sfeminizowane sądy

05.01.10, 13:52
Jestem po rozprawie z powództwa eks-męża o obniżenie alimentów na
rzecz mojego syna. Sąd uznał wskazane przeze mnie koszty utrzymania
dziecka za uzasadnione i realne - po czym obniżył udział mojego eks
męża w utrzymaniu dziecka z 1/3 do 1/4. W ustnym uzasadnieniu wyroku
padł między innymi argument, że urodziło mu się kolejne dziecko. Sąd
przyjął do wiadomości, że eks nie kontaktuje się moim dzieckiem, nie
widuje go, nie pomaga w opiece nad nim, nie kupuje mu prezentów
itp. - a to też są formy spełniania obowiązku alimentacyjnego. Zatem
sąd obarczył mnie około 90 % obowiązków rodzicielskich, pouczając
jedynie ojca, że powinien podjąć starania, aby zarabiać więcej.
I tak nie egzekwuję alimentów, więc czy to jest 35% od zera, czy 25%
od zera - nie robi mi to różnicy. Jednakże taka refleksja - gdzie ta
słynna feminizacja sądów? Jak rozumiem, jeśli ja z kolei zdecyduję
się na dziecko z moim mężem, mogę pójść do sądu i poprosić o
podwyżkę alimentów eks męża, bo juz nie stać mnie na dziecko z
poprzedniego związku?
    • tytus_flawiusz Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 13:57
      > Jednakże taka refleksja - gdzie ta słynna feminizacja sądów?

      jak to gdzie, tam gdzie powszechnie obecna tendencja, że związek to jedno, a
      finanse to drugie. I każdy zarabia na siebie i żyje na ile go stać. A skoro w
      związku, to i tym bardziej po. Kto zabiera samochód, to go naprawia i
      ubezpiecza, a kto dziecko tak samo.

      życie (stało się) jest brutalne.
      • facettt przeciwnie 05.01.10, 14:01
        tytus_flawiusz napisał:

        Kto zabiera samochód, to go naprawia i
        > ubezpiecza, a kto dziecko tak samo.
        >
        > życie (stało się) jest brutalne.
        >

        przeciwnie. stalo sie normalne.
        dziecko to skarb.
        a kto je (na co dzien) ma - ten ponosi najwieksze koszty.
      • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:13
        Kto zabiera dziecko - w sensie zabiera na wyłączność - jak
        najbardziej. Dlatego alimentów, choć są zasądzone nie dochodzę,
        odkąd podjęłam taką decyzję.
        Tyle, że nie taka była argumentacja sądu. Argumentacja była taka, że
        jak urodziło mu się drugie - to niech ma zasądzone mniej. W ramach
        równego traktowania płci, jak urodzę dwojkę, to on będzie miał
        zasądzone więcej? :)
        Weź pod uwagę, że taki podział alimentacji między rodziców
        w "sfeminizowanych" sądach jest notoryczny - również w przypadkach,
        gdy opiekę nad dzieckiem sprawuje oboje rodziców i nikt go nie
        zabiera.
        • tytus_flawiusz Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:17
          twojabogini napisała:

          > Kto zabiera dziecko - w sensie zabiera na wyłączność - jak
          > najbardziej. Dlatego alimentów, choć są zasądzone nie dochodzę,
          > odkąd podjęłam taką decyzję.

          Nie wiem, nie znam się, jestem starej daty. To tyle w kwestii serio.
          Nie chcę się znać.
        • zoe125 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:13
          Twój eks ma obowiązki wyłącznie wobec swoich dzieci. Jak urodzisz
          sobie kolejna dwójkę, która nie jest jego, to utrzymanie tej dwójki
          spada na Ciebie i ICH ojca, a nie Twojego bylego. Obniżenie
          alimentów, kiedy byłemu urodziło się drugie dziecko jest rozsądne i
          normalne. Ciebie chyba boli to, że sąd nie okazał się aż tak
          sfeminizowany i nie zabrał facetowi całej pensji na Twoje dziecko.

          Co do widywania się i prezentów - to nie jest obowiązkowe. Bywa, że
          ojciec dwójki dzieci na jedno płaci, ale się nim nie interesuje i
          nie daje mu żądnych prezentó. Z kolei drugie wychowuje bądź
          współuczestniczy w jego wychowaniu, obsypuje prezentami, itp. W
          takim przypadku zastanowiłabym się również nad postawą matki, bo
          znam przypadki, że matki po rozwodzie tak skutecznie zatruwały
          bylemu życie i utrudniały kontakty z dzieckiem, że facet po pewnym
          czasie machal ręką, ograniczał się do płacenia niezbędnych
          alimentów, a prezenty, czułości i opieka powędrowały do dziecka z
          kolejnego związku.
          • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:23
            zoe125 napisała:

            > Twój eks ma obowiązki wyłącznie wobec swoich dzieci. Jak urodzisz
            > sobie kolejna dwójkę, która nie jest jego, to utrzymanie tej
            dwójki spada na Ciebie i ICH ojca, a nie Twojego bylego. Obniżenie
            > alimentów, kiedy byłemu urodziło się drugie dziecko jest rozsądne
            i normalne.

            W zyciu nie czytałam tak jasno wyłozonych podwójnych standartów
            myslenia o plci w kontekście rodzicielstwa :)))

            >Ciebie chyba boli to, że sąd nie okazał się aż tak
            > sfeminizowany i nie zabrał facetowi całej pensji na Twoje dziecko.

            Mam gdzieś wysokość alimentów bo i tak ich nie pobieram. Za to nie
            lubię dyskryminacji kobiet ktore samotnie wychowują dzieci. Nie
            wszystkie kobiety mogą smiać się z takich wyroków jako reliktów
            patrialchalnego myslenia.
          • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:30
            zoe125 napisała:

            > Twój eks ma obowiązki wyłącznie wobec swoich dzieci. Jak urodzisz
            > sobie kolejna dwójkę, która nie jest jego, to utrzymanie tej dwójki
            > spada na Ciebie i ICH ojca, a nie Twojego bylego. Obniżenie
            > alimentów, kiedy byłemu urodziło się drugie dziecko jest rozsądne i
            > normalne.

            zoe125, patrzysz na sprawę z niewłaściwej strony.

            Bo to nie jest tak, że jeśli rodzic ma jedno dziecko i zarabia 1000 zł, to
            powinien płacić na nie 500 zł, jeśli dwoje - po 300 zł, jeśli troje po 250 zł, itd.

            Jest odwrotnie - jeśli ma jedno dziecko to powinien ZARABIAĆ minimum 1000 zł,
            jeśli dwoje - minimum 1500, jeśli troje - 2000, itd.

            Bo potrzeby dzieci nie maleją wraz z pojawieniem się rodzeństwa, a żeby się na
            nie zdecydować, musi być człowieka stać.
          • kicia031 ale jestes glupia 05.01.10, 16:10
            jak bogini urodzi drugie dziecko, to juz nie bedzie moglalozyc na
            pierwsze w takiej wysokosci, jak robi to teraz. kto wiec
            zrekompensuje braki?

            Co do widywania się i prezentów - to nie jest obowiązkowe

            I tu sie mylisz. Podtrzymywanie kontaktow z dzieckiem jest
            obowiazkowe, a wkrotce niewywiazywanie sie z tego obowiaku bedzie
            karane grzywna.
            • scibor3 Re: ale jestes glupia 05.01.10, 22:41
              > I tu sie mylisz. Podtrzymywanie kontaktow z dzieckiem jest
              > obowiazkowe, a wkrotce niewywiazywanie sie z tego obowiaku bedzie
              > karane grzywna.

              Bzdury. Nie można zmusić kogoś do utrzymywania kontaktów. Grzywna może być za
              niedotrzymywanie umowy już ustalonych kontaktów. Czyli grzywna za złamanie umowy
              a nie niechęć do jej zawarcia w określonej formie.
              • a1ma Re: ale jestes glupia 05.01.10, 22:50
                Tylko że tę konkretną umowę zawierasz kilka miesięcy przed pojawieniem się
                dziecka na świecie, dokładnie 9.
                Masz 100% racji - nie chcesz, nie zawieraj! ;)
    • facettt przepraszam, ale : 05.01.10, 13:59
      ostatnio pisalas o znakomitych relacjach z Twoim mezem :)

      a) cos sie nagle zmienilo?
      b) nie wiedzialem, ze sady w Polsce dzialaja tak szybko.
      • twojabogini Re: przepraszam, ale : 05.01.10, 14:06
        Męża mam jednego i mam z nim bardzo dobre relacje :)
        • twojabogini Re: przepraszam, ale : 05.01.10, 14:15
          Jeśli jeszcze nie rozkminiłeś - posiadanie eks męża nie wyklucza
          posiadania męża :)
          • facettt no nie :) 05.01.10, 14:24
            twojabogini napisała:

            > Jeśli jeszcze nie rozkminiłeś - posiadanie eks męża nie wyklucza
            > posiadania męża :)

            nie wiedzialem tylko, ze "ex" moze na tak dlugo zostawic odcisk
            na pupie :)

            a nowy nie potrafi, czy jak ? :)
            • twojabogini Re: no nie :) 05.01.10, 14:42
              facettt,

              ty weź się wyraź dokładnie o co ci chodzi? Jakie odciski?

              Jesli chodzi o eksa - ma zasądzone alimenty, których egzekucji nie
              dochodzę, bo dziecko wychowuję sama - w sensie - bez jego udziału.
              Mam męża z którym prowadzimy wspólny dom i utrzymujemy naszego
              syna.

              Wątek jest o rzekomym feminiźmie w polskich sądach, jakbys miał
              ochotę odnieść się do sytuacji pod tym kątem mozemy dyskutowac
              dlaej :)

              • facettt gini zbastuj :) 05.01.10, 14:57
                twojabogini napisała:
                > Wątek jest o rzekomym feminiźmie w polskich sądach, jakbys miał
                > ochotę odnieść się do sytuacji pod tym kątem mozemy dyskutowac
                > dlaej :)
                >

                gini zbastuj :)
                nie czepiam sie Ciebie :)
                czy jednak tak trudno Ci chwycic moja ironie ?
                W POLSCE praktycznie niemozliwe jest przyznanie opieki nad dzieckiem ojcu (nawet dobrze zarabiajacemu), gdy jego matka
                nawet nie pracuje - jezeli tylko nie jest alkoholiczka...
                • twojabogini Re: gini zbastuj :) 05.01.10, 15:04
                  ty znów swoje :)

                  W Polsce istnieje juz kategoria socjologicza - samotny ojciec - tak
                  więc bez przesady.

                  Alimenty na dzieci w Polsce i praktyczne zasady ich przyznawania są
                  dyskryminujące dla kobiet - i tyle.
    • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:03
      >I tak nie egzekwuję alimentów,

      no to co się dziwisz? rozpuściłaś gościa i se w kulki leci.
      • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:26
        six_a napisała:

        > >I tak nie egzekwuję alimentów,
        >
        > no to co się dziwisz? rozpuściłaś gościa i se w kulki leci.

        Nikogo nie rozpuszczałam. Postanowiłam wychować dziecko, on
        postanowil nie wychowywać dziecka. Nie widzę w takiej sytuacji
        potrzeby dochodzenia alimentów.
        Alimenty są zasądzone na wypadek, gdyby coś mi się stało - jako
        zabezpieczenie dla syna. Wtedy osoba, która sprawowałaby opiekę nad
        moim synem moglaby ich dochodzić w razie trudności finansowych.
        Dziecko ma prawo do zabezpieczenia.
        • cloclo80 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:50
          Dziecko jest zabezpieczeniem dla niego. Wkrótce bez większego problemu przekona
          swojego syna, że jest wspaniałym tatą a ty wyrodną matką. I to bez ponoszenia
          kosztów w postaci alimentów. Life is brutal.
          • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:52
            cloclo80 napisał:

            > Dziecko jest zabezpieczeniem dla niego. Wkrótce bez większego
            >problemu przekona swojego syna, że jest wspaniałym tatą a ty
            >wyrodną matką. I to bez ponoszenia kosztów w postaci alimentów.

            Eks nie ma władzy rodzicielskiej i prawa do kontaktow bez z mojej
            zgody. Life is brutal.

            Niezupełnie.
          • hermina26 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:03
            Moja mama sama mnie wychowywała, bez alimentów!
            Niewyobrażam sobie, że teraz mogłabym mieć jakikolwiek kontakt z tym
            człowiekiem, tzn. biologicznym ojcem!
            I to nie dlatwego, że nie płacił aliemntów, ale dlatego, ze się mną
            nie interesował!
            Wszystko czego potrzebowałm dostałam od mamy - w sensie finasowym i
            emocjonalnym!
            • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:05
              hermina26 napisała:

              > Moja mama sama mnie wychowywała, bez alimentów!
              > Niewyobrażam sobie, że teraz mogłabym mieć jakikolwiek kontakt z
              tym człowiekiem, tzn. biologicznym ojcem!

              Mam nadzieję, ze mój syn podejdzie do sprawy podobnie jak ty,
              aczkolwiek nie zamierzam mu zabronić, jesli kiedys postanowi
              skontaktować się z ojcem.
        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:05
          > Alimenty są zasądzone na wypadek, gdyby coś mi się stało -
          to te alimenty są dla Ciebie czy dla dziecka, bo już nic nie rozumiem?
          i serio myślisz, że jak on Ci ich nie płaci, to lokuje na koncie dla Twojego
          dziecka?

          Lepiej było je egzekwować i samej tworzyć z tego to zabezpieczenie. alimenty
          nieściągnięte nie są żadnym zabezpieczeniem dla dziecka, po prostu dalej będą
          nieegzekwowalne, mąż se odsiedzi w razie co, a Twoje dziecko nawet w przypadku
          losowym tych pieniędzy nie zobaczy.

          za to, gdybyś była konsekwentna i te alimenty ściągała, bo innej pomocy pewnie i
          tak nie ma co wymagać, skoro ma ograniczone prawa i brak chęci ogólnej, to by
          musiał Tobie płacić, czyli miałby mniej na swoje przyjemności. czyli musiałby
          znaleźć dodatkowe źródło utrzymania, gdyby chciał sobie fundnąć nowe dziecko,
          czyli teraz przypuszczalnie miałby większe dochody i nie miałby szansy pewnie na
          sądowne obniżenie alimentów.
          • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:12
            six_a napisała:

            > to te alimenty są dla Ciebie czy dla dziecka, bo już nic nie
            rozumiem?

            Alimenty sa na dziecko. Zasądziłam je jako zabezpieczenie finansowe
            dziecka na wypadek gdyby cos mi się stało i nie mogłabym pokrywac
            kosztów utrzymania dziecka. Dopóki jestem w stanie utrzymac dziecko
            sama - nie dochodzę ich.

            > i serio myślisz, że jak on Ci ich nie płaci, to lokuje na koncie
            dla Twojego dziecka?

            Nie. Ale jesli np. znajdę się w szpitalu i bez pracy dziecko
            dostanie alimenty z funduszu znacznie szybciej, niż gdyby trzeba
            było zakladac sprawę o alimenty, zbierać dowody itp. Dlatego każda
            matka powinna zasądzić alimenty, nawet jesłi nie chce ich dochodzić.

            > Lepiej było je egzekwować i samej tworzyć z tego to
            zabezpieczenie.

            Nie - na bieżąco dziecko utrzymuję ja - i tworzę dla niego
            zabezpieczenie. chodzi tylko o procedury w razie nagłych zdarzeń
            losowych.

            alimenty nieściągnięte nie są żadnym zabezpieczeniem dla dziecka, po
            prostu dalej będą nieegzekwowalne, mąż se odsiedzi w razie co, a
            Twoje dziecko nawet w przypadku losowym tych pieniędzy nie zobaczy.

            Fundusz, czy co tam by było - w takiej sytuacji wypłaca dziecku
            bieżące alimenty, jelsi eks by nie chciał. Nie chodzi o zaległe -
            tylko o bieżące - gdybym ja nie mogła dziecka utrzymać.
            • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:26
              > Nie. Ale jesli np. znajdę się w szpitalu i bez pracy dziecko
              > dostanie alimenty z funduszu znacznie szybciej, niż gdyby trzeba
              > było zakladac sprawę o alimenty, zbierać dowody itp. Dlatego każda
              > matka powinna zasądzić alimenty, nawet jesłi nie chce ich dochodzić.

              nie sądzę, by to było takie proste, jak sobie wyobrażasz. moim zdaniem facet
              wykorzystał sytuację, że nie musi płacić, bo się nie domagasz, teraz obniżył, za
              chwilę go zwolnią zupełnie i już po zabezpieczeniu. kobiety nie muszą zakładać
              spraw o alimenty, chyba że chcą zabezpieczenia rodziny jeszcze przed rozwodem
              np. sąd ma obowiązek alimenty zasądzić, jeśli w związku są wspólne dzieci.

              a obowiązek alimentacyjny jest teraz tak skonstruowany, że brak wpływu alimentów
              w określonym terminie uprawnia do ich egzekucji u komornika wg miejsca
              zamieszkania bez żadnego zakładania dodatkowej sprawy, idziesz wypełniasz
              wniosek i już. o ile mąż ma jakąś stałą pracę i dochody, komornik mu wsiada na
              pensję i jeszcze procent ściąga od egzekucji. nie ma lekko.

              dlatego, widzisz, teraz się żalisz na to, że sobie obniżył. nie trzeba było
              popuszczać w tej kwestii, bo to jest zawsze początek do totalnej olewki dziecka
              z poprzedniego związku.
              • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:35
                six_a napisała:

                > dlatego, widzisz, teraz się żalisz na to, że sobie obniżył. nie
                trzeba było popuszczać w tej kwestii, bo to jest zawsze początek do
                totalnej olewki dziecka z poprzedniego związku.

                Z pewnościa tak. Tyle, ze w mojej sytuacji to nie ma znaczenia. Eks
                nie kontaktuje się od wielu lat z dzieckiem i nie placi alimentów.
                Nic nie musze popuszczać ani odpuszczać. W razie jakiegos zdarzenia
                losowego dziecko, które ma zasądzone alimenty otrzyma je od funduszu
                alimnetacyjnego znacznie szybciej niz takie, które nie ma. Ot co.

                Bardziej bulwersuje mnie uzasadnienie jakie podał sąd. Jest skrajnie
                patrialchalne i dyskryminujące.
                • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:49
                  >Tyle, ze w mojej sytuacji to nie ma znaczenia.
                  najwyraźniej ma, skoro oburza Cię i fakt obniżenia sobie i przychylenia się do
                  tego sądu.

                  >Eks nie kontaktuje się od wielu lat z dzieckiem i nie placi alimentów.
                  no ale fakt jest taki, że pierwsze ograniczyłaś, a z drugiego zwolniłaś.

                  W razie jakiegos zdarzenia
                  > losowego dziecko, które ma zasądzone alimenty otrzyma je od funduszu
                  > alimnetacyjnego znacznie szybciej niz takie, które nie ma. Ot co.
                  nie ma dzieci, które nie mają zasądzonych alimentów, już to mówiłam. chyba że
                  eks umrze, wtedy alimenty też pagib, to jasne.

                  nie wiem, wg mnie z tym funduszem to hurraoptymizm trochę. moim zdaniem możesz
                  nie podpadać pod fundusz, bo Twoje alimenty nie są nieściągalne, po prostu ich
                  nie dochodziłaś, a gdybyś tę nieściągalność udowodniła, możesz też nie spełniać
                  warunku wysokości dochodu.

                  "Aby dostać na dziecko alimenty z funduszu, należy mieć dochód w rodzinie na
                  osobę nie wyższy niż 725 zł, a komornik potwierdzi, że przyznane przez sąd
                  alimenty nie są ściągane. Wtedy możemy liczy na wypłatę maksymalnie 500 zł na
                  dziecko, ale zawsze będzie to kwota nie wyższa od alimentów przyznanych przez sąd."

                  www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090813/AKCJARED00/631448941

                  >Jest skrajnie patrialchalne i dyskryminujące.
                  nie wiem, normalnie zakłada, że ojciec jest zobowiązany do utrzymania dzieci z
                  każdego związku. co w tym dyskryminującego? dyskryminujące to by było, gdyby eks
                  zażądał od Ciebie alimentów, bo mu się rodzina powiększyła ;)
                  • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:51
                    > >Jest skrajnie patrialchalne i dyskryminujące.
                    > nie wiem, normalnie zakłada, że ojciec jest zobowiązany do utrzymania dzieci z
                    > każdego związku. co w tym dyskryminującego? dyskryminujące to by było, gdyby ek
                    > s
                    > zażądał od Ciebie alimentów, bo mu się rodzina powiększyła ;)

                    A ja się z boginią zgadzam - matki nie stać na kolejne dziecko, bo wychowuje
                    pierwsze, ojca tak, bo przecież jakby co, to matka wychowa.
                    Gdzie tu równa odpowiedzialność?
                    • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:07
                      dlaczego matki ma być nie stać? :) nowe dziecko matki będzie też miało nowego
                      ojca, prawda?

                      > Gdzie tu równa odpowiedzialność?
                      równa odpowiedzialność zaczyna się od wypracowania kompromisu w kwestii dzieci.
                      nie zawsze się udaje. ale nieegzekwowanie obowiązku alimentacyjnego nie sprzyja
                      wyrównaniu tych obowiązków, tylko wręcz przeciwnie luzuje do granic bezczelności;)
                      • policjawkrainieczarow Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:13
                        six_a napisała:

                        > dlaczego matki ma być nie stać? :) nowe dziecko matki będzie też miało nowego
                        > ojca, prawda?
                        >

                        a nowe dzieckoojca bedzie miec nowa matke, prawda?
                        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:29
                          prawda, a ta matka będzie najpierw na macierzyńskim, potem na wychowawczym, a
                          potem dajmy na to bez pracy?

                          nie sądzę, aby w drugą stronę to nie działało - jest liczony dochód na głowę.
                          jeśli bogini dorobi się piątki dzieci, a eks nadal pozostanie przy dwójce x. to
                          może wystąpić jak najbardziej wystąpić o zmniejszenie udziału swojego na tej
                          samej zasadzie. problem jest tylko w tym, że ona nie wystąpi z sobie wiadomych
                          tylko przyczyn.
                          • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:31
                            > prawda, a ta matka będzie najpierw na macierzyńskim, potem na wychowawczym, a
                            > potem dajmy na to bez pracy?

                            A ojciec dzieci matki nie może byc bez pracy?
                            Dlaczego wciąż przykładasz różną miarę do tych samych sytuacji, tylko ze względu
                            na płeć?

                            > nie sądzę, aby w drugą stronę to nie działało - jest liczony dochód na głowę.
                            > jeśli bogini dorobi się piątki dzieci, a eks nadal pozostanie przy dwójce x. to
                            > może wystąpić jak najbardziej wystąpić o zmniejszenie udziału swojego na tej
                            > samej zasadzie.

                            No właśnie chodzi chyba o to, że NIE działa.
                            Słyszałaś kiedyś o wniosku o podwyższenie alimentów z tytułu pojawienia się
                            rodzeństwa (z nowego tatusia)?
                            • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:53
                              > No właśnie chodzi chyba o to, że NIE działa.
                              > Słyszałaś kiedyś o wniosku o podwyższenie alimentów z tytułu pojawienia się
                              > rodzeństwa (z nowego tatusia)?

                              nie, bo z tego tytułu, że nabyłam albo eks nabył nowe dziecko żadne nie może
                              żądać podwyższenia alimentów przeznaczonych na inne dziecko.

                              mogę za to zażądać podwyższenia, bo wzrosły potrzeby dziecka, albo obniżenia bo
                              nie jestem w stanie finansować ze względu na inne obciążenia. przeforsowanie
                              zależy od siły przebicia własnej lub adwokata. na to nie można nic poradzić. i
                              nie ma to wiele wspólnego z dyskryminacją płciową tej konkretnej matki czy tego
                              konkretnego ojca.
                              równie dobrze ojciec może mieć dziecko na wychowaniu, a matka płacić/nie płacić
                              alimentów. wtedy też będzie dyskryminowana kobieta z zasady?


                              • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 20:21
                                six_a napisała:

                                > > No właśnie chodzi chyba o to, że NIE działa.
                                > > Słyszałaś kiedyś o wniosku o podwyższenie alimentów z tytułu pojawienia s
                                > ię
                                > > rodzeństwa (z nowego tatusia)?
                                >
                                > nie, bo z tego tytułu, że nabyłam albo eks nabył nowe dziecko żadne nie może
                                > żądać podwyższenia alimentów przeznaczonych na inne dziecko.

                                Dlaczego? Przecież idąc Twoim tokiem rozumowania matka po urodzeniu kolejnego
                                dziecka może przeznaczać mniejszą kwotę na pierwsze dziecko, więc ktoś musi
                                uzupełnić tę lukę - czy nie ojciec?
                                • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 20:56
                                  jej, alma zlituj się :)

                                  a jak urodzi dziecko we własnej rodzinie, to kto jej będzie rekompensował to, że
                                  ten sam budżet co do tej pory, dzieli teraz na więcej dzieci? przesz wiadomo, że
                                  jak masz ten sam budżet, a więcej swoich dzieci, to też na każde dziecko
                                  przypada mniej. facet ma dwoje swoich dzieci, ona ma jedno swoje. może ma
                                  supersytuację finansową w sądzie i nie naciska by ojciec się wywiązywał, to co
                                  sąd ma zrobić, jak eks piszczy i się wije, a ona nic. no kiwa głową nad piszczącym.

                                  lukę uzupełnia ten, kto ma większe dochody. albo zasiłki jakieś czy pomoc
                                  społeczna, przecież nie duch święty.
                                  • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:26
                                    Mnie chodzi tylko o odpowiedzialność. W pełnej rodzinie oboje rodzice są
                                    odpowiedzialni za dzieci i zazwyczaj nie podejmują decyzji o kolejnym, jeśli ich
                                    nie stać.

                                    W rozbitej rodzinie nie ma wspólnych decyzji i rodzic wychowujący dziecko na co
                                    dzień (najczęściej matka) jest stawiana przed faktem dokonanym - od dziś będzie
                                    mniej. Więc jeśli chce zachować ten sam poziom życia dziecka, musi płacić
                                    więcej. To nie fair. Tylko tyle.
                                    • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:37
                                      tak, wiem odpowiedzialność, ale sąd nie ma mocy karać za brak odpowiedzialności
                                      i narobienie sobie kolejnych dzieci finansowo. jak to sobie wyobrażasz?

                                      poza tym, technicznie rzecz ujmując, bogini ma dokładnie to, co postuluje;)
                                      postuluje podwyższenie alimentów w przypadku powiększenia rodziny u eksa i to
                                      właśnie ma. bo nie powiedziała będzie tego. teraz sąd uważa, że ona sobie
                                      poradzi, a on nie. i klops. apelacja pozostaje.

                                      niestety, jak nie ma przy rozwodzie porozumienia i nie ma współpracy w kwestii
                                      dzieci, to najczęściej także nie ma zmiłuj dla eksa i każda łzawa historia
                                      dobra. dlatego trzeba umieć obstawać przy swoim i egzekwować co zostało ustalone
                                      sądownie.
                                      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:41
                                        > tak, wiem odpowiedzialność, ale sąd nie ma mocy karać za brak odpowiedzialności
                                        > i narobienie sobie kolejnych dzieci finansowo. jak to sobie wyobrażasz?

                                        Szczerze mówiąc na miejscu sądu dowalałabym takim "tatusiom" kolejne alimenty na
                                        kolejne dzieci - niech pracuje na dwie zmiany, jak trzeba.
                  • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:04
                    six_a napisała:

                    > >Tyle, ze w mojej sytuacji to nie ma znaczenia.
                    > najwyraźniej ma, skoro oburza Cię i fakt obniżenia sobie i
                    przychylenia się do tego sądu.

                    Oburza mnie uzasadnienie, nie fakt obnizki.

                    > >Eks nie kontaktuje się od wielu lat z dzieckiem i nie placi
                    alimentów.
                    > no ale fakt jest taki, że pierwsze ograniczyłaś, a z drugiego
                    zwolniłaś.

                    To twoja teoria.

                    > nie ma dzieci, które nie mają zasądzonych alimentów, już to
                    mówiłam.

                    Są. Setki.

                    > nie wiem, wg mnie z tym funduszem to hurraoptymizm trochę. moim
                    zdaniem możesz nie podpadać pod fundusz, bo Twoje alimenty nie są
                    nieściągalne, po prostu ich nie dochodziłaś, a gdybyś tę
                    nieściągalność udowodniła, możesz też nie spełniać
                    > warunku wysokości dochodu.

                    Alez mi chodzi o sytuacje losowe - umieram albo tracę dochody.
                    Nieściągalnośc to nie problem - bo nie sa one sciagalne. To jest
                    zabezpieczenie na własnie takie sytuacje.

                    > Wtedy możemy liczy na wypłatę maksymalnie 500 zł na
                    > dziecko, ale zawsze będzie to kwota nie wyższa od alimentów
                    przyznanych przez sąd."

                    Dlatego wali mnie obniżka, gdyby była ponizej 500 zl - wtedy
                    skladalabym apelację.

                    > nie wiem, normalnie zakłada, że ojciec jest zobowiązany do
                    utrzymania dzieci z każdego związku.

                    Rodzice sa zobowiązani do alimentacji w jednakowym stopniu. W tym
                    przypadku jedno dziecko alimnetowane jest bardziej.

                    Dyskryminujace jest uzasadnienie sądu.





                    • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:15
                      >To twoja teoria.
                      gdzie? sama o tym napisałaś, że ma ograniczone i wybrał niespotykanie.
                      spotykania też nie egzekwowałaś, podobnie jak alimentów.

                      dobra, nie będę wnikać, bo opór normalnie jak brama brandenburska.

                      > Są. Setki.
                      skąd Ty masz takie wieści? sąd nie orzeknie rozwodu bez zasądzenia alimentów, a
                      przynajmniej ja o takich cudach nie słyszałam. zostawmy.

                      > Alez mi chodzi o sytuacje losowe - umieram albo tracę dochody.
                      > Nieściągalnośc to nie problem - bo nie sa one sciagalne. To jest
                      > zabezpieczenie na własnie takie sytuacje.
                      nie ma żadnego zabezpieczenia, jesu, staram się to wytłumaczyć od początku.
                      alimenty są ściągalne, tylko Ty ich nie ściągałaś. Twój wybór. czyli nie
                      będziesz miała podstawowego warunku jakim jest zaświadczenie o nieściągalności.
                      poza tym weź, umrzesz albo idziesz do szpitala i zostawiasz kogoś ze ściąganiem
                      alimentów za Twoje dziecko? no gdzie tu jest jakiś rozsądek i faktyczne dbanie o
                      przyszłość dziecka? Twój mąż adoptował dziecko? bo jak nie to ile czasu
                      najpierw potrwa ustalanie, kto ma opieki się podjąć. daj spokój.


                      >W tym przypadku jedno dziecko alimnetowane jest bardziej.
                      z choinki się to nie urwało, widocznie eks ma mniejsze dochody niż Ty, albo
                      zgrywa sierotę, na co przyzwalasz - jak zwał, tak zwał.


                      > Dyskryminujace jest uzasadnienie sądu.
                      to Twoja teoria:)
                      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:28
                        > nie ma żadnego zabezpieczenia, jesu, staram się to wytłumaczyć od początku.
                        > alimenty są ściągalne, tylko Ty ich nie ściągałaś.

                        Przecież bogini napisała, że nie są ściągalne.
                        To, czy ona je ściąga czy nie, to inna bajka, ale jeśli ex nie ma dochodu, to są
                        nieściągalne i tyle.
                        Skąd możesz wiedzieć to lepiej niż ona?
                        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 18:58
                          my się chyba nie rozumiemy jakoś.

                          przecież ja nie wymyślam sytuacji bogini, bo jej nie znam. z tego co czytam
                          wychodzi na to, że on nie płacił, a ona się nie domagała, bo uważa, że nie
                          potrzebuje.
                          a który jej tekst jest o tym, że eks nie wykazuje dochodów i stąd się bierze
                          brak płacenia, a komornik nie ma skąd alimentów ściągnąć?
                          • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 20:18
                            > a który jej tekst jest o tym, że eks nie wykazuje dochodów i stąd się bierze
                            > brak płacenia, a komornik nie ma skąd alimentów ściągnąć?

                            Napisała, że alimenty są nieściągalne, z czego wnioskuję, że są nieściągalne ;)
                            • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 20:59
                              > Napisała, że alimenty są nieściągalne,
                              aha, to mnie się zupełnie co inszego wydało, że nie ściąga, bo nie musi, nie
                              chce, nie ma ochoty się użerać, a traktuje to jako jakieś przyszłościowe
                              zabezpieczenie. imo to zabezpieczenie jest największą mrzonką w tej historii.
                              ale zdaje się nie o tym miało być, tylko o dyskryminacji kobiet.
                  • policjawkrainieczarow Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:06
                    > nie wiem, normalnie zakłada, że ojciec jest zobowiązany do utrzymania dzieci z
                    > każdego związku. co w tym dyskryminującego? dyskryminujące to by było, gdyby ek
                    > s
                    > zażądał od Ciebie alimentów, bo mu się rodzina powiększyła ;)

                    jak to co w tym jest dyskryminujacego? wyobraz sobie ze jest dziecko taty i
                    mamy, oboje rodzice maja swoje drugie malzenstwa, w utrzymaniu tego dziecka
                    partycypuja po 50% i nagle obojgu sie rodza dzieci w nowych zwiazkach. I teraz
                    do tego przyloz logike sadu zaprezentowana przez boginie.
                    • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:17
                      jest qrde szesnasta, po całym dniu pracy wyobraźnia mi siadła najwyraźniej, bo
                      nijak sobie nie wyobrażam udziału w utrzymywaniu nieswoich dzieci.
                      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:25
                        Ale jak to nieswoich? Swoich, jak najbardziej.

                        Para ma wspólne dziecko.
                        Rozchodzą się, dziecko zostaje z jednym z rodziców, drugiemu zasądza się alimenty.
                        Oboje mają nowe związki i oboje mają kolejne dzieci w nowych związkach.

                        Czyli oboje mają obniżyć wydatki na pierwsze dziecko?

                        Jak pisałam wyżej, oczywiście że tak się dzieje, jeśli alimenty pokrywały więcej
                        niż 50% podstawowych potrzeb dziecka (przy założeniu, że opieka jest też równo
                        podzielona). A jeśli nie? Jeśli oboje przeznaczali na dziecko po 300 zł, to
                        teraz oboje mają przeznaczać po 200, 100? Co z zaspokojeniem potrzeb dziecka?

                        To jest właśnie ta dyskryminacja - bo tata może nie dać pieniędzy, a mama
                        przecież nie może nie dać jeść. Dyskryminowany finansowo jest rodzic, przy
                        którym zostaje dziecko, bo on MUSI sobie jakoś poradzić. A od drugiego wymaga
                        się mniej i rozumie, że "nie ma".
                        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:35
                          To jest właśnie ta dyskryminacja - bo tata może nie dać pieniędzy, a mama
                          przecież nie może nie dać jeść. Dyskryminowany finansowo jest rodzic, przy
                          którym zostaje dziecko, bo on MUSI sobie jakoś poradzić. A od drugiego wymaga
                          się mniej i rozumie, że "nie ma".


                          gdzie do diabła w prawie jest powiedziane, że tata może nie dać pieniędzy? jest
                          obowiązek alimentacyjny, jest egzekucja alimentów. zasądzane jest w oparciu
                          umowę między rodzicami, a jak nie to o dochody i możliwości zarobkowania.
                          teoretycznie dziecko nie powinno tracić na rozwodzie. więc jak ktoś pozwolił,
                          żeby były sczezł do poziomu minimum socjalnego lub na takie minimum się kreował,
                          to jest to także jego zasługa.
                          sąd to człowiek, nie podoba się wyrok, składasz apelację i dochodzisz swoich
                          praw. o ile się chce dochodzić.
                      • policjawkrainieczarow Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:33
                        six_a napisała:

                        > jest qrde szesnasta, po całym dniu pracy wyobraźnia mi siadła najwyraźniej, bo
                        > nijak sobie nie wyobrażam udziału w utrzymywaniu nieswoich dzieci.

                        to moze tak: sa dwa malzenstwa, przyjmijmy, ze o podobnych dochodach dla
                        uproszczenia, kazdemu z nich sie urodzilo dziecko.
                        Tylko, ze tata z jednego malenstwa ma oprocz tego dziecko z mama z drugiego
                        malzenstwa, wychowywane przez ta mame i jej meza.

                        Ja bys okreslila sprawiedliwy wklad finansowy w tego dziecka utrzymanie?
                        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:48
                          wkład finansowy powinien wynikać ze standardu życia dziecka przed
                          rozwodem/aktualnymi potrzebami dziecka. każda strona może wystąpić o obniżenie
                          wkładu, jeśli obniża się dochód na głowę i nie bardzo jest szansa na podjęcie
                          dodatkowej pracy, np. praca na pełen etat średnio daje takie możliwości.

                          matka ma wciąż jedno dziecko i wychowuje je z nowym partnerem? cz też ma dwoje
                          dzieci?
                          jak też ma dwoje, są obciążeni w równym stopniu, więc sąd nie powinien zasądzić
                          obniżenia alimentów na pierwsze dziecko, chyba że występuje jakaś solidna
                          różnica w dochodach obu małżeństw.

                          jak by było w konkretnym przypadku nie wiem. zapewne sąd inaczej popatrzy na
                          robiącego karierę profesora, a inaczej na faceta z przeciętną pensją i zerowymi
                          szansami na awans w zawodzie.
        • skarpetka_szara Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:08
          gdybys jednak pobierala te alimenty i investowala w gielde , to po
          18-20 latach nazbieralaby sie niezla sumka - akurat dla mlodego
          czlowieka aby wkroczyl w dorosle zycie.

          to jest dopiero zabezpieczenie.
    • menk.a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:03
      A może wypisać tatusia z życiorysu dziecka i zwyczajnie już na nic nie liczyć?
      Raz na zawsze.

      A co do sądów... ta feminizacja w niektórych przypadkach jawi mi się jako mit.
      • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:54
        menk.a napisała:

        > A może wypisać tatusia z życiorysu dziecka i zwyczajnie już na nic
        nie liczyć?
        > Raz na zawsze.

        Tak własnie zrobiłam wiele lat temu. Alimenty, jak juz pisałam sa
        zasądzone - na wypadek gdyby mi sie coś chciało. osoba która zjęłay
        się synem nie musialaby dochodzić wtedy alimentów, tylko mogłaby je
        po prostu wyegzekwować - w zyciu bywa róznie.

        > A co do sądów... ta feminizacja w niektórych przypadkach jawi mi
        się jako mit.

        Ano...z moich obserwacji wynika, ze jesli chodzi o alimenty - to
        kobiety sa bardzo dyskryminowane.
        • menk.a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:06
          Mam koleżankę, która od roku nie mieszka z mężem. Wróciła do rodziców z prawie
          3-letnia córka teraz. Mała jest związana z obojgiem rodziców. Ojciec dziewczynki
          interesuje się dzieckiem, poświęca nawet sporo czasu, jednak nie ponosi kosztów
          utrzymania dziecka (po np. nakarmieniem małej, kiedy jest u niego w
          odwiedzinach, częściowym, bo mała idzie z całą wyprawką do taty). Ojciec
          tłumaczy: nie mam pieniędzy, muszę zreperować starego grata, w tym miesiącu
          spłacić jakiś dług, spóźnia mi się pensja,...
          Jak takiego ojca 'zmotywować' do partycypowania w utrzymaniu swojego dziecka??
          Dziewczyna niestety jest niemądra, bo nie złożyła wniosku o alimenty na dziecko.
          Ani wniosku rozwodowego, mimo, że jak twiedzi jej małżeństwo się skończyło.
    • hermina26 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:06
      A czy przedmiotem takiej sprawy jest fakt opieki nad dzieckiem czy
      tylko możliwosci finansowyc?
      Tak się poprostu zastanawiam czy zły ojciec powinen płacić więcej a
      dobry może mniej?
      Myśle, ze Twój przypadek jest raczej wyjątkowy i sądy faworyzują
      raczej kobiety! Czemu, odrazu dopowiem, się nie dziwie, bo to jednak
      baki przejmują większą odopwiedzialność finansową i emocjonalną nadz
      dzieckiem!
      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:39
        > Tak się poprostu zastanawiam czy zły ojciec powinen płacić więcej a
        > dobry może mniej?

        Trochę tak ;)
        Bo obowiązek alimentacyjny spełnia się też przez sprawowanie osobistej opieki,
        więc im więcej ojciec zajmuje się dzieckiem, tym mniej powinien płacić. W
        idealnym przypadku - oboje rodzice zajmują się dzieckiem po połowie i płacą po
        połowie.
      • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:50
        hermina26 napisała:

        > A czy przedmiotem takiej sprawy jest fakt opieki nad dzieckiem czy
        > tylko możliwosci finansowyc?

        I to i to.

        > Tak się poprostu zastanawiam czy zły ojciec powinen płacić więcej
        a dobry może mniej?

        Tak - swiadczenie osobistej opieki spelnia w jakiejś części
        obowiązek alimentacyjny wobec dziecka.

        > Myśle, ze Twój przypadek jest raczej wyjątkowy i sądy faworyzują
        > raczej kobiety!

        Nie spotakałam się z taka faworyzacją w kwestii alimentów. W
        większości przypadków jest tak, ze dziecko ląduje przy mamie, bo
        ojciec nie chce podjąć się opieki nad dzieckiem. Ojcu zasądza się
        300 zł alimentów - a o resztę niech się troszczy matka. To bardzo
        nierównie rozlozenie obowiązków rodzicielskich po rozpadzie.
        To własnie z powodu takich regulacji prawnych panuje pogląd ze to
        kobieta jest ekonomicznie zainteresowana utrzymaniem małżeństwa.
        Gdyby obowiązki rozkładano proporcjonalnie na oboje rodziców -
        sytuacja uległaby zmianie.

        >Czemu, odrazu dopowiem, się nie dziwie, bo to jednak
        > baki przejmują większą odopwiedzialność finansową i emocjonalną
        >nad dzieckiem!

        Hm...jest dokladnie odwrotnie - sądy obarczaja kobiety większą
        odpowiedzialnoscia za dzieci - jeśli to "faworyzacja" o to
        faktycznie niech zaczna wreszcie faworyzowac mężczyzn.
        • varia1 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:54
          twojabogini, w pełni się z tobą zgadzam!

        • hermina26 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:58
          Trudno mi sie odnosić do Twojej sprawy od strony prawnej, więc
          powiem co mnie bulwersuje!
          A więc:
          Facet nie zajmuje sie, nie interesuje i łoży finansowo jak najmniej
          na dziecko, po czym zakłada nową rodzinę, i w "nagrode" , że jest
          nieodpowiedzialny, bo mimo, że nie stac go na utrzymanie
          dotychczasowego dziecka (rozumiem, ze płaci Ci nie wiele), "robi"
          kolejne i sąd obniża mu alimenty! Wiem, ze matematycznie to się może
          i zgadza, ale społeczno-etyczny wymiar takiej decyzji sądu jest
          bulwersujący!
          • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:16
            hermina26 napisała:

            > Wiem, ze matematycznie to się może
            > i zgadza, ale społeczno-etyczny wymiar takiej decyzji sądu jest
            > bulwersujący!

            Ot co. Fajnie, ze ktoś zrozumiał. Na moją sytuację osobistą taki
            wyrok nie wplywa, ale wielu kobiet - i owszem.
            No i jeszcze to mnie wkurza, ze takiej matematyki nie ma w drugim
            kierunku - jak kobieta urodzi kolejne dzieci - to eksom nie zasądza
            się wyższych alimentów :)
    • martishia7 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:07
      Granica feminizacji sądów leży w czasie dokładnie pomiędzy postępowaniem o prawo
      do opieki nad dzieckiem, a postępowaniem o alimenty.

      Czemu ich nie egzekwujesz?
    • berta-live Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:10
      To nie wiedziałaś, że to chodzi nie o płeć sędziego tylko o 'skuteczność'
      adwokata? Jakbyś wynajęła jakąś największą szumowinę w mieście, to męża
      puściłabyś w skarpetkach. Problem tylko taki, że Tobie na koncie już też by nic
      nie zostało. ;)
    • varia1 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:15
      feminizacja sądów - a już szczególnie rodzinnych polega u nas na tym, że znacznie częściej Sąd jest kobietą, a ta bywa czasem podatna na męskie wdzięki:)
      to taka moja obserwacja własna z poziomu sądu rejonowego, na szczęście "mój" Sąd Okręgowy jakoś mnie polubił, bo trafia do niego logiczna argumentacja zawartas w apelacjach:)
    • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:29
      jesli masz meza to wybacz ale nie powinnas miec zadnych alimentow od ojca
      dziecka. czemu? bo alimentacja dzialac powinna jako zaspokojenie potrzeb w
      przypadku naglego pozbawienia dochodu jednego z rodzicow. czyli znika
      ojciec/matka z zycia dziecka, wiekszosc obowiazkow przejmuje jedno wiec
      znikniety rodzic lozy na utrzymanie dziecka. ale powinno byc to tylko do czasu
      az rodzic z dzieckiem znajdzie sobie partnera. a jesli zaloza rodzine, dziecko
      tym samym otrzymuje tez i przybranego rodzica ktory jakby nie patrzec lozy na
      jego utrzymanie. stad... alimenty powinny byc zniesione. wiem ze tak nie jest
      ale tak na to logika wskazuje.

      co do feminizacji sadow, oczekiwalas ze nagle nakaza eksowi co zrobic? logicznym
      jest ze skoro nie utrzymuje kontaktu, nie ma wiezi a dziecko ma nowego rodzica
      przybranego to bedzie to inaczej wygladalo. widac ze juz troche zaczyna sie
      zmieniac, choc jeszcze bardzo daleka droga do rownosci przed sadami rodzinnymi.
      alimenty to nie dozywotnia kara za bycie dawca spermy. choc w niektorych
      przypadkach takie kary wlacznie z obcieciem narzadow powinno sie dawac ;)
      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:37
        > jesli masz meza to wybacz ale nie powinnas miec zadnych alimentow od ojca
        > dziecka. czemu? bo alimentacja dzialac powinna jako zaspokojenie potrzeb w
        > przypadku naglego pozbawienia dochodu jednego z rodzicow. czyli znika
        > ojciec/matka z zycia dziecka, wiekszosc obowiazkow przejmuje jedno wiec
        > znikniety rodzic lozy na utrzymanie dziecka. ale powinno byc to tylko do czasu
        > az rodzic z dzieckiem znajdzie sobie partnera. a jesli zaloza rodzine, dziecko
        > tym samym otrzymuje tez i przybranego rodzica ktory jakby nie patrzec lozy na
        > jego utrzymanie. stad... alimenty powinny byc zniesione. wiem ze tak nie jest
        > ale tak na to logika wskazuje.

        Jakaś pokrętna logika. Rodzic odpowiada za dziecko dopóki nie zostanie
        pozbawiony praw rodzicielskich. Wtedy traci nie tylko obowiązki, ale i przywileje.

        Niby dlaczego ojciec miałby prawo nagle wymiksować się z obowiązków?
        Dlaczego nowy partner matki ma utrzymywać jej dziecko?
        • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:42
          Rodzic odpowiada za dziecko dopóki nie zostanie
          > pozbawiony praw rodzicielskich. Wtedy traci nie tylko obowiązki, ale i
          przywileje.

          Gwoli ścisłości, akurat obowiązek alimentacyjny nie ustaje z chwilą pozbawienia
          PRAW rodzicielskich.
          • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:46
            Pewnie masz rację, nie znam się.
            A w jakim przypadku ustaje?
            • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:50
              Moim zdaniem wtedy, gdy dziecko zostanie adoptowane przez innego mężczyznę.

              Ale nie dam sobie nic uciąć, że na 100% mam rację ;)
              • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:13
                dokladnie wtedy lub jesli sad tak zdecyduje odebraniem praw np w celach
                adopcyjnych aby nie bylo obarczone dawna 'rodzina'.
        • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:45
          bo bierzesz matke z inwentarzem- dzieckiem, psem, kotem, rybkami, popsutym
          kiblem itd. oczywiscie moga sie umowic, ze facet jest tylko z matka a dziecko z
          poprzedniego zwiazku traktuje jak przechodnia. tylko chyba zadna matka na to sie
          nie zdecyduje. a wycofanie sie eksa z zycia dziecka to jakby nie patrzec danie
          dzieciakowi szansy na normalne zycie w nowej rodzinie.
          • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:46
            No ale co z ojcem?
            Czy on miałby stracić prawo do decydowaniu o własnym dziecku?
            • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:17
              on juz dawno stracil, jak tylko w sadzie polskim dziecko oddane jest matce na
              praktyczna wylacznosc :]
              • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:21
                Nie, nie stracił.
                Ma szereg przywilejów wynikających z faktu bycia rodzicem i jeśli wywiązuje się
                z obowiązków - to nikt mu ich nie odbierze.
                • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:25
                  matka odbierze i nie ma takiej sily aby zmusic matke do respektowania
                  postanowien sadow. nie takie rzeczy sie dzialy i nie bylo mocnych na takie
                  matki/babcie/ciotki ktore niedopuszczaly do wizyt z dziecmi ich ojcom:] gdy raz
                  zostanie przyznana opieka nad dzieckiem/cmi matce- czyli mieszkaja z nia- dalej
                  to juz tylko widzimisie czy dziecko zobaczy jeszcze ojca. takie sa realia polskie :]
                  • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:27
                    jasne naoglądałeś się filmów z Lindą w roli głównej ;/
                    • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 23:17
                      akurat ten film byl glupi i denny :]
                      • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 23:32
                        no ja o całokształcie myślałam
          • martishia7 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:53
            Nie, takie postawienie sprawy, to idealna droga ustawodawcy do tego, żeby
            samotne matki na rynku związkowym stały się trędowatymi, których omija się
            szerokim łukiem. A w najlepszym układzie spowodowałoby to, że ludzie
            pozostawaliby w związku nieformalnym, bo w żadną stronę nie opłacałby im się
            ożenek.
            • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:21
              to moze inaczej. czy rodzic ktory przed sadem zabiega o przyznanie mu opieki nad
              dzieckiem nie ma swiadomosci ze moze w pewnym momencie odechciec sie ojcu
              utrudnianych kontaktow z dzieckiem a takze placenia alimentow na dziecko ktore
              go nawet nie zna i nie ma z nim zadnej wiezi? dlaczego matka nie zadba o to aby
              zapewnic wraz z rozwodem wlasnemu dziecku i matke i ojca. tylko walcza wtedy o
              zatrzymane dziecka u siebie, alimenty srenty i jak najmiejsza ilosc widzen bo
              przecie nie chce taka kobita eksa ogladac. a gdzie by jeszcze mial decydowac
              wspolnie z nia jak dziecko wychowywac...
              dlaczego nie podziela sie obowiazkami- tydzien u ciebie, tydzien u mnie. wtedy
              nie ma ani alimentow, dziecko ma oboje rodzicow biologicznych do swojej
              wylacznosci... albo inaczej, niech matki oddadza dzieci ojcom wraz z rozwodem i
              to one placa alimenty, niech wala w drzwi albo caluja klamki gdyby jednach
              przychodzily odwiedzac dzieci. nie, tego juz kobiety nie zrobia. gdzie tam choc
              odrobina normalnosci w zyciu takiego dzicka. prosciej im odebrac dziecko i
              kontakt z ojcem, domagac sie placenia na jeszcze swoje utrzymanie jakby byla
              bezrobotna pipa ktora nic nie potrafi w zyciu zrobic... gdybym byl sedzia w
              rodzinnym sadzie to bym wydawal jedyna sluszne wyroki- splodziles/urodzilas masz
              rowne prawa i obowiazki- tydzien u ciebie, tydzien u ciebie, i niech mi ktore
              sie nie wywiaze to bedzie mialo ze mna do czynienia. chcecie sie rozwodzic?
              prosze bardzo, ale rodzicami dla tego malucha jestescie oboje w rownej mierze i
              TAK KUR.A bedzie albo was oboje do pierdla wsadze i bedziecie tam pod przymusem
              kalaszow sie dzieckiem opiekowac wspolnie :] ot co

              a co do tego ze matki stalyby sie na rynku wtornym tredowatymi... wybacz, trzeba
              bylo myslec o konsekwencjach znacznie wczesniej. najwazniejsze jest dobro
              dziecka a nie czy matka/facet sobie pobzyka jeszcze cos zywego. i nie zakladaj z
              gory ze nie znajda sie porzadni faceci chcacy przygarnac pocieche i obdarzyc je
              miloscia niczym wlasne. moze warto wiec wrocic do szanowania slow rodzina, dom,
              milosc, oddanie, wiernosc... a nie traktowac malzenstwo i bycie rodzicem jako
              cos przejsciowego tak jak ma to dzic miejsce.
              • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:23
                > gdybym byl sedzia w
                > rodzinnym sadzie to bym wydawal jedyna sluszne wyroki- splodziles/urodzilas mas
                > z
                > rowne prawa i obowiazki- tydzien u ciebie, tydzien u ciebie, i niech mi ktore
                > sie nie wywiaze to bedzie mialo ze mna do czynienia. chcecie sie rozwodzic?
                > prosze bardzo, ale rodzicami dla tego malucha jestescie oboje w rownej mierze i
                > TAK KUR.A bedzie albo was oboje do pierdla wsadze i bedziecie tam pod przymusem
                > kalaszow sie dzieckiem opiekowac wspolnie :] ot co

                Zgadzam się z Tobą w 100%.
                Szkoda tylko, że tych tatusiów chętnych do opieki jakoś nie widać zbyt często...
              • martishia7 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:31
                Whoa, spokojnie. Ja się z Tobą oczywiście zgadzam absolutnie, że to o czym
                piszesz to patologia, ale nie w tym rzecz. Jako drugą stronę medalu można równie
                dobrze podać tatusiów ukrywających dochody przed PITem, żeby za wysokich
                alimentów nie płacić, którzy własnego dziecka nie oglądają przez lata bo
                zwyczajnie tego nie chcą (tacy też są, wyobraź sobie). Ale załóżmy jednak
                optymistycznie, na potrzeby niniejszej dyskusji, że mamy do czynienia z ludźmi,
                którzy są względnie na poziomie, rozstają się we względnie cywilizowanych
                warunkach i są w stanie ze sobą rozmawiać nie krzycząc (to chyba i tak dużo jak
                na polski sąd rodzinny ;-)).
                Po pierwsze, wbrew pozorom nie ma aż takiego tłumu ojców którzy walczą jak lwy,
                żeby z nimi dziecko z nimi zamieszkało. Owszem, jeżeli już o to walczą, to
                zazwyczaj przegrywają i to jest złe, ale też się powoli acz statecznie zmienia.
                Z drugiej strony (wiem, że każda generalizacja jest zła, ale niech tam) to skoro
                "matka jest dla dziecka najważniejsza" i uprzywilejowana jak trzeba iść na
                wychowawczy i brać zwolnienie z powodu jego choroby, to nie rozumiem czemu nie
                ma być tą osobą, której "z defaulta" przyznaje się prawo do sprawowania opieki
                nad nim.
                Natomiast co do "joint custody", to gdybyś tak orzekał zawsze, to byłbyś ...
                nieroztropnym i nieżyciowym sądem. Dla dziecka taka sytuacja ciągłego zmieniania
                miejsca zamieszkania, jest w gruncie rzeczy gorsza, bo nie daje mu stabilizacji.
                Poza tym do tego trzeba NIEZWYKLE cywilizowanych ludzi, którzy znakomicie
                potrafią odrzucić na bok swoje dawne urazy dla dobra dziecka. Do tego potrzebne
                jest im wsparcie psychologa etc etc. Z resztą niedawno był o tym wątek na
                forum, nie będę się powtarzać.

                Wracając do oryginalnego tematu to tzw. "nowy" rodzic i tak weźmie na siebie
                połowę obowiązków biologicznego rodzica (polegających na opiece) i w praktyce
                finansowe zapewne też. Mówisz, że w takim razie dziecko powinno mu zostać
                przysposobione z automatu. No super to znaczy, że dziecię powinno np. tracić
                prawo do dziedziczenia po rodzicu biologicznym, a zyskuje po nowym? Bo nie widzę
                dlaczego po obydwu ma dziedziczyć.
                A co do "trzeba było myśleć wcześniej" i "nie chodzi o to, żeby sobie rodzic
                podupczył", to powiadam, właśnie chodzi o to żeby sobie podupczył, bo jest to w
                interesie społecznym. Samotne matki (rozwódki bądź panny), mają najczęściej
                jedno dziecko. A ponieważ przyrost naturalny nam leż i kwiczy, to właśnie jest w
                interesie społecznym, żeby taka samotna matka związała się z nim, założyła
                stabilną komórkę społeczną i zamiast brać zasiłki dla samotnych matek, urodziła
                nowemu partnerowi dziecko, a nie zakończyła swój prokreacyjny maraton z wynikiem 1.
                • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:38
                  a czy twierdze ze nie trzeba do tego cywilizowanych ludzi? ;) ba, bym
                  najchetniej widzial dopuszczenie do prokreacji i tworzenia rodzin tylko ludzi
                  przebadanych przez psychologow, psychiatrow i pod kilkuletnim dozorem czy
                  przypadkiem komus nie odpierd... w glowie. niestety rodziny w wielu przypadkach
                  tworza ludzie zupelnie niedojrzali, trudno wiec uznawac ze byloby to najlepsze
                  rozwiazanie. ale moze wlasnie pod taka presja- pierdel i kalach- ludziom by moze
                  rozum z dupy przeszedl w koncu do glowy. na niektorych chyba nie ma innej metody
                  aby czegos nauczyc jak wziac za morde i przyuczyc.

                  co do tematu, czy taki nowy malzonek ma miec dziecko z automatu w sensie
                  prawnym? nie. ale watpie aby taki facet uchylal sie od tworzenia rodziny razem
                  kobieta i dzieckiem/cmi i lozyl na ich utrzymanie. jesli tak sie dzieje to nie
                  widze wiekszego powodu aby nie mialy byc z automatu zawieszane alimenty. moze
                  pozwoli to tez stanac na nogi facetowi ktoremu tez napewno nie jest latwo zyc np
                  w pojedynke w dzisiejszych realiach. gdzies w tym musi byc tez jakis umiar a nie
                  tylko traktowac faceta jako platnika ktory nie ma nawet mozliwosci udzialu w
                  procesie wychowawczym. bym jednak na probe odwrocil sytuacje w polsce na jakis
                  czas- faceci ida na urlopy, zajmuja sie dziecmi, matki placa im alimenty itd.
                  pewnie by swiat szybko stanal w plomieniach gdyby kobiety byly traktowane tak
                  jak dzis faceci :] platnicy, bez zadnych praw, nawet jesli je maja.

                  z tym przyrostem to tez nie przesadzajmy, mamy juz przeludnienie. moze idzmy na
                  jakosc a nie na ilosc ;) kilka pokolen jednego potomka i wroci ludzkosc do
                  optymalnych ram ;) na dzien dzisiejszy tworzymy emerytalna piramide. na tych
                  dzisiejszych bedzie za 20 lat musialo wiecej pracowac, pozniej za kolejne 20
                  jeszcze wiecej i jeszcze wiecej... tym sposobem dojdziemy do tego ze kiedys to
                  pieprznie i wszyscy zdechna z glodu :]
                  • martishia7 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 23:29
                    Ad. akapit 1 - oczywiście, że masz rację. I oczywiście, że w demokratycznym
                    społeczeństwie to o takich metodach pomarzyć sobie można. Nawiasem mówiąc - moim
                    zdaniem państwo powinno działać metodą albo kija(kontroli i wpieprzania się we
                    wszystko), albo marchewki (edukować, uświadamiać i jeszcze raz uświadamiać).
                    jesteśmy na tym przykrym etapie, że u nas zarówno jednego jak i drugiego brak.

                    Ad. akapit 2 - z jednej strony taki nowy facet tak czy siak w jakiś sposób,
                    realnie "dokłada się" do opieki/utrzymania takiego dziecięcia, więc faktycznie
                    podejrzewam, że to się i tak dzieje. Z drugiej bądźmy fair - jak samotna matka
                    "kogoś ma", to jej eks prawdopodobnie jeszcze prędzej, więc też nie jest takim
                    zupełnie samotnym bytem skazanym jedynie na własne utrzymanie.

                    AD. akapit 3 - gdybym nie była zajęta to rozważyłabym propozycję złożenia Tobie
                    i Twojemu rozsądkowi propozycji kohabitacji i urodzenia Ci (rozsądnej liczby)
                    dzieci. No ale przecie to ja słyszę zewsząd, że nas "czarni zaleją panie" i "na
                    emerytury dla nas to na pewno nie starczy". ;-)
      • varia1 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:39
        i wraz z założeniem tej nowej rodziny kiedy to dziecko ma nowego przybranego rodzica, ten stary rodzic będzie tracił prawa rodzicielskie? ja osobiście jestem za - alimenty od exa mam śmiesznie niskie, chętnie z nich zrezygnuję jeśli to go pozbawi prawa do mieszania się w życie moich dzieci, a ze znalezieniem przybranego rodzica nie ma problemu:)
        • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:46
          ooooooooooo ile nie ma miedzy nimi wiezi :] tutaj nie bylo:]
          • varia1 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:51
            a wiesz jak się to ustala w praktyce? :)
            • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:16
              istnienie wiezi? przychodzi taka wredna pipa ktora o niczym nie ma pojecia i z
              miejca pisze co jej przyjdzie do glowy najgorszego na temat ojca lol wtedy matka
              cieszy sie wylaczna opieka nad dzieckiem i 'wszyscy' sa szczesliwi, procz dziecka.
              • varia1 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:39
                znasz to z autopsji?
                bo ja znam inną stronę medalu
                • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:24
                  na szczescie nie przechodzilem takich rzeczy. sie naczytalem o prawach i
                  sytuacji ojcow przed sadami rodzinnymi gdy zainteresowal mnie temat adopcji. dla
                  przykladu- samotna kobieta bez wiekszych problemow moze przygarnac dziecko z
                  bidula, facet musi udowodnic ze nie jest zbokiem, morderca, nie jada kotow
                  itd... swiat rodziny niestety w polsce stoi na glowie od dawien dawna.
      • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:40
        Co takiego???

        Nowy mąż nie jest ojcem (dopóki nie nastąpiła adopcja), zatem nie jest rodzicem,
        a obowiązek alimentacyjny dotyczy rodziców, czyli Twojej Bogini i jej byłego
        męża. Nowy mąż nie ma żadnego obowiązku pokrywania kosztów utrzymania dziecka z
        poprzedniego małżeństwa żony. Alimenty to nie jest żadna kara! To kwestia
        odpowiedzialności za własne czyny. Jak rozumiem brak kontaktów byłego męża z
        dzieckiem to jego własny wybór, a nieegzekwowanie alimentów to wybór Twojej Bogini.
      • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:14
        nowy partner nie ma żadnego obowiązku utrzymywać nieswojego dziecka. chyba że je
        przysposobi.

        dziecko to nie jest składnik majątkowy podlegający podzieleniu typu ojciec
        bierze telewizor i paprotkę, a matka dwoje dzieci. kosztami utrzymania nie można
        wyłącznie obciążyć rodzica, u którego dziecko mieszka, chyba że akurat ten
        rodzić zarabia krocie, a drugi zero. a tak chyba nie jest? kogoś stać na nowe
        dziecko, to musi być też stać na poprzednie.
        coś ci się dokumentnie myli.
        • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:16
          > kosztami utrzymania nie możn
          > a
          > wyłącznie obciążyć rodzica, u którego dziecko mieszka, chyba że akurat ten
          > rodzić zarabia krocie, a drugi zero.

          Wtedy też nie można.
          Bo liczą się możliwości zarobkowe, a nie rzeczywiste zarobki.
          • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:30
            z samych możliwości alimentów nie da się ani zapłacić, ani ściągnąć.

            założyłam, że nie ma możliwości. generalnie nie należy wierzyć za bardzo we
            wszystkie bajki, dopóki się ich nie przerobi na własnej skórze;)
            • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:32
              I dlatego, że nie da się ściągnąć, to nie powinno się ich zasądzać?
              • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:39
                nic podobnego nie napisałam. pisałam o przypadku, gdy były zasądzone, ale z
                przyczyn losowych nie mogą być płacone, nie wiem, mąż sobie połamał kręgosłup i
                ma tylko rentę ledwo wystarczającą na własne przeżycie. wtedy druga strona musi
                przejąć większościowo czy nawet całkowicie alimentację dziecka.
      • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:26
        aleś pojechał ;/

        to że matka ma nowego męża nie znaczy że ojciec zmarł ;/ i niby dlaczego
        kosztami utrzymania dziecka ma być obciążony ktoś kto się nie przyczynił do jego
        poczęcia??
        • masher Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 23:18
          przygarnal matke, przygarnal inwentarz :D
          • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 23:33
            od kiedy to slub to przygarniecie?

            geny zamienione nie zostały
    • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:35
      > dziecka za uzasadnione i realne - po czym obniżył udział mojego eks
      > męża w utrzymaniu dziecka z 1/3 do 1/4. W ustnym uzasadnieniu wyroku
      > padł między innymi argument, że urodziło mu się kolejne dziecko.

      Nie możesz złożyć apelacji?
      Nie znam procedur, ale to skandal po prostu. Co ma "nowe" dziecko do zobowiązań
      względem "starego". To drugie ma przestać jeść co drugi dzień, bo tatuś ma nową
      rodzinę?
      • wacikowa Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:43
        Nie przesadzaj ona też ma nową rodzinę i co z tego?
        • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:48
          Gdzie przesadzam?
          Co ma nowa rodzina do odpowiedzialności rodziców za własne dziecko?
          • skarpetka_szara Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:20
            Sluchaj, gdyby Bogini przespala sie z wielkim, bogatym gwiazdorem
            filmowym i z tego by powstalo dziecko to by dostala wielkie
            alimenty- wiecej niz na to dziecko by wydawala (dlatego dzieci z
            bogatymi ludzmi sa dobra investycjia).

            Jakby dziecko powstalo z bezdomnym czlowiekiem to alimenty by byly
            proporcjionalnie mniejsze.

            Dziecko to wielki koszt. Jak facet ma dodatkowe dziecko to jego
            poziom zycia sie obnizyl, a przez to nie moze juz placic tak duzo.
            • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:31
              Nie.
              Alimenty są obliczane na podstawie dwóch wartości: uzasadnionych potrzeb dziecka
              i możliwości zarobkowych rodzica.
              • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:34
                i tym sposobem dochodzimy do tego, że dziecko bogatego gwiazdora ma potrzeby
                niebotyczne a pary np urzędniczej minimalne ;/
      • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:47
        a1ma napisała:

        Co ma "nowe" dziecko do zobowiązań
        > względem "starego". To drugie ma przestać jeść co drugi dzień, bo tatuś ma
        nową rodzinę?>

        No właśnie ma. Gdy rodzi się kolejne dziecko w pełnej, standardowej rodzinie, a
        pula pieniędzy (dochody) pozostają stałe, na "stare" dziecko także przypadnie
        mniej pieniędzy. To matematyka.

        Podobnie, jeśli Twoja Bogini urodzi dziecko obecnemu mężowi także mniej będzie
        mogła przeznaczyć na "stare" dziecko w związku z czym może domagać się
        zwiększenia udziału ojca w kosztach utrzymania "starego" dziecka. Sąd,
        rozpatrując taki pozew weźmie pod uwagę zarobki ex-męża i jego sytuację, więc
        niekoniecznie taki wniosek uwzględni. Ale na pewno jest to powód do złożenia
        pozwu o podwyższenie alimentów na "stare" dziecko.
        • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 14:51
          > Co ma "nowe" dziecko do zobowiązań
          > > względem "starego". To drugie ma przestać jeść co drugi dzień, bo tatuś m
          > a
          > nową rodzinę?>
          >
          > No właśnie ma. Gdy rodzi się kolejne dziecko w pełnej, standardowej rodzinie, a
          > pula pieniędzy (dochody) pozostają stałe, na "stare" dziecko także przypadnie
          > mniej pieniędzy. To matematyka.

          Różnica jest taka, że w pełnej rodzinie oboje rodzice decydują, czy stać ich na
          kolejne dziecko. A tu tatuś może zdecydować, że owszem, stać go, bo na
          poprzednie nie będzie już płacił. A że matka będzie musiała z tego powodu płacić
          więcej? A kogo to obchodzi?

          Zastanów się.

          Dziecko ma określone potrzeby minimalne. Rodzice mają obowiązek zaspokojenia ich
          po połowie. Jeśli są razem, to ich wspólna decyzja, kto co i ile daje, jeśli nie
          - decyduje sąd. Dlaczego matka dziecka ma ponosić konsekwencje nieswoich
          decyzji? Dlaczego ona ma mieć większy wkład w wychowanie? Przecież
          odpowiedzialni są tak samo.
          • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:12
            a1ma napisała:


            A tu tatuś może zdecydować, że owszem, stać go, bo na
            > poprzednie nie będzie już płacił.

            Tylko musi się liczyć z tym, że sąd nie weźmie tego pod uwagę. To nie jest automat.

            > Dlaczego matka dziecka ma ponosić konsekwencje nieswoich
            > decyzji?

            Nie twierdzę, że ma. Uważam natomiast, że urodzenie się kolejnego dziecka może
            być podstawą do wnioskowania o zmianę wysokości alimentów. Dla obojga rodziców.
            Natomiast od rozstrzygnięcia jest tutaj sąd.
            • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:19
              > Nie twierdzę, że ma. Uważam natomiast, że urodzenie się kolejnego dziecka może
              > być podstawą do wnioskowania o zmianę wysokości alimentów. Dla obojga rodziców.

              Mogę się z tym zgodzić tylko pod warunkiem, że zasądzone wcześniej alimenty
              przewyższają potrzeby minimalne dziecka. Owszem, można zrezygnować z luksusów.
              Ale jeśli jest inaczej - to niech rodzic sprawiający sobie kolejne dziecko po
              prostu zacznie więcej zarabiać - bo dzieci kosztują.
              • sar36 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:24
                a1ma napisała:

                niech rodzic sprawiający sobie kolejne dziecko po
                > prostu zacznie więcej zarabiać - bo dzieci kosztują.
                >

                Albo mniej wydawać :) Dotyczy to zresztą nie tylko sytuacji z alimentami ale
                także kolejnych dzieci w tej samej rodzinie.
      • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:02
        a1ma napisała:

        > Nie możesz złożyć apelacji?

        Nie chcę - bo nie zalezy mi na egzekucji alimentów. I tak ich nie
        dochodzę. Zalezy mi tylko na tym aby w razie mojego wypadku lub
        smierci dziecko miało zasądzone alimenty - w takiej sytuacji może
        niemal od razu otrzymac je z funduszu alimentacyjnego w razie
        potrzeby.

        > Nie znam procedur, ale to skandal po prostu. Co ma "nowe" dziecko
        >do zobowiązań względem "starego". To drugie ma przestać jeść co
        >drugi dzień, bo tatuś ma nową rodzinę?

        Alez własnie o to mi chodzi - że takie podejście sądu dyskryminuje
        kobiety. W takiej sytuacji kobiety powinny zacząć pisac do sądów, że
        załozyly nową rodzinę, mają nowe dzieci i eks powinien płacić
        więcej. Taka argumentacja kobiety w sądzie nie miałaby oczywiscie
        szans.
        • policjawkrainieczarow Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:33
          > Nie chcę - bo nie zalezy mi na egzekucji alimentów. I tak ich nie
          > dochodzę.

          ale one nie sa Twoje, tylko dziecka, wiec to troche tak, jakbys je okradala, czy
          pozwolila je okradac. Masz moralne rawo do takiej decyzji? Jesli Ci sie nic nie
          stanie, to co, dziecku ta kasa przepadnie?

          Zalezy mi tylko na tym aby w razie mojego wypadku lub
          > smierci dziecko miało zasądzone alimenty

          no i czy na te okolcznosc przyrody nie lepiej, zeby mialo zagwarantowana ta
          nieobnizona kwote (tzn. gdybys zlozyla hipoetyczna apelacje)?

          tak szczerze mowiac, to nie rozumiem Twojej logiki w ząb, chyba po raz pierwszy,
          bo zazwyczaj piszesz bardzo do rzeczy.

          A przy okazji dziecko widzi, ze mozna se zrobic dziecko bezkarnie i pelna
          konsekwencja jego wychowania i utrzymania obarczyc kogos innego - nawet nie
          tylko matke, ale i w gruncie rzeczy obcego czlowieka, czyli jej drugiego meza.
          • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:48
            policjawkrainieczarow napisała:

            > > Nie chcę - bo nie zalezy mi na egzekucji alimentów. I tak ich nie
            > > dochodzę.

            > ale one nie sa Twoje, tylko dziecka, wiec to troche tak, jakbys je
            >okradala, czy pozwolila je okradac. Masz moralne rawo do takiej
            >decyzji?

            Wiem, masz dużo racji. Konsekwencją tej decyzji jest to, że wzięłam
            na siebie zapewnienie dziecku normalnych warunków. Gdyby mu czegoś
            brakowało w ramach kwoty alimentów - pewnie bym ich dochodziła.

            >Jesli Ci sie nic nie stanie, to co, dziecku ta kasa przepadnie?

            Przepadnie.

            > Zalezy mi tylko na tym aby w razie mojego wypadku lub
            > > smierci dziecko miało zasądzone alimenty

            > no i czy na te okolcznosc przyrody nie lepiej, zeby mialo
            >zagwarantowana ta nieobnizona kwote (tzn. gdybys zlozyla
            >hipoetyczna apelacje)?

            Nie fundusz i tak nie placi takich kwot, więc obnizka nie ma
            znaczenia.

            > tak szczerze mowiac, to nie rozumiem Twojej logiki w ząb, chyba po
            >raz pierwszy, bo zazwyczaj piszesz bardzo do rzeczy.

            Kwestia oglądu sytuacji. Ojciec się nie interesuje, ja sobie radzę,
            dziecko ma co trzeba, w tym ojca. Nie jest potrzebny mu w zyciu obcy
            człowiek ani jakaś kasa wyszarpana od czasu do czasu przez komornika.

            > A przy okazji dziecko widzi, ze mozna se zrobic dziecko bezkarnie
            >i pelna konsekwencja jego wychowania i utrzymania obarczyc kogos
            >innego - nawet nie tylko matke, ale i w gruncie rzeczy obcego
            >czlowieka, czyli jej drugiego meza.

            świat jest zły, ludzie postepuja podle. Wychowuję syna tak, aby nie
            traktował złego postępowania jako przykladu co mozna robić, tylko
            czego robić się nie powinno. Mozna zrobić wiele rzeczy, tylko po co?
            • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:04
              >Kwestia oglądu sytuacji. Ojciec się nie interesuje, ja sobie radzę,
              dziecko ma co trzeba, w tym ojca. Nie jest potrzebny mu w zyciu obcy
              człowiek ani jakaś kasa wyszarpana od czasu do czasu przez komornika.

              nieeeeno, ale naprawdę o co chodzi? żeby pokazać eksowi, że nie potrzebujesz
              łaski? w ogóle to nie ta działka rozważań. alimenty zostały zasądzone, muszą być
              płacone, bo należą się dziecku. przecież nie ty z nich korzystać będziesz. i co
              kogo obchodzi, czy ojciec płaci, czy komornik wymusza. nie zwracaj uwagi.
              kontaktów z ojcem nie musisz utrzymywać ani Ty, ani dziecko, jak prawa
              rodzicielskie zostały ograniczone, to widocznie jakiś solidny powód był.
              ale do pełnoletności dziecka jeszcze pewnie sporo czasu, przypadki losowe chodzą
              po ludziach, o czym sama piszesz, ja bym to doprowadziła do pionu, bo mówię, za
              pięć minut możesz nie mieć żadnych alimentów, jak się eksowi babyboom zamarzy w
              ramach niepłacenia na pierwsze dziecko.

              ech no, przemyśl jeszcze.
    • twojabogini Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 15:57
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi :)

      Pozostaję przy swoim zdaniu - sądy dyskryminują kobiety, jeśli
      chodzi o obciążenie alimentami, wychowaniem dzieci itp.
      Nadal uważam, że jeśli ojciec ma zasądzone 1/3 kosztów utrzymania
      dziecka i nie sprawuje zadnej opieki nad dzieckiem - to sąd powinno
      g. obchodzić jego kolejne potomstwo jako okoliczność uzasadniającą
      obnizkę alimentów. Sąd, który w takiej sytuacji lituje się nad losem
      biednego i pokrzywdzonego alimentacją mężczyzny i obniża alimenty do
      kwoty 1/4 kosztów utrzymania dziecka - nie jest z pewnością
      feministycznie skrzywiony.
      • a1ma Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:03
        > Nadal uważam, że jeśli ojciec ma zasądzone 1/3 kosztów utrzymania
        > dziecka i nie sprawuje zadnej opieki nad dzieckiem - to sąd powinno
        > g. obchodzić jego kolejne potomstwo jako okoliczność uzasadniającą
        > obnizkę alimentów. Sąd, który w takiej sytuacji lituje się nad losem
        > biednego i pokrzywdzonego alimentacją mężczyzny i obniża alimenty do
        > kwoty 1/4 kosztów utrzymania dziecka - nie jest z pewnością
        > feministycznie skrzywiony.

        Bo wiesz, matka MUSI utrzymywać dziecko, ojciec MOŻE.
        A jeśli jeszcze do tego dobrowolnie chce, to już święty.

        Ot, polska rzeczywistość.
        • six_a Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 19:15
          >Bo wiesz, matka MUSI utrzymywać dziecko, ojciec MOŻE.
          A jeśli jeszcze do tego dobrowolnie chce, to już święty.
          Ot, polska rzeczywistość.


          to jest bzdura i stereotyp.
      • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:22
        generalnie powinien nakazać zakaz rozmnażania skoro wobec jednego dziecka koleś
        nie jest w stanie wywiązać się z obowiązków rodzicielskich ;/
        • hermina26 Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:27
          No właśnie!!!!!!!!!!!
    • skarpetka_szara Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 16:56
      twojabogini napisała:

      > Jestem po rozprawie z powództwa eks-męża o obniżenie alimentów na
      > rzecz mojego syna.

      No jezeli syn jest tylko Twoj, to po co ma cokolwiek placic?
    • demonii.larua Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:05
      Sfeminizowane sądy to bajka wymyślona przez tych nieszczęśników, którzy mieli
      nieszczęście trafić na sędzinę, która odważyła się im zasądzić alimenty wyższe
      niż równowartość flaszki :F
    • margie Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 17:17

      a co ma do tego feminizacja sadow?!

      Feminizacja, nadawanie cech żeńskich. Poddawanie czegoś wpływom kobiecym.
      Opanowanie jakiejś dziedziny przez kobiety, przewaga kobiet w jakiejś
      dziedzinie, np w sadownictwie.


      W zwiazku z tym, niewazne ile kobiet zasiada jako sedzia w polskich sadach, bo
      to nie chodzi o to, KTO sadzi, tylko JAK sadzi....
      • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:20
        podobno polskie sfeminizowane sądy sprzyjają kobietom (tak twierdzą ojcowie) jak
        widać nie bardzo, że tez takie rzeczy trzeba tłumaczyć ;/
    • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:19
      Popełniłaś klasyczny błąd, dałaś do zrozumienia ze tak naprawdę te alimenty nie
      są Ci potrzebne bo jesteś w stanie sama utrzymać dziecko ;/ skoro w ogóle nie są
      Ci potrzebne to pomniejszenie ich nie będzie dla Ciebie dotkliwe ;/// Na
      podobnej zasadzie sądy podnoszą alimenty, skoro oprócz alimentów rodzic jest w
      stanie wydawać dodatkowe pieniądze (no bo oczywiste jest to, że rodzic który
      płaci alimenty nie ma wpływu na to na co pójdą pieniądze) no to należy podnieść
      alimenty - i błędne koło.
    • wicehrabia.julian Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 21:59
      i ożeń się tu człowieku to cię będą potem po sądach ciągać
      • lacido Re: sfeminizowane sądy 05.01.10, 22:21
        jak się nie rozmnożysz to jest szansa ze tego unikniesz ;)
    • abrakadabra-0 Re: sfeminizowane sądy 06.01.10, 17:55
      Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Jestem tym drugim
      dzieckiem, z nowego małżeństwa mojego ojca. Alimenty na jego
      pierwsze dziecko nie zostały obniżone, mimo że chorowałam na
      przewlekłą chorobę i rodzice musieli ponosić koszty leczenia. W
      tamtych czasach proporcje przedstawiały się tak: ojciec zarabiał
      (powiedzmy) 1000 zł, z czego 500 zł to alimenty na pierwsze dziecko.
      Na mnie mógł przeznaczyć max 200 zł. Moja matka też dużo nie
      zarabiała więc w rezultacie na moje utrzymanie przeznaczana była
      kwota 400 zł, a na pierwsze dziecko mojego ojca 1000 zł (przyjęłam
      równy udział rodziców w utrzymaniu). Czy w związku z tym mam mieć
      pretensje do mojego ojca, że był tak nieodpowiedzialny i mnie
      spłodził, chociaż nie było go stać? No chyba nie. Ale z mojego
      punktu widzenia, bulwersująca była decyzja o nieobniżaniu alimentów.
Pełna wersja