Gość: przywiązana
IP: 5.2.* / *.chello.pl
06.02.04, 15:52
Przypuszczam, że powielam wątek. Jak się odchodzi? Jak się kończy związek?
Skoro wiem, że czuję się niedobrze, niedopieszczona, zaniedbana (jakie
powody - to nieistotne tutaj, ważne że wystarczające). Właściwie już
postanowiłam, spakowałam go, a zdrowy rozsądek (i ludzie dookoła)podpowiada,
że to jedyne wyjście dla mnie i dla niego, nie potrafię spokojnie
zrezygnować, choćby dla jego dobra, żeby też się otrząsnął. Wiem, że to do
niczego nie prowadzi, nie wyobrażam sobie rodziny z nim, ale półtora roku
razem sprawiły, że w jakiś sposób się uzależniłam. Mój egoizm triumfuje, ja
wiem o tym i czuję się podle. To pewnie lęk przed samotnością (przyznałam się
do tego), brak drugiego ciała w nocy.
Jestem samolubna.