Dodaj do ulubionych

Smsowy flirt z żonatym..

13.12.09, 11:16
Współpracujemy razem, nie widujemy się codziennie w pracy. Znamy się od roku.
Od początku wiedziałam, że mu się podobam (tekściki, aluzje, komentarze), ale
jest żonaty więc nic z tego. Dla mnie to tabu. Facet zajęty to facet niedostępny.

Od około 2 tygodni wymienialiśmy czasem smsy, on zaczął. Flirt zwykły, on
troszkę popłynął, ja cały czas obstawałam przy swoim, że lubię go, fajny z
niego facet, ale zajęty więc ciao, bo ja się nie wpieprzam między wódkę za
zakąskę.

I wczoraj o 23 dostaję smsa z jego kom, ale od żony. No masakra.
Kobieta mnie podejrzewa o Bóg wie co. Do głowy jej nie przyjdzie że to on zaczął.

Całą noc nie spałam, wyglądam dziś jak zombie, ból głowy w skali do 100 to 1000.

Chcę mu jutro powiedzieć, że ma jej powiedzieć, że zaczął (wiem, naiwna
jestem). Mam smsy na szczęście jego.

Jak to widzicie? Siedzieć cicho czy się bronić?
Rozumiem, że do czegoś by doszło, ok, muszę ponieść konsekwencje. Ale takie coś?

Obserwuj wątek
    • kasi-a789 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:21
      powiedz jej prawdę
      • deodyma Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:01

        kasi-a789 napisała:

        > powiedz jej prawdę



        moze sobie mowic jej prawde, a tamta i tak nie uwierzy.
        przypuszcam, ze zona miala jakies podejrzenia, przetrzepala mu
        telefon, wziela go w obroty i facet zwalil wine na auytorke watku.
        • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:07
          Jego rzekomo nie było w domu, wyszedł wieczorem i zapomniał tel. Tak mi napisała.
          • wanilinowa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:16
            napisz jej po prostu że przepraszasz za to że odpisałaś w ogóle na zaczepki jej
            męża, ale że wini niewłaściwą osobę.
            nie ma co zaogniać z nią sprawy zwłaszcza ze względu na sprawy zawodowe
    • plastelinka.czerwona nie rozumiem 13.12.09, 11:30
      Facet wysyłał do ciebie zalotne smsy ty odpisywałaś, że nie jesteś
      zainteresowana, a żona ma o to do ciebie pretensje?
      • red_mug Re: nie rozumiem 13.12.09, 11:40
        Nie mówię, że ton moich niektórych smsów nie był niekiedy flirciarski, ale jasno
        i wyraźnie pisałam, że nie chcę nic od niego, że nic z tego nie będzie.
        • plastelinka.czerwona Re: nie rozumiem 13.12.09, 11:47
          Tzn. zjadłaś ciasteczko, ale nie złamałaś diety?
          • red_mug Re: nie rozumiem 13.12.09, 11:52
            Wg dietetyków 1 ciasteczko nie łamie diety ;-)
            Oczywiście ironizuję...

    • wanilinowa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:32
      takie kobiety raczej nie uwierzą że to miś zawinił, łatwiej zwalić to na obcą
      babę która czyha na tegoż misia.
      a swoją drogą nie powinnaś wdawać się w takie flirty, po pierwsze dlatego żeby
      uniknąć właśnie takich sytuacji posądzenia przez żonę, a po drugie dlatego, że
      flirt może być wstępem do czegoś więcej. niby teraz to wykluczasz, ale różnie
      może być, zwłaszcza jak trafi Cię piorun i będzie "no co ja biedna mam poradzić,
      zakochałam się"
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:41
        Tego że się nie zakocham jestem pewna bardziej niż podatków.
        Ale fakt, przyznaję, nie powinnam była podejmować tej gierki.

        No właśnie to mnie wnerwia, miś zawinia, miś szuka okazji (nie pierwszy to raz)
        ale to inna babka jest winna. Może warto byłoby się misiowi i związkowi przyjrzeć?
        • wanilinowa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:48
          red_mug napisała:

          > Tego że się nie zakocham jestem pewna bardziej niż podatków.
          > Ale fakt, przyznaję, nie powinnam była podejmować tej gierki.
          >

          nie wiesz co by się stało gdyby nie wkroczyła żona. na początku też przecież
          mówiłaś, że facet zajęty jest niedostępny i w ogóle tabu, a jednak flirt dopuszczasz
          • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:51
            Wiem. Nie posunęłabym się dalej.
    • alpepe Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:33
      jak rozumiem, opcja nieodpisywania nie wchodziła w rachubę? Czemu? Lubisz być
      adorowana?
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:42
        A Ty nie lubisz? Pewnie w jakimś tam stopniu schlebiało to mojej próżności
        kobiecej. I na pewno bezsensem było odpisywanie, ale stało się.
        • alpepe Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:51
          Nie, ja nie lubię. Nie lubię, jak ktoś chce ode mnie czegoś, czego nie chcę i
          nie mogę mu dać, a adoracja ma jeden cel i nie jest nim platoniczne wzdychanie.
          Ja rozumiem żonę twojego adoratora. Pierwsze, co bym zrobiła, to zmycie głowy
          mężowi, drugie spotkanie/telefon z taką właśnie, co dla zabawy flirtuje i mojemu
          mężowi w głowie niepotrzebnie miesza, i to lepiej dla niej, gdyby dostała
          ochrzan tylko przez telefon, bo na żywo panna by kudły straciła. W małżeństwie
          może się różnie dziać, ale dopóki ktoś z zewnątrz nie próbuje wbić się klinem,
          większość małżeństw się nie rozpadnie. Łatwiej znaleźć kogoś innego, niż
          rozwiązać problem.
          • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:54
            1) rozumiem tę kobietę. Rozumiem jej nerwy, domysły etc.

            2) nie wchodziłam w ich związek. Wiem od dawna że różnie się między nimi działo,
            dawno mogłam wykorzystać okazję, że był zainteresowany. Ale tego nie robiłam.

            Prócz kilku marnych smsów nie było nic.

            • buzkashi aha 13.12.09, 12:56
              red_mug napisała:

              > nie wchodziłam w ich związek. Wiem od dawna że różnie się między
              nimi działo
              > ,
              czyli zwierzal ci sie ze swoich problemow? dla mnie to juz jest
              zdrada, gorsza niz jednorazowy skok w bok. mam meza, ktory uwielbia
              zwierzac sie kolezankom w pracy i doigral sie. dostalam emaile od
              osoby, ktora bardzo duzo wie o naszym zwiazku, z sugestia,ze maz ma
              romans. oczywiscie sie wyparl. znam meza, jak go ktoras nie zagada
              to sam nie ma odwagi.wiec po 20 latach mowie dosc i daje mu wolna
              reke.niech sie inan teraz z nim pomeczy. np. taka, jak Ty.
              • red_mug Re: aha 13.12.09, 14:31
                Nie zwierzał, parokrotnie wspominał to i owo. Dodatkowo nie krył się z tym, że
                flirtuje tu i tam.
                • nutka07 Re: aha 13.12.09, 15:01
                  Coz dla mnie bylby spalony na starcie.
                  • red_mug Re: aha 13.12.09, 15:06
                    Dla mnie też jest, co nie zmienia faktu że nie wiem z czego (nudy,PWA czy
                    czegokolwiek innego) pozwoliłam sobie na odpisanie na parę smsów.
          • no_ale_o_co_chodzi Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:04
            "W małżeństwie może się różnie dziać, ale dopóki ktoś z zewnątrz nie próbuje
            wbić się klinem, większość małżeństw się nie rozpadnie."
            Jesteś w dużym błędzie.

            "..bo na żywo panna by kudły straciła"
            Zastanów się poważnie - co wart jest taki związek, który trzeba utrzymywać w ten
            sposób, przecież to chore.
            • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:09
              z moich obserwacji, w małżeństwach, w których się nie wiedzie nie jest tak że
              klinem ktoś się wbija. Jak związek jest udany, to choćby sam Brad Pitt czy Cindy
              Crawford stanęli nam na drodze, to się uśmiechniemy, może nam się miło zrobi i
              pójdziemy dalej.
              • ravny Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:16
                pobądź kilkanascie lat w jednym związku to zobaczymy, czy nie będziesz miała
                ochoty chodzić na boki. pokłócisz się z chłopem a chątny kolega w pracy pozwoli
                ci się na ramieniu wypłakiwać, raz i drugi a trzeci pomaca pod bluzką.
                myslenie masz pensjonarskie jeszcze. Pozyjesz, zobaczysz i sama będzie odganiać
                potencjalne kochanki od swojego małżeństwa i domu.
                • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:19
                  Dobre rady zawsze w cenie.
                  Żyłam długo w związku. Nie zdradziłam nigdy.
                  tak wiem, że z takim myśleniem daleko nie zajadę. Lepiej byłoby myśleć jak
                  rzeczony mąż...

                  • ravny Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:37
                    nie buduj sobie usprawiedliwień. Fakty sa takie że flirtowałaś z własnej woli z
                    żonatym facetem doskonale wiedząc że ma żonę, zamiast od razu go spławić gdy
                    widziałaś ze facet się napala na ciebie. Równocześnie głosisz hasła żr zonaty
                    dla ciebie jest nietykalny. Hipokryzja. Przypuszczalnie, gdyby żona nie
                    zainterweniowała w porę to byś flirt ciągnęła a żonkoś jesli jest sprytny to by
                    twoją jakąs chwilę słabości wykorzystał do zamiany flirtu w romans. Bo
                    zwyczajnie odpisując mu pokazałas , ze nie masz nic przeciwko.
                    • haylee Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:04
                      popieram w 100%
                • alpepe Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:49
                  Na forum widać, kto jest w związku i jak długo. Ravny, w 100% zgadzam się z
                  twoimi słowami.
                  • laracroft82 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:05
                    alpepe napisała:

                    > Na forum widać, kto jest w związku i jak długo. Ravny, w 100% zgadzam się z
                    > twoimi słowami.

                    tez sie podpisuje pod tym, jak najbardziej racja..juz nic wiecej dodawac nie musze
              • maitresse.d.un.francais To, że się nie wiedzie... 13.12.09, 17:30
                ... nie daje ci prawa do wpier...nia się.

                Jak ja uwielbiam te tłumaczenia: ach och, gdyby im było dobrze, toby na mnie nie
                poleciał!

                Sami są sobie winni, że nie są upajająco szczęśliwi, tak? I jak nie są, to już
                droga wolna? Bo wszystko z górki i się sypie? A może to kryzys i się dogadają?

                Nie mam męża, ale kryzysy bywają we wszystkich związkach międzyludzkich,
                rodzinnych i przyjacielskich też.
            • alpepe Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:47
              Jestem w dużym błędzie, bo no_ale_o_co_chodzi mi tak powiedział?

              Śmiechu warte. Nie wiesz, jaki jest mój związek.
              I tak, BTW, ja używam trybu przypuszczającego, ty wysnuwasz wniosek, że mówię w
              oznajmującym i kwitujesz, że to chore. Gratuluję. Propagandzistą w jakiejś
              gadzinówce byłbyś przednim.
              • no_ale_o_co_chodzi Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:12
                To była wypowiedź o przedstawionej przez Ciebie sytuacji - że trzeba bronić
                partnera przed nim samym za pomocą targania za kudły obcych pań. Jest to żałosne
                i poniżające bardziej dla targającej niż targanej. Nie było żadnych odniesień do
                Ciebie osobiście więc uważam, że Twoje przypuszczenia odnośnie mojej osoby są
                delikatnie mówiąc nie na miejscu i cokolwiek mało kulturalne.
          • iberia.pl Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 16:33


            alpepe napisała:

            > Ja rozumiem żonę twojego adoratora. Pierwsze, co bym zrobiła, to
            zmycie głowy mężowi,

            dokladnie.


            > drugie spotkanie/telefon z taką właśnie, co dla zabawy flirtuje i
            mojmu
            > mężowi w głowie niepotrzebnie miesza, i to lepiej dla niej, gdyby
            dostała
            > ochrzan tylko przez telefon, bo na żywo panna by kudły straciła.


            ROTFL.Biedny ten mis bez rozumku.Nawet gdyby to kobieta zaczela z
            nim flirtowac to facet powinien olac, albo stanowczo odpisac, ze NIE.
            Nie rob z meza Bog wie jakiej ofiary.Wlasnego rozumu mezulek nie ma?


            > W małżeństwie
            > może się różnie dziać, ale dopóki ktoś z zewnątrz nie próbuje wbić
            się klinem, większość małżeństw się nie rozpadnie.


            Masz jakies dane statystyczne na ten temat?
            Jesli ludzi sie kochaja to tabun super hiper nagich lasek z playboya
            nie rozwali zwiazku.



            > Łatwiej znaleźć kogoś innego, niż rozwiązać problem.


            oczywiscie, ze tak jest i latwiej i wygodniej.
        • buzkashi k....a! 13.12.09, 12:50
          red_mug napisała:

          > A Ty nie lubisz? Pewnie w jakimś tam stopniu schlebiało to mojej
          próżności
          > kobiecej. I na pewno bezsensem było odpisywanie, ale stało się.

          jakiej proznosci? chyba bezczelnosci.wiedzac,ze facet ma zone
          zachowywalas sie przyzwalajaco. i z czego tu sie cieszyc?
          • pretensjaa Re: k....a! 16.12.09, 11:57
            > zachowywalas sie przyzwalajaco.

            No właśnie, przyzwalająco, nie wyzywająco czy zachęcająco. Autorka nie była
            inicjatorką.
    • no_ale_o_co_chodzi Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:34
      Powiedz żonie, że uwielbiasz uprawiać z nim seks analny bo jest w tym
      szczególnie dobry :) I niech nie grzebie ślubnemu w kieszeniach i komórce a
      jeśli już tak robi to niech potem śledztwo prowadzi odnośnie jego bo Ty z nią
      ślubu nie brałaś i nawet jej nie znasz więc niech spada bo nie życzysz sobie
      więcej kontaktów z nią.
      Niech zalotnik się tłumaczy - sam zaczął to niech sam skończy.
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:43
        Jak znam życie to facet na 4 łapy spadnie po całym zajściu.
    • jack20 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:35
      sma
      sms-y wymienialas? wymienallas. wiec o co ci chodzi?
      przeciez jasne, ze on w celu ratowania malzenstwa ciebie jako
      prowokatorke poda. a ty na jej miejscu co bys zrobila?
      masz nauczke. punkt.
    • kirkunia Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:40
      Nic nie rób. Zostałaś opieprzona (mniej lub bardziej niesłusznie, to
      już sama musisz rozważyć w swoim sumieniu), wysłuchałaś, i już. Masz
      tylko dośwoiadczenie, że intuicja, żeby nie wchodzić "na trzeciego
      jest jak najbardziej słuszna, i to nie tylko z powodów moralności.

      Teraz to jest jego problem. On się z tym będzie musiał zmierzyć "na
      miejscu". Miejmy nadzieję, ze jego część awantury będzie
      proporcjonalnie większa :)

      A właściwie: teraz to ich problem. I tego, co oni ze swoim zwiazkiem
      zrobią...
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:45
        Niby tak, ale mój to też problem. Jestem freelancerem, ona chce iść do firmy,
        której sprzedaję swoje usługi, a która im dostarcza owe usługi i powiedzieć jej
        że pisałam smsy z jej mężem.

        Śmieszne to dla mnie, nie mam w umowie ze nie mogę pisać smsów. Niemniej może to
        mi zaszkodzić.
        • vandikia Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 13:00
          Serio myślisz, że pójdzie do firmy i powie "pani X pisała smsy z
          moim mężem i prosze nie korzystac z jej usług" ? :)
          A jeśli powie, to ktoś potulnie powie Ok? No chyba, że to firma
          rodzinna.

          Generalnie zostaw, więcej nie daj się wciągnąć w taką gierkę i już.
          Jeżeli zaczniesz się odzywać, to się babka dopiero nakręci.
        • buzkashi Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 13:03
          smieszna jest ona, ty - cyniczna.a on ? dupek.
    • ravny Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:44
      1.skąd wiesz, że sms jest od jego zony? nie ma pewności, może facet robi sobie z
      ciebie jaja i sam to napisał.

      2.wiesz, ze facet jest żonaty a z nim flirtujesz i odpisujesz na aluzyjne smsy?
      to co się dziwisz, że potem za to obrywasz od prawowitej małżonki? chciałabyś
      spijać śmietankę bez ponoszenia konsekwencji?-dorośnij.
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:47
        Nie mam pewności, może to on się tak zabawiał.

        Za poradę nr 2 dziękuję, dorosłam już dawno. A błędy popełniam, jak każdy. Na
        szczęście nie bardziej brzemienne w skutkach, bo na takie bym sobie nie pozwoliła.
      • no_ale_o_co_chodzi Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:57
        Ad 2 - to on jest żonaty a ona wolna czyli jej wolno a jemu nie.
        • mruff Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 12:36
          no_ale_o_co_chodzi napisał:

          > Ad 2 - to on jest żonaty a ona wolna czyli jej wolno a jemu nie.

          No właśnie. Słuszny i rozsądny argument.
          Bawią mnie teksty,że kobieta nie powinna nawet pisać z nim smsów bo
          on ma żonę.
          Jeszcze nie powinna oddychać w jego polu widzenia bo wtedy biust
          ponętnie porusza się.
          I nie perfumować-żeby nie pachniała, nie daj boże lepszymi perfumami
          od żony.
          I niech nie robi do pracy makijażu i nie wygląda za ładnie-bo tam są
          żonaci panowie, w wieloletnich związkach...
          A odpisać zalotnie na smsa to olbrzymie przestępstwo-ale tylko w
          oczach zazdrosnych żon/kobiet które nie potrafiłyby żyć bez misiów.


          Moim zdaniem jesteś czysta w tej sprawie a jego żona jeżeli
          przyjdzie do pracy to skompromituje się i tyle. Nie odpisuj na te
          smsy. Możesz tę głupią babę skwitować tekstem "Nie życzę sobie
          pomówień", odwrócić się na pięcie i wrócić do swoich obowiązków.

          Ale baby są durne-żeby tak poniżać sie i iść do pracy jakiejś tam
          kobiety, a nawet kochanki. Upadek do rynsztoka.
          • buzkashi rynsztok 13.12.09, 13:13
            dla mnie rynsztokiem jest zachowanie sie autorki watku wobec
            zonatego faceta. zona mogla napisac to w emocjach, kiedy jej
            przejdzie bedzie sie pewnie sama tego wstydzila. no,chyba ze jest
            faktycznie histeryczka. bede mimo wszystko bronila tej kobiety, bo
            sama bylam w podobnej sytuacji i wiem, jak jest ciezko zachowac
            spokoj i opanowanie.
          • alpepe Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 13:15
            Mruff, tylko już może nie pisz i nie uskarżaj się, że tylko żonaci coś od ciebie
            chcą, cóż, z takim podejściem?
            • mruff Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:09
              alpepe napisała:

              > Mruff, tylko już może nie pisz i nie uskarżaj się, że tylko żonaci
              coś od ciebie chcą, cóż, z takim podejściem?

              Nie jestem w stanie stworzyć związku z zajętym facetem (nie
              umiałabym z wielu względów) ale stworzyłam fajną relację, która mnie
              satysfakcjonuje i nie opiera się na seksie a na przyjaźni. Wiem,że
              mogę na niego liczyć i wiem, że jestem dla niego ważna choć ona jest
              ważniejsza ode mnie-ale w niczym mi to nie przeszkadza.

              Jest mało osób na które można liczyć a on-zajęty kolega z pracy jest
              właśnie osobą na którę mogę liczyć w potrzebie. DLATEGO odbieram
              jego telefonu, odpisuję na jego smsy i dlatego nie umiem mu odmówić
              gdy wpada do mnie na herbatę.
              Użyłam wystarczających argumentów?
              • nutka07 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:19
                Kojarzy mi sie to z syndromem sztokholmskim.
    • deodyma Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 11:59
      na razie nic nie rob a jego smsy trzymaj w swojej komorze.
      jak babke bedzie sie czepiala, wyslij jego smsy jej.

      tak zawsze jest, ze kobieta jest ta najgorsza a facet to biedny
      misio, ktory zostal przez nia uwiedziony:D
    • buzkashi niewiniatko 13.12.09, 12:47
      widocznie dawalas mu nadzieje, gdybys byla odpychajaca albo bardziej
      stanowcza to dalby sobie spokoj. i dziwie sie w ogole , jak mozesz
      pozytywnie oceniac faceta, ktory flirtuje za plecami zony?
      chcialabys miec takiego meza.
      i na koniec - durne sa wszystkie te zony, ktore wine za zdrade
      przypisuja innym kobietom,a nie wlasnemu mezowi. wiec wcale sie nie
      dziwie,ze durne zony sa zdradzane.
      • ravny Re: niewiniatko 13.12.09, 12:58
        Żona nie musi kochance przypisywać wyłącznej winy. Może wie, ze mąż nie jest
        święty ale jest jej męzem z którym żyje od lat w jednym gospodarstwie domowym, z
        którym da się wytrzymać i nie ma ochoty go zmieniać na samotność. Żona dba o
        stałośc swojego domu, rodziny, dzieci i małżeństwa, a kochanka słodząc jej
        mężowi i dając nadzieję na same przyjemności działa przeciwko jej interesom.
        Gdyby w każdy małżeński kryzys wścibiała nos kochanka lub kochanek to niewiele
        małżeństw by się ostało. Nie twierdzę, ze takie małżeństwa są dobre, twierdzę,
        że naprawdę dobrych małżeństw jest bardzo mało a większośc przeżywa w ciągu
        długich lat co najmniej kilka kryzysów, które przy czynnym udziałe wyrachowanych
        osób trzecich mogą się rozpaśc nieodwracalnie ze szkodą dla wszystkich.
        • buzkashi Re: niewiniatko 13.12.09, 13:08
          zgadzam sie,ze kochanka czy "przyjaciolka" meza jest od osladzania
          mu zycia. ale tez nie kazda zona musi zgadzac sie na cos takiego. a
          przewaznie to wlasnie zony przebaczaja i zyja dalej z tym facetem.
        • mruff Re: niewiniatko 13.12.09, 15:18
          ravny napisał:

          > ale jest jej męzem z którym żyje od lat w jednym gospodarstwie
          domowym,
          > z którym da się wytrzymać i nie ma ochoty go zmieniać na
          samotność.

          Może ta druga nie ma ochoty żyć kolejne 10 lat w samotności???
          • wanilinowa Re: niewiniatko 13.12.09, 15:22
            mruff napisała:

            > ravny napisał:
            >
            > > ale jest jej męzem z którym żyje od lat w jednym gospodarstwie
            > domowym,
            > > z którym da się wytrzymać i nie ma ochoty go zmieniać na
            > samotność.
            >
            > Może ta druga nie ma ochoty żyć kolejne 10 lat w samotności???
            >
            >
            >

            punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - teraz całym sercem popierasz
            odbijanie zajętych, a jak już usidlisz misia to będziesz złorzeczyć na te które
            będą się koło niego kręciły - a będą bo jeśli dla faceta małżeństwo nic nie
            znaczy to podzielisz los poprzednich żon
            • mruff Re: niewiniatko 13.12.09, 15:27
              wanilinowa napisała:

              > teraz całym sercem popierasz
              > odbijanie zajętych,

              Odbić to można piłeczkę od ściany a nie faceta która ma wolę i mózg


              > bo jeśli dla faceta małżeństwo nic nie
              > znaczy to podzielisz los poprzednich żon

              Dokładnie, dlatego nie związałam się i nie sypiałam z żadnym zajętym
              facetem.

              Mam przyjaciółkę która jest kochanką zajętego faceta. Życie mocno
              dało jej w kość i była bardzo zmęczona samotnością i rozwiązywaniem
              problemów w pojedynkę. Dlatego wiem,że nie można oceniać ludzi i ich
              postępowania.
              • wanilinowa Re: niewiniatko 13.12.09, 15:33
                mruff napisała:

                > wanilinowa napisała:
                >
                > > teraz całym sercem popierasz
                > > odbijanie zajętych,
                >
                > Odbić to można piłeczkę od ściany a nie faceta która ma wolę i mózg

                to sformułowanie potocznie, niepotrzebnie łapiesz mnie za słówka

                >
                > > bo jeśli dla faceta małżeństwo nic nie
                > > znaczy to podzielisz los poprzednich żon
                >
                > Dokładnie, dlatego nie związałam się i nie sypiałam z żadnym zajętym
                > facetem.

                spotykasz się z zajętym facetem, to czy ze sobą śpicie ma drugorzędne znaczenie.
                być może związkiem tego nie nazwałaś ale z Twojego opisu wyłania się
                jednoznaczny obraz.
                nie chodzi zresztą o ocenianie, ale o jasne określenie swojego statusu, bo ktoś
                mógłby wyciągnąć niesłuszny wniosek, że Twoje poglądy są obiektywne, a nie
                dostosowane do tego, że aktualnie jesteś zainteresowana facetem "z balastem"
                • mruff Re: niewiniatko 13.12.09, 15:42
                  Obiektywizm-mądra sprawa ale rzadko spotykany :)

                  Nie jestem zainteresowana zajętym facetem, jestem zainteresowana
                  drugim człowiekiem na którego mogę liczyć. Nawet nie sądziłam,że tak
                  będzie. Bo po tym jak miałam go za ciula odkryłam w nim
                  niespodziewanie fajnego kumpla.

                  Owszem-ten fajny kumpel ma słabość do kobiet ale to nie moja sprawa.

                  A więc facet ma być w 100% danej kobiety? I nie może mieć kumpeli do
                  której raz w tygodniu wdepnie na herbatę? Do której dzwoni 2-3 razy
                  w tygodniu?
                  Nie sypiam z nim-źle
                  Przyjaźnię się z nim-źle...

                  Wiem,że kobiety chciałyby mieć swoich facetów na "własność",
                  oddanych w 100%, takich co nawet nie pomyślą o innej "fajna babka".

                  Ja też bym coś chciała a tego nie mam.Taki lajf.
                  • wanilinowa Re: niewiniatko 13.12.09, 15:45
                    nie rozumiemy się. Ty o przyjaźni a ja o spotykaniu się - żeby nie było nie raz
                    pisałaś o nim w ten sposób - nie o przyjacielu a o facecie z którym się spotykasz
                  • mruff Re: niewiniatko 13.12.09, 15:45
                    Moim zdaniem flirtowanie/romanse ma się we krwi. I ten pan z tego
                    wątku za jakiś czas będzie flirtował z inną.
              • buzkashi czy mlode kobiety sa teraz tak glupie? 13.12.09, 18:28
                mruff napisała:

                > Mam przyjaciółkę która jest kochanką zajętego faceta. Życie mocno
                > dało jej w kość i była bardzo zmęczona samotnością i
                rozwiązywaniem > problemów w pojedynkę.

                i to ja usprawiedliwia jako kochanke?! gratuluje przyjaciolki,
                mentalnie jest ci bliska, wiec ciebie tez czeka "los" kochanki.
                czy naprawde jestescie tak denne ,ze nie stac was na wolnych facetow?
                • mruff Re: czy mlode kobiety sa teraz tak glupie? 13.12.09, 19:38
                  buzkashi napisała:

                  > mruff napisała:

                  > i to ja usprawiedliwia jako kochanke?! gratuluje przyjaciolki,
                  > mentalnie jest ci bliska, wiec ciebie tez czeka "los" kochanki.
                  > czy naprawde jestescie tak denne ,ze nie stac was na wolnych
                  facetow?

                  Więcej elokwencji. To nie jest usprawiedliwienie. To są argumenty.
                  Jeżeli dla Ciebie wyznacznikiem denności jest fajny wolny facet u
                  boku to jesteśmy bentosem :) Zadowolona? Ulżyło Ci ?
                • choinkainka Re: czy mlode kobiety sa teraz tak glupie? 13.12.09, 20:24
                  Buzkashi, strasznie jeździsz po ludziach i momentami mocno
                  przesadzasz. Porównywanie autorki do rynsztoka to przesada,
                  przeginasz również z tą dennością... Opanuj się trochę. Używając
                  twojej optyki i terminologii mogę nadepnąć na twój odcisk i zadać ci
                  pytanie - Czy naprawdę byłaś/jesteś aż tak strasznie denna, że twój
                  mąż szukał relacji wszędzie na prawo i lewo ?
          • red_mug Re: niewiniatko 13.12.09, 15:25
            To do mnie?
            Jestem sama od jakiegoś czasu, skończyłam swój związek. I nie przeszkadza mi to,
            że jestem sama.
        • maitresse.d.un.francais Re: niewiniatko 13.12.09, 17:33
          Ravny, nie mam małża, ale na logikę - piszesz rozsądnie. Dać ci wódki!
      • reniatoja Re: niewiniatko 13.12.09, 16:42
        buzkashi napisała:


        > i na koniec - durne sa wszystkie te zony, ktore wine za zdrade
        > przypisuja innym kobietom,a nie wlasnemu mezowi. wiec wcale sie nie
        > dziwie,ze durne zony sa zdradzane.


        Właśnie z tym się zgadzam. Moim zdaniem, wolna kobieta nie ma żadnego obowiazku zamartwiać się szczególnie, gdy ją podrywa żonaty mężczyzna. Czym innym jest rozbijanie małżeństwa w sposób świadomy i aktywny, uwodzenie żonatego, a czym innym bronienie się rękami i nogami przed, możliwe, ze całkiem miłym dla adorowanej, adorowaniem. To on jest zonaty, to on ma obowiazki, to jego żona mu nie wystarcza. Jeśli podobają mu się trzecie kobiety i u nich szuka szcześcia, a nie u włąsnej żony, to to nie jest problem ani wina tych trzecich kobiet.
    • nutka07 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 13:07
      Skoro facet Cie nie interesowal to po co ten flirt?

      Ja w takich sytuacjach nie reagowalam, ignorowalam wszystkie zaczepki. Naprawde
      da sie okazac w jasny sposob, ze nie jest sie zainteresowanym. Teksty w stylu
      lubie Cie ale jestes moim kolega i dalsza wymiana smsow moga sugerowac,
      niekonsekwencje w dzialaniu.

      Co do zony to nie odzywalabym sie teraz. Ciekawa jestem czy on sie do Ciebie
      odezwie.
      Smsy trzymaj i w razie czego wyslij zonie, gdyby sie za bardzo 'rzucala' do Ciebie.
    • zoe125 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 13:25
      Jak to "takie coś"?
      Skoro nie odpisałaś facetowi od razu "odwal się, palancie" to nie rób z siebie
      niewinnej.
      Niech facet sam tłumaczy się żonie, niczego mu nie rozkazuj. Żona ma na Twój
      temat ugruntowaną opinię i tego nie zmienisz - sama również się o to prosiłaś.
      Piszesz, że facet zajęty to dla Ciebie tabu. To po co z nim smsowałaś?
      Niech facet sam tłumaczy się żonie (zapewne zwali winę na Ciebie, ale to będzie
      dla Ciebie nauczka na przyszłość.
      • mruff Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:04
        zoe125 napisała:

        > To po co z nim smsowałaś?

        Mogła smsować z wielu powodów, choćby nudy danego wieczoru.
        Wystarczy?

        Aha, faceci uderzają tylko do kobiet dostępnych, tak?Do tych które
        wykazują zainteresowanie?
        A gó... prawda! Zauważyłam, własnie w przypadku zajętego kolegi z
        pracy (ma dziewczynę od 3 lat), że im bardziej ochładzam relacje tym
        bardziej mu zależy.
        Tym częściej do mnie dzwoni, smsuje. I co??? To moja wina bo nie
        spławiam fajnego kumpla który troszczy się o mnie??? I pomaga jak
        trzeba?

        Żony chyba zapomniały, że ich mężowie mają mózgi i własną wolę.
        Najlepiej niech uwiążą facetów na smyczy-wtedy jest małe ryzyko że
        zamienią "wspaniałego" męża na samotność.
        • wanilinowa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:10
          mruff, przypomnij może od jak dawna spotykasz się z zajętym facetem. to dość
          istotna informacja w tym wątku
        • mruff Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:30
          Naiwne i głupie kobiety nie dopuszczające prawdy do siebie zawsze
          znajdą idiotyczne argumenty, że to wina tej drugiej bo:
          -odpisywała na smsy
          -odwzajemniała usmiech w pracy
          -była miła
          -ładnie wyglądała
          -miała czas na solarium, poranny makijaż itp.

          zamiast być paskudną wredną zmorą na którą żaden facet nie miałby
          ochoty.
          • wanilinowa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:37
            mruff napisała:

            > Naiwne i głupie kobiety nie dopuszczające prawdy do siebie zawsze
            > znajdą idiotyczne argumenty, że to wina tej drugiej bo:
            > -odpisywała na smsy
            > -odwzajemniała usmiech w pracy
            > -była miła
            > -ładnie wyglądała
            > -miała czas na solarium, poranny makijaż itp.
            >
            > zamiast być paskudną wredną zmorą na którą żaden facet nie miałby
            > ochoty.

            przesadzasz, wina zawsze leży po stronie zdradzającego. tyle tylko, że jeśli
            kobieta która deklaruje zupełny brak zainteresowania zajętym facetem wdaje się
            we flirt z żonatym to coś niehalo - albo chrzanimy moralność i nie wybielamy się
            w swoich własnych oczach, albo postępujemy konsekwentnie i odcinamy się od
            faceta chętnego na romansik. zresztą nie będę już pogrążać autorki - i tak czuje
            się winna.
    • yoko0202 mam dla ciebie radę 13.12.09, 14:15
      weź się za mycie okien może albo sprzątanie pawlaczy przed świętami, bo
      ewidentnie masz za dużo czasu w życiu na głupoty.
      • buzkashi ha ha 13.12.09, 14:32
        niestety, panie, ktore flirtuja z zajetymi mezczyznami nie zajmuja
        sie taka proza, jak sprzatanie. one dbaja o siebie przede wszystkim
        i o to, jak oslodzic zycie cudzym mezom.
        ps. daje sobie reke uciac,ze u tamtej pani maz myje okna ha ha
        • nutka07 Re: ha ha 13.12.09, 14:55
          Moze autorka potrzebuje czysciciela okien, stad te flirt.
          • red_mug Re: ha ha 13.12.09, 14:59
            tak! ;-)
        • red_mug Re: ha ha 13.12.09, 14:58
          strasznie sfrustrowana jesteś tym, co Cię spotkało. Czemu się nie dziwię. Ale
          nie wylewaj swego jadu na mnie, bo mnie nie znasz. Ja z tym panem prócz wymiany
          kilku smsów na przestrzeni niespełna 2 tygodni nie mam nic wspólnego. Jasne, nie
          powinnam odpisywać i jakoś się trzymałam, aż odpisałam. Nie wybielam się,
          wiedziałam że jest żonaty i dodatkowo wiem, że mu się podobam.

          Wiem, że gdybym nie odpisała dziś nie byłoby całej sprawy, Ale wiem też, że
          winna jest zawsze strona zdradzająca. Między nami do niczego nie doszło, nie
          było nic prócz tych kilku smsów, a to i tak za dużo.

          Do Twojej wiadomości, bo widzę że Cię to nurtuje - pomimo że pracuję bardzo
          dużo, zajmuję się tzw. prozą życia.
          • nutka07 Re: ha ha 13.12.09, 15:09
            Trudno stalo sie.
            Nastepnym razem o ile nie zmienisz swoich zasad ;)i nie bedziesz chcialabyc mile
            polechtana zainteresowaniem zonatego ;) splaw goscia na wstepie albo nie reaguj
            na jego podryw.

            Panu naleza sie becki.
            • red_mug Re: ha ha 13.12.09, 15:22
              Zasad swych nie zmienię tym bardziej. Nie dopuszczę też do takiej sytuacji.
          • zoe125 Re: ha ha 13.12.09, 15:21
            No jasne, usprawiedliwiaj się. Winny jest tylko facet, bo Ty TYLKO odpisywałaś.
            Przestaję się dziwić, że wplątałaś się w sytuacje, do której żadna rozsądna
            kobieta by nie dopuściła.

            I nie obrażaj się za nieprzychylne komentarze, oceniamy Cie na podstawie tego co
            piszesz, a zbyt pochlebny obrazek sie z nich nie wyłania.
            • red_mug Re: ha ha 13.12.09, 15:24
              Jakoś wiele na świecie tych rozsądnych kobiet, które potem tu piszą że czekają w
              święta same, bo on z żoną siedzi.

              Po raz ostatni napiszę, że nie usprawiedliwiam się, nie wybielam, mało tego -
              czuję się winna.
              • zoe125 Re: ha ha 13.12.09, 16:21
                Jak widać, nie ma to wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.
                • red_mug Re: ha ha 13.12.09, 16:30
                  to była ironia z mojej strony.
    • reniatoja Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 15:56
      mowiąc szczerze, to nie za bardzo rozumiem jaki Ty masz problem, czemu to ciebie boli głowa i dlaczego zamierzasz sie w ogóle komukolwiek tłumaczyć. Przyjmuję, że nie kłamiesz i żadnego związku z tym człowiekiem nie miałaś, to on Ciebie, a nie ty jego podrywał, to on ma w dupie swoja żonę, a nie ty, niech on się tłumaczy, przecież to nie Twój problem. Ja bym więcej się do niego nie odzywała, gdyby on do mnie się odezwał, to powiedziałabymmu, zeby sobie porozmawiał z żoną, a nie z tobą, a gdyby do mnie ta żona coś chciała, to po prostu wyśmiałabym ją, niczego i z niczego nikomu sie nie tłumacząc. No, chyba, ze uwodziłaś tego faceta, byłaś lubieżna i jednoznaczna w swoich esemesach, chciałaś go zaciągnac do łóżka (a on się wzbraniał), no to inna sprawa. Ale jeśli masz czyste sumienie, to dlaczego się przejmujesz?
      • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 16:03
        taki mam problem:
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,104299843,104300829,Re_Smsowy_flirt_z_zonatym_.html

        Prócz paru smsów nie mam nic na sumieniu. A to jak widać i tak za dużo.
        • reniatoja Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 16:23
          no cóż. przyjdzie kobieta do firmy powie słuchajcie ta red mug, co wam sprzedaje usługi to dziwka, zaciagnęła mojego męza do wyra, chce zabrać moim dzieciom ojca, a mnie męża, strzeżcie się jej. Załóżmy, że tak powie (bo chyba nie powie, wiecie, ona napisała do mojego męża kilka esemesów - wiec to podła suka, nie bierzcie nic od niej) i co się stanie? Jesli firma cię ceni jako dostawcę usługi to sadzisz, ze zarzuci współpracę z tobą z powodu jakiejś obłąkanej kobiety? Nie wiem, ja nie bardzo rozumiem osoby, które Ci robią wymówki. (caly czas zakładam, ze Ty nie zrobiłas zadnego pierwszego, ani zachęcającego kroku, a przeciwnie - byłas usilnie,mimo odmów, podrywana przez pana). Nie dawałaś mu żadnych nadziei, odrzucałaś zaloty, a że nie wybrałaś za metodę milczenia, lecz kilkakrotnie (a wiec nie jest to wielomiesięczna potajemna smsowa korespondencja) odpisałaś na smsa? No wielkie halo, pójdź do więźnia za to. Zauważcież, ze to pan ma gdzieś swoja żonę, nie ukrywa, że flirtuje z kobietami na lewo i prawo, co wskazuje, ze red mug jest tylko jedną z wielu, przy czym jest tą, która mu nie uległa. Ile zwiazków cudzołożnych ma to tylko on wie, i to on ze swoją żoną mają problem, red mug niczemu nie jest winna. Tak uważam. Aha! i jeszcze jedno - dobrze wiem, jak czasem trudno jest ignorować smsy, czy nie odbierać telefonu od nahalnego niepożądanego miłośnika. Mnie to nie dziwi, ze odpisałaś kilka razy. Nie przejmuj się. No i powiedz mu wyraźnie (jeśli jeszcze Cię zaczepi), żeby sie zajął żoną, bo kobieta ma do ciebie żale, na które nie masz ochoty. A tą pracą się nie przemuj, wydaje mi się, że musiałaby byc desperatką, zeby ci próbowac tam szkodzic.
          • reniatoja Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 16:26
            p.s. Piszesz, ze te esemesy były flirciarskie. Czy mogłabym poprosic o przykład? Co takiego mu napisałaś w jednym z bardziej flirciarskich esemesów? Zechcesz zacytować?
          • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:15
            Ja sama idę jutro do firmy, której swoje usługi sprzedaję i zrzekam się
            współpracy z tymże człowiekiem. Wyznaczą mu kogoś innego.
    • cioccolato_bianco Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 16:51
      bez znaczenia, że on zaczął, skoro Ty odpowiadałaś i flirtowałaś
      równieź. nie dziwie się jego żonie.
      • malwan Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:03
        jeśli jest tak jak napisałaś, ze facet zajęty jest nie do ruszenia to powinnaś,
        gdy już wyczułaś, że sprawa wykracza poza reguły przez ciebie przyjęte,
        zakończyć to w odpowiednim momencie.
        Tak już jest, że żony mają pretensje do kobiet, a nie do mężów, niezależnie od
        tego kto zawinił.
      • fituq Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:06
        Tak właśnie. Mam znajomą, dała się podrywać żonatemu a opowiadała wokoło, ze to
        on zaczął ona tylko mu odpowiadała na telefony, na propozycje spotkań itd, nic
        takiego nie robi. Czyli ona niewinna bo przecież to on ją nagabuje i za nią
        biega a nie ona za nim.
        W ten sposób facet od 5 zdradza z nią żonę, dziewczyna zadurzyła się po uszy i
        nie chce tego skończyć, facet do rozwodu się nie śpieszy bo by stracił finansowo
        a to już niewygodne i kontakty z dziećmi skomplikowane.... Dziewczyna na
        poczatku miała wyrzuty sumienia, że mu rodzine rozbija a teraz stwierdziła, że
        chce jego i koniec(facet jest zaradny i rozsądny w interesach, nie żaden
        gołodupiec i lowelas), więc zrobi wszystko żeby doprowadzić do jego rozwodu.
        • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:12
          Ja go nie chcę. Podoba mi się jako facet (zarówno pod względem wyglądu jak i
          cech) ale nie ma to znaczenia. Nie dlatego, że jestem taka święta i moralna,
          ale dlatego że nie jestem masochistką, żeby sobie los tej drugiej, jedzącej
          okruchy z pańskiego stołu fundować.
          • fituq Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:16
            A ty myslisz, że którakolwiek kochanka marzyła o byciu tą drugą??
            Na ogół zaczyna się niewinnie od zabawy.
            • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 13.12.09, 17:26
              Myślę, że nie o takim losie dla siebie marzyły, ale jak świat światem faceci
              zdradzają żony (i vice versa) i sporadycznie od tych żon odchodzą. Wnioski można
              samemu sobie wyciągnąć, choćby ze statystyki, a łudzenie się, że 'ze mną będzie
              inaczej' jest błędem.
        • lolcia-olcia Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 17:34
          Dziewczyna na
          > poczatku miała wyrzuty sumienia, że mu rodzine rozbija a teraz stwierdziła, że
          > chce jego i koniec(facet jest zaradny i rozsądny w interesach, nie żaden
          > gołodupiec i lowelas), więc zrobi wszystko żeby doprowadzić do jego rozwodu.


          Tak wyrzuty, tak sobie może mówić. Facet też głupi nie jest wie na czym takie
          zabawy polegają i jak się kończą. Pobawi się nią jeszcze trochę i zmieni na
          nową, bo adrenalina już nie ta.
          Ja nie wiem czym myślą te puste laski zadurzone w "wiernych mężusiach swoich
          żon" od których i tak nigdy nie odejdą, ale pogadać zawsze można...
          • fituq Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 17:51
            W tym przypadku, to nie kwestia pustej lali, ale dziewczyny źle traktowanej
            przez poprzedniego faceta. Dla takiej, żonaty przedsiębiorczy, który ją dobrze
            traktuje jako kobietę jest bogiem wcielonym i to, ze solidnie zajmuje się domem
            i zoną to dodatkowy plus na jego korzyść. Do tego dziewczyna poczuła się
            potrzebna, gdy jej się zwierzał, że żona niedobra. I coś mi się wydaje, że
            dziewczyna do tego rozwodu doprowadzi, bo aktualnie nie ma nic do stracenia, a
            przy takim facecie może sobie ustabilizowac swoja sytuację na lepszą.
            • lolcia-olcia Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 17:57
              Sorry, ale dla mnie facet żonaty nie jest rozpatrywany w kategoriach nadającego
              się do czegoś więcej niż rozmowa. A może ja za dużo samodyscypliny w sobie mam i
              zaradnością facet mnie nie zauroczy.
            • cioccolato_bianco Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:13
              fakt, zdradzając żonę baaaardzo solinie zajmuje się domem. wzór
              mężczyzny:D
              • lolcia-olcia Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:15
                Kochający mąż i tatuś, a jaki gorący kochanek:D
                • cioccolato_bianco Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:20
                  zakochane kobiety bywają tak głupie, że aż przykro;) serio.
                  • lolcia-olcia Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:25
                    Żal mi ich...zero logicznego myślenia, pochopne decyzje- słowem głupawka:D
                    • cioccolato_bianco Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:32
                      mnie nie tyle żal, co sama własnej głupoty wynikającej z zakochania
                      doświadczyłam. mimo, że w całkiem innych sytacjach, tj nie z żadnymi
                      żonatymi, dzieciatymi, zaręczonymi etc. zakochanie oślepia i
                      ogłusza, ot co;)
                      • lolcia-olcia Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:36
                        Na szczęście cudowne ozdrowienia się zdarzają:) dobrze, że wyszłaś z tego:)
                        • cioccolato_bianco Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:49
                          oraz wyciągnęłam wnioski...
              • fituq Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:33
                Facet zarabiający, pracujący, z dobrym samochodem, domem, zadbanymi dziećmi,
                jezdzący na zagraniczne wakacje, remontujący własnym sumptem dom lub kupujacy
                nowe meble "bo zona chce" - naprzeciwko poprzedniego faceta, który niczego się w
                życiu nie dorobił, tylko dużo obiecywał a narobił długów, które ona musi
                spłacać, nigdy na wakacjach za granicą nie byli, w kuchni i łóżku to ona była
                jego służącą, zdradzał ją, wyzywał a na odchodnym ją uderzył.
                Czego wy kobiety chcecie - po czymś takim ten zonaty i tak jest wzorem.
                • nutka07 Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:39
                  No pewnie zwlaszcza, ze maja ceche wspolna. Zdradzaja swoje partnerki.
                • lolcia-olcia Re: Zakazany owoc lepiej smakuje 13.12.09, 18:41
                  Nie noszę cudzych majtek, a i zabawkami nie lubię się dzielić:)
    • wacikowa On wypad z chaty a Ty.. 13.12.09, 19:03
      w przysłowiowe "ryło" tak dla rozładowania napięcia przedmiesiączkowego:)
      • iberia.pl a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 19:18
        wacikowa napisała:

        > w przysłowiowe "ryło" tak dla rozładowania napięcia
        przedmiesiączkowego:)

        bo z powietrza chec romansu meza raczej sie nie bierze.
        Moze zone na jakis kurs dbania o meza wyslac, co?
        • wacikowa Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 19:21
          Tego nie brałam pod uwagę,pewnie dlatego,że pisałam co ja bym zrobiła:)
          Jeśli by tak było jak Ty piszesz to facet frajer,że siedział z taka żoną-tyle:)
          • red_mug Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 20:12
            sądząc po skali zjawiska wielu jest takich frajerów ;-)
            • iberia.pl Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 20:38
              red_mug napisała:

              > sądząc po skali zjawiska wielu jest takich frajerów ;-)

              nie dosc, ze frajerzy to jeszcze tchorze, skoro tyle czasu tkwia w
              takich zwiazkach:-D.
              • red_mug Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 20:44
                Czy ja wiem... ;-)
                Siła przyzwyczajenia, wygodnictwo, podział majątku, dzieci. Powodów jest wiele.

                Ja jestem z tych prostych i naiwnych - nie pasuje Ci, kończ i rób wtedy co
                chcesz. Ale tak nie ma chyba.
                • wacikowa Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 21:15
                  A co to ma wspólnego z naiwnością?:) Jeśli się starasz a facet i tak przyprawia
                  Ci rogi to w czym problem?
                  Większość z tych frayerów którzy tkwią w takich związkach to prymitywy i myślą
                  tylko o tym co by tu wyru... na boku. Po co komu taki facet?
                  • red_mug Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 22:05
                    Jak się starasz a facet i tak Ci rogi przyprawia to znaczy ze masz do czynienia
                    z frajerem pospolitym i spuszczasz go wc.
                    • wacikowa Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 22:09
                      A no właśnie,wiec gdzie tu naiwność?:)
                      Jak jesteś żoną: Rozwód,podział a na końcu WC :)
                      • red_mug Re: a jaka kara dla żonki? 13.12.09, 22:14
                        na szczęście nią nie jestem, ale ze zdradą tak robię.
                        Zdrajca będzie zdrajcą i tylko on jest winny.
                        • zoe125 Re: a jaka kara dla żonki? 14.12.09, 08:34
                          Ta trzecia też nie jest bez winy.
                        • asiara74 Re: a jaka kara dla żonki? 19.12.09, 13:02
                          na szczęście nią nie jestem, ale ze zdradą tak robię.
                          Zdrajca będzie zdrajcą i tylko on jest winny.


                          Załóż rodzinę, miej chociaż 1 dziecko, miej wspólne z facetem zobowiązania.
                          Gwarantuje Ci, że nie będziesz taka dziarska, ale za wszelka cenę będziesz
                          przynajmniej starać się ratować swój zwiazek. To właśnie robią zony które
                          odkryły obecnośc tej 3 i reagują czasem dosyć gwałtownie. Nie chcą być
                          oszukiwane i daja tej kobiecie do zrozumienia że wiedzą o całej upajającej
                          zabawie, jest to forma ostrzeżenia. Nie jest też tak, że facetowi (misiowi jak
                          to niektóre mówią)uchodzi to na sucho. Tylko żony, które przeżyły podobne
                          upokorzenie wiedzą jaka burza toczy się w 4 ścianach, czasem trwa to wiele m-cy.
                          • red_mug Re: a jaka kara dla żonki? 19.12.09, 13:20
                            Nie trzeba mieć dziecka ani męża by doświadczyć zdrady.
                            Chociaż dziecko zmienia wiele, zdaję sobie sprawę.

                            Sama doświadczyłam zdrady, raz wybaczyłam, drugi raz już nie.
                            Znam też kobiety, które odkrywszy zdradę odeszły. Nie ma co generalizować,
                            myślę, że to kwestia charakteru, podejścia, zależności finansowej, poczucia
                            własnej wartości i pewnie setki innych czynników.

    • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 15.12.09, 14:05
      Zagadka rozwiązana!
      To nie żona pisała ;-))
      • nutka07 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 16.12.09, 12:12
        Zartujesz??

        Co za gnojek, pewnie Cie sprawdza na wszelki wypadek.
        • red_mug Re: Smsowy flirt z żonatym.. 19.12.09, 09:32
          Wymyślił jakąś bajeczkę o skradzionym telefonie.
          Taak, akurat i złodziej pisałby smsy, wiedział gdzie on pracuje, jak ma na imię etc.

          Współpracujemy nadal, ale jasno powiedziałam że zero smsów itd. Powiedział, że
          OK. Po czym wczoraj pyta czy będziemy pisać. No ludzie... Mały frajer.
    • pretensjaa Re: Smsowy flirt z żonatym.. 16.12.09, 12:04
      Sama jestem w podobnej relacji z żonatym facetem, którego żona w dodatku na
      dniach będzie rodzić. Cała inicjatywa wychodzi od niego. Komplementy, smsy,
      zaproszenia na kawę i na wycieczkę poza miasto, wszystko wychodzi od niego.
      Nawet jeśli jestem oschła, nie traci werwy. Ja jestem w związku, kocham mojego
      partnera, nie robię nic złego, jego żona, jego życie, jego sprawa.
    • kasi-a789 Re: Smsowy flirt z żonatym.. 16.12.09, 16:48
      nie raz i nie dwa podrywał mnie żonaty facet, i wiem jedno jak ja nie mam ochoty
      na flirt to w ŻADNYM WYPADKU nie odpisuje na smsy. Jeśli odpisuje i kontynuuje
      gierkę to jest to flirt, można okłamywać wszystkich dookoła i siebie pewnie
      również ale każda takie gierka jest w kazdym wypadku jakimś tam przyzwoleniem.
      nie mam ochoty na flirty-nie zaczynam wcale
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka