Dodaj do ulubionych

Jak skłonić żonę do zajęcia się domem?

31.01.10, 12:29
Witajcie! Mam problem z żoną, która od ponad roku nic nie robi,
bo "zajmuje się dzieckiem". Wszystko spoczywa na mojej głowie i
jestem już wykończony, bo dzień w dzień wstaję o piątej rano, a
zasypiam po północy. Rano muszę przygotować śniadanie, po drodze z
pracy robię zakupy, a w domu obiad, do tego dochodzi pranie,
sprzątanie i tak dalej, same wiecie. W związku z pracą tylko co
druga niedzielę mam wolną, ale schodzi ona na większe sprzątania,
przygotowywania jedzenia na cały tydzień, naprawy. Żona nie pomaga w
niczym, odmawia nawet drobnej pomocy.
Dziecko jest zdrowe i do tej pory głównie spało, żona w tym czasie
siedzi i się na nie patrzy. Praktycznie spędza na tym całe dnie.
Oprócz tego, jak dziecko nie śpi, to chodzi z nim po pokoju, albo
karmi piersią. Nie gotuje nic dziecku.
Większośc jej koleżanek i przyjaciółek przestała przychodzić, bo
żona nigdy niczym nie poczęstowała, jest nierozmowna i kiedy są
goście to "zajmuje się dzieckiem". Jej koleżanki, które mają dzieci
w podobnym wieku jakoś mogą się zająć domem, niektóre już wróciły do
pracy.
Wszystkie próby rozmów czy to z mojej strony czy jej rodziców czy
znajomych kończą się jej obrazą i uciekaniem do pokoju z dzieckiem i
zamykaniem się tam. Ostatnio nawet przestała otwierać drzwi, jak
ktoś dzwoni - teściowie zrobili mi nawet awanturę, że ją nastawiam
przeciwko nim! A to nieprawda.
Dodam, że żona ogólnie się zapuściła, nie była u fryzjera ani
kosmetyczki od czasu, gdy się dowiedziała, że zaszła w ciążę. Nie
korzysta z internetu, nie ogląda telewizji. Myje się szybko i zawsze
z synkiem w łazience, nie zostawia go nawet na chwilę. Mi jest
bardzo przykro, bo żona panikuje, gdy np. chcę wziąć małego na ręce -
wyrywa go, krzyczy, że go upuszczę i potem ucieka do pokoju i
zamyka się na klucz. Nie sypiamy już ze sobą od czasu gdy żona
zaszła w ciążę, bo stwierdziła, że to źle dla dziecka. Mniej więcej
od tego czasu się zmieniła - przedtem interesowała się wieloma
rzeczami, czytała książki, chodziliśmy razem do kina czy restauracji.
Czytałem już parę podobnych wątków na forum i próbowałem dotrzeć do
zony na kilka sposobów. Prośby, próby poważnych rozmów z mojej
strony, jej rodziców, znajomych - fochy, obraza, ucieczka do
łazienki lub pokoju. Kupiłem jej kwiaty albo prezent - okazała słabe
zainteresowanie, a raz jak wydało się jej, że dziecko płacze, to po
prostu rzuciła je na podłogę i pobiegła sprawdzić i tak zostały.
Wszystkie própny pieszczot, pocałunków powodują, że robi się
niespokojna, wykręca się i ucieka do dziecka, bo "płacze" (mimo, że
dziecko nie płacze).
Już nie wiem, co mam robić, w pracy idzie mi coraz gorzej, bo jestem
wiecznie zmęczony i niewyspany i mogę liczyć się ze zwolnieniem.
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:34
      Może ma jakąś depresję poporodową, albo coś gorszego? Myślę, że warto to
      skonsultować z lekarzem.
    • madame.live Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:34
      To są objawy depresji...
      • varna771 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:35
        wizyta u psychiatry chyba byłaby wskazana....
    • palya Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:35
      sam nic nie zdziałasz...rada: psycholog, jak sie nie zgodzi iść po dobroci masz koronny argument który powinien zadziałać: dla dobra dziecka!
      i to jak najszybciej...no i może przestań gotować dla rodziny...niech Ona się tym zajmie: dla dobra dziecka!, przecież karmi piersią i musi się dobrze odrzywiać...
      sprzątanie: musi Ci pomagać...dla dobra dziecka, żeby nie było narażone na zarazki...
      może spacer, wspólny...dla dobra dziecka, przecież potrzebuje świerzego powietrza....itd
      powodzenia!
      • tomekwro1 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:16
        Dziękuję za dobrą radę. Ze spacerem dzisiaj nie wyszło, bo ona
        twierdzi, że dziecko się przeziębi. Znowu jestem ten zły... Ale może
        jej rodzice ją namówią jakoś.
    • dydelfik Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:36
      A próbowałeś warunkowania? Polega ono na tym, że za każdą pożądaną czynność, choćby niewielką (sprzątnięcie czegoś) dajemy nagrodę. Może to być np. nagroda słowna w formie pochwały, jakiś niedrogi prezent itp. Wadą tej mtody jest konieczność ciągłego nagradzania, gdyż w przeciwnym razie odruchy warunkowe słabną. Jeżeli jednak ciągłe nagradzanie nie stanowi dla ciebie problemu, to myslę, że powinieneś spróbować.
      • varna771 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:40
        dla mnie to koszmar by dorosłą kobietę wynagradzać za posprzątanie
        domu lub ugotowanie obiadu .... ale skoro ma pomóc ?
    • alpepe Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:40
      Czemu zdaje mi się, że już ten wątek tu był?
      Z opisu wynika, że żona cierpi na chorobę psychiczną, a na pewno ma psychozę
      poporodową. Idź z nią do lekarza, najpierw hormony tarczycy i endokrynolog, a
      jeśli to nie tylko to, to jeszcze psychiatra.
      • deczko Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:58
        alpepe napisała:

        > Czemu zdaje mi się, że już ten wątek tu był?

        Tez tak pomyslalam. Mnie sie wydaje, ze tekst jesli nie identyczny, to byl
        bardzo podobny.
    • julus908 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 12:41
      To nie jest normalne, zdrowe zachowanie. Żona ma objawy depresji i najlepsze co
      możesz i co powinieneś zrobić to zaprowadzić ją do psychologa lub do psychiatry.
    • rosa_de_vratislavia Idźcie do psychiatry, jest chora 31.01.10, 12:47
      tomekwro1 napisał:

      > Witajcie! Mam problem z żoną, która od ponad roku nic nie robi,
      > Nie gotuje nic dziecku.
      > Większośc jej koleżanek i przyjaciółek przestała przychodzić, bo
      > żona nigdy niczym nie poczęstowała, jest nierozmowna
      > Ostatnio nawet przestała otwierać drzwi, jak
      > ktoś dzwoni
      > Dodam, że żona ogólnie się zapuściła,
      > żona panikuje, gdy np. chcę wziąć małego na ręce -
      > wyrywa go, krzyczy, że go upuszczę i potem ucieka do pokoju i
      > zamyka się na klucz.

      Rada absolutnie przemyślana i zupełnie serio: WIZYTA U PSYCHIATRY.
      Niestety zachowanie żony nie jest normalne, wskazuje na zaburzenia
      psychiczne: zaniedbuje się, ucieka przed ludźmi, ma ataki paniki
      (boi się otwierać drzwi, ucieka do pokoju i zamyka się na klucz,
      dziecko zabiera do łazienki bo się o nie BOI etc.)
      Poród i ciąża często "wywołują" dotychczas ukryte zaburzenia
      psychiczne. Innymi "krytycznymi" okresami są dojrzewanie i menopauza.

      To nie jest kwestia lenistwa: żona nie leży na kanapie, nie maluje
      pazurów, nie rajda z psiapsiólkami zamiast gotować obiad i nie
      oglada nawet brazylijskich seriali...ewidentnie się alienuje, ucieka.
      • tomekwro1 Re: Idźcie do psychiatry, jest chora 31.01.10, 16:21
        No tak, czytałem tutaj opinie i mówicie o depresji poporodowej, ale
        czy wtedy żona w ogóle zajmowała by się dzieckiem? Czytałem, że jak
        kobieta ma tę depresję, to porzuca dziecko, nie chce się nim
        zajmowac, nie kocha go, a moja żona walczy o synka jak lwica,
        praktycznie uniemożliwia innym dostęp do niego - nie pozwala mi na
        trzymanie go, "bo upuszczę", na przewijanie - "bo nie umiem", "bo
        się nie znam", "bo mu się coś stanie".
        Poza tym żona przestała się interesować domem stopniowo od czasu,
        gdy zaszła w ciążę, wtedy jeszcze coś tam robiła, ale wszystko
        spadło wkrótce na mnie.
        I cały czas twierdzi że nic jej nie jest, czuje sie dobrze, to ja
        mam jakies wymyslone problemy albo chce jej odebrać dziecko.
        • alpepe Re: Idźcie do psychiatry, jest chora 31.01.10, 16:36
          to też ci piszę. Psychoza. Co najmniej. Wszystko się zgadza.
        • rosa_de_vratislavia Re: Idźcie do psychiatry, jest chora 31.01.10, 18:00
          tomekwro1 napisał:

          > No tak, czytałem tutaj opinie i mówicie o depresji poporodowej,
          ale
          > czy wtedy żona w ogóle zajmowała by się dzieckiem?

          Tak.
          Problem psychiczny jest - spójrz na to z boku - żona:
          a) ma silne stany lękowe,
          -boi się podać Ci dziecko,zostawić na chwilę (zabieanie do
          łazienki),
          - boi się otwierać drzwi,
          - ucieka i barykaduje się w pokoju.
          b) jest obojętna na wszystko, co ją otacza:
          - kompletnie nie interesuje się swoim wyglądem,
          - nie interesuje się domeme (jedzenie, urządzanie go, zakupy,
          pewnie zmiany, remonty etc.)
          - nie ogląda TV, ni siedzie nawet w sieci,
          c) popada w swego rodzaju "skamienienie"
          - nie widuje sięz ludźmi,
          - pewnie nie rozmawia z Tobą o niczym ciekawym,
          - wpatruje się długo w jeden punkt (dziecko lub pewnie czasem coś
          innego).


          > I cały czas twierdzi że nic jej nie jest, czuje sie dobrze, to ja
          > mam jakies wymyslone problemy albo chce jej odebrać dziecko.

          to akurat jesy CHARAKTERYSTYCZNY OBRAZ ZABURZEŃ PSYCHICZNYCH -
          przekonanie,że cały świat jest przeciwko mnie i że ja jestem
          zdrowy,a inni wymyślają problemy i są moimi wrogami.

          Tomku,
          Żona pewnie nie będzie chciałą iśc do psychiatry. Na początku idź
          sam (zapłać za wizytę) i wszystko opowiedz. Może lekarz podpowie,
          jak skłonić żonę do leczenia.

          Powodzenia i naprawdę nie zaniedbaj sprawy. Żona jest CHORA.
          Nie leniwa, nie wredna, nie uparta. Chora.
          Pottrzebuje lekarza (nie psychologa - ten np nie wystawi recepty na
          leki, bo nie ma uprawnień).
    • dydelfik Podobny wątek 31.01.10, 12:58
      www.nerwica.com/bezradno-co-robi-jak-pomoc-bliskiej-osobie-t12742.html
    • sid.leniwiec Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:11
      Problemem jest stan psychiczny Twojej żony, a nie to, że nie zajmuje się domem.
    • sabriel Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:16
      Współczuje, chyba coś je padło na głowę. Ma ewidentny problem i chyba bez
      fachowej pomocy się nie obędzie.
    • jack20 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:18
      do kogo pretensje, przepraszam??
      jak sobie poscielales tak sie wysypiasz czyli wogole sie nie
      wysypiasz.
      • rosa_de_vratislavia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:25
        jack20 napisał:

        > jak sobie poscielales tak sie wysypiasz

        Sugerujez,że to jego wina,że żona nie otwiera drzwi, nie odzywa się,
        ucieka i zamyka w pokoju, krzyczy, gdy się odbiera od niej dziecko
        etc?!
        • jack20 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 15:02
          jesli wiadomosc o urodzeniu dziecka bylaby poczatkiem choroby
          psychicznej bylby to medyczny ewenement.
          chyba tak choroba psychiczna sie nie zaczyna? wyglada to na obraze
          na caly swiat w zwiazku z niedocenieniem wyczynu urodzenia dziecka
          przez otoczenie
          • alpepe Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 15:08
            nie, jack20, przeczytaj inny post rosy z tego wątku, może ci się rozjaśni.
          • maitresse.d.un.francais Jack specem od psychiatrii na forum? 31.01.10, 16:31
            A jak zdaniem jacusia wygląda początek choroby psychicznej?

            Jacusiu, naprawdę - twoja wiedza o chorobach psychicznych jest nawet nie zerowa,
            jest UJEMNA, bo składa się ona z TWOICH BŁĘDNYCH WYOBRAŻEŃ.
          • rosa_de_vratislavia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 18:01
            jack20 napisał:

            > jesli wiadomosc o urodzeniu dziecka bylaby poczatkiem choroby
            > psychicznej bylby to medyczny ewenement.

            Byłby to stadndard. Inie "wiadomość o urodzeniu" ale ciąża i poród
            czesto zaostrzają objawy choroby lub są jej początkiem.Life is
            brutal i nie przypomina reklamy serka "Almette".
            • jack20 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 20:38
              zdaje sie, ze facet wyraznie pisze, ze objawy zaczely sie, gdy
              ZASZLA w ciaze:
              "..Nie sypiamy już ze sobą od czasu gdy żona
              zaszła w ciążę, bo stwierdziła, że to źle dla dziecka. Mniej więcej
              od tego czasu się zmieniła - przedtem interesowała się wieloma
              rzeczami, czytała książki, chodziliśmy razem do kina czy
              restauracji..."
              • aiczka Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 21:59
                Popularne określenie "Depresja poporodowa" jest mylące - ten stan może zaczynać
                się już w czasie ciąży.
                • jedenpro.cent Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 22:05
                  Najprościej nie zachodzić, nie męczyć siebie, dziecka ani chłopa.
      • tomekwro1 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:24
        Przez cały czas naszej znajomości to była zawsze fantastyczna osoba,
        żywa, mądra, inteligentna, uczuciowa, naprawde się kochaliśmy. Ja
        nadal kocham ją, ale między nami jest jakiś niewidzialny mur.
        • rosa_de_vratislavia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 18:07
          tomekwro1 napisał:

          > Przez cały czas naszej znajomości to była zawsze fantastyczna
          osoba,
          > żywa, mądra, inteligentna, uczuciowa, naprawde się kochaliśmy. Ja
          > nadal kocham ją, ale między nami jest jakiś niewidzialny mur.

          Czyli widzisz: zmienia ją tajemnicze "coś". A to "coś" to choroba.
          Idź do psychiatry prywatnie, sam (zona się na początku nie zgodzi,
          to pewne) i opowiedz to wszystko, co napisałeś.
          Będzie lepiej.
          Żona nie jest niczemu winna.
          Głowa do góry.To tylko choroba zmieia żonę. Ale na takie rzeczy są
          leki. Gdy zgodzi się je brać, chodzić do lekarza,a potem poddać
          psychoterapii - będzie poprawa i żona znów zainteresuje się światem
          i przestanie budować ten mur lęków.
    • vandikia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:23
      Dla mnie to wszystko brzmi jak opis zaburzenia psychicznego, z
      którym powinien zapoznać się lekarz.
      Może depa poporodowa, a może jakies inne zaburzenie które z depy
      przyjęło inną formę.
    • devilyn Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 13:28
      Wezwij jakiegoś psychologa do domu na wizytę, bo Twoja żona ma
      problem...poważny problem.
      • alpepe Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 14:03
        jeśli już, to psychiatrę. W ciągu roku od porodu tarczyca powinna wrócić do
        równowagi. U niektórych kobiet tak się nie dzieje. Wtedy pojawia się depresja
        poporodowa, w ostrej formie psychoza poporodowa. Bez zbadania tarczycy nikt
        kobiety nie uleczy, a psycholog najmniej. Psychiatra to co innego, on jest lekarzem.
      • tomekwro1 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:24
        Myślę, że masz rację, wezmę urlop i postaram się załatwic taką
        wizytę.
    • rachela25 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 15:13
      Nie wierze , to jakaś ściema
      • 83kimi Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 15:18
        To nie jest normalne, należy to leczyć. Załatw żonie wizytę u lekarza.
        • wozkarz Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:02
          rozwiedź się z nią :))
      • horpyna4 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:25

        Możesz nie wierzyć, ale to są objawy dość typowe.

        Jeżeli żona nie otrzyma fachowej pomocy, to może skończyć ze sobą.
        Możliwe, że zabijając również dziecko.

        Nie wolno lekceważyć takich objawów, a zwłaszcza uważać ich za
        zwykłe lenistwo. Pomoc lekarska jest absolutnie konieczna.
      • dydelfik Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 16:30
        Ja również mam wrażenie, że to ściema. W dodatku ten post jest napisany tym samym stylem co setki innych długich postów rozpoczynających wątki. Styl polemiki jest również taki sam.
        • rosa_de_vratislavia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 18:10
          dydelfik napisał:

          > Ja również mam wrażenie, że to ściema.

          Może i ściema, ale pozytywne jest,że ludzie widzą w opisywanych
          faktach symptomy choroby psychicznej i nie udzielają rad typu "pogoń
          babę do roboty, bo się jej we łbie przewraca".
          Tak więc mamy efekt edukacyjny działalności Tomkawro (nawet jeśli to
          troll).
    • maitresse.d.un.francais abstrahując od samej małżonki 31.01.10, 16:32
      która rzeczywiście ma problem - no i jak autorze się czujesz w Tradycyjnej Roli
      Kobiety (praca etatowa plus zajmowanie się domem)?

      Dlaczego uważasz, że "ty nie możesz i jesteś wykończony"? Mnóstwo kobiet pracuje
      i zajmuje się domem jednocześnie!
      • haldeman79 Re: abstrahując od samej małżonki 31.01.10, 20:16
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > która rzeczywiście ma problem - no i jak autorze się czujesz w Tradycyjnej Roli
        > Kobiety (praca etatowa plus zajmowanie się domem)?
        >
        > Dlaczego uważasz, że "ty nie możesz i jesteś wykończony"? Mnóstwo kobiet pracuj
        > e
        > i zajmuje się domem jednocześnie!

        Rozumiem, że nie mogłaś się powstrzymać od takiego komentarza.Tylko co ono wnosi
        do wątku o tym konkretnym facecie i tej konkretnej kobiecie?
        • bakejfii Re: abstrahując od samej małżonki 31.01.10, 20:30
          Tworki .
        • maitresse.d.un.francais Re: abstrahując od samej małżonki 31.01.10, 20:41

          > i
          > do wątku o tym konkretnym facecie i tej konkretnej kobiecie?

          Że autor może tak żyć, tylko marudzi.

          I BĘDZIE TAK ŻYŁ, póki żona nie wyzdrowieje.
          • haldeman79 Re: abstrahując od samej małżonki 31.01.10, 21:35
            maitresse.d.un.francais napisała:

            >
            > > i
            > > do wątku o tym konkretnym facecie i tej konkretnej kobiecie?
            >
            > Że autor może tak żyć, tylko marudzi.
            >
            > I BĘDZIE TAK ŻYŁ, póki żona nie wyzdrowieje.

            Sytuacje w której się znalazł nazywasz marudzeniem? Rozumiem, że sama również
            coś takiego przeżyłaś i stąd ten wniosek.
            • maitresse.d.un.francais Re: abstrahując od samej małżonki 01.02.10, 23:44


              >
              > Sytuacje w której się znalazł nazywasz marudzeniem?

              Problemy małżonki - nie.

              Marudzeniem nazywam jojczenie "pracuję i zajmuję się domem, ojojoj"
      • masher Re: abstrahując od samej małżonki 02.02.10, 21:15
        wybacz, ale on nie prowadzi domu i jeszcze do tego pracuje, on przezywa DWA
        ZYCIA! rownie dobrze moglby byc samotnym ojcem, bo do tego sie to praktycznie
        sprowadza
      • vandikia Re: abstrahując od samej małżonki 02.02.10, 23:29
        przyznam, że mnie zszokowałaś tym postem, bo na ogól piszesz
        rozsądne choć czasem kontrowersyjne posty
        ale ten jest po prostu głupi
        Jak się ma czuć? Wyobraź sobie. To, że głupie kobiety godzą się na
        zapieprzanie w domu, w pracy i jeszcze na dokładkę mają męskie fochy
        w oparach piwnych, to zupełnie inna historia

        nie porównuj patologii czy skrzywionych układów międzyludzkich z
        chorobą psychiczną i zaistniałą w związku z tym sytuacją, bo to
        zwyczajnie nie fair
    • soulshunter Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 20:34
      nie masz jakiejs kochanki zeby sie do niej wyprowadzic?
    • kicia031 Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 31.01.10, 20:39
      Depresja poporodowa - zona potrzebuje pilnie pomocy lekarza. dziwie sie, ze sama
      jej nie szuka, bo depresja to bardzo bolesna dolegliwosc.
      • vandikia Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 02.02.10, 23:35
        w cięzkiej depresji człowiek nie szuka pomocy, bo jego myślenie jest
        zaburzone i nie dostrzega tego, że zachowuje się inaczej
        a jeśli ma początki depresji i dostrzega, to czesto o pomoc boi się
        poprosić, bo jest z miejsca napietnowany, choroba psychiczna to wstyd

        mój kolega "chadowiec" odwiedza tylko mój dom i tylko z nami
        utrzymuje kontakt, dlatego że go zaakceptowaliśmy i rozumiemy, że
        jego choroba nie jest jego winą
        mam nadzieję, że nas nie zaciukaw chwili agresji ale jest na lekach
        i nie powinien, natomiast wiem, ze jakbysmy się odwrócili my i
        jeszcze jego rodzice, to najprawdopodobniej by go juz nie bylo
        cała reszta towarzystwa, znajomych z pracy, 2 narzeczone i ze 3
        dziewczyny się na niego wypięło i nawet nie próbuje zrozumiec jego
        zachowania
    • jedenpro.cent Tomku zamów wizytę domową 31.01.10, 21:14
      Twoja żona ma objawy psychotyczne. Być może to psychoza poporodowa ale to trwa przecież juz rok.
      Może być zagrożeniem dla dziecka i siebie.
      Jeśli pojedziesz do poradni zdrowia psychicznego, to pewnie będą kolejki i "załatwianie" pacjentów. Poza tym co z dzieckiem?
      Najlepiej zadzwoń do prywatnego gabinetu psychiatrycznego, opowiedz o objawach, poproś o wizytę domową.
      Zwróć uwagę, czy poza obsesyjnym lękiem o dziecko są inne objawy. Bo psychiatra o to bedzie pytał. Czy żona czuje się zagrożona, śledzona, czy ma omamy tj. słyszy coś albo widzi czego nie ma. Rzekomy płacz dziecka oceniałbym tu ostrożnie. Czy źle sypia, jaki ma apetyt, czy ma wahania nastroju tj. czy oprócz płaczu i depresji są stany euforyczne, śmiech itp.
      Nie czekaj! Działaj już jutro.
      pzdr
      • asiam.33 Re: Tomku zamów wizytę domową 31.01.10, 22:09
        Sam wybierz się do psychologa, wszystko opisz. To zachowanie nie jest normalne, owszem, ale to niekoniecznie choroba. Postaraj się wejść w jej położenie. Wyobraź sobie, że kobiety w ciąży i po porodzie często czują się nieatrakcyjne, są zakompleksione, mają huśtawki nastrojów. Dla dziecka jest najważniejsza i nie musi o siebie dbać. A czy będąc w ciąży była aktywna zawodowo i towarzysko. Uwierz, że duża część kobiet w ciąży czuje potwornie. Czy Tobie chciałoby się uprawiać seks gdybyś np. miał grypę jelitową, objawy choroby lokomocyjnej non stop, albo potworną zgagę (przepraszam za taką dosłowność)albo nie możesz się wysikać, wstajesz w nocy kilkanaście razy. Inna kwestia to obawa, że dziecku coś się stanie.
        Jeśli chodzi o sytuację obecną, to naprawdę jesteś w trudnym położeniu, bo jedynym ratunkiem dla zony jest wyjście z tego więzienia jakie sobie sama stworzyła. Musi się kontaktować z ludźmi. Mam pomysł: namów teściów lub rodziców na długi spacer z dzieckiem, zamów żonie do domu np. fryzjerkę czy masażystkę i postaw ją przed faktem dokonanym. Może jak będzie mieć nową fryzurę to poczuje się lepiej. Może jej głupio przed ludźmi, ze się tak zapuściła i woli być z dzieckiem. Życzę powodzenia. Czytałam Twój post mężowi i on by też nie wiedział co robić, dlatego tak ważne jest szukanie pomocy u innych.
        Ja miałam cała ciążę wyjętą z życiorysu, czułam się tak źle, że tylko spałam i spałam. Mój mąż też nie miał lekko. Po porodzie 2 m-ce były trudne ale zapisałam się na później na fitness, no i fryzjer obowiązkowo. Czemu nie jeździcie razem we trójkę na zakupy, to takie fajne, paradujecie sobie po markecie, wszyscy dziecko oglądają. Ja się wtedy fajnie czułam i to były moje pierwsze wyjścia. Dziecko urodziło się w październiku a już na Sylwestra poszliśmy się bawić. Odciągnęłam wcześniej litry pokarmu i nie było już wymówki, że ja muszę karmić...oj nieźle się wtedy wstawiłam i jadłam dobre rzeczy. Bo dziecko, karmienie, prasowanie, było często tylko wymówką, a to nic innego jak głupie kompleksy mnie blokowały przed wychodzeniem z domowych kapci. U nas się udało i Wam tego życzę.
    • venettina Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 02.02.10, 20:52
      Kiepsko to wygla. Twoja zona potrzebuje leczenia. Nie wiadomo czy to
      depresja, czy zaburzenia lekowe czy jeszcze cos innego. Sam nie dasz
      rady, zadne "domowe" sposoby nie pomoga (jak nierobienie obiadow czy
      zakupow przez Ciebie). Potrzebny jest dobry lekarz psychiatra. Jak
      najszybciej, bo o Ciebie tez chodzi.
    • tytus_flawiusz banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 20:56
      ... jebn&ać drzwiami, ustalić wysokość "alimentów" i pożegnać chłodno.

      zapuszczona fleja na gnojowisku, średnio nadaję się na długofalową partnerkę
      życiową.
      • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 21:04
        > ... jebn&ać drzwiami, ustalić wysokość "alimentów" i pożegnać chłodno.
        ... jasne, a słowa przysięgi małżeńskiej, że w zdrowiu i w chorobie, mieć
        głęboko gdzieś. W końcu przecież nic się nie liczy bardziej niz własna wygoda.
        • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 21:09
          > ... jasne, a słowa przysięgi małżeńskiej, że w zdrowiu i w chorobie, mieć
          > głęboko gdzieś. W końcu przecież nic się nie liczy bardziej niz własna wygoda.

          a jakaż to choroba ? Czyżby dotrzymywanie warunków umowy dotyczyło tylko jednej
          strony ?
          • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 21:46
            poczytaj o depresji.
            • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 22:12
              sootball napisała:

              > poczytaj o depresji.

              daruj sobie, depresja - uniwersalne i doskonałe "alibi" XXI wieku.
              słaba psychicznie, zapuszczona fleja na środku szamba jeszcze mniej nadaje się
              na partnerkę życiową.
              • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 22:41
                > daruj sobie, depresja - uniwersalne i doskonałe "alibi" XXI wieku.
                Brzmi jakbyś wiedział o czym mówisz. Czy mógłbyś napisać co więcej wiesz na
                temat depresji? Ale tak uczciwie, z głowy, bez sięgania po książki lub do sieci.
                To jest twoja wiedza, na podstawie której formułujesz wnioski.
                • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 22:58
                  > Brzmi jakbyś wiedział o czym mówisz. Czy mógłbyś napisać co więcej wiesz na
                  > temat depresji?

                  przeżyłem parę lat z kobietą, która żywiła się antydepresantami, przeczytała
                  całą literaturę świata na ten temat, a z psychologami była na stopie
                  towarzyskiej - każda jej wymówka zaczynała się od frazesów: "to mnie przerasta",
                  "nie radzę sobie z rzeczywistością", "to jest silniejsze ode mnie", "nie
                  potrafię zapanować nad tym" i tym podobny stek wymówek i usprawiedliwień dla
                  własnej nieudolności, wygodnictwa i śmierdzącego lenistwa. Glejt na wiszenie
                  komuś kamieniem u szyi, bo się dziewczę podobnie jak Ty naczytało
                  dwudziestowiecznej literatury propagandowej sponsorowanej przez lobby
                  psychologów i producentów środków psychotropowych.

                  "depresja" - globus współczesności - "choroba" zmanierowanych, znudzonych,
                  zgnuśniałych pustych bab, którym w większości z braku zajęć, problemów i
                  zagrożeń poprzewracało się w dupach.
                  • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 23:16
                    Wobec tego Tomaszowi Beksińskiemu również przewróciło się w dupie. Pemanentnie.
                    Twoje definicja wydaje się być zbyt przepełniona pretensją i żalem, żeby być
                    obiektywną.
                    W przypadku zaburzeń psychicznych bardzo wiele można zwalić na negatywne cechy
                    charakteru.
                    • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 02.02.10, 23:49
                      > Wobec tego Tomaszowi Beksińskiemu również przewróciło się w dupie.

                      niewykluczone, To że znany to oznaczać, że zmarło mu się jakąś bardziej
                      czcigodną śmiercią niż statystycznemu bezdomnemu Kowalskiemu na mrozie ? A taki
                      Witkacy to miał może równo pod sufitem ?

                      > Twoje definicja wydaje się być zbyt przepełniona pretensją i żalem, żeby być
                      > obiektywną.

                      za to nie jest oparta ani o domorosłą fascynację psychologią (jedna ze
                      współczesnych mód pośród ludzi kreujących się na entelktualistów), ani tym
                      bardziej na partykularnych interesach wąskiej grupy kapłanów nowej religii -
                      lekarzy dusz i reszty tej szarlatanerii czerpiącej dochody z wymyślania ludziom
                      modnych "chorób"

                      > W przypadku zaburzeń psychicznych bardzo wiele można zwalić na negatywne cechy
                      > charakteru.

                      raczej wiele negatywnych cech charakteru zwala się na "niezwyciężone"
                      uwarunkowania psychologiczne.
                      • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 00:34
                        Czy Beksiński był twoim zdaniem zmanierowany, znudzony, zgnuśniały i pusty?

                        > za to nie jest oparta...
                        Tak. Tyle, że służy przede wszystkim wyrażeniu żalu. Nie prawdzie. Jaka jest
                        wobec tego jej wartość?

                        >raczej wiele negatywnych cech charakteru zwala się na "niezwyciężone"
                        uwarunkowania psychologiczne.
                        Owszem, to działa w obie strony. Do pewnego momentu, który w opisywanej tu
                        sytuacji dawno zniknął za zakrętem.
                        • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 09:10
                          > Czy Beksiński był twoim zdaniem zmanierowany, znudzony, zgnuśniały i pusty?

                          znałaś go osobiście ? Ja nie, był słaby i tyle. Jego życie, jego wybór. Po co "usprawiedliwienie" w postaci "depresji", żeby społeczeństwu można było sprzedać news'a ?.

                          > Nie prawdzie. Jaka jest
                          > wobec tego jej wartość?

                          rozumiem, "prawda" oznacza Twoją wersję

                          tyle, że dyskutujemy o definicji, nie o fakcie czy się tramwaj spóźnił 5 czy 10 minut.

                          dla Ciebie, wszystko można wytłumaczyć, nienamacalną depresją, dla mnie odwrotnie, depresja stała się wytłumaczeniem na wszystko.
                          • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 19:49
                            >znałaś go osobiście ?
                            oczywiście, że nie. Słuchałam co miał do powiedzenia. Na tej podstawie nie
                            nazwałabym go ani znudzonym, ani zgnuśniałym, ani pustym, jednak mimo to był
                            człowiekiem nieszczęśliwym, który, jak niejeden inny, zmagał się z długotrwałą
                            depresją.
                            "Prawda" to nie moja wersja, ale to, czy ocena sytuacji ma się jakoś do
                            rzeczywistości , a idąca za nią "rada" ma szansę pomóc. Nikt nie jest
                            obiektywny, ja też, (bo znam część swoich emocjonalnych przyczyn dla których
                            piszę na forum, ty tez?) ale im więcej w tym wszystkim emocji (a po twojej
                            stronie widzę naprawdę wiele - pretensji przede wszystkim) tym dalej lądujesz od
                            prawdy a bliżej siebie w ocenie rzeczywistości.
                            Nie wszystko. Jednak nagła zmiana osobowości zdrowej kobiety po zajściu w ciążę,
                            w kontekście podobnych zmian występujących u innych kobiet w podobnej sytuacji -
                            tak.
                            Weź pod uwagę jak to zostało opisane. Jej mąż długo to znosił, mając zapewne
                            nadzieję że jej "przejdzie" i nie dysponując podstawową wiedzą psychologiczną.
                            Kiedy jednak wszystko opisał, bez tej psychologicznej wiedzy, BANG! - nagle
                            wszystko niemal idealnie pasuje pod schemat depresji/psychozy ciążowej. To tak
                            przypadkiem?
                            A może troll jednak?
                  • vandikia Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 00:45
                    tytus_flawiusz napisał:

                    > "depresja" - globus współczesności - "choroba" zmanierowanych,
                    znudzonych,
                    > zgnuśniałych pustych bab, którym w większości z braku zajęć,
                    problemów i
                    > zagrożeń poprzewracało się w dupach.
                    >

                    do piekła pójdziesz za takie pisanie
                    jestes mądrzejszy od lekarzy i naukowców i mylisz obrazek
                    rozhisteryzowanej kobiety z "Nad Niemnem" z chorobą - często
                    zaburzeniem w mózgu spowodowanym genami, wypadkiem, traumą,
                    zatruciem i wiele innych

                    sposób pisania (na pozycji mentora, światowca i CHWK) w tej sprawie
                    jest nie do przyjęcia i gdyby podwiesić, to pod tym nickiem byłbyś
                    zdyskredytowany w oczach wielu ludzi
                    kiedy żarty, to żarty
                    ale jak masz tak pier dolić bez sensu to lepiej nic nie pisz
                    b.o.
                    • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 00:52
                      lekarze i naukowcy wymyślili depresję żeby mieć na czym zarabiać przecież.
                      • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 08:59
                        sootball napisała:

                        > lekarze i naukowcy wymyślili depresję żeby mieć na czym zarabiać przecież.

                        nie, nie wymyślili - upowszechnili.
                        • sootball Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 19:51
                          Acha. Czyli jest na świecie kilka osób z PRAWDZIWĄ depresją. Skąd pewność ze to
                          nie jedna z nich?
                    • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 08:58
                      vandikia napisała:

                      > tytus_flawiusz napisał:
                      >
                      > > "depresja" - globus współczesności - "choroba" zmanierowanych,
                      > znudzonych,
                      > > zgnuśniałych pustych bab, którym w większości z braku zajęć,
                      > problemów i
                      > > zagrożeń poprzewracało się w dupach.
                      > >
                      >
                      > do piekła pójdziesz za takie pisanie
                      > jestes mądrzejszy od lekarzy i naukowców i mylisz obrazek
                      > rozhisteryzowanej kobiety z "Nad Niemnem" z chorobą - często
                      > zaburzeniem w mózgu spowodowanym genami, wypadkiem, traumą,
                      > zatruciem i wiele innych


                      bla, bla, bla, bla

                      do szkoły pod górkę, mama karmiła zimnym mlekiem, nie taka faza księżyca,
                      geny-sreny, ojciec pijak, sąsiad hałasował za ścianą kiedy obiekt leżał w łóżeczku.

                      nikt nie ma słodkiego, bezstresowego życia - jedni muszą sobie z tym radzić,
                      innym dorabia się "usprawiedliwienia" dla słabości charakteru.

                      Ciekawe czym wytłumaczysz, patologiczny wręcz, wysyp wszelkiej maści
                      fobii, dysleksji, dysgrafii czy innej dysch%ujni, hiperaktywności, ADsraDE,
                      depresji skutkujących słodkim dojeniem państwa.
                      Dziwnym trafem te wszystkie "ciężkie choroby" stały się wręcz pożądane, tak ze
                      względów, o zgrozo prestiżowych, jak i dla przyziemnych profitów jakie pozwalają
                      osiągnąć.



                      > ale jak masz tak pier dolić bez sensu to lepiej nic nie pisz

                      pie...nie to ta cała "psycho" indoktrynacja, motywująca jednostki słabe
                      psychicznie nie do hartowania swego charakteru, a pasożytowania na
                      społeczeństwie i wydawania różnych zapomóg na "wynalazki" przemysłu farmaceutycznego


                      tu
                      masz ciekawy artykuł o tych co to mieli trudne dzieciństwo i do szkoły pod
                      wiatr
      • vandikia Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 00:40
        tytus_flawiusz napisał:

        > ... jebn&ać drzwiami, ustalić wysokość "alimentów" i pożegnać
        chłodno.
        >
        > zapuszczona fleja na gnojowisku, średnio nadaję się na długofalową
        partnerkę
        > życiową.
        >
        >

        co za dno.
        • tytus_flawiusz Re: banalnie, otrząsnąć pył z sandałów... 03.02.10, 09:04
          > co za dno.

          o tak, pijawka przyssana do żywiciela na pewno pod takie dno podpada
    • 0ffka Re: Jak skłonić żonę do zajęcia się domem? 02.02.10, 22:15
      troll
    • lolcia-olcia W dupie jej się przewróciło 02.02.10, 23:25
      odetnij ją od kasy i popierdzieli do roboty.
      • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 02.02.10, 23:50
        lolcia-olcia napisała:

        > odetnij ją od kasy i popierdzieli do roboty.

        dokładnie, nic tak nie leczy z różnych "depresji", jak bezpośrednie zagrożenie
        ciągłości dostaw wacików.
        • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 00:50
          ... albo się zabije.
          Albo poskarży się rodzicom i mąż, pomimo swojego ogromnego wysiłku, zostanie
          "tym złym" i będzie ją o to obwiniał.
          Doskonała rada.
          Za to pod żadnym pozorem niech nie korzystają z pomocy psychologa ani
          psychiatry, to tylko wyciąganie kasy. Normalna, zdrowa kobieta w trakcie ciąży
          tak sobie się zmieniła, na złość, foch taki. To wszystko jej wina.
          • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 09:03
            > ... albo się zabije.

            jest dorosła, jej życie - jej decyzja

            > Albo poskarży się rodzicom i mąż, pomimo swojego ogromnego
            > wysiłku, zostanie "tym złym"

            ojej, biedaczek. Facet ma przymykać na wszystko oczy, tolerować pasożyta
            przyssanego do żywiciela, bo jak nie to się pijawka poskarży mamusi, buuuuu,
            wzruszyłem się.

            > Normalna, zdrowa kobieta w trakcie ciąży
            > tak sobie się zmieniła, na złość, foch taki. To wszystko jej wina.

            nie, nie sama, obcy ją sterują za pośrednictwem wiatru słonecznego i
            promieniowania kosmicznego.

            Bycie dorosłym to niestety ciężki kawałek chleba, bejbe. Nikt nie obiecywał, że
            łatwo będzie
            • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 10:40
              > jest dorosła, jej życie - jej decyzja
              i nie będzie miało to nic wspólnego z posłuchaniem rady typu "kopnij ja tyłek".
              To nie ja, to samo spadło.

              Mąz ma właśie NIE przymykać oczu, co nie równa się daniu kobiecie kopa w dupę,
              kiedy jest słabsza, żeby "chodziła" tak jak zawsze. Bo taka jest twoja rada,
              roszczeniowa i kompletnie pozbawiona empatii. Też się dziwię dlaczego tak długo
              to znosił, dlaczego dopiero teraz o tym napisał i dlaczego to, że to zaburzenie
              psychiczne nie było dla niego oczywiste.
              • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 10:48
                A tak poza tematem: dlaczego nie udzielasz się w sąsiednim wątku:
                "jak zmusić faceta do szukania pracy"?
                • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 12:45
                  sootball napisała:

                  > A tak poza tematem: dlaczego nie udzielasz się w sąsiednim wątku:
                  > "jak zmusić faceta do szukania pracy"?

                  zanim kolejny raz zaczniesz insynuować mi stronniczość płciową proponuję posiąść
                  umiejętność korzystania z wyszukiwarki.

                  buziaczki
                  • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 19:53
                    a dlaczego się tam nie udzielasz?
                    • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:09
                      sootball napisała:

                      > a dlaczego się tam nie udzielasz?

                      a u was biją murzynów
              • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 12:44
                > i nie będzie miało to nic wspólnego z posłuchaniem rady typu "kopnij ja tyłek".
                > To nie ja, to samo spadło.

                oczywiście, że nie. Nikt nie ma obowiązku (żaden mąż, żadna żona) dawać
                wysysać z siebie życie tylko dlatego, że druga strona używa argumentu "bo sobie
                zrobię krzywdę" - "zrób, to twoje życie"

                > Bo taka jest twoja rada, roszczeniowa

                proponuję zapoznać się z definicją słowa "roszczenie" (słowników w necie od groma)

                > i kompletnie pozbawiona empatii.

                jeszcze jedno piękne, modne słówko. Mam dużo empatii szczególnie wobec siebie -
                taka cecha nabyta :-)
                • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 20:16
                  Nikt nie ma obowiązku (żaden mąż, żadna żona) dawać
                  > wysysać z siebie życie
                  Nikt nie ma takiego obowiązku. Ale sposób obrony przed tym może uwzględniać
                  zrozumienie innej osoby lub nie. Twój nie uwzględnia.
                  Ależ twoja rada jest roszczeniowa. Dajesz rady na podstawie tego jak ty byś
                  postąpił. Utożsamiasz się z wykorzystywanym facetem, dajesz rady zeby wysunął
                  żądanie że ona ma się (sama, teraz zaraz) zmienić, bo jak nie to....

                  > Mam dużo empatii szczególnie wobec siebie
                  Proponuję zapoznać się z definicją słowa "empatia" (słowników w necie od groma).
                  • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:18
                    > Nikt nie ma takiego obowiązku. Ale sposób obrony przed tym może uwzględniać
                    > zrozumienie innej osoby lub nie. Twój nie uwzględnia.

                    mylisz zrozumienie ze zrobieniem z siebie ofiary.
                    Zaś Twoja definicja "zrozumienia" zakłada tylko jedną ewentualność jest "chora".
                    Co ciekawsze nic tak nie leczy takich osób jak nagła konieczność samodzielnego zmierzenia się z rzeczywistością. Nagle przestaje przeszkadzać aura, los dzieci na Haiti, problemy koleżanki z mężem...nagle taka ciężko chora osoba wraca do zycia, bo zabrakło organizmu żywiciela w pobliżu.

                    > dajesz rady zeby wysunął żądanie że ona ma się (sama, teraz zaraz) zmienić,

                    i znowu wracamy do definicji dorosłości i związku dwojga ludzi !
                    raz ma być równoprawny, odpowiedzialny i partnerski - gdy wysuwamy roszczenia wobec niego
                    a drugi raz - może być dziecinnie nieodpowiedzialny, fatalistyczny i pasożytniczy - to jeśli chodzi o jej prawa.
                    • lolcia-olcia Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:31
                      Praca skutecznie wygania z dupy lenia i otwiera oczy. Szanująca się kobieta nie
                      pozwoli by to tylko na facecie ciążyło utrzymanie domu. Opamiętajcie się, co to
                      z głupota z tym hołdowanie życia na hubę!!!
                      • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:42
                        Szanująca się ZDROWA kobieta.
                        • lolcia-olcia Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:46
                          Przestań popierać patologię, baba z lenistwa wmówiła sobie chorobę! Pewnie to
                          jest o wiele bardziej wygodne niż podniesienie dupy i zabranie się za robotę.
                          • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:55
                            tak. Depresja poporodowa to zawsze lenistwo. Nic więcej.
                            • lolcia-olcia Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:02
                              Już nie przesadzaj, co jej tak bronisz? Ty też "chora" jesteś?
                              • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:14
                                Nie. Po prostu mam inne zdanie niż twoje. Czy to czyni ze mnie chorą?
                    • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:34
                      Piramidę Maslowa kiedyś widział, a?
                      Kiedy nie masz co jeść, mniej cię obchodzi kolor kwiatów.
                      To nie znaczy, że przestajesz nie znosić różu.
                      Problem nie znika.

                      i znowu wracamy do definicji dorosłości i związku dwojga ludzi !
                      > raz ma być równoprawny, odpowiedzialny i partnerski - gdy wysuwamy roszczenia w
                      > obec niego
                      > a drugi raz - może być dziecinnie nieodpowiedzialny, fatalistyczny i pasożytnic
                      > zy - to jeśli chodzi o jej prawa.
                      a to skąd wytrzasnąłeś?
                      • lolcia-olcia Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:41
                        > i znowu wracamy do definicji dorosłości i związku dwojga ludzi !
                        > > raz ma być równoprawny, odpowiedzialny i partnerski - gdy wysuwamy roszcz
                        > enia w
                        > > obec niego
                        > > a drugi raz - może być dziecinnie nieodpowiedzialny, fatalistyczny i paso
                        > żytnic
                        > > zy - to jeśli chodzi o jej prawa.
                        > a to skąd wytrzasnąłeś?

                        Tytus nie napisał nic co by dziwiło!!! Kobiety od partnera oczekują o wiele
                        więcej niż same dają! On ma być tym odpowiedzialnym, prawym sponsorem. W zamian
                        dostaje napady gniewu, depresje, pms i roszczeniową utrzymankę.
                • tachikoma Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:03
                  Tytusie, krytykujesz tu pojęcie choroby psychicznej , szczególnie lżejszych jej
                  objawów które nie są ewidentnymi przypadkami szaleństwa. Choć przypuszczam że
                  nawet Ty uznałbyś chorobę tej kobiety jeśli w miejscu dziecka w tej obsesji
                  byłaby choćby lalka lub hodowlana roślina.
                  Epatujesz tutaj swym jasnym, zdroworozsądkowym podejściem do życia. Niestety
                  muszę Cię rozczarować. Dla postronnego czytelnika nie są to jednak sądy dążące
                  do obiektywnego spojrzenia na sprawę. Przebija przez Twoje wypowiedzi żal i
                  uprzedzenie. Zrozumiałe, że masz ku temu powody ale niestety w wyniku swych
                  doświadczeń nie zdobyłeś "mądrości" a jedynie urazę do poglądów jakich użyto by
                  Tobą manipulować. Ja również spotkałem psychologów, domorosłych psychologów i
                  innych ludzi mających niesamowicie rozwinięte teorie. Niestety muszę stwierdzić
                  że większość z nich miała zbyt wygórowane zdanie o sobie i swoich
                  umiejętnościach. Wykorzystywanie wiedzy psychologicznej jako wymówki niestety
                  jest częste wśród takich osób. Ale to nie znaczy, że te zjawiska nie występują.

                  Może warto się zdystansować do tych doświadczeń i bardziej obiektywnie spojrzeć
                  na rzeczywistość. Całkiem prawdopodobne, że Twoja "Była" miała problemy
                  psychiczne, choć prawdopodobnie nie te o których mówiła. Psychologowie którzy ją
                  otaczali pewnie też nie potrafili/nie chcieli jej powiedzieć co tak naprawdę z
                  nią jest (lub z takim się nie zadawała, już). A teraz Ty się ośmieszasz swoimi
                  poglądami bo negujesz WSZYSTKO co pochodzi od Twojej "Byłej".

                  Popracuj może nad czymś co da Ci prawdziwą podstawę do poprawienia poczucia
                  własnej wartości zamiast zasłaniać się Augustami i ekstremalnymi poglądami?
                  Warto byłoby pewnie też oderwać się od demonów przeszłości zamiast się nurzać w
                  cierpieniu.

                  A co do samobójstw. Jeden z moich przyjaciół popełnił samobójstwo ponieważ zbyt
                  ważne były dla niego zasady. Gdy świat nie pozwolił mu według nich żyć wolał
                  zrezygnować z życia. To nie jest brak odwagi i konformizm... A jeśli chodzi o
                  samobójstwa związane z depresja to kobieta mojego przyjaciela popełniła
                  samobójstwo, i nie chodziło tam o wymuszanie czegoś pomiędzy nimi ani o problemy
                  związane ze związkiem. "Zrób, to twoje życie" wymaga nie lada odwagi, a czasem
                  niestety jest zbyt ostatecznym krzykiem o pomoc.
                  • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:26
                    Napiszę Ci to prosto i jasno - każdy jest kowalem swego losu i życia.
                    Jeśli ktoś lubi związać się z osobą, która nie jest zdolna do bycia partnerem,
                    tylko potrafi cały czas żywić się energią tego drugiego - proszę bardzo.
                    Jeśli ktoś jest św. Franciszkiem, Antonim czy innym bratem Albertem i ma
                    zacięcie empatyczne usprawiedliwiać każde najbardziej absurdalne postępowanie
                    drugiej osoby - również proszę bardzo
                    Ale nie róbmy z WYGODNEJ słabości charakteru wzniosłej religii czy też ciężkiej
                    choroby, bo w ten sposób można usprawiedliwić wszystko. Łącznie z najcięższym
                    zbrodniami. Czy jakiś psychopatyczny morderca jest normalny ?

                    Ta para jest ofiarą powszechnej przyzwolenia społecznego na bycie chorym i
                    nieodpowiedzialnym". Ona nie ma żadnej motywacji do wyrwania się z tej ciężkiej
                    choroby, a jego każde drastyczniejsze postawienie warunków, będzie potraktowane
                    tak jak moje wypowiedzi.

                    howgh !
                    • vandikia Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:36
                      Ta para jest ofiarą powszechnej przyzwolenia społecznego na bycie
                      chorym i
                      > nieodpowiedzialnym". Ona nie ma żadnej motywacji do wyrwania się z
                      tej ciężkiej
                      > choroby, a jego każde drastyczniejsze postawienie warunków, będzie
                      potraktowane
                      > tak jak moje wypowiedzi.
                      >

                      ta para jest ofiarą choroby jednego z partnerów
                      co ma przyzwolenie społeczne do chorowania? społeczeństwo magicznie
                      sprawia, że praca mózgu jest zaburzona czy też niezaburzona? wow!
                      nie ma motywacji, bo jest najprawdopodobniej chora, jak masz grypę i
                      40 stopni gorączki to nie masz motywacji, żeby iśc pielić grządki,
                      serio trzeba tak łopatologicznie?
                      drastyczniejsze postawienie warunków? haha idź powiedz osobie świezo
                      po cięzkiej chemii, żeby brała dupę w troki i pochodziła na basen,
                      to ozdrowieje a nie się będzie jakąś chemią truć

                      dlaczego wypowiedzi są tak odbierane?
                      bo mylisz pojęcia, proste.
                      mylisz osoby żerujące na innych z osobami chorymi
                      • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:21
                        o tak, porównanie fanaberii i zrytego beretu do raka czy grypy, bardzo trafne,
                        bardzo...
                        może jakiś link do komórek depresji albo chociaż malutkiego, takiego tyci-tyci
                        wirusika ?
                        • vandikia Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:27
                          tak samo trafne jak stwierdzenie, że "zła praca neuroprzekaźników,
                          urazy i mikrourazy mózgu, wady na etapie rozwoju płodu oraz czynniki
                          genetyczne powodujące depresję" to fanaberia.
                          • vandikia Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:29
                            i nie chciałabym, żebyś się na własnym przykładzie przekonał co to
                            znaczy być chorym na depresję
                            chyba, że koniecznie chcesz ją przeżyć, skoro to podobno nic, to
                            przeżyj i jeśli Ci się uda, to potem opisz swoje doświadczenia
                            byłyby z pewnością mocno interesujące.
                            • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:52
                              > chyba, że koniecznie chcesz ją przeżyć,

                              no to może, o Wszechmądra, podpowiedz mi może jak się nią zarazić :-)
                          • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:48
                            vandikia napisała:

                            > tak samo trafne jak stwierdzenie, że "zła praca neuroprzekaźników,
                            > urazy i mikrourazy mózgu, wady na etapie rozwoju płodu oraz czynniki
                            > genetyczne powodujące depresję" to fanaberia.
                            >

                            uuuuu... czyli twierdzisz, że u każdego wpieprzającego antydepresanty,
                            wylęgującego się na kozetkach psychoanalityków, albo nawet tylko twierdzącego,
                            że stwierdził u siebie depresję, albo inną modną "leksję", przeprowadzono takie
                            precyzyjne badania i wszyscy oni mają tego "mikrourazy móżgu". A w klasach gdzie
                            80% uczniów legitymuję się jakąś dającą przywileje "leksją" mamy do czynienia z
                            genetyczną epidemią. Zaś np. taka depresja objawia się jedynie podczas
                            pobierania renty, zaś gwałtownie mija podczas wklejania fotek na facebooka ?
                    • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:37
                      >Czy jakiś psychopatyczny morderca jest normalny ?
                      Nie jest. Jest, uważaj: CHORY PSYCHICZNIE. To takie wygodne. Aaaale gdyby się
                      tak mocno postarał, to by mógł przestać mordować ludzi. No nie?
                      :)
                      • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:44
                        > Nie jest. Jest, uważaj: CHORY PSYCHICZNIE. To takie wygodne. Aaaale gdyby się
                        > tak mocno postarał, to by mógł przestać mordować ludzi. No nie?

                        ale nie należy wysuwać wobec niego, żadnych roszczeń, żądań, ba tym bardziej
                        straszyć więzieniem lub czapą prawda ?
                        • vandikia Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:50
                          straszyć psychicznie chorego więzieniem, dobre dobre
                          taki chłowiek jak widać też po opisie znajdującym się na początku
                          tego wątku boi się własnego cienia więc dalsze straszenie go raczej
                          nie zrobi na nim wrażenia
                          roszczenia się wyciąga, jak najbardziej, tylko czas spędza nie w
                          więzieniu, a w psychiatryku i w sumie lepiej by wyszedł jakby sobie
                          w więzieniu posiedział taki ktoś ale tak dobrze nie ma
                        • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:50
                          Należy go traktować po partnersku i liczyć na jego zdrowy rozsądek.
                          • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:00
                            sootball napisała:

                            > Należy go traktować po partnersku i liczyć na jego zdrowy rozsądek.

                            bravo, może weź sobie paru recydywistów na chatę i ich lecz,
                            powodzenia
                            • sootball Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:02
                              o przepraszam, zapomniałam dodać uśmieszku na koniec zeby było jasne że żartowałam.
                    • tachikoma Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:54
                      "każdy jest kowalem swego losu i życia" - obawiam się że z tym się nie mogę
                      zgodzić, raczej bym to sformułował "niektórzy są aktywniejsi w spełnianiu swoich
                      potrzeb ale i tak bardzo dużo zależy od przypadku".

                      > Ta para jest ofiarą powszechnej przyzwolenia społecznego na bycie chorym i
                      > nieodpowiedzialnym

                      Raczej są ofiarami schematu "przecież moja żona to nie jest wariatka" i przez
                      rok nie zdobył się na wizytę u psychiatry. Trochę odpowiedniej farmakologi
                      potrafi dać kopa.

                      >Ona nie ma żadnej motywacji do wyrwania się z tej ciężkiej
                      > choroby, a jego każde drastyczniejsze postawienie warunków, będzie potraktowane
                      > tak jak moje wypowiedzi.

                      Tak, Tu masz zapewne racje. Z tego powodu że ona nie widzi tego że jest chora.
                      Dla niej wszystko jest w porządku w końcu obowiązkiem matki jest opieka nad
                      dzieckiem...
                      Przerażające jest w jakich iluzjach oderwanych od rzeczywistości ludzie potrafią
                      żyć latami.

                      Nie mylmy istnienia choroby od jej etycznej oceny. Postawienie potwierdzonej
                      diagnozy, że ktoś jest psychopatą i morduje powinno skutkować egzekucją
                      psychopaty bo to jest nieuleczalne. I wracając do Twojej "Byłej" - zasłanianie
                      się chorobą psychiczną żeby nic nie robić może mieć kilka zakończeń
                      1) zostaje się ofiarą wyzysku
                      2) wyrywa się mając Ją w dupie
                      3) pomaga się takiej osobie stanąć na nogi znajdując jej prawdziwą pomoc, jeśli
                      nic z tego to punkt 1 lub 2
                      Nie wiem czy przeszedłeś przez punkt 3 , ale na pewno skończyłeś na drugim.

                      W przypadku pary w tym wątku opisanej warto by było jednak spróbować opcji ze
                      znalezieniem pomocy zamiast spisywać matkę (i prawdopodobnie dziecko) na straty.
                      • tytus_flawiusz Re: W dupie jej się przewróciło 03.02.10, 23:59
                        może przechodzi przez punkt pierwszy by dojść do drugiego, który zwykle okazuje
                        się i trzecim
                        • tachikoma Re: W dupie jej się przewróciło 04.02.10, 00:05
                          W sumie racja - nic tak nie niszczy uczucia kobiety do faceta jak staniecie
                          faceta pomiędzy nią a jej problemem.
    • corgan1 zabierz jej dziecko, wystaw walizki za drzwi 03.02.10, 02:03
      i zasądź jej żeby płaciła alimenty.
      • tachikoma Re: zabierz jej dziecko, wystaw walizki za drzwi 03.02.10, 23:06
        W Polsce nawet przy stwierdzonej chorobie psychicznej sąd i tak odda dziecko matce.
        • corgan1 bo w Polsce rządzi matriarchalizm 04.02.10, 01:33
          tachikoma napisał:

          > W Polsce nawet przy stwierdzonej chorobie psychicznej sąd i tak odda
          > dziecko matce.

          a nie patriarchalizm jak twierdzą z uporem lepszej sprawy feministki.
    • nstemi Ona ma faktycznie problem. 03.02.10, 23:47
      Naprawdę. Coś niedobrego się stało. Dla niej, dla Ciebie i dla Waszego synka.
      Powinna spotkać się z psychiatrą albo przynajmniej z psychologiem. Nie wiem, jak
      ją możesz do tego skłonić. Może najpierw Ty się spotkaj z taką osobą i
      porozmawiaj co robić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka