymś takim i nie być zapchajdziurą,
                            tylko na serio.
                            • aardwolf Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:58
                              1. mnóstwo ludzi tak żyje

                              2. zdarzyło mi się
                              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:02
                                Fajnie, ale patrząc na Twoje inne posty, że nie ważne dla Ciebie
                                jest czy panna nie myśli o innym przed spaniem, to nie biorę Twojego
                                doświadczenia na serio. Wybacz ;-)
                            • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:04
                              Szukaj dalej:) Pewnie 3 będzie właściwa:)
              • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:33
                No:) Czyli w życiu trza miętkim być:) To jest teraz "pro":)
                Ps
                PRO=zajebisty/e.
                Uczę się sloganu młodzieżowego;)
                • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:37
                  Nie obchodzi mnie jakim być "trzeba", ja po prostu jestem SOBĄ i nie
                  zamierzam udawać nikogo innego. Nie jestem typem maczo czy Casanova,
                  tylko przyzwoitym i kulturalnym człowiekiem, do tego mocno naiwnym.
                  Nie zamierzam robić nic przeciw własnej naturze.
                  • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:42
                    Tym samym musisz się zgodzić na bycie zapchajdziurą.
                    Nie trzeba być maczo itp.
                    Wystarczy mieć jakieś zasady.
                    • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:46
                      Łatwo Ci pisać, ale to był mój pierwszy związek, poza tym jestem
                      młody, więc może po takich przebojach wyrobię sobie charakter.

                      Zresztą - nie jestem żadną zapchajdziurą, bo nie jesteśmy ze sobą!!!

                      Żyjemy jak siostra i brat, bez seksu. No i mam obiad domowy na
                      mieszkaniu, więc nawet mi to pasuje. I nie mam zamiaru się
                      ograniczać już w życiu towarzyskim, w poznawaniu na imprezach innych
                      dziewczyn, itp...
                      • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:50
                        :)
                        A nie mógłbyś być tak po środku?
                        Nie maczo i nie mamla?
                        • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:53
                          Mógłbym. Pewnie taki byłem, jak się we mnie zakochała. Czasem
                          przychodzi i mówi o tym: ("kiedyś byłeś taki pewny siebie", "kiedyś
                          to, tamto"), itp.

                          Tylko teraz jest ogólna załamka. Bezradność. Nowe doświadczenie, z
                          którym trzeba sobie jakoś poradzić.
                          • wacikowa Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:55
                            No w końcu kobiety chciały równouprawnienia to mają:)
                            Wolno im się użalać nad sobą i być bezradną to i Tobie też wolno:))
                            • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:58
                              O właśnie :-)))
        • enith Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:21
          Wiesz, ja odnoszę wrażenie, że ta wasza przyjaźń, to chyba jest tylko w twojej głowie. Nie dopowiadasz sobie czasem czegoś? Spójrz na fakty: twoja dziewczyna i przyjaciółka zachowała się wobec ciebie wrednie, bez honoru, chamsko. Nie wiem, jaka jest twoja osobista definicja przyjaźni, ale w moim odczuciu przyjaciele nie robią sobie takich brzydkich numerów. Gdyby dziewczyna była twoją prawdziwą przyjaciółką, miałaby na uwadze twoje dobro. Czyli zwyczajnie, po tym, gdy kochaś kopnął ją w dupę, nie uwieszałby się ponownie na tobie, tylko pozwoliłaby ci otrząsnąć się po rozstaniu i dałaby szansę na kolejny związek z kobietą, która będzie cię kochać. Tymczasem dziewczyna myśli tylko o swojej dupie i swojej wygodzie, olewając twoje uczucia. No weź to chłopie na chłopski rozum: czy tak postępują przyjaciele?
          To pisałam ja, kobieta ;)
          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:35
            Widzisz, jest ze mną szczera i mówi, żebym odszedł. No to ja mówię,
            żeby ona odeszła, bo to ja wynajmuję mieszkanie. To ona w ryk.

            Albo mówi, żebym sobie kogoś znalazł, bo nie jest mnie warta. No ja
            mówię, że tak jest i się rozglądam za nowym narybkiem. To ona drżąco
            pyta się: "To mam się już wyprowadzić?". I jest przerażona tą
            perspektywą.

            Nazywa się przy mnie suką i szmatą, bardzo cierpi, przeprasza.

            Aha - jest trochę niezrównoważona emocjonalnie i pochodzi z rozbitej
            rodziny. Może to ma wpływ?
    • aardwolf Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:29
      Dla odmiany będę konsekwentny:
      skoro nie doszło do niczego fizycznie to nie było żadnej zdrady i dziewczyna po
      prostu sobie wyjechała na jedną noc dla odpoczynku.

      Czyli nie ma sprawy, dziewczyna jest czysta jako lelija, możesz z nią spokojnie
      być dalej.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:39
        Naśmiewasz się? :)

        W nocy to oni siadywali w knajpie, patrzyli sobie w oczy i wracali
        do domu. Fizycznie by mnie nie zdradziła, zanim by mnie nie
        opuściła. Jest może zdradliwą szmatą, ale chociaż to minimum
        przyzwoitości zachowała.
        • aardwolf Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:43
          > Naśmiewasz się?

          Nie, po prostu uważam że nie ma zdrady innej niż fizyczna.
          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:44
            A ja uważam, że fizyczna to mniejsze zło, bo to tylko wypełnienie w
            realu tego, co czuje dusza. Psychiczna jest gorsza, bo masz
            świadomość, że twoja panna przed snem myśli o kimś innym i jest z
            Tobą tylko ciałem, ale nie duchem.
            • aardwolf Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:48
              No to chyba się nie dogadamy bo mnie to czy pana przed zaśnięciem myśli o King
              Kongu czy o Janosiku nie interesuje, ważne tylko żeby jakiegoś syfu mi nie naniosła.
          • nanai11 Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:45
            Jest, zdrada uczuć.
            • aardwolf Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:49
              Jeśli pojawi się 'HIV uczuć' to będzie i 'zdrada uczuć'.
              Jak na rzie nie ma.
            • fuks0 Re: Zdradziła i nie chce odejść 20.11.09, 23:52
              Na zdradę uczuć zdradzający nie ma większego wpływu, na zdradę
              fizyczną ma.
              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:00
                To po części prawda. Miłość niby nie wybiera. Dlatego też łatwo jej
                wybaczyłem. Fizycznej bym nie wybaczył, bo uważam to za obrzydliwe,
                żeby wkładać tam, gdzie jakiś konkurent wkładał.
    • avital84 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:01
      Ja chyba Cię rozumiem, nawet bardzo. 3 tygodnie temu zerwał ze mną
      mój mężczyzna. Przez 1,5 tygodnia mieszkaliśmy jeszcze razem. I było
      dziwnie w tym czasie, bo dokładnie tak jak u Was.

      W naszym związku nie było zdrady, przynajmniej ja nic o tym nie
      wiem. Powodów rozstania nadal nie mogę zrozumieć. Przez 1,5 tygodnia
      spaliśmy razem w jednym łóżku. Nie powiem, że ja nie szukałam
      kontaktu i bliskości w tym czasie, bo szukałam. Zachowywaliśmy się
      prawie tak jak byśmy byli razem...a ja miałam nadzieję, że może
      wszystko wróci do normy. Zapytał się nawet dlaczego tak właściwie
      się wyprowadzam.

      Teraz, gdy się wyniosłam praktycznie kontakt się urwał. To żenujące,
      ale jeżeli jest jakikolwiek to wychodzi z mojej strony. Chociaż
      mówił, że będzie się mną opiekował, będzie mnie gdzieś wyciągał, że
      nie będziemy w związku, ale będzie obok. Tak naprawdę chyba sam nie
      wiedział o co mu chodzi, czego chce, albo myślał, że słysząc takie
      rzeczy będzie mi łatwiej. Teraz jest cisza.

      Ja oczywiście niedość, że go wciąż kocham to mimo wszytsko szanuje i
      uważam za przyjaciela. Chociaż przyjaciele chyba tak nie ranią i
      liczą się z uczuciami innych, dają swoim przyjaciołom szansę na
      przedstawienie ich wizji relacji, pracują nad nią.

      Myślę, że jesteś w pierwszej fazie przchodzenia stanu straty. Tak
      powiedziała mi znajoma psycholożka. Polega to na negowaniu tego co
      się stało i udawaniu, że jest jak dawniej.

      Ja mimo wszystko, mimo bólu, łez, cierpienia, pewnie gdzieś w środku
      marzę o tym by wrócić do tego co było. Tylko, że wrócić się nie da,
      a gdyby się wróciło to na jakich zasadach? Na pewno nie na tych
      samych.

      I powiem Ci, że z boku jest to dla mnie oczywiste, że powinieneś od
      niej odejść i odseparować się jak najszybciej. Ja za moim bardzo
      tęsknię, ale wiem, że najzdrowsze było by chociaż na razie odcięcie
      się całkowicie od niego. Jeżeli będziesz wciąż z nią mieszkał,
      przytulał się itd. to wciąż będziesz czuł ból, będziesz miał mętlik
      w głowie.

      Nawet jeżeli będziecie kiedyś razem to póki co powinniście dać sobie
      czas i nie mieszkać razem. Ona powinna sama dojść do tego czego
      chce. Jeżeli nie będzie tego pewna to tracił na tym będziesz Ty i
      czym dłużej będzie to trwało, tym dłużej ona będzie Cię ranić.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:09
        Dziękuję za ładną i długą wypowiedź.

        Masz rację - tak właśnie jest: chcę się wyprowadzić i nie mieszkać
        razem. Mamy tylko kłopoty finansowe i prawne i musimy jeszcze około
        miesiąca-dwóch czekać z oddaniem mieszkania.

        Przez ten czas niestety będę musiał być z nią pod jednym dachem
        (teraz pojechała na 3 dni do rodziców).

        A chcę mieszkać oddzielnie, bo wiem, że jeśli mnie nie kocha w ogóle
        (dzisiaj 3 razy mówiła, że kocha), to nie wróci i urwie kontakt.
        Jeśli zaś coś do mnie czuje i będzie bardzo tęsknić, to chciałbym,
        abyśmy znowu zobaczyli wtedy w sobie to 'coś'.

        To byłby ideał, tylko w realu nie da rady tak narazie zakończyć
        sprawy.

        I to jest właśnie problem. Drugi problem polega na tym, że ona się
        nie spieszy z wyprowadzką... :/ Szkoda, bo moglibyśmy zrobić
        eskperyment pt. "kim dla Ciebie jestem".
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:18
        Dziękuję za ładną i długą wypowiedź.

        Niestety, to nie jest możliwe, żeby nie mieszkać razem jeszcze przez
        ok. dwa miesiące. Dopiero później, jak coś.

        Najlepiej by było zamieszkać oddzielnie i wrócić do siebie po
        dłuuugim czasie, albo już się nie widywać. Wóz albo przewóz. Niech
        się odkocha, niech się zastanowi, niech się zakocha z powrotem lub
        zostaje sama.

        Ciekawi mnie tylko czy są jakieś pary, które wróciły do siebie
        właśnie po zdradzie uczuć, a nie po zdradzie fizycznej.
    • molly.malone Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 00:10
      Weź mnie, zamieszkam z wami, co prawda nie umiem gotować ale mam
      mnóstwo innych talentów. Zresztą twoja była nam będzie gotować. Po
      moich ostatnich przejściach właśnie mam dość twardzieli i chętnie
      uzdrowię waszą domową sytuację. Ona wtedy siłą rzeczy będzie musiała
      się zająć sobą, znajdzie sobie nowego chłopa i będziemy żyć w
      doskonałej hipisowskiej komunie.

      Co ty na to?
      • smutny.gosc Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 00:25
        Nie do końca - po prostu ją wywalimy :)
        O ile się w Tobie zakocham, oczywiście ;-)

        Ładna jesteś? ;-)

        Dzięki za wesoły post :)
        • molly.malone Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 00:54
          > Nie do końca - po prostu ją wywalimy :)
          > O ile się w Tobie zakocham, oczywiście ;-)

          a kto nam będzie gotował? co to za 'o ile'?

          > Ładna jesteś? ;-)

          posikasz się ze szczęścia jak mnie zobaczysz.

          > Dzięki za wesoły post :)
          • smutny.gosc Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 00:59
            Ja też umiem gotować, ino się chowam z tym przed byłą ;-)
            • molly.malone Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 01:22
              no to w sumie się jej nie dziwię - obiboka też bym nie chciała.
              • smutny.gosc Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 01:30
                O bu :(

                Źle to rozegrałem ;)
                • molly.malone Re: Weź mnie, mnie weź! 21.11.09, 01:50
                  No rzeczywiście kiepsko. Następnym razem miej to z tyłu głowy jak ci
                  się będzie kolejna laska pchała do łóżka.
    • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 00:50
      Nienormalne. Gdyby tamten gość ją przyjął tamtej nocy - nie wróciłaby do Ciebie.
      Nie bierz ochłapów. Znajdź sobie kobietę, której będzie na Tobie przede
      wszystkim zależeć. Z którą będzie łączyła Ciebie miłość, przywiązanie, a nie
      przyzwyczajenia i wspomnienia z dzieciństwa. Jeśli tylko tego potrzeba Ci do
      szczęścia to równie dobrze do końca swoich dni mógłbyś mieszkać z mamą.
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:08
        :)

        Masz rację - gdyby on ją chciał, to nie wróciłaby do mnie. Nie
        rozumiem tylko tej BEZCZELNOŚCI - po takich przebojach przytula się
        i udaje, że żałuje. I to w sumie już na drugi dzień po tym jak ze
        mną zerwała zaczęła swoje podchody.

        Kobiety są takie z premedytacją [przanalizowała i pomyślała: "lepszy
        rydz niż nic, więc będę się podlizywała do byłego"], czy też może
        półświadomie i bez wyrachowania ["Jak mogłam nie docenić byłego,
        przecież ten okazał się takim draniem"].

        No cóż, ja się rozglądam za kimś ciekawym i wierząc w przeznaczenie
        liczę, że spotkam jeszcze taką na swojej drodze. Problem w tym, że
        po 2 latach wspólnego życia byliśmy dla siebie oczywistością. Na
        bezczela powiedziała mi nawet, że kocha tamtego, ale to ja jestem
        wpisany w jej przyszłość i że nie wierzy w niego.

        Bardzo ją lubię, ale w kwestiach emocjonalnych okazała się
        idiotką.
        • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:22
          Myślę, że warto się przewartościować. Dla mnie człowiek, który był zawsze moim
          przyjacielem, bo zrobieniu jednej podobnej kwestii - przestał nim być, nie mamy
          żadnego kontaktu. Zamknięty rozdział. Nie ma miejsca na wspomnienia,
          przywiązanie. Pamiętaj, że szczęście ma tylko czas teraźniejszy. Lepiej się żyje
          tym, którzy potrafią zapominać.
          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:26
            Myślę, że powoli się przewartościuję, wyciszę i zacznę żyć dla
            siebie. To musi potrwać trochę, ale widzę, że zmierza w tym
            kierunku.

            Tylko mój problem polega na mojej dobroci. Nie potrafię patrzeć, jak
            ona płacze. Nie potrafię być na nią zły. Nie potrafię
            powiedzieć "wynocha!", gdy widzę jej przelęknione i smutne oczy.
            • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:30
              Życie Cię nauczy, własne doświadczenie, że te dobre oczy to tylko pozór, którym
              większość kobiet kupuje sobie dobre serce mężczyzn.
              Myślę, że warto byś podążał tropem osobistych przemyśleń, za głosem własnego
              serca i intuicji. Rozkoszuj się wolnością wyboru. Jeśli dzisiaj mówisz, że nie
              potrafisz - to nie będziesz szczęśliwy, spełniony. Musisz mieć w sobie dość
              odwagi, determinacji i wiary we własne możliwości by podjąć dobrą dla siebie
              decyzje. Aniołem człowieka jest czas.
              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:42
                Mądrze mówisz. Rozkoszuję się wolnością wyboru. Nie chcę robić nic
                przeciw sobie, ale wiem, że mniej więcej tak to się ułoży.

                A z tymi oczami... Jak wy to potraficie? To specjalnie tak udajecie?
                Czy po prostu to robicie nieświadomie?
                • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:54
                  Oczywiście, że specjalnie. Z premedytacją. Wszystko też zależy od kobiety, na
                  ile jest siebie świadoma, na ile potrafi wykorzystać mężczyznę nie raniąc go
                  emocjonalnie (nie doprowadzam siebie do płaczu, by coś na kimś wymusić - bez
                  przesady - takie zagrywki stosują małolaty). Potrzeba odwagi, pewności siebie,
                  wiedzy o psychologii człowieka.
                  • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:04
                    Ooo, to ważne co piszesz!

                    Na przykład jak pierwszy raz powiedziałem, że po tym wszystkim
                    powinniśmy zostać przyjaciółmi, to wzięła się popłakała. Nie jakiś
                    straszny ryk, ale zrobiła się czerwona, spuchnięta i poleciały jej
                    łzy i się zakatarzyła.

                    Inna sytuacja - podchodzi do mnie, bo widzi, że leżę smutny na
                    kanapie. Siada obok, szepcze: "Nasze szczęście było takie oczywiste"
                    i zaczynają jej cieknąć łzy...

                    I wiele, wiele innych tego typu sytuacji, w których chciała dać mi
                    do zrozumienia, że żałuje tego co zrobiła, że się zakochała...

                    Specjalnie to robiła?
                    Żeby co pokazać?
                    Co udowodnić?
                    • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:11
                      Nie znam jej, więc nie wiem.
                      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:15
                        W porządku. Myślałem, że coś mi pomożesz.
                        Generalne jest to dziewczyna dobra, o złotym sercu (wiem, że w tym
                        kontekście brzmi to idiotycznie), ale pochodzi z rozbitej rodziny i
                        ma dużo kompleksów.
                        • issey_miyake Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:34
                          to tym bardziej uciekaj
    • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:12
      Jak ja to czytam, to mi się widzi że to zobaczenie "w sobie czegoś", po tym jak się znaliście od dzieciństwa, to chyba jakieś takie naciągane było. Może nie było akurat lepszych obiektów na horyzoncie a życie nie znosi pustki.
      smutny gościu, ile macie lat? może to tłumaczy waszą sytuacje lub choćby rzuci nowe światło na "sprawę"?

      moje zdanie po tym co przeczytałam (wszystkie wypodwiedzi) jest takie, że tych fajerwerków nigdy nie było, skoro teraz do rangi priorytetu przy podejmowaniu decyzji urósł fakt, że masz dobry obiad:) coś mi to pachnie maminsynkiem

      acha, nie pisze się oczywiście, bo mam już inne plany;) ale gdybyś mnie poderwał (albo ja ciebie) i mi powiedział że cały czas mieszkasz ze swoją dziewczyną ale że z nią wcale nie śpisz, to bym zwiała gdzie pieprz rośnie
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:18
        No więc tak - z tym dzieciństwem to przesada. Nie chciało mi się
        pisać dokładniej. Tak dokładnie to jesteśmy ze sobą od klasy
        maturalnej, a teraz jesteśmy na III roku studiów. Mamy więc 21 lat i
        jesteśmy gó...arzami.

        Fajerwerków nie ma od około roku, na początku były i to straszne.

        Ten obiad to tylko taka metafora - wygodnie mi z nią po prostu, bo
        zawsze to kobieca dłoń w mieszkaniu, prawda? ;)

        Oczywiście, jeśli będę kogoś podrywał, to nie będę mówił, że
        mieszkam z byłą. Aż takim debilem nie jestem :D Ale na razie muszę
        wyciszyć smutek po byłej, więc jakieś łowy na serio to się chyba
        dopiero po świętach zaczną.
        • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:21
          no, to uroczo nakreślona dramatyczna scena zleciała z pieca na łeb

          jako starsza od ciebie nieco, poradzę ci:
          napij się czegoś, ale tak do sponiewierania i przeczytaj swój wątek na ostrym kacu
          większe znaczenie będzie miało dla ciebie czy masz jeszcze zimny kefir w lodówce
          polecam, sprawdzone i to nie tylko przeze mnie
          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:23
            To smutne, że ze względu na mój młody wiek (zapewne) nie chcesz już
            mnie traktować poważnie i odpowiedzieć merytorycznie. Co to
            znaczy "spadła z pieca na łeb"?
            • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:31
              użyłam tego związku frazeologicznego mając na myśli że nakreślona przez ciebie w wątku wizja przyjaźni od dzieciństwa, wspierania się, bliskości, ciepła itd, okazała się hm, trzyletnim "związkiem", zabawą w dom, która dla ludzi w waszym wieku po prostu musiała stać się nudna po jakimś czasie

              zlituj się, jaka kobieca ręka w domu, jakie ciepłe obiadki?

              przecież to już nawet w moim "podeszłym" wieku, a jestem po 30, trąci myszką....

              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:39
                Tak, zabawa w dom być może nas zniszczyła. Do tego stres, bo wzięła
                dwa kierunki i nie radziła sobie z tym. Ja nie mogłem jej pomóc, bo
                sam mam ciężkie studia. Byłem tak pochłonięty myśleniem o stypendium
                naukowym, że zacząłem ją zaniedbywać. Poza tym nie miałem pieniędzy,
                bo musiałem robić za nas większość opłat. Nie starczało na kwiaty,
                bilety, koncerty. I wtedy pojawił się on... :/

                Co znaczy związek frazeologiczny "trąci myszką"?

                • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:51
                  słuchaj to może założymy jakiś odrębny wątek na temat frazeologii, albo chętnie ci to wyjaśnię "po godzinach", chociaż wnosząc z twoich wypowiedzi, niezbyt dawno zdawałeś maturę z języka ojczystego aby teraz być dumnym studentem III roku, nieistotne jakiego kierunku...

                  jakby ci tu powiedzieć, trąci myszką to nic innego jak "zalatuje starzyzną", zupełnie nie pasującą do twojego młodego wieku...
                  tylko nie pytaj mnie w następnym poście co znaczy "zalatuje starzyzną" bo chociaż jestem dość z natury cierpliwa a i zapędy pedagogiczne, owszem w normie, to mogę nie zdzierżyć

                  odsyłam do słownika frazeologicznego, warto!

                  a odnośnie kwiatów i koncertów... to tylko świadczy o tym, że wasz związek nie był żadnym związkiem, tylko zabawą w dom

                  osoby które chcą naprawdę być ze sobą po pierwsze podejmują wspólny wysiłek, po drugie omawiają swoją sytuację, uwierz mi że naprawde da się żyć "chudo" przez parę lat w okresie nauki, jesli tylko zaangażowanie obu stron jest porównywalne

                  nie opowiadaj że nie starczyło na kwiaty - najpiękniejszy bukiet jaki dostałam był zebrany na łące, przy dźwiękach żabiego koncertu
                  kwestia podejścia

                  • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:59
                    Nie sugeruj mi nieznajomości języka polskiego, proszę. Akurat te
                    związki niekoniecznie dobrze kojarzyłem.

                    Co do zabawy w dom - owszem, było tak. Ale to nie było zaplanowane.
                    Oczywiście, masz pełną rację, że zabrakło zaangażowania. I to z obu
                    stron. Ja się nie starałem, a ona tym bardziej, bo nie musiała. W
                    ogóle to wszystko bezsensu wyszło. Zawaliłem i bardzo mi szkoda, że
                    źle oceniłem wartości, jakimi kieruje się młoda kobieta.

                    Myślałem, że jeśli będę zaradny, odpowiedzialny itd., to dam jej
                    poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Tymczasem okazało się z
                    czasem, że ona potrzebuje towarzystwa, rozrywki, imprezowania. Ktoś
                    inny jej dał to wszystko :(
                    • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:06
                      poczucie stabilności i bezpieczeństwa jest bardzo ważne, ale dopiero na jakimś etapie życia w który się wie, że chciałoby się "osiąść"

                      nie mogę uwierzyć że w wieku 21 lat masz mentalność emeryta i nie jest to broń Boże komplement na temat twojej dojrzałości, bo do dojrzałego podejścia do związku to jeszcze parę doświadczeń ci brakuje

                      każdy potrzebuje rozrywki, ty też, tylko może akurat innej niż ona


                      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:10
                        Tak jest. Mam mentalność emeryta. Mam tylko 21 lat, ale gdybym
                        opowiedział Ci historię mojego życia, to można by z tego zrobić
                        kilka książek lub filmów: sensacyjnych, kriminalnych i szpiegowskich.

                        Stałem się dojrzały życiowo, ale nie w kwesiach miłości. Jest we
                        mnie dużo z dziecka i dużo ze starego, doświadczonego weterana
                        życiowego. Natomiast zabrakło we mnie młodego faceta, pewnego
                        siebie, który startuje w życie i nie ma nic do stracenia.

                        Dlatego też poczucie bezpieczeństwa było i dla mnie bardzo ważne.
                        Chciałem w życiu już tylko spokoju u boku ukochanej osoby. Bez afer
                        kryminalnych, szpiegowskich, bez obalania rządu i bez przeszukań
                        mieszkania. Brzmi jak fanaberia idioty, ale takie było moje życie. I
                        chciałem już tylko spokoju. Żeby było po domowemu.
                        • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 04:01
                          zabrzmiało intrygująco, ale nie licytujmy się na historie życia, bo moja tez jest dość bogata i niestety nie należy do przyjemnych, hm... ja osobiście nie chce żeby w moim życiu było tylko "po domowemu", no ale ja należę do życiowych ryzykantów i pierwsza skaczę na najgłębszą wodę, i to na główkę:)

                          sądzę że mentalność to coś na stałe, a nie w zalezności od przeżyć

                          cóż wiemy o miłości? - nic, poza tym, że każdą można przeżywać jak tę pierwszą, czego ci bardzo życzę, bo sądze że cię to trochę "ożywi"

                          przy okazji, jeśli masz taką potrzebę żeby pogadać o historii twojego życia, to może odezij się na priv


                          • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 05:38
                            Teraz też już nie chcę, żeby było "po domowemu" :) Ta zdrada, te
                            romansowanie, orzeźwiło mnie. Odmładzam się, co polega na tym, że
                            cofnąłem się w rozwoju o 3-4 lata i zachowuję jak nastolatek.
                            Słucham muzyki, mam ochotę wyjść z kimś na piwo, na koncert, zacząć
                            żyć dla siebie. Może to głupie, ale tak jest. Dopóki żyłem w
                            nieświadomości, to było nudno, ale dobrze czułem się w tej nudzie.

                            Niestety, nie podzielę się z Tobą na priva historią mojego życia, bo
                            nie to było celem mojego pisania. Nie chodzi o licytowanie się, ale
                            chciałem przedstawić jakiś kontekst. Po 21 latach życia jestem
                            wypalony. Zniszczyli mnie źli ludzie. Dlatego w ogólnikach napiszę
                            tutaj.

                            Moja dziewczyna poznała mnie jako artystę. Kochała oglądać moje
                            zdjęcia i czytać moją prozę. Z czasem jednak zaczęliśmy bawić się w
                            dom, zaczęło robić się nudno. W tym samym czasie przeżyłem kilka
                            wstrząsów. Moich bliskich skopano w życiu zawodowym, wywalono z
                            pracy, bo przeszkadzali władzy. Śmierć najkochańszej babci. Afera
                            korupcyjna. Przeszukania, przesłuchiwania. Niewinny i ukochany
                            Ojciec w gazecie ukazany jako przestępca.

                            Zamknąłem się w sobie i straciłem ochotę do kontaktów z ludźmi.
                            Straciłem pewność siebie. Dzisiaj moja eks mówi: "Kiedyś byłeś taki
                            pewny siebie". Poznała mnie jako złotego chłopaka, zakochanego w
                            słońcu, tworzącego piękne rzeczy, cieszącego się dniem i będącego
                            duszą towarzystwa. Odeszła od wypalonego studenta prawa, który
                            jedynie siedzi w kodeksach, drży o przyszłość swojej rodziny, nie
                            ufa nikomu, nie chce rozmawiać już o literaturze [choć drukowano
                            mnie nieraz i jestem znany w "środowisku"], nie chce już robić zdjęć
                            [bo go nie stać i nie ma czasu], nie opowiada i nie tłumaczy
                            ciekawych historyjek [ponieważ w liceum był historykiem, a teraz
                            jego świat sprowadza się do kodeksów i paragrafów, gdyż myśli o tym,
                            żeby mieć godną pracę w przyszłości], nie uprawia sportu jak kiedyś,
                            gdy zdobywał złote medale.


                            Tylko czyja to wina?
                            Moja, bo stałem się taki inny?
                            Czy jej, bo nie wspierała mnie w trudnych chwilach?

                            Dziękuję, że mnie cierpliwie wysłuchujesz i nawet już nie jesteś
                            złośliwa w sprawie frazeologii.
                            • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 05:44
                              Aha, jeśli chodzi o zdjęcia:
                              sprawdziłem w historii i widzę, że przeglądała ostatnio moją
                              galerię. Powiedziała mi o tym zresztą. Była smutnie zaskoczona, że
                              wywaliłem wszystkie jej portrety. Widziałem też jak czytała moje
                              opowiadanie na portalu literackim. Podgląda też moje konto na naszej-
                              klasie, gdy nie ma mnie w domu.

                              Ona chyba jednak do mnie tęskni. Szkoda, że narobiła takiego bajzlu
                              w naszym życiu, ale chciałbym, żebyśmy zostali przyjaciółmi.
                              • varia1 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 11:22
                                nie chciałam wyciągać cię na zwierzenia, tylko powiedziec że to od człowieka, jego podejścia, czy tam nie wiem zresztą czego, zależy, czy mu życie dokopie, czy nie
                                inaczej byłabym już od dawna pacjentką zakładu zamkniętego, po tym, co wydarzyło się w moim życiu
                                zresztą, każda z osób piszących tu na forum, ma swoją mniej lub bardziej skomplikowaną historię życia, odsłanianą po kawałku, ale pewnie i tak nie do końca
                                ktoś z użytkowników forum ma taką sygnaturce zdanie: każdy ma swojego trupa w szafie, i to jest cała prawda o życiu

                                jesteś młody, naprawdę zbyt młody aby "stetryczeć" w przewidywalnym i oczywistym życiu
                                wróć do swoich pasji, skoro twoja przyjaciółka pozwoliła ci zrezygnować z tego co było dla ciebie ważne - nie do końca jestem pewna czy możesz ją tak nazywać

                                przyjaciel to ktoś kto wspiera, a nie tylko sie zachwyca

                                uwierz mi, jak też mam za sobą udaną literacką przygodę i chociaz nigdy nie zdecydowałam się w ten sposób zarabiac na zycie, nigdy nie zrezygnowałam z pisania do szuflady, daje mi to dużo radości, a czytają osoby, które sa mi bliskie

                                masz teraz czas na to, aby szukać tego co pozwoli ci się odrodzić, takiej "pestki" w środku...

            • justa-1234 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:36
              ciezka sytuacja, ale skoro jestes mlody to na pewno kiedys sie
              bedziesz z niej smial i to juz nie dlugo- bo jeszcze zycie przed
              toba, wszystko sie ulozy,a ona jeszcze kiedys zateskni
              • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 01:44
                :)
                Dobry, pocieszający post. W sumie takim Werterom i rycerzykom jak
                ja, również i o takie wypiowiedzi chodzi :)

                Pozdrawiam
    • grassant Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:08
      Gostek wiesz o co Ci chodzi, czy trollujesz? Nie przynoś wstydu
      rodzajowi męskiemu
      • smutny.gosc Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 02:13
        Łooo... bo facet to musi być zdecydowany w każdej kwestii, nie? I
        nie może mieć głębszych uczuć, do k.wy nędzy?! Sam przynosisz sobie
        wstyd, bo uczuciowo jesteś impotentem. Może moje użalanie nad sobą
        jest żałosne, ale przynajmniej mam bogate życie wewnętrzne, którego
        nawet sobie nie możesz wyobrazić.
    • teletoobis [...] 21.11.09, 06:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tow.ortalion Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 09:22
      Wywal ją za drzwi na zbity pysk.
      Lasek na świecie jest dostatek.

      Polecam Ukrainki i Tajki.
      • nutka07 Re: Zdradziła i nie chce odejść 21.11.09, 10:04
        Do pierwszych potrzebne maski, do drugich gumki.
    • disa taaa... platoniczna miłość 21.11.09, 10:30
      po 1. nie wierzę, że nie miała z tamtym sexu
      po 2. istnieje przyjaźń między Exami (ale jak miłość wygaśnie)
      po 3. jak będzie się czuła Twoja nowa dziewczyna jak się dowie, że mieszkasz z
      byłą (która będzie nie dość, że obciążeniem psychicznym to jeszcze powodem
      konfliktów)
      po 4. może Ex jest wygodnie mieszkać u z Tobą

      po prostu pomóż jej się przeprowadzić ;]
      • kobieta1985 Re: albo taki syf na kółkach 21.11.09, 11:28
        moją koleżankę rzucił fecet, po tym jak kilka albo kilkanaście razy ją zdradził, tera ma nową dupę a z moja kupelką spotyka się tylko na sex raz, dwa razy w miesiącu, jak tamta ma okres lub tak poprostu, ja jej na to że się szmaci i nie ma za grosz godności, a ona że woli taki układ niż wogóle go nie widywać i bzykać, mimo że wie że prócz niej i tamtej typiary są jeszcze jakieś inne panny, i wcale jej to nie przeszkadza, dla mnie z niego to taki przenośny burdelik, fuj!
      • mruff Re: taaa... platoniczna miłość 21.11.09, 11:29
        disa napisała:

        > po 1. nie wierzę, że nie miała z tamtym sexu

        Ja też. Przez pół roku spotykania się z tamtym? Szanse naprawdę
        małe,że nie spali ze sobą.

        Ciekawa jest Twoja refleksja. Opisując swoją historię bardzo ładnie
        uwidacznia się wniosek: ŻYCIE NAS ZMIENIA. Życie czyli ludzie
        których spotykamy, problemy, okoliczności...
        Nie możesz mieć do siebie pretensji,że zmieniłeś się.

        Również moim zdaniem padliście ofiarami zbyt wczesnej zabawy w dom.

        Gdy byłam w Twoim wieku zakończyłam swój pierwszy 3 letni związek.
        Potem był kolejny 3 letni, a potem 2 letni. Także długa droga przed
        Wami, która dopiero zaczyna się.

        Moim zdaniem bez sensu na początku życiowej drogi iść z bagażem
        zdrady. Za młodzi na to jesteście.

        Pobądź na razie sam, ona niech martwi się o siebie.
        • smutny.gosc Re: taaa... platoniczna miłość 21.11.09, 12:36
          Chciałbym, abyśmy w dyskusji trzymali się podtstawowych zasad, a
          jedna z takich zasad brzmi: nie dyskutuje się z faktami. Jak mówię,
          że fizycznie nic nie było, to nie było. Mam na to dużo dowodów i nie
          tylko jej słowa, ale też rozmowy na gg z koleżankami (chamskie, ale
          w takiej sytuacji zdecydowałem się naruszyć jej prywatność) i
          czytając jej korespondecję (chamskie, wiem) zobaczyłem, że
          przyjaciółkom przedstawia tę samą wersję co mi.
          • uleczka_k Re: taaa... platoniczna miłość 21.11.09, 19:47
            Babka przyprawiła Ci rogi a teraz sprytnie próbuje się wkraść ponownie w Twoje
            łaski. A jak sobie znajdziesz inną to jak ona spojrzy na tę sytuację? No mnie by
            chyba krew zalała! Twoja była jest cwaną spryciarą, która Cię zrobi w konia
            jeszcze nie raz, jeśli pozwolisz jej zostać przy sobie. Przyjań można
            pielęgnować także na odległość. A jeśli zostawisz sprawy tak jak teraz, to ani
            nic się nie zakończy, ani nic nowego się nie zacznie. Lepiej zamknij za nią
            drzwi, popłacz trochę i znajdź sobie kogoś nowego. Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka