red_mug
13.12.09, 11:16
Współpracujemy razem, nie widujemy się codziennie w pracy. Znamy się od roku.
Od początku wiedziałam, że mu się podobam (tekściki, aluzje, komentarze), ale
jest żonaty więc nic z tego. Dla mnie to tabu. Facet zajęty to facet niedostępny.
Od około 2 tygodni wymienialiśmy czasem smsy, on zaczął. Flirt zwykły, on
troszkę popłynął, ja cały czas obstawałam przy swoim, że lubię go, fajny z
niego facet, ale zajęty więc ciao, bo ja się nie wpieprzam między wódkę za
zakąskę.
I wczoraj o 23 dostaję smsa z jego kom, ale od żony. No masakra.
Kobieta mnie podejrzewa o Bóg wie co. Do głowy jej nie przyjdzie że to on zaczął.
Całą noc nie spałam, wyglądam dziś jak zombie, ból głowy w skali do 100 to 1000.
Chcę mu jutro powiedzieć, że ma jej powiedzieć, że zaczął (wiem, naiwna
jestem). Mam smsy na szczęście jego.
Jak to widzicie? Siedzieć cicho czy się bronić?
Rozumiem, że do czegoś by doszło, ok, muszę ponieść konsekwencje. Ale takie coś?