Dodaj do ulubionych

Facet z "przeszłoscią"? Pomóżcie!

19.02.02, 09:14
Hej!
Pomóżcie; potrzebuje opinii kogoś niezzangazowanego emocjonalnie, bo ja chyba
nie potrafie ocenic tej sytuacji na chlodno.
Otóż: poznałam niedawno faceta (29 lat). Generalnie ok - inteligentny,
sympatyczny, niebrzydki. Myslę, że zaczyna mu zależec na mnie. I wszystko
byłoby w porządku, gdyby nie jedno "ale". Od początku zauwazyłam, ze mój
znajomy ma wybitnie niska samoocenę. Jesli mówił o sobie - to tylko w negatywny
sposób. Wydawało mi się to nieszkdliwym dziwactwem, ale kilka dni temu
dowiedziałam się, że kiedys leczył sie z ciężkiej depresji, takiej "znad
krawędzi". Teraz ponoć wszystko jest ok, ale... jak powiedział "musi byc w
ciągłym ruchu, bo jak ma czas na zastanawianie to przychodza mu dziwne mysli do
glowy". Trochę mnie to niepokoi. Co robić? Angażowac sie dalej czy wycofać?
Jakie jst ryzyko związku z kims, kto kiedyś leczył sie u psychiatry??? Moze
ktoś miał podobne doswiadczenie i potrafi mi cos doradzić.
Powtarzam, że chlopak generalniejest w prządku, ale... nie chciałabym zyć w
obawie, że kiedyś będzie nawrót i np. popelni samobójstwo lub zacznie
realizowac owe "dziwne mysli". Nie wiem; mam dylemat.
Kia
Obserwuj wątek
    • Gość: zula Re: Facet z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 09:33
      Kia, a może warto byłoby się dowiedzieć, co spowodowało jego zalamanie. Wiele
      może być przyczyn... może jest słabszy psychicznie i by nie myśleć źle o sobie
      i otaczającym świecie potrzebuje poczucia bezpieczeństwa... może wystarczy
      odrobina miłości z Twojej strony i wszystko będzie Ok... kto to wie... Tak
      naprawdę to ja również nie wiem co się stanie z moją psychiką za rok i czy nie
      popadnę w depresję i nie stanę nad krawędzią... nie wiem co zrobi mój
      partner... ale nie mogę przekreślać siebie, nie mogę przekreślać siebie... mam
      prawo by żyć...
      On też ma prawo by być szczęśliwym i może Ty jesteś w stanie dać mu to
      szczęście... kto to wie... jeśli go kochasz i wiesz, ze dasz radę znieść wiele
      w imię tej miłości to daj mu szansę i budujcie razem szczęście... ale nigdy nie
      wolno Ci zwątpić w to że się wam uda... musisz wierzyć, bo pozytywne podejście
      to połowa sukcesu... jeśli staniesz za nim i będziesz go utwierdzać w
      przekoaniu, ze jest wyjątkowym człowiekiem, jest jest jedyny w swoim rodzaju,
      ze jest najwspanialszy na świecie to on w to uwierzy...

      A teraz pomyśl sobie, jak ty byś się czuła, gdybyś kiedyś tam przeszła ostre
      załamanie ale podniosłaś się już ... poznajesz cudownego człowieka, chcesz z
      nim być... on dowiaduje się w jakiś sposób o tym co przeszłaś i zostawia Cię...
      jak byś się czuła... dałabyś radę żyć czy załamałabyś się ponownie ale
      zakończenie mogłoby już nie być szczęśliwe bo ... bo jak uwierzyć, ze może być
      lepiej, gdy ukochana osoba odtrąca Cię za Twoją słabość...

      Ja jestem po rozwodzie... poznałam faceta, który dowiedział się, że
      mam "przeszłość"... nie chciał poznawać mnie bliżej, nie chciał się angażować,
      bo on chciał mieć normalną kobietę... czy to jest słuszne, oceniać kogoś biorąc
      pod uwagę przeszłość... jesteśmy za nią odpowiedzialni ale osoby które oceniają
      najczęściej znają całej prawdy... krzywdzą słowami i czynami...
      niepotrzebnie... dla mnie na szczęście, nie wzięłam sobie słów tego dupka do
      serca i może ważne także to, ze byłam wtedy dość silna psychicznie... a potem
      poznałam najcudowniejszego faceta na świecie, dla którego liczyło się tylko to
      że jestem...

      Pozdrawiam i życzę podjęcia słusznej decyzji.
      • kia5 Re: Facet z 19.02.02, 09:42
        Dzieki Zula! Ja go nie kocham... jeszcze. Wiem natomiast, że jesli sie nie
        wycofam z tej relacji, która jest w początkowej fazie - to sie zakocham. Z
        drugiej strony troche sie boję. Przecież to choroba psychiczna. I chyba nie
        zupelnie zakończona - bo skąd koniecznośc pozostaania w ciągłym 'ruchu" tak aby
        odgnic 'dziwne mysli'? nota bene nie wiem, co to za mysli, ale nie chcę go tak
        'przesłuchywać". Polagam tylko na tym, co sam mi powie. Myslę, że nie można
        porównywac do tego twojego rozwodu, jakkolwiek traumatyczny by był.
        • Gość: dinozaur Re: Facet z IP: 192.168.3.* 19.02.02, 10:02
          Czyli co zadajesz pytanie co masz robic lecz nie chcesz go "przesluchiwac"
          czyli nie za bardzo zalezy Ci na tym aby wiedziec,czy wolisz pozniej gdy sie
          zakochasz doznac wstrzas.O co chodzi juz kochasz i sie boisz, a nie prosciej
          wczesniej porozmawiac
          • Gość: zula Re: Facet z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 10:09
            Kia, jeśli chcesz wiedzieć co tracisz, to musisz porozmawiać z nim o tym...
            usiądźcie i niech to będzie rozmowa od poczatku do końca, bez uników. Rozmową
            wiele można... boisz się, ze się zbliżysz, że się zakochasz,... a jeśli on już
            się zakochał... jeśli boisz się jego choroby, jeśli boisz, ze sobie nie
            poradzisz, to odejdź z jego życia teraz, kiedy i on nie jest zby silnie
            związany z Tobą, ... bo jeśli chłopak jest słaby psychicznie, to nawet nie chcę
            myśleć jaką krzywdę możesz mu wyrządzić, czekając z decyzją i pozwalając mu
            zakochać się w Tobie... daj mu szansę, może pozna dziewczynę, dla której nie
            bedzie ważna jego choroba, a on sam i ...

            Pozdrawiam.
            • Gość: frisky2 Re: Facet z IP: 62.233.139.* 19.02.02, 10:11
              Spodobalo mi sie zdanie: "ja go nie kocham jeszcze, ale jak sie nie wycofam, to
              sie zakocham".::)))))) Ni3e moge powstrzymac smiechu.:)))))))
    • lastka Re: Ale się dzisiaj narobiło... 19.02.02, 10:12
      na tym forum kobieta ma problemy z facetem z przeszłością, a niejaki piotr ma
      problemy z kobietą z przeszłością. Mężczyzna z przeżyciami i kobieta po
      przejściach...
    • balbina2 Re: Facet z 19.02.02, 11:42
      Daj sobie spokój! To bzdury z tym "odrobina miłości z Twojej strony" ,"znieść
      wiele w imię tej miłości to daj mu szansę" - a niby dlaczego się poświęcać,tym
      bardziej jeżeli, jak piszesz - jeszcze go nie kochasz. To tak jak z
      alkoholikami - a może pod wpływem uczucia się zmieni. Akurat! Mam kolegę z
      podobnymi problemami - jest bardzo fajny, miły, inteligentny (i przystojny!)-
      ale za nic nie chciałabym mieć takiego partnera. Czasem wrecz współczuję jego
      żonie - chociaż jej nie znam. To jakby mieć zamiast męża - kolejne dziecko,
      którym trzeba się opiekować, wspierać, prowadzić za rękę. Chyba, że tak
      lubisz...Ja akurat nie mam przerostu instynktu macierzyńskiego - wręcz
      odwrotnie.
      • Gość: zula Re: Facet z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 11:50
        balbina, a może to wygodnictwo z Twojej strony... nie masz przerostu instynktu
        macieżyńskiego.. hehehe... a kto Ci go każe mieć... mówisz, że żal Ci żony
        alkoholika, a może ona jest szczęśliwa... może To Ty inaczej postrzegasz
        szczęście... a może to egoizm... Kia, nie kocha tego faceta i ma jeszcze czas
        by wynieść się z jego życia i nie robić mu nadzieji na lepsze jutro... A Ty,
        ciekawe, czy jakby Twój facet okazał się słabszy, zostawiłabyś go, bo nie masz
        chęci się opiekować i wspierać.. A przepraszam, czym jest miłość i przyjaźń w
        związku? Czy nie właśnie wspieraniem w trudnych chwilach i uczestniczenie w
        tych pięknych... Oj balbino2, chcesz czerpać z życia tylko to co piękne i
        dobre, ale bycie z drugim człowiekiem, to branie na swój kark jego problemów.
        Pozdrawiam.
        Kia, daj spokój temu facetowi. Zasłużył na kobietę, która nie bedzie miała co
        do niego żadnych wątpliwości. Każdy na takiego partnera zasługuje.
        • balbina2 Re: Tak, Zula, masz rację 19.02.02, 13:22
          to oczywiście egoizm i wygodnictwo z mojej strony - wcale nie będę zaprzeczać.
          Zdecydowanie wolę być wspierana niż wspierać. I niechętnie biorę jego problemy
          na kark. Chyba że to są problemy wspólne. Co w tym złego, że chcę czerpać z
          życia same przyjemności? I tak mi się to nigdy nie uda - takie jest życie, ale
          mogę chociaż próbować.
          Pozdrawiam wszystkie siostry miłosierdzia, miłej zabawy.
          • Gość: zulugula Re: Tak, Zula, masz rację IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 13:31
            Tak, tylko że moje problemy są jego problemami a jego są moimi. I wcale nie
            uważam się za siostrę miłosierdzia, tylko dlatego że inaczej postrzegam miłość
            do drugiego człowieka. A Ty droga balbino kochasz przede wszystkim siebie i
            dobrze Ci z tym, mało tego jesteś z siebie dumna i ... mogę współczuć tylko
            Twojemu partnerowi, bo jestem pewna, że gdyby jemu działa się krzywda i
            miałabyś mu pomóc to najpierw sprawdziłabyś czy nic na tej pomocy nie
            stracisz... oj współczuje, choć ponoć egoistom łatwiej w życiu tylko co to za
            życie...
            Pozdrawiam egoistów!
            • balbina2 Re: Tak, Zula, masz rację 19.02.02, 14:10
              Każdy kocha przede wszystkim siebie. I to jest normalne,a jak ktoś twierdzi, że
              swojego partnera kocha bardziej - to dla mnie chore i nie prowadzi do niczego
              dobrego.Tak bardzo jak siebie to można kochać swoje dziecko (aczkolwiek też
              należy zachować umiar), ale nie partnera. Partner - rzecz nabyta. Dziś jest,
              jutro może go nie być. I co -mam zostać z poczuciem, że dalam się wykorzystać i
              g...z tego mam? Ja nie twierdzę, że mam w nosie, co się dzieje z moim
              partnerem, ale nie zamierzam go nianczyć. Nie można komuś uwiesić swojej
              miłości jak kamienia u szyi - a tak to wygląda w przypadku takich różnych
              popapranych, co to wymagają opieki i troski. mój na szczęście taki nie jest - i
              jest dla mnie najważniejszy na swiecie (zaraz po mnie i mojej córce,
              oczywiście).
              • Gość: frisky2 Balbina IP: 62.233.139.* 19.02.02, 14:15
                Nie wierzysz, ze mozna partnera/partnerke kochac nie mniej niz swoje dzieci? To
                powiedz o tym swojemu facetowi. Bo Bo ja bym chcial to wiedziec, gdybym mial
                taka partnerke.Po to, by szybko z nia zerwac
                • Gość: zula Re: Balbina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 14:52
                  A ja osobiście uważam, ze dzieci się kocha inną miłością, nie mniejszą i nie
                  większą. Ale mimo, ze życie dało mi już po łapach to i tak uważam, że nie można
                  kochać swojego partnera mniej niż dzieci... To straszne balbina, straszne.
                  Bardzo mi żal Twojego partnera, on nawet nie wie, ile szczęścia ucieka mu koło
                  nosa będąc z Tobą... chyba, że jest taki sam jak ty, dobraliście się jak dwa
                  ziarna w korcu maku i on tak naprawdę nie widzi nic, poza czubkiem własnego...
                  A więc para egoistów, kochających tylko i wyłącznie siebie, wychowująca małą
                  dziewczynkę - egoistkę... Super!
                • balbina2 Re: Balbina 19.02.02, 14:55
                  Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                  > Nie wierzysz, ze mozna partnera/partnerke kochac nie mniej niz swoje dzieci? To
                  >
                  > powiedz o tym swojemu facetowi. Bo Bo ja bym chcial to wiedziec, gdybym mial
                  > taka partnerke.Po to, by szybko z nia zerwac

                  Ach, czyli ultimatum : albo dziecko, albo ja? Typowa męska zaborczość i chęć
                  odgrywania pępka świata.
                  To, że kocham moją córkę bardziej, to nie znaczy, że mojego faceta o tym
                  codziennie informuję i daję odczuć, że się mniej liczy. Bo obydwoje liczą się tak
                  samo - tu i teraz. Ale - jak powiedziałam - facet to rzecz nabyta, a dziecko to
                  dziecko.
                  • Gość: zula Re: Balbina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 14:59
                    Jak by mnie ktoś nazwał rzeczą to bym się bardzo wkurzyła. Czy powiedziałaś
                    swojemu facetowi, ze jest rzeczą nabytą? Ciekawe co by na to powiedział...
                    Wyobraź sobie, że on tak samo myśli o Tobie - Balbina, rzecz nabyta, córka to
                    co innego, córka to córka. :)) Cudny jest ten świat!
                  • Gość: frisky2 Re: Balbina IP: 62.233.139.* 19.02.02, 15:00
                    Balbino - to co napisalas, to nadinterpretacja. Nigdzie nie napisalem o
                    kochaniu bardziej faceta niz dziecko. Ale o czyms takim, o czym pisze Zula -
                    milosci rownorzednej innej, ale nie wiekszej ani mniejszej.
                    Gdzie ty sie dopatrujesz zaborczosci? Raczej chodzi mi o uczciwosc. Pomysl, ze
                    facet powie ci: kocham bardziej nasze dziecko, bo ty, jako kobieta, partnerka,
                    to rzecz nabyta.
                    • balbina2 Re: Kochana Zulo i frisky 19.02.02, 16:01
                      To że piszę: rzecz, to nie oznacza, że uważam go za rzecz. To tylko takie
                      powiedzenie. To raz. Dwa - dlaczego uparcie zakładacie, że miłość to wzajemne
                      poświęcanie się sobie i że egoiści nie mogą się kochać naprawdę. Przecież
                      kochać i być kochanym to duża przyjemność, a egoiści to lubią. Poza tym
                      nazwałabym to raczej asertywnością niż egoizmem - po prostu wzajemnie nie
                      dajemy sobie chodzić po głowie. Partnerstwo- ale i autonomia. A "mała
                      dziewczynka" jest już prawie dorosła, tak że wszystko stracone....już
                      wychowałam egoistkę.
                      • Gość: frisky2 Re: Kochana Zulo i frisky IP: 62.233.139.* 19.02.02, 16:05
                        Skoro masz juz prawie dorosla corke, to pewnie i sama nie jestes juz
                        najmlodsza. Wiec zgodnie z Twoja teoria maz teraz ma pelne prawo, zeby sobie
                        ciebie wymienic na inna "rzecz nabyta". Na cos mlodszego, nowego...
                        • balbina2 Re: Kochana Zulo i frisky 19.02.02, 16:39
                          Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                          > Skoro masz juz prawie dorosla corke, to pewnie i sama nie jestes juz
                          > najmlodsza. Wiec zgodnie z Twoja teoria maz teraz ma pelne prawo, zeby sobie
                          > ciebie wymienic na inna "rzecz nabyta". Na cos mlodszego, nowego...
                          rany, odczepcie się od tej "rzeczy" - mówiłam, że to nie dosłownie, nie znoszę
                          ludzi, co się czepiają słówek! A co do wymiany - owszem, zawsze takie
                          niebezpieczeństwo istnieje - niezależnie od tego jak się ludzie kochają, chyba
                          nie uważasz, że akurat mnie to grozi bardziej niż innym ?
                          cześć, idę do mojej kochanej "rzeczy".

    • piotr.35 Re: Facet z 19.02.02, 13:33
      Jeśli go nie kochasz, to nie rób mu krzywdy czynieniem nadziei i zwodzeniem. To
      jedna z gorszych rzeczy, granie na czyichś uczuciach. Może się nawet okazać, że
      pozostanie ci tylko nosić kwiatki na jego grób. Co ja piszę, ktoś inny będzie te
      kwiatki nosił, bo tobie nie przyjdzie nawet do głowy, że może go już nie być.
      Jeśli jednak go kochasz, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wierniejszej
      osoby nie znajdziesz na świecie. Oczywiście, każdy przypadek może być inny.
      Miłość może leczyć, zwłaszcza taką osobę, ale musiałby uwierzyć, że jest przez
      ciebie trwale akceptowany i kochany, a to u osób z depresją bardzo trudne ze
      względu na dużą nieufność do otoczenia. Jednak twoje podejście do niego i brak
      zrozumienia jego samego do tego nie zachęca.
      • Gość: Fanou Re: Facet z IP: 195.205.239.* 19.02.02, 16:40
        Kia, jeśli faktycznie masz wątpliwości i czujesz, że go nie kochasz, to dobrze
        zastanów się, czy masz w sobie wystarczająco duzo siły, by przejść jego
        ewentualne zachwiania, brak wsparcia, czułości, opieki.
        Bo choroba duszy wiaze się z tym, przede wszystkim. To nie jest problem braku
        wierności tej drugiej osoby, jej miłości, chęci bycia w normalnym związku. Ale
        może zdarzyć się i tak, że nie pozostanie Ci nic innego jak opieka nad chorym
        człowiekiem. Nie oszukujmy się, ze wsparcie i miłość wyleczą CHOREGO. To jest
        dobre w przypadku mniejszych zachwiań emocjonalnych, ale jeszcze nie słyszalam
        aby psychiatra leczyl dobrym słowem!!! Ono moze bardzo pomóc, ale nie zastąpi
        tertapii.
        Przeżyłam miłość do takiego człowieka i wiem, ze mnie kochał. I bardzo się
        starał. Ale problem tkwił tak głęboko, że ani moje poświęcenie, ani wsparcie
        ani pełne zaangażowanie nie wystarczyły. Choroba wiąze się nie tylko takimi
        trudnościami. Tacy ludzie potrafią mocno ranić. Wiem, ze powinnam sobie była
        tłumaczyć, ze to choroba, ale trudno było nie podchodzić do tego
        emocjonalnie...
        Poddałam się. Kiedy stanął w miarę mocno na nogi - odeszłam. Nie miał
        pretensji, bo wiedział dlaczego.
        I jeszcze jedno. Musisz mieć świadomość, że jeśi bedziesz z nim, to jesteś
        narażona na dokładnie to samo... To jest zaraźliwe, sama możesz w któryms
        momencie dojść do wniosku, ze potrzebujesz pomocy z zewnątrz.
        Dlatego przede wszystkim porozmawiaj z nim i oceń skalę zjawiska.
        • Gość: Nicku Re: Facet z IP: *.proxy.aol.com 19.02.02, 20:18
          Tak jestem z kims, kto ma za soba leczenie depresji z silnym dazeniem do
          samobojstwa. Tylko, ze roznica jest taka, ze gdy ja go poznalam to bylo to 5
          lat po zakonczonym leczeniu ambulatoryjnym. (Facet nigdy nie byl w szpitalu,
          ani nigdy nie podjal jakies konkretnej proby samobojczej tylko obsesyjnie o tym
          myslal i planowal detale.)
          Teraz nie ma zadnych sladow po tamtych przejsciach, chociaz zadrza mu sie
          powiedziec o sobie jakas deprecjonujaca rzecz.
          Zdaniem mojego faceta dopiero teraz jest gotowy na bycie z inne osoba, na
          zwiazek. Wczesniej nie umial byc partnerem, a tylko szukal terapeuty w
          kobiecie i seksie
          Nie wiem jak dlugo uplynelo od jego choroby i czy on bedzie dla Ciebie dobrym
          partnerem. Badz ostrozna, ale pamietaj o sobie. Nie oddawaj sie bez reszty ze
          wzgledu na choroba. Nie badz terapeuta tylko normalna partnerka.
        • kia5 Re: Facet z 19.02.02, 22:33
          Na razie sama nie wiem co o tym mysleć. jestem u progu relacji, na samym jej
          początku. W zawiazku z tym moze sie ona różnie potoczyć. moge się wycofać, moge
          się zaangazować mocniej. Na pewno nie chcę go urazić i nie chcę , zeby
          cierpiał. Z drugiej strony nie wiem czy poradze sobie z ewentualnym nawrotem,
          depresji albo czegos gorszego. Nie wiem czy jestem w stanie wracać codziennie
          do domu i zastanwiac się, czy dzis przypadkiem nie trzeba go będzie odcinać od
          haka na zyrandol.
          Do frisky2: a co jest smiesznego w stwierdzeniu, ze jeszcze się nie zakochałam?
          Zakochać mozna sie albo od pierwszego wejrzenie albo z czasem. Znasz chyba
          związki , gdzie oboje znali sie x czasu, lubili, az nagle, wybucha między nimi
          milość.???
        • piotr.35 Re: Facet z 20.02.02, 12:52
          Gość portalu: Fanou napisał(a):

          > Nie oszukujmy się, ze wsparcie i miłość wyleczą CHOREGO. To jest
          > dobre w przypadku mniejszych zachwiań emocjonalnych, ale jeszcze nie słyszalam
          > aby psychiatra leczyl dobrym słowem!!! Ono moze bardzo pomóc, ale nie zastąpi
          > tertapii.
          Terapia to nie tylko szprycowanie farmaceutykami, lecz również właśnie: słowo.
          Dziwi mnie taka wiara w cudowną moc terapii. Rzeczywistość wygląda tak, że
          terapia trwa może godzinę, dwie raz czy dwa razy w tygodniu. A z osobą bliską
          przebywa się nieraz 24 godziny na dobę. Nie dostrzegasz różnicy? No chyba że ta
          bliska osoba jest ignorantem.

          > Przeżyłam miłość do takiego człowieka i wiem, ze mnie kochał. I bardzo się
          > starał. ...
          > Poddałam się. Kiedy stanął w miarę mocno na nogi - odeszłam. Nie miał
          > pretensji, bo wiedział dlaczego.
          Zupełnie tak, jakbym czytał historię własnej miłości. Tylko że w moim przypadku
          skutek był zdecydowanie gorszy niż wcześniej, nim wszystko nie zaszło tak daleko.
          Ale tym moja ukochana nigdy już się nie zainteresowała. Jeśli podobnie myślała
          jak Ty, to musiałaby się jednak mocno rozczarować. Ja również nie żywiłem
          pretensji, że chce sobie szczęśliwiej ułożyć życie niż ze mną...

          > I jeszcze jedno. Musisz mieć świadomość, że jeśi bedziesz z nim, to jesteś
          > narażona na dokładnie to samo... To jest zaraźliwe, sama możesz w któryms
          > momencie dojść do wniosku, ze potrzebujesz pomocy z zewnątrz.
          Nie ma reguły, zwłaszcza jeśli stany depresyjne zanikną. Sam niegdyś bywałem dla
          innych podporą i ludzie dzięki temu stawali na nogi, a ja się wbrew pozorom "nie
          zarażałem". Dzięki własnym doświadczeniom potrafiłem po prostu lepiej zrozumieć
          innych z takimi problemami.

          > Dlatego przede wszystkim porozmawiaj z nim i oceń skalę zjawiska.
          Wiadomo, każdy przypadek jest inny. Przeprowadzenie dogłębnego wywiadu to
          oczywistość.
    • Gość: patrysia Re: Facet z IP: *.client.attbi.com 26.02.02, 06:39
      Prosze go leczyc hipnoza i co dalej? Ujawnie jak bedziesz to robila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka