pisklatko12
09.12.09, 02:23
Znalazłam wymarzonego chłopaka prosty (nie mylić z prostacki :)), miły,
rozsądny, twardo stąpający po ziemi, z jego opowieści również szalony - więc w
2003 roku w październiku myślałam, że znalazłam ideał....
Rok 2005 sierpień ŚLUB...
Zawsze chciałam i dużo o tym rozmawialiśmy abyśmy byli parą idealną żeby nic
nie stanęło między nami żebyśmy wszystko sobie wyjaśniali i ciągle
powtarzałam, że zawsze można porozmawiać i że bywa iż coś nie jest takie na
jakie wygląda...
Chciałam totalnej jedności wspierania zrozumienia miłości oddania i sexu
CODZIENNIE.
Początki były różne (mówię o małżeństwie) człowiek który uwielbia komputer i
potrafi siedzieć przy nim 24h sądziłam, że to zmienię, że pokażę iż jest w
życiu coś dla czego warto zostawić komputer (nie całkowicie lecz ograniczyć).
W przypadkach skrajnego zainteresowania monitorem wchodziłam pod biurko "na
kolanach" oczywiście - zawsze skutkowało bo faceci już tacy są (i dobrze :*)
[paniom które będą to uważały za perwerę lub poniżanie lub coś jeszcze
bardziej dziwnego od razu powiem, że walczyć należy na wszystkie sposoby - nie
czepiajmy się :) ].
Wrzesień 2006 narodziny córeczki
Maj 2007 idę do pracy (gównianej i dużo poniżej moich kwalifikacji).
W końcu po 10 latach od skończonej 2005 przez niego szkoły średniej udało mi
się namówić go (wszyscy inni również przez ten czas próbowali lecz z zerowym
skutkiem)do zdania matury był to ostatni moment bo stara matura była wówczas
ostatni raz...
Spędziłam 6 miesięcy na czytaniu mu i streszczaniu lektur, pisaniu rzeczowych
ściąg (język polski i geografia)- udało się zdał.
Następnym krokiem było wysłanie go na studia - informatyczne oczywiście -
udało się (ten człowiek naprawdę potrafi cuda na kompie, ze sprzętem rtv, agd,
kartami cyfrowego polsatu czy cyfry+ ).
Pierwszy rok studiów kończy się porażką - nie pozwalał sobie w niczym pomóc
uważał, że da rade sam...
Porażka bardzo bolała więc zrobiłam wszystko by o niej zapomniał, udało się
zaczął raz jeszcze pomagałam pisać prace robić wykresy itp itd
Mało zarabiał [jego zdaniem mało, bo nie starczyło na laptop i najnowszego
dreamboxa(dreambox to tuner cyfrowy- wyższa szkoła jazdy dla
wtajemniczonych)postanowiłam zostać lakiernikiem mebli w firmie tam były
najwyższe stawki godzinowe.
Opłaciło się dostał laptop itp itd...
Któregoś dnia przyszłam z pracy zmęczona głowa bolała mnie od smrodu lakieru
położyłam się pierwszy raz po południu - wszedł do pokoju i stwierdził, że
chyba sobie jaja robię, że w tej chwili mam się zająć dzieckiem bo on nie ma
czasu - nie byłam w stanie.
Leżałam i nagle mnie olśniło... wypruwam sobie flaki dla tego człowieczka a on
właściwie... no właśnie nie robi nic...
nie dąży do sexu, nie wychodzimy nigdzie, nie dostaję nic na żadne
święto(urodziny imieniny dzien kobiet wielkanoc boze narodzenie)nie mam
przyjaciol bo nie mam dla nich czasu, wlasciwie nic mi nie wolno bo szkoda
pieniedzy, na wakacjach nie byliśmy nigdy bo szkoda pieniędzy, sąsiedzi śmieją
się, że jestem jak samotna matka wszędzie mnie widać z dzieckiem lecz bez męża...
....ale w domu mamy świetny sprzęt rtv agd...
Przestałam w to wierzyć... wierzyć w nas ja wieczna mała dziewczynka która
zrobi wszystko dla idei miłości dla ukochanego wszystko by wzbić się ponad to...
To okazało się silniejsze...
Próbował zabić we mnie małą dziewczynkę i wiarę w to, że można góry przenosić
jeśli tylko się chce...
Jego próba powiodła się mizernie oceniam ją na 1=
Nie docenił tego, że z magisterskim wykształceniem (mogłam siedzieć sobie w
szkole uczyć dzieciaczki za 1700pln i mieć w dupie jego marzenia o studiach
informatycznych) poszłam lakierować zasrane meble, że nauczyłam się w ogóle
malować pistoletem ile kobiet stać było by na to w imię miłości?? W imię
czegokolwiek??
Siedziałyby w domu i miały pretensje takie o których pisze pan RYBAK - i ma
facet rację!!! Bo znam takie istotki i jest ich mnóstwo, są rozprzestrzeniają
się a my pozwalamy im się rozmnażać...
Więc przestałam kochać bo chciałam żyć - ŻYĆ a nie egzystować...
[Dalej wierzę w to, że spotkam tego jedynego,
wiem, że mogę wszystko,
w tamtym miesiącu dostałam rozwód o czym pisałam na stosownym forum,
historia jest opisana w skrócie
do wszystkiego dołożyła się również teściowa - nie pisałam o niej bo dla
mnie ona jest bez znaczenia nigdy nie zracałam na nią większej uwagi,
nie utrudniam mu kontaktów z nią widuje ją kiedy chce
nie wniosłam i nie wniosę sprawy o podział majątku wszystko mu zostawiłam -
nie potrzebuję rzeczy lecz MIŁOŚCI...]
POKAZUJ LUDZIOM MAGIĘ ŻYCIA ZAMIAST TANICH SZTUCZEK ...