Dodaj do ulubionych

paradoks świąt.

23.12.09, 17:21
święta powinny być czasem radości i spokoju, ALE

u mnie w domu przedświąteczna gorączka zaczyna się co najmniej 2 tygodnie
przed- wtedy moja mama zapada na tzw. sprzątawicę- myje okna (W te największe
mrozy), poleruje kieliszki, trzepie dywany itd, bo musi być czysto na święta
(dodam, że jest pedantką, więc generalnie dom lśni na codzień).
tydzień przed pojawiają się natomiast nerwy związane z gotowaniem (pomocy w
kuchni nie przyjmuje, bo ona wie jak zrobić najlepiej, a inni się tylko plączą
pod nogami). upiekła 8 makowców, zrobiła 2 inne ciasta, przygotowuje wigilię z
12 potraw. I jęczy niemiłosiernie i zarzeka się, że to ostatnie święta, bo
przecież to niepodobne, żeby tyle roboty (i tak odkąd pamiętam, czyli od zawsze).

pewnie, że domowe pierogi i uszka są lepsze, ale już bym wolała żeby je
kupiła, byle tylko mieć trochę świętego spokoju, a nie wysłuchiwać tego
lamentu non stop.
Czy to taka polska przypadłość, żeby się umartwiać?! PO CO to komu?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:26
      Lubię święta, bo nie mam takich natręctw jak twoja matka, robimy z mężem do
      jedzenia to, co lubimy i faktycznie zjemy (nie znoszę wyrzucania jedzenia), a na
      dodatek upadałbym na głowę, gdybym miała sama robić wszystko. Jest bez
      szaleństwa, przesytu, fajnie
    • gelee Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:35
      Moja mama robi dokładnie to samo. Koszmar. A ja obiecuję sobie, że nigdy we
      własnym domu nie będę urządzać takich szaleństw i zamęczać nimi innych domowników.
      • melixsa Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:39
        U nas pierwsze wspólne święta. Jednak mama przywozi mi większość potraw, robię
        tylko barszcz, a uszka kupiliśmy.
        Nie ma paradoksu świąt :P
        • am_i_lucky Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:44
          no to zazdroszczę.
          czekam co roku, że spełni tę obietnicę, że "nigdy więcej" i "to już ostatni raz
          jak przygotowuję święta (czyt. takie szalone święta)), i kurde nigdy nic;)
          • maitresse.d.un.francais Re: paradoks świąt. 23.12.09, 19:21
            U Twojej Mamy to jakaś forma rytuału.

            Moja miała finansowe - najpierw wywalała na święta kupę pieniędzy, a potem
            jęczała, że mnóstwo się wydało.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:47
      > Czy to taka polska przypadłość, żeby się umartwiać?! PO CO to komu?

      Bo niektórzy są z lekka walnięci, a matki polki cześciej niż inni.
      • princess_yo_yo Re: paradoks świąt. 23.12.09, 17:55
        trudno sie nie zgodzic z powyzszym :-)
        • am_i_lucky Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:01
          ale z czego to wynika i dlaczego co roku to samo?!
          Ja tego nie mogę pojąć.
          Jak coś mi nie sprawia przyjemności, to po prostu tego nie robię.
          Jak na coś nie mam ochoty i siły, to tym bardziej.
          A tu umartwianie się 200% normy.
          • princess_yo_yo Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:06
            osobiscie uwazam ze jest efekt lekkiej choroby psychicznej, moja sp
            matka tez na takowa cierpiala. to troche smutne ale wraz z jej
            zejsciem, swieta w gronie rodzinnym staly sie przyjemnoscia. moze
            ktos wyciagnie z tej historii nauke na przyszlosc.
          • tygrysio_misio Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:20
            bo niektorym przyjmnosc sprawia to jak ktos chodzi i lize im
            dupe...a jak nie chodzi i nie lize to zajeb.scie jest ponarzekac na
            to jakim biednym sie jest i jacy podli sa inni...

            np moja babcia co dziennie ma fochy bo ktos jej nie pomog....ale
            nigdy nie powie,ze idzie do kuchni i cizko jej cos zrobic samej...
            • mruff Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:43
              U mnie też szał. Kur#wicy idzie dostać.
              Rano matka mnie styrała, że nic nie potrafię bo blanszowałam pierogi
              wodą bezpośrednio z kranu a nie z miski(tak jak ona).Wyzwana od
              niezaradnych w kuchni rzuciłam garami i wyszłam do babci u której
              będzie wigilia.
              Babcia też nakręcona, atmosfera napięta. Zjeba za to,że wzięłam nóż
              X a nie Y bo ona wie,że nóż Y będzie lepszy...Z racji jej wieku
              powstrzymałam się od komentarzy ale było ciążko.

              Ja nie wiem po co ludzie tak zajeżdżają siebie i szykują tyle żarcia
              na święta.

              Jak ja kiedyś będę przyjmowała rodzinę na święta to bez takiej
              tyrani. Każdy przyniesie po 2 potrway i cześć.


              Też nie cierpię tego czasu, naprawdę! Zawsze u mnie są spięcia.
    • mini_kks Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:42
      am_i_lucky napisała:
      > święta powinny być czasem radości i spokoju, ALE
      > u mnie w domu przedświąteczna gorączka zaczyna się co najmniej 2 tygodnie
      przed- wtedy moja mama zapada na tzw. sprzątawicę- myje okna (W te największe
      mrozy), poleruje kieliszki, trzepie dywany itd, bo musi być czysto na święta
      > (dodam, że jest pedantką, więc generalnie dom lśni na codzień).

      Jakbym czytała o mojej Mamie. Nie dosyć, że na co dzień sprząta, to jeszcze od
      święta, w tym roku się wkurzyłam i większość wysprzątałam ja, chociaż zajęło mi
      to dwa dni, no ale niech usiądzie (nie udało się) i odpocznie. Tyle, że nie
      gotuje sama nic poza sałatką,, zupą i karpiem, reszta kupna. I też nie wiem, po
      co ;)
    • a1ma Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:47
      A to powszechny paradoks akurat.
      Ja się buntuję i NIE ROBIĘ. I dobrze mi z tym :)
    • vandikia Re: paradoks świąt. 23.12.09, 18:53
      krzątanina przedświąteczna jest fajna, przygotowanie najczęściej
      wspólne różnych potraw, wspólne porządki, później się 4-5 dni w
      zależności od ułozenia kalendarza bimba, więc się odpoczywa
      jasne, że jak ktoś sam wszystko chce zrobić i musi mieć dom
      wypolerowany muzealnie i panuje atmosfera histerii, to nie jest miłe
      i zdrowe ale niektórzy tak mają

      kupne uszka i pierogi? bleh
      az do roku można zrobić ale wazne by mieć plan i robić ze spokojem,
      a nie lepić pierogi jednocześnie polerując nogą podłogę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka