Dodaj do ulubionych

Chcę tylko oceny z boku *niestety długie

03.06.10, 23:38
Przyjmę wszystkie opinie
Mężatka od 8 lat, mąż od 8 lat nie pracujący więc wszystko na mojej
głowie. Dziecko. Życie przez 11 lat z człowiekiem do ktorego z roku
na rok szacunek malał. Myśli o rozwodzie ale żadnych krokow. Czasami
mnie bił. Ucieczka w pracę gdzie dobrze mi szło.
I banalnie. Nagle poznaję człowieka w ktorym się zakochuję i który
tak naprawdę pokazuje mi nowy świat, pierwszy raz od 11 lat wyjazdy
na wakacje, weekendy- bajka, on wolny ja mężatka ale dużo osob wie o
nas, trwa to rok
Potem zaplątałam się w ciężką sytuację kredytową, pozyczyłam komuś
pieniądze kto mial mi je zwrocić w ciągu miesiąca ale nie zwraca-
raty spłaca ale to oznacza 5 lat spłaty, nagle znalazłam się w
ciężkiej sytuacji finansowej też z powodu pracy-gdy mnie poznał tak
nie było
On się o tym dowiaduje i jest zły, ale jest nadal ok jesteśmy razem.
Potem parę kłotni (przez te problemy świruję) i nagle ochłodzenie
stosunków,z jednej strony nadal mi pomaga, dalej jestesmy razem ale
coś sie w nim zmieniło-gdy spytałam to powiedział ze to prawda. Dziś
chciałam wyciagnąć od niego więcej- bo chcę wiedzieć na czym stoję
ale wkurzył się i się nie odzywa bo mówi, że nie ma ochoty o tym
gadać.
Pomożcie mi ocenić sytuację. Dlaczego on nie chce ze mna o tym
pogadać? Dlaczego nie chce mi powiedzieć wprost, ze nie chce ze mną
być? Dlaczego ucieka od rozmowy ze mną? Niby mowi, ze kocha ale już
nie tak. Ja chcę tylko wiedzieć o co chodzi. Co mam zrobić? Jak mam
to od niego wyciągnąć skoro on się zamyka w sobie wtedy i nie
dobiera telefonow? Patrząc na to z boku- ma mnie gdzieś? Mam
odpuścić?


Obserwuj wątek
    • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:43
      Po co Ci kolejny niewypał?
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:45
        Więc, jednak to niewypał?:( Myślisz, że mu po prostu przeszlo i boi
        się przyznać?
        • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:51
          Napisałaś chaotycznie.
          Co z mężem? Z rozwodem? Na jakiej zasadzie jesteś z tym drugim?
          Kto wakacje fundował?
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:59
            Z mężem jak manekinem, mieszkamy razem w swoich pokojach i się do
            siebie nie odzywamy od bardzo, bardzo dawna, sprawy rozwodowej nie
            zaczęłam
            Z tym drugim po prostu jesteśmy od roku, wyjezdzamy wspólnie ale nie
            mieszkamy razem, plany były ale przez te kredyty nie mozemy wziąć
            wspólnie na mieszkanie następnego kredytu,on widocznie sam boi się
            wziać
            Jak miałam pieniądze to, płaciliśmy raz ja raz on, teraz głownie on-
            bo ja nie mam pieniędzy
            • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:05
              A dlaczego rozwodu nie bierzesz? Bo?
              Nie kumam i nie dziwię się temu drugiemu,że nie chce z Tobą gadać.
              Poukładaj swoje życie,uporządkuj je choćby dla dobra dziecka o którym w tym
              wszystkim chyba zapomniałaś?
              • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:13
                O dziecku nie zapomniałam, to że jestem z tym drugim to rownież
                dlatego, ze oboje się świetnie dogadali. Nie mamy gdzie mieszkać,
                dlatego nie biorę rozwodu jak zlożę papiery to mąż mnie wyrzuci z
                domu bo to jego mieszkanie,do tej pory rozwód mi nie był potrzebny :
                ( zostałam w domu bo jako ojciec się sprawdza.
                Gdyby nie te kredyty kupilibyśmy mieszkanie i wtedy spokojnie
                mogłabym się rozwodzić, teraz nie możemy. I chyba go to męczy i
                zamiast walczyć odpuszcza. Nie chcę by tak było ale tak to wygląda,
                prawda? Tylko niech mi o tym powie..:(
                • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:21
                  Nie,nie prawda. Myślę,że ma dość Twoich wymówek.
                  Dzieciak dobrze dogaduje się z Twoim kochankiem i z tatusiem. Musi mieć nieźle
                  zrytą psychikę.
                  Żeby cokolwiek zaczynać nowego trzeba najpierw posprzątać sobie życie.
                  Wątpie w to,że mąż Cię bił. Sorry ale gdyby tak było to chciałabyś jak
                  najszybciej się od niego uwolnić. A Ty? Tu mąż dziecko-cudowna rodzina a tam
                  wakacje i inne życie.
                  Żal mi tylko dziecka w tym chorym układzie.
                  • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:24
                    Wacikowa, utrzymywałam cała rodzinę przez całe małżeństwo bo mój mąz
                    nigdy nie pracował. Bo nie chciał. Bo ona za 1500 zł nie będzie
                    pracował po studiach. Ja, bywało, pracowałam za 900 zł. Jak byłam w
                    4 miesiącu ciąży to mnie pobił. Potem jeszcze parę razy. Głownie za
                    to, ze pytałam kiedy w końcu pójdzie do roboty. Masz dużo racji z tą
                    zrytą psychiką ale dopóki dziecko było małe to reagowało strasznie
                    źle na moje próby rozmowy, że muszę się rozwieźć. Tak naprawdę
                    dopiero teraz ono samo mnie do tego namawia. Głownie przez to. że
                    zobaczyło, że można żyć inaczej
                    • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:36
                      Sama własnemu dziecku zgotowałaś ten los.
                      Myślę,że Twój kochanek ma dość Twoich głupich decyzji. Twojego niezdecydowania.
                      Miałaś kasę i możliwość rozpoczęcia nowego życia. Co zrobiłaś? Ano kolejny raz
                      "dałaś dupy".
                      Daj facetowi spokój. Nie zasłużyłaś na niego.Pewnie milion wymówek już słyszał.
                      Niech sobie ułoży życie z kimś kto będzie wiedział czego chce od życia.Komu
                      będzie zależeć na związku. A Ty nadal siedź z chłopem i utrzymuj go. Skoro tak
                      Ci z tym dobrze to teraz się męcz.
                      Życie to nie raz na czas wakacje. To odpowiedzialność,za swoje głupie decyzje
                      również.
                      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:47
                        Wiem, że dałam dupy.Wiem:( wiem też, ze sama jestem wszystkiemu
                        winna.
                        on wie ze mi na nim bardzo zależy, sam mówi, że to widzi. O moich
                        głupich decyzjach sie dowiedział już wcześniej, bo to było pół roku
                        temu.
                        Pewnie masz rację, ze nie zasługuje na niego.
                        Po prostu nie będę już dzwonić. Zobaczymy.
                        Potrzebowałam tego chlaśnięcia po twarzy. Boże oby tylko w
                        postanowieniu wytrzymać. Jak wytrzymać? Żeby znow jutro nie
                        zadzownić? Chyba sobie tę odpowiedź wydrukuję.
                        • ursyda Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 22:22
                          Dziś mogę ja chlasnąć o ile napiszesz ciąg dalszy.
                • 1efekt_motyla Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 08:31
                  Odpowiadasz na:
                  ja.63 napisała:

                  > O dziecku nie zapomniałam, to że jestem z tym drugim to rownież
                  > dlatego, ze oboje się świetnie dogadali. Nie mamy gdzie mieszkać,
                  > dlatego nie biorę rozwodu jak zlożę papiery to mąż mnie wyrzuci z
                  > domu bo to jego mieszkanie,do tej pory rozwód mi nie był potrzebny :
                  > ( zostałam w domu bo jako ojciec się sprawdza.
                  > Gdyby nie te kredyty kupilibyśmy mieszkanie i wtedy spokojnie
                  > mogłabym się rozwodzić, teraz nie możemy. I chyba go to męczy i
                  > zamiast walczyć odpuszcza. Nie chcę by tak było ale tak to wygląda,
                  > prawda? Tylko niech mi o tym powie..:(

                  Po pierwsze to sama sobie poniekąd odpowiedziałaś na pytanie, mieliście wspólne
                  plany, które przez twoją nierozwagę biorą w łeb( na dodatek nie zapytałaś go
                  nawet co on na to, że ty komuś pożyczysz czy podżyrujesz). Po drugie nie bój się
                  męża, bo skoro on nie pracuje a ty opłacasz rachunki, to z tego choćby powodu
                  nie wyrzuci cię z domu, bo kalkulować potrafi. Po trzecie przez te 5 lat zanim
                  wyjdziesz z długów można, zakładając oczywiście że tego chcesz, wynająć
                  mieszkanie gdzie indziej i być z nowym facetem. Po czwarte rozwód to nie koniec
                  świata,a koszty są do uniesienia, wiem, bo przeżyłam.Po piąte prawo do
                  zamieszkiwania sąd może przyznać wam (tobie i mężowi)albo tobie, a facet jeśli
                  cię bił i masz na to dowody i obdukcje może bardziej stracić niż zyskać na tym
                  rozwodzie. Więc tak naprawdę facet nie wie czego się ma po tobie spodziewać i
                  odpuszcza. A ty zamiast walczyć o swoje szczęście zamiotłaś sprawę pod dywan i
                  jeszcze oczekujesz, że facet Cię zrozumie, przytuli i poklepie po ramieniu
                  mówiąc: kochanie nic się nie stało. Gdyby mi zależało na gościu nie
                  odpuściłabym, uderzyła w piersi, przeprosiła i spróbowała rozwiązać ten problem
                  zamiast chlipać tu na forum jaka to ja jestem nieszczęśliwa. I z mojego punktu
                  widzenia to facet powinien żalić się na tym forum, a nie Ty. Ty sobie na to co
                  masz sama solidnie zapracowałaś. To był zimny prysznic. A teraz słowa otuchy;)
                  Facetowi zależy, jakby tak nie było nie byłby zły, lecz obojętny.Facet chce być
                  z Tobą, ale sytuacja go przerosła. Facet czeka na Twój ruch i gest który będzie
                  świadczył, że traktujesz go poważnie i jesteś partnerem a nie księżniczką, którą
                  trzeba uwalniać z wysokiej wieży...A teraz idź do niego powiedz, że rozumiesz
                  jego rozgoryczenie i to że ma do ciebie żal, ale chciałabyś to naprawić...Jeśli
                  od razu nie podskoczy z radości daj mu czas na to żeby widząc Twoją skruchę sam
                  doszedł do tego że pragnie z Tobą być...Powodzenia:) Ufff, dawno tak dużo nie
                  napisałam...doceń;)
                  • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 07.06.10, 10:22
                    1efekt_motyla napisała:

                    > Odpowiadasz na:
                    >>
                    > Po pierwsze to sama sobie poniekąd odpowiedziałaś na pytanie,
                    mieliście wspólne
                    > plany, które przez twoją nierozwagę biorą w łeb( na dodatek nie
                    zapytałaś go
                    > nawet co on na to, że ty komuś pożyczysz czy podżyrujesz).

                    to dokładnie jego słowa
                    ___________________________
                    Po drugie nie bój si
                    > ę
                    > męża, bo skoro on nie pracuje a ty opłacasz rachunki, to z tego
                    choćby powodu
                    > nie wyrzuci cię z domu, bo kalkulować potrafi.

                    weźmie od mamusi i zam zapłaci
                    ____________________________________
                    Po trzecie przez te 5 lat zanim
                    > wyjdziesz z długów można, zakładając oczywiście że tego chcesz,
                    wynająć
                    > mieszkanie gdzie indziej i być z nowym facetem.

                    oczywiście, że tego chcę ale psychicznie mi cięzko z takim obciżeniem
                    ___________________________________
                    Po czwarte rozwód to nie koniec
                    > świata,a koszty są do uniesienia, wiem, bo przeżyłam.Po piąte
                    prawo do
                    > zamieszkiwania sąd może przyznać wam (tobie i mężowi)albo tobie, a
                    facet jeśli
                    > cię bił i masz na to dowody i obdukcje może bardziej stracić niż
                    zyskać na tym
                    > rozwodzie.

                    nie mam obdukcji-byłam młoda i głupia i to było ponad moje siły iść
                    i się przyznać do porażki:(
                    ____________________________________
                    Więc tak naprawdę facet nie wie czego się ma po tobie spodziewać i
                    > odpuszcza. A ty zamiast walczyć o swoje szczęście zamiotłaś sprawę
                    pod dywan i
                    > jeszcze oczekujesz, że facet Cię zrozumie, przytuli i poklepie po
                    ramieniu
                    > mówiąc: kochanie nic się nie stało. Gdyby mi zależało na gościu nie
                    > odpuściłabym, uderzyła w piersi, przeprosiła i spróbowała
                    rozwiązać ten problem
                    > zamiast chlipać tu na forum jaka to ja jestem nieszczęśliwa. I z
                    mojego punktu
                    > widzenia to facet powinien żalić się na tym forum, a nie Ty. Ty
                    sobie na to co
                    > masz sama solidnie zapracowałaś. To był zimny prysznic.

                    masz stuprocentową rację
                    ____________________________


                    A teraz słowa otuchy;)
                    > Facetowi zależy, jakby tak nie było nie byłby zły, lecz
                    obojętny.Facet chce być
                    > z Tobą, ale sytuacja go przerosła. Facet czeka na Twój ruch i gest
                    który będzie
                    > świadczył, że traktujesz go poważnie i jesteś partnerem a nie
                    księżniczką, któr
                    > ą
                    > trzeba uwalniać z wysokiej wieży...A teraz idź do niego powiedz,
                    że rozumiesz
                    > jego rozgoryczenie i to że ma do ciebie żal, ale chciałabyś to
                    naprawić...Jeśli
                    > od razu nie podskoczy z radości daj mu czas na to żeby widząc
                    Twoją skruchę sam
                    > doszedł do tego że pragnie z Tobą być...Powodzenia:) Ufff, dawno
                    tak dużo nie
                    > napisałam...doceń;)

                    dokładnie tak zrobiłam, dziś też składam pozew
                    dziękuję
    • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:44
      Dziewczyny, potrzebuję Was:(
      • lonely.stoner Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:47
        facet poszedl pewnie do tzw. 'jaskini' i musi przemyslec sprawe. Poczytaj Johna
        Graya ' mezczyzni sa z marsa, kobiety sa z wenus'.
        • lonely.stoner Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:48
          daj mu spokoj, im bardziej go nekasz telefonami tym gorzej, pewnie po tygodniu
          albo paru dniach (zaleznie od tego jak dlugo go nekasz telefonami) wroci jakby
          nigdy nic.
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:51
            Masz rację, dzwonię jak idiotka bo nie rozumiem dlaczego po prostu
            nie chce mi powiedzieć co i jak:(
            Najgorsze jest to, że teraz myśle, że bez niego to już nic nie ma
            sensu. A to nie ja,żadna sytuacja w życiu mnie tak nie złamała.
        • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:52
          Słyszałam o tej ksiażce ale nigdy nie czytałam. Przytoczysz jakąś
          złotą radę jak nie myśleć i nie dzwonić?
        • cloclo80 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 23:08
          Facet nie ma nic do myślenia. Sprawa dla niego jest jasna - trafił na idiotkę,
          która nie pilnuje pieniędzy. Przerypane.
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 07.06.10, 10:23
            no tak
      • mel.la Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:54
        Piszesz, ze Ci pomaga. Finansowo? Moze kiedys w przeszlosci sie nacial
        na kobiete lub kobiety, ktore go wykorzystywaly finansowo i stad jakis
        uraz?
        • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:00
          Ale on wie doskonale, ze to nie o to chodzi bo jak się poznaliśmy to
          on był w lekkim dolku a ja nie. Nawet się wścieka jak mowię, że jak
          się odbiję to mu wszystko zwrocę bo też mi cholernie głupio.
    • kotka-kotka Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:52
      dac mu spokoj, jak bedzie chcial to sam sie odezwie, daj mu czas
      przemyslec sobie i poukladac wszystko, jak kocha to bedziecie razem
      jak nie to nie proste?
      • kotka-kotka Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:53
        chociaz ja bym na Twoim miejscu starala sie naprawic malzenstwo
        • wacikowa Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 03.06.10, 23:57
          ???????????????????
          Z facetem który podnosił na nią rękę ma si godzić?
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:03
            To już uważam za przeszłość, nie jesteśmy razem i jest dobrze tak
            jak jest, tylko że jak gó...ara zakochałam się w tym drugim, nawet
            nie jak gó...ara bo jako gó...ara nigdy nic takiego nie przeżyłam.
        • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:02
          Starałam się nawet po tym jak mnie pobił, nawet po tym jak krzyczał
          żebym wypie...ła z jego domu. Teraz już nie chcę.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:01
        Niby tak. Ale jak o tym nie myśleć? W tej chwili jestem na etapie-
        bez niego nic nie ma sensu:(((
        • kotka-kotka Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:09
          aha nie do konca przeczytałam, nie ratuj malzenstwa!! jakis padalec-
          maz Ci sie trafił, a na tamtego tez nie czekaj zajmnij sie dzieckiem
          przede wszystkim, bo mi tu pachnie patologią(ojciec bijacy matke) a
          miłośc sama kiedys przyjdzie, nie wydzwaniaj do tego drugiego,
          bedzie chciał SAM zadzwoni
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:15
            Kotka, wiem że ma rację, tylko jak mam to zrobić? Ta niepewność mnie
            po prostu zabija, jutro mam do pracy a nie śpię jak głupia. Wiem, ze
            głupio robię ale co zrobić by sobie przetłumaczyć że jest tak albo
            tak. Chcę tylko jasnej sytuacji nic więcej, powiedz jak to wygląda z
            boku, mam odpuscić? Bo jak odpuszczę to już do końca a tego nie chcę:
            (
            • kotka-kotka Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:25
              odpusc, a jak cos toi sie milo rozczarujesz(czego Ci zycze) spij
              spokojnie, mysl o dziecku a nie o milostkach
              • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:28
                Kotka, ja na prawdę pierwszy raz w życiu kogoś tak pokochałam. Tak,
                ze aż mnie to samą przeraziło:(
    • frying.pan Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:19
      To ile jesteście razem? Rok? Więc jeszcze działa chemia i stąd ta niepohamowana
      chęć dzwonienia i myśli, że bez niego to będzie koniec świata. Poczekaj jeszcze
      pare lat, emocje opadną i będziesz miała w nosie jego "jaskinie";) Z
      doświadczenia wiesz już, że związki bywają do dupy, więc wykorzystaj tę wiedzę i
      odpuść. Jak się chłop odkochał, to przecież nic na siłę. A co najważniejsze -
      nie mozna pokazywać ludziom, którzy takie cyrki sobie robią, że Tobie bardziej
      zależy, bo zapewniam, że źle na tym wyjdziesz. Zresztą nie rozumiem, co on ma do
      Twoich problemów finansowych? Przecież to Twoja sprawa.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:21
        Ja po prostu nie chcę cierpieć a teraz cierpię, nie wiem jak sobie
        wbić do głowy; że tak naprawdę to on moze mieć mnie w dupie. Z
        drugiej strony jak patrzę co dla mnie zrobił to mi się to kłoci. Do
        problemów finasowych ma się tak. ze przeze mnie nie możemy wziąć
        kredytu bo na mnie wisi 140 tys
    • margie Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:19
      poukladaj swoje zycie. To na poczatek. Rozwiedz sie. zalatw sprawe z
      mieszkaniem- moz eniech maz sobie idzie? W koncu ty go utrzymujesz...

      Reszta sie sama z casem ulozy.
      I dopoki ty sama nie bedziesz ze sona poukladana, to ci w zyciu samo tez sie nic
      nie ulozy...

      Nie mysl o tym drugum, mysl o sobie i dziecku.

      faceci raz sa raz ich nie ma. Olej facetow, ty i twoje dziecko jestecie
      najwazniejsi.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:27
        Tak bardzo chciałabym to olać, nawet nie wiesz jak, dlatego tu
        piszę. Bo moze Wy patrząc z boku uświadomicie mi moją tępotę.
        Mieszkanie jest jego kupione dla niego przez jego rodzicow przed
        ślubem. Nie mam na razie gdzie pójść. Nie mam rodziców ani nikogo
        tak naprawdę.Teraz jestem zupełnie bez kasy i zanim się odbiję (a
        wiem że mi się uda bo to nie pierwszy raz) to minie parę miesięcy.
        Sprawa w związku z wyłudzeniem pożyczki jest już u adwokata.
    • mysia-mysia Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:26
      moim zdaniem traktujesz go jako odskocznię od swojego normalnego życia, kogoś w
      rodzaju wybawiciela, nawet jeśli nie w sensie dosłownym to przynajmniej emocjonalnym

      on się czuje traktowany nie fair a nie chce ci powiedzieć bo takie rzeczy mówi
      się cholernie trudno, do tego jeśli ta sytuacja będzie trwać to straci do ciebie
      szacunek

      zapanuj najpierw nad swoim "pierwszym" życiem i dopiero później staraj się
      rozglądać za czymś nowym
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:30
        Mysiu-nie rozglądałam się, pogodziłam się ze swoim życiem, że już
        takie będzie. Ucieklam w pracę. Spytałam czy chce bym się rozwiodła
        to powiedział. że nie wie bo zdaje sobie sprawę, że mogę zostać na
        ulicy
        • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:31
          Nie dopisałam- to z jego strony wyszła inicjatywa nie z mojej-dosyc
          długo się broniłam:( dlaczego nie do konca?
          Mam czarną dziurę w brzuchu jak pomyślę o tym, że to może być koniec
          ale gorzej mi z tym, ze nie wiem na czym stoję.
    • kefirka.de Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:34
      Mężatka od 8 lat, mąż od 8 lat nie pracujący więc wszystko na mojej
      > głowie.Myśli o rozwodzie ale żadnych krokow. Czasami
      > mnie bił.
      Przeczytaj co napisałaś o swoim małżeństwie i sama spójrz na to z boku. Moim
      zdaniem totalna porażka. Dziwne, że nic nie robisz by sytuację naprawić lub
      małżeństwo zakończyć. Przy czym ta druga opcja wydaje mi się jedyną możliwą.
      >Nagle poznaję człowieka w ktorym się zakochuję, pierwszy raz od 11 >lat wyjazdy
      na wakacje, weekendy- bajka
      >trwa to rok, on wolny ja mężatka
      Znów dla mnie dziwna sytuacja, prowadzisz podwójne życie, od męża nie
      odchodzisz, nowego związku nie budujesz, nie męczy Cię to?
      Kolejna dziwna sprawa, dziewczyny pytają o zaangażowanie finansowe tego
      mężczyzny. Nie odpowiadasz co może sugerować, że to Ty finansowo jesteś bardziej
      zaangażowana.
      Może się mylę, ale uważam,że masz problemy z samookreśleniem czego chcesz, na co
      zasługujesz. Żyjesz jakby "na brudno", chaotycznie, bez perspektyw, dla innych
      nie dla siebie. Z drugiej strony wydajesz mi się dziewczyną o wielkim
      potencjale, który marnujesz bezsensownie.
      Kluczowa jest odpowiedź na parę pytań odnośnie samej Ciebie. Jak sądzę nie
      obejdzie się bez pomocy dobrego terapeuty ( nie mam na myśli psychologa). Szkoda
      ciebie i Twojego dziecka, które otrzymuje fatalne wzorce życia w rodzinie.
      Takie mam zdanie, może się mylę. Pewnie bym nie pisała, gdyby nie wyraźna prośba
      o opinię. Powodzenia.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 00:42

        Kefirka, absolutnie nie zaprzeczam, ze moje życie to porażka,
        dlatego piszę ale tak naprawdę mam teraz zwiazane ręce a wcześniej
        rozwód nie był mi potrzebny, ja pracowałam on siedział w domu i
        dziecku miał kto obiad zrobić. Taka jest prawda. Teraz gdy w koncu
        mam powod by to zrobić to nie mogę bo co zrobię bez mieszkania i
        pieniędzy na wynajęcie go? Ten drugi jak go nazywamy pomaga mi
        bardzo mocno finansowo teraz co też mnie dołuje niesamowicie:(
        Wiem czego chcę, chcę z nim być ale muszę czuć jego miłość bo bez
        tego po co mam walczyć? Ale chodzi o to,że ja ją czuć przestałam z
        jego strony a jak pytam to ucieczka:( Chodzi mi tylko o wyjaśnienie
        sytuacji bo jak on mi tak robi to mi się grunt z pod nóg usuwa.
        Dlaczego po prostu nie powie- nie kocham cię, męczysz mnie i tak
        dalej? Jestem emocjonalnie popaprana i mam ochotę napisać mu jak
        cholernie mnie tym wkurza i żeby spier...ł skoro nie umie rozmawiać
        ale wiem że wtedy na pewno odejdzie. Nie potrafię jasno ocenić
        sytuacji-czy on mnie kocha czy po prostu w ten sposób próbuje się
        pozbyć


        kefirka.de napisała:

        > Mężatka od 8 lat, mąż od 8 lat nie pracujący więc wszystko na mojej
        > > głowie.Myśli o rozwodzie ale żadnych krokow. Czasami
        > > mnie bił.
        > Przeczytaj co napisałaś o swoim małżeństwie i sama spójrz na to z
        boku. Moim
        > zdaniem totalna porażka. Dziwne, że nic nie robisz by sytuację
        naprawić lub
        > małżeństwo zakończyć. Przy czym ta druga opcja wydaje mi się
        jedyną możliwą.
        > >Nagle poznaję człowieka w ktorym się zakochuję, pierwszy raz od
        11 >la
        > t wyjazdy
        > na wakacje, weekendy- bajka
        > >trwa to rok, on wolny ja mężatka
        > Znów dla mnie dziwna sytuacja, prowadzisz podwójne życie, od męża
        nie
        > odchodzisz, nowego związku nie budujesz, nie męczy Cię to?
        > Kolejna dziwna sprawa, dziewczyny pytają o zaangażowanie finansowe
        tego
        > mężczyzny. Nie odpowiadasz co może sugerować, że to Ty finansowo
        jesteś bardzie
        > j
        > zaangażowana.
        > Może się mylę, ale uważam,że masz problemy z samookreśleniem czego
        chcesz, na c
        > o
        > zasługujesz. Żyjesz jakby "na brudno", chaotycznie, bez
        perspektyw, dla innych
        > nie dla siebie. Z drugiej strony wydajesz mi się dziewczyną o
        wielkim
        > potencjale, który marnujesz bezsensownie.
        > Kluczowa jest odpowiedź na parę pytań odnośnie samej Ciebie. Jak
        sądzę nie
        > obejdzie się bez pomocy dobrego terapeuty ( nie mam na myśli
        psychologa). Szkod
        > a
        > ciebie i Twojego dziecka, które otrzymuje fatalne wzorce życia w
        rodzinie.
        > Takie mam zdanie, może się mylę. Pewnie bym nie pisała, gdyby nie
        wyraźna prośb
        > a
        > o opinię. Powodzenia.
    • ursyda Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 01:18
      Masz odpuścić. Jutro napisz jak sobie poradziłaś.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 02:17
        Odpuszczę. Odpuszczę choćby dlatego, że tutaj napisałam, że to
        zrobię. Wstyd by mi było się przyznać,że jestem miękka.
        • ursyda Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 15:19
          No i słusznie.
    • brak.slow ja pier.... 04.06.10, 01:36
      mam pare pytan:
      -masz z mężem wspolnote czy rozdzielność majątkową?
      -mieszkanie zostalo kupione przed czy po ślubie?
      -(jesli tylko ty utrzymywalas rodzine, to dlaczego nie pomyslalas o
      rozdzielnosci majątkowej? teraz w wypadku rozwodu przyjdzie ci sie podzielic
      oszczędnosciami z tym gnojem i nierobem,a twoim mężem, o ile te oszczednosci
      posiadasz).
      -napisalas ze wzielabys kredyt na mieszk., a potem zlozyla pozew o rozwod, (bo
      nie masz dokąd isc)zastanow się czy w przypadku wspolnoty majątkowej z mężem,
      kupowanie czegos z kochankiem w trakcie trwania małżeństwa ma sens?
      -dlaczego pozyczylas komuś pieniądze mając taką beznadziejną sytuację? czy
      zabezpieczylas się jakoś, umową, aktem notarialnym, nie wiem czymkolwiek?? jaką
      masz pewność, że ta osoba w ogóle spłąci ten kredyt?
      -czy wiesz, że rozwodząc się masz prawo, a wręcz obowiązek (pomyśl wreszcie o
      dziecku!!!)-złożyć sprawę o alimenty na nie?
      Nieważne czy ten nierób pracuje
      czy nie, Sąd bierze pod uwagę dobro dziecka!!! i nakaże debilowi pojsc do
      pracy! On dostanie wyrok, po czym jak nie bedzie placil to idziesz ze sprawą do
      komornika i w koncu sie jasnie pan zmusi do prawdziwego życia. ku.r.wa mać. rusz
      głową!

      pan kochanek mam wrazenie zobaczył, że na twoją kasę liczyć już nie może i zwija
      żagle. z jednej str trochę mu się nie dziwię, nie wyobrazam sobie, jak mozna tak
      lekką ręką zalatwic się finansowo (kredyt), jak mozna pozwolic sobie na takie
      życie-że utrzymuje się doroslego byka?

      z drugiej str odnoszę wrazenie ze ten drugi też liczył na twoje pieniądze i nic
      nie wyszlo, to teraz sie wycofał.
      jak to mowią miłość nie zna granic, czy tam nie widzi przeszkód... moze gdyby
      kochal tak bardzo to by Ci pomogl odejść od męża, moze pomoglby cos wynająć,
      moze by przygarnął do siebie.. nie wiem..a potem byscie pomysleli co dalej.

      w kazdym razie doradzam Ci doksztalcic się trochę z ekonomii i prawa. Niewiedza
      w tym obszarze szkodzi. :\

      na twoim miejscu starałabym się mieć coś swojego, myśleć raczej o sobie,
      swoim zyciu i dobru dziecka. mam tu na mysli posiadanie wlasnego lokum, a nie
      pakowanie się w kolejny układ wspolnotowo kredytowy. rozumiem że moze cie nie
      stać, ale są jeszcze mieszkania komunalne, TBSY, mozna coś wynająć, jak sie
      poszuka to i za niewielkie pieniądze. może jak odpadnie ci z utrzymania stary
      koń, to akurat coś zostanie na wynajem.
      proszę Cię zebys odpowiedziała na wszystkie wyżej zadane pytania, może coś da
      się wymyślić, bo sprawa naprawde beznadziejna i najmniej przejmowalabym się
      teraz tym kochankiem.serio!
      • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 02:14

        Odpowiem:


        >
        > -masz z mężem wspolnote czy rozdzielność majątkową?
        rozdzielność majątkową mam co mi zaszkodziło raczej-gdybym jej nie
        miała to bym nie mogła wziąć tego głupiego kredytu-nie dla siebie w
        dodatku
        ____________________
        > -mieszkanie zostalo kupione przed czy po ślubie?
        przed ślubem, mama mu kupiła
        ______________________
        > -(jesli tylko ty utrzymywalas rodzine, to dlaczego nie pomyslalas o
        > rozdzielnosci majątkowej? teraz w wypadku rozwodu przyjdzie ci sie
        podzielic
        > oszczędnosciami z tym gnojem i nierobem,a twoim mężem, o ile te
        oszczednosci
        > posiadasz).
        nie posiadam nic bo aż tyle nie zarabiałam, to co miałam już poszło
        bo tak jak pisałam miałam kłopoty (brak wynagrodzenia-sprawa w
        sądzie)
        __________________
        > -napisalas ze wzielabys kredyt na mieszk., a potem zlozyla pozew o
        rozwod, (bo
        > nie masz dokąd isc)zastanow się czy w przypadku wspolnoty
        majątkowej z mężem,
        > kupowanie czegos z kochankiem w trakcie trwania małżeństwa ma
        sens?
        jak wyżej-nie mam wspólnoty
        ________
        > -dlaczego pozyczylas komuś pieniądze mając taką beznadziejną
        sytuację? czy
        > zabezpieczylas się jakoś, umową, aktem notarialnym, nie wiem
        czymkolwiek?? jaką
        zostałam wkręcona ja i jej znajomy- oboje jesteśmy w dupnej sytuacji
        bo ona twierdzi, że nie ma pieniędzy - raty spłaca ale to miało być
        spłacone od razu, wzięłam kredyt bo jej nie dali żeby jej pomóc. To
        pomogłam. Aktu notarialnego nie mam, tylko korespondencję mailową-
        ona nie mówi, że nie wzięła pieniędzy ode mnie, tylko że ja nie mogę
        sobie pozowlić by to trwało pięć lat i martwić się co miesiąc czy
        przeleje na ratę. To że jestem głupia to wiem,na swoją obronę nic
        nie mam-chciałam jej pomoc
        ________________________

        > masz pewność, że ta osoba w ogóle spłąci ten kredyt?
        niestety nie, bo odkąd zaczęliśmy upominać się o pieniądze to jestem
        jej najgorszym wrogiem
        ________________
        > -czy wiesz, że rozwodząc się masz prawo, a wręcz obowiązek
        (pomyśl wreszcie
        > o
        > dziecku!!!)-złożyć sprawę o alimenty na nie?
        Nieważne czy ten
        nierób pracuj
        > e
        > czy nie, Sąd bierze pod uwagę dobro dziecka!!! i nakaże
        debilowi pojsc d
        > o
        > pracy! On dostanie wyrok, po czym jak nie bedzie placil to idziesz
        ze sprawą do
        > komornika i w koncu sie jasnie pan zmusi do prawdziwego życia.
        ku.r.wa mać. rus
        > z
        > głową!

        Jak ruszę tę sprawę będąc jeszcze w tym mieszkaniu to on mi zrobi z
        życia piekło, a ja kolejnej szarpaniny nie zniosę, po prostu nie
        zniosę!
        ________________
        >
        > pan kochanek mam wrazenie zobaczył, że na twoją kasę liczyć już
        nie może i zwij
        > a
        > żagle. z jednej str trochę mu się nie dziwię, nie wyobrazam sobie,
        jak mozna ta
        > k
        > lekką ręką zalatwic się finansowo (kredyt), jak mozna pozwolic
        sobie na takie
        > życie-że utrzymuje się doroslego byka?
        >
        > z drugiej str odnoszę wrazenie ze ten drugi też liczył na twoje
        pieniądze i nic
        > nie wyszlo, to teraz sie wycofał.

        Nawet nie wiesz ile bym dała za to, żeby to okazało się prawdą bo to
        by mnie wyleczyło momentalnie!!! Ale jak pytam to on zaprzecza, poza
        tym ja go nigdy o kasę nie prosiłam sam widząc co się dzieje po
        prostu mi ją przelewa, daltego nie jestem pewna czy tak jest. Gdyby
        tak było to jestem uratowana, naprawdę. W sensie-wiem na czym stoję
        i tylko o to mi chodzi.
        _______________
        > jak to mowią miłość nie zna granic, czy tam nie widzi przeszkód...
        moze gdyby
        > kochal tak bardzo to by Ci pomogl odejść od męża, moze pomoglby
        cos wynająć,
        > moze by przygarnął do siebie.. nie wiem..a potem byscie pomysleli
        co dalej.
        Właśnie też tak myślę, on mówi, że jak mamy płacić za wynajem to
        lepiej płacić ratę i niby ma rację tylko mi teraz nikt kredytu nie
        da. Może on się boi wiedząc jaka jest sytuacja, że tamta przestanie
        spłacać raty i mu zostanie garb? Ale jak go pytam to oczywiście
        zaprzecza. Niechby się przyznał bo to mnie męczy okrutnie.

        ________________
        > w kazdym razie doradzam Ci doksztalcic się trochę z ekonomii i
        prawa. Niewiedza
        > w tym obszarze szkodzi. :\
        Nie bronię się bo wiem co narobiłam. Ja-która w życiu nie pożyczyła
        nawet 30 zł. A to wszsytko stało się jak poznałam go- to przez ten
        rok tak mi się porobiło:(

        ________________
        >
        > na twoim miejscu starałabym się mieć coś swojego, myśleć
        raczej o sobie,
        > swoim zyciu i dobru dziecka. mam tu na mysli posiadanie wlasnego
        lokum, a nie
        > pakowanie się w kolejny układ wspolnotowo kredytowy. rozumiem że
        moze cie nie
        > stać, ale są jeszcze mieszkania komunalne, TBSY, mozna coś
        wynająć, jak sie
        > poszuka to i za niewielkie pieniądze. może jak odpadnie ci z
        utrzymania stary
        > koń, to akurat coś zostanie na wynajem.
        > proszę Cię zebys odpowiedziała na wszystkie wyżej zadane
        pytania, może coś d
        > a
        > się wymyślić, bo sprawa naprawde beznadziejna i najmniej
        przejmowalabym się
        > teraz tym kochankiem.serio!

        Chodzi o to, ze mnie trafiło. To, że się podniosę z finansami to
        wiem, na życie mi zawsze starczy. Chodzi o ten piekielny kredyt,
        zdrowie sobie zrujnuję patrząc czy wpłaca te raty czy nie. Nim się
        przejmuję bo naprawdę dużo mi pomógł-jeśli go męczy ta sytuacja to
        niech mi powie po prostu - tylko tego chcę.
        • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 02:16
          Jeśli jest coś niejasnego to pytaj- jak już się zdecydowałam na
          spowiedź publiczną to powiem wszystko:(. Najgłupszym jest to, że
          jedyną myślą jaką dziś mam to, to by do mnie jutro zadzwonił i
          powiedział, że jest ciężko ale przejdziemy przez to razem:(
          Zaczęłam go dziś pytać na gg i się bez słowa wyłączył i przestał
          odbierać tel.
          • gobi05 Re: ja pier.... 04.06.10, 10:57
            > jedyną myślą jaką dziś mam to, to by do mnie jutro zadzwonił i
            > powiedział, że jest ciężko ale przejdziemy przez to razem:(

            Żeby przez coś przejść trzeba wiedzieć, dokąd się zmierza.
            • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 12:08
              Cieszę się, że ty wiesz
        • frying.pan Re: ja pier.... 04.06.10, 02:30
          Ja to widzę tak. Twój facet woli pomagać finansowo trzymając się na uboczu, bo
          jednak jest to spore wyzwanie wziąć pod swój dach kobietę, zapewne z dzieckiem,
          z problemami finansowymi i kredytem na 140 tys., i kręcącym się jeszcze wokoło
          bezrobotnym mężem, który będzie uskuteczniał złośliwości.
          Naprawdę - w obliczu całej sytuacji - też bym się zastanowiła na jego miejscu,
          czy warto porywać się na tak głęboką wodę, a jeśli się nie porywać, to jak długo
          da się to ciągnąć w obecnej postaci.
          • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 02:32
            Mam takie samo odczucie i całkowicie to rozumiem. Tylko dlaczego po
            prostu mi tego nie powie? Wie, że nie zrobię mu sceny ani nic
            takiego, zrozumiem.
            • haalszka Re: ja pier.... 04.06.10, 05:57
              wiesz co? mi sie wydaje ze wpadlas z deszczu pod rynne..
              najpierw maz agresor teraz pan i wladca obrazalski...
              poza tym słowa nie potrafie bez niego zyc oraz postawa twoja wzgedem malzenstwa
              jasno pokazuje ze uzalezniasz sie od mezczyzn. Nie wazne jaki jest wazne ze
              jest... to jest toksyczne.
              I paradoksalnie spotkalas kolejnego, ktory duzo wczesniej powiedzial pas i teraz
              dreczy cie nieodzywaniem. Malo to dojrzale ale znowu paradoksalnie ty tez do
              dojrzalych nie nalezysz...
              Moge tylko napisac co bym zrobila na twoim miejscu.. tak jak pisza inni
              uporzadkowac swoje zycie i to natychmiast.
              Zaden sad nie wygna cie z jego mieszkania... on tez nie, bo o dysponowaniu
              mieszkaniem mowi wyrok sadu. Dalej bedziesz mogla w nim mieszkac z dzieckiem i
              maz nie ma na to wplywu.
              Zrob porzadek ze swoim zycie a przede wszystkim naucz sie zyc sama.. bo inaczej
              bedziesz wpadac z deszczu pod rynne tak co dwa lata.
              Powodzenia
              • kobieta1985 Re: ja pier.... 04.06.10, 07:32
                pisałaś że mąż nie pracuje i to ty utrzymujesz rodzinę, a potem coś o kredycie
                który twój nowy pomaga ci spłacać i pomaga ci finansowo, a może o to chodzi? że
                on ci pomaga a ty męża lewusa utrzymujesz? co do telefonu, jak najbardziej
                zadzwoń, umów się na spotkanie na gruncie naturalnym, we dwoje i spytaj o co
                chodzi, że ma ci powiedzieć i koniec, wyjaśnijcie wątpliwości i przynajmniej
                będziesz wiedziała na czym stoisz, jak ma się rozpaść to się rozpadnie, ale nie
                będziesz żyła w wiecznych nerwach i przypuszczeniach.
                • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 09:19
                  Jak pisałam, gdy zaczynam temat on twierdzi, że nie ma ochoty na
                  rozmawiać i się wyłącza. Wczoraj zrobił to kolejny raz.
              • ja.63 Re: ja pier.... 04.06.10, 09:18
                haalszka napisała:

                > wiesz co? mi sie wydaje ze wpadlas z deszczu pod rynne..
                > najpierw maz agresor teraz pan i wladca obrazalski...

                też tak myślę
                _____
                > poza tym słowa nie potrafie bez niego zyc oraz postawa twoja
                wzgedem malzenstwa
                > jasno pokazuje ze uzalezniasz sie od mezczyzn. Nie wazne jaki jest
                wazne ze
                > jest... to jest toksyczne.
                nie uzależniałam się nigdy od żadnego mężczyzny, w tym się zakochałam
                ______
                > I paradoksalnie spotkalas kolejnego, ktory duzo wczesniej
                powiedzial pas i tera
                > z
                > dreczy cie nieodzywaniem. Malo to dojrzale ale znowu paradoksalnie
                ty tez do
                > dojrzalych nie nalezysz...
                więc jego milczenie wynika z niedojrzałości? nie kocha ale boi się
                przyznać?
                _______
                > Moge tylko napisac co bym zrobila na twoim miejscu.. tak jak pisza
                inni
                > uporzadkowac swoje zycie i to natychmiast.
                > Zaden sad nie wygna cie z jego mieszkania... on tez nie, bo o
                dysponowaniu
                > mieszkaniem mowi wyrok sadu. Dalej bedziesz mogla w nim mieszkac z
                dzieckiem i
                > maz nie ma na to wplywu.
                a mieszkałaś kiedyś w domu gdzie na porządku dziennym są dzikie
                kłotnie? teraz mam święty spokój - jak sprawę ruszę to tak nie będzie
                ______
                > Zrob porzadek ze swoim zycie a przede wszystkim naucz sie zyc
                sama.. bo inaczej
                > bedziesz wpadac z deszczu pod rynne tak co dwa lata.
                > Powodzenia
                umiem, żyć sama. chcę po prostu sama sobie wytłumaczyć, że mu nie
                zalezy, albo że ja jestem głupia. Sama już nie wiem co, Tylko żeby
                nie myśleć i nie cierpieć
                • brak.slow otrząśnij się 04.06.10, 11:08
                  idź na to forum i tam opisz swoją sytuację z mężem oraz finansową, dokladnie, ze
                  szczegółami (że masz rozdzielność, na kogo jest mieszkanie, jak się ma sprawa z
                  tym kredytem itd)

                  forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
                  tam siedzą ludzie doświadczeni w temacie, nie wiem czy i nie prawnicy. Z twojej
                  sytuacji jest jakieś wyjśćie tylko trudno będzie zacząć. Zacznij działać dla
                  dobra twojego dziecka. Ja nie wiem ile Ty masz lat, ale naprawdę przeraża mnie
                  twoja bezmyślność w niektórych sprawach. :\
                  • ja.63 Re: otrząśnij się 04.06.10, 12:12
                    Jestem przed 40. Zadzwoniłam do niego. Nie dlatego, że chciałam ale
                    dlatego, ze łączą nas sprawy zawodowe. Odebrał więc potem zaczęłam
                    rozmowę na nasz temat.Spytałam czego się boi, on się boi całej tej
                    walki (sądy o wynagrodzenie i ten kredyt bo bez sądu to ona mi
                    raczej nie zwroci. I ja to rozumiem. On nie boi się, tego że np
                    będzie3 musiał to spłącać ale tego, że to będzie na mnie wisiało i
                    np już w życiu nikt mi nie da kredytu. Jesteśmy umówieniu do
                    adwokata w sprawie rozowdu.
                    • brak.slow Re: otrząśnij się 04.06.10, 12:50
                      "On nie boi się, tego że np
                      > będzie musiał to spłącać ale tego, że to będzie na mnie wisiało i
                      > np już w życiu nikt mi nie da kredytu"

                      hmm, zostawmy juz ten kredyt, popelnilas błąd, kazdemu mogloby się zdarzyć, masz
                      nauczkę, teraz musisz z tego wybrnąć, ale czy nie niepokoi Cię fakt, że twoj
                      kochanek trochę za bardzo kalkuluje waszą znajomość? on juz teraz przelicza na
                      co Ciebie będzie stać!
                      gdzie tu miłość? moja droga Ty musisz pozamiatać cały ten męski syf w okół
                      siebie. rozwiedź się i problem z tym kredytem też jakoś załatw. Jeśli zostanie
                      spłacony nie bedziesz miala problemow z wzieciem kredytu kiedys. wrecz
                      przeciwnie, rzetelni kredytobiorcy dostają kolejne kredyty o wiele szybciej i
                      bez problemow
                      • ja.63 Re: otrząśnij się 04.06.10, 13:21
                        Boimy się, ze ona przestanie ten kredyt spłacać. O to chodzi,że
                        będzie potrzebna walka i ten cały syf z sądami, mówi, ze po prostu
                        coś w nim pęka. I tak przez pół roku się świetnie trzymał.
                        Czy kalkuluje? Nie wiem, może tak. Mowi, ze nie. Chodzi o to że sama
                        nie wiem w co mam wierzyć
                • haalszka Re: ja pier.... 04.06.10, 16:41
                  > nie uzależniałam się nigdy od żadnego mężczyzny, w tym się zakochałam
                  Nie wybrniesz z tego... byc z czlowiekiem, ktory nie pracuje i utrzymywac go,
                  pozwalajac przy tym na awantury z jego strony? Uwazasz ze to nie uzależnienie?
                  Nikt o zdrowej psychice nie pozwolilby sobie na cos takiego a juz "robic"
                  dziecko z bezrobotnym jest totalna nieodpowiedzialnoscia.


                  > więc jego milczenie wynika z niedojrzałości? nie kocha ale boi się
                  przyznać?


                  Nie mozesz pytac mnie, ja moge tylko przypuszczac. Sorry ale dorosli ludzie
                  /mowie o stronie emocjonalnej/ ROZMAWIAJĄ. bo jak inaczej mozna rozwiazywac
                  problemy??? pięścią???


                  > umiem, żyć sama. chcę po prostu sama sobie wytłumaczyć, że mu nie
                  > zalezy, albo że ja jestem głupia. Sama już nie wiem co, Tylko żeby
                  > nie myśleć i nie cierpieć

                  I to zdanie ma twierdzic o twojej dojrzalosci? Gdy czlowiek kocha naprawde
                  cierpi, mysli - to normalny odruch czlowieczenstwa i czesto potwierdzenie uczuc.
                  Czasami z tej wlasnie milosci trzeba pozwolic komus odejsc. Nie rozumiem prob
                  dzwonienia, docierania teraz do niego. Jesli ktos mowi nie chce to jak chcesz to
                  przekonac zeby chcial?? Zjesz gó... jak ci bede kazać? no nie, wiec pusc go
                  wolno, przestan sie narzucac, przebolej strate a byc moze on przemysli i wroci
                  do ciebie.
                  Ty naprawde jestes pod 40??

                  • ja.63 Re: ja pier.... 07.06.10, 10:24
                    haalszka napisała:

                    Zjesz gó... jak ci bede kazać?

                    ???
                • haalszka Re: ja pier.... 04.06.10, 16:45
                  a mieszkałaś kiedyś w domu gdzie na porządku dziennym są dzikie
                  kłotnie? teraz mam święty spokój - jak sprawę ruszę to tak nie będzie

                  i jeszcze to... nie nie mieszkałam, a wiesz czemu?
                  bo umiałam tak pokierowac zyciem aby takich problemow nie miec.
                  • ursyda Re: ja pier.... 04.06.10, 17:04
                    Zajebiście.
                    Chcesz medal?
                    • haalszka Re: ja pier.... 04.06.10, 22:13
                      nie dziekuje. Dasz go autorce jak zmieni swoje podejscie do zycia:)
                      /zajebiscie/ Pozdrawiam
                      • ursyda Re: ja pier.... 04.06.10, 22:21
                        Coś tam przyszłaś i pierdlonęłaś w pierwszym poście i trzeba było na
                        tym skończyć. Ale nieeeee!! Doskonałość wróciła, zeby jeszcze
                        przypomniećo swej doskonałości "bo JA bym tak nie zrobiła". Jestes
                        jedną z tych forumowiczek, których nie cierpię - jak ktoś zakłada
                        wątek pod tytułem "niestety nie mogę mieć dzieci" to ty się
                        wpie...sz i napiszesz "a ja mam dwoje ślicznych i zdrowych a ty
                        pewnie nie masz bo miałaś skrobankę"!
                        A teraz idź, założ forum Megalomania i zakładaj wątki o swojej
                        doskonałości oraz wymieniaj w każdym poście jakich błędów TY nie
                        popełniłaś!
                        • haalszka Re: ja pier.... 05.06.10, 07:05
                          wiesz co.. smieszna jestes w tej swojej agresji. jedyne co potrafisz to atakowac
                          no dorzucisz jeszcze pare wulgaryzmów.. o co tak naprawde sie pienisz? wiesz czy
                          moze tak mialas ochote komus dowalic?
                          szkoda twojej piany, ja swoje w zyciu tez przeszlam, wiec wyluzuj bo ci zyłka
                          pojdzie.
                          Pozdrawiam
                          • ursyda Re: ja pier.... 05.06.10, 11:49
                            Zaatakowałam dopiero ciebie, i nie po pierwszym poście bo wyraziłaś opinie o
                            która prosiła założycielka wątku. ale to ku... było dla ciebie mało. poszłaś,
                            zrobiłaś sobie kanapkę z salcesonem i worcilas zeby dopisać jaka jesteś
                            zajebiasta. Przysięgam, ze forum zawsze traktowalam zartobliwie o czym swiadczą
                            moje posty tutaj ale tak jak ty to juz kurde dawno mnie nikt nie wkurzyl. I weź
                            już nic do mnie nie odpisuj.
                            • lilaa Re: ja pier.... 05.06.10, 22:11
                              i ty zrob to samo.. frustratko.
                            • haalszka Re: ja pier.... 07.06.10, 15:52
                              ja przynajmniej nie sadze co drugie słowo bluźnierstw.. i ty sie nazywasz kobieta?
                              Widac ze daleko od salcesonu to ty nie odeszłaś.
                              I to tyle co mam ci do powiedzenia, kobieto....
                  • lilaa Re: ja pier.... 05.06.10, 22:17
                    zgadzam sie z twoja opinia.
                    o pewnych sprawach trzeba myslec wczesniej. Autorka watku namieszła sobie w
                    zyciu. nie rozumiem o co chodzi. maz, kochanek, dziecko z mezem ktore ma kontakt
                    z kochankiem. na odleglosc ciagnie patologia.
                    dziwi mnie fakt kobiety 40sto letniej ktora tak nieodpowiedzialnie sie
                    zzachowuje. Nie zdziwi mnie tez fakt gdy za chwile maz zalozy sprawe o rozwod z
                    orzekaniem o jej winie. dowody pewnie ma.
                    w zyciu nalezy kierowac sie rozsadkiem a nie porywami serca, co potwierdza post
                    autorki.

                  • ja.63 Re: ja pier.... 07.06.10, 10:24
                    Więc życzę Ci nadal dużo szczęścia.
                • kobieta1985 Re: ja pier.... 05.06.10, 08:25
                  wyślij mu smsa że tego i tego dnia o tej i o tej godzinie w jakiejś tam knajpie
                  będziesz na niego czekać, że to poważna rozmowa o waszym związku i jeżeli mu na
                  tobie zależy to ma przyjść, i wszystko jasne.
    • s.p.7 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 08:15
      KAzdy problem który ktos chce rozwiazać perfekcyjnie staje się problemem
      skaplikowanym.

      Podstawoa sprawa to uswiadomienie sobie czego cheszi czego oczekujesz od rodziny
      czy partnera zyciowego.

      Wtedy mozna oceniac sytuacje w ogole bo ejst jakis punkt odniesienia.

      Ludzki umysl naturalnei stara sie wytykac bledy drugiej osobie po to by moc mu
      cos zarzucic by budowac swoja pozycje moralnych izuji i "lepsiejstwa"
      jednoczesnie widzac w nich usprawiedliwienia do swoich dzilan negatywncyh i
      destrukcyjnych.

      Mysle ze czest twoich zachowan w sposob nieuswiadomiony moze byc naturalnym dosc
      silnym mechanizmem obronnym zamknietym w manipulacji, mzoe byc ona doc lagodna
      jednak moze prowokowac badz calkowiecie odsuwac i zobojetniac twojego meza

      nie ma watpliwosci ze rodzina jest mocno dysfunkcyjna.

      dobro dziecka juz pewnie dawno zostalo naruszone.
      Jesli na nim sie skupiasz powinna s stworzyc cieply dom,
      jesli nie uda ci sie z nim... a robilas wszytko co w twojej mocy by to zminic,
      warto sprubowac poszukac nowego partnera

      sytuacja sie nei zmieni jednak jesli ty masz w sobie pewne cechy ktore po
      pierwsze mogly czesciowo do patologi sie przyczzynic oraz lacznie z tym nie
      mialy dostatecznie duzo woli czy umiejetnosci by ją obustronnie zniwelowac.
      Jesli tak nie jest, smialo mozesz zaczac pracowac na swoja niezaleznosc w
      oparciu o innych ludzi.

      Sprawa udzielonego kredytu...
      Piszesz o finasach sporo, tak jak by mialy dla ciebie duze znaczenie, to
      naturalne, poniewaz daja ci poczucie stabilizacji i bezpieczenstwa, natomiast
      nie za bardzo rouzmiem o co codzi z tym kredytem?
      po prostu porzyczylas komus pieniadze i ten ktos ich nei zwrócił?
      skad sie wziely te pieniadze?

      skupiasz sie tez na jego reakcjach emcjonalnych, doszukujac sie w nim "konca"
      jesli nie poczatku konca zycia emocjonalnego.
      Tak on juz nastapil, jednak nigdy nic nei ejst stracone, wszystko ma swoje
      przyczyny wiec i wszystko mozna odkrecic.
      Jesli jednak przyczyny nie zostana wyeliminowane to naturalnei i nic sie nie
      zmieni. Jesli to on jest "przyczyna"... to trudno, czasem trzeba zaczac od nowa
      ze znacznie lepszymi ludzmi, lepiej predysponowanymi do emocjonalnego
      wspolzyczia malzenskiego
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:26
        s.p.7 napisał:

        > KAzdy problem który ktos chce rozwiazać perfekcyjnie staje się
        problemem
        > skaplikowanym.
        > chcę tylko wiedzieć na czym stoję
        ______
        > Podstawoa sprawa to uswiadomienie sobie czego cheszi czego
        oczekujesz od rodzin
        > y
        > czy partnera zyciowego.
        >
        > Wtedy mozna oceniac sytuacje w ogole bo ejst jakis punkt
        odniesienia.
        chciałam normalnego życia, bez wyzwisk i kłotni
        ________
        >
        > Ludzki umysl naturalnei stara sie wytykac bledy drugiej osobie po
        to by moc mu
        > cos zarzucic by budowac swoja pozycje moralnych izuji
        i "lepsiejstwa"
        > jednoczesnie widzac w nich usprawiedliwienia do swoich dzilan
        negatywncyh i
        > destrukcyjnych.
        > nie wytykam mu błędów, to odwrotnie-sama widzę co sobie narobiłam
        _______
        > Mysle ze czest twoich zachowan w sposob nieuswiadomiony moze byc
        naturalnym dos
        > c
        > silnym mechanizmem obronnym zamknietym w manipulacji, mzoe byc ona
        doc lagodna
        > jednak moze prowokowac badz calkowiecie odsuwac i zobojetniac
        twojego meza
        > nie wrócę do człowieka, ktory wyliczał mi moje pieniądze
        ______
        > nie ma watpliwosci ze rodzina jest mocno dysfunkcyjna.
        >
        > dobro dziecka juz pewnie dawno zostalo naruszone.
        > Jesli na nim sie skupiasz powinna s stworzyc cieply dom,
        > jesli nie uda ci sie z nim... a robilas wszytko co w twojej mocy
        by to zminic,
        > warto sprubowac poszukac nowego partnera
        > nigdy nie szukałam i nie szukam, ten drugi mocno się starał byśmy
        byli razem i mu się udało. niechcę nikogo szukać
        _________
        > sytuacja sie nei zmieni jednak jesli ty masz w sobie pewne cechy
        ktore po
        > pierwsze mogly czesciowo do patologi sie przyczzynic oraz lacznie
        z tym nie
        > mialy dostatecznie duzo woli czy umiejetnosci by ją obustronnie
        zniwelowac.
        > Jesli tak nie jest, smialo mozesz zaczac pracowac na swoja
        niezaleznosc w
        > oparciu o innych ludzi.
        każdy ma w sobie jakieś wady, nigdy nie kierowałam się krzywdą i
        chęcią zysku, na początku wspierałam swojego męza mówiąc, ze się
        wszystko ułoży ale on nie robił nic w tym kierunku by to zmienić
        (chodzi o pracę) wyobrażacie sobie 40 letniego faceta nie skalanego
        rzadną pracą?
        >
        > Sprawa udzielonego kredytu...
        > Piszesz o finasach sporo, tak jak by mialy dla ciebie duze
        znaczenie, to
        > naturalne, poniewaz daja ci poczucie stabilizacji i
        bezpieczenstwa, natomiast
        > nie za bardzo rouzmiem o co codzi z tym kredytem?
        > po prostu porzyczylas komus pieniadze i ten ktos ich nei zwrócił?
        > skad sie wziely te pieniadze?
        > wzięłam kredyt żeby komuś te pieniądze pożyczyć
        ________
        > skupiasz sie tez na jego reakcjach emcjonalnych, doszukujac sie w
        nim "konca"
        > jesli nie poczatku konca zycia emocjonalnego.
        > Tak on juz nastapil, jednak nigdy nic nei ejst stracone, wszystko
        ma swoje
        > przyczyny wiec i wszystko mozna odkrecic.
        > Jesli jednak przyczyny nie zostana wyeliminowane to naturalnei i
        nic sie nie
        > zmieni. Jesli to on jest "przyczyna"... to trudno, czasem trzeba
        zaczac od nowa
        > ze znacznie lepszymi ludzmi, lepiej predysponowanymi do
        emocjonalnego
        > wspolzyczia malzenskiego
        Słuchaj, poł nocy myślałam i nic nie wymyśliłam. Nie potnę się jak
        mnie rzuci, ale niech mi to po prostu powie. Po to miała być ta
        rozmowa. Spokojnie napisałam mu, że chcę to wyjaśnić bo się martwię.
        Stwierdził, że nie ma ochoty.
        • s.p.7 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:58
          chcę tylko wiedzieć na czym stoję
          stoisz na kupie któa robiliscie przez dobrych kilka lat
          zastanwaiasz sie czy ejst jeszcze oglupiony na tyle uczuciem by wybaczac ci
          wszystko i nie mruczec wtedy kiedy nei powinien...
          jak go przycisniesz to moze i tak jednak nie bedzie tak z jego woli jesli nie
          popracujesz nad jakoscią waszych relacji

          chciałam normalnego życia, bez wyzwisk i kłotni

          ciezko to ocenic czasem trzeba popracowac nad sobą, potem nad drugim czlowiekiem
          by to osiagnac, rozumeic zachowania innych, samemu starajac sie dac jak
          najwiecej, nie miec oczekwian, podchodzic czysto i z sercem oraz szacunkiem dl
          drugiego czlowieka

          nie wrócę do człowieka, ktory wyliczał mi moje pieniądze
          jesli podjelas jzu jakies decyzjei jestes ich pewna, to dobrze cokolwiek one mowią
          czasem trzeba sie jednak zastanowic co lezy u ich podstawy
          czy czasami nei ejst to tylko strach

          > > nigdy nie szukałam i nie szukam, ten drugi mocno się starał byśmy
          > byli razem i mu się udało. niechcę nikogo szukać


          kto to jest "ten drugi"?

          > każdy ma w sobie jakieś wady, nigdy nie kierowałam się krzywdą i
          > chęcią zysku, na początku wspierałam swojego męza mówiąc, ze się
          > wszystko ułoży ale on nie robił nic w tym kierunku by to zmienić
          > (chodzi o pracę) wyobrażacie sobie 40 letniego faceta nie skalanego
          > rzadną pracą?

          umiejetne wspieranie to sztuka wypywajaca z milosci.
          mowienie ze "sie ulozy" to czasem o wiele za malo
          twoj mąz prawdopodobnie pochodzi z rodziny patologicznej, praca nie przyjdzie mu
          latwo na pewno nei w wieku 40 lat, to jzu za pozno na zmiany

          > > wzięłam kredyt żeby komuś te pieniądze pożyczyć

          -rozumiem ze kredyt byl pod mieszkanie męza? czy sie myle?
          oraz czy on wiedzial o tym ze udzielasz tego kredytu?

          > Słuchaj, poł nocy myślałam i nic nie wymyśliłam. Nie potnę się jak
          > mnie rzuci, ale niech mi to po prostu powie. Po to miała być ta
          > rozmowa. Spokojnie napisałam mu, że chcę to wyjaśnić bo się martwię.
          > Stwierdził, że nie ma ochoty.

          popatrz: nastawiasz sie biernie nie zmieniajac nic a ni w soie ani w waszym
          zyciu, a niestety jesli chesz poprawy to nad nia trzeba popracowac
          nei ma ochoty to nei ma ochoty, widocznie ma powod, jesli ci zalerzy powinans go
          spytac o co chodzi, zkad jego zmartiwenia, uzyc empatii
          mysle ze mozesz sie tego bac bo podchpodzisz do niego bardziej jak do wroga lub
          potencjalnej cytryny
          jesli miala bys czyste intencje oparte o milosc? czego mogla bys sie bac? chesz
          wyjasnic sprawe, masz swiadomsoc swoich bledow, chesz popracowac nad relacjami i
          przyszloscią? co stoi na przeszkodzie by to osiagnac?
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:03
            Właśnie o tym piszę, zupełnie spokojnie spytałam go, o co chodzi co
            się dzieje. Nie chce rozmawiać
            • s.p.7 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:43
              prawdopodobnie ma o coś uraz, jesli nie mowi o co chodzi jest to dla niego
              "oczywista krzywda"
              prawdopodobnie cos o czym wczesniej mowil lub zaznaczal, lub cos co go
              emocjonalnie dotknęlo wielokrotnie i uznal ze nie ejstes godna zaufania

              mysle ze jedynia droga aby go otworzyc to wyjasnic prawdopodobnie uraz ktory w
              sobie nosi o cos
              • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:45
                Ciągnie mnie by do niego znów zadzwonić ale tego nie robię i mam
                nadzieję, że wytrwam w postanowieniu. Na razie jest źle, mam ucisk w
                gardle i chcę bardzo się z nim spotkać. On się nie odzywa.
                • s.p.7 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:49
                  coś tu doczytałem,
                  mieszkasz teraz z innym meczyna zwanym tutaj kochankeim?
                  czy mieszkasz z męzem?
                  oraz gdzie ejst dziecko?
                  • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 12:12
                    Ja z dzieckiem mieszkam w jednym pokoju a mąż w drugim
                    • s.p.7 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 14:30
                      no ale i tak masz kochanka wiec o co wtym wszystkim chodzi?
                      czego oczekujesz od niego? on na cos czeka z twojej strony, bez tego to raczje
                      nie pojdzie do przodu.
                      a ty czekasz na jego deklaracje? co on ma powiedziec?
                      to przecierz jest chore masa tu totalnego braku zaufania i jakis chorych gierek
                      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 15:01
                        żebym miała zdrową sytuację to bym tu nie pisała:(
                        gierki? nie wiem, z mojej strony nie ma. Zufanie? pewnie on nie ma
                        do mnie po tym jak sobie spieprzyłam życie na własne życzenie
    • iminlove Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:02
      A czy Ty chcesz być z nim? Nie zostawiłaś męża...
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:27
        Chcę. Boję się złożyć papiery o rozwód bo wiem jak zareaguje.
        • iminlove Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:31
          No to najpierw pokaż, że chcesz być z tym drugim i zostaw męża... Wg
          mnie facet i tak długo wytrzymał z kobietą, która teoretycznie jest z
          innym...
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:39
            Rozmawialiśmy na ten temat, ustaliliśmy, że dopóki się nie wyjaśni
            sytuacja to mam się wstrzymać żeby mnie z domu nie wyrzucił
    • megi1973 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:04
      jak w dziesiejszych czasach można komuś pożyczać pieniądze? albo
      żyrować kredyty? a potem wielkie zdziwienie bo nasz brat/znajoma nie
      spłaca i komornik wszedł na pensję!!! naiwność kobieca nie zna granic
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:29
        To w końcu kto jest ten zły. Ten co pożycza bo chce pomóc czy ten co
        wyłudza i nie oddaje?
        Można powiedzieć że głupio zrobiłam co doskonale wiem sama-wiem, ze
        być może zmarnowałam sobie życie ale zrobiłam to nie z chęci zysku
        bo nic z tego nie miałam tylko dlatego, że naprawdę chciałam pomóc.
        Nie doszukuję się w ludziach zła. Dostałam nauczkę na całe zycie i
        teraz mogę tylko służyć jako świetny przykład naiwności. Mogę się
        też pochlastać ale sytuacji to nie zmieni i czasu nie cofnie.
      • cytrynka_ltd Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:30
        u niej nie dziwne, bo nawet mąż zrobił sobie poprzez ślub z nią dobrą inwestycję.
        głupszej nie ma na świecie.
        tamten przynajmniej za seks wziął ją na wakacje.

        • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 09:32
          I znow to samo. Nie ten zły co wykorzytuje tylko ten co da się
          wykorzystać
    • cytrynka_ltd a jak myślisz? 04.06.10, 09:28
      on nie chce dalej brnąć w beznadziejny związek z głupią mężatką, która naiwnie
      pożycza pieniądze i od początku małżeństwa utrzymuje męża-pasożyta. bajka
      skończyła się.
      • ja.63 Re: a jak myślisz? 04.06.10, 09:31
        meża nie ukrywałam
      • cytrynka_ltd po drugie 04.06.10, 09:34
        mężatki są dobre, bo bez zobowiązań. tak długo, jak ona nie zechce czegoś więcej
        i nie będzie naciskać na niego, aby porozmawiali co z nimi będzie dalej.
        zejdź na ziemię.
        • ja.63 Re: po drugie 04.06.10, 09:38
          po pierwsze - nie naciskałam co będzie dalej bo wiem, ze mam
          zwiazane ręce
          po drugie- jak chce się uwolnić to wystarczy mi powiedzieć, zna mnie
          i wie, że nie zrobię sceny tylko się usunę
          a jeśli tak jak twierdził chce ze mną być to niech mi powie co mu
          przeszkadza bo inaczej nic nie mogę naprawić
    • no_ale_o_co_chodzi Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:28
      Słusznie już ktoś wcześniej zauważył, że faceci są z Marsa i to by
      częściowo tłumaczyło jego zachowanie. Wiem, że to nie całkiem w
      porządku ale sytuacja trochę usprawiedliwia - ściągnij sobie tą
      książkę
      np. www.4shared.com/document/xRtDjNBX/John_Gray_-
      _Mczyni_s_z_Marsa_a.htm
      Poza tym odpuść mu, nie naciskaj, daj trochę "wolności" i koniecznie
      (!) zobacz na youtubie przedstawiony w żartobliwej formie proces
      funkcjonowania męskiego umysłu
      www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs to tylko 10 min a może
      wiele Ci wyjaśni.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:39
        Bardzo Ci dziękuję, za chwilę to obejrzę
    • gobi05 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 10:49
      > Przyjmę wszystkie opinie
      Muszę powiedzieć, że jesteś bardzo kobieca, wyjątkowo wręcz.
      Blondynka zapewne?

      > Mężatka od 8 lat, mąż od 8 lat nie pracujący
      Uporządkuj swoje życie. Skoro z tym mężczyzną nie łączą cię
      uczucia ani nadzieje, to się rozwiedź. Trudno mi to pisać,
      bo mam moralność jaką mam, ale mam też i rozum. Domyślam
      się, że w twoim życiu nie ma miejsca dla Boga: jako mężatka
      spotykasz się z facetem, wyjeżdżasz, przedstawiasz swojemu
      dziecku (cóż za przykład rodzicielski!). Przy tym wciąż
      utrzymujesz swojego znienawidzonego męża. Chyba nie ma też
      miejsca dla zastanowienia się nad sobą. Dlatego mówię:
      uporządkuj swoje życie. Niech wspólnota będzie wspólnotą,
      a osobność osobnością. Nie macie pożycia, macie dziecko
      które prawdopodobnie zostanie z tobą, dostaniesz alimenty
      a możliwe że i udział w mieszkaniu jako rekompensatę za
      wiele lat utrzymywania trutnia. Nie bój się, wszystko
      jest lepsze od tego bałaganu, w jakim tkwisz.

      > Potem zaplątałam się w ciężką sytuację kredytową, pozyczyłam komuś
      > pieniądze kto mial mi je zwrocić (...)
      > raty spłaca ale to oznacza 5 lat spłaty
      Więc jednak coś odzyskujesz. Bardzo dobrze, że nie w całości,
      bo przecież byś to wpakowała w kochasia, któremu miałbym sporo
      do zarzucenia. Myśl o sobie, planuj finanse i pracuj. Znajdź
      czas i pieniądze na prawnika od rozwodów, bo ci się bardzo
      przyda.

      > Potem parę kłotni (przez te problemy świruję)
      Twój kochanek miał poważne plany, chciał żebyś mu zapewniła
      lepsze warunki życia. Może nawet kupiłby dom za twoje i swoje
      pieniądze, oczywiście na siebie.
      > ale wkurzył się i się nie odzywa bo mówi, że nie ma ochoty o tym
      > gadać.
      A kto miałby ochotę to powiedzieć? Nawet jeśli nie chciał cię
      wyssać, to i tak nie w smak mu, że jesteś w stanie podejmować
      takie głupie decyzje. Myśli, ze jesteś głupia, ale nie może
      ci tego powiedzieć. Przecież powinnaś być głupia tylko wtedy,
      gdy chodzi o niego.

      > Dlaczego nie chce mi powiedzieć wprost, ze nie chce ze mną
      > być?
      Bo lubi seks.

      > Dlaczego ucieka od rozmowy ze mną?
      A co on ci może zaproponować? W twojej sytuacji nic nie może
      zrobić konstruktywnego, za bardzo jesteś uwikłana. Aż strach,
      że mogłabyś zajść w ciążę i urodzić jego dziecko. To by miał
      wtedy!

      > Ja chcę tylko wiedzieć o co chodzi.
      Chodzi o to, że nie jesteś panną, ani nawet nie dążysz
      do rozwodu. Na utrzymankę się nie nadajesz, a poza tym
      on chyba nie może sobie pozwolić na takie fanaberie.
      Wydoić cię z kasy też nie da rady, więc może poszuka
      innej naiwnej. Może być wiele przyczyn jego zmiany
      stanowiska, tym niemniej wiesz już, że jego miłość
      i zaangażowanie nie są niezniszczalne. Właśnie puściły
      w szwach.
      > Co mam zrobić?
      1. Uporządkuj swoje życie, ale nie dla niego, lecz dla siebie.
      Usiądź i policz, czy jesteś w stanie przy obecnych dochodach
      utrzymać siebie i dziecko jeśli się wyprowadzisz od męża.
      Jeśli tak, to nie zastanawiaj się "czy", ale "kiedy", o tym
      właśnie porozmawiaj z prawnikiem. Jeśli nie, to bardzo
      mi przykro, nie wiem jak sobie radzą kobiety porzucające
      mężów - jakiś dom samotnej matki, czy coś?
      2. Z kochankiem zerwij. On i tak już się "odkochał" (tzn.
      wyczuł, że nic nie zyska), a poza tym to nie jest uczciwy
      człowiek. Jak mu powiesz, co chciałabyś usłyszeć, wtedy
      on właśnie to ci powie. Powiesz, że pragniesz romantycznej
      przygody? Zaproponuje romantyczną przygodę.
      3. Nie wikłaj się więcej w finansowo uzależniające związki.
      Kiedy będziesz na swoim, jako singielka (z dzieckiem)
      znajdź sobie bezpieczną miłość - osobne mieszkania,
      osobne rachunki. Albo wcale.
      4. Pamiętaj też o dziecku. Dziecko ma prawo do stabilizacji.
      Przeprowadzka, rozwód - to ciężkie przeżycia, dużo
      powodów do zastanawiania się kto jest dobry, a kto zły.
      Małolaty właśnie tak starają się uporządkować sobie
      świat, na czarno-biało. Jeśli oczekujesz, że będzie
      akceptować każdego "wujka", którego przyprowadzisz,
      to muszę cię rozczarować - tak się nie stanie.
      5. Możliwe, ze po rozwodzie twój obecny kochanek znów
      złapie wiatr w żagle i roztoczy przed tobą oszałamiające
      wizje. Nie idź na to. Stój na własnych nogach.


      • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 12:19
        Słuchaj gobi. Całe życie stoję na własnych nogach bo nikt w życiu mi
        nic nie dał. Ani rodzice ani mąż. Zarzucasz mi, że utrzymuję męża?
        Bo to ojciec mego dziecka a ja nie jestem osobą, która zamknie przed
        nim żarcie w lodówce. Nie rozmawiamy, nie sypiamy ze sobą, nie
        mówimy sobie nawet cześć. Jedyne co nas łączy to sprawa dziecka.
        Kochanka nigdy nie utrzymywałam, teraz to on mnie od pół roku tak
        naprawdę utrzymuję a ja go nigdy o to nie prosiłam. On wie, ze ja
        nie chcę jego pieniędzy. On nie chce słyszeć o zwrocie tego co mi
        dał, jeśli to była z jego strony jakaś zabawa dla seksu to na dziwkę
        wydałby mniej- mówię serio.
        Jeśli byłoby to dla niego obciązenie finasowe to by nie skłądał
        deklaracji, że zawsze mi pomoże. Tylko mi nie chodzi o jego pomoc w
        sensie kasy, tylko o niego.
        • edi681 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 13:07
          ten gość musi być emocjonalnie popaprany. Czy już wcześniej
          przejawiał podobne zachowania, tzn.odcinał się na jakiś czas bez
          łatwo uchwytnej przyczyny, nie odbierał telefonów, nie chciał
          podejmować rozmowy na jakiś trudniejszy temat? Miałam kiedyś do
          czynienia z takim osobnikiem, tłumaczyłam to sobie, ze był DDA, ale
          do końca nie jestem pewna czy to było przyczyną, czy po prostu miał
          zje....aną psyche.
          • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 13:22
            Raczej nie było takich zachowań, pochodzi też z normalnej rodziny
            nie ma tam żadnej patologii. Myślę, po prostu, że pęka. Ja bym na
            jego miejscu też pękała.
            • kochanic.a.francuza Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 17:08
              Nie masz nikogo to sie rzucasz na faceta, ktory peka w
              najtrudniejszym dla Ciebie okresie zycia: kiedy myslisz powaznie o
              rozwodzie.
              Pomaga Ci finansowo, zalezy mu, ale jest troche niestabilny
              emocjonalnie. Z drugiej strony dla mnie rowniez, partner, ktory
              pozwala sie oszukac na 150 tys. zlotych, nie bylby brany pod uwage.
              Jakby to nie brzmialo surowo, ludzie sie lacza takze dlatego, ze
              latwiej jest przetrwac we dwoje w sensie ekonomicznym. Milosc
              miloscia, a kredyt na wlasne gniazdko dostaniesz tylko w kombinacji
              z kims innym zarabiajacym.
              Moze boi sie, ze kiedys puscisz wszystko czego sie dorobil?
            • kochanic.a.francuza Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 17:13
              PS bardzo Ci wspolczuje. Nie tak latwo byc rozsadna, jak sugeruja
              forumowiczki, kiedy sie w nikim nie ma zadnego oparcia.

              • aryanna Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 22:42
                Nie utrzymywałabym nieroba przez tyle lat małżeństwa. Niedość,że nierób, to
                jeszcze cwaniak, bo żywiłaś go kilka lat (kosztem dziecka jak sądzę). U mnie by
                coś takiego nie przeszło. A teraz jeszcze kolejny pan - ekonom, zdaje się, jak
                się patrzy. A dziecko? jest jeszcze dla niego miejsce w Twoim życiu, między
                dwoma "panami"??
                • aryanna Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 04.06.10, 22:46
                  I jeszcze jedno: jak to łączy Cię z tym panem "sprawa dziecka, skoro nawet nie
                  mówicie sobie "cześć"? Czyli w stosunku do Ciebie tylko jest chamski i
                  gburowaty, a do dziecka jest elokwentnym, mądrym i szlachetnym tatusiem??
                  • 1efekt_motyla Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 09:04
                    Nie wszystko przeczytałam, bo szczerze mówiąc wiem z autopsji co Cię trapi, a
                    wypowiedzi koleżanek z forum mogą cię tylko przybliżyć do podjęcia właściwej
                    decyzji, ale w mojej ocenie ten nowy związek jest warty tego, aby o niego
                    powalczyć. Jest taki slogan z piosenki, który czasem sobie nucę, aby dodać sobie
                    odwagi: kto nie naraża nigdy się na szwank, ten głównej stawki nie wygrywa.
                    Proste...musisz zagrać z życiem vabank. Złożyć pozew, z orzekaniem o winie lub
                    bez zależy czego oczekujesz, jeśli szybkiego rozwodu to bez jeżeli liczysz na
                    wsparcie finansowe od męża w przyszłości to z orzekaniem( tu twarde dowody
                    musisz mieć). W pozwie zaznaczyć że chcesz na dziecko ileśtam alimentów( To,że
                    tatuś się nie poczuwa do odpowiedzialności nie oznacza że może być wiecznym
                    dzieckiem) wynająć mieszkanie, jeśli połączycie siły to obciążenie z tego tytułu
                    może być mniejsze niż teraz każdy osobno opłacając rachunki. Dogadać się z
                    bankiem w sprawie spłat, zorientować się czy tylko Ty jesteś zobowiązana do
                    spłaty pożyczki, czy ktoś jest jeszcze dodatkowo. No zacząć rozwiązywać po
                    prostu sprawę...iść może do doradcy finansowego, który pomoże ci się uporać z
                    tym problemem, który masz a może poprosić o pomoc rodzinę... Wiem jedno,
                    nauczyłam się już tego i moją wiedzę przekazuję Ci z dobrego serca za free;) Nie
                    warto płynąć pod prąd, zmęczysz się a i tak nie posuniesz się o centymetr
                    dalej...Mi również długo zajęło zanim do tego dojrzałam, ale w końcu dojrzałam i
                    wiem, że są rzeczy o które nie warto walczyć i są takie o które powalczyć
                    trzeba...A czy z tego coś będzie? Tego nigdy nie wiesz...ale lepiej spróbować i
                    żałować niż żałować, że się nie spróbowało.Tyle. Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
        • gobi05 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 08:55
          > Słuchaj gobi. Całe życie stoję na własnych nogach bo nikt w życiu mi
          > nic nie dał. Ani rodzice ani mąż.

          No, rodzice to na pewno sporo w ciebie zainwestowali.
          Nie możesz powiedzieć, że nigdy nic nie dali ci.
          A co do męża, to mam wrażenie, że własne mieszkanie
          twoim zdaniem jest tańsze niż utrzymywanie go,
          czyli wychodzisz na plus, a więc masz coś od niego.

          > nic nie dał. Ani rodzice ani mąż. Zarzucasz mi, że utrzymuję męża?
          > Bo to ojciec mego dziecka

          Nie chodzi o to, że jest ojcem twego dziecka, tylko
          o to, że trzymasz się go kurczowo mimo iż cię nienawidzi,
          z wzajemnością zresztą. Nie próbowałaś nawet wyrwać się
          z tej toksycznej zależności.

          > Kochanka nigdy nie utrzymywałam, teraz to on mnie od pół roku tak
          > naprawdę utrzymuję a ja go nigdy o to nie prosiłam.
          Masz kochanka i to jest źle. Może nie powiedziałbym
          ci tego prosto w oczy, ale mogę tak napisać.
          Nie wywikłałaś się z jednego związku, a zakładasz
          drugi związek. O czym to świadczy? O tym, że nie
          umiesz być samodzielna. Liczysz na innych i - nie
          życzę ci tego - kolejny raz się zawiedziesz.

          > Jeśli byłoby to dla niego obciązenie finasowe to by nie skłądał
          > deklaracji, że zawsze mi pomoże.
          Deklaracje deklaracjami, ale wygląda na to, że facet
          się odkochał. Stwierdził, że nie doczeka się realizacji
          swoich nadziei (jakie by nie były) i zrezygnował.
          Ty, zamiast myśleć o sobie i swoim dziecku pragniesz
          przykleić się do tego człowieka, powierzyć mu
          odpowiedzialność za siebie i dziecko. To on miałby
          myśleć co jest dla was dobre i podejmować decyzje,
          a ty ewentualnie znów się obrazisz i zaczniesz szukać
          innego, który cię uszczęśliwi. Sama myśl i decyduj
          o swoim życiu. Wtedy może nie założysz wątku o tym,
          że wszyscy faceci to dranie.
          • gobi05 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 09:00
            > A co do męża, to mam wrażenie, że własne mieszkanie
            > twoim zdaniem jest tańsze niż utrzymywanie go,

            Poprawka: droższe.
            • haalszka Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 09:58
              dobrze mówisz.
              mi to wyglada troche na ucieczke przed zyciem...
            • ja.63 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 07.06.10, 10:27
              Zgadzam się z tym co napisałeś, ale nie mogę siedzieć i mysleć jaka
              ze mnie idiotka i ile błędów popełniłam tylko muszę iść do przodu.
    • a-b-c1 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 11:35
      Jaka jest miesieczna rata ze kredyt 140 tys. ma byc splacony w ciagu 5 lat ? !!!
      . Cos sie mnie wydaje ze to dalszy ciag Twojej bezgranicznej latwowiernosci i
      glupoty . Taki kredyt w wieku bezmala 40-stu lat to zobowiazanie wlasciwie do
      wieku emerytalnego ( o ile splaca sie regularnie ).

    • madame_skylight Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 11:41
      Nie chce utrzymywać Twojego starego i chce miec przejrzystą sytuacje.
      Skoro Twój mąż jest takim leniwym, chamskim rupieciem, to go wywal ze
      swojego życia, dlaczego tego nie zrobisz?
    • cloclo80 Re: Chcę tylko oceny z boku *niestety długie 05.06.10, 23:10
      Masz odpuścić. Facet poją w jaki syf się wpakował, a nic nie wskazuje na to, że
      można wyprowadzić się na prostą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka