peggi
24.02.04, 09:28
Jestem od 5-ciu lat mezatka. Mamy jedno dziecko, 3 latka. Wyszlam za meza bo
bardzo sie kochalismy. Dobrze rozumielismy. Do tej pory po za mezem nie
widzialam innych fecetow. Ale wlasnie od kilka miesiecy w moim zyciu pojawil
sie ktos, o kim nie moge zapomniec. Wiem, ze i on o mnie mysli.
Razem z mezem chodzimy na silownie, on jest wspolwlascicielem i zarazem
trenerem. Od kiedy sie poznalismy czesto sie usmiecha. Specjalnie (takie mam
wrazenie) czesciej wypytuje mojego meza o rozne sprawy zwiazane z kasa
chorych (moj maz jest pracownikiem kasy chorych). Do mnie sie usmiecha ,
puszcza oczka, czasami na dluzej zawiesi wzrok. Jednak pozniej oniesmielony
unika mojego przez chwile.
On jest jeszcze sam. Nie ma nikogo. Raz powiedzial do mojego maza, ze chce
sobie nareszcie kogos poszukac. Moj maz w zartach zaproponowal moja siostre,
on zapytal "czy wyglada tak dobrze jak ja?". Wiem, ze mu sie podobam. Ale czy
to ma cos do znaczennia?
Jestem szczesliwa w dotychczasowym zwiazku. Czesto brakuje mi tylko ciepla i
seksu. Ale nie chcialabym ranic dziecka i mojego maza.
Poczulam sie jak zwariowana nastolatka. Niestety, jest to dla mnie powazny
problem.
Poradzcie prosze.
Pozdrawiam
Pegg