Dodaj do ulubionych

Pierwsza pomoc-stres.

01.06.10, 23:44
Ułamek sekundy-bach i od Was zależy jak dalej potoczy się sytuacja.
Trójkąt,apteczka 112 a później już tylko ABC. Mija 5 minut a Wam się wydaje,że
trwa to wieczność. Odgłos wyjącej karetki jest jak zbawienie.
Małpy z wyciągniętymi telefonami,żeby wszystko nagrać wzbudzają w Was agresje.
3 lata temu do pracy musiałam obowiązkowo przejść kurs pierwszej pomocy.Chwała
im panie za ten mus.Wtedy w stresującej pracy wytrzymałam rok.Ale żywych czy
walczących o życie nie było.
Stres,emocje minęły po kilku godzinach u mnie.
Pierwszy wypadek jaki pamiętam w swoim życiu to z 20 lat temu. Młody
chłopaczek biegł do autobusy przecinając ulicę. Ja z mamą stałam na przystanku
widziałam jak samochód uderzył tego chłopaczka,przeleciał wprost pod moje
nogi.Do dziś pamiętam jego twarz, odgłos jaki wydawał i moją mamę pochyloną
nad nim.Ale moja mama z racji zawodu robiła to jakby bez emocji.Sprawnie i
szybko.A może przez rutynę emocji nie mogło być?

Znacie podstawowe zabiegi resuscytacyjne? Potraficie działać racjonalnie i
sprawnie w stresie? A może stres Was paraliżuje?
Obserwuj wątek
    • marguyu Re: Pierwsza pomoc-stres. 01.06.10, 23:53
      Znam zasady udzielania pierwszej pomocy, w telefonie mam wszystkie
      potrzebne telefony, a co najwazniejsze, gdy zachodzi koniecznosc nie
      ulegam stresowi. Dzialam racjonalnie i mialam kilka okazji by o tym
      sie przekonac.
      A ze cudow nie ma, to odreagowuje stress po akcji. Gdy fachowcy sa
      na miejscu ulatuje ze mnie cale powietrze i siadam gdzie popadnie,
      odsiedze kwadrans i wracam do normy.
      Moze dlatego nie lubie histerycznych reakcji, placzu i wrzaskow,
      ktore tylko przeszkadzaja.
      • zawszezabulinka Re: Pierwsza pomoc-stres. 01.06.10, 23:59
        oczywiscie mielismy na PO I pomoc i inne okazje tez sie zdarzyly. znam telefony
        alarmowe, moge sie pochylic i uspokoic poszkodowanego, kazac mu lezec
        nieruchomo, moge opatrzec podstawowe rany ale nie wiem czy mialabym odwage
        zrobic usta usta czy masaz serca. teoria znana, chociaz juz troche wyblakla (ile
        ucisniec, jaka odleglosc - juz mam zaniki co do tych szczegolow)


        jestem osoba podatna na stres
        • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 00:07
          Nie myślałam czy pamięta. Chyba nic nie myślałam tylko działałam.
          Może tak właśnie jest w takich sytuacjach?
          Jutro młodego przepytam z pierwszej pomocy.Też przerabiał w szkole ale czy
          pamięta nie wiem.
      • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 00:12
        Histeryków nie słyszałam,ale zapamiętałam twarz gościa z przejeżdżającego
        samochodu. Miał wyciągniętą komórkę.Jechał i kręcił. Była jeszcze babka która
        stała nad nami z parasolem.
    • mason_i_cyklista Re: Pierwsza pomoc-stres. 01.06.10, 23:58
      miałem szczęście robienia jednych z bardziej profesjonalnych kursów pierwszej
      pomocy w wielkopolsce. U... harcerzy! trwało to dwa weekendy, po drodze
      niezliczona ilość pozoracji z krwią i fantomami. co kilka miesięcy odświeżam
      wiadomości. I kiedy na moich oczach potrącono gimnazjalistę (wskoczył wprost pod
      rozpędzony samochód) działałem już zupełnie automatycznie.

      myślałem, że będę go tam z tej ulicy zeskrobywał po tym jak przeleciał kilka
      metrów i walnął w ziemię, ale właściwie nic wielkiego mu się nie stało. uraz
      głowy, prawdopobonie wstrząśnienie mózgu (nic nie pamiętał, trochę bredził) i
      ogólne potłuczenia. karetka jechała 100 lat.
      • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 00:18
        Tak sie zastanawiam czy sa jakies kursy. Takie bezpłatne dla kazdego?
        Ja o takich nie slyszałam ani nie wudziałam ulotek na ten temat.
        Powinny być takie akcje.
        • mason_i_cyklista Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 00:28
          no ja siedzialem w harcerstwie głęboko, to się takie informacje przewijały.
          kosztowało mnie toto śmieszne pieniądze.

          z tego co się orientuję to kursy robi pck i służba kawalerów maltańskich, tylko
          to takie troche prowizorki:(

          warto się też zakręcić gdzieś w okolicach wielkiej orkierstry jurka owsiaka, oni
          chyba co jakis czas cos takiego organizowali?
          • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 07:33
            Prowizorki jak w szkołach albo przy okazji "nauki jazdy". Owsiak owszem
            słyszałam,raz w roku przy akcji.
            Chociaż pewnie jak ktoś chce to znajdzie taki kurs.
    • ursyda Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 00:06
      zasady znam, ale nie wiem czy bym się sprawdziła bo nigdy (tfu,tfu)
      nie miałam ku temu okazji
      chyba raczej byłby do bani, bo pamiętam jedną sytuację przy remoncie
      jak mąż prawie sobie palca obciął a ja doznałam takiego szoku, ze
      popatrzyłam na niego i dalej szorowałam niewidzialną plamę na oknie
      trwało to może minutę ale mąż do tej pory mi to pamięta
      ja nie- dla mnie to była ciemność
      • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:19
        Krew,odcięte to czy tamto nie robi już takiego wrażenia na mnie.
        Ale noworodek w reklamówce zostaje w pamięci.
        • varia1 Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:54
          mój ostatni stres w związku z pierwszą pomocą miał miejsce parę lat temu, kiedy moje dziecię, lat około 4 zimą się nieco poturbowało spadając z sanek... no i lezy na sniegu na plecach, nieruchomo i zbolałym głosem mówi że ją boli kręgosłup.... no i po całej akcji, za jakąś godzinę okazało się ze moje dziecię uważa każdą długą kość za kręgosłup:) a bolała ją kość piszczelowa uderzona o sanki....

          tak się tym przejęła, że od tamtej pory studiuje wnikliwie anatomię i postanowiła zostać lekarzem...
    • teletoobis Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 07:51
      Znam Waciu, znam....
      5 lat sluzby w TOPR odcisnelo na mnie swoj slad
      • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:21
        Nie no aż tak dobra jak Ty nie jestem. Pewnie bałabym się unieruchomić
        połamanego co by go bardziej nie uszkodzić.
        • teletoobis Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:34
          Wiesz co jest przerazajace? Po czasie przychodzi uodpornienie, pewien rodzaj
          rutyny, moze nawet zobojetnienia. Moze to mechanizm chroniacy wlasna psychike?
          Nie wiem...
          • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:37
            Może faktycznie to mechanizm,ale jest też tak,że wracasz z pracy i,żeby zasnąć
            musisz się napić albo wziąć procha o ile nie musisz warować przy telefonie na
            kolejną akcje.
            • teletoobis Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 09:11
              Zawodowo juz tego nie czyne. Ot. jak jestew w gorach to melduje sie na stacji i
              jestem do dyspozycji jako ochotnik
    • varia1 Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:11
      znam zasady
      nie ulegam stresowi podczas akcji-sprawdzone wielokrotnie, niestety
      ale potem odreagowuję... jakąś godzinkę
    • piekna.i.wyrafinowana Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:26
      przy ludziach zachowuje zimną krew, od dziecka się napatrzyłam na udawane i nie,
      niedole (ojciec pracował na oddziale psychiatrycznym),
      gdy pracowałam w monarze miałm kurs pierwszej pomocy, wczesniej na PO, a później
      jeszcze jak studiowałam analitykę med- ale tego okresu życia właściwie nie pamiętam.

      Co do zdarzeń- raz nie zachowałam zimnej krwi- mój kumpel jechał na motorze ja
      za nim i miał spotkanie z autobusem. Nigdy tego nie zapomnę, ale i ratować nie
      było czego, zimnej krwi starczyło jedynie na telefon, a następnych 8 godzin
      spędziłam na trochę oddalonym krawężniku...
      raz udzielałam raz pomagałam udzielać podczas wypadku, szło mi sprawnie
      kilka razy musiałam interweniować (monar) jak ludzie zasłabli, lub coś, ale w
      sumie nigdy nie było rzeczywistego zagrożenia śmierci

      generalnie, stres mnie zazwyczaj mobilizuje, nawet gdy sytuacja dotyczy mnie
      samej (trauma)
      • izabellaz1 Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 09:01
        piekna.i.wyrafinowana napisała:

        > Co do zdarzeń- raz nie zachowałam zimnej krwi- mój kumpel jechał na motorze ja
        > za nim i miał spotkanie z autobusem. Nigdy tego nie zapomnę, ale i ratować nie
        > było czego,

        No tu się nie dziwię:(
    • izabellaz1 Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 08:59
      Znam procedury.
      Nie byłam nigdy postawiona w stan gotowości, ale mam nadzieję, że znając siebie
      raczej zachowałabym zimną krew.

      Warto pamiętać, żeby w aucie zawsze posiadać maskę resuscytacyjną. Za grosze
      dostępna w aptekach, a nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. Czasem na
      szkoleniach zapominają mówić, że poszkodowany może opróżnić treść żołądka (po
      wypadku, na skutek zbyt silnie wdmuchanego powietrza itp.) i wówczas zabiegi
      przywrócenia oddychania mogą baaardzo utrudnione.
    • sumire Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 09:00
      ja w takich sytuacjach działam jak automat. po wszystkim nawet za
      dobrze nie pamiętam, co się działo. nerwy ze mnie wyłażą z
      parogodzinnym opóźnieniem i wtedy jest kompletna rozsypka ;)
      • wacikowa Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 09:05
        Już myślałam,że tylko ja pipkowato przeżywam kilka godzin schodzący stres.
    • demonii.larua Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 09:46
      > Małpy z wyciągniętymi telefonami,żeby wszystko nagrać wzbudzają w Was >agresje.
      Albo sypiące tekstem "pani nie dotyka bo może ma hifa jakiegoś"...
      Znacie, u harcerzy się najpierw nauczyłam, potem przy okazji krwiodawstwa dwa
      kursy się zaliczyło. Z wiedzy skorzystałam raz póki co (w sensie resuscytacji,
      bo nieprzytomnych w pozycji bezpiecznej układałam kilka razy więcej), jedynym
      stresem o dziwo moim było wtedy czy aby na pewno nie połamałam delikwentowi
      gnatów :) Na szczęście karetka zjawiła się błyskawicznie i pomagała mi druga
      pani przechodząca - ja gniotłam ona dmuchała.
    • sweet_pink Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 10:19
      Teorie znam.
      W wypadku komunikacyjnym nie pomogę. Od czasu gdy na moich oczach (na chodniku)
      został potrącony mąż (obecnie eks) wystarczy, żebym usłyszała pisk opon i
      dosłownie robi mi się słabo i zaczyna się kręcić w głowie.
      W innych sytuacjach stres mnie nie blokuje, ale nie miałam nigdy sytuacji w
      której sprawdziłabym swoje umiejętności.
    • nothing.at.all Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 11:52
      Znam zasady ale nigdy jeszcze nie udzielałam pierwszej pomocy.
      Znaczy w wypadku typu potknięcie czy upadek ze schodów - tak, ale
      nie gdy osoba była nieprzytomna.
    • pompeja Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 17:43
      Znam podstawy. dwukrotnie ratowałam dziecko. Opatrywałam także rany i usuwałam
      ciała obce. Sama uległam wypadkowi (w wyniku uderzenia zostałam uwięziona w
      aucie), mimo stresu i bólu zachowałam się spokojnie. Nie potrafię unieruchomić
      fachowo złamanej kończyny.

      Całość emocji wychodzi ze mnie po jakimś czasie. Po moim wypadku popłakałam się
      dopiero nad ranem wracając pociągiem do domu.
      Wszyscy powtarzają mi, że zazdroszczą tej "zimnej krwi", jednak nie rozumieją,
      że przeżywam ten stres dużo później. W trakcie "akcji" nie zastanawiam się nad
      skutkami tragicznego zakończenia, co robią histerycy. Jednak przeżywam to, co
      oni, z opóźnieniem.

      Jadąc autem (pasażer) mam torebkę w nogach, lekko rozsunięty zamek (by w razie
      zderzenia nie wyleciała mi zawartość, ale i by łatwo się do niej dostać -
      komórka), obserwuję zachowanie innych aut na drodze, zaglądam do rowów,
      sprawdzam, czy dzieci w innych autach są odpowiednio "zabezpieczone", ogólnie
      analizuję całą podróż. Robię to automatycznie.
    • enith Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 18:04
      Wstyd się przyznać, ale nie umiałabym udzielić pierwszej pomocy. Nie pamiętam już nic z nauki na lekcjach PO, a na widok cudzej krwi robi mi się słabo. To, a także fakt, że dużo z mężem pedałujemy oraz latamy (zwiększone ryzyko wypadku) jest powód dla którego w te wakacje mój mąż i ja jedziemy na dwutygodniowy intensywny kurs pierwszej pomocy. Jeśli dam radę, chcemy go kontynuować na bardziej zaawansowanym poziomie.
      A wszystkim tym, którzy brzydzą się robić resuscytację metodą usta-usta chcę tylko napisać, że wg najnowszych wytycznych ILCOR (międzynarodowej organizacji działającej na rzecz ujednolicenia zasad ratowania życia) najważniejszą częścią resuscytacji jest uciskanie klatki piersiowej, a nie wdmuchiwanie powietrza do płuc. Wyniki badań zostały opublikowane na łamach brytyjskiego czasopisma medycznego "Lancet" (rok 2007, nie pamiętam niestety numeru).
    • maitresse.d.un.francais wyrwać małpom telefony? 02.06.10, 18:54
      i zwrócić po akcji?

    • dzioucha_z_lasu Re: Pierwsza pomoc-stres. 02.06.10, 19:48
      Ja miałam bardzo solidne szkolenie z pierwszej pomocy, w razie
      potrzeby nawet traheotomię mogę zrobić. A w stresie działam całkiem
      dobrze - włącza mi się jakiś autopilot i robię co trzeba, dopiero
      potem kompletnie się rozsypuję - dygoczę, płaczę - pełny repertuar.
      No, ale zawsze lepiej tak, niż miała bym wpadać w panikę, kiedy
      potrzebny jest spokój. Generalnie zawsze mnie to zaskakuje, bo nie
      jestem spokojna ani opanowana z natury, widok krwi i ran mnie
      odrzuca, ale w nagłej sytuacji jakoś mnie to nie blokuje. Dziwny
      jest ludzki umysł
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka