carmelax
01.04.10, 15:18
Jestem jednostką aspołeczną ;-)
Nie cierpie się grupować , integrować , spoufalać z przypadkowymi ludzmi, na
palcach jednej ręki mogę wymiec bliskie mi osoby w tym mężą i z nimi się 3 mam
, reszte traktuje z uprzejmym dystansem , taka już jestem.
Problem w tym że na pierwszy rzut oka muszę chyba budzić pozytywne emocje bo
wciąż ktoś się do mnie przyczepia i tak np. co zmienie miejsce zamieszkania
zaczepiają mnie jakieś sąsiadki bo chcą plotkować ,w pracy klienci
przyczepiają sie do mnie i próbują schodzic na prywatne rozmowy ,zwierzenia ,
starsze panie na przystankach i mogłabym tak wymieniac... nie mam ochoty na
tego typu spoufalanie więc subtelnie gaszę co zaczyna mnie męczyć , marze żeby
dali mi spokój.
Czy Wy miewacie takie sytuacje ?