wacikowa
01.06.10, 23:44
Ułamek sekundy-bach i od Was zależy jak dalej potoczy się sytuacja.
Trójkąt,apteczka 112 a później już tylko ABC. Mija 5 minut a Wam się wydaje,że
trwa to wieczność. Odgłos wyjącej karetki jest jak zbawienie.
Małpy z wyciągniętymi telefonami,żeby wszystko nagrać wzbudzają w Was agresje.
3 lata temu do pracy musiałam obowiązkowo przejść kurs pierwszej pomocy.Chwała
im panie za ten mus.Wtedy w stresującej pracy wytrzymałam rok.Ale żywych czy
walczących o życie nie było.
Stres,emocje minęły po kilku godzinach u mnie.
Pierwszy wypadek jaki pamiętam w swoim życiu to z 20 lat temu. Młody
chłopaczek biegł do autobusy przecinając ulicę. Ja z mamą stałam na przystanku
widziałam jak samochód uderzył tego chłopaczka,przeleciał wprost pod moje
nogi.Do dziś pamiętam jego twarz, odgłos jaki wydawał i moją mamę pochyloną
nad nim.Ale moja mama z racji zawodu robiła to jakby bez emocji.Sprawnie i
szybko.A może przez rutynę emocji nie mogło być?
Znacie podstawowe zabiegi resuscytacyjne? Potraficie działać racjonalnie i
sprawnie w stresie? A może stres Was paraliżuje?