strnova
31.03.10, 19:04
Zaczęło się od tego, że mój synek przyleciał kiedyś, że w oknie naprzeciwko
pan wali konia. Akurat siedzieliśmy z teściami przy obiedzie, wstyd mi się
zrobiło jak nie wiem co, bo oni dziwnie się na mnie spojrzeli. Myślałam, że to
takie dziecięce fantazje.
Wieczorem zapytałam go o co chodzi i powiedział, że w bloku obok stał pan i
walił konia. On ma taką dziecięcą lornetkę i przez nią patrzy z okna, ja też
spojrzałam i rzeczywiście zobaczyłam, że tam facet chodzi nago po mieszkaniu.
Następnego dnia on rzeczywiście stał przy oknie i się onanizował. Bez ubrania.
Zadzwoniłam na straż miejską, ale oni się zaczęli śmiać i zapytali tylko po co
go podglądam przez lornetkę. On w ogóle jest jakiś dziwny, bo chodzi nago po
mieszkaniu albo siedzi nago w fotelu i chyba ogląda telewizję. A raz stał nago
i rozmawiał przez telefon. Zboczeniec jakiś naprawdę. Raz to nawet wywieszał
na balkonie pranie nago.
Nie wiem czy iść do niego i mu powiedzieć, żeby przestał? Trochę się boję, a
męża nie wyśle, bo jeszcze go pobije, bo on strasznie nie lubi pedałów i
innych zboczeńców. Jeszcze mu o tym nawet nie mówiłam. Nie znam tego faceta
zupełnie, zresztą co mu powiem, że widziałam go przez lornetkę? A może jednak
powiedzieć mężowi? Boję się o nasze dziecko.
ps. Skąd 6-letnie dziecko zna wyrażenie "walić konia"?
Na razie zabrałam synkowi lornetkę, ale płacze i chce z powrotem.