Dodaj do ulubionych

Gdy dopada dół mariański

13.05.10, 12:49
Znajoma wpadła w dołek a może nawet depresję. Nie chce jej się z łóżka zwlec,
ciągle płacze, ma lęki, nie wie co z sobą zrobić z sobą, z zyciem, z
macierzyństwem które ciągle nie przychodzi. Była u psychiatry, akurat termin
wypadł gdy się nieźle czuła - myślała że dostanie leki polepszające nastrój,
ale nie dostała, stwierdził, że nie ma choroby psychicznej za to kazał jej iść
do psychologa. Znowu czekanie na termin. A dziewczyna nadal ma lęki,
trzęsawki, blada, oczy podkrążone, nie może się na niczym skupić, ciągle
płacze, czuje się niewartościowa.
Leki dostępne w aptece bez recepty typu persen nie pomagają.
Czym się wspomóc? Jakie rady?
Jakie macie doświadczenia w wychodzeniu z życiowych kryzysów emocji? Co wam
pomagało się pozbierać?

Obserwuj wątek
    • lew_ Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 12:58
      Niech se poszuka chlopa ,ktory ja porzadnie wytarmosi:)
      • adaria38 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:01
        nie oczekuję w tym wątku chamskich tekstów od buraków.
        • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:20
          To forum publiczne na ktorym kazdy moze pisac co i jak chce. Twoje
          oczekiwania mam gleboko w dupie. A nazywanie kogos burakiem swiadczy
          tylko o tym, ze sama jestes granatem od pluga oderwana.
          • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:49
            cześć teletoobis:D dobrze widzieć żeś żyw!!!
            • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:49
              Ale tylko troche :)
              • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:09
                czemu mam wrażenie że jak nawet jesteś "tylko trochę" to i tak więcej niż u innych "całkiem całkiem" ? ;)
                • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:16
                  rabo czlowiek pracuje by zyc, a nie zyje by pracowac. A u mnie sie
                  troche zachwiala rownowaga w tym wzgledzie
                  • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:20
                    też mnie to czasem dopada:) ale brakowało cię tutaj ostatnio, nawet był jakis wątek poszukiwawczy
                    • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:36
                      ,Wiem, autorka przyznala sie bez bicia, kiedy za duzo fioletowego
                      plynu wysaczyla :)
                      • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:57
                        no ale z tego wątku to naprawdę grozą wiało:) w każdym razie... nudno było bez ciebie...
                        • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:02
                          wszedzie dobrze gdzie nas nie ma, ale.... nie moge byc wszedzie :)
          • kochanic.a.francuza Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:13
            Jak ktos jest burakowaty, to moze pisac ale moze tez po nosie
            dostac, wiec i dostal.
            Nie bron burakow na forum, toobisie!
            • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:17
              Mnie sie wydaje, ze autorka jest bardziej buraczana nizli kolega jej
              odpowiadajacy.

              P.S. a moze korepetycje z j. polskiego? odmiana nicka Teletoobis? :)
              • kochanic.a.francuza Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:47
                A masz kwalifikacje?
                • teletoobis Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:03
                  a chcesz sprawdzic? :)
    • yoko0202 coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:08
      adaria38 napisała:

      >Była u psychiatry, akurat termin wypadł gdy się nieźle czuła - myślała że
      dostanie leki polepszające nastrój, ale nie dostała, stwierdził, że nie ma
      choroby psychicznej za to kazał jej iść
      do psychologa.

      leków antydepresyjnych nie przepisuje się w przypadku stwierdzenia choroby
      psychicznej, tylko jak sama nazwa wskazuje w przypadku zdiagnozowania depresji,
      która chorobą psychiczną nie jest.
      depresję diagnozuje lekarz psychiatra właśnie. i w sytuacji takich długotrwałych
      objawów, jakie ma Twoja znajoma, psychiatra powinien jednak przepisać
      antydepresanty, oraz dodatkowo ewentualnie zasugerować psychoterapię (którą
      zresztą on sam może poprowadzić, i wcale nie musi kierować takiej osoby do
      psychologa...)

      > Leki dostępne w aptece bez recepty typu persen nie pomagają.

      oczywiście, że nie. persen to jest ziołowy lek, dobry na okresowe dołki, a
      jeżeli ktoś czuje się tak źle, że w rezultacie przez kilkanaście dni z rzędu nie
      ma siły zwlec się z wyra, to już wpompowanie chemii do mózgu jest potrzebne.

      > Czym się wspomóc? Jakie rady?
      > Jakie macie doświadczenia w wychodzeniu z życiowych kryzysów emocji? Co wam
      pomagało się pozbierać?

      iść do innego psychiatry, jak najszybciej, nawet prywatnie bo wizyty są dostępne
      z dnia na dzień, i rozpocząć leczenie farmakologiczne, już po kilku dniach
      brania antydepresantów może poprawić się nastrój.
      • adaria38 Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:19
        hmm, dzięki, też mi się średnio to podoba, lekarz częsciowo nie przepisał leków
        bo kolezanka jest na etapie starań o ciązę(ale przeciez miesiąc przerwy jest
        możliwy),
        generalnie stwierdził, że lepiej psychotropów nie brać, że te słabsze działają
        dopiero po ponad tygodniu, a te silniejsze na dłuższy etap uzalezniają, żeby
        zmieniła tryb życia, poszła do psychologa i zjawiła się znowu gdyby to nie
        pomogło. Jakoś myślałam, ze psychiatra powinien bardziej fachowo do tematu
        podejść, sama ją namówiłam wcześniej by poszła do psychiatry po wspomaganie i
        teraz zonk...
        • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:23
          Tu nie psychiatra jest potrzebny a terapeuta. Nie jakis tam
          szarlatan, a doswiadczony psycholog. Piguly otepiaja , tlumia
          sztucznie bol, wypelniaja pustke pustka. Chorobe duszy wyleczy tylko
          i wylacznie otwarcie sie na drugiego czlowieka, uporzadkowanie
          systemu wartosci itp.
          • yoko0202 Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:42
            czasami jednak człowiek znajduje się już na takim etapie, że nie ma ochoty się
            'otwierać', bo wstanie z łóżka i umycie zębów stanowi wysiłek porównywalny z
            kopaniem rowu łyżeczką od herbaty.
            w takiej sytuacji raczej niezbędne jest wpompowanie sztucznych endorfin do
            mózgu, żeby z tego łóżka jednak wstać.

            i nie jest prawdą, że wszystkie piguły otępiają; być może powodują 'sztuczne'
            zadowolenie i chęć do życia, ale to z kolei pomaga inaczej i bardziej
            optymistycznie spojrzeć na własną sytuację, a stąd już prostsza droga do
            otwarcia się choćby u terapeuty i chęć zmiany.
            • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:45
              kiedys jednak piguly przestaja dzialac, lub zaprzestaje sie ich
              brania. Wtedy wraca stare i to zwielokrotnione.
              Generalnie trzeba samemu znalezc sens. jakikolwiek sens wlasnego
              zycia. Jesli nie, to sztuczne podtrzymywanie nastroju nie ma sensu.
              • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 14:33
                Teletoobis, ty nie masz zadnej wiedzy o depresji. Nie wypowiadaj
                sie. To nie jest brak prirytetow zyciu, tylko zwykla chemia. Z
                jakichs powodow (wciaz nieznanych lekarzom), brakuje w mozgu
                substancji, ktora u zdrowych ludzi, jest podstawa dobrego
                samopoczucia. W zaawansowanej depresji tylko leki stymuluja
                produkcje tej substancji. Nic tu filozoficzne dywagacje nie pomoga.
                Tak samo jak z innymi chorobami: czegos zabraknie, czegos sie
                namnozy i stad choroba. Nikt cukrzycy leczyc uporzadkowaniem
                systemu wartosci nie doradza, choc, z grubsz rzecz biorac, schemat
                ten sam, tylko organ inny.
                • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 14:37
                  Uhahalem sie...:)
                  Ja nie mam wiedzy...:) hihihihihi
                  Sory, ale oplulem monitor :)
                  • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 14:50
                    W dodatku weny tworczej dzisiaj nie masz, jakos malo blyskotliwe
                    twoje odpowiedzi.
                    • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 14:56
                      odTym razem odpowiedz miala byc prawdziwa, a nie blyskotliwa :)
                      Poza tym starzeje sie. O! mam depresje starcza :)
                      • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 15:42
                        No, juz lepiej. Widac potrzebujesz wstrzasow.
                        • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 15:45
                          bron boze od wstrzasow. Cieple lacie, zimne piwo, kominek z
                          buzujacym ogniem, kochana i kochajaca kobieta u boku- to marzenie
                          mego zycia
                          • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 15:58
                            Cieple lacie i piwo ciagle w fazie"marzenia"?
                            • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:02
                              niestety- przy moim trybie zycia, to na razie nierealne
                              • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:12
                                A gdzie Ty sie wloczysz?
                                Bez kominka to te ostatnie marzenie nigdy come true nie bedzie.
                                Pokaz fotke, zobacze, czy da sie cos zrobic.
                                • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:19
                                  Wlocze sie po Polsce z wizytami u klientow, albo pase owce na
                                  halach. Sezon wszak w pelni :)
                                  Kominkow znam kilka, przy niektorych nawet sobie od czasu do czasu
                                  herbatke z rumem albo sliwowica popijam.
                                  Fotka? :) jestem niefotogeniczny. Zdecydowanie zyskuje w czasie
                                  kontaktow osobistych :)
                                  • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:27
                                    No, szkoda, a tak chcialam miec internetowego kochanka:(
                                    • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:30
                                      masz francuskiego ( swoja droga to chyba jakas terapia. Ponoc wbrew
                                      opinii ogolnej i powszechnej Francuzi sa do niczego, ale ja nie
                                      probowalem :)) kochanka, to po co Ci internetowy?
                                      Cyberseksik jest dobry dla mlodziezy i zboczkow :)
                                      Zawsze mozesz jednak pojsc ze mna na piwo ( ja place) :)))))
                                      • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:46
                                        Dajze spokoj, chlopie! Czy wy tylko kobiety piwo pijace znacie?
                                        Na wino mnie zapros, biale. Piwo, piwo, ani to seksowny kolor, ani
                                        slodki. Juz wiem, dlaczego te marzenia w sferze marzen wciaz.
                                        W dzisiejszych czasach, komputerowy kochanek bezpieczniejszy;)
                                        I nie wiem o czym gadasz z tym franciskim kochankiem i terapia.
                                        Ksiazka taka jest i stad nick. Nikt tu nie czytal, nie slyszal?
                                        Myslalam, ze popularna.
                                        • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 16:53
                                          Wina niestety nie pijam, bo mam po nim zgage. Ale Tobie zalowal nie
                                          bede. Wszak zaproszenie "na piwo" nie oznacza natychmiast
                                          koniecznosci jego konsumpcji. "Na piwo" chodzi sie z kumplem. I tak
                                          na razie potraktuj owo zaproszenie. :)
                                          Marzenia niejednokrotnie sie realizowaly. Niestety.... na chwile.
                                          A co do kochankow/kochanek. najbezpieczniejszy jest staly i wierny/
                                          stala i wierna. Ale to archaizm. Wiem :)
                                          Ksiazki rzeczonej nie czytalem.
                                          • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 17:55

                                            "Na piwo" chodzi sie z kumplem. I tak
                                            > na razie potraktuj owo zaproszenie. :)

                                            "Na razie" jaki laskawy:)
                                            Wysle Ci zdjecie nog w szpilkach to zaczniesz gadac jak mezczyzna.
                                            • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 17:56
                                              Oczywiscie ze "na razie" ja z gory nie skazuje Cie na niepowodzenie.
                                              Staraj sie :) Szansa jest :)

                                              A nogi sa niewazne, nawet w szpilkach, bo i tak ida na bok :)
                                              • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:00
                                                "A nogi sa niewazne,"

                                                Ech, nie wiesz co mowisz!

                                                Widzicie go? Nog nie chcial! Jednak do bani ten internet;)Nic tu
                                                bez wizyty jednak nie wskoram:) To gdzie to piwo daja?
                                                • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:02
                                                  Piwo zwane od czasu do czasu winem moga podac gdzie sobie zazyczysz,
                                                  wszak jezdze po calym kraju :)

                                                  Ale najbardziej odpowiada mi poludnie ...:)

                                                  Wytlumacz mi w czym sa nogi wazne....?
                                                  • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:06
                                                    Ha, ha, zawstydzilam sie! Mezczyznie takie rzeczy mam tlumaczyc?
                                                    Chyba nie dam rady <czrwienie sie>:)
                                                    No i co na to Wacikowa? nie zbije mnie?
                                                    I dlaczego inaczej wracasz sie do niej a inaczej do mnie?
                                                  • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:09
                                                    Bo ona jest nietykalna przyjaciolka...O!
                                                    Ty masz szanse przekroczyc Rubikon :)
                                                  • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:21
                                                    Jestem zaborcza. Nie ma miejsca na zadne przyjaciolki.
                                                  • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 18:40
                                                    Trudno, ja sie tej aseksualnej przyjazni nie wypre :)
                                                  • kochanic.a.francuza Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 14.05.10, 01:27
                                                    He, he, nie ma czegos takiego jak aseksualna przyjazn miedzy
                                                    kobieta a mezczyzna, chyba, ze sa homo.
                                                    Ale niech Ci bedzie. Wybaczam bo nog nie widziales. Jak zobaczysz
                                                    to Ci sie gatka zmieni;)
                                                  • teletoobis Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 14.05.10, 06:20
                                                    Cos takiego istnieje, pod watunkiem, ze ludzie potrafia powstrzymac
                                                    zwe zadze. Niekiedy nawet sie udaje :)

                                                    Od nog wyzej cenie sobie serce i mozg.... no ale kazdy na swe
                                                    priorytety :)
              • yoko0202 proszę? 13.05.10, 18:11
                teletoobis napisał:

                > kiedys jednak piguly przestaja dzialac, lub zaprzestaje sie ich
                > brania. Wtedy wraca stare i to zwielokrotnione.

                wrócić może zawsze, z depresją jak z alkoholizmem, piguły nie mają tu kompletnie
                nic do rzeczy
                po to się bierze piguły, żeby w tym okresie samopoczucia polepszonego pigułami
                zrobić coś ze swoim życiem, dlatego łączy się leczenie farmakologiczne z
                psychoterapią.

                powtórzę, jak ktoś leży martwym bykiem, gapi się w sufit i czuje, że otacza go
                czarna dziura, to on sensu nie widzi i sam raczej nie zobaczy, a godzina terapii
                raz w tygodniu gówno da, bo pewnie nawet się nie zwlecze z wyra na tą terapię.
                • teletoobis Re: proszę? 13.05.10, 18:39
                  Komu Ty chcesz to tlumaczyc? Przezylem i wiem. I wiesz co
                  najbardziej sie liczy? To, ze tylko wlasne checi i motywacje moge
                  cie z tego gowna wywlec
                  • yoko0202 Re: proszę? 13.05.10, 21:03
                    jeżeli wyszedłeś z tego bez piguł, to jesteś w zajebistej mniejszości, szczerze
                    mówiąc pierwszą i jedyną osobą jaką znam.

                    leki - to standard
                    psychoterapia - to standard
                    tego nie stosuje się zamiennie, i powinieneś o tym wiedzieć.
                    • teletoobis Re: proszę? 14.05.10, 06:21
                      Wiec wyobraz sobie, ze jedyne piguly ktore bralem sporadycznie, byly
                      pigulami nasennymi. O reszcie nie bede pisal bo po co? Ty zdaje sie
                      wiesz lepiej
          • skarpetka_szara Do Teletoobies 13.05.10, 18:17
            teletoobis napisał:

            > Tu nie psychiatra jest potrzebny a terapeuta. Nie jakis tam
            > szarlatan, a doswiadczony psycholog. Piguly otepiaja , tlumia
            > sztucznie bol, wypelniaja pustke pustka. Chorobe duszy wyleczy
            tylko
            > i wylacznie otwarcie sie na drugiego czlowieka, uporzadkowanie
            > systemu wartosci itp.

            O! Wlasnie TU, pokazales ze w ogole nie masz rozeznania w tym
            temacie.

            Nie jestem fanka lekow antydepresyjnych, i opieralabym sie im jak
            najdluzej walczac innymi sposobami. Jednak!!! Jezeli osoba nie
            moze wstac z lozka - to juz jest to zbyt powazne na terapie.
            Trzeba takiego czlowieka przywolac do funkcjionowania na
            przecietnym poziomie aby mogla przynajmniej chodzic to terapeuty.

            Podejrzewam jednak ze nie jestes w stanie tego tematu doglebnie
            zrozumiec.

            • teletoobis Re: Do Teletoobies 13.05.10, 18:44
              Wiesz co? nie chce mi sie w ogole z takim indywiduum jak ty
              polemizowac. Nie rzucam perel przed wieprze.

              Historie znasz z relacji kolezanki czerpiacej wiadomosci z rozmow
              telefonicznych. Wielka to wiedza. Wiesz o tym, ze ludzie w stanie
              poddepresyjnym, w celu wyludzenia wspolczucia, albo nawet
              zainteresowania ( moze tez byc ucieczka) bardzo lubia udawac,
              symulowac?
              tak jak mowilem, perly zachowam dla siebie. Z toba porozmawiam o
              miesiaczkowaniu pingwinow w czasie zorzy polarnej
              • skarpetka_szara Re: Do Teletoobies 13.05.10, 19:59
                No tak, widocznie uwazasz sie za wszystko-wiedzacego psychiatre, i
                dokladnie wiesz ze owa kobieta udaje.

                wspolczuje kazdemu kto z Toba zyje, z takim wszystkowiedzacym
                dupkiem.
                • teletoobis Re: Do Teletoobies 14.05.10, 06:25
                  To ty uznalas za prawde to co autorka opisala, nie ja. Ludzie, a
                  szczegolnie ludzie chorzy klamia.
                  Ja nie jestem psychiatra. Po prostu sam przechodzilem przez podobne
                  problemy.
                  Ci ktorzy ze mna zyja jakos sie nie skarza. Zamiast pomstowac
                  pytaja, albo sami poszukuja odpowiedzi. Widac sa tacy, ktorzy wola
                  jednk nie przyznawac sie do wlasnej durnoty bazujac na tanich
                  trickach reystycznych.
            • justysialek Re: Do Teletoobies 14.05.10, 09:47
              Droga Skarpetko - od kilku miesięcy z powodu złego samopoczucia całe
              popołudnia i wieczory spędzam leżąc w nienajlepszym humorze na
              kanapie przed tv. Zwykle nie mam siły nawet wstać, żeby usiąść przed
              kompem czy też np zrobić sobie coś do jedzenia. Wg Twojej teorii
              powinnam już łykać psychotropy - a prawda jest taka, że nie mam ani
              depresji ani nawet stanu poddepresyjnego - jestem dość szczęśliwą
              kobietą oczekującą po prostu dziecka i znoszącą związane z tym
              dolegliwości!
              Wiem, że koleżanka autorki w ciąży nie jest - piszę to, by
              uświadomić Ci, że samo leżenie w łóżku jeszcze objawem depresji nie
              jest!!!
              Już nie pamiętam dokładnie ale tych objawów jest cała lista i
              dokładne kryteria oceny (minimalna ilość objawów utrzymująca się
              określoną ilość czasu), aby zdiagnozować depresję. Skoro psychiatra
              tego nie zrobił - to znaczy, że nie było podstaw! Nie każdego doła
              leczy się psychotropami!
              Poza tym, w tym wypadku, istnieją konkretne zewnętrzne przyczyny
              złęgo samopoczucia, co wyklucza teorię o zaburzonej pracy mózgu, na
              którą pomagają tylko leki. W tym wypadku trzeba usunąć przyczyny
              zewnętrzne a wszystko (bez leków) wróci do normy!
        • deczko Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:28
          adaria38 napisała:

          > hmm, dzięki, też mi się średnio to podoba, lekarz częsciowo nie
          przepisał leków
          > bo kolezanka jest na etapie starań o ciązę(ale przeciez miesiąc
          przerwy jest
          > możliwy),


          W tym stanie chce sobie dziecko zrobic? I nikt jej od tego nie
          odwodzi, przyszly ojciec nie widzi problemu???
        • yoko0202 Re: coś tu nie tak jest z tym psychiatrą 13.05.10, 13:36
          adaria38 napisała:

          > hmm, dzięki, też mi się średnio to podoba, lekarz częsciowo nie przepisał
          leków bo kolezanka jest na etapie starań o ciązę (ale przeciez miesiąc przerwy
          jest możliwy),

          antydepresantów nie bierze się miesiąc tylko zwykle kilka miesięcy co najmniej.
          no ale w stanie depresyjnym o zajście w ciążę może być bardzo ciężko, więc może
          warto najpierw poświęcić chwilę i wrócić do normalnego stanu psychicznego, a
          potem starać się od nowa.

          > generalnie stwierdził, że lepiej psychotropów nie brać, że te słabsze
          działają dopiero po ponad tygodniu, a te silniejsze na dłuższy etap uzalezniają,
          żeby zmieniła tryb życia, poszła do psychologa i zjawiła się znowu gdyby to nie
          pomogło.

          co on pierdzieli? większość zaczyna działać dopiero po ok. tygodniu, wszystkie
          zażywa się długoterminowo, tak jak napisałam powyżej.
          psychoterapia też zwykle trwa długo.
          uzależnić to się można nawet od relanium albo od apapu; ogólnie antydepresanty
          nie mają właściwości uzależniających.
    • twojabogini Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:27
      Skoro psychiatra nie stwierdził żadnych zaburzeń, to można albo mu
      zaufac, albo ewentualnie skonsultowac u drugiego specjalisty.
      Jak rozumiem koleżanka nie pracuje, chciałaby zostac matką - co jej
      nie wychodzi. Trzeba na spokojnie poukładac sytuację. Możliwe sa
      rózne sytuacje - na przykład podjęcie pracy, na początek nie
      wymagającej dużej koncentracji, odpowiedzialnosci, za to wśród
      ludzi. No nie wiem, to może byc praca w kawiarni, taka praca która w
      odczuciu kolezanki nie wiąże się z niskim statusem nie jest dołująca.
      Mozna tez zacząc od innej strony - wykonac badania, poszukac
      przyczyny niepowodzenia w próbach zostania mamą. Samo podjęcia
      jakichkolwiek działań powinno wiele zmienic.
      Najwazniejsze jest podjecie jakichkolwiek działń, które pomogą
      koleżance odzyskac wiare w siebie, poczucie kontroli nad własnym
      zyciem.
      Niegłupim pomysłem jest podjęcie aktywnosci fizycznej - zapisanie
      się na basen, aerobic - cokolwiek co jest zorganizowane - sama nie
      wytrwa w systematycznych ciwczeniach, jesli jest w złym stanie
      psychicznym.
      Doraźnie w poprawie nastroju pomaga doswietlenie - pobyt na łące za
      miastem w słoneczny dzien, fototerapia, albo nawet solarium w
      umiarkowanych dawkach.
      Wane jest właczenie się na powrót w zycie społeczne, przynależnosc
      do jakiejs grupy - wizolacji trudno wrócic do siebie.
      Ostatnim aspektem wychodzenia z mega doła jest prawidłowa dieta
      (można wspomóc się przez jakis czas suplementami, zwłaszcza teraz
      gdy mało jest witamin pochodzacych ze swiezych owoców i warzyw) oraz
      stały regularny sen (tu mogą pomóc regularnie zazywane preparaty
      ziołowe - melisal itp.). Dobrze systematycznie wychodzic na spacery -
      ruch i dotlenienie sprzyjaja poprawie nastroju.
      • adaria38 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:37
        Zrezygnowała niedawno z ambitnej pracy w której "zjadał ją stres". Szuka nowej
        pracy, ale na razie oferty pojawiają się zdecydowanie poniżej jej kwalifikacji,
        ma poczucie że "spadła z wysokiego konia". Do tego jest z mężem z dala od
        znajomych, ja działam "na telefonie". Suszę głowę z dietą i ruchem fizycznym,
        powoli wdraża. Ale trochę się martwię, bo mąz do pracy, a ona zostaje sama w
        mieszkaniu i nie ma tam bliskich znajomych którzy jej dodatkową energię
        przyniosą. Więc szukam dodatkowych pomysłów.
        • deczko Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:55
          adaria38 napisała:
          Ale trochę się martwię, bo mąz do pracy, a ona zostaje sama w
          > mieszkaniu i nie ma tam bliskich znajomych którzy jej dodatkową
          energię
          > przyniosą. Więc szukam dodatkowych pomysłów.

          Posusz glowe mezowi. Zona jest chora i trzeba jej pomoc, a nie
          probowac robic dzieciaka, tak na pewno stres zwiazany z ciaza,
          porodem i pologiem ustabilizuje jej zycie psychiczne. Niech idzie do
          prywatnego psychiatry, skoro terminy na nfz sa odlegle.
          • adaria38 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:09
            Mąż jest bardzo ok, wspierający, starający się tak jak umie. To on się
            zorienował pierwszy, że cos nie gra, zanim ona sama zauważyła, że coś niedobrego
            się z nią dzieje. Ale jego próby zmian/rozmów na ten moment nie działają
            (łatwiej "uwierzyć" komuś z zewnątrz). Sam prosił o pomoc bo wyczerpał pomysły.
            • deczko Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:28
              adaria38 napisała:

              > Mąż jest bardzo ok, wspierający, starający się tak jak umie. To on
              się
              > zorienował pierwszy, że cos nie gra, zanim ona sama zauważyła, że
              coś niedobreg
              > o
              > się z nią dzieje. Ale jego próby zmian/rozmów na ten moment nie
              działają
              > (łatwiej "uwierzyć" komuś z zewnątrz). Sam prosił o pomoc bo
              wyczerpał pomysły.
              >

              Wspierajacy maz, powinien umowic wizyte prywatnego psychiatry, badz
              prywatnego psychologa jak najszybciej. I zwyczajnie sie zabezpieczac.
    • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:50
      co to jest dół mariański?
      • mrsnice Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 13:58
        może w dole leży rów? Też się zastanawiam...
        • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:10
          albo w rowie dół?

          ;)
          autorko... sprecyzuj!
          • adaria38 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:14
            idzcie błaznować gdzie indziej, a jak macie luki z przenośni i porównań, szkoła
            podstawowa język polski, to weźcie korepetycje u jakiegoś dziecięcia, będzie
            taniej niż u profesora.
            • trypel Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:21
              sama sobie idź gdzie indziej a nie będziesz to truła o rowie Mariana
            • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:22
              moja droga, trafiłaś jak kulą w płot
              jestem polonistką:)
              i pytam cię co to takiego dół mariański
              bo chciałabym uzupełnić swoją wiedzę
              • mrsnice Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:46
                napisała, że dół to porównanie i przenośnia. Ładnie.
                • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:59
                  niech jeszcze poda jakieś podstawy do tych skojarzeń, bo naprawdę gotowam dyplom w kominku spalić :)

                  czego to teraz w tych szkołach uczą:)
                  • kitek_maly Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:08
                    Rozumiem, że Twój dyplom od razu zainstalował Ci nieomylność.
                    Szkoda, że przy okazji nie udało się wgrać nieco luzu, kreatywności i
                    umiejętności bawienia się językiem. :)
                    • kochanic.a.francuza Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:47
                      Dobrze, Kitek, dobrze gadasz!
                    • varia1 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:52
                      nie kitku mały
                      nikomu dyplom nie instaluje nieomylności, ale zostałam przez autorkę wątku odesłana do dziecka z podstawówki na język polski:)

                      a jak tobie się podoba określenie dół mariański i czy od razu wiesz o co chodzi?
    • justysialek Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 14:58
      Lekarzem nie jestem ale każdy sobie może wyczytać w ICD-10, że
      depresję kliniczną się diagnozuje po przynajmniej pół roku
      utrzymywania się objawów.
      Sama miewam dołki i radzę sobie z tym od lat na różne sposoby i
      osobście uważam, że jeszcze za wcześnie na leki. Leki to leki i mają
      wiele skutków ubocznych. Poza tym ludzie piszący przede mną mają
      rację - jeśli przyczyny zewnętrzne pozostaną, to po odstawieniu
      leków problem szybko powróci! Biorąc to pod uwagę sądzę, że lekarz
      chciał jak najlepiej. Zdecydowanie lepszym wyjściem jest psycholog i
      terapia niż łykanie leków i dalsze wpatrywanie się w cztery ściany.

      Sytuacja Twojej koleżnaki jest dość podobna do mojej sprzed kilku
      lat. Przeprowadziłam się do innego miasta, bo mąż dostał pracę. Ja
      byłam bezrobotna, w nowym miejscu, z dala od wszystkiego, co znałam
      i kochałam. Pracy nie mogłam znaleźć, mieszkanie z kilku powodów, na
      które wtedy nie miałam wpływu, mi się nie podobało itd. Też miałam
      mega doły. Z czasem dostałam pracę, poznałam nowe miejsce, nowych
      ludzi, zdobyłam kilka nowych hobby i teraz jest już ok.
      Najważniejsze, to nie siedzieć samemu w czterech ścianach! I
      koniecznie do psychologa.
      ... a i podpowiedz jej, że takie złe samopoczucie, stres i doły mogą
      utrudniać zajście w ciążę - najlepiej zachodzi się z lekką głową ;)
    • rzeka.chaosu Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 15:49
      Dla kontrastu: wyjazd w Himalaje ;)
    • skarpetka_szara Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 18:18
      czy nie uwazasz ze ta kobieta powinna sie najpierw wyleczyc zanim
      bedzie sie starala o dziecko?

      Gdy depresjia minie - to bedzie i tak latwiej zajsc w ciaze, a
      dziecko bedzie zdrowsze (depresjia wplywa na produkcjie antycial co
      powoduje nieodporny organizm, rowniez wplywa na rozwuj komorek
      rakotworczych).
    • calineczka2 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 19:21
      Wiem z doswiadczenia, ze siedzenie w domu poglebia wszelkiego
      rodzaju leki. Kolezanka ma czas na rozmyslanie i rozpamietywanie,
      do tego dochodzi niedowartosciowanie zwiazane z brakiem zajecia.
      Nie chce sie jej z lozka zwlec rowniez dlatego, ze nie musi.

      Psycholog moze pomoc, wazne jest tez, zeby wypelnic dzien. Jakas
      rutyna, jak juz tutaj pisano, zajecia ruchowe, najlepiej
      zorganizowane, wsrod ludzi, moze jakis kurs jezykowy?

      Moja znajoma zajmujaca sie plodnoscia twierdzi, ze stres wplywa
      negatywnie na plodnosc i ze efekt jest u kobiet trwaly (u mezczyzn
      tez jest, lecz mija po ustaniu stresu), takze im kolezanka dluzej
      bedzie w takim stanie, tym mniejsze szanse na macierzynstwo.
    • cloclo80 Re: Gdy dopada dół mariański 13.05.10, 20:32
      Kumpela nie może mieć dzieci?
      Lepiej spytaj ją czy stan w jakim się znalazła nie ma związku z jej burzliwą
      przeszłością. Młodzież nasza niewinna jest. Sponsoring, prostytucja, skrobanki.
      • durneip Re: Gdy dopada dół mariański 14.05.10, 14:32
        klusiu, durnyś. i zrób mi frajdę, nie pytaj o uzasadnienie.
    • durneip Re: Gdy dopada dół mariański 14.05.10, 14:36
      szukać innego psychiatry. nie psychologa, psychologia to nawet nie jest nauka.

      wbrew temu, co ktoś wyżej napisał, antydepresanty nie zabijają żadnego bólu ani
      nie wypełniają pustki. zwyczajnie doprowadzają poziomy enzymów odpowiedzialnych
      za pracę mózgu do właściwego poziomu. czysta chemia.

      na marginesie - dobry psychiatra odradzi starania o dziecko w czasie brania
      antydepresantów, bo nie ma żadnych badań dokumentujących ich długofalowy wpływ
      na płód i dziecko w późniejszych fazach rozwoju.
    • megi1973 Re: Gdy dopada dół mariański 14.05.10, 14:41
      ma depresję-ale umrał jej ktoś? zachorował? straciła pracę? jak nie-
      to niech nie wymyśla tylko weźmie się w garść!! dziecko nie jest
      dobrym pomysłem-bo po porodzie będzie miała depresję poporodową
      skoro już teraz ma TAKIE skłonności!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka