Dodaj do ulubionych

nie wiem co robić...

18.01.10, 16:50
taki sztampowy tytuł ale naprawdę nie wiem co robić??? mam 37 lat i
jestem w ciąży 7tydz. mam już dwie córki 17 lat i 3 latka i dojrzałe
macierzyństwo już przeżyłam, chciałam,urodziłam,super i teraz
niespodzianka,jak grom z jasnego nieba,masakra,kolejne dziecko w
drodze,a my w beznadziejnej sytuacji,wynajęte mieszkanie i oboje bez
pracy!!!ja myślę o aborcji,mąż nie,nie gadamy zbyt wiele,bo nie chce
wysłuchiwać,ze jakos sie ułozy,bo to "jakos"mamy cały czas,ciagle cos
się wali,nie mam już na takie zycie siły,a tu kolejne dziecko???to
jakis niekonczący się koszmar...
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: nie wiem co robić... 19.01.10, 09:14
      zajrzyj jeszcze na to forum zanim podejmiesz decyzję
      forum.gazeta.pl/forum/f,20823,ABORCJA.html
      opisz tam swoją historię , postaramy się ci pomóc.
    • onaczylija73 Re: nie wiem co robić... 20.01.10, 08:17
      www.womenonweb.org/index.php?lang=pl powodzenia
      • wiesia140 Re: nie wiem co robić... 20.01.10, 08:53
        najpierw poczytaj o syndromie postaborcyjnym , a potem zdecyduj.
        • wiesia140 Re: nie wiem co robić... 20.01.10, 10:35
          z tabletkami też trzeba uważać, można się na tamten świat przejechać.
          • mama.rozy Re: boryska 20.01.10, 17:18
            przecież nikt nie każe ci dziecka zatrzymywać,oddaj do adopcji,chętnych jest
            wielu.aborcja to tylko chwilowe rozwiązanie,z możliwie poważnymi konsekwencjami
            dla ciebie.daj sobie pomóc,już nie takie problemy rozwiązywałyśmy
            wspólnie.pozdrawiam,dorota.
            • nowako-wa Re: boryska 20.01.10, 20:28
              Dziś aborcja nie stanowi większego problemu ani finansowo , ani z dostępem- ale psychika rządzi się swoimi prawami- oj trudno ją oszukać...
              Zdaje się że Twój mąz czuje pismo nosem...
              Przemyśl porządnie ZA i PRZECIW- bo w takiej chwili bierze się tylko argumenty materialne i chęć uwolnienia się od problemu, a "po" bywa różnie- czasem sumienie żyć nie daje...spójrz na swoje dzieci...
              Osoby doradzające aborcje jako idealne rozwiązanie widocznie nie przeszły tego piekła po....warto więc zastanowic się co w tej decyzji strasznego.
    • iktoto Re: nie wiem co robić... 20.01.10, 22:44
      witaj borysko

      jako że jestem po aborcji zawsze będę odradzać tego typu
      rozwiązania, to jest najgorsze co możesz zrobić.
      wiem że to strasznie trudne urodzić dziecko, wychować je, ale
      usunięcie go rozwala życie kompletnie. czy to siódmy tydzień czy
      20ty to jest dizecko i tak będziesz do tego podchodzić kiedy jednak
      zdecydujesz się usunąć je. nie wierzę dziewczynom ktore twierdzą że
      to nic takiego
      dlaczego jesteście bez pracy?

      pozdrawiam
      monika
      • wiesia140 Re: nie wiem co robić... 21.01.10, 08:30
        Zajrzyj jeszcze tu
        forum.gazeta.pl/forum/f,94032,Przed_decyzja_o_aborcji.html
    • boryska_only Re: nie wiem co robić... 01.02.10, 14:04
      witam,dzięki za odzew :) powiem tak,jutro idę do lekarza na kolejną
      wizytę,jak byłam ostatnio,to jeszcze nie było widać tętna,teraz
      zaczyna się 10tc i zobazcymy czy tam się coś dzieje :) raczej
      aborcja już nie wchodzi w grę,chybaże z płodem będzie cos nie tak i
      nastąpi samoistne poronienie? miałam jużtaki przypadek,poroniłam w
      9tc. odezwę się po wizycie!!!dzięki kobitki za podtrzymanie na
      duchu :)))pozdrawiam Was serdecznie...
      • nowako-wa Re: nie wiem co robić... 01.02.10, 14:41
        no to trzymam kciuki...
        ja kiedyś popełniłam błąd aborcji i to nie jeden raz- a dziś z radoscią oczekuję
        maleństwa- 32tc...i też mam 37 lat, syna 17lat...

        Kiedy kobieta dowiaduje sie o niechcianej ciąży przeżywa szok i nie zawsze myśli
        racjonalnie...
        • boryska_only Re:do nowao-wa 01.02.10, 17:30
          ale ja bede/moze/miała juz 3-cie dziecko..:)i małe szanse na
          znalezienie "normalnej"pracy!!! i w ogóle sobie tego wszystkiego nie
          wyobrażam!!! nie wiem...narazie musze wytrzymac do czwartku/dopiero
          ide do gina:)/i wtedy bede wiedziała co mnie "czeka"???
          • nowako-wa Re:do nowao-wa 02.02.10, 20:58
            To będzie w sumie tez moje 3 dziecko- jest jeszcze syn 25 letni- nie urodziłam ale od 7 lat wychowywałam...
            i wcale nie mam kolorowo- firma przędzie ledwo co, jedną działalnosć musieliśmy zamknąć- po prostu skromniej żyję...
            I wychowywaliśmy starszego syna na "kasie" i wcale mu to na dobre nie wyszło ...narkotyki, lewe interesy...więc nie koniecznie dobra sytuacja finansowa gwarantuje ze dziecko będzie dobrze wychowane...
            sama pochodzę z biedy a dałam sobie radę- bo musiałam...
            Nie daj się zmanipulować otoczeniu że dziecko musi mieć luksusy- sama wiekszośc rzeczy dla maluszka kupiłam używane, część dostałam...
            Pieniądze ważne ale nie najważniejsze...
    • wiesia140 Re: nie wiem co robić... 02.02.10, 09:54
      Boryska naprawdę możesz oddać dziecko do adopcji, przynajmniej będzie
      miało szansę , noworodki szybko znajdują rodziny. Powiedz mi jaki zawód ma
      twój mąż i skąd jesteście.
      • boryska_only do wiesia 04.02.10, 13:52
        wiem,ze moge ale nie wyobrazam sobie tego!!!tym bardziej,ze maz sie
        cieszy,to tylko ja mam opory :((( a zreszta jakbym to wytłumaczyła
        moim córkom?równie dobrze kazda z nich mogłam oddac...
        zaraz ide do lekarza,zobaczymy co tam sie dzieje ;)))
        napisze poznaiej,papa
        • twoj_aniol_stroz No i? 04.02.10, 17:48
          Jak tam po wizycie?
          • mama.rozy Re: No i? 04.02.10, 20:02
            przyłączam się do czekania...
            • boryska_only Re: No i? 04.02.10, 22:29
              czesc,byłam,widziałam,słyszałam...9tc i 5ty dzień,wszystko
              ok,serducho bije wyraźnie i równo...
              dobrze,ze jest ok,bynajmniej narazie,a ja mam teraz czas
              by "przestawic" sie :/ bo nadal nie cieszy mnie ta ciaza... wyrodna
              matka ze mnie,co? dzieki za zainteresowanie i rady i wsparcie!!!
              naprawde!!! a ja? po pierwsze czas zmienić forum...:)))
              pa miłe kobitki,pewnie i tak czasem tu zajrze,heheh,pozdrawiam WAS
              serdecznie :)*
              • twoj_aniol_stroz Re: No i? 05.02.10, 06:51
                To pewnie skoro jednak zajrzysz to przeczytasz :)
                Nie, nie jesteś wyrodną matką, jesteś zupelnie normalną matką, która
                godząc się z tym, że jej się plany i marzenia wywróciły do góry
                nogami wcale z tego powodu nie jest szczęśliwa. Przecież to jest
                normalne, że jeśli planujemy wyjazd na wakacje, cieszymy się i
                marzymy jak tam będzie, a pewnego dnia okazuje się, że uropu nam
                szef nie da, więc z wyjazdu nici, to nie będziemy najszczęśliwsze
                pod słońcem :) Tu jest tak samo. To jest MIT, że kobieta zachodząc w
                ciążę ma być szczęśliwa, radosna i przepełniona miłością do
                dziecięcia, a od chwili pierwszych mdłości ma czekać z drżeniem
                serca i szczęściem wielkim na moment rozwiązania. Owszem, może i są
                takie kobiety, ale ich odsetek jest niewielki. Większość z nas ma
                całą masę obaw, lęków i rozterek przy każdej ciąży, czasem są
                większe, czasem mniejsze, ale są. A przecież jest spora grupa także
                takich, które o porodzie absolutnie nie kochają tego dziecka, nie
                umieją się znaleźć w roli mamy i dopiero powolutku uczą się tej
                trudnej miłości (sama to przećwiczyłam, więc wiem).
                Dlatego daruj sobie wyrzuty sumienia, że jesteś wyrodną matką, łap
                chwile kiedy czujesz radość i faktycznie wędruj na inne forum :)
                A jak chcesz to możesz pisać na priv :)
                • boryska_only Re: No i? 05.02.10, 10:18
                  jasne,ze przeczytałam:)dzięki
                  a jak się pisze na priv?:P
                  pozdrawiam
                  • twoj_aniol_stroz Re: No i? 05.02.10, 11:08
                    Jeśli nie aktywowałaś poczty gazetowej to to zrób. Wówczas aders
                    Twojej skrzynki będzie: boryska_only@gazeta.pl
                    Stąd wniosek, że mój adres jest: twoj_aniol_stroz@gazeta.pl :)
                    Możesz też napisać z jakiejś swojej innej skrzynki :)
                    • mama.rozy Re: No i? 05.02.10, 14:35
                      a jak ci czegoś będzie potrzeba,to pisz do nas wszystkich naraz:)
                      • boryska_only Re: do mama.róży i innych też :))) 05.02.10, 16:40
                        dzięki,dzięki,naprawde MIŁO mnie to forum zaskoczyło!!! pisywałam na
                        innych forach i bywało różnie,ale w większosci ostra krytyka i
                        wyzwyanie nieraz od...,wiadomo...a tutaj proszę,pełne zrozumienie
                        iPOMOC!!! SUPER!!! jak tak z Wami piszę,to mam ochotę Was bliżej
                        poznać :P może któraś jest z Poznania??? pozdr.
                        • wiesia140 Re: do mama.róży i innych też :))) 06.02.10, 17:16
                          do mnie też
                          • mama.rozy Re: borysko! 06.02.10, 21:17
                            tak miło słyszeć takie słowa!ja długo mieszkałam w Poznaniu,skończyłam tam
                            studium medyczne.KOCHAM POZNAŃ!teraz mnie/nas,bo i moja rodzinę,wywiało pod
                            Warszawę.zapraszam,jakbyś kiedyś miała czas:)
                            no i oczywiście-pisz,jeśli będziesz czegoś potrzebować.duża buźka!
                            p.s.jakbyś się czuła na siłach,zajrzyj na forum-aborcja,tam głównie
                            "urzędujemy",a ostatnio sytuacja tam taka,że tylko się załamać...
                            • mama.rozy Re: borysko! 06.02.10, 21:22
                              a i jeszcze-co z waszą pracą?zarejestruj się jako bezrobotna,żeby mieć prawo do
                              świadczeń.o szczegóły techniczne to pisz do anielicy,kiedyś miała dojścia do
                              jakiegoś mops-u,już nie pamiętam szczegółów,ale pewnie udzieli Ci lepszych
                              informacji.pozdrawiam.
                              • nowako-wa Re: borysko! 07.02.10, 11:57
                                a skoro zawiało Cię na to forum to może zaglądaj czasem na to lub drugie:aborcja...
                                pomyśl że może Tobie uda się uciec przed aborcją i cięzko ale jednak poukładać dalej życie- Twoje doświadczenia być moze pomogą innej wahającej się osobie....
                                Bo niechciana ciąża jest bardzo truda do zaakceptowania i dobrze jest móc sie podzielić ze swoimi dylematami...
                                Pozdrawiam...
                                • boryska_only Re: mamo róży :) 07.02.10, 18:00
                                  z pracą nie wiem jak będzie,ja mam chyba marne szanse,myślałam by
                                  gdzieś na pół etatu lub w domu ale takich ofert nie ma albo ja nie
                                  umiem szukać?a mąż mój pojechał do danii,tam ma narazie szkolenie.a
                                  moze później uda mu sie i prace dostac i myslimy by wtedy tam
                                  wyjechac bo...az wstyd pisac ale swiadczenia na dzieci sa duze plus
                                  jedna pensja=przezycie/i nie na skraju nędzy/ ale zobaczymy jak to
                                  sie wszystko ułozy,narazie siedze tu sama i lapie doła i w ogóle to
                                  wszystko bez sensu jest.........
                                  • boryska_only Re: do nowakowa 07.02.10, 18:08
                                    tak jest mi trudno zaakceptowac ową sytuację!!!myślałam,ze z czasem
                                    bedzie mi lepiej,lżej,a jest zupełnie na odwrót,gdy tylko o tym
                                    pomysle zaraz zaczynam ryczec i dopada mnie depresja... nie mam z
                                    kim pogadac/mysle o rodzicach,tesciach,znajomych/bo im nie
                                    powiedziałam,bo... mi powiedza"o jak fajnie" itp a ja tego nie
                                    wytrzymam,bo nie jest i nie wiem czy bedzie "fajnie"...
                                    • wiesia140 Re: do nowakowa 07.02.10, 19:01
                                      Powiedz nawet to i powiedz jak się z tym czujesz , może będzie lżej się
                                      wygadać, wypłakać wyrzucić swoje emocje rodzicom .
                                      • mama.rozy Re:t ej boryska:) 07.02.10, 21:19
                                        no wiesz,jak jest z ty łatwiej...raz jest łatwiej,raz nie.taka sinusoida.jak
                                        jesteśmy na dole,to nie widać góry.jak na górze,to nie chcemy patrzeć w dół.a
                                        Ciebie jeszcze noszą hormony:)no,łatwo to nie jest...a jaki masz zawód?możesz na
                                        priva-ale to już jutro sprawdzę-ma się jeszcze w Poznaniu znajomych,niczego nie
                                        obiecując:)
                                        a z tym wyjazdem,no co Ty,żaden wstyd.jakbyśmy mieli możliwość,to pewnie byśmy
                                        skorzystali.taki kraj.a bywają lepsze,gdzie nie trzeba udowadniać,że nie jest
                                        się patologią,mając dziecko/dzieci.a u nas różnie.
                                        duża buźka,d.
                                      • boryska_only Re: do nowakowa 08.02.10, 11:21
                                        nie powiem jeszcze,bo moja mama na pewno powie,ze stara i głupia,ze
                                        wpadka itp,a najgorsze to fakt,że TAKA PRAWDA!!! :(((a reszta powie
                                        pewnie "o super,powodzenia,gratulacje",a tak samo pomyśli,ze w
                                        takiej beznadziejniej sytuacji jeszcze kolejnego dzieciaka se
                                        zrobili...żenada...mam ochote wyskoczyć przez okno!
                                        • nowako-wa Re: do nowakowa 08.02.10, 16:07
                                          Zadna żenada- ja mam 38 lat a mąż 46 i najstarszy syn 25 lat a jestem na końcówce ciąży...
                                          Nie słuchaj ludzi jak cię dołują- i masz prawo być niezadowolona- nawet kobiety które pragną dzieka mają mieszane uczucie na początku- do tego I trymestr z jego dolegliwościami...
                                          płacz, narzekaj, i pozwól sobie na wszystkie emocje które cię męczą- wypłaczesz - szybciej przejdzie...
                                          A jak macie możliwosc wyjechać do Dani- to przynajmniej masz perspektywę na lepsze jutro, bo w Polsce..ech..
                                          Znajomi wyjechali do Norwegi- tam urodziło im sie dziecko i warunki maja takie że nie myslą nawet o powrocie...

                                          A narazie potraktuj się ulgowo i pozwól sobie ponarzekać...
                                          • boryska_only Re: do nowakowa 08.02.10, 16:39
                                            wiem jak jest w Norwegii,bo byliśmy tam,mąż pół roku,ja 4 m-ce,to
                                            jest inna bajka,mężowi się skończył kontrakt i musieliśmy wrócić do
                                            kraju,ale chcemy tam wrócić,a w Danii jest bardzo podobnie i albo
                                            zostaniemy /jak wszystko wypali/tam albo tobędzie przystanek przed
                                            Norge ;)
                                            ale jak narazie szara rzeczywistość,samotność,niepewność,smutek...
                                            wszystko najgorsze...dół.dół,dół,nawet nie mam siły obiadu ugotować :
                                            ((((
                                            • kiszczynska Re: do nowakowa 28.12.11, 18:38
                                              co tam u was?
    • agaklesz Re: nie wiem co robić... 11.01.12, 09:54
      Witam hmmm czytam i zastanawiam się jak możesz tak myśleć.Ja jestem matką trójki dzieci,mam dwóch synów i córeczkę,a moja czwarta córeczka umarła we mnie pięć dni przed planowanym porodem,i była zdrowiutka to jest najgorsze.Wraz z mężem wynajmujemy dom na wsi,gdyż nie stać nas na wynajem w mieście a urodziłam się we Wrocławiu także było mi bardzo trudno ale dla mojej rodziny czyli męża i dzieci zrobię wszystko.mąż jakby tego wszystkiego było mało co przeżyliśmy zachorował na cukrzycę jest to choroba przewlekła i nieuleczalna,poprostu z nią żyjemy a ile tego też niewiem ale mamy siebie i nieraz jest zle niema pieniędzy ale damy radę.twój mąż powinien szukać pracy choćby po budowach szukać do skutku.a ty mając troje dzieci za trzy lata będziesz juz mogła tez pomóc i iść gdzieś do pracy.ja mam córcię która ma 3 i pół roczku właśnie zapisałam ją do przedszkola,jest bardzo dzielna a ja szukam teraz pracy gdyz mój mąż potrzebuje w końcu żebym mu pomogła.Także nierób czegoś z czym nie będziesz pózniej mogła żyć ja nie mogę dojść do siebie z powodu śmierci mojej córcia minoł rok i tymbardziej nie przyczyniłam się do jej odejścia a ty?????? będziesz mogła żyć z myślą że zabiłaś własne dziecko????? bo jeżeli teraz się martwisz że sobie nie dacie rady to dlaczego nie pomyśleliście o tym w trakcie uprawiania sexu? są prezerwatywy to najprostszy sposób zabezpieczenia a teraz ty chcesz żeby twoje nienarodzone dzieciątko płaciło życiem za twoje błędy?????pomyśl ja tego nie piszę złośliwie tu chodzi o czyjeś życie.Pozdrawiam a jeżeli chcesz jeszcze napisać to jest mój adres e-mail agaklesz@interia.pl
      • twoj_aniol_stroz Re: nie wiem co robić... 11.01.12, 11:52
        Hm, wątek sprzed roku... Najpierw przeczytaj jak cała historia się skończyła, bo Boryska raczej na 100% teraz już nie jest w ciąży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka