sa-ka
11.05.10, 23:04
Jestesmy razem od kilku ladnych lat, od roku jestesmy zareczeni. Bardzo
sie kochamy,choc oczywiscie miewalismy wzloty i upadki.
Niedawno podczas jakies sprzeczki pod wplywem alkoholu, wymksnal mi sie
dlugo ukrywany fakt, ze mialam wiecej partnerow seksualnych, niz moj
narzeczony myslal.. Nie uwierzyl mi, gdyz ogolnie jestem bardzo
spokojna i uchodze za osobe o bardzo wysokich standardach moralnych.
Kilka dni pozniej wrocil do tego smiejac sie ze mnie,ze to sobie
zmyslilam. I urazil mnie tym. Tym bardziej, ze ostatnio mowil mi,ze
jestem typem dziewczyny, ktora chce sie lepiej poznac, a nie zaciagac
od razu do lozka. Nie musze chyba nawet wspominac, ze nasze pozycie
bardzo ostyglo po tylu latach bycia razem i taki komentarz mnie
zabolal, bo chcialabym byc dla niego nie tylko zona i matka jego dzieci
ale i kochanka..
Wiec potwierdzilam (ach, jaka glupia bylam!),ze na poczatku naszego
zwiazku go oklamalam mowiac, ze mialam tylko 2 partnerow przed nim. Gdy
zaczal sie dopytywac o szczegoly, chcialam sie z tego wycofac,ale bylo
za pozno. Zazadal imion i szczegolow , no i przyznalam sie. Mialam w
sumie 5 partnerow, wiec nie jakies krocie jak na dziewczyne po 30, ale
jemu sie nie spodobal kaliber moich bylych (zreszta tak naprawde
niewiele o nich wie). Zaczal mnie obrazac, ze jak moglam przespac sie z
moim dobrym kumplem, z ktorym zreszta kontakt sie dawno urwal, albo z
chlopakiem ,z ktorym spotykalam sie tylko 2 miesiace.
Zaczal mnie wyzywac i mowic,ze gdyby znal cala prawde o mnie to by
inaczej jego zycie sie potoczylo. Wowczas oddalam mu pierscionek
zareczynowy i on go bez slowa przyjal. Teraz mamy ciche dni,choc
probowalam kilka razy go przepraszac i porozmawiac o calej sprawie.
Mowi,ze potrzebuje czasu by to sobie ulozyc w glowie. Ale juz kilka dni
mija, a my wciaz jestesmy sobie obcy. Boje sie ze to koniec naszego
zwiazku. Ze on nie bedzie w stanie mi nigdy zaufac.
A mi jest naprawde cholernie przykro,ze go oklamalam. Nawet nie wiem
dlaczego to zrobilam.. to bylo na samym poczatku znajomosci, a potem
ciezko bylo to odkrecic..
Wiem, ze postapilam zle,ale mam wrazenie, ze jego reakcja jest
nieadekwatna. Sam nie jest swiety, zdradzil swoja poprzednia
dziewczyne, jak przechodzili kryzys. Ja nigdy nikogo nie zdradzilam,
nie skrzywdzilam.. poza tym klamstwem, ktore wtedy wydawalo mi sie
nieistotne. Cala jego rodzina bardzo wspiera nasz zwiazek, bo jestem mu
bardzo oddana, bardzo go kocham, dbam o dom, ale tez realizuje sie w
zawodzie i mamy podobne pasje, ktore wspolnie realizujemy. Wsrod
znajomych uchodzimy za wzorowa pare. czy moje klamstwa z przeszlosci
moga zniszczyc nasz zwiazek?
niech to bedzie przestroga dla innych..