szczesliwamezatka
23.12.09, 20:31
Piszę ten krótki tekścik, bo wydarzył się w moim życiu bardzo
komiczny epizod. Przed kilkoma laty poznałam faceta - wykształcony,
przystojny, inteligentny. Tak myślałam o nim przez 5 miesięcy
naszych spotkań. Nagle zaczęło się między nami psuć. On mówił, że
wpadł w depresję, że życie straciło dla niego sens. Próbowałam go
jakoś pocieszyć, rozmawiać z nim celem odzyskania przez niego wiarę
w życie i ... nasz związek. Szybko zorientowałam się jednak, że tak
naprawdę to ja jestem przyczyną jego złych nastrojów i zwyczajnie
próbuje mnie do siebie zrazić. I rozstaliśmy się. To znaczy on
zerwał. Przez jakieś 3 miesiące trudno mi było pogodzić się z jego
utratą. Całe moje myśli zwrócone były ku niemu.
W niespodziewanie krótkim czasie po poprzednim rozstaniu poznałam
mojego obecnego męża. Te same cechy: wykształcony, przystojny,
inteligentny, usmiechnięty i nie najważniejsze lecz ekscytujące -
zamożny.Trochę się bałam, że historia się powtórzy lecz postanowiłam
zaryzykować i stworzyliśmy dłuższy i bardziej dojrzały związek
zwieńczony małżeństwem.
Niełatwo opisać to, co działo się w mojej duszy, gdy zobaczyłam, że
były facet wystawił na aukcji internetowej kilka prawie
bezwartościowych przedmiotów za jakieś smiesznie niskie ceny. Gdy to
zobaczyłam ogarnął mnie dziki śmiech połączony z satysfakcją i
pewnym uczuciem wstydu przed samą sobą. Dlaczego? Bo gdybym ja miała
takie przedmioty w domu to albo oddałabym je organizacjom
charytatywnym, albo wyrzuciłabym je do śmieci, bo wstyd by mi było
takie rzeczy ludziom proponować do sprzedania. Poza tym, jak mogłam
ubolewać po stracie kogoś, kto dorabia sobie w ten sposób?
Prawda, "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", a ja nie siedzę
nisko... Jestem kimś w społeczeństwie dzięki sobie ale też dzięki
swojemu mężowi.
Teraz cieszę się, że nam nie wyszło. Nie płaczcie zatem po stracie
faceta, który z naburmuszoną buzią Was opuścił! Był on jedynie
śmiesznie niewartym Was epizodem w Waszym życiu na drodze ku czemuś
wartościowemu i pięknemu.