Dodaj do ulubionych

Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję....

IP: *.pl / *.one.pl 11.02.04, 15:27
jestem matką 2,5 rocznego syna. moje dziecko jest efektem przerwy w
tabletkach, choć staralismy sie uwazać. kiedy wpadlam, mialam 24,5 lat,
skonczone studia, on 28, pracę... nie chcialam tego dziecka, ale pech chcial
ze po wpadce dostalam okres 2 razy jak w zegarku, nie wiedzialam więc ze
jestem w ciąży, a potem było za późno na odkrecanie sytuacji. zreszta mój
chłopak na wieść o moim stanie bardzo sie ucieszyl(co mnie, szczerze mówiąc,
mocno zdziwilo) i caly czas mówil, jak to dobrze będzie, poradzimy sobie
itd. ja czulam wewnętrzny bunt i lęk przed ta ciażą, ale wszyscy wkolo
wpajali mi ze te obawy sa normalne, ze jak pojawi sie dziecko, automatycznie
je pokocham itd.
ciaze wspominam jak koszmar. w koncu, za pomoca oplaconego cesarskiego
ciecia przyszedl na swiat Dominik. po porodzie 2 miesiące bylam w depresji,
wlasciwie malym zajmowala sie moja matka (mieszka blisko naszego
wynajmowanego mieszkania), przynoszac mi go tylko do karmienia. karmienie
wytrzymalam 4 miesiace, potem przestalam. zajmowanie sie niemowlakiem bylo
ponad moje sily, w nocy nie spal, ciągle plakal. kiedy maly mial 6 miesiecy,
rozstalismy sie z ojcem dziecka, on nie chciał, ale ja miałam dość, miałam
bo niego żal że namówilmnie zebym urodzila. wróciłam do rodziców.
ja zmęczona sfrustrowana, rozgoryczona, zła. rodzina do mnie, ze nie mam
cierpliwości, ze co to za matka itd. Każde pól godziny spedzone bez dziecka,
wyjscie do miasta, do kolezanki było dla mnie luksusem. Tak minął kolejny
rok. gotowanie pranie sprzątanie,obsrane pieluchy, wymioty lekarze noce
nieprzespane. w wieku 1,5 roku oddalam dziecko do złobka (rodzina
protestuje).Zaczełam szukać pracy. Bezskutecznie. dzieciak, przy dziadkach
niby spokojny przy mnie wrzeszczy,usiłuje mnie bić, w końcu pierwszy raz
dostaje w dupsko. uświadamiam sobie, że po takim czasie jużchyba powinnam go
kochać, ale tego nie czuję. na dzwięk jego płaczu ogarnia mnie złosc.
rok temu ojciec mego syna stracil pracę. od tej pory Dominik spędza z nim
większosć dnia, czasem u niego śpi. dociera do mnie, że chociaz sie
starałam, choć przez 2 lata wierzyłam, że mogę być dobrą matką - po prostu
się do tego nie nadaję. Wyluzowałam. Pogodziłam sie z tym, ze staje sie w
życiu mego syna postacią drugoplanową i raczej negatywną. od marca idę do
pracy, nie mogę siejuż doczekać. pół dnia bez dziecka no i jeszcze na
opiekunkę zarobię (ojciec młodego też niebawem zacznie pracować).

Apo co to wszystko piszę? dla kobiet, które podobnie,jak ja pochopnie i bez
przekonania decydują się na dziecko. Do kobiet, którym otoczenie wmawia
cudowne działanie "instynktu macierzyńskiego" który jakoś u mnie sie nie
pojawił. do kobiet, które uwierzyły, że "jakoś to będzie", a teraz sa
nieszczęśliwe. Gdybym wiedziała, że TAK będzie, usunęłabym ciązę. Każdego
dnia żałuję, że tego nie zrobiłam. tęsknię bardzo za moim dawnym życiem.
Wiem, to moja wina, że uległam presji otoczenia. Teraz już nic zmienić sie
nie da. ale mogę przynajmniej kogoś ostrzec.
Być może część z was pomyśli ze to wymyślona, nieprawdziwa historia,
niesmaczny żart. Też wolałabym, aby tak było...
a teraz rzućcie się na mnie i pożryjcie żywcem.
opuncja

PS. by uprzedzić ewentualne domysły: nie mam patologicznej rodziny, matka
mnie kochała, nikt nie bił, mam dwóch młodszych braci.















gdybym wiedziała, że TAK to będzie, usunęłabym ciązę. Każdego dnia
żałuje,ze tego nie zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • fitit Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 15:30
      Może drugie dziecko ?
    • Gość: kiks Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 15:35
      Z tego, co piszesz wynika, że ty i junior nie pasujecie do siebie WZAJEMNIE.
      Jedyna różnica polega na tym, że on w przeciwieństwie do ciebie raczej NIE
      ŻAŁUJE twojej decyzji.
      Życzę Ci wiele dobrego.
    • Gość: lilith76 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: 212.180.147.* 11.02.04, 15:37
      może sprzedaj jego narządy? dobrze się ustawisz w życiu, a i dziecko przyda się
      na tym świecie do czegoś.
      nie zamierzam ani cię usprawiedliwiać, ani posyłac do piekła. szkoda tylko
      dzieciaka - to nie sobie, ale jemu zmarnowałaś życie. bycie niekochanym i
      niechcianym to nie jest przyjemne doznanie. znam osobę, która miała to przez
      dwadzieścia lat życia powtarzane. rzeczywiście, lepiej poślij dzieciaka do
      dziadków, ojca.
    • Gość: Klarysa Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 15:40
      Wiesz co ,Opuncja,ja nie wiem czy to prawda,czy fałsz,czy cokolwiek,ale
      dobrze ,że Twój post pojawił się na forum.Jeśli prawda,współczuję i radzę brać
      się za życie od nowa-Ty jesteś tak samo ważna jak ten dzieciak i to nie jest
      żaden egoizm chcieć zyć inaczej niż z pieluchami i uśmiechem przez lzy.Jeśli
      fałsz to i tak dobrze,że ktoś to napisał.Nie ma więkdszego idiotyzmu niż
      rodzenie dzieci,których się nie chce i nie lubi po prostu ,a potem jeszcze
      małżeństwo i rozwód po dwóch latach.Znam dwie takie osoby o identyczniej
      hiistorii-jedna odeszła i zostawiła facetowi jgo ukochanego dzieciaka,którego
      domagał się na każdym kroku,aż raczył wywalić jej tabletki.Chore,ale
      prawdziwe.Trzymaj się kimkolwiek jesteś.
      • Gość: kitka Re: Klarysa IP: 212.87.22.* 11.02.04, 15:46
        >Jeśli prawda,współczuję i radzę brać
        > się za życie od nowa-Ty jesteś tak samo ważna jak ten dzieciak i to nie jest
        > żaden egoizm chcieć zyć inaczej niż z pieluchami i uśmiechem przez lzy.Jeśli
        > fałsz to i tak dobrze,że ktoś to napisał.Nie ma więkdszego idiotyzmu niż
        > rodzenie dzieci,których się nie chce i nie lubi po prostu ,

        no pewnie, ze to nie zaden egozim tylko wybor zyciowy, ale fajnie kiedy takie
        wybory podejmuje sie ZANIM pojawi sie na swiecie ten maly czlowieczek... Jego
        nikt nie pyta czy chce byc wazny cz tez nie...
        • Gość: Klarysa Re: Klarysa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 15:57
          Oczywiście,że Fajnie ,jak wybór podejmuje się przed przyjściem na świat kogoś i
          na przykład się abortuje,ale tu już tak nie jest i mamy do czynienia z faktem.A
          prawda jest smutna- można wychować,ale nikt nie zmusi do kochania.Można też
          wychować dziecko tak,nie kochając go,że będzie ziało nienawiścią do całego
          świata.To są bardzo subtelne i delikatne sprawy i zależą od człowieka,a nie
          dyskusji na forum.Może ona będzie kiedyś bardzo szczęśliwa,jak mały przyniesie
          jej kwiatek z trawnika i powie,że to dla mamy,a może tak wcale nie będzie.Nie
          nam o tym decydować.
      • Gość: opuncja Dzięki, Klaryso. IP: *.pl / *.one.pl 11.02.04, 16:18
        już nie raz czytając twoje posty przkonałam się że jesteś mądrym człowiekiem.
        ja nie jestem dumna z siebie, ze to napisałam. Ale to prawda.
        pozdrawiam serdecznie
        opuncja
        • Gość: zocha Re: Dzięki, Klaryso. IP: *.dialup.mindspring.com 13.02.04, 16:58
          Kazdy ma do dzwigania w tym zyciu jakis bagaz, twoim bagazem jest niechciane
          dziecko, nie wazne, co sie zdarzylo, wazne co z tym zrobisz, pomysl kim jestes,
          kim chcialabys byc, jak siebie postrzegasz. Jestes bardzo mloda i Twoja
          perspektywa widzenia swiata nie jest rozlegla, za dziesiec lat wszystko Ci sie
          zmieni, prawdopodobnie wyjdziesz powtornie za maz i urodzisz dziecko, ktore
          bedziesz bardzo kochala, dojrzejesz emocjonalnie. Syn Ci kiedys wybaczy, tylko
          nie ran go, o ile to mozliwe i za wszelka cene staraj sie nie potepiac siebie,
          lecz szukaj codziennych, dobrych rozwiazan. Powodzenia
      • pajdeczka Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 10:06
        Gość portalu: Klarysa napisał(a):

        > Wiesz co ,Opuncja,ja nie wiem czy to prawda,czy fałsz,czy cokolwiek,ale
        > dobrze ,że Twój post pojawił się na forum.Nie ma więkdszego idiotyzmu niż >
        rodzenie dzieci,których się nie chce i nie lubi po prostu ,a potem jeszcze >
        małżeństwo i rozwód po dwóch latach.

        No to dlaczego nie wyzwałaś jej od idiotek? Przecież zrobiła właśnie to, co tak
        strasznie krytykujesz?
        • czerwiec2 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 12:57
          pajdeczka napisała:

          > No to dlaczego nie wyzwałaś jej od idiotek?
          widocznie wie co to jest kultura.....
          • pajdeczka Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 13:22
            czerwiec2 napisał:

            > pajdeczka napisała:
            >
            > > No to dlaczego nie wyzwałaś jej od idiotek?
            > widocznie wie co to jest kultura.....

            A co ty możesz wiedzieć na temat kulturalnego zachowania? Zadałam pytanie komu
            innemu, a ty włazisz z buciorami w mój post. jeśli chciałaś mi dopiec to nie
            udało ci się. Kobieta ma problemy z logicznym myśleniem , dlatego jej zadałam
            pyatnie. Czy moje pytanie było niekulturalne? Liczę na kulturalną odpowiedz.
            • czerwiec2 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 13:30
              pajdeczka napisała:
              > > > No to dlaczego nie wyzwałaś jej od idiotek?
              > > widocznie wie co to jest kultura.....
              >
              > A co ty możesz wiedzieć na temat kulturalnego zachowania?
              więcej niż ty, jak widać
              nie mam pretensji do nikogo, że kogoś nie wyzwał...

              > Zadałam pytanie komu
              > innemu, a ty włazisz z buciorami w mój post.
              to jest forum
              jak chciałaś tylko do niej trzeba było napisać na priv

              > jeśli chciałaś mi dopiec to nie
              > udało ci się.
              nie było to moim zamiarem


              > Kobieta ma problemy z logicznym myśleniem , dlatego jej zadałam
              > pyatnie. Czy moje pytanie było niekulturalne? Liczę na kulturalną odpowiedz.
              było napastliwe
              i sugerowało, że na jej miejscu zachowałabyś się niekulturalnie

              pisząc, że ona jest kulturalna, nie miałam na myśli odniesienia do Ciebie
              chyba jestes zbyt wrażliwa,
              wyluzuj


      • Gość: kamikadze Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: 195.245.213.* 14.02.04, 17:46
        Opuncja napisała: Wiem, to moja wina, że uległam presji otoczenia.

        Twoja wina nie polega na uleganiu presji, ale na tym że dopuśiłas do
        niechcianej ciązy.

        Dla mnie to sytuacja tragiczna, bez wyjścia. Szkoda mi Ciebie, o domyślam się,
        że musisz się strasznie męczyć. Ale bardziej szkoda mi dzieciaka, który niczemu
        nie jest winien. A szkoda, ze matka go nie kocha. To może zostawić ślad na
        całym jego zyciu. Może powinnaś oddać go do adopcji. trafiłby w ręce rodziny,
        któa by go kochała. Pomyśl o tym.
    • Gość: kitka Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: 212.87.22.* 11.02.04, 15:41
      wybacz, nie mam absolutnie zadnego prawa Cie oceniac, ale to co piszesz jak tak
      smutne..bije od tego taki egoizm..zrobilas blad - zdecydowalas sie na dziecko,
      ale podjelas juz decyzje - to dziecko istnieje i pewnie bardzo Cie
      potrzebuje... hm, tu nie chodzi wcale o jakis ostracyzm czy zjadanie Cie
      zywcem..wspolczuje Ci - nie chcialabym musiec przechodzic tego co Ty,
      doswiadczac tak sprzecznych uczuc..
      Wlasciwie nie rozumiem na co liczysz? Na posty rozgrzeszenia, czy skumulowany
      atak krytyki, ktory Cie tylko mocniej dobije...? Musisz chyba zdecydowac teraz
      sama czego naprawde pragniesz i potrzebujesz..

      ale zycze powodzenia we wszystkim, o czym bedziesz decydowac!
    • miriammiriam Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 15:47
      nie jesteś jedyna z takim problemem, szkoda dziaciaka - napewno ucierpiał,
      szkoda ciebie - nie rób sobie wyrzutów, bo to nie poprawi sytuacji. może oddaj
      małego ojcu i spotykaj sie z nim w weekendy, pomwoli moze jakoś nawiążesz z nim
      kontakt.
    • bubster Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 15:47
      na wstępie prosze Forumowiczki zeby nie skakały na Opuncję
      bo to będzie czyste chamstwo
      pisze dziewczyna że się starała, że podjęła walkę
      ale niestety - nie można pokochać kogoś na siłę i na zwaołanie!

      Opuncjo - staraj się, aby synek jak najmniej to odczuł.
      Podobno tzw. depresja poporodowa nie jest wcale takim rzadkim zjawiskiem - może
      jakaś terapia?
      I może nie przekreślaj wszystkiego od razu - jak pójdziesz do pracy,
      odpoczniesz od tego, to spojrzysz inaczej na syna i na swoją sytuację.

      Dobrze, że napisałaś ten post.
      W takich sprawach przydają się spojrzenia z różnych stron.

      Trzymam kciuki żeby udało się Wam (Ty + dziecko) poukładać sobie życie.
    • Gość: piotrusia Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: 193.111.166.* 11.02.04, 15:52
      Bardzo Ci współczuję. To parszywa sytuacja. Sama miałam podobną sytuację, tzn.
      nieplanowane dziecko i w dodatku bardzo wcześnie.A dzieci nigdy nie lubiłam i
      nie lubię do tej pory.
      Moje koleżanki imprezowały, a ja prałam pieluchy i nie spałam po nocach. Byłam
      zła i zmęczona. Ale u mnie zadziałała ambicja - ponieważ moi rodzice byli
      przeciwni dziecku i powiedzieli "chciałaś to radź sobie sama, zobaczymy czy
      dasz radę, cha, cha, cha!", więc się zawzięłam i nikogo nie poprosiłam o pomoc.
      Na męża mało mogłam liczyć, taki sam szczaw jak ja. Chodził sobie na imprezy,
      jeździł na wakacje, a ja z dzieciakiem w domu. Nieraz wrzeszczałam na nie, albo
      i klapa przyłożyłam. Jednak z czasem uświadamiałam sobie, że przecież to moje
      własne, ode mnie całkiem zależne. Kiedy miała 1,5 roku i stosunki z rodzicami
      unormowały się, teraz wnusię kochali i chcieli się opiekować, wyjechałam na
      tydzień na wczasy. To był raj, spałam, robiłam co chciałam, sielanka. Ale kiedy
      wróciłam - zła, że wracam do tego kieratu - a moją córcię formalnie zatkało,
      jak mnie zobaczyła i jedyne co mogła zrobić to z cichym westchnieniem wtulić mi
      się w biust - to wymiękłam i zrozumiałam, że kocham tego potwora mimo całej
      upierdliwości, jaką mi sprawia. Nieraz jeszcze zdarzały mi się momenty, że
      udusiłabym toto gołymi rękami (podejrzewam że każdy rodzic tak ma), nie wybuchł
      też u mnie jakiś gejzer instynktu macierzyńskiego - po prostu kocham ją i tyle.
      Na pewno niedobrze się stało, że wbrew swojej woli urodziłaś to dziecko, ale
      ono już jest, istnieje i jest TWOJE. Spróbuj spojrzeć na niego inaczej i
      spróbuj go po prostu polubić, a nie obwiniać za Twoje odmienione życie.
      Pozdrawiam, trzymaj się,
      pio
    • harriet_makepeace Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 15:55
      nie mam dziecka, nie wiem jak to jest, ale moja kuzynka byc moze jest taka jak
      ty matka - zaszla w ciaze zeby nie stracic pracy - no i efekt jest taki, ze
      ona wydaje sie nie kochac swojej corki. ale w przeciwienstwie do ciebie zyly
      sobe dla niej wypruwa, nadskakuje jej, jest na kazde jej kwekniecie, tak jakby
      zagluszala w sobie te niechec taka nadmierna troska, jest niewolnica tego
      dziecka, tak jakby chciala odkupic swoja wine czyli brak milosci.
      mysle ze dla dobra dziecka powinnas sprobowac nauczyc sie je akceptowac, moze
      przy pomocy terapii, zeby mu nie schrzanic zycia. ale sama nie wiem
    • malynia100 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 16:03
      Tez jestem matka. Moze dlatego nie jestem w stanie Ciebie zrozumiec :(
      Nie probuj sie nawet zmuszac do jakichs przyjaznych gestow w kierunku Dominika.
      Dziecko to taki maly, bardzo czuly radarek - dokladnie wie co czujesz i reaguje
      zloscia, agresja, na to, ze go nie akceptujesz.
      Zamiast go bic, oddaj go komuś.

      Jezu az glupio i smutno cos takiego pisac :( Strasznie mi zal Twojego synka. On
      mimo, ze czuje twoj brak akceptacji i milosci, na pewno bardzo Cie kocha. To,
      ze placze, krzyczy to tylko jego sposob na zwrocenie Twojej uwagi, prosba o
      czulosc, obecnosc i milosc.

      eeeeh... Nie bede pisac tych banalow bo to nie ma sensu.
    • koroona Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 16:07
      proponuje oddac ojcu bo w koncu cie tak znienawidzi dzieciak ze na starosc
      jeszcze siekiere ci w plecy wbije
      a ojciec moze zrobi cos lepszego dla niego
      pozdrawiam

      jak to zycie dziwnie sie potrafi ulozyc

    • Gość: renia Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.ath.spark.net.gr 11.02.04, 16:11
      Nie rozumiem tego, ale skoro jest tak zle to dlaczego nie odejdziesz, po co
      sie tak meczysz? Mozna tez poszukac dla dziecka rodzine zastepcza, albo
      sprobowac zorganizowac dla niego adopcje, zrzec sie praw rodzicielskich i
      zaczac zycie od nowa. Pewnie rodzina sie na to nie zgodzi. Nie piszesz nic na
      czym polegaly te twoje starania , zeby byc dobra matka, ale ja mysle, ze
      powinnas isc do psychologa, bo skoro nie ma wyjscia radykalego z tej sytuacji
      (odejscie, pozbycie sie dziecka), to moze terapia pomoglaby Ci spojrzec
      inaczej na dziecko i swoja sytuacje.

      Faktycznie sterylizacja powinna byc dopuszczalna, moze nawet obligatoryjna w
      takich przypadkach. Uwazam, ze lepiej byloby pomylkowo wysterylizowac sie i
      potem tego zalowac, niz kiedy dzieci sa niechciane, niekochane, traktowane
      cale zycie jak kula u nogi, kiedy zaluje sie kazdego dnia, ze sie go nie
      wyskrobalo. W pierwszym przypadku cierpialoby mniej osob po prostu. Bycie
      niekochanym przez wlasna matke na pewno bardzo mocno odbije sie na zyciu tego
      dziecka.
    • Gość: nieznajoma Do Opuncji - chyba ważne :( IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 16:32
      Odpowiem Ci opowieścią. Jest zwykly dzień. W domu jestes Ty i maz. Jedno z Was
      sprzata. Trzeba też przewietrzyć mieszkanie. Glosno pracuje odkurzacz, jedno
      okno jest otwarte. Dziecko zajmuje się "sobą". Wyłączacie odkurzacz. Nie
      slychac dziecka. Wolacie. Mieszkanie jest na 4-tym pietrze. Dziecka nie ma w
      domu nigdzie. Nagle, w takiej chwili, ktorej lepiej nigdy nie znac nikomu juz
      wiesz. Wiesz co się stalo. Resztę sobie dopowiedz. Dalsze ciągi moga być różne.
      Obyś nie musiała doświadczyć takic stuacji, aby zrozumieć. Inni musieli. Zrozum
      i doceń to, co masz bez koniecznosci takich przezyć.

      nieznajoma
      • tofu9 Re: Do Opuncji - chyba ważne :( 11.02.04, 16:46
        Nie chcialabym zranic Twoich uczuc, ale mam wrazenie, ze Ty sie zle nastawilas
        do dziecka od samego poczatku.W twojej podswiadomosci zaistnial "message", ze
        oto Ty musisz sie calkowicie poswiecic dla tego intruza, zapomniec o dawnym
        zyciu itd..W momencie , kiedy problem urosl do rangi dramatu , nie zglosilas
        sie na zadna terapie , aby pomoc sobie i dziecku. Nie usilowalas niczego
        rozwiazac, tylko zwiesilas rece na zasadzie "Ja sie nie nadaje ".To jest chyba
        jednak dosc dziecinna postawa.Wybacz.
      • Gość: renia Re: Do Opuncji - chyba ważne :( IP: *.ath.spark.net.gr 11.02.04, 16:51
        Nieznajoma, bardzo dobrze, ze to napisalas. Wszyscy tu sie bardzo pochylaja
        nad nieszczesciem Opuncji, ale na litosc boska, czy Opuncjo chcialabys, zeby
        ci to dziecko jutro umarlo? Jesli tak to faktycznie jestes dziwna (nie
        wglebiajac sie), a jesli nie, to moze czas przestac sie nad soba uzalac i
        usprawiedliwiac swoje lenistwo, rozgoryczenie pewnie jakimis niespelnionymi
        marzeniami, wmawiac sobie, ze sie starasz. Skoro juz zdecydowalas sie na
        dziecko to nie szukaj winnych tej sytuacji (namawiali mnie, wmawiali, a co,
        sama bylas jakas sierota bezwolna?). Jestes matka i na pewno stac cie na to,
        by stanac na wysokosci tego zadania i obdarzyc swoje dziecko miloscia i
        sercem, poswiecic mu czas i zapewnic szczesliwe dziecinstwo. Przeciez do
        cholery, ono nie ma innej matki, dlaczego skazujesz je na bycie niekochanym?
        Nie kochac swojego dziecka - to nie jest normalne i powinnas, moim zdaniem,
        pojsc po pomoc do specjalisty, a nie sluchac gadania, ze twoje zycie tez jest
        wazne. Jasne, ze jest wazne, ale jesli bedziesz tkwila w takiej bezradnosci,
        ze swiadomoscia, ze jestes zla matka, to na pewno z tego zycia nie bedziesz
        zadowolona.
    • kochanica.francuza Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 17:35
      Nie masz instynktu, ale faktycznie masz syna. Proponowałabym zwrócenie się do
      terapeuty. Nie zwracaj uwagi na polski - polaczkowaty - mit, ze kazdy, kto do
      takowego chodzi, to niebezpieczny wariat. To nieprawda. Chodza tam normalni
      ludzie, ktorzy nie potrafia sobie poradzic z własnym życiem.
      Nie wiem, do czego dojdziecie z terapeutą (czyli: co postanowisz) ale sytuacja
      jest patowa, więc polecam te droge.
      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: opuncja Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.pl / *.one.pl 11.02.04, 17:59
        byłam u psychologów dwóch, jedna pani bardzo droga była skończoną idiotką, a
        drugi pan dosyć miły mówił mi ze nie akceptuję swojej kobiecości itp. dziwne,
        bo nigdy wczesniej nie mialam depresji ze swoim ani problemow psych. ze swoim
        ciałem, płciowością itp.
        z terapiami dałam wiec sobie spokój, chyba ze ktoś mi poleci mądrego
        specjalistę
        pozdrawiam wszystkich
        • miriammiriam Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 18:22
          Gość portalu: opuncja napisał(a):

          > byłam u psychologów dwóch, jedna pani bardzo droga była skończoną idiotką, a
          > drugi pan dosyć miły mówił mi ze nie akceptuję swojej kobiecości itp.

          oni tak prosto z mostu z tymi tekstami??? ja wiem, ze swiat jest pelen
          konowalow, ale bez przesady
          jak bedziesz jeszcze szukac tego typu pomocy, to najpierw pytaj jakiej pan(i)
          psychol jest orientacji, jak psychodynamiczna/psychoanalityczna to uciekaj
          natychmiast, ci zwykle wlasnie tak pieprza
          • Gość: Triss Merigold Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.acn.waw.pl 11.02.04, 18:46
            Dlaczego? Serio ciekawa jestem. Orientacja psychoanalityczna rzuca się na głowę
            jakoś? Ja ich nie odróżniam (poza behawiorystami), kojarzę jako tako terapię
            Gestalt z literatury.
            Raz byłam u psychologa ale mnie kobieta zirytowała więc sobie darowałam.
            • miriammiriam Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 19:22
              Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

              > Dlaczego? Serio ciekawa jestem. Orientacja psychoanalityczna rzuca się na
              głowę

              ja tam uwazam, ze to najwieksze g....ucio świata, zakała nauki i wogóle, ale
              jako badacz o b. scientystycznym podejsciu napewno mam wypaczone myślenie, w
              ogóle to miałam toksyczne dzieciństwo,a poza tym sama nie wiem co pisze, nie
              moge byc tego swiadoma,bo nie przeszlam psychoanalizy, samo tak mi sie klika,
              demony i popedy mną rzada
              mnie wiecej tak wyglada psychoanal - napierw jest teoria,potem czlowiek, a jego
              aktualna sytuacja? kto by sobie tym glowe zaprzatal...dziecinstwo determinuje
              ----------
              znam dziewczne, ktorej pani od psychoanala powiedziala, ze ma nerwice bo ją
              matka odrzucila w fazie prenetalnej, dziewczyna uznala ze skoro tak to juz raz
              na zawsze przechlapane
              --------
              nie przesadzajmy, nie jest tak źle mozna czasem spotkac osobe, która przyznaje
              że po 3 latach psychoanalizowania sie uzyskala wglad i wyzdrowiala
              • miriammiriam errata 11.02.04, 19:27
                wszystkie orty popelniono nieswiadomie
        • Gość: paula opuncja! znam swietna kobitke psych. jesli chcesz IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 12.02.04, 10:01
          no wiec napisalas, ze "jesli ktos ci poleci madrego specjaliste". znam taka
          babke, daj znac, jelsi rzeczywiscie jestes zainteresowana.
        • kochanica.francuza Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 12.02.04, 20:51
          Gość portalu: opuncja napisał(a):

          > byłam u psychologów dwóch, jedna pani bardzo droga była skończoną idiotką, a
          > drugi pan dosyć miły mówił mi ze nie akceptuję swojej kobiecości itp. dziwne,
          > bo nigdy wczesniej nie mialam depresji ze swoim ani problemow psych. ze swoim
          > ciałem, płciowością itp.

          niech to Cie nie dziwi ja tez byłam u terapeutów - pod byle pretekstem czepiaja
          się tej kobiecości
          polska psychoterapia jest cholernie Freudem podszyta
          nie wiem gdzie mieszkasz? pod Wawą jest fajna Lucyna Wieczorek mozna ja znależć
          w necie
          > z terapiami dałam wiec sobie spokój, chyba ze ktoś mi poleci mądrego
          > specjalistę
          > pozdrawiam wszystkich
      • Gość: Zeta Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.proxy.aol.com 11.02.04, 18:07
        Czego ty Opuncjo oczekujesz, bedac w sytuacji takiej jakiej jestes????
        Na to pytanie MUSISZ, odpowiedziec sobie sama. Mnie nie misisz!!
        Wystarczajaco duzo tu o sobie napisalas, aby powiedziec ci, ze cie nie lubie.
        Szkoda mi tylko twojego synka. Nieszczesliwe dziecko, ktore niczemu nie jest
        winne.
        Jezeli nie chcesz lub jak sama sie usprawiedliwiasz, nie potrafisz go pokochac,
        to adoptuj, dokad dzieciak jest jeszcze maly.
        Jezeli cie to zainteresuje, podam ci kontakt z rodzicami, pragnacymi zadoptowac
        male dziecko. Skad bede miala ich dane. Tylko z amerykanskich gazetowych
        ogloszen, wiec ja nie moge ponosic zadnej odpowiedzialnosci, na kogo
        ewentualnie trafi twoj synek!
        Jakie to wszystko tragicznie smutne.
        Z.
        • Gość: Zeta Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.proxy.aol.com 11.02.04, 18:44

          Tu nie Opuncja jest glowna bohaterka, lecz jej niechciane dziecko.
          Dzicko, ktore w niczym nie jest sobie winne!!!
          Wiec, nim zaczniecie udzielac rad, przewyzszajacych +madroscia+ myslenia owce,
          zastanowcie sie wpierw nad dzieciakiem!!!
          Z.
          • miriammiriam Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 19:26
            Gość portalu: Zeta napisał(a):

            >
            > Tu nie Opuncja jest glowna bohaterka, lecz jej niechciane dziecko.
            > Dzicko, ktore w niczym nie jest sobie winne!!!
            > Wiec, nim zaczniecie udzielac rad, przewyzszajacych +madroscia+ myslenia
            owce,
            > zastanowcie sie wpierw nad dzieciakiem!!!
            > Z.

            my miriammiriam zastaniwilismy sie, wspolczujemy dziecatku, nie mamy jednak
            pomysła na poprawe jego sytuacji, a wy zeta macie? jesli tak to napiszcie
            • Gość: Zeta Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.proxy.aol.com 11.02.04, 20:01
              'my miriammiriam zastanowilismy sie, wspolczujemy dzieciatku, nie mamy
              pomyslu na poprawe jego sytuacji, w wy zeta macie? jasli macie to napiszcie'.

              Wy, zas macie +myslenie+ owiec. Lepiej dla wszystkich by bylo, gdybyscie
              mialy 'milczenie owiec'.
              Jednak, nie mam zamiaru sie klocic. Jak to sie mowi, nie moj woz, nie moje
              konie. Ja we wczesniejszym poscie, napisalam, ze podam adresy osob, ktore
              pragna adaptowac dziecko.
              Decyzja o losach tego chlopczyka, nie do mnie nalezy. A mateczka Olimpia
              nabrala wody w usta i z mina karpia siedzi gdzies tam pod skarpa:))))
              Dokad sama zainteresowana sie nie odezwie, nie mam zamiaru 'dyskutowac',
              z 'mateczkami' zastepczymi'. Rzeklam !!:))))))
              Z.
              • owca Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 20:02
                Gość portalu: Zeta napisał(a):

                > Wy, zas macie +myslenie+ owiec. Lepiej dla wszystkich by bylo, gdybyscie
                > mialy 'milczenie owiec'.

                a co Wy chcecie kochaniutka od owiec? hę???

                pozdrawiam
                owca

                _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                • Gość: Zeta Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.proxy.aol.com 11.02.04, 20:04
                  ... bron boszszszszeeee,
                  do takiej owieczki jak ty, nie mam nic.
                  Tez pozdrawiam
                  Z.
                  • owca Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) 11.02.04, 20:07

                    no :-D

                    pozdrawiam
                    owca

                    _,,,٢ة إ ة٦,,,_
                  • miriammiriam meeeeeeeee 11.02.04, 20:08
                    dzidzi ma jeszcze ojca, skąd zeta wie, że on chce oddac dziecko?
                    • Gość: Zeta Re: meeeeeeeee IP: *.proxy.aol.com 11.02.04, 20:15
                      czy wy meeeeeeeeee, rozumiecie cos w jezyku polskim???
                      Jesli tak, to wroc do mojego postu z 20:01
                      Jesli nieeeeeeeee, wroc tam rowniez z tlumaczem:)))))
                      Z toba skonczylam. Wiecej odpowiedzi nie bedzie!
                      Z.
                      • miriammiriam Re: meeeeeeeee 11.02.04, 20:46
                        zeta, ty naprawde jestes taka mądrutka by mysleć, ze Opuncja moze oddac
                        dziecko nie biorac pod uwage zdania ojca? wyobaź sobie prosta kobieto, ze prawo
                        na to nie pozwala
          • Gość: Jaśmina Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.04, 19:40
            Do tego wątku powinno się odsyłać wszystkich nawiedzonych "obrońców życia",
            wmawiającym kobietom np.: jak urodzisz i spojrzysz w oczy maleństwa, to ci
            WSZYSTKO wynagrodzi, natomiast jak usuniesz, nigdy się nie otrząśniesz ze złego
            samopoczucia" Jak widać życie jest bardziej skomplikowane.

            Kiedy czytam takie wątki (był podobny "Brałam tabletki, oto jestem w
            ciąży"),myślę że wiele kobiet jest NIEWOLNICAMI SWOJEJ PŁODNOŚCI - zrobiły
            przecież co mogły, by uniknąć ciąży.To przygnębiające, nie móc decydować o
            swoim życiu. Tym niemniej myślę,Opuncjo, skoro dziecko jednak jest,spróbuj
            spojrzeć na to pozytywnie, "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" może
            to nadejdzie dopiero z latami, kiedy różne teraz bardzo ważne dla Ciebie sprawy
            przeminą, a syn, coraz doroślejszy wciąż będzie przy Tobie i z kogoś kto wciąż
            wymaga opieki przemieni się w Twojego opiekuna i podporę.Tego Ci życzę :-)
            • Gość: czapski Re: Opuncja, posłuchaj:-)))) IP: *.pl / *.utp.pl 12.02.04, 09:19
              niestety tak to juz jest ze w niewielkim stopniu mozemy decydowac o wlasnym
              zyciu, ja tez robie mnostwo rzeczy ktorych nie chce robic
              ten post nie jest o aborcji, bo przeciez nasza droga kolezanka by ja zrobila
              gdyby tylko wiedziala ze jest w ciazy..
    • Gość: Zawodowiec jak mozna miec 2 razy ciotke i byc w ciazy dalej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 19:30
      co ty pier......... ????
      • Gość: renia Re: jak mozna miec 2 razy ciotke i byc w ciazy da IP: *.ath.spark.net.gr 11.02.04, 19:34
        Mozna mozna, Leon, nie wypowiadaj sie jak nie masz zielonego pojecia o zyciu.
        Poza tym "ciotke" to chyba Twoja babcia mowila, co?
        • Gość: Zawodowiec co sie tak przypieprzasz do mnie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 19:38
          przeciez to ty sie obraziłas bez powodu a nie ja wiec o co ci biega?
    • envi Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 19:39
      radzę podszkolić się z biologii i fizjologii,czasem tak jest że po zapłodnieniu
      jeszcze przez 2 miesiące normalnie jest okres.
      • Gość: pook Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.02.04, 20:52
        płynie z tego jeden wniosek:
        uwaga na spermę!!!!!!!!

      • yeto Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 20:58
        Wydaje mi się, że przesadzacie z tą miłością macierzyńską. Dziecku w zupełności
        wystarczy jedna osoba, która bedzie je kochać i nie jest ważne czy to będzie,
        matka, babcia, ciotka, ojciec, dziadek. Oczywiście idealnym układem jest taki
        układ, w którym dziecko jest kochane przez jak największą ilość osób ale skoro
        tak być nie może... Wystaczy, że nie będzie go biła, krzywdziła, morzyła
        głodem, znęcała sie nad nim psychicznie a miłość mogą dawać mu dziadkowie czy
        tatuś. Trudno, skoro jest tak jak jest. A gdyby Opuncja umarła podczas porodu
        lub tuż po nim dzieciątko też nie zaznałoby miłości matki - a takich przypadków
        wcale nie jest mało. I do tego, ludzie ci wyrastają często na normalnych i
        wartościowych obywateli społeczeństw. Kiedyś mocno upowszechniona instytucja
        mamki czy niani w zupełności zastępowała matkę, której rola sprowadzała się do
        wspólnych posiłków z dziećmi. Moja rada dla Opuncji - nic na siłę. Myślicie, że
        dziecko nie nie wyczuwa nieszczerych zachowań.
      • moniorek1 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 21:07
        Eh moja mama dowiedziala sie ,ze jest w ciazy jak poczula ruchy dziecka ,a byla
        to jej czwarta ciaza. Ta natura potrafi byc czasem bardzo przebiegla.
    • makowa.panienka Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 11.02.04, 21:47
      Gość portalu: opuncja napisał(a):


      >Każdego
      > dnia żałuję, że tego nie zrobiłam. tęsknię bardzo za moim dawnym życiem.
      > Wiem, to moja wina, że uległam presji otoczenia. Teraz już nic zmienić sie
      > nie da. >

      Zawsze możesz utopić





      • goggle Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:21
        makowa.panienka napisała:



        > Zawsze możesz utopić
        szkoda ze Ciebie ktos nie utopil
        • makowa.panienka Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 13.02.04, 16:09
          goggle! Inteligencja aż bije od Ciebie! Jak krowie na rowie trzeba wytłumaczyć,
          bo inaczej nie rozumiesz, co autor postu miał na myśli. Błyskotliwa(y) to nie
          jesteś. To wszystko co mam do powiedzenia tak powierzchownej osobie...
    • zaraa Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 08:33
      A za parę lat, jak zacznie więcej kapować weźmiesz go na kolana i
      powiesz "Synu, tak bardzo ciebie nie cierpię, tak bardzo chciałabym żyć swoim
      życiem, każdego dnia żałuję że cię nie wyskrobałam, dzięki tobie moje życie to
      koszmar".

      Współczuję dziecku.

      • goggle Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:20
        zaraa napisała:

        > koszmar".
        koszmar to jesteś Ty!
        nie da sie pokochac na siłe!
        dziewczyna stara sie zrobić wsystko dla dziecka,nawet wzbudzic uczucie, ktorego
        nie ma!
        nienawidze takich nawiedzonych jak Ty
        słuchaj dalej Radia Maryja

        >
        > Współczuję dziecku.
        a ja Twojemu otoczeniu....
        • zaraa Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:27
          A co to jest radio maryja? O ile pamiętam to cos katolickiego, nieprawdaż?

          O ile zrozumiałam z listu dziewczyna nie robi nic żeby pomóc swojemu dziecku
          które już ma. Jeden psycholog be, drugi głupi, całe jej szczęśliwie
          zapowiadające się życie wywrócone do góry nogami przez głupiego bachora którego
          nie znosi.

          Twoje uczucia w stosunku do mnie nie interesują mnie. Możesz się dalej
          podniecać swoja nienawiścią do mnie, smacznego.

          Moje otoczenie ma się dobrze. nawet bez twojego współczucia.
          • goggle Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:32
            > O ile zrozumiałam z listu dziewczyna nie robi nic żeby pomóc swojemu dziecku
            > które już ma.

            to źle zrozumiałąś
            dziewczyna źle się z tym czuje, że nie sprawdza się jako matka, i że nie kocha
            dziecka!
            pisze tu bo potrzebuje wsparcia a nie mieszanai z błotem!

            > Moje otoczenie ma się dobrze. nawet bez twojego współczucia.

            nie bądź taka pewna
            • zaraa Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:39
              Niestety, nie potrafię rozpaczać nad tragedia dorosłej osoby ktora nie może się
              odnaleźć w świecie jej przynależnym. Natomiast domyślam się co czuje dziecko od
              początku przez matkę odrzucane. Do miłości nikt nie jest w stanie się zmusic,
              to prawda, ale do przyzwoitego zachowania - owszem. A ona całym swoim
              zachowaniem daje mu odczuć że go nie chce. I juz.
              Autorka wątku chyba brała pod uwagę że w odpowiedzi na swój post dostanie nie
              tylko glaskanie po główce i wyrazy poparcia w imię miłościwie nam panującej
              politycznej poprawności, ale tez może usłyszeć coś co się jej nie spodoba.

              A więc wiesz lepiej ode mnie jak ma się moje otoczenie? Hm, ciekawe. napisz coś
              więcej.
              • brn Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 16.02.04, 11:25
                "w świecie jej przynależnym" ?
                o czym ty -za przeproszeniem- pieprzysz!!!
          • kochanica.francuza Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 20:56
            zaraa napisała:

            > A co to jest radio maryja? O ile pamiętam to cos katolickiego, nieprawdaż?
            >
            > O ile zrozumiałam z listu dziewczyna nie robi nic żeby pomóc swojemu dziecku
            > które już ma. Jeden psycholog be, drugi głupi

            A bo oni tacy są - a w kwestii psychologów mam wieksze doświadczenie niż
            opuncja, wierzaj mi.
            Ze świecą szukac w Polsce terapeuty, który nie będzie pacjentce wmawiał
            zablokowanej kobiecości i seksualnego podtekstu wszystkiego!
            Właśnie po jednej z takich "terapii", oburzona na nierówność płci nawet wobec
            ludzi z problemami , zostałam feministką.
            Z góry zaznaczam, jeśli ktoś sie szykuje odsądzać mnie od czci i wiary, ze nie
            mam takiego problemu jak Opuncja, nie mam dziecka i nie możecie się mnie
            o "bezduszność" poczepiać.:-))))


            ,
        • Gość: Alice Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.class147.petrotel.pl 15.02.04, 22:08
          Opuncjo, najgorsze masz już za sobą. Mały już nie wymaga twojej ciągłej
          obecności. Korzystaj z tego ,że ojciec chce być z synem, dzielcie się
          obowiązkami. W takim układzie masz naprawdę dużo czasu dla siebie. I do
          cholery nie jesteś już taką znów małolatą ! Mam obawy, że w twoim przypadku nie
          ciąża była twoim największym problemem tylko to , że nie kochałaś również ojca
          dziecka a ciężarem odpowiedzialności obciążyłaś małego.
    • pajdeczka To jest przerażające! n/t 12.02.04, 09:04
    • Gość: paula Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 12.02.04, 09:22
      coz, nie zamierzam sie na ciebie rzucac. wprost przeciwnie, poruszyl mnie twoj
      list. fajnie ze go napisalas. mysle ze wbrew pozorom jest wiecej kobiet ktore
      czuja podobnie jak ty, jednak w naszej kulturze az starch sie do tego przyznac.
      dla mnie najwazniejsze z tego co przeczytalam, jest to, ze sie nie sciemniasz
      sama sobie. w tej sytuacji konfrontacja ze swoimi uczuciami naprawde wymaga
      odwagi.
      trzymaj sie. paula
    • glonik Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 09:40
      No i twój post potwierdza to, czego się o sobie we wczesnej młodości
      dowiedziałam: że się na matkę nie nadaję, i byłam w tym konsekwetna.
      Ale jak sobie przypomnę przesłuchania na ten temat na FK, to niewiele
      brakowało, a zaczęłabym wątpić, że jestem kobietą.
      Bardzo łatwo jest wydawać sądy, często niszczące autora, siedząc sobie mniej
      lub bardziej wygodnie po drugiej stronie monitora.
      Nie potępiam Cię. Wpółczuję, bo się miotasz, bo próbujesz, a nie wychodzi.
      Rady typu: utop, zabij....odpuść sobie. Cierpisz wystarczająco, bo masz tego
      ŚWIADOMOŚĆ i nie usprawiedliwaisz się, tylko obraz rzeczy dajesz.
      Fakt, dziecko nie jest winne, co nie znaczy, że masz głowę popiołem posypać
      i kajać się tutaj i o wybaczenie prosić.
      Ty już płacisz wysoką cenę za swoje postępowanie.Gdybyś była nieczułą,
      niewrażliwą kobietą, tobyś sobie głowy nie zawracała, tylko swoje
      bezrefleksyjnie robiła. Ale ty myslisz, czujesz i cierpisz.
      Twoje doświadczenie, to kolejny przykład na obalenie mitu, że miłość
      macierzyńska pojawia się automatycznie. Nie pojawia się.
      Rad, co masz zrobić ze sobą dawać Ci nie będę. Jesteś na tyle mądra
      i świadoma tego, co się z tobą dzieje, że sama znajdziesz pomoc bądź wyjście z
      impasu.
      Pozdrawiam Cię, życzę sił do walki ze sobą i swoimi demonami.



      • Gość: paula do glonika IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 12.02.04, 09:42
        jak dobrze ze wreszcie ktos cos sensownego napisal. dzieki ci za twoj glos.
        • pajdeczka Re: do glonika 12.02.04, 10:03
          Gość portalu: paula napisał(a):

          > jak dobrze ze wreszcie ktos cos sensownego napisal. dzieki ci za twoj glos.

          Towarzystwo Wzajemnej Adoracji? Szkoda, że jej nie napisałyście, że mogła tę
          ciążę jednak usunąć. Przerażające jest to, że jej syn dołączy do ludzi ze skazą.
          Jest pewne, że będzie miał w przyszłości kłopoty z kobietami. Może wyrośnie z
          niego seryjny morderca?
          • Gość: paula Re: do glonika IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 12.02.04, 10:36
            "Jest pewne, że będzie miał w przyszłości kłopoty z kobietami. Może wyrośnie z
            niego seryjny morderca?"

            Po pierwsze wcale nie jest pewne. oczywiscie moze tak byc, ale nie musi.
            niewatpliwie fakt, ze matka nie kocha dziecka
            jest gleboko urazowy. nikt temu nie przeczy. to, jak ludzie sobie radza z tego
            typu urazami zalezy od bardzo wielu czynnikow. Wbrew pozorom takich ludzi jest
            calkiem sporo, najczesciej jednak niechec matki do dziecka jest gleboko
            skrywana. jest swego rodzaju taboo. niekonforntowanie sie z takimi uczuciami
            wcale nie ulatwia sytuacji ani nie czyni lepszym ani zycia matki ani dziecka.

            a pisac o tym ze sytacja jest dramatyczna nie tylko dla matki ale i dla dziecka
            chyba nawet nie ma sensu, bo to po prostu oczywiste.

            • pajdeczka Re: do glonika 12.02.04, 11:02
              Gość portalu: paula napisał(a):

              >
              > a pisac o tym ze sytacja jest dramatyczna nie tylko dla matki ale i dla
              dziecka chyba nawet nie ma sensu, bo to po prostu oczywiste.
              >

              Ale, jeśli już wydała to dziecko na świat, niech się przynajmniej postara.
              Może blokadę, którą ma w sobie, narzuciła sobie sama? Bardzo często jest tak,
              że coś sobie wmawiamy i tkwimy w tym. Nie jestem w oczach innych idealną matką
              (chociaż mąż tweirdzi, że jestem dobrą matką), ale staram się dać dziecku to,
              co matka powinna. Może gorzej jest z przytulaniem i chwaleniem, tym bardziej że
              syn jest już nastoletni. Kiedy był maleńki często mnie denerwował, nie
              reagowałam na płacz z pokoju obok, bo ryczal o byle co. Do dwóch lat żadnej
              nocy nie przespałam. Wstyd, ale mimo że mąż pracował też wstawał do dziecka, bo
              ja nieraz nie miałam siły i ochoty. Macierzyństwo jest często trudne, ale
              człowiek musi w życiu pokonać wiele trudności, jeśli już stanie przed faktem
              dokonanym. A ona urodziła i powinna się z tym zmierzyć.
          • lilith76 Re: do glonika 12.02.04, 10:57
            > Jest pewne, że będzie miał w przyszłości kłopoty z kobietami. Może wyrośnie z
            > niego seryjny morderca?

            to jest już etykietkowanie. on opowie historię swojego dzieciństwa jakieś
            pannie na której mu zależy, a ona spakuje walizki, bo on na pewno
            będzie "kłopotliwy emocjonalnie". nie wiadomo jak dziecko poradzi sobie z tą
            sytuacją. wbrew pozorom świat jest przepełniony dziećmi odrzuconymi emocjnalnie
            przez matki - przykładem tego jest Brigitte Bardot i jej syn: nie wyrósł na
            socjopatę, ale też nie utrzymuje jakikokolwiek kontaktu z matką.
            w tej chwili dziecko jest fazie - jak dwulatki - "wszystko na nie", będzie się
            buntował, kopał, krzyczał. potem zacznie szukać męskich wzorców osobowym - i tu
            jest ogromna rola dla jego ojca. to dziecko nie jest sierotą!
          • glonik Re: do glonika 12.02.04, 13:36
            pajdeczka napisała:
            >Towarzystwo Wzajemnej Adoracji?

            Żal ci? Nie powinno, ponieważ jesteś aktywną członkinią Towarzystwa Wzajemnej
            Abominacji.
            • pajdeczka Re: do glonika 12.02.04, 13:46
              glonik napisała:

              > Żal ci? Nie powinno, ponieważ jesteś aktywną członkinią Towarzystwa Wzajemnej
              > Abominacji.

              A co to za towarzystwo? I nie żal mi, bo w przeciwieństwie do was z moją
              psychiką i uczuciami macierzyńskimi jest wszystko w porządku.
              • glonik Re: do glonika 12.02.04, 13:50
                Noooooooo, taka inteligentna, wszytkowiedząca.....i nie wie?????? Wysil się,
                umysłowo, tym razem.
                • pajdeczka Re: do glonika 12.02.04, 14:28
                  glonik napisała:

                  > Noooooooo, taka inteligentna, wszytkowiedząca.....i nie wie?????? Wysil się,
                  > umysłowo, tym razem.

                  Wolę się wysilać gdzie indziej, na ciebie szkoda mi czasu. Wystarczy, że ty się
                  męczysz.
                  • glonik Re: do glonika 12.02.04, 16:48
                    "Wymieniłam, z tobą poglądy i zostałam z pustką w głowie" (Sztaudynger - lekko
                    strawestowany).
                    Ja ci mogę powiedzieć, gdzie się możesz wysilić.....ale mi się nie chce na
                    twoim poziomie konwersować.
                    Nie męczę się. Nie oceniaj innych wg siebie.
                    Argument "na ciebie szkoda mi czasu" opatrzony do imentu.
    • mamalgosia mysleć przed a nie po 12.02.04, 10:51
      jeśli się nie chce mieć dziecka, to warto o tym pomyśleć przed poczęciem go, a
      nie po.
      A jeśli już po, to przecież jest całe mnóstwo małżeństw, które chętnie
      przygarnęłyby i pokochały Dominika
    • inka.7 Re: Wybacz, synu, ale ja się do tego nie nadaję.. 12.02.04, 10:58
      czytając Twój list współczułam Ci, najbardziej tego ze nie doświadczysz
      najwspanialszej odmiany miłości - miłości do własnego dziecka. Nie znam Cię,
      nie wiem co mozna poradzic osobie takiej jak Ty, nawet nie wiem czy to co
      napisałas jest prawdą.
      jednak czytając ten post nasunęło mi sie kilka mysli które chce napisac. Przede
      wszystkim mam wrazenie, ze od poczatku kiedy tylko sie dowiedziałas o ciązy
      nastawiłas sie na to ze oto nastepuje cos czego nie chcesz i skupiłas sie nad
      tym zbyt mocno, tak bardzo nastawiłas sie na to ze to cos do czego sie nie
      nadajesz ze chyba nie bardzo postarałas sie poznac sytuacje od drugiej strony -
      tzn. czy moze jednak to byc cos dobrego dla Ciebie.Wiesz, jest bardzo wiele
      kobiet które nie czuja czegos na wzór instyktu macierzynskiego od pierwszych
      chwil po porodzie a znacznie później. Wiem, jak to było w moim przypadku -
      uczyłam sie kochac swojego syna, nie nastapiło to od tak w jednej chwili. I tez
      nie byłam przygotowana na ciążę, wiele było momentów rozgoryczenia, zmęczenia,
      zniechęcenia.Teraz nikogo bardziej nie kocham i kochac nie bede, współczuje Ci
      ze cos takiego Cie ominie.
      Jak wiekszosc mysle ze terapia moze jest jakims wyjsciem, ale sama musisz
      zadecydowac.
      Pozdrawiam Cię i zycze Ci wszystkiego dobrego
    • Gość: opuncja Dzięki paula, glonik i wszystkim osobom, które... IP: *.pl / *.one.pl 12.02.04, 11:30
      były mi życzliwe i tym, które krytykowały z sensem (rady typu "utop" naprawde
      można było zachować dla siebie). wszystkie posty przeczytałam uwaznie.
      Zeta, i reszta które doradzały mi adopcję: nie oddam do adopcji dziecka które
      ma kochającego ojca i 2 pary dziadków. Poza tym do adopcji w pierwszym rzędzie
      powinny trafiać dzieci, które nie mają nikogo. Moje dziecko oprócz szurniętej
      matki ma kochającą rodzinę.
      ktoś (chyba renia) pytał czy w ogóle próbowałam być matką, na czym polegały te
      starania itp. Otóż jak tylko pozbierałam się jakoś po porodzie, sama zajmowałam
      się małym, karmiłam, przewijalam, spacerki, usypianie itd. staralam się jak
      najmniej liczyć na pomoc mojej mamy - i znaleźć jakąś radość, satysfakcję z
      tego co robię. ale jakoś nie mogłam.... półtora roku intensywnwej opieki nad
      dzieckiem (tzn zanim posłałam go do żłobka) chyba pozwala się przekonać jak to
      jest, prawda?
      dla zainteresowanych: z ojcem Dominika na szczęście nigdy nie wzięliśmy ślubu.

      Jestem miło zaskoczona że w sumie większość z Was mnie nie potępia.
      Dziękuję za odzew, pewnie jeszcze się tu pokażę.
      Pozdrawiam
      opuncja
      • Gość: paula gdybys, jak pisalas, chciala fajna terapeutke IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 12.02.04, 11:33
        to znam taka, naprawde fajna madra babka. jakby co daj znac raz jeszcze na tym
        forum. pozdro.p
        • Gość: opuncja Re: gdybys, jak pisalas, chciala fajna terapeutke IP: *.pl / *.one.pl 12.02.04, 11:39
          ok,jasne, spróbowalabym. ale mieszkam na dolnym śląsku, a twoja terapeutka
          gdzie? dzięki!! pozdro
          • Gość: paula terapeutka IP: *.atm4-0-1181062.0x503ee67e.virnxx10.customer.tele.dk 13.02.04, 08:37
            opuncja, ta babka mieszka w warszawie. szkoda. czy jest na ciebie namiar jakis
            inny niz na tym forum? moglabym poszukac przez znajomych kogos na slasku, po
            prostu znam sporo osob ktore zajmuja sie terapia. nie gwarantuje ze sie uda ale
            moge sprobowac.
            trzymaj sie.p
            • Gość: opuncja Re: terapeutka IP: *.pl / *.one.pl 13.02.04, 09:24
              fekete@o2.pl
              dzięki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka