Gość: hania
IP: *.ska01.telsat.wroc.pl
31.01.04, 07:51
Książka "Dzikie łabędzie" jest smakowicie opasła i niesłychanie
bogata w fakty, z których każdy wydał mi się ważny. W opowieść o
osach babci wpleciony jest opis bogatej chińskiej kultury i
bardzo odmiennej od naszej obyczajowości z jej
hierarchicznością, formami, ale i poezją.
Bodaj najsmutniejszą opowieścią jest los matki, która poświęciła
życie dla idei - porażający jest ostatni akapit książki o
przypadkowym spotkaniu matki autorki z osobą, która doniosła na
nią w czasie okupacji japońskiej. Przejmująca jest też postawa
ojca (do którego autora ma wciąż chyba trochę żalu), którego
pryncypialność była większa, niż miłość.
Ale na mnie największe wrażenie zrobił dokonany z pozycji
szeregowego obywatela (choć i tak bardziej uprzywilejowanego)
tych nieludzkich eksperymentów na żywym organizmie
społeczeństwa - ta rewolucja kulturalna, ten wielki skok,
terror, pogarda, głód, zamordyzm, donosicielstwo, dyktatura
miernot, wszechogarniająca inwigilacja i kontrola, brak
prytwatności.
Jest to jednocześnie piękny hymn na cześć rodziny, pięknego
kraju, niezależności i prawości.
Tyle chciałam Wam przekazać przy porannej kawie
Polecam (książkę)
h.