hehe.he
14.02.04, 18:42
Rzecz dzieje się na tarasie ekskluzywnego hotelu, gdzieś na Wyspach
Kanaryjskich. Jest letni wieczór. Panowie ubrani w białe garnitury siedzą i
palą grube cygara.
Graham Chapman: Lampka dobrego Chateau de Chaselet, to jest to.
Nieprawdaż?
Terry Jones: O tak.
Graham Chapman: Masz rację.
Eric Idle: Kto by pomyślał 30 lat temu, że będziemy sobie tutaj
siedzieć i pić Chateau de Chaselet?
All: Tak, tak.
Michael Palin: Wtedy cieszyła nas filiżanka herbaty.
Graham Chapman: To prawda! Zimnej herbaty!
Michael Palin: Racja!
Eric Idle: Bez mleka i cukru!
Terry Jones: I bez herbaty!
Michael Palin: W pękniętej filiżance.
Eric Id/le: O! My nigdy nie mieliśmy filiżanki. Piliśmy ze zwiniętej
gazety!
Graham Chapman: Najlepsze co mogliśmy robić to ssać wilgotny kawałek
szmaty.
Terry Jones: Ale, były to szczęśliwe dni. Chociaż biedne.
Michael Palin: Bo byliśmy biedni!
Terry Jones: Prawda!
Michael Palin: Mój ojciec mawiał: "Synu - pieniądze szczęścia nie dają".
Eric Idle Miał rację!
Michael Palin: Racja!
Eric Idle: Byłem bardziej szczęśliwy nie mając niczego. Żyliśmy w
malusieńkim, starym, przewracającym się domu z wielką dziurą w dachu.
Graham Chapman: Dom! Byłeś szczęściarzem, że miałeś dom. My żyliśmy w
jednym pokoju. Było nas 26 osób. Bez mebli, brakowało połowy podłogi.
Tłoczyliśmy się w jednym rogu ze strachu, aby nie spaść.
Terry Jones: Mieliście szczęście - własny pokój. My musieliśmy
mieszkać na korytarzu!
Michael Palin: Ach. My mogliśmy tylko marzyć o życiu na korytarzu. To
byłby dla nas pałac. Musieliśmy mieszkać w starym zbiorniku na kupie gratów.
Każdego ranka musiałem wstawać aby zdobyć kawałek cuchnącej ryby. Jeden dla
nas wszystkich. A własny dom...? Ech!
Eric Idle: Cóż, gdy ja mówiłem dom miałem na myśli dziurę w ziemi
przykrytą kawałkiem płótna. Ale dla nas to był dom.
Graham Chapman: Nas wypędzili z nory w ziemi. Musieliśmy się wynieść
i żyć w jeziorze.
Terry Jones: Mieliście szczęście, że to było jezioro. 150 z nas żyło na
środku ulicy - w pudełku na po butach.
Michael Palin: W kartonowym?
Terry Jones: Tak!
Michael Palin: Szczęściarze! My przez 3 miesiące musieliśmy mieszkać w
zwiniętej gazecie. Musiałem codziennie wstawać o 6 rano, czyścić
gazetę, a potem iść do fabryki. 14 godzin dziennie. Tydzień za tygodniem. Za
6 pensów tygodniowo. A kiedy wracałem do domu nasz ojciec lał nas rzemieniem
przed snem.
Graham Chapman: To luksus! My wychodziliśmy z jeziora codziennie o 3 nad
ranem. Sprzątaliśmy jezioro, zjadaliśmy garść robaków, pracowaliśmy 20 godzin
dziennie w fabryce za 2 pensy miesięcznie. Przychodziliśmy do domu,a ojciec
bił nas po głowach potłuczoną butelką, gdy byliśmy szczęśliwi.
Terry Jones: Cóż, oczywiście byliście twardzi. My wstawaliśmy z naszego pudła
po butach w środku nocy lizaliśmy ulicę do czysta. Jedliśmy połowę garści
zmarzniętych robaków, pracowaliśmy w kopalni 24 godziny dziennie za 4 pensy
na 6 lat. A kiedy przychodziliśmy do domu, nasz tato kroił nas na kawałki
nożem do chleba.
Eric Idle: Ja musiałem się zrywać do roboty o 10 wieczorem - półtorej
godziny przed położeniem się spać. Jadłem kawałek trucizny, pracowałem 29
godzin na dobę w kopalni, płaciłem właścicielowi kopalni za pozwolenie
przychodzenia do pracy, a gdy przychodziliśmy do domu, nasz ojciec zabijał
nas i tańczył na naszych trupach śpiewając Alleluja.
Michael Palin: Tak, tak. I pomyśleć, że gdybyśmy to dziś chcieli
opowiedzieć młodym ludziom, to nikt by nam nie chciał uwierzyć.
All: Nie, nie uwierzyliby.
hehe