Faceci na bok.

14.04.10, 20:10
Mężczyźni nigdy się mną nie interesowali.
Cierpiałam z tego powodu, bo jak większość kobiet chciałam mieć
partnera, dziecko.
Nie zliczę nocy jakie przepłakałam z tego powodu.
Jednak powiedziłam sobie dość.
Zamiast dziecka mam psa, zamiast penisa kupie sobie wibrator.
Będę realizować się zawodowo, znajdę sobie ciekawe zainteresowania.
Jakoś to będzie.
Ja nie istnieje dla facetów, a oni nie będą istnieć dla mnie.
    • ultraviolet6 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:14

      >a oni nie będą istnieć dla mnie.
      Jasne...
    • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:14
      Taaa jasne...teraz tak piszesz, a gdy tylko pojawi się jakiś facet zaczniesz
      zupełnie co innego gadać.
    • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:16
      chwalisz się czy żalisz?

      Mam wrażenie,że u Ciebie to przejaw desperacji,a nie świadomego wyboru,więc
      chyba się żalisz...
      • dystansownik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:26
        > Mam wrażenie,że u Ciebie to przejaw desperacji,a nie świadomego wyboru,więc
        > chyba się żalisz...

        To samo pomyślałem. Autorka próbuje sobie wmówić, że tego chce, bo uważa, że nie
        ma wpływu na tą sytuację i pewnie tak jej łatwiej będzie ją zaakceptować. :P
        • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:49
          > To samo pomyślałem. Autorka próbuje sobie wmówić, że tego chce, bo uważa, że ni
          > e
          > ma wpływu na tą sytuację i pewnie tak jej łatwiej będzie ją zaakceptować. :P

          dokładnie,tyle,próbuje na siłę wmówić sobie i reszcie świata,że jest szczęśliwa
          z takim stanem rzeczy...
          ale mówienie o tym w ten sposób raczej o pogodzie ducha nie świadczy...
          • dystansownik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 22:43
            > ale mówienie o tym w ten sposób raczej o pogodzie ducha nie świadczy...

            Też tak sądzę. W sumie przypomina mi trochę tym tzw. wampira energetycznego,
            czyli kogoś kto ciągle narzeka, widzi świat w szarych barwach i mówi o tym
            wszystkim na około. Zwykle takie osoby sprawiają, że w ich towarzystwie człowiek
            sam zaczyna popadać w depresję i nic mu się nie chce. Mogę się oczywiście mylić,
            ale po tym co pisze jakoś obraz takiej osoby pojawia mi się w wyobraźni. :P
            • zmienna_elfka Re: Faceci na bok. 15.04.10, 12:10
              E tam, czepiacie się dziewczyny. Jeśli jej naprawdę łatwiej będzie
              żyć z wiarą w to, że dobrze jest być samemu, to czemu ma tak nie
              myśleć?? Osobiście wychodzę z założenia, że jeśli cokolwiek ma nam
              ułatwi życie to proszę Cię bardzo... róbmy sobie ułatwienia :)
              Pozdrawiam,
              • bea-11 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 21:53
                Ja doskonale wiem, że lepiej być w parze niż samotnym.
                Jednak jeśli nie mogę tego stanu zmienić to nie pozostaje nic innego
                jak to zaakceptować.
                • raohszana Re: Faceci na bok. 16.04.10, 03:18
                  Bo ja wiem, czy to tak lepiej być w parze? Inaczej po prostu.
      • k2i jasne 18.04.10, 15:47
        jak bym słyszał moją do niedawna mega otyłą koleżankę która mówiła że ma w nosie facetów i że nie chce mieć dzieci i takie tam, no i jednego po 30stce spotkała to teraz i dla niego schudła z 30kilo wyszła za niego i nawet w ciąży od niedawna z nim jest:D
        • raohszana Re: jasne 18.04.10, 16:47
          A to dowód na ...? :P
    • cich-awoda Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:18
      gdyby to było takie proste...
    • magnusg Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:19
      A co z toba nie tak?Wygladasz jak feministka czy o co chodzi, ze zaden cie nie
      chce?:)
      • bodum Re: Faceci na bok. 15.04.10, 18:36
        a jak wygląda feministka? :O
    • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:19
      bea-11 napisała:

      > Ja nie istnieje dla facetów, a oni nie będą istnieć dla mnie.

      basta!
      • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:22
        haha i foch!
        zabiera zabawki i idzie do innej piaskownicy :D
        • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:28
          hermina25 napisała:

          > haha i foch!
          > zabiera zabawki i idzie do innej piaskownicy :D

          ja też ciągle sobie obiecuję, że już nie będę palił :)

          teoretycznie może żyć bez faceta, nawet może mieć dziecko, tylko po co?
          • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:36
            Wylewa żale by zwrócić na siebie uwagę,

            > teoretycznie może żyć bez faceta, nawet może mieć dziecko, tylko po co?

            Nie warto pozbawiać się przyjemności;)
            • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:39
              lolcia-olcia napisała:

              > Nie warto pozbawiać się przyjemności;)

              podobno faceci służą nie tylko do seksu, nigdy w to nie wierzyłem :)
              • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:44
                hahaha do seksu i do wielu innych rzeczy:) czasem się przydajecie;p
                • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:47
                  lolcia-olcia napisała:

                  > hahaha do seksu i do wielu innych rzeczy:) czasem się przydajecie;p

                  dobrze, że nie siejesz kłamliwej propagandy, że jesteśmy już niepotrzebni
                  • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:54
                    Nic nie zyskam cytując kłamliwe frazesy, nie jesteśmy samowystarczalne,
                    potrzebujemy mężczyzn, kobiety prowadzą pasożytniczy tryb życia...
                    • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:01
                      lolcia-olcia napisała:

                      > kobiety prowadzą pasożytniczy tryb życia...

                      zaraz cię zjedzą, że ujawniasz kobiece tajemnice
                      • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:03
                        haha nie boję się, nie napisałam nieprawdy
                        • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:07
                          lolcia-olcia napisała:

                          > haha nie boję się, nie napisałam nieprawdy

                          za ujawnianie kobiecych sztuczek możesz być wbita na pal przez tutejsze harpie
                          • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:12
                            taaa ma siedzieć i nie odzywać się;p tak się nie da, pala nie boję się;) znam
                            gorsze tortury
                            • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:16
                              lolcia-olcia napisała:

                              > pala nie boję się;)

                              dlaczego mnie to nie dziwi? ;)
                              • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:17
                                Hrabio to w ramach samowystarczalności już zostało uargumentowane;D
                                • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:28
                                  lolcia-olcia napisała:

                                  > Hrabio to w ramach samowystarczalności już zostało uargumentowane;D

                                  udokumentuj to odpowiednim filmikiem ;)
                    • jan_hus_na_stosie Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:01
                      lolcia-olcia napisała:

                      > kobiety prowadzą pasożytniczy tryb życia...

                      wolałbym symbiozę :/
                      • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:04
                        Janku tak by było wygodnie... niestety często jesteśmy gorzej wynagradzane, a i
                        w ramach słabszej płci nie dorównamy we wszystkim mężczyznom niestety :/
                        • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:09
                          eee,nie zgodzę się
                          ,ja mam niższe wynagrodzenie niż mój facet,ale na nadgodzinach i dobrych
                          wynikach w pracy,zarabiam tyle samo :)
                          tyle,że coś za coś,ale nie przeżyłabym wyższych zarobków mojego faceta
                          ambicjonalnie.
                          • jan_hus_na_stosie Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:12
                            hermina25 napisała:

                            > tyle,że coś za coś,ale nie przeżyłabym wyższych zarobków mojego faceta
                            > ambicjonalnie.


                            czyli jak twój facet awansuje to go rzucisz? biedaczek ;D
                          • lolcia-olcia Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:15
                            Masz rację...nadgodzinami i ja osiągam dochody wyższe niż moi znajomi/koledzy.
                            Wolę więcej popracować a zarobić... niż leżeć plackiem i płakać, że tylko tyle
                            mam pieniędzy...
                  • skarpetka_szara Re: Faceci na bok. 15.04.10, 16:50
                    Pewnie ze potrzebujemy facetow. Czasami trzeba ciezkie przedmioty
                    przeniesc :p

                    wicehrabia.julian napisał:

                    > lolcia-olcia napisała:
                    >
                    > > hahaha do seksu i do wielu innych rzeczy:) czasem się
                    przydajecie;p
                    >
                    > dobrze, że nie siejesz kłamliwej propagandy, że jesteśmy już
                    niepotrzebni
                    >
          • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:36
            wicehrabia.julian napisał:

            > ja też ciągle sobie obiecuję, że już nie będę palił :)

            cholera ja też ,tłumaczę się stresem i pracą :D
            a tak szczerze-szmata nie charakter :P

            > teoretycznie może żyć bez faceta, nawet może mieć dziecko, tylko po co?

            jeśli to świadomy wybór to można...

            ale jeśli nie ma możliwości założenia rodziny mimo,że bardzo się tego chce,to
            już frustracja widoczna u autorki wątku
            • wicehrabia.julian Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:40
              hermina25 napisała:

              > a tak szczerze-szmata nie charakter :P

              nie bądź dla siebie taka surowa, nikotyna uzależnia silniej niż heroina
              • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:47
                eeeh,jasne,ale to nie wytłumaczenie,tym bardziej,że mam astmę ,jednak nie
                przeszkadza mi to palić od prawie 10 lat :/

                pewnie jeśli będą się przygotowywać do ciąży ,to rzucę :)
                ale to dalekobieżne plany :]
    • kitek_maly Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:26

      Obawiam się, że niestety chłopcy tego nawet nie zauważą, skoro mieli do Ciebie
      taki stosunek jak piszesz.
    • izabellaz1 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:29
      A nie możesz mieć psa i penisa?
      • magnusg Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:36
        w jednym?
        • izabellaz1 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:39
          magnusg napisał:

          > w jednym?

          w sumie psi jęzor jest bardzo sympatyczny...i nie byłoby porozrzucanych skarpetek...
          • hrabia.barry.kent Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:55
            > w sumie psi jęzor jest bardzo sympatyczny...i nie byłoby porozrzucanych skarpetek...

            Opowiesz nam wiecej o tych doswiadczeniach?
            • izabellaz1 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:59
              hrabia.barry.kent napisał:

              > Opowiesz nam wiecej o tych doswiadczeniach?

              O jęzorze, orgazmach czy skarpetkach?
              • hrabia.barry.kent Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:32
                Zacznij od jezora.
    • dystansownik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:32
      > Mężczyźni nigdy się mną nie interesowali.

      Zapewne nie Tobą jedyną. Get over this. :P

      > Cierpiałam z tego powodu, bo jak większość kobiet chciałam mieć
      > partnera, dziecko.

      Chyba cierpisz nadal. Wmówienie sobie czegoś innego raczej nie pomoże.

      > Nie zliczę nocy jakie przepłakałam z tego powodu.

      A jaki tu jest powód do płaczu??

      > Zamiast dziecka mam psa, zamiast penisa kupie sobie wibrator.

      Chcesz dziecko? Daj się zapłodnić pierwszemu lepszemu facetowi. Tylko ani
      dziecko, ani nawet ten pies za bardzo nie poprawią Twojej sytuacji.
      Ale wibrator to dobry wybór. Choć jak do tych celów chciałabyś faceta, to na
      pewno nie miałabyś problemów ze znalezieniem jakiegoś chętnego.

      > Będę realizować się zawodowo, znajdę sobie ciekawe zainteresowania.
      > Jakoś to będzie.

      A w międzyczasie staniesz się zrzędliwą starą panną, którą będzie zżerać
      narastająca latami frustracja.

      > Ja nie istnieje dla facetów, a oni nie będą istnieć dla mnie.

      Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Podejrzewam, że z braku facetów jeszcze bardziej
      będziesz się oglądała za nimi i wzdychała, że żaden nie jest Twój. :P
      • bea-11 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 22:03
        Tego się obawiam, że na starość zdziwaczeje.
        Pewnie, że zamiast wibratora chciałabym faceta, ale ja naprawde nie
        potrafię sobie nikogo znaleźć mimo, że chce (chciałam).
        Chyba więc lepiej się nie łudzić i zając innymi rzeczami.
        Już się oglądam za facetami i wzdycham, czemu chociaż jeden się mną
        nie zainteresuje.
        • dystansownik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 22:40
          > Już się oglądam za facetami i wzdycham, czemu chociaż jeden się mną
          > nie zainteresuje.

          Jeśli bardzo brzydka nie jesteś (nic o tym nie piszesz i nie mam jak tego
          ocenić), to zapewne problem tkwi w charakterze, co w sumie widać po Twoim
          podejściu do tej sprawy. Nic tylko pesymizm i narzekanie, a tak naprawdę nikt
          nie lubi słuchać takich "wampirów energetycznych". Popracuj może nad swoim
          podejściem do świata i facetów.

          Btw ile masz lat, że już tak rozpaczasz nad brakiem faceta??
          • bea-11 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 22:49
            Powiedzmy, że można mnie już starą panną nazwać.
            Brzydka nie jestem, marudna też nie, własnie dlatego pisze na forum,
            żeby nie truć głowy znajomym.
            Sam nie wiem co we mnie takiego jest, że dla facetów jestem nie
            atrakcyjna.
            Dlatego chyba łatwiej pogodzić się z sytuacją.
            • dystansownik Re: Faceci na bok. 15.04.10, 00:43
              To może trzeba jeszcze nad sobą popracować, a na pewno jeszcze próbować?? Po co
              od razu się tak poddawać.
              Wiesz, jak w rzeczywistości nie jesteś ani brzydka, ani marudna, to na pewno
              musi Ci się w końcu trafić jakiś w miarę porządny facet. W razie czego i tak
              zawsze lepiej żyć z nadzieją, że może być lepiej, niż bez niej uważając, że może
              już być tylko gorzej. :)
              • raohszana Re: Faceci na bok. 16.04.10, 03:22
                dystansownik napisał:

                > Wiesz, jak w rzeczywistości nie jesteś ani brzydka, ani marudna, to na pewno
                > musi Ci się w końcu trafić jakiś w miarę porządny facet. W razie czego i tak
                > zawsze lepiej żyć z nadzieją, że może być lepiej, niż bez niej uważając, że moż
                > e
                > już być tylko gorzej. :)

                A tam, robisz jej niepotrzebnie nadzieję - Ty wiesz, jak mało jest porządnych
                facetów?! Też szukałam i nie znalazłam :P
                • dystansownik Re: Faceci na bok. 16.04.10, 10:22
                  > A tam, robisz jej niepotrzebnie nadzieję - Ty wiesz, jak mało jest porządnych
                  > facetów?! Też szukałam i nie znalazłam :P

                  Podejrzewam, że to kwestia indywidualnych wymagań i definicji "porządnego
                  faceta", ale przecież jest jeszcze sporo porządnych i wolnych facetów.
                  Oczywiście to też zależy zapewne od przedziału wiekowego na jaki patrzymy.
                  Podejrzewam, że po prostu jak widzicie większość zajętych, to automatycznie
                  ekstrapolujecie to na wszystkich, uznając, że nie ma ani jednego wyjątku. :P
                  • raohszana Re: Faceci na bok. 16.04.10, 12:31
                    Jakie, zaraza, wy? Towarzyszu, nie ten system :P
                    No, dobra, jak czytam wątki forumowe, to wychodzi, że mam przyduże wymagania, bo
                    'nie pije i nie bije' to dla mnie za mało coby się zakochać.
                    Nie wiem, jakie wymagania ma bea - ale lepiej niech się da przyjemnie zaskoczyć
                    niż weźmie za wściekłe szukanie tych porządnych, bo nastraszy i całe stado
                    ucieknie ;)
                    • dystansownik Re: Faceci na bok. 16.04.10, 15:28
                      > 'nie pije i nie bije' to dla mnie za mało coby się zakochać.

                      Bez przesady, ale sama pewnie przyznasz, że Twoich wymagań zbyt wielu facetów
                      nie spełnia. Zwykle wynika to z nakładania wielu pojedynczych wymagań tworząc
                      rzadko spotykaną kombinację. Ewentualnie wymagania główne masz wysokie do tego
                      stopnia (nie twierdzę oczywiście, że nie słusznie, nie warto zaniżać
                      standardów), że faceci, którzy je spełniają są zbyt łakomymi "kąskami" żeby byli
                      wolni.
                      Prosta sprawa popytu i podaży. Facetów, których poszukujecie jest mniej niż
                      poszukujących ich kobiet. Trzeba albo zmienić wymagania jakie im się stawia,
                      albo zacząć stosować bardziej agresywną politykę zdobywania. Ewentualnie można
                      się pogodzić z tym jaka natura jest niesprawiedliwa, że stworzyła takie
                      uwarunkowania w społeczeństwie i do końca życia być starą panną bez perspektyw
                      na znalezienie faceta. ;)
                      • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 00:51
                        dystansownik napisał:
                        Ewentualnie można
                        > się pogodzić z tym jaka natura jest niesprawiedliwa, że stworzyła takie
                        > uwarunkowania w społeczeństwie i do końca życia być starą panną bez perspektyw
                        > na znalezienie faceta. ;)
                        I to akuratnie próbuje zrobić autorka wątku - a Ty jej sugerujesz, że fajni
                        faceci są i bidula się zupełnie pogubi ;)

                        A teraz już poważniej - zgadzam się co do reszty. Myślę, że cały problem wynika
                        nie z tego, że takich mniej czy zajęci - a zwyczajnie w całej tej ludzkiej
                        ciżbie świata to o wiele trudniej wyłowić pasujące jednostki.
                        • dystansownik Re: Faceci na bok. 17.04.10, 11:19
                          > I to akuratnie próbuje zrobić autorka wątku - a Ty jej sugerujesz, że fajni
                          > faceci są i bidula się zupełnie pogubi ;)

                          Tą opcję podałem raczej jako ewentualną, najgorszą, możliwość. Jak się zgubisz w
                          lesie, to też masz wybór, możesz iść szukać wyjścia lub usiąść uznając, że
                          szukanie nie ma sensu, pogodzić się ze swoim "losem" i w końcu umrzeć z
                          pragnienia lub głodu. Jeśli umiesz sobie radzić w takich warunkach, to nawet
                          możesz tam zamieszkać i spędzić resztę swojego życia. Tylko czy nie o wiele
                          lepszym rozwiązaniem jest szukać wyjścia aż do skutku??

                          > A teraz już poważniej - zgadzam się co do reszty. Myślę, że cały problem wynika
                          > nie z tego, że takich mniej czy zajęci - a zwyczajnie w całej tej ludzkiej
                          > ciżbie świata to o wiele trudniej wyłowić pasujące jednostki.

                          Tylko sporo tu zależy od podejścia. Jak ktoś wierzy w bajki o przeznaczeniu, to
                          teoretycznie nie ma problemów niezależnie od "dostępności" płci przeciwnej, bo
                          powinien wierzyć, że wystarczy mu jedna jednostka, która gdzieś tam czeka.
                          Jednak z czasem takie złudzenia zwykle mijają. Wtedy raczej sensowniejsze jest
                          podejście w oparciu o kompatybilność, czyli szukanie osoby która najbardziej
                          pasuje z dostępnych jednostek. W takim przypadku i więcej możliwości, tym
                          lepiej, bo łatwiej kogoś znaleźć.
                          • bea-11 Re: Faceci na bok. 17.04.10, 11:30
                            Szukać wyjścia aż do skutku?
                            Tylko ja naprawdę nie wiem co mogę zrobić by zmienić swoją sytuacje.
                            Skoro nikt się mną nie interesuje to gdzie i kogo mam szukać.
                            Chyba lepiej pozbyć się złudzen, nadziei i oswoić się z sytuacją
                            taką jaka jest?
                            • dystansownik Re: Faceci na bok. 17.04.10, 11:42
                              > Chyba lepiej pozbyć się złudzen, nadziei i oswoić się z sytuacją
                              > taką jaka jest?

                              Klasyczne życiowe podejście przyszłych samobójców. :P

                              > Szukać wyjścia aż do skutku?
                              > Tylko ja naprawdę nie wiem co mogę zrobić by zmienić swoją sytuacje.
                              > Skoro nikt się mną nie interesuje to gdzie i kogo mam szukać.

                              Może warto pomyśleć nad przyczynami zanim się przystąpi do szukania rozwiązania.
                              Czemu Tobą się nikt nie interesuje? Co z Tobą jest nie tak? Czy może w Twoim
                              otoczeniu są stale ci sami faceci, którzy się Tobą nie interesują?
                              Niektórzy uważają, że najłatwiej jest się od razu poddać.
                              • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 12:24
                                To przyszli samobójcy się pierwej oswajają? Wydawało mi się, że prędzej
                                idealistycznie nie godzą na złe traktowanie przez los ;)

                                Coś mi się widzi, że bea-11 jednak faktycznie uskutecznia model wedle Twojej
                                wizji, nie mojej - ale ten z przeznaczeniem. Jakaś bierność bije z jej postów,
                                takie oczekiwanie na cud trochę. Wiem, wiem, mogę źle wyniuchać, ale tak mi się
                                zdaje.

                                Pytanie do autorki - a co TY robisz, jak ktoś Cię zainteresuje?
                                • bea-11 Re: Faceci na bok. 17.04.10, 12:35
                                  Dobrze Ci się zdaje, jestem bierna i czekam na cud.
                                  Wynika to z tego, że nie mam pomysłu co innego mogę zrobić.
                                  Nie potrafię adorować facetów, dać do zrozumienia, że mi się ktoś
                                  podoba.
                                  Dlatego machnęłam na to wszystko ręką.
                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 17.04.10, 12:40
                                    > Dobrze Ci się zdaje, jestem bierna i czekam na cud.
                                    > Wynika to z tego, że nie mam pomysłu co innego mogę zrobić.
                                    > Nie potrafię adorować facetów, dać do zrozumienia, że mi się ktoś
                                    > podoba.

                                    To może spróbuj w internecie poszukać. Załóż profil na jakimś portalu randkowym
                                    i zobacz co z tego wyjdzie. Osobiście nie jestem entuzjastą takiego
                                    poszukiwania, ale niektórym przynosi efekty, a na pewno ułatwia "start" znajomości.
                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 13:38
                                    Ale wiesz, że cuda to rzadko same przychodzą? ;)
                                    A tylko przy facetach masz taki paraliż czy w ogóle przy ludziach?
                                    • bea-11 Re: Faceci na bok. 17.04.10, 14:00
                                      Wiem, że cuda rzadko same się zdarzają.
                                      Tylko przy facetach w kontaktach damsko-męskich.
                                      Na stopie koleżeńskiej nie ma problemu.
                                      Nigdy nie potrafię wyjść poza relacje koleżanka-kolega.
                                      • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 17:25
                                        Że się jeszcze bardzo niedyskretnie zapytam - a czy byłaś kiedyś w związku?
                                        Jeśli tak, to jak wtedy wyszło?
                                        Myślałaś kiedyś o tym, żeby się na poważnie zająć zlokalizowaniem przyczyny tej
                                        blokady i przełamaniem jej?
                                        • bea-11 Re: Faceci na bok. 17.04.10, 22:35
                                          Nie byłam w związku.
                                          Myślę, że ta blokada wynika z tego, że faceci się mną nie
                                          interesowali i w związku z tym mam małe doświadczenie w tym
                                          względzie.
                                          To jest takie błędne koło, nie interesują się mną więc ja coraz
                                          bardziej zamykam się w sobie.
                                          • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 22:51
                                            Czyli model 'Księżniczka w wieży' i czekanie na księcia... Zdarza się to [ mówi
                                            Ci to córka takiego księcia ;) ] ale diabelnie rzadko.
                                            A czy Tobie się faceci podobają? Czy bywają tacy, z którymi chciałabyś coś
                                            więcej uskuteczniać? Czy wtedy uciekasz, czy dajesz radę z takim nawiązać
                                            relacje koleżeńskie?
                                            • bea-11 Re: Faceci na bok. 17.04.10, 23:33
                                              Z nawiązywaniem relacji koleżeńskich nie mam problemu.
                                              Oczywiście, że spotykam facetów, którzy mi się podobają, tylko nie
                                              potrafię z tej relacji koleżeńskiej przejść na coś więcej.
                                              Z drugiej strony im dłużej jestem sama tym bardziej nabieram
                                              przekonania, że to jest niemożliwe, żebym spodobała się jakiemuś
                                              facetowi.
                                              • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 23:44
                                                A tam, nie jest tak - może być tak, że z jakiegoś powodu onieśmielasz facetów
                                                lub sprawiasz wrażenie zupełnie niezainteresowanej relacją inną niż koleżeńska.
                                                Tak sobie z Tobą piszę i wydaje mi się, że jesteś sensowną, niegłupia dziewczyną
                                                - tyle, że bardzo Cię chyba stresuje samotność i stres blokuje Twoje kontakty -
                                                tak mi się wydaje :)
                                                • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 00:50
                                                  > A tam, nie jest tak - może być tak, że z jakiegoś powodu onieśmielasz facetów
                                                  > lub sprawiasz wrażenie zupełnie niezainteresowanej relacją inną niż koleżeńska.

                                                  Ja też odnoszę takie wrażenie. Niestety sam z doświadczenia wiem, że
                                                  nawiązywanie relacji nie dla każdego jest łatwe i tu problem pojawia się właśnie
                                                  z przejściem z relacji koleżeńskiej w coś więcej.
                                                  Sam trochę koleżanek mam i traktuje je tylko jako koleżanki, bo nie mam
                                                  przesłanek, żeby uważać, że może być coś innego. Pewnie koledzy autorki też mają
                                                  podobne wrażenie.

                                                  Eh w ogóle przykro się robi czytając takie wątki. Dziewczyna jak widać sensowna
                                                  sądząc po postach, jeśli wyglądem nie straszy, to aż szkoda, że faceta nie ma.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 01:00
                                                    Też nie mam, ulituj się nade mną i wzdychaniem do wirtualnych facetów :P

                                                    Trochę ją rozumiem - czasem ciężko zasugerować, że chciałoby się czegoś więcej.
                                                    Nie wiadomo jak to zrobić coby się nie zbłaźnić i nie czuć potem głupio. Takie
                                                    kółko - on nic nie powie, ona nic nie powie i weź tu bądź mądry i pisz wiersze.
                                                    Bogiem a prawdą to też nie wiedziałabym jak okazać zainteresowanie facetem jako
                                                    facetem, a nie kolegą :)
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 01:04
                                                    > Też nie mam, ulituj się nade mną i wzdychaniem do wirtualnych facetów :P

                                                    Chyba szkoda czasu na wirtualnych, chyba że istnieje perspektywa na coś więcej. ;)

                                                    > Nie wiadomo jak to zrobić coby się nie zbłaźnić i nie czuć potem głupio. Takie
                                                    > kółko - on nic nie powie, ona nic nie powie i weź tu bądź mądry i pisz wiersze.

                                                    To jest chyba w tym najgorsze, bo nic z tego nie wynika w końcu. :P
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 01:07
                                                    Zwłaszcza jak się np. naśliniam na Spardę młodszego, to zdecydowanie nic z tego
                                                    nie będzie ;)

                                                    No tak, ale wiesz, nigdy nie przyszło mi do głowy spytać żadnego ze znajomych
                                                    facetów - po czym właściwie wnioskują, że kobieta chce od nich czegoś więcej? Bo
                                                    kobiety zwykle wykładają sobie - a interesuje się, a pisze, a dzwoni, a zaprasza
                                                    - znaczy, że czegoś chce.
                                                    To zapytam Ciebie, jak już jesteś pod ręką - a po czym Ty wnioskujesz, że
                                                    kobieta widzi Cię w roli swego faceta? :)
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 01:12
                                                    > To zapytam Ciebie, jak już jesteś pod ręką - a po czym Ty wnioskujesz, że
                                                    > kobieta widzi Cię w roli swego faceta? :)

                                                    Akurat tu chyba do niewłaściwych drzwi pukasz. Moje umiejętności społeczne są
                                                    tak upośledzone, że poza oczywistymi sygnałami praktycznie niczego nie potrafię
                                                    właściwie odczytać. ;)

                                                    Ale najprościej zainteresowanie chyba poznać po tym, że kobieta w stosunku do
                                                    adorowanego faceta zachowuje się inaczej niż w stosunku do pozostałych w swoim
                                                    otoczeniu.
                                                    Po prostu, jest tyle kobiet, że nie ma uniwersalnej reguły. Jedna w ogóle nie da
                                                    po sobie poznać, że jest zainteresowana facetem, a inna w stosunku do kolegów
                                                    może się zachowywać podchodząc praktycznie pod regularny flirt, ale nie dążąc do
                                                    wyjścia poza relacje koleżeńskie. ;)
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 01:19
                                                    Jakoś na forumie pisać umisz, to nienajgorzej z Tobą i zupełnie aspołeczny nie
                                                    jesteś ;)

                                                    Czyli... nie wiada dalej nic. Eh, te relacje damsko-męskie to jeden wielki
                                                    bałagan, a mi się ludzie dziwią, że ja wolę inne rzeczy :)

                                                    A czułbyś się dziwnie, gdyby jakaś kobieta, którą Ty nie jesteś zainteresowany,
                                                    okazywała, że życzy sobie czegoś więcej?
                                                    Może jakby męska odmowa nie była często podawana w nieprzyjazny sposób to taka
                                                    np. bea nie miałaby oporów przed sugerowaniem swoich chęci. Tak sobie gdybam.
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 10:32
                                                    > Jakoś na forumie pisać umisz, to nienajgorzej z Tobą i zupełnie aspołeczny nie
                                                    > jesteś ;)

                                                    Forum zniekształca rzeczywistość i pomija wiele czynników. ;)

                                                    > A czułbyś się dziwnie, gdyby jakaś kobieta, którą Ty nie jesteś zainteresowany,
                                                    > okazywała, że życzy sobie czegoś więcej?

                                                    Pewnie tak. Pół biedy jeśli byłaby to osoba, której za bardzo nie znam i
                                                    kontaktu z nią nie mam, ale np. gdyby trafiło na jakąś koleżankę, to pewnie
                                                    skutkowałby to pogorszeniem już istniejących relacji.

                                                    > Może jakby męska odmowa nie była często podawana w nieprzyjazny sposób to taka
                                                    > np. bea nie miałaby oporów przed sugerowaniem swoich chęci. Tak sobie gdybam.

                                                    Ale w jaki nieprzyjazny sposób? Przecież facet na poziomie zwykle rzuci tekst o
                                                    tym, że nie jest w jego typie, albo inaczej się wykręci. Na innych facetów
                                                    raczej szkoda czasu.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 11:39
                                                    Rzeczywistość i tak jest pokręcona, forum tylko jej pomaga ;)

                                                    I właśnie to jest nieprzyjemne - kobita się zbiera w sobie, czyni sugestię, a
                                                    taki facet ją odstawia na bok i po relacji właściwie. Przy czym cały czas
                                                    myślimy o dziewczynie na poziomie, która po 'wybacz, ale nie' nie zrobi
                                                    histerii, tylko przejdzie nad tym do porządku dziennego.
                                                    Ja to powiem tak - trafiło mi się raz czy dwa nawet, że zadufani w sobie panowie
                                                    wykoncypowali ze zwykłego stwierdzenie, że ja ich lubię to, że nie wiadomo czego
                                                    chcę i 'poskutkowało pogorszeniem już istniejących relacji' - zniechęca w ogóle
                                                    do przyjaźniejszych reakcji później :/
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 12:25
                                                    > Rzeczywistość i tak jest pokręcona, forum tylko jej pomaga ;)

                                                    Czy rzeczywiście pomaga, to można dyskutować, bo czasem po prostu fałszuje
                                                    rzeczywistość. :)

                                                    > I właśnie to jest nieprzyjemne - kobita się zbiera w sobie, czyni sugestię, a
                                                    > taki facet ją odstawia na bok i po relacji właściwie. Przy czym cały czas
                                                    > myślimy o dziewczynie na poziomie, która po 'wybacz, ale nie' nie zrobi
                                                    > histerii, tylko przejdzie nad tym do porządku dziennego.

                                                    Ok, ale facet też nic nie poradzi jeśli nie jest zainteresowany. Wbrew
                                                    powszechnej opinii my naprawdę nie rzucamy się na wszystko co się rusza i jest
                                                    przeciwnej płci.
                                                    Oczywiście może się zdarzyć, że facet nie brał danej kobiety pod uwagę na
                                                    początku, a jak zobaczy jej zainteresowanie, to zacznie ją rozpatrywać w takim
                                                    względzie, ale jednak czasem w ogóle zainteresowania może nie być. Wtedy faceta
                                                    winić w sumie nie można.

                                                    Poza tym, zauważ, że to działa w obie strony. Tak samo reakcje kobiet na
                                                    zainteresowanie facetów bywają różne i tak samo odrzucenie zainteresowania do
                                                    najprzyjemniejszych nie należy.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 13:11
                                                    E, ja bym nie demonizowała forum - to ludzka głupota, która każe brać napisane
                                                    słowa zawsze za prawdziwe - fałszuje rzeczywistość :)

                                                    Chwila, a kto napisał, że faceci mają ją chcieć czy że rzucają się na wszystko?
                                                    Chodzi o formę podania odmowy i dalsze kształtowanie relacji - często są
                                                    zrywane, co pokazuje, że wyjawienie jakichkolwiek odczuć - nie ukrywajmy, na
                                                    początku to zwykłe zauroczenie, raczej niezbyt głebokie - jest be.
                                                    Nie mówię, że kobiety tak nie robią, ale my tu nie o nich :)
                                                • bea-11 Re: Faceci na bok. 18.04.10, 11:38
                                                  Fakt od pewnego czasu samotność bardzo mnie stresuje.
                                                  Nie potrafię myśleć o niczym innym jak o tym, że jestem sama.
                                                  Nie bardzo widzę możliwość zmiany tego stanu, ani w bliższej, ani w
                                                  dalszej przyszłości dlatego jeszcze bardziej mnie to wszystko dołuje.
                                                  Może więc lepiej starać się rozdział faceci wymazac ze swojego życia?
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 11:42
                                                    Może nie wymazać - bo jednak sama, jak piszesz, wiesz, że chcesz mieć kogoś,
                                                    rodzinę.
                                                    Proponuję zwyczajnie odłożyć na półkę na trochę - zdystansować się, znaleźć
                                                    jakieś zajęcie na wieczory, może poznać nowych ludzi tak po prostu, bez
                                                    podtekstu? Wiesz, zająć czymś i ręce i umysł, żeby ten stres zszedł na dalszy
                                                    plan i żebyś z czasem nauczyła się sobie z nim radzić.
                                                  • bea-11 Re: Faceci na bok. 18.04.10, 12:32
                                                    Właściwie od kilku lat moje życie to takie zajmowanie rąk i umysłu.
                                                    Kolejne studia, kursy, praca w weekendy, żeby tylko nie siedzieć
                                                    samotnie w domu, nie mysleć o samotności.
                                                    Mój stres zwiększa fakt, że nie jestem już taka młoda i jeszcze
                                                    troche będzie za późno na zakładanie rodziny.
                                                    Przeraża mnie myśl o tym, że będę samotną, starą kobietą.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 13:12
                                                    Ej, bo Cię zaraz wyswatam z moim samotnym przyjacielem :P
                                                    A co z poznawaniem ludzi? Przy okazji zajęć nie poznajesz ich?
                                                    To teraz - poszukaj w sobie tego, co jest przyczyną niedopuszczania kogoś bliżej
                                                    do siebie.
                                                  • bea-11 Re: Faceci na bok. 18.04.10, 13:36
                                                    Na zajęciach, w których uczestnicze zdecydowana większość to kobiety.
                                                    Jeśli już są jacyś faceci to zajęci, albo zupełnie nie
                                                    zainteresowani.
                                                    Wydaje mi się, że chyba nie jest tak, że nie chcę kogoś dopuścić
                                                    bliżej.
                                                    Wydaje mi się, że gdybym czuła, że jakiś facet jest zainteresowany
                                                    to nie miałabym z tym problemu, może nawet zrobiłabym ten pierwszy
                                                    krok.
                                                    Jednak skoro zainteresowania nie ma to i okazji do przełamywania
                                                    wewnętrznych blokad brak.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 16:48
                                                    Pierwszy krok cały czas przerzucasz na niego - to on ma dać do zrozumienia, że
                                                    jest zainteresowany. A może Ciebie wychowywano w przeświadczeniu, że to
                                                    mężczyzna ma zdobywać? :)
                                                  • bea-11 Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:05
                                                    Fakt zostałam dośc tradycyjnie wychowana.
                                                    Do tego dochodzi to, że zawsze byłam troche nieśmiała.
                                                    Jako, że nie miałam powodzenia to i nie mogłam nabrać doświadczenia,
                                                    obycia w kontaktach z facetami.
                                                    No i jest problem, który wydaje mi się nie do przeskoczenia.
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:08
                                                    Może póki co przestań podchodzić do tego tak poważnie, tzn. nie szukaj jakiejś
                                                    miłości życia, tylko znajdź sobie faceta od tak, dla podbudowana własnego ego.
                                                    Najwyżej zaproponuj jakiemuś układ friends with benefits.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:11
                                                    Tak, fwb i dość tradycyjnie wychowana dziewczyna - toś strzelił ;)
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:12
                                                    Do przeskoczenia to jest, ale niełatwa sprawa. A chciałabyś zmienić swoje
                                                    podejście czy bardziej tego, żeby się książę do wieży sam władował?
                                                  • bea-11 Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:41
                                                    Najlepiej by było, żeby książe sam się do wieży władował.
                                                    Wiem, że to mało realne i muszę sama coś z siebie wygenerować.
                                                    Tkwie w dość stałym kręgu znajomych, w którym raczej partnera nie
                                                    znajde.
                                                    Wydaje mi się, że największy problem jest w tym gdzie i jak szukać.
                                                  • dystansownik Re: Faceci na bok. 18.04.10, 18:48
                                                    > Wydaje mi się, że największy problem jest w tym gdzie i jak szukać.

                                                    Byle gdzie, byle było w miarę dużo facetów. Ewentualnie w necie poszukaj,
                                                    spróbuj na jakichś portalach randkowych. Tu na pewno czają się jacyś porządni
                                                    faceci jeszcze.
                                                  • raohszana Re: Faceci na bok. 18.04.10, 22:34
                                                    Co Ty, tacy księciowie [ forma celowa :) ] to wlezą, bałaganu narobią, wredne
                                                    dziecko zmajstrują i użerać się z tym trzeba ;)
                                                    Dystansownik ma kawałek racji - możesz zacząć od poszukiwań w necie, potem
                                                    'znajomi znajomych'. Tyle, że to będzie wymagało inicjatywy z Twojej strony. Nie
                                                    wiem gdzie mieszkasz, ale na pewno łatwiej jest w większym mieście - można kogoś
                                                    wyłowić przy okazji wszelkiego rodzaju imprez - ale bez pokonania nieśmiałości
                                                    to ja to widzę średnio.
    • pendzacy_krolik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:40
      zapewniam,ze niewiele stracilas,a moze nawet zyskalas, bedziesz
      zdrowsza i bedziesz dluzej zyla.
      • izabellaz1 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:44
        pendzacy_krolik napisała:

        > bedziesz zdrowsza i bedziesz dluzej zyla.

        A co? Orgazmy skracają życie? Pierwsze słyszę:P
        • pendzacy_krolik Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:50
          nerwy i stresy,ktore sa czestsze w zwiazku niz orgazmy:)
          izabellaz1 napisała:

          > pendzacy_krolik napisała:
          >
          > > bedziesz zdrowsza i bedziesz dluzej zyla.
          >
          > A co? Orgazmy skracają życie? Pierwsze słyszę:P
          >
          • izabellaz1 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:52
            pendzacy_krolik napisała:

            > nerwy i stresy,ktore sa czestsze w zwiazku niz orgazmy:)

            Olać nerwy i stresy...zostawić orgazmy:D
          • hermina25 Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:02
            pendzacy_krolik napisała:

            > nerwy i stresy,ktore sa czestsze w zwiazku niz orgazmy:)

            to ja już wolałabym psa i wibrator od takiego związku :D
        • lacido Re: Faceci na bok. 14.04.10, 21:35
          myślę że to raczej stres że się ich nie ma mimo starań może skrócić życie :DDD
        • dzioucha_z_lasu Re: Faceci na bok. 15.04.10, 10:56
          A od kiedy to do orgazmu jest niezbędny facet? Czasem nawet
          przeszkadza :)
    • jan_hus_na_stosie Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:48
      a co Ty myślałaś, że liczy się "wnętrze człowieka"? :)
      Spójrz na ładne idiotki, każda znajdzie sobie faceta, podobnie jak przystojni
      kretyni na powodzenie nie narzekają :)
    • hrabia.barry.kent Re: Faceci na bok. 14.04.10, 20:53
      Faceci sie zazwyczaj nie interesuja kobietami brzydkimi, nudnymi, materialistkami i malo kobiecymi. Takimi co spelniaja sie w roli mamusi dla kotka czy pieska i co wola sztucznego fiuta od prawdziwego.
      Ogarnij sie i cos zrob ze soba, albo realizuj swoj plan.
    • funny_game Re: Faceci na bok. 14.04.10, 22:49
      To na bok, czy nie istnieć?
      Ważne, ten tego, ontologiczne pytanie (wbrew pozorom).
    • minasz moze szukaj starszego????????? 14.04.10, 23:36
      tak z 10 lat
      lepsze to niz lizanko od dobermana
      • mahadeva Re: moze szukaj starszego????????? 14.04.10, 23:39
        Mis jest starszy o 10 lat i sie okazuje coraz wiekszym egoista...
        • minasz Re: moze szukaj starszego????????? 14.04.10, 23:42
          i wcale sie nie dziwie egoizm wzrasta z wiekiem(w wiekszosci przypadków) ale
          sama przyznaj ze łatwiej zainteresowac soba faceta 10 lat starszego niz
          rówiesnika - leci na młode ciało(według niego:)
          • dystansownik Re: moze szukaj starszego????????? 15.04.10, 00:45
            > i wcale sie nie dziwie egoizm wzrasta z wiekiem(w wiekszosci przypadków) ale
            > sama przyznaj ze łatwiej zainteresowac soba faceta 10 lat starszego niz
            > rówiesnika - leci na młode ciało(według niego:)

            Zawsze może z młodymi próbować. Chętni pewnie się trafią, a zapewne wybór
            wolnych, niezdezelowanych większy.
    • ind-ja Re: Faceci na bok. 14.04.10, 23:47
      eee skrobnij jak wyjdziesz za maz
    • aardwolf nie do pojecia 14.04.10, 23:58
      Na każdej dyskotece pełno chłopaków podpiera ściany.
      Wadą niektórych jest wyłącznie nieśmiałość.
      Tylko iść i wybierać.
      • dystansownik Re: nie do pojecia 15.04.10, 00:44
        > Na każdej dyskotece pełno chłopaków podpiera ściany.
        > Wadą niektórych jest wyłącznie nieśmiałość.
        > Tylko iść i wybierać.

        A jeszcze inni są bardziej nieśmiali i na dyskotekach nawet się nie pojawiają
        dla podpierania ścian.
    • asche_zu_asche Mam podobnie 15.04.10, 10:06
      Od lat poszukuję faceta, który byłby inteligentniejszy ode mnie i tym by mi
      imponował.
      Pogodziłam się już z tym, że takich po prostu nie ma.
      Pozostaje mi wibrator - lepsze efekty i większa higiena.
      • tarantinka Re: Mam podobnie 15.04.10, 10:46
        hm, twierdzenie że nie ma inteligentnych mężczyzn źle świadczy o
        inteligencji.
        Co do autorki, a jako człowiekiem się tobą interesują ? masz z kim
        pogadać, iść do kina, dzwonią do ciebie ?. Popracuj nad tym - w
        takich sprzyjających konfiguracjach towarzyskich spotkanie
        odpowiedniego mężczyzny to tylko kwestia czasu.
        • alpepe Re: Mam podobnie 15.04.10, 11:39
          nie zgodzę się, aczkolwiek proszkowa pewnie miała na myśli: inteligentny, w
          odpowiednim wieku, o odpowiedniej apartycji i pozycji. A takich to już
          faktycznie jest mało. Ja tam również znałam mało facetów, z którymi samą
          przyjemnością byłoby prowadzić uczone dysputy, a ci, co ich znałam, cóż, zwykle
          byli w wieku mojego ojca.
      • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 11:28
        > Od lat poszukuję faceta, który byłby inteligentniejszy ode mnie i tym by mi
        > imponował.
        > Pogodziłam się już z tym, że takich po prostu nie ma.

        Możesz sprecyzować? O jakiej inteligencji mówisz, co pod tym pojęciem rozumiesz
        i co jest jej wyznacznikiem??
        Bo jeśli nie potrafisz dokładnie tego określić, to może oznaczać, że masz po
        prostu o sobie za duże mniemanie uważając się za pępek świata i lepszą od
        innych, w tym automatycznie od mężczyzn także. :P
      • jedzoslaw Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:05
        asche_zu_asche napisała:

        > Od lat poszukuję faceta, który byłby inteligentniejszy ode mnie i tym by mi
        > imponował.
        > Pogodziłam się już z tym, że takich po prostu nie ma.
        > Pozostaje mi wibrator - lepsze efekty i większa higiena.

        Taaak, już uwierzę, jak to dla kobiet ważna jest inteligencja. "Jesteś
        inteligentny, fajny, ale... zostańmy przyjaciółmi"- wiem coś o tym. Niech pani
        Popiołowa nie udaje, że tylko inteligencja się liczy. Może pani Popiołowa
        spotkać geniusza o IQ bliskim Einsteinowi, a i tak, jeśli nie ma tego "czegoś"
        (jak to kobiety nazywają) to taki inteligent może być tylko dobrym kumplem. Tak
        to najczęściej jest.
        • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:27
          > Może pani Popiołowa
          > spotkać geniusza o IQ bliskim Einsteinowi, a i tak, jeśli nie ma tego "czegoś"
          > (jak to kobiety nazywają) to taki inteligent może być tylko dobrym kumplem. Tak
          > to najczęściej jest.

          Bo właśnie "to coś", jak i cechy takie jak elokwencja, towarzyskość, itp. często
          są mylnie rozumiane pod pojęciem inteligencji. Żadna kobieta nie chce głupiego
          faceta, tylko szuka właśnie "inteligentnego", ale zapytana co przez to rozumie,
          mało która potrafi naprawdę sprecyzować.
          • asche_zu_asche Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:37
            dystansownik napisał:

            >
            > Bo właśnie "to coś", jak i cechy takie jak elokwencja, towarzyskość, itp. częst
            > o
            > są mylnie rozumiane pod pojęciem inteligencji. Żadna kobieta nie chce głupiego
            > faceta, tylko szuka właśnie "inteligentnego", ale zapytana co przez to rozumie,
            > mało która potrafi naprawdę sprecyzować.


            Nie chrzań. Nie spotkałam się jeszcze z równoważeniem inteligencji z
            "towarzyskością".
            Termin ma wiele definicji i znaczeń - zdolność rozwiązywania problemów, myślenie
            abstrakcyjne, twórczość, zdolność wydawania własnych sądów i nie powtarzanie jak
            papuga po reszcie, tworzenie nowej jakości w pracy naukowej.... no mnóstwo
            rzeczy. Przy okazji wskazane jest brak defektów w stylu 5-centymetrowy penis i
            dredy pod pachą.
            Oczywiście, tylko ty wiesz, co oznacza "inteligencja". A każde babskie
            pojmowanie tejże cechy, to uproszczenie i mijanie się z sednem sprawy.
            • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:46
              Oj, skąd ta słowna agresja się bierze? ;)

              > Termin ma wiele definicji i znaczeń - zdolność rozwiązywania problemów, myśleni
              > e
              > abstrakcyjne, twórczość, zdolność wydawania własnych sądów i nie powtarzanie ja
              > k
              > papuga po reszcie, tworzenie nowej jakości w pracy naukowej.... no mnóstwo
              > rzeczy.

              Masz rację, dlatego głupio jest pisać, że szukasz inteligentnego faceta. Mam
              nadzieję, że się nie obrazisz, że tak piszę, ale taka jest moja opinia. Skoro
              wiadomo, że nikt nie szuka nieinteligentnego faceta, a jednocześnie sama masz
              świadomość jak wiele cech może się zmieścić pod pojęciem "inteligencji", to bez
              sensu jest posługiwać takim ogólnikiem.

              Zdolność rozwiązywania problemów i myślenie abstrakcyjne próbuje się opisywać za
              pomocą ilorazu inteligencji. Można więc uznać, że te cechy są "inteligencją",
              ale ona w takiej formie dla kobiet wcale nie jest atrakcyjna. Przynajmniej nie
              spotkałem żadnej dla której by była. Raczej jest to inteligencja pożądana jako
              "fajnie gdyby była". Bardzo często faceci u których właśnie te cechy dominują
              jako przejaw inteligencji, są raczej klasyfikowani przez kobiety jako koledzy i
              przyjaciele.

              > dredy pod pachą.

              Kurcze, a zastanawiałem się, czy sobie nie zapuścić. ;)

              > Oczywiście, tylko ty wiesz, co oznacza "inteligencja". A każde babskie
              > pojmowanie tejże cechy, to uproszczenie i mijanie się z sednem sprawy.

              Nie, ja właśnie nie wiem co oznacza "inteligencja", bo dla każdego znaczy co
              innego. Mi się tylko nie podoba posługiwanie takimi ogólnikami, które nic nie mówią.
            • jedzoslaw Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:56
              Przy okazji wskazane jest brak defektów w stylu 5-centymetrowy penis i
              > dredy pod pachą.

              Taak, w takim układzie wystarczy, że podasz tylko te dwa walory. Reszta to w
              zasadzie ornament.
              • asche_zu_asche Re: Mam podobnie 15.04.10, 14:01
                jedzoslaw napisał:


                >
                > Taak, w takim układzie wystarczy, że podasz tylko te dwa walory. Reszta to w
                > zasadzie ornament.
                >

                No to takie pars pro toto było.
                Mam wymienić wszystko? Od jakości uzębienia do stanu skóry między palcami u
                stóp? Po prostu przy największych zaletach umysłu i duszy, oblechowate szczegóły
                nadal odpychają.
                • jedzoslaw Re: Mam podobnie 15.04.10, 15:18
                  > No to takie pars pro toto było.
                  > Mam wymienić wszystko? Od jakości uzębienia do stanu skóry między palcami u
                  > stóp? Po prostu przy największych zaletach umysłu i duszy, oblechowate szczegół
                  > y
                  > nadal odpychają.

                  Owszem, ale rozmiar prącia to nie oblechowaty szczegół tylko naturalna cecha, na
                  którą nie ma się wpływu. Mimo to, dobrze, że zaznaczasz swoje oczekiwania w
                  kwestiach zewnętrznych i nie udajesz że sama inteligencja wystarczy.
          • rzeka.chaosu Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:50
            Ja bym powiedziała raczej, że mądrość, wiedza są mylone z inteligencją. Inteligentna osoba radzi sobie w sytuacjach towarzyskich, co nie oznacza, że zawsze ma ochotę w nich brylować.

            Przemądrzałych gburów nikt nie lubi, szczególnie jak są brzydcy.

            Kobiety w Polsce są lepiej wykształcone (a wyższe wykształcenie bardzo zmienia człowieka) więc nie dziwi to, że nie dla wszystkich znajdą się faceci na takim poziome jakiego one oczekują. Co ciekawsi mogą nadrabiać brak wykształcenia (i wszystkich cech, które wraz z nim się nabywa) zainteresowaniami, umiejętnościami, poczuciem humoru. Reszta odpada, albo szuka naiwnych.
            • rzeka.chaosu Re: Mam podobnie 15.04.10, 13:52
              Ja wolę inteligentnych - wg takie rozumienia jak w psychologii
              pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_%28psychologia%29
            • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 14:00
              > Ja bym powiedziała raczej, że mądrość, wiedza są mylone z inteligencją. Intelig
              > entna osoba radzi sobie w sytuacjach towarzyskich, co nie oznacza, że zawsze ma
              > ochotę w nich brylować.

              Co do mylenia mądrości z inteligencją, to się muszę zgodzić. Często tak bywa.
              Jednak co do inteligencji i radzenia sobie w sytuacjach towarzyskich, to sprawa
              nie jest taka prosta. Rozróżnia się kilka typów inteligencji. Za sytuacje
              towarzyskie odpowiada tzw. inteligencja werbalna i społeczna (oraz po części
              emocjonalna).
              Jednak w większości przypadków, gdy mówi się o inteligencji, to rozumie się ją
              jako inteligencję abstrakcyjną czy też kognitywną. Tą którą próbuje opisywać
              iloraz inteligencji.

              > Kobiety w Polsce są lepiej wykształcone (a wyższe wykształcenie bardzo zmienia
              > człowieka) więc nie dziwi to, że nie dla wszystkich znajdą się faceci na takim
              > poziome jakiego one oczekują.

              Jakiś facet zapewne zawsze się trafi. Oczywiście "pula" jest odpowiednio
              mniejsza, bo kobiety prawie zawsze mierzą wyżej od siebie.
              Tylko tu pojawia się też problem inteligencji o których pisałem wcześniej. To,
              że ktoś ma wysoką inteligencję abstrakcyjną, jest typem naukowca, wcale nie
              oznacza, że jest osobą radzącą sobie w sytuacjach towarzyskich czy po prostu
              elokwentną przy okazji rozmowy.
              O ile nie nastąpił jakiś przełom w społecznym postrzeganiu cech, który by umknął
              mojej uwadze, to jednak typ nieśmiałego naukowca raczej nie śni się kobietom po
              nocach, ani o nim nie fantazjują. :P
              • rzeka.chaosu Re: Mam podobnie 15.04.10, 14:10
                > O ile nie nastąpił jakiś przełom w społecznym postrzeganiu cech, który by
                umknął mojej uwadze, to jednak typ nieśmiałego naukowca raczej nie śni się
                kobietom po nocach, ani o nim nie fantazjują. :P


                Zaryzykuję tezę, że niektórym się śni pod warunkiem, że jest przystojny.
                Natomiast postaw się w sytuacji kobiety: jest duże ryzyko, że dla fanatyka nauki
                żona nie będzie ważniejsza od pracy. Kobieta która nie jest fanatyczką nauki
                raczej takiego nie zechce sama z siebie jeśli on się nie postara i nie pokarze
                jej, że mu zależy. No, ale mogę się mylić ;)
                • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 14:31
                  > Zaryzykuję tezę, że niektórym się śni pod warunkiem, że jest przystojny.

                  Ok, ale sama w sobie taka cecha jest raczej "znośna", a nie pożądana.

                  > Natomiast postaw się w sytuacji kobiety: jest duże ryzyko, że dla fanatyka nauk
                  > i
                  > żona nie będzie ważniejsza od pracy. Kobieta która nie jest fanatyczką nauki
                  > raczej takiego nie zechce sama z siebie jeśli on się nie postara i nie pokarze
                  > jej, że mu zależy. No, ale mogę się mylić ;)

                  Bez przesady, aż tak niektórzy się nie poświęcają. Poza tym, chodziło mi o
                  pewien typ faceta, a nie konkretnie pracującego na naukowym stanowisku, który
                  poza tym nie ma życia. ;)
                  • rzeka.chaosu Re: Mam podobnie 15.04.10, 14:50
                    > Ok, ale sama w sobie taka cecha jest raczej "znośna", a nie pożądana.

                    Eeeeeeeee hmmm nie ;P Jak jest przystojny (=nie straszy wyglądem) to dla mnie
                    taki byłby całkiem fajny ;P


                    > Bez przesady, aż tak niektórzy się nie poświęcają. Poza tym, chodziło mi o
                    pewien typ faceta, a nie konkretnie pracującego na naukowym stanowisku, który
                    poza tym nie ma życia. ;)


                    ;) No wiem wiem ;D

                    Ale to samo tyczy się kobit. Wykształcony facet na dobrym stanowisku nie weźmie
                    sobie grubej panny po zawodówce pracującej w mięsnym :)

                    Ciągnie swój do swego. Kropka. Naukowcy niech szukają kobiet, które cenią sobie
                    wiedzę i pasję.

                    Nieśmiałość u faceta to jak dla mnie bardzo fajna cecha ;D Hahahahah Nie napiszę
                    dlaczego bo wyję na goopią sookę sadystkę ;P;P;P
                    • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 15:08
                      > Eeeeeeeee hmmm nie ;P Jak jest przystojny (=nie straszy wyglądem) to dla mnie
                      > taki byłby całkiem fajny ;P

                      Ale pomijamy tu wygląd. Ja się odnoszę tylko do charakteru w stylu "nieśmiały
                      naukowiec".
                      Jak ktoś jest przystojny, to w różnych wariacjach charakteru będzie budził
                      zainteresowanie kobiet.


                      > Ale to samo tyczy się kobit. Wykształcony facet na dobrym stanowisku nie weźmie
                      > sobie grubej panny po zawodówce pracującej w mięsnym :)

                      No raczej masz rację. ;)

                      > Nieśmiałość u faceta to jak dla mnie bardzo fajna cecha ;D Hahahahah Nie napisz
                      > ę
                      > dlaczego bo wyję na goopią sookę sadystkę ;P;P;P

                      Po takim tekście musisz napisać dlaczego. :D

                      A w ogóle to nieśmiałość u facetów raczej nie jest zbyt dobrze postrzegana.
                      Oczywiście są wyjątki, a czasem bywa odbierana trochę jako tajemniczość, ale w
                      większości przypadków z tej cechy nie wyjdzie nic dobrego. :)
                      • rzeka.chaosu Re: Mam podobnie 15.04.10, 15:40
                        > Ale pomijamy tu wygląd. Ja się odnoszę tylko do charakteru w stylu "nieśmiały naukowiec".

                        Nie można rozpatrywać oddzielnie wyglądu, charakteru i zachowania. To tak jakby umawiać się z kimś przez internet tylko na podstawie zdjęcia a na miejscu doznać szoku, bo rozmówca jąka się i w co drugim słowie używa ku.wa. I na odwrót.

                        No ale dla porównania. mając wybór miedzy dwoma mężczyznami wyglądającymi tak samo, przy czym jeden jest typem nieśmiałego naukowca, a drugi lanserskiego figo-fago wybrałabym nr 1. ;)

                        > Po takim tekście musisz napisać dlaczego. :D
                        Bo to takie słiiiit, a ja lubię słiiit i męczyć sliiit. Szczegółów nie wyciągniesz ze mnie ;P Kropka.

                        Z tą tajemnicą masz 100% racja. A najfajniej jest jak facet otworzy się przed swoją kobietą, a dla innych jest obcy i tajemniczy. Mniam;D
                        Rozmarzyłam się ;P

                        I jeszcze co do nieśmiałości: nie znam ani jednej osoby tak nieśmiałej, żeby ta nieśmiałość paraliżowała jej życie i związek ;)
                        • dystansownik Re: Mam podobnie 15.04.10, 15:52
                          > No ale dla porównania. mając wybór miedzy dwoma mężczyznami wyglądającymi tak s
                          > amo, przy czym jeden jest typem nieśmiałego naukowca, a drugi lanserskiego figo
                          > -fago wybrałabym nr 1. ;)

                          Ale gdyby drugi był typem np. inteligentnego, charyzmatycznego i elokwentnego,
                          towarzyskiego człowieka, to zapewne wybór nie byłby już taki łatwy. W przypadku
                          zdecydowanej większości kobiet nieśmiały naukowiec odpadłby w przedbiegach.

                          > Bo to takie słiiiit, a ja lubię słiiit i męczyć sliiit. Szczegółów nie wyciągni
                          > esz ze mnie ;P Kropka.

                          Eh, a właśnie szczegóły najbardziej by mnie zainteresowały. ;)

                          > Z tą tajemnicą masz 100% racja. A najfajniej jest jak facet otworzy się przed s
                          > woją kobietą, a dla innych jest obcy i tajemniczy. Mniam;D
                          > Rozmarzyłam się ;P

                          Hmm znalezienie nawet takiego chyba nie powinno być jakimś bardzo wielkim
                          problemem. :P
      • kitek_maly Re: Mam podobnie 15.04.10, 18:46
        > Od lat poszukuję faceta, który byłby inteligentniejszy ode mnie i tym by mi
        > imponował.
        > Pogodziłam się już z tym, że takich po prostu nie ma.
        > Pozostaje mi wibrator

        Wibrator jest inteligentniejszy od Ciebie? :>
    • maly.jasio Kobiety tez na bok. 15.04.10, 12:56
      Tylko - ze odmiany lubie - to raz na prawy, raz na lewy.
    • cafem Re: Faceci na bok. 15.04.10, 13:06
      Hehe, jak juz sie zrealizujesz zawodowo, rozwiniesz zainteresowania
      i zadowolisz wibratorem to pewnie i jakis facet wkrotce sie
      przypaleta.

      Faceci lubia interesujace, szczesliwe kobiety;)
    • yoko0202 no i super, obraź się na nich n/t 15.04.10, 14:07


      • bea-11 Re: no i super, obraź się na nich n/t 15.04.10, 18:40
        Nie chodzi o obrażanie się na facetów, mają prawo wybierać kobiety
        takie jakie im pasują.
        Skoro jestem jakaś felerna i nie widzą we mnie kobiety to zwyczajnie
        zamykam ten rozdział w swoim życiu.
        No bo cóż innego mogę zrobić?
        • yoko0202 iść na psychoterapię jakąś 15.04.10, 19:04
          bo coś ci szwankuje, samoocena w skali 1-10 na poziomie mniej więcej 0,5
          • bea-11 Re: iść na psychoterapię jakąś 15.04.10, 19:52
            Myślę, że moja samoocena jest na poziomie 0.
            Trudno, aby było inaczej skoro właściwie od zawsze jest się
            odrzucaną, niezauważaną.
            • raohszana Re: iść na psychoterapię jakąś 17.04.10, 17:28
              To odrzucana czy niezauważana - jest pewna drobna, acz istotna różnica.
              • bea-11 Re: iść na psychoterapię jakąś 17.04.10, 22:44
                Niezauważana.
    • agrypina6 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 18:29
      Akurat, tak tylko się mówi.
    • robertzawodowiec Kochanie... 15.04.10, 18:56
      napisz do mnie na pocztę gazetową a obiecuję, że się spotkamy i tak
      Ci wtedy kieszonkę przetrzepię, że ostatni grosik wypadnie...
      Porzucisz wtedy gumowego przyjaciela, toć to kawałek gumy
      bezduszny...
      Zaprawdę powiadam Ci, nie marnuj nawet chwili, życie ucieka....
      ;-)))
    • s.p.7 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 19:40
      mozesz jeszcze dcawac dupy za free, zawsze znajdzie się ktos na to, wiadmo
      rozwyrwka i namiastka meskiej bliskosci w jednym

      konczy tak pare procent kobiecej populacji.
      wiele z nich to feministki ktore ubaly to w ideologie by nabrac swojemu pustemu
      zyciu sensu

      ładny troll 4+ za prowokacje, nawet udana
      podobała mi sie,
      • bea-11 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 19:53
        Niestety to nie jest prowokacja, a ja nie jestem trollem.
        • s.p.7 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 20:02
          kazdy troll mi tak odpowiada :)
          bo lubi pociągnąc wątek i nie byc zdemaskowanym

          no ale odpowiem cos
          hmm
          wiadomo ze czesta reakcja ludzi którym sie cos nie udaje jest odejscie od tego.
          Nie udaje ci sie przeskoczyc muru to zawracasz i idziesz w druga stronę,
          Sa tacy ktporzy naucza sie skakac lub przyniosa sobie drabinę, ty natomiast
          tiwerdzisz ze beidzesz szczeslwia po tej stronie muru po kturej jestes mimo ze
          wygladajac za niego widziesz szczescie...

          o co mozna bardziej w yzciu walczyc jak nie o szczescie?

          czego oczekujesz? co Mezczyni aja robic/ cwytac cie za dupe i cycki czy
          pokrzykwiac na twoj widok?
          zapraszac cie na spotkania???
          moze kiedys tak bylo, ale czasy sie z ieniaja.

          NIe chodzi o to jak wygladasz...
          tylko czego chesz i kim jestes naprawdę.

          Zaczij od rozmow z mezczynami, bcyia z nimi i wydobycia z siebie tego kobiecego
          milego i symaptrycznego cos co trzyma przy tobie mezcyzne

          pies czy kasa temu nei rpzeszkadzają
          • bea-11 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 20:12
            Fajnie i trafnie napisałeś o tym murze.
            Czego oczekuje?
            Chcę kochać i być kochaną.
            Tylko tyle, albo aż tyle.
            • s.p.7 Re: Faceci na bok. 16.04.10, 03:13
              kochaj to i ciebie pokochają
      • wioska2009 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 19:53
        Moze wlasnie w tym jest haczyk za bardzo ci zalezalo za bardzo chcialas , daj
        sobie na luz a milosc sama cie znajdzie :) powodzenia
        • bea-11 Re: Faceci na bok. 15.04.10, 19:59
          Nie, nigdy nie zachowywałam się jak desperatka, nie narzucałam się
          facetom.
          Też zawsze byłam zdania, że miłość sama mnie znajdzie.
          Niestety tak się nie stało.
          • raohszana Re: Faceci na bok. 17.04.10, 17:30
            A znasz ten dowcip o pobożnym człowieku i powodzi? Może u Ciebie jest podobnie z
            tym 'miłość mnie znajdzie', hmm?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja