k873 19.12.09, 17:16 spotkałam się z takim określeniem,ale nie wiem dokładnie co ono oznacza. szok kulturowy po zetknięciu się z obcą kulturą,językiem,obyczajami?osamotnienie?poczucie wyobcowania? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sarawi Re: syndrom emigranta 19.12.09, 17:36 Pewnie cos takiego, ale mysle, ze u kazdej osoby przebywajacej za granica, cechuje sie ow syndrom czyms innym. Ja popadlam w depresje, tesknota za domem, krajem i czasem zupelnymi glupotami i drobnostkami byla silniejsza. Nie umialam sie zaklimatyzowac w obcym kraju. Brakowalo wiele rzeczy. Nigdy bym nie wrocila. Mam odruch wymiotny na sama mysl. Wiem, ze jesli pojechalabym raz jeszcze w to samo miejsce, niewiele by ze mnie zostalo ... Nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
blekit.nieba Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:00 Jest w tym cos co piszesz. Jak tu przyjechalam pamietam,ze czulam sie jak na wozku inwalidzkim zupelnie nie znajac jezyka. Minelo i czuje sie juz dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
pianazludzen Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:30 to prawda, ze to zalezy od osobowosci... ja sie adoptuje bardzo szybko, nie tesknie jakos strasznie, a z kazda przeprowadzka jest latwiej. wiadomo jednak ze na samym poczatku, przez pierwszy miesiac - dwa jest trudno i trzeba sie do wielu rzeczy przyzwyczaic. minusem jest to, ze nie wiem, gdzie naleze... jesli juz zdaza mi sie tesknic, to i za polska, i za monachium, w ktorym spedzilam ostatnie 3 lata, a ktore przeciez nie jest moja ojczyzna... Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:38 Emigrant to jak bezpański pies. Jest nikim na obczyźnie i niczym po powrocie w kraju. Zwykłe zero, tu i tam. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:40 ojej! ,a ja cie czytam i tez odnosze takie wrazenie ,a mieszkasz w Polsce ,no i jak to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:43 simply_z napisała: > ojej! ,a ja cie czytam i tez odnosze takie wrazenie ,a mieszkasz w > Polsce ,no i jak to jest? -------------------------- Ja pisałem o faktach, a nie o wrażeniach. Wrażenia po spotkaniu z emigrantami mam jeszcze gorsze. Mało który z pracodawców w Polsce zatrudnia takich powracajacyh nieudacznych zmywaków. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:46 Jesli chodzi o zmywakow masz niestety racje ale przeciez wiele osob jakos sie wybija za granicą. Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:51 simply_z napisała: > Jesli chodzi o zmywakow masz niestety racje ale przeciez wiele osob > jakos sie wybija za granicą. ---------------------- OK. Ty się wybiłaś. Isabel się wybiła. Nie chcę już polemizować z Tobą na temat emigrantów, bo mam bardzo złe o nich zdanie i to na podstawie własnego doświadczenia. Poza tym idą Święta i jestem nastrojony pokojowo. Wszystkiego Najlepszego na emigracji Tobie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: syndrom emigranta 20.12.09, 02:04 OK. Ty się wybiłaś. Isabel się wybiła. > > Nie chcę już polemizować z Tobą na temat emigrantów, bo mam bardzo złe o nich z > danie i to na podstawie własnego doświadczenia. > Poza tym idą Święta i jestem nastrojony pokojowo. > > Wszystkiego Najlepszego na emigracji Tobie życzę. > > ale ja nie wyemigrowalam nigdzie...( jeszcze:D) Odpowiedz Link Zgłoś
gordunia Re: syndrom emigranta 19.12.09, 18:47 jestes w innym kraju , myslisz sobie pojedziesz zarobisz ... jestes tam sama - pozniej chcesz sie rozwijac - bo przeciez tam mieszkasz, spotykasz ludzi przyjaznych ktorzy chca ci pomoc, ale zaznaczaja na kazdym kroku ze jestes polka... slyszysz przypadkiem polskie radio ( gdzie normalnie bedac w Polsce nie masz na to czasu ) a tam na obczyznie sluchasz tego do konca ... wolasz znajomego aby ci ustawil POLONIE bo najlepiej odnbiera i tak ogladasz co popadnie - ale najwazniejsze ze po polsku .. i to jest syndrom emigranta ...a kiedy wracasz do domu cieszysz sie jak glupia , ze mozesz usiasc wygodnie w swoim fotelu Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: syndrom emigranta 19.12.09, 19:07 Ja chyba jeszcze nie doznałam syndromu emigranta, a może i nigdy nie doświadczę? Mieszkam w USA od 3 lat, mam GC, przywileje i obowiązki takie, jak obywatele (z wyjątkiem praw wyborczych). USA to mój drugi, obok Polski, dom. Gdy jestem w USA tęskinię za rodziną w Polsce, gdy jestem w Polsce, tęsknię za USA, ale i tu, i tu się bardzo dobrze czuję. Chyba jestem przykładem na to, że można mieć i kochać dwa domy :) Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: syndrom emigranta 19.12.09, 20:44 Nie wiem co to takiego. Tęsknię za rodziną. Na szczęście są samoloty i tanie połączenia, więc widzimy się równie często jakbyśmy po prostu mieszkali w innych miastach. Za Polską nie tęstknię wcale, ani myślę wracać teraz do kraju. Tu mam dom, dobrą pracę, partnera. Polska mnie dołuje. Wydaje się taka szara i smutna. Ludzie mają identyczne, przygnębione twarze. Załatwianie spraw urzędowych czy jazda samochodem w Polsce to jakiś koszmar (nie mówiąc już o komunikacji publicznej). Do tego okazuje się, że w Polsce jest koszmarnie drogo! Żyje się tu znacznie trudniej i smutniej. Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: syndrom emigranta 19.12.09, 21:09 Wydaje mi się, że taki etap przygnębienia i braku poczucia przynależności w mniejszym lub większym stopniu przeżywa większość emigrantów. Wiele zależy, w moim odczuciu, od tego, jak głęboko wniknęliśmy w społeczną sieć "miejscowych". Mieszkam na "obczyźnie" z autochtonem, dogaduję się z jego rodziną, znajomymi. Wśród Polaków się nie obracam, tzn. nie szukam ich towarzystwa tylko po to, by poczuć się bardziej swojsko. Poznaję Polaków na takim samym gruncie na jakim poznaję innych ludzi (praca, uczelnia, itp.). Już od dawna nie czuję się jak "ten obcy" patrzący przez szybę na życie pełnoprawnych mieszkańców. Odpowiedz Link Zgłoś
marguyu Re: syndrom emigranta 19.12.09, 22:28 Juz cwierc wieku mieszkam poza krajem, w tym ponad 20 lat we Francji. Niedawno mieszkalam w Polsce 18 miesiecy i trudno bylo mi zrozumiec niektore zjawiska i postawy oraz niechec jaka wzbudzalismy w pewnej grupie 'kochanych rodakow'. To byli ci, ktorzy wszystkim maja wszystko za zle i zawsze, choc tylka nie odkleili od fotela przed tv, zawsze lepiej wiedza jak to tam w swiecie jest. Cos jak tow.ortalion, ktory zupelnie za darmo 'nie lubi emigrantow'. Z doswiadczenia wiem, ze wiele osob nigdy nie powinno wyjezdzac z kraju. Nie umieja sie odnalezc w nowej rzeczywistosci i do niej dostosowac. Wciaz porownuja i powtarzaja "A w Polsce jest inaczej." Zgadza sie, jest inaczej, rzecz w tym, ze sa poza Polska, na dodatek z wlasnego wyboru, i musza sie z tym pogodzic i dostosowac do spoleczenstwa, ktore je otacza. Jesli nie, to skoncza tak jak ci, ktorzy po kilkudziesieciu latach zycia w innym kraju ledwie umieja sie porozumiec, nie uczestnicza w zyciu publicznym i, jak to juz ktos napisal, ogladaja tylko polska tv. Zupelnie wyalienowani, odcieci od rzeczywistosci popadaja we frustracje, a odpowiedzialnosc za swoje niedostosowanie zrzucaja na barki tubylcow, ktorych w koncu zaczynaja nienawidzic. Gdy jada do Polski wracaja z niej jeszcze bardziej sfrustrowani, bo i tam nie umieja sie odnalezc. I kolo sie zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: syndrom emigranta 19.12.09, 23:12 Poniewaz autorka watku pyta o znaczenie okreslenia, a NIE o nasze doswiadczenia tudziez opinie o emigrantach, to postaram sie wypowiedziec na ten temat, pomijajac ocene emigrantow. Mysle, ze to powiedzenie ukuli ludzie, ktorzy emigrantow nie lubia. Jest w tym cos pogardliwego, jak w syndromie ofiary czy bitej zony. W mojej ocenie nic sensownego to nie znaczy, poza przekazaniem swojej wyzszosci, bo sie owego "syndromu" nie posiada, bo sie nie wyjechalo. Zreszta popatrzcie co na ten temat mozna znalezc w googlach: tiny.pl/hxvn7 NIC. Jakies blogi, dyskusje na forach i czy artykuliki, w ktorych dziennikarz uzyl tego okreslenia, bo tez je slyszal. W mojej ocenie nie ma takiego syndromu, bo jak pokazuje ten watek, kazdy przezywa emigracje inaczej, jest w innym miejscu drabiny spolecznej, itp.: jeden sie zachwyca drugi teskni, trzeci cierpi, jeden cholubi Polske, inny swoj nowy kraj. Za to mozna by zapewne mowic np. o "syndromie emigranta ktoremu sie nie udalo" - musi wracac, wszedzie mu zle, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
japoxx syndrom emigranta czy sen emigranta 20.12.09, 00:22 hehehehee nigdy nie slyszalem o syndromie ale wielu emigrantow wspomina o snie emigranta, sam to mialem polega to mniej wiecej na tym, ze sni ci sie ze jestes w kRaju, chodzisz po ulicach, spotykasz znajomych i w pewnym momencie wpadasz w panike: WTF!!!!!! co ja tu robie? przeciez powinienem byc w ........ budzisz sie przerazony zlany potem, swiecisz swiatlo i z ulga stwierdzasz : to tylko sen jestes w tym samym miejscu gdzie polozyles sie spac jezeli takie sny powtorz sie czesciej wpadasz w rutyne i stwierdzasz spiac: to znowu ten sam glupi sen emigranta olal, spie dalej buahahahahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
japoxx emigrant phd lesiu 20.12.09, 00:36 hehehehehehehehehehehe zapewne nie wiecie ale tow.ortalin to nik inny tylko lesiu kellner aka kagan emigrant do Australii, a kiedy go zdemaskowano jako oszusta salwowal sie ucieczka na Cypr tam okazal sie byc zbyt tepy nawet na zmywak wrocil wiec do kRaju gdzie probowal zawalczyc stanowiska naukowe na zasadzie pan nie wie kto ja jezdem do czasu az pewna sekretarka z UW wywalila go za drzwi z rada: wiem co pan jest i pan wroci jak pan zda mature co zreszta lesiu osobiscie opisywal w internecie tak wiec zle doswiadczenia lesia z emigrantami wynikaja z patrzenia sie na wlasna tzw twarz w lustrze buahahahahahahahahahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
portoogalczyk Re: emigrant phd lesiu 20.12.09, 02:48 lecz sie chooju bo jestes pyerdolniety Odpowiedz Link Zgłoś
japoxx Re: emigrant phd lesiu 20.12.09, 03:38 hehehehehehehehehehe lesiu czyzbys sugerowal, ze mowie nieprawde? zapomnialem o jednym szczegole podobna znowu wyemigrowales, tym razem do Portugalii powod: nikt powazny w kRaju nie chcial cie zatrudnic tak przynajmniej pisales buahahahahahahahahahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: emigrant phd lesiu 20.12.09, 10:24 Lepiej zrób spis użytkowników, którzy nie są Phd Lesiem. Będzie krótsza!!!! Ściurek ty masz już nie tylko syndrom emigranta z powodu ciągłego przesiadywania na polskich forach, ale ciebie dopadł już syndrom kompletnego kretyna, który w każdym widzi Phd Lesia. Ciekawe, czy w lustrze też go widzisz. A który to tutaj ty, ściurek? Odpowiedz Link Zgłoś
wbka1 Re: syndrom emigranta 20.12.09, 09:35 Ktoś napisał, że nie ma jako takiego syndromu emigranta- wszystko zalezy od drabiny społecznej, na której się aktualnie znajdujesz.Moje doświadczenie to potwierdza. Próbowaliśmy szczęścia na emigracji w 1988, nie udało się i wróciliśmy do Polski w 1989 roku.Nowy ustrój, nowe możliwości,determinacja i udało się w Polsce. Dzisiaj bardzo często jesteśmy w kraju naszej pierwszej,nieudanej emigracji, świetnie się tam czujemy i nawet rozważamy osiedlenie sie na stałe. Kontakty z najbliższymi, przyjaciółmi ? Przecież są tanie linie (o ile to nie sa antypody)i kontakty można podtrzymywać. Odpowiedz Link Zgłoś
stinefraexeter Re: syndrom emigranta 20.12.09, 10:44 Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że syndrom emigranta nie istnieje. Możemy się spierać o terminologię, ale zjawisko jako takie ma się dobrze. Pojawia się najczęściej jako jedna z faz przez jakie przechodzi "typowy" imigrant w obcym kraju: - najpierw jest faza turystyczna: odkrywanie nowych miejsc, smaków i zwyczajów. Wszystko jest ciekawe, bo nowe. Problemy zaczynają się w momencie, kiedy z turysty mamy stać się mieszkańcem. Nagle okazuje się, że nie jesteśmy (nie wszyscy, piszę przykładowo) częścią społeczeństwa, bo brakuje tak ważnych elementów życia jak znajomość języka (nie wszyscy są w UK przecież), sieć znajomych i rodziny, brak więzi sentymentalnych z danym miejscem. Zaczynam nam brakować smaku polskich wędlin i chleba (zwłaszcza w krajach poza UK i Irlandią), pojawia się złość na wszystko "francuskie/włoskie/duńskie/....". Zazwyczaj z tej fazy się wychodzi, ponieważ poznajemy język, poznajemy się z ludźmi, odkrywamy nasze ulubione miejsca w danym mieście, stopniowo odnajdujemy swoje miejsce w społeczeństwie. Nie każdemu się jednak udaje. Ośmielę się stwierdzić, że dość spora grupa nigdy nie wychodzi z tej fazy, z różnych powodów. Ograniczenie się tylko do środowiska polonijnego, które z samej swojej natury podkreśla poczucie INNOŚCI, może być jedną z przyczyn. Inna sprawa to fakt, że zawsze wygodniej jest narzekać na tych, co "nas nie chcą", zamiast wysilić się i wyjść nowemu społeczeństwu na przeciw (w końcu to my jesteśmy gośćmi, nie oni). Z doświadczenia wiem, że życia studentów na erasmusie nie można porównywać do życia emigranta. Uczelnia jest nieco odrębnym światem, stworzonym właśnie DLA cudzoziemców. Życie codzienne to zupełnie inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
japoxx Re: syndrom emigranta 20.12.09, 19:37 to o czym piszesz niekoniecznie musza dotyczyc emigrantow ktorzy wyjachali do iinych krajow przyklad autentyczny: dziewczyna z Przemysla przeniosla sie do pracy w Zabrzu przez pierwsze lata przechodzila 90% co teoretycznie jest "syndromem emigranta: Nagle okazuje się, że nie jesteśmy (nie wszyscy, piszę przykładowo) częścią społeczeństwa, bo brakuje tak ważnych elementów życia jak znajomość języka (nie wszyscy są w UK przecież), sieć znajomych i rodziny, brak więzi sentymentalnych z danym miejscem. Zaczynam nam brakować smaku polskich wędlin i chleba (zwłaszcza w krajach poza UK i Irlandią), pojawia się złość na wszystko czy ona byla emigrantka? to zalezy od definicji "emigrant" i dlatego twierdze ze okreslenie syndrom emigranta jest niewlasciwy ponadto masz 100% racji Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: syndrom emigranta 20.12.09, 17:37 Wszystko zalezy do tego jak szybko sie zaaklimatyzujesz. U mnie to nie bylo zbyt szybko.Bylo mi dosc ciezko na poczatku.Moj maz jest Anglikiem ma dosc dobra prace ja mam dosc podobna prace jak w Polsce ( building Society), podwojne obywatelstwo wiec ogolnie stabilna sytuacja ekonomiczna ale kulturowo bylo mi ciezko na poczatku. Ale jednej rzeczy sie nauczylam - trzeba walczyc o swoja pozycje i byc czasem bardziej astertywnym niz w Polsce. Ja zawsze raczej byolam taka cicha myszke a tutaj dostalam kopa i musialma sie troche zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
candy24 Re: syndrom emigranta 21.12.09, 10:56 a ja wyjechalam, zeby podszlifowac swoj jezyk( studiowalam filologie w Polsce)- takze ani brak pracy ani brak prespektyw nie zmusil mnie do wyjazdu, znalazlam prace w szkole- i ja niedlugo planuje powrot, i w przeciwienstwie do niektorych nie mam wrazenia ze po powrocie do Polski nie znajde pracy. Mam dosc dlugi staz pracy jak na 26 letnia osobe w Polsce, a do tego dolacze jeszcze referencje z zagranicy i bede sie wspinala jeszcze wyzej. Wspolczuje tym co postrzegaja emigrantow jako nieudacznikow zyciowych, owszem sa tacy ktorzy wyjechali za chlebem, znam Polakow w wieku 50 lat, ktorzy nie maja zadnej znajomosci jezyka i zasuwaja tu zeby miec na chleb- takim ludzion wspolczuje ale nie bron Boze nie smieje sie z nich.Ja uwazam ze majac znajomosc jezyka i pracujac w jakims sensownym miejscu za granica- po poworcie mozna naprawde daleko zajsc w Polsce, ale to moje osobiste zdanie. Wesolych Swiat Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re: syndrom emigranta 21.12.09, 16:12 Poczytaj sobie Gombrowicza, jego pamietniki albo "wedrowki po Argentynie". On swietnie opisuje polskich imigrantow. Odpowiedz Link Zgłoś
klutek Re: syndrom emigranta 21.12.09, 17:07 k873 napisała: > spotkałam się z takim określeniem,ale nie wiem dokładnie co ono oznacza. szok > kulturowy po zetknięciu się z obcą > kulturą,językiem,obyczajami?osamotnienie?poczucie wyobcowania? Zaden kulturowy. To powstalo w latach 80tych kiedy do Pl mozna bylo juz jezdzic ale czasami z Pl bylo ciezko wyjechac bo sie "wladze" czepialy obywatelstwa, paszportu etc. I to tez sie snilo czasami. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś