Dodaj do ulubionych

Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie...

08.03.10, 22:05
ignorującym, traktującym jak powietrze, nie odpowiadającym 'czesc'..
zapytalam jak bylysmy sami, czemu jest taki "milczący"/
odpowiedzial,ze ma problemy, (mial wypadek z jego winy i gosciu go
sądzi)....ok chwile pogadalismy, dodal,ze do mnie nie ma nic, ale ma
tyle na glowie,ze "w ferworze chaosu i zamyslenia mogl nie zauwazyc
jak sie z nim witam"......
kurde...na tym skonczylismy rozmowe i zartem dodal,ze od tej pory ze
mna bedzie sie specjalnie 2 razy wital...
Ale zabraklo mi odwagi by powiedziec prawde...ok Mial problemy i
chodzil jak struty, nawet zaczal popalac, ale do cholery jasnej z
innymi jakos rozmawial, mowil czesc i byl normalny!!!!!!!!!!!!tego
mu nie wygarnelam:(
To co wyżył sie na mnie??
Obserwuj wątek
    • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 08.03.10, 22:07
      Slyszalam o czyms takim,ze bywa,ze odreagowujemy na kims z kim
      jestesmy jakos związani lub bylismy..(spotykalismy sie jakis czas
      temu)
      Moze tak łatwiej...
    • kolorowa_diablica Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 08.03.10, 22:10
      goldie weź sobie innej ofiary poszukaj.
    • wicehrabia.julian typowy problem z d.py 08.03.10, 22:15
      goldie1 napisała:

      > To co wyżył sie na mnie??

      nie dziwię się, że unika wariatki
      • goldie1 Re: typowy problem z d.py 08.03.10, 22:20
        przypomne ci ,ze to ja kiedys nie moglam sie od tego pana "odciąc",
        nie dawal mi spokoju.. nie rob ze mnie wariatki ok?
        • soulshunter Re: typowy problem z d.py 09.03.10, 10:27
          > ze to ja kiedys nie moglam sie od tego pana "odciąc",
          > nie dawal mi spokoju..

          Skoro bylo tak jak piszesz, to rozumiem ze w koncu ci sie udalo od niego odciac i jestes z tego powodu szczesliwa w jakims tam stopniu. Wytlumacz mi w takim razie, po jakiego chu zaczepiasz teraz goscia i nalegasz zeby ci sie odklanial?
          • masher Re: typowy problem z d.py 09.03.10, 11:54
            bo to rani jej kobieca dume lol jak to facet moze przejsc obok niej i ignorujac
            nawet nie powiedziec czesc ;)
            • mrs.g Re: typowy problem z d.py 09.03.10, 13:06
              nie wiem na co liczysz, ze mozna tak normalnie jak sie z kims
              wczesniej spotykalo, nie nie mozna. Wszyscy by chcieli ale sie nie
              da.Lepiej sobie w droge nie wchodzic. Zaczepiajac go albo dajesz mu
              sygnaly ze ci zalezy , albo ze cos z toba nie tak.
        • marguyu Re: typowy problem z d.py 09.03.10, 12:12
          goldie1 napisała:

          > przypomne ci ,ze to ja kiedys nie moglam sie od tego
          pana "odciąc", nie dawal mi spokoju.. nie rob ze mnie wariatki ok?


          No to w czym problem? Powinien tobie wisiec i lopotac.
    • anwad Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 08.03.10, 22:17
      Że też chce Ci się tak nad tym dywagować. Odpuść go sobie.
    • ind-ja Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 08.03.10, 23:12
      moze cie nie lubi?
      • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 09:06
        spytalam, czy ma cos do mnie czy to cos zwiazane ze mna,
        odpowiedzial,ze nie . Mowi mi od tej pory czesc, niby jest ok ale..
        • rose01 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 09:17
          a tak bardzo ci zależy na jego cześć
          • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 14:07
            raczej mnie tym urazil...jego nie odpowiadanie czesc bylo
            ostentacyjne, widzial mnie, to nie to,.ze nie zauwazyl. tak to bylo
            chamskie
            • anwad Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 14:11
              To po co się kobito zadajesz z chamem i jeszcze Ci na znajomości z chamem zależy?
              • soulshunter Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 14:32
                moze kolezanka jest z tych ktorzy maja na NK 32509 znajomych i ciagle im malo.
                • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 15:03
                  czyli wg ciebie jego ostentacyjne ignorowanie jest objawem chamstwa?
                  A nie tego,ze mial problemy?
                  • sumire Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 15:34
                    nie ignoruje się ludzi ostentacyjnie z powodu 'mania problemów'. to
                    najzwyklejszy foch i buractwo.
                    • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 16:05
                      to dlaczego niektorzy tutaj wyzywają mnie od wariatki i narzucającej
                      sie?
                      tak jak pisalam wczesniej , nie wytrzymalam i jak bylismy sami
                      spytalam czemu taki jest..milczący i czy to ma cos wspolnego ze mna.
                      Odpowiedzial,ze mial problemy (nie sciemnial, slyszalam jak
                      rozmawial o nich z innymi, usmiechal sie do nich, tylko nie do mnie)
                      i ze taki byl jakos zamyslony ostatnio. Ale podkreslil 2 razy,ze do
                      mnie nic nie ma..
                      i w tym momencie, powiedzialam mu,ze przeciez do innych sie odzywa i
                      rozmawia z innymi (wiem, upokorzylam sie mowiac to...) To
                      odpowiedzial,ze przeprasza,ze "mogł mnie nie zauważyc"...............
                      (!!!!!!!!!!!!!!!)
                      i tutaj juz nie mialam sily albo odwagi...Nie wiem juz co jest
                      wynikiem czego..czy to,ze mial problemy ? Mial je i sie wyżyl
                      ignorujac mnie? Skonczylo sie na tym,ze mowi mi juz czesc i to
                      pierwszy ale bez fajerwerkow.
                      Poraz pierwszy w zyciu spotkalam sie z takim ignorowaniem , to cos
                      jak "silent treatment" osoba rozmawia ze wszytskimi ale nie z toba i
                      tylko glupi by nie zauwazyl..Moze chcial mnie za cos
                      ukarac..pokazac,ze jestem nikim.
                      • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 16:43
                        jak powinnam sie zachowac? olewac? ignorowac i nigdy wiecej pierwsza
                        sie nie odezwac? to doprowadzi do tego,ze juz nigdy nie zamienimy ze
                        soba slowa.
                        Ktos tu napisal, ze nadal mi na nim zalezy jak na facecie..Nie. Nie
                        wiem jak to nazwac. Jak mnie ignorowal podczas obiadu, poczulam
                        sie ..upokorzona:(mily i czuły dla innych kolezanek, ...
                        Wprowadzil troche toksyki to miejsca pracy. tego nie chce.
                        chcialabym zeby bylo jak dawniej...jak to zrobic bez upokarzania sie?
                        • bijatyka Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 16:58
                          goldie, męcząca jesteś
                      • sumire Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 16:55
                        bo i owszem, narzucasz się - teraz już tak. i moim zdaniem
                        kompletnie niepotrzebnie tak to przeżywasz. mam wrażenie, że nawet
                        gdyby napluł Ci na biurko, wytłumaczyłabyś to sobie tym, że ma
                        problemy.
                        wyrzucanie mu, że nie zwraca na Ciebie uwagi, to przesada. nie
                        jesteście ani przecież jakoś szczególnie bliscy sobie.
                        a swoją drogą z moich doświadczeń wynika, że w takich sytuacjach
                        przez jakiś czas jest dziwnie, a potem wszystko wraca do normy.
                        • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 17:18
                          Nie. Zerwalismy przez wakajce ale w pracy potem bylo ok. Normalnie
                          rozmawialismy, czasem sie "sprzeczalismy", zartowalismy. Ale nigdy
                          przenigdy nie traktowal mnie jak powietrze. Bywalo tak, ze to ja
                          bylam zmeczona jego zaczepkami lub durnym sposobem zwracania na
                          siebie uwagi poprzez jego zaczepki..
                          Nigdy nie probowalam aby do mnie wrocil bo tego nie chcialam.
                          Wiec o jakim narzucaniu mowisz?
                          Ale fakt przyznaje bez bicia, ze zabolalo to jak traktowal mnie
                          przez ost 2 tygodnie. Niestety jako kolega nie jest mi obojetny, byl
                          jednym z najblizyszych mi osob z pracy.
                          • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 17:19
                            sumire nie rozumiem cie..raz piszesz,ze to burak, a teraz,ze to ja
                            jestem winna a on normalny..
                            co mam zrobic,zeby wrocilo do normy
                            • madzialenka_live Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 17:47
                              Spójrz prawdzie w oczy, facet widocznie nie chce mieć z Tobą
                              bliskich kontaktów, stąd jego niechęć do rozmów z Tobą.
                              Co masz zrobić? Nic, przyjąć do wiadomości i uszanować. Nie
                              zaczepiać, nie dopytywać.Być grzeczną i uprzejmą ale nic ponadto.
                              • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:21
                                tak zrobie. ale pierwsza nie odezwe sie juz nigdy:(
                            • sumire Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 18:00
                              burakom też można się narzucać, niestety. chłopak zachowuje się
                              żałośnie, ale z tego, co piszesz, coraz jaśniej dla mnie wynika, że
                              Ty zachowujesz się niewiele lepiej. jeśli z jakichś dziwacznych
                              przyczyn nie zwraca na Ciebie uwagi, to Ty nie zwracaj na niego. nie
                              chce się przyjaźnić - to nie. trudno. dużo innych fajnych ludzi na
                              świecie. przyjąć do wiadomości i koniec, a nie rozpamiętywać
                              tygodniami.

                              ech, i samo się nasuwa rosyjskie przysłowie o romansach w pracy... :)
                              • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 18:44
                                ok zobaczymy jak to dalej bedzie.jezeli nadal bedzie
                                ignorowal..trudno:( jezeli jest to jednak przejaw jego frustracji
                                problemami to swinia jest i tyle:(
                              • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 18:46
                                chcialam tylko poznac waszą opinie jak to widzicie z boku. slyszalam
                                o czyms takim,ze ludzie odreagowują problemy i frustracje
                                najczesciej na ludziach, z ktorymi są jakos zwiazani lub byli
                                emocjonalnie... Do obcych sa mili bo sa im obojetni
                                • rosa_de_vratislavia Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:47
                                  goldie1 napisała:

                                  >slyszalam
                                  > o czyms takim,ze ludzie odreagowują problemy i frustracje
                                  > najczesciej na ludziach, z ktorymi są jakos zwiazani lub byli
                                  > emocjonalnie... Do obcych sa mili bo sa im obojetni.

                                  Nie jesteś mu obojętna. W rzeczywistości skrycie Cię kocha, tylko
                                  nie umie tego okazać, bo się boi odrzucenia:D
                                  Zadowolona?
    • oposka Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 10:16
      ignorantów ignoruję ... nie próbuję nawet nawiązać z takimi osobami
      nici porozumienia nie zależy mi na takich osobach ... smutne ale
      prawdziwe wiec nie mam pojecia dlaczego tak się przejmujesz
      jakimś panciem który ma muchy w nosie
    • sumire Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 10:21
      a na kiego grzyba? ani to Twój przyjaciel, ani kochanek, nikt bardzo
      istotny, a z tego, co widzę, nieszczególnie sympatyczny. po co na
      nim wisieć?
    • masher Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 11:41
      kazdy musi sie z toba witac? miej litosc. jako krotkowidz nawet nie zwracam na
      takie rzeczy uwagi. jak kogos zauwaze to sie i przywitam, ale rownie dobrze moge
      minac kogos i nawet nie spostrzege. sie ludzie nauczyli ze maja podejsc albo
      glosno krzyczec lol
      • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:22
        nie. doskonale mnie widzial
    • chomsterek Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 11:51
      Obydwoje jesteście siebie warci.
      • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 14:06
        a co ja mu takiego zropbilam? jedynie zwrocilam uwage, ze nie
        podobają mi sie jego chamskie zarty i docinki.
        • dostaneszalu Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:29
          pamietam Twoje wczesniejsze posty...
          uważam,ze sie narzucasz...!!!!!!!!!!!
          on Cie normalnie olewa....chamsko
          daj spokój , nie pytaj, nie zwracaj uwagi, .,..naprawde.i
          jak
          nawet jak ma człowiek kłopoty megastraszne to naprawde nie problem powiedziec czesc, i skoro Ci nie mówi, to wez go traktuj jak powietrze.....
          • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:37
            ale zanim mial problemy to rozmawial ze mna normalnie:( zadne z nas
            sie nie narzucalo. A nawet jak ma te problemy to z innymi
            rozmawial..tylko dla mnie zrobil wyjatek.
            • rosa_de_vratislavia Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:45
              goldie1 napisała:

              > ale zanim mial problemy to rozmawial ze mna normalnie:( zadne z
              nas
              > sie nie narzucalo. A nawet jak ma te problemy to z innymi
              > rozmawial..tylko dla mnie zrobil wyjatek.

              Chyba chcesz od nas usłyszeć,że Cię kocha, nie może znieśc rozstania
              i dlatego się na Tobie mści/poniża,ze nie radzi sobie z uczuciami,
              taaak?
              No pechowoz uczuciami, nie radzisz sobie TY.
              Pan Ci daje tylko do zrozumienia nan 100 sposobów,żebyś się
              odczepiła.
              • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:52
                to nie bylo tak. Nigdy nie powiedzialam mu niczego w
                stylu"sprobujmy jescze raz, kocham cie i zyc nie moge bez ciebie,
                wroc do mnie"
                co ty Rosa;)
                Dopiero od 2 tygodni (a rozstanie bylo w wakacje) zaczal tak
                ignorowac, a wczesniej to on ciagle zaczynal rozmowy. Bylo w miare
                normalnie. Zaczal mnie ignorowac, jak mu powiedzialam,ze przegial z
                zartami (lubil krytykowac moj wygląd, stroj i wady w wyglądzie)
                • rosa_de_vratislavia Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:57
                  goldie1 napisała:

                  > Dopiero od 2 tygodni (a rozstanie bylo w wakacje) zaczal tak
                  > ignorowac, a wczesniej to on ciagle zaczynal rozmowy.

                  No i było Ci dobrze, bo potrzebowałaś zaczepek. Wyoobrażałaś
                  sobie,że nadal jest rochę zainteresowany.

                  > Zaczal mnie ignorowac, jak mu powiedzialam,ze przegial z
                  > zartami

                  I teraz cierpisz, bo widać,że jesteś mu obojętna.
                  • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:00
                    ale zmienil sie tak z dnia na dzien, ni z gruchy ni pietruchy
                  • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:08
                    a wlasnie....dlaczego zaczepki facetow nie sa traktowane jako
                    narzucanie sie a jak baba spyta pare razy faceta co slychac lub
                    czemu milczy to od razu baba nie ma honoru i sie narzuca???
            • dostaneszalu Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 20:46
              A nawet jak ma te problemy to z innymi
              > rozmawial..tylko dla mnie zrobil wyjatek.


              no własnie....więc naprawde w tej chwili juz jakiekolwiek rzmawianie, próbowanie nawiazania rozmowy to juz narzucanie....
              naprawde zacznij g traktowac tak samo - jak powietrze....zapomnij o nim, nie ponizaj sie , bo to nie ma sensu , a tylko powoduje,ze bedzzie miał dla Ciebie jeszcze większą niechęć....
    • rosa_de_vratislavia Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:43
      ..i na forum i realu, czyli w biurze.

      Gość Cię kiedyś RZUCIŁ, teraz totalnie olewa, a Ty przeprowadzasz
      rozmowy, robisz jakieś wyrzuty i płaczesz,że po interwencji
      mówi "częśc" ale bez fajerwerków.
      Podobały Ci się pracowe flirty i adoracja, ale to se nevrati!

      > pogadalismy, dodal,ze do mnie nie ma nic, ale ma
      > tyle na glowie,ze "w ferworze chaosu i zamyslenia mogl nie
      zauwazyc jak sie z nim witam"

      Po takim upokarzającym tekście chyba bym się zapadła pod ziemię.
      Czemu się tak poniżasz...
      • goldie1 Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:47
        Czyli wg ciebie to,ze ignoruje przez problemy to ściemnial? nie
        wiedzial co powiedziec? Sklamal?
        wiem Rosa..koncze temat, chyba sie upokorzylam przed nim. I to
        strasznie, ale taką odpowiedz uslyszalam
        • rosa_de_vratislavia Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:51
          goldie1 napisała:

          > wiem Rosa..koncze temat, chyba sie upokorzylam przed nim. I to
          > strasznie, ale taką odpowiedz uslyszalam.

          Tak, to straszne upokorzenie.
          Odpuść. W pracy normalnie odpowiadaj na "cześc" i tyle.
          • goldie1 Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:54
            ale i tak dręczy mnie mysl, po co ignoruje skoro ja i tak nie chce
            go spowrotem..
            nie rozumiem mężczyzn:(
            • goldie1 Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:56
              Juz sobie odpuscilam. Jak sie mijamy w pracy, mowi czesc pierwszy.
              Jest ok. CZasem zdarza mi sie na niego patrzec...to wtedy on szuka
              tez mojego wzroku, jakby sprawdzal czy patrze na niego.

              Rosa...czy jak zaczne go traktowac jak radzisz czyli neutralnie, to
              zmyje to choc troche to upokarzające pytanie , ktore mu zadalam?
              • goldie1 Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 20:59
                albo inaczej..czy gosciu zacznie mnie szanowac wiecej jak wlasnie
                bede miala go gdzies? Czy po takim upokorzeniu pozostaje mi isc i
                sie powiesic??:(
                • rosa_de_vratislavia a teraz SERIO 09.03.10, 21:03
                  goldie1 napisała:

                  > Czy po takim upokorzeniu pozostaje mi isc i
                  > sie powiesic??:(

                  Powinnaś iść do psychologa lub psychiatry, bo sama nie dajesz rady.
                  • bijatyka Re: a teraz SERIO 09.03.10, 21:05
                    trolluje
                  • goldie1 Re: a teraz SERIO 09.03.10, 21:19
                    przyznaje,ze nie umiem sobie poradzic z takim traktowaniem,przez
                    kogos kto kiedys byl mi bliski:( czuje sie jak smiec i nic niewarty
                    czlowiek:(
                    • focus35 Re: DO GOLDIE 10.03.10, 13:02

                      i dlatego sugestia na temat psychologa była pożyteczna - spróbuj
                      potraktować ją poważnie, poważniej niż zachowanie tego pana! - ktoś,
                      kto swoje poczucie wartości UZALEŻNIA od tego, czy inne osoby (np.
                      kiedyś bliskie) mile się zachowują czy też nie MA PROBLEM ZE SOBĄ
                      jeśli tego nie skorygujesz to jestes na prostej drodze do stania się
                      ofiarą - niezależnie jak śmieszne teraz to ci się może wydawać i
                      niemożliwe...
                      te energię, którą zużywasz na obserwowanie czy on patrzy na ciebie,
                      czy widzi, czy mowi cześć, czy sie uśmiecha do ciebie czy do innych
                      i z jaka częstotliwością, czy z fajerwerkami mowi czy patrzy;)
                      spożytkuj na obserwacje siebie i pracę nad swoim poczuciem wartości -
                      wtedy nie będziesz miała miliona problemów i problemików, które
                      teraz masz
                      i uzyskasz wewnętrzną wolność, która jest największą siłą - a teraz
                      jesteś całkowicie omotana i zniewolona
                      facet może miec swoje problemy ale jego wybiórcze zachowanie
                      świadczy o buractwie i to manipulanckim i perfidnym buractwie (a to
                      jest najgorszy rodzaj buractwa) - poza tym jeśli on wcześniej
                      krytykował ciebie (i to po zerwaniu przez niego) nawet w żartach ale
                      krytykowal - twoj stroj, wyglad itd. to swiadczy o nim FATALNIE -
                      bardzo dobrze, ze to ukrociłaś - on cię za twoja normalną, zdrową
                      postawę UKARAŁ ignorowaniem i ma wielką frajdę, bo swoją ostatnią
                      rozmową i dopytywaniem się uwteirdziłaś go w tym, że kara odniosła
                      zamierzony skutek - bo cię to dotknęło tak bardzo, że chcesz, zeby
                      było jak dawniej i pewnie miałabyś ochotę nawet go o to prosić;))
                      pan lubi cię dołować i pewnie inne "bliskie" kobiety też - ta
                      odpwoiedź ze choć robi to wybiorczo to cię nie zauważa bo taki byl
                      zalatany czy zamyslony to już jest majstersztyk dolożenia ci
                      a ty dalej rozkminiasz, ze podobno pewne osoby odreagowują na innych
                      bliskich swoje frustracje i ze to swiadczy, ze on jest ci albo ty
                      jestem mu bliska - dla tego hasła (bliskość) jesteś w stanie dać sie
                      lekceważyc i uczestniczyc w takich jakichś chorych gierkach -
                      odetnij się od tego ale nie na zasadzie jak będę go ignorować to sie
                      nie zblaźnię i zrobię tym na nim wrażenie - uwolnij się naprawdę,
                      czyli nie żyj tym co on robi albo nie i dlaczego - a ponieważ masz z
                      tym trudność rada o psychologu od forumowiczek była dobrą
                      podpowiedzią


                      goldie1 napisała:

                      > przyznaje,ze nie umiem sobie poradzic z takim traktowaniem,przez
                      > kogos kto kiedys byl mi bliski:( czuje sie jak smiec i nic
                      niewarty
                      > czlowiek:(

                      • goldie1 Re: DO GOLDIE 10.03.10, 13:26
                        Dziękuje i poczytam to co napisalas jescze kilka razy. Nie rozumiem
                        tylko co znaczylo u ciebie "bliska" osoba i dlaczego zostalam przez
                        niego ukarana za "normalne zachowanie"? Nigdy nie sprowokowal mnie
                        swoimi "zartami" abym i ja mu dowalila cos w jego wyglądzie. Mowilam
                        tylko "hamuj sie z tekstami" Ale nie dzialalo,z tym,ze za kilka dni
                        juz byl mily, normalny, chwilami mu tylko odwalalo..
                        "Zwiazek" zakonczyl sie z jego inicjatywy a mimo to nigdy nie dalam
                        mu odczuc,ze mam uraze. Tylko zauwazylam ,ze im bardziej traktowalam
                        go tak, jakby nic miedzy nami nie zaszlo, (normalny mily ton jak do
                        kolegi, ktorego lubie) to on tym bardziej byl niemily.

                        Postaram sie go jednak traktowac z rezerwa, mowic czesc, ale reszte
                        sobie darowac.
                        • focus35 Re: DO GOLDIE 10.03.10, 14:01
                          piszac osoby bliskie mialam na myśli takie, które są w angazujących
                          emocjonalnie relacjach - nie są to osoby obojętne, neutralne -
                          oczywiście relacja pełna zlych, niszczących emocji - np. krytyki,
                          agresji, poniżania otwarcie lub manipulcyjnie jak najbardziej jest
                          bliska relacją, bo baaardzo angażuje, oj bardzo;) - oczywiście obie
                          strony angazuje - w grę ty poniżasz, a ja jestem w porządku i nie
                          odpowiem tym samym ale dalej jestem w relacji muszą brać udział dwie
                          strony - jedna sama w to nie zagra;)) - dlatego wcale bliskość nie
                          jest jednoznacznie czymś dobrym, pożądanym czy czymś o co należy
                          walczyć albo od czego nalezy uzależniać swoje samopoczucie;))
                          oczywiście to tylko robocza "definicja" bliskości i mozna ją
                          pojmować calkiem inaczej jako otwartość i wspólnotę, potrzebe
                          dzielenia się, intymność, która pojawia się w miarę odłaniania się i
                          powiększania owej bliskości, co owocuje głebszym zrozumieniem,
                          niekoniecznie tylko intelektualnym;), ale to już jest inny poziom...
                          w opisanym przypadku bliskość w sensie zaangażowania emocjonalnego
                          wydaje mi się bardziej adekwatna, bo sądząc po tym co piszesz o
                          waszej relacji intymność tak jak ją opisłam, szanowanie i cenienie
                          drugiej strony w ogóle nie miało miejsca

                          Znów pytasz o niego - a ja zapytałabym dlaczego Ty nigdy nie dałaś
                          się sprowokować do krytyki jego zachowania albo jego cech? Dlaczego
                          nie dałaś mu nigdy odczuć, że masz urazę, że zerwał z Toba, skora ją
                          czułaś? to sa ciekawsze tematy - bo wiele Ci pomogą zrozumieć, jeśli
                          zechcesz na nie faktycznie odpowiedzieć i w ogóle poważniej
                          potraktujesz to co TY czujesz i myślisz a nie to jak oceniaja, jak
                          czują się inni, szczególnie ci, których darzyłaś kiedyś mocnymi
                          emocjami czy uczuciami, na ktorych ci zależało i byli dla ciebie
                          ważni... ich zdanie czy zachowanie nie powinno decydować o tym czy
                          czujesz sie dobrze w swoje skórze czy jak śmieć albo tzw. nikt...

                          "Tylko zauwazylam ,ze im bardziej traktowalam
                          > go tak, jakby nic miedzy nami nie zaszlo, (normalny mily ton jak
                          do
                          > kolegi, ktorego lubie) to on tym bardziej byl niemily."

                          tego nie wiem - może myślał, że będziesz go prosić o wznowienie
                          związku, zabiegać, chodzic zrozpaczona, nie wiem - on z pewnością ma
                          własne problemy emojonalne - kto ich nie ma?:) ale nie zajmowałabym
                          się tym już, rozumiesz...
                          oboje z pewnością nie umiecie się jasno komunikowac o co wam chodzi
                          czy chodziło jak byliście razem - tym bardziej mądry psycholog (choc
                          trudno takiego znaleźć) byłby pomocny - na siebie masz wpływ - na
                          inne osoby nie, więc warto się nieco bardziej zająć sobą
                          powodzenia!


                          goldie1 napisała:

                          > Dziękuje i poczytam to co napisalas jescze kilka razy. Nie
                          rozumiem
                          > tylko co znaczylo u ciebie "bliska" osoba i dlaczego zostalam
                          przez
                          > niego ukarana za "normalne zachowanie"? Nigdy nie sprowokowal mnie
                          > swoimi "zartami" abym i ja mu dowalila cos w jego wyglądzie.
                          Mowilam
                          > tylko "hamuj sie z tekstami" Ale nie dzialalo,z tym,ze za kilka
                          dni
                          > juz byl mily, normalny, chwilami mu tylko odwalalo..
                          > "Zwiazek" zakonczyl sie z jego inicjatywy a mimo to nigdy nie
                          dalam
                          > mu odczuc,ze mam uraze. Tylko zauwazylam ,ze im bardziej
                          traktowalam
                          > go tak, jakby nic miedzy nami nie zaszlo, (normalny mily ton jak
                          do
                          > kolegi, ktorego lubie) to on tym bardziej byl niemily.
                          >
                          > Postaram sie go jednak traktowac z rezerwa, mowic czesc, ale
                          reszte
                          > sobie darowac.
                          • focus35 Re: DO GOLDIE 10.03.10, 14:09
                            przepraszam za literówki czy zjedzone litery:)

                          • goldie1 Re: DO GOLDIE 10.03.10, 14:11
                            nie oddawalam mu ciosów bo sie go ..balam:( bo nie chcialam, zebysmy
                            sie klocili i wnosili toksyke do miejsca pracy...CHCIALAM
                            NORMALNOSCI ale nie udalo sie....

                            Nie, nie prosilam go nigdy o powrot, ani nie zaczynalismy rozmowy na
                            temat co nas lączylo. Zadne z nas. Mimo,iz mnie bolalo, to jakos
                            dalam sobie z tym rade. Bywalo jednak tak,ze zmienial zachowanie na
                            bardziej bliższe, jakby chcial wrocic. byl mily caly dzien, nie
                            dawal spokoju, proponowal podwiezienie do domu, wypad na piwo. ale
                            odmawialam. Ale jednoczesnie bylam mila i lubilam z nim rozmawiac
                            NIGDY GO NIE IGNOROWALAM. Jedno tylko pamietam..w momencie gdy
                            dobrze sie ukladalo miedzy nami, widzial usmiech na mojej twarzy. W
                            pewnym momencie rozmowy, gdy poprosilam go o cos..powiedzial" Nie to
                            nie ma sensu, za duzo nas dzieli"
                            No i zonk... Moje mile nastawienie odebral jako forme podrywu?? A
                            czy ja cos od niego chcialam??
            • niebieski_lisek Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 21:06
              Czytajac twoje wątki muszę przyznać że czasem nie rozumiem kobiet chociaż jestem
              jedną z nich. Po co tracić czas na przemyślenia nad gościem który cię nie
              interesuje?
              • bijatyka Re: Przestań ciągnąć ten wątek... 09.03.10, 21:20
                było dziś o pierdzeniu, dłubaniu w nosie, niemyciu się i szczaniu po
                chałupie. na tym wątku można się dodatkowo zrzygać...
    • oposka Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:33
      kobieto ! odpuść sobie gościa nie chce Cię widzieć to Ty tez NIE ZWRACAJ na niego uwagi po co sie męczysz ? Jesteś zazdrosna o inne koleżanki ? żenada .
      Traktuj go oficjalnie i służbowo z dystansem a będziesz czuła się lepiej . Ogólnie to nie chciałabym miec z takim facetam nic wspólnego
      • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:48
        po prostu juz sama nie wiem czy to ja sie narzucalam, a on nic zlego
        nie zrobil, czy to on zwyczajnie stosuje glupią
        technike "traktowania jak powietrze":(
        • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:49
          taka, ktora zaboli najmocniej
          • anwad Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:59
            Zaczyna mi być Ciebie żal, bo Ty naprawdę już straciłaś kontrolę nad tym, co robisz. Zrozum, że każdy, kto Ci tutaj radzi, chce dla Ciebie dobrze, nawet jeśli mówi to w ostrych słowach. Naprawdę jedynym wyjściem dla Ciebie jest tylko zignorowanie tego człowieka, jakiś czas będzie trudno, ale w końcu odzyskasz wolność. Nie odciągaj tego w czasie, bo tylko tracisz czas, życie Ci ucieka pomiędzy palcami
            • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 10.03.10, 12:49
              juz mi zalezy tylko na tym,zeby jakos zapomnial o tym...Czy pomoze
              jak zaczne go ignorowac?
              • praktyczna Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 10.03.10, 13:56
                goldie1 napisała:

                > juz mi zalezy tylko na tym,zeby jakos zapomnial o tym...Czy pomoze
                > jak zaczne go ignorowac?

                NIE!! ale nam pomoze jak Ty zaczniesz nas ignorowac :P
            • goldie1 Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 10.03.10, 16:05
              odpisalam, dzieki./
        • dostaneszalu Re: Porozmawiałam z panem"ignorującym" mnie... 09.03.10, 21:55
          Narzucałaś się...naprawde
          nie analizuj juz tego, naprawde....
          on Cie olał, mówi Ci ze Cie nie zauważa...
          Poniżasz sie, zawsze to sobie przypomnij jak go zobaczysz i sobie powiedz; ze masz swoja godnosc i sie nie odzywaj, nie zaczepiaj..plisssss
    • kadfael Od 24 godzin 09.03.10, 22:05
      zamiast zając się czymś pozytecznym, miłym, zabawnym, pójśc na piwo,
      do kina itp. Ty roztrząsasz przypadek jakiegoś gostka, który Cie
      ignoruje.
      W oczy się rzuca, że TY cały czas jesteś w nim zakochana, ale równie
      mocno rzuca się to, że on Cię ma w d...

      Kobitko tego kwiatu jest pół światu! A Ty w końcu wpędzisz się w
      chorobę psychiczną! Daj sobie spokój!
      • goldie1 Re: Od 24 godzin 10.03.10, 12:48
        dalam spokoj...ale czy jest szansa ,ze on zapomni,ze o to wogole
        spytalam? zla jestem na siebie
        • marguyu Re: Od 24 godzin 10.03.10, 13:42
          Jest.
          Pod warunkiem, ze sama przestaniesz o tym myslec i przywiazywac
          jakakolwiek uwage do tego zdarzenia.
          Cool, badz naturalna. W koncu nic sie nie wydarzylo. Gdyby do tego
          nawiazal odpowiedz jednym zdaniem: naprawde wziales to na serio?
          Koniec rozmowy.
          • marguyu Re: Od 24 godzin 10.03.10, 13:43
            tfuj, bodaj mi pypec na palcach wyskoczyl! ma byc:
            Pod warunkiem, ze sama przestaniesz o tym myslec i przywiazywac
            > jakakolwiek uwage do tego zdarzenia
            • goldie1 Re: Od 24 godzin 10.03.10, 13:48
              dzięki:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka