Gość: m Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.brpo.gov.pl 24.02.04, 14:44 no to sie usmiałam...troche na smutno... pachnie mi tu, ze ani to nie o milosci, ani to nie literatura, ani nie oczytana intelektualistka... Ale...jak na taką byle jaką zmanierowaną to może nie jest najgorsza ? Moze jednak przeczytam ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biki Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.04, 08:08 ksiazke przeczytalam dwa dni po wydaniu. i bardzo sie zawiodlam. nie dlatego ze jest "przeintelektualizowana" (sama czasami mam podobne problemy egzystencjalne), nie dlatego ze jest "belkotem" (ksiazka maslowskiej - ktora bardzo lubie - jest trzy razy bardziej pojechana, jesli chodzi o sposob prowadzenia narracji). w ksiazce brakuje mi polotu, swierzosci, dystansu, gry. czytam kolejne rozdzialy i nie dowiaduje sie niczego nowego. sa tylko powtarzane schematy. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.acn.waw.pl 25.02.04, 11:11 Dla mnie jest przeegzaltowana, ten styl jest malo strawny. Wiem jednak, ze gdybym miala 20 lat tobym sie zafascynowala. Wiele mlodych dziewczyn ma taki strumien swiadomosci- mnostwo odczuc, spostrzezen, refleksji na raz, na zadnej nie mozna sie zatrzymac dluzej+ nieraz ciekawe,pelne wrazliwosci obserwacje i niekiedy oryginalne metafory. Nie dziwie sie, ze ksiazka ma czytelnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alice Re: Miłość w czasach warszawki IP: 172.20.6.* 25.02.04, 15:07 Jakze niestosowne wydaje mi sie porownanie odrzuconego kochanka do wieznia w Dachau!.... Dorota Maslowska wydaje sie byc przy A.Drotkiewicz wulkanem inteligencji.Uznanie dla Doroty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Miłość w czasach warszawki IP: 172.20.6.* 27.02.04, 11:31 Jesli sie nie potrafi tak po prostu wyrzucac papierkow po batonikach, powinno sie najpierw dorosnac. Nie nalezy tez uzywac metafor wieziennych w stosunku do spraw o innym kalibrze. Ale do tez trzeba wczesniej dojrzec. Opis zawartosci torebki 22-letniej autorki jest za to dosc plastyczny. Najbardziej zainteresowal mnie ow szosty estonski blyszczyk. Dlatego tylko tu pisze, nie moge wytrzymac nie majac wiedzy na temat estonskich firm kosmetycznych. Moim pragnieniem jest posiadac w terebce rzeczy takie, jak ma jak slawna debiutantka. Jakaz wiec to firma? O debiucie, przez swa prowincjonalnosc nawet nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
aguszak Re: Miłość w czasach warszawki 27.02.04, 12:05 Nie czytałam książek ani Doroty M. ani Agnieszki D, ale pomimo negatywnych opinii w tym wątku sądzę, że... dobrze, że w ogóle ktoś jeszcze pisuje w naszym kraju i dobrze, że robią to młodzi ludzie. Wierzę w nich, choć rzeczywiście za wcześnie na wielką multimedialną karierę - zawsze jest obawa, że spoczną na laurach. Wg mnie z wywiadu wcale nie wynika manieryczność autorki, ale jej zagubienie, niepewność i potrzeba wsparcia - jakieś małe kompleksy, ale moim zdaniem powinna się oderwać od Masłowskiej, żeby nie stać się jej cieniem. Pozdrowionka :) Odpowiedz Link Zgłoś
honeytea ROTFL 04.03.04, 21:54 a ja, patrzac na egazltacje i kwiecistosc tekstu, mysle sobie ze Drotkiewicz to wspolczesna Rodziewiczowna - i oczywiscie jestem bardzo dumna z siebie, ze to wymyslilam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KLAUS TROFOB Re: Miłość w czasach warszawki IP: 172.20.6.* 15.03.04, 14:18 DNO. NIC NIE PIOWIEDZIAŁA DEKO SIE WYKREOWAŁA I JUŻ ZGRYWA GWIAZDĘ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. Re: Miłość w czasach warszawki IP: 172.20.6.* 15.03.04, 21:46 protestuję przeciw jawnej profanacji (dotyczy porównania - z całym szacunkiem - Doroty Masłowskiej do Bjork) ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gumiś Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.crowley.pl 22.09.04, 00:25 Wyczuwam jakieś inteligenckie kompleksy. Na każdym kroku Dorotkiewicz podkreśla, że słucha muzyki, czyta książki, chodzi do kina, na wernisarze. Przecież gdy ktoś ma choć kawałek rozumu i czegoś do powiedzenia, nie musi ciągle przekonywać innych do tego i ciągle szukać dowodów na potwierdzenie. Książka napisana przez nią jest niczym innym jak bełkotem. Nawet jeżeli dzisiejszym czasom towarzyszy chaos to do wprawnego pisarza należy oddzielenie ziaren od plew i przekazanie tego czytelnikom. Nie mówię, żeby przekaz był koniecznie zrozumiały, ale musi być treść. Ja też czuję się na siłach napisać kilkaset stron o niczym. Kilkanaście metrów kwadratowych zapełnionych słowami, cytatami, myślami, które wleciały przed chwilą przez okno. Jeżeli jedynym celem publikacji czegoś takiego jest moda, tak jak trendy jest posiadanie super odkurzacza z tiwi marketu to już więcej się nie czepiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: OLB U2 to wstyd?! IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.05, 09:44 Jeśli ta dziewczyna uważa(ła), że słuchać U2 to wstyd, to jest chyba lekko skrzywiona! :| Nie wiem, czy powinni wydawać jej książkę, bo tam są pewnie same herezje... Ja sam strasznie się noszę z tym, że słucham U2, ot co :P. Jestem inny i strasznie mnie to cieszy, że nie słucham całej tej muzyki New Age, tj. rap'u, techno czy też linkinów i bizkitów albo innych evanescence. Pozdrawiam and remember, U2 r0x! ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:49 Miałam w liceum kilka koleżanek pokroju Masłowskiej czy Dorotkiewicz. Gó..ary gardzące "pustym" życiem ludzi, słuchających muzyki prostszej niż Radiohead i oglądających filmy mniej skomplikowane niż Lynch. Dla nich to byli dresiarze - głąby. W ich towarzystwie nie wolnobyło powiedzieć, że lubisz kino rozrywkowe, bo to obciach! Te panienki pisały swoje wypociny do szuflady, uważając, że "poezji nie trzeba rozumieć, tylko trzeba ją czuć". Pieniądze, markowe produkty i piwo za więcej niż 2,50 są be - tylko burżuje z wypranymi mózgami to uznają, nie zdają sobie sprawy, że to ogranicza ich wolność. To jest właśnie takie myślenie. "Jestem taką indywidualistką, gdzie tej szarej masie do mnie" - banalne i żałosne, radzę oczka otworzyć nieco szerzej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gideonsson Re: Miłość w czasach warszawki IP: *.vgregion.se 03.02.05, 14:51 Myszko, jestem dumna z Ciebie. Dzielnie sobie radzisz. Wazne jest wnetrze czlowieka i w nim jest moc. Nigdy nie gnij sie przed glupota. Kram Odpowiedz Link Zgłoś