Dodaj do ulubionych

flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny?

IP: 217.153.182.* 09.03.04, 10:58
ostatnio na pulpicie komputera zastałam ścieżkę gadu -gadu mego męża. Gdy
przeczytałam- włos zjeżył mi się na głowie. było to takie świntuszenie, że
nie spodziewałam się ,że mąż tak potrafi. poza tym dawał dziewczynom swoje
numery tel. na kom. do domu , do pracy, opisywał co robi, gzie pracujei
dawał konkrektne propozycje spotkań. sprawdzając komórkę widzę , że ma
kontakt tel. z róźnymi pannami. często dzwoni tel b. późnym wieczorem i
wtedy nie odbiera..... gdy zrobiłam mu awanture - wyparł się wszystkiego-
mówiąc , że to tylko flirt, że lubi "poświntuszyc " z obcymi dziewczynami, że
to jego intymne, prywatne życie, a ja zrobiłam coś nagannego, że weszłam w
jego prywatność.twierdzi, że mnie jedyną kocha, że to, co robi nie ma dla
niego znaczenia oprócz zabawy i relaksu. a ja poczułam się okropnie-
odkrywajac po 10 latach małżeństwa "drugą twarz" małżonka. co o tym myślicie?
dodam , że mąż ma 35 lat- więc nie jest smarkaczem, który chce się
dowatrościować.
Obserwuj wątek
    • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:02
      Rozumiem, że skoro nie ma w tym absolutnie niczego nagannego, to twój mąż nie
      będzie miał nic przeciwko temu, żebyś i ty prowadziła podobne dialogi w sieci?
    • blanchet daj spokój - niegroźny i sama zacznij :)))))) 09.03.04, 11:02
      no i może poswintuszylabys z nim trochę :) faceci ja tez dużo babek tak
      świntuszy w necie
      • Gość: Oleńka Re: daj spokój - niegroźny i sama zacznij :)))))) IP: 212.106.158.* 10.03.04, 12:52
        Zapewniam, ze groźny.Ale w sumie po co Ci ten mąż??? Zacznij sama korzystać z
        netu w tym celu w jakim on korzysta;) pozdro
    • reniatoja Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:05
      Jesli nie jest to kolejna prowokacja (ostatnio we wszysktim upatruje historyjek
      wyssanych z palca) to powiem tak: Mialam okres w zyciu swym, kiedy prowadzilam
      b. intensywne zycie netowe, spotykalam sie z ludzmi, smsy, wymiany adresow,
      korespondencja rowniez papierowa kwitla, z ta jedynie roznica ze ja nigdy nie
      swintuszylam, to byly czyste "przyjaznie", full platoniczne, - dzis juz myslac
      i znajomosci internetowej nie uzyje slowa przyjazn bez cudzyslowu... ale to
      nigdy nie jest dobre dla stalego realnego zwiazku. Jesli zatem Twoj maz
      prowadzi tak bujne zycie towarzyskie netowe, lacznie ze swintuszeniem, cyber
      seksem, to na pewno nie oznacz to, ze w Waszym malzenstwie dzieje sie dobrze, a
      wrecz przeciwnie. Serio. Na dobicie Cie (sorry, naprawde), powiem Ci jeszcze,
      ze net wciaga i uzaleznie, wiec jesli Twoj maz juz sie uzaleznil, a sadze, ze
      tak, od takich znajomosci, to bedzie wam ciezko posklejac to wszystko do kupy.
      Miejmy nadzieje, ze jednak sie uda, bo nie warto nigdy dobrego zwiazku w realu
      poswiecic dla chocby i idealnego wirtualnego romansu.
      • Gość: mamade Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 217.153.182.* 09.03.04, 11:15
        zapomniałam dodać , że powysyłał swoje zdjęcia dla tych dziewczyn , domagał
        się od nich fotek, dawał prywatne numery tel. Wszystkie te dziewczyny sa z
        naszego miasta, więc mam obawy ,że zawiera takie znajomości , żeby w
        przyszłości móc się z nimi spotykać.
        Ta cała sytuacja jest dla mnie chora ( a prowokacją nie jest).
        • reniatoja Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:27
          To powaznie mowie - nie jest dobrze. Jak chcesz to na priva reszta.
    • Gość: Bardzo ciekawa!!! Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.03.04, 11:13
      No to masz problem. A tak przy okazji w jaki sposób to znalazłaś? Nie miał gg
      na hasło?
      • Gość: mamade Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 217.153.182.* 09.03.04, 11:18
        znalazłam to nie szukająć... bardzo się spieszył - chodzi wieczorem na sport
        i zostawił wszystko otwarte na pulpicie- gotowe do przeczytania..... więc
        skusiłam się i przeczytałam, później jak wrocił i poszedł sie kąpać-
        obejrzałam komórkę....
        • Gość: Ciekawa Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.03.04, 11:51
          Współczuję Ci, wiesz. Pewnie są chwile, że wolałabyś nie wiedzieć o niczym. A
          swoją drogą takie niedopatrzenie z jego strony? ....dziwne. Przecież takie
          rzeczy się ukrywa skrzętnie przed współmałzonkiem. Troche mnie dizwi, że tak po
          prostu zapomniał wyłączyć rozmowy z nimi.
          Może chciał żebyś to znalazła.
        • Gość: Ona33 Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.zacheta.net 10.03.04, 15:14
          Jestes pewna, ze mąz chodzi "na sport"...?
    • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:25
      > mówiąc , że to tylko flirt, że lubi "poświntuszyc " z obcymi dziewczynami, że
      > to jego intymne, prywatne życie, a ja zrobiłam coś nagannego, że weszłam w
      > jego prywatność.twierdzi, że mnie jedyną kocha, że to, co robi nie ma dla
      > niego znaczenia oprócz zabawy i relaksu.

      Współczuję ci, że masz takiego męża.
      • reniatoja Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:34
        > Współczuję ci, że masz takiego męża.


        Ja rowniez, tym bardziej, ze mowie z pozycji jakby tego meza - wiem co sie
        dzieje w emocjach czlowieka, ktory zyje netowymi znajomosciami i to czysto
        platonicznymi - a to juz jest zdrada, emocjonalna zdrada. To jest swinstwo
        wobec wspolmalzonka, ktory jest wierny i nie robi takich rzeczy, czyli nie
        szuka okazji do zawierania nowych znajomosci, do zwierzen, zblizania sie
        psychicznego z kims trzecim. Jak ja sobie uswiadomilam co robie mojemu
        malzenstwu, mojemu maezowi, to sie przerazilam. A powtarzam, byly to "tylko
        przyjaznie", wydawaloby sie, ze niewinne. A skoro do tego dochodzi jeszcze
        cyber seks, umawiane sie na randki, to jest to po prostu regularna, normalna
        zdrada i puszczanie z dymem tego co zbudowaliscie przez wiele lat. Jesli on sie
        nie opanuje i nie zrozumie co robi to tak to sie skonczy. Ja na szczeslcie mam
        te etapy juz za soba i wiem co naprawde ma wartosc i udalo mi sie wyjsc z tego
        kanalu bez szwanku, powiedzialabym nawet ze wzmocniona miloscia do mojego meza.
        Ale to musi sie czlowiek najpierw opamietac i to poki nie jest jeszcze za
        pozno. Bo obawiam sie, ze on nawet nie zdaje sobie sprawy co ta naprawde robi
        Tobie i Waszemu malzenstwu.
        • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:45
          Ja uważam za wysoce prawdopodobne, że do zdrady już doszło... Albo dojdzie za
          chwilę. Bo przecież on ewidentnie do tego dąży. To, co wyprawia, to coś więcej,
          niż flirtowanie czy nawet cyberseks.
          A do tego jego postawa jest obrzydliwa - zamiast podkulić ogon pod siebie, co
          ja na pewno zrobiłabym w takiej sytuacji, to on jeszcze atakuje, usiłuje
          przerzucić winę na drugą stronę. To już szczyt bezczelności.
          • reniatoja Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:57
            NAwet jesli nie dojdzie do zdrady w fizycznym sensie - to przeciez umyslem
            swym, myslami on zdradza bez przerwy. A w dodatku zona sie o tym dowiedziala,
            wiec jak ma dalej funkcjonowac to malzenstwo, kiedy ona wie, ze on sobie
            swintuszy z pannami z netu, a moze wyznaje im milosc, a moze obgaduja ja, a
            potem przychodzi kochac sie z nia - a kogo ma w glowie? W ogole cale zycie
            traci blask zarowno dla niego - bi ciagle marzy o kims, kogo nie ma, jak i dla
            niej - o wie, ze on jej po rpostu.. no poprostu nie kocha, nie pragnie, nie
            potrzebuje.


            moze powinnam tu pisac cos optymistycznego - przepraszam jesli zdolowalam
            Autorke watku. Postaram sie juz milczec, aczkolwiek sytuacja wymaga, wg mnie
            podjecia konkretnych dzialan.
            • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 12:04
              > sytuacja wymaga, wg mnie
              > podjecia konkretnych dzialan.

              Ale jakich działań? Przecież on w ogóle nie poczuwa się do winy! Ja nie wiem,
              co bym zrobiła, gdybym była na miejscu autorki wątku. Chyba bym go zatłukła.
              • reniatoja Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 12:07
                Moze dac mu doprzeczytania ten watek na poczatek?
              • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 12:09
                kini napisała:

                > Chyba bym go zatłukła.

                Boszsz... Kini, jakie my jesteśmy w odczuciach podobne... ;)
                Też bym tak zrobiła!
    • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 11:58
      Dziwne, że w te flirty nie może zabawiać się z własną żoną! Jestem oburzona...
      Niech no ja bym dorwała!

      Uszy do góry i konsekwencji życzę.
      Pozdrowionka :)
      • doswiadczony Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 12:32
        > Dziwne, że w te flirty nie może zabawiać się z własną żoną! Jestem oburzona...

        A ja jestem rozbawiony... :-). Jak to flirt z własną żoną ???

        Ma ją zagadywać jak ma na imię, czym się zajmuje, jak wygląda, czy lubi się
        kochac w windzie... Potem powinien przeżyć dreszczyk emocji związany z rozmową
        telefoniczną...
        Flirtuje z nieznajomymi , bo to jest pociągające. A z żoną, przykro mi, ale nie
        jest.

        pozdro
        • Gość: mamade Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 217.153.182.* 09.03.04, 13:02
          owszem , wydaje mi się idiotyczne flirtowanie po 10 latach małżeństwa, a po 15
          bycia ze soba...- nie będzie już tego " dreszczyku"- jak nazwał przedmówca. Ale
          jeśli taki dreszczyk jest facetowi potrzebny- to dla mnie automatycznie to
          oznacza,że uczucie wygasa. i nie jest mi miło. wiadomo, że małżeństwo to nie
          tylko sex, czekoladki i szampan- ale również mniejsze czy większe troski- a
          takie lekkie podejście do życia- to nie wróży nic dobrego. obawiam się ,że
          wciągnie go to tak bardzo, że zartaci poczucie rzeczywistości. nie wiem ,czy
          wymuszenie zakazu korzystania z takich form rozrywek coś da- internet m w
          pracy, SMS-y można wykasować -i zapewne będzie w tym ostrożniejszy.
          • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 13:05
            > nie wiem ,czy
            > wymuszenie zakazu korzystania z takich form rozrywek coś da- internet m w
            > pracy, SMS-y można wykasować -i zapewne będzie w tym ostrożniejszy.

            To co chcesz zrobić?
            Swoją drogą, podziwiam cię za twój spokój.
        • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 13:14
          doswiadczony napisał:

          > A ja jestem rozbawiony... :-). Jak to flirt z własną żoną ???

          Powinieneś zmienić nick na "Zdziwiony" ;)

          > Ma ją zagadywać jak ma na imię,

          To zakładam, że wie... ale może w takim "tłumie" kobiet zapomniał...

          > czym się zajmuje,

          To - j.w.

          > jak wygląda,

          Może np. powiedzieć zalotnym szeptem, że wygląda pięknie...

          > czy lubi się kochac w windzie...

          No... tu zaczyna się właściwy flirt :) Nie uważasz, że skoro ma żonę, to jest
          to właściwa osoba, żeby zadać jej takie intymne pytanie...?

          > Potem powinien przeżyć dreszczyk emocji związany z rozmową telefoniczną...

          A czemu nie...?

          > Flirtuje z nieznajomymi , bo to jest pociągające. A z żoną, przykro mi, ale
          nie
          >
          > jest.

          Jeżeli myślisz tak samo, jak piszesz, to nieciekawe życie ma Twoja żona...
          Poadoruj ją trochę, a zobaczysz, jaki to ma smaczek :)))
          • doswiadczony Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 14:04
            Jeśli jest 2 lata po ślubie, to zgadzam się z tobą, taka zabawa może być fajna
            i ekscytująca. Ale bądźmy realistami... Po 10 latach małżeństwo staje
            się "instytucją", która ma po prostu wspólne "interesy". Wiem, brzmi brutalnie,
            ale tak to widzę. Dobrej żonie należy się szacunek, lojalność... Ale
            emocjonalność nie ma nic wspólnego z rozumem. Nie można się zmusić
            do "dreszczyku" jeśli się go nie czuje. Wtedy szuka się go gdzie indziej...

            pozdro
            • Gość: do doświadczonego. Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 217.153.182.* 09.03.04, 14:14
              żałośnie to brzmi,że po 10 latach małżeństwa żonie należy się szacunek i
              lojalność, ale nie ma emocji. Myślę ,że jeśli jeśli jest uczucie - to i są
              emocje. jeśli człowiek rozwija się , ewoluuje, potrafi czymś nowym zaskoczyć -
              to i potrafi wzbudzić w partnerze żar. Do tej pory wydawało mi się , ze ciągle
              trzeba zabiegać o miłość , nie myśleć , że jeśli raz się juz zdobyło- to
              koniec. Ja w końcu kupuję ładną bieliznę , dbam o figurę ,ciało dla męza, nie
              unikam fantazji w w seksie - a widpocznie to było mało. zawiodłam się na nim i
              własnie zdałam sobie sprawę , czym faceci myślą. A może to kryzys wieku
              średniego... czuję sie oszukana....
              • faq to jest kryzys 09.03.04, 15:17
                kryzys wieku, kiedy faceci nagle potrzebuja udowodnic sobie ze sa jeszcze
                atrakcyjni, kryzys zwiazku kiedy potzreby moje, jego sa pierwsze i nie wazne
                czy rania. nie czuj sie oszukana.. nie warto.. nawet jesli chcesz utrzymac ten
                zwiazek, uklad to nie angazuj sie w to zbyt, to boli za mocno.. bierz co mile i
                dobre a reszta sie nie przejmuj, zlej... nie rob niczego i nie dbaj o siebie
                dla niego.. nie warto.. powiadam...
                trzymam kciuki
                faq
            • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 16:08
              W takim razie po co się żenić...?!!?? Jeżeli w obojgu nie ma wiary w dozgonną
              (conajmniej) miłość, wierność, oddanie, przyjaźń, to lepiej chyba żyć w wolnym
              związku i nie oszukiwać się, że tutaj chodzi o coś więcej... wtedy może większa
              możliwość zmiany partnerki, jak rękawiczki: "Przecież niczego Ci, Kochanie, nie
              obiecywałem..."
              Mam do ciebie pytanie, na które oczywiście nie musisz odpowiadać: masz żonę?
            • Gość: Ona Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 212.244.226.* 10.03.04, 08:53
              Twojej żonie chyba było by smutno, gdyby przeczytała jak widzisz wasz związek
              za 10lat...ach ci faceci..
            • trzydziestoletnia Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 15:25
              doswiadczony napisał:

              > (..) Po 10 latach małżeństwo staje
              > się "instytucją", która ma po prostu wspólne "interesy".

              Nie zawsze.

              > Wiem, brzmi brutalnie, ale tak to widzę.

              Aaa... no chyba, ze Ty "tak to widzisz" :)

              Zona.
      • faq Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 14:21
        > Dziwne, że w te flirty nie może zabawiać się z własną żoną! Jestem oburzona...

        wiesz, bo nigdy zona nie jest tak fajna jak obca pipa netowa.. znam takiego co
        to zalozyl sobie gg w robocie a zonie zapomnial powiedziec..
        zawsze to mozna nazwac ze to nic, zadna zdrada, zadne flirty, spedzam czas,
        odrywam sie od pracy.. a jak babke to boli to znaczy ze ogranicza potzrebe
        poznawania i wolnosc meza...

        strasznie mi przykro ze taka fajna rzecz jak internet stala sie furtka do
        krzywdy..

        pozdrawiam :)
        • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 09.03.04, 16:10
          faq napisała:

          > wiesz, bo nigdy zona nie jest tak fajna jak obca pipa netowa...

          To niech sobie idzie do tej netowej pipy i wtedy zobaczy, jaka to jest słodycz,
          no nie...?

          ;)
          • faq na taka propozycje.. sie zapieraja kopytkami n/tx 09.03.04, 16:30
          • Gość: Kamila Ludzie ! Czy tak już nam odwala że wolimy fantazje IP: 195.117.229.* 10.03.04, 08:47
            od prawdziwego życia!
            przecież to złudzenia , to podobnie jak branie narkotyku by poczuc lepszy HAJ...
            przecież to bez sensu , nie w ten sposób nigdy nie bedziemy sie potrafili
            cieszyć prawdziwym szcześciem a nie sztucznym, wyimaginowanym światem-to ma
            krótkie nogi !
      • mickey.mouse Now właśnie. Spórz /-cie na to z innej strony 09.03.04, 14:28
        aguszak napisała:

        > Dziwne, że w te flirty nie może zabawiać się z własną żoną! Jestem oburzona...


        A czy żona jest w stanie tak flirtować z własnym mężem ? Jak znam życie,
        kobietom natychmiast po zlapaniu faceta zmieniają sie niestety poglądy.
        Wcześniej zalotne, otwarte, skłonne do publicznego okazywania czułości nawet,
        po ślubie stają się diametralnie inne, mniszki niemal.
        • faq wiesz zycia tio Ty nie znasz 09.03.04, 16:27
          > Jak znam życie,
          > kobietom natychmiast po zlapaniu faceta zmieniają sie niestety poglądy.

          blad.. albo masz zle przyklady, a tymczasem nie generalizuj..
          czesto tez sie dzieje tak ze niedowartosciowany facet odbiera publiczne
          czulosci zony jako 'obsikiwanie'.. i bardzo tego nie lubi.. bo a nuz tabuny
          lasek zauwaza ze zajety.. ach i zrozum tu faceta..

        • charlie_x Re: Now właśnie. Spórz /-cie na to z innej strony 10.03.04, 14:52
          mickey.mouse napisał:

          > aguszak napisała:
          >
          > > Dziwne, że w te flirty nie może zabawiać się z własną żoną! Jestem oburzon
          > a...
          >
          >
          > A czy żona jest w stanie tak flirtować z własnym mężem ? Jak znam życie,
          > kobietom natychmiast po zlapaniu faceta zmieniają sie niestety poglądy.
          > Wcześniej zalotne, otwarte, skłonne do publicznego okazywania czułości nawet,
          > po ślubie stają się diametralnie inne, mniszki niemal.


          ..popatrz -ile z nich dostrzegło twoje obserwacje.Urocza
          jest ta kobieca selektywność.
          • mickey.mouse Selektywność 15.03.04, 16:52
            Byc moze to właśnie jest przyczyną fiaska wielu, a nie spełnienia życiowego w
            sporej ilości związków. Kazdy dostrzega jedynie to co chce dostrzec, zwłaszcza
            aby - broń Boże - nie dostrzec belki w swoim własnym oku.
    • Gość: ttyu Seksuolog i psycholog rozwiąże Wam pomoże IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.03.04, 13:08
      • reniatoja Re: Seksuolog i psycholog rozwiąże Wam pomoże 09.03.04, 13:12
        Nie przesadzaj, nikt nie leci z takim czyms do seksuologa. poza tym sila go tam
        nie zaprowadzi. Musza najpierw pomoc sobie sami bez osob trzecich, ustalic
        czego w ogole chca. Nie wiem, ale dla mnie takie latanie z kazdym wrzodem na
        tylku do seksuologa i psychologa to glupota. To byloby jak oddawanie
        odpowiedzialnosci za swoje zycie w rece osob trzecich bez zadnej proby
        staniecia na wysokosci zadania - dorozly czlowiek powinien najpier sam
        sprobowac poukladac swoje sprawy, a jesli to go przerasta, to wooczas szukac
        pomocy specjalistow.
        • Gość: onaona Re: Seksuolog i psycholog rozwiąże Wam pomoże IP: *.icpnet.pl 09.03.04, 13:39
          Z tym juz nic nie da sie zrobić.To norma, zawsze to przychodzi po
          tylu latach małżeństwa...ale w przypadku tylko takich "słabych" facetów.
          Jedyne co, tomoge Cię pocieszyć,ze ja znalazlam sie w podobnej sytuacji,
          ale odczytałam dość mocno "znaczącego"sms-a w komorce mego męza. Okazalo
          się, ze byl napisany do naszej wspolnej koleżanki.Oczywiście, probowal
          sie wyprzec,ze to nic nie znaczy, ze nawet tego magicznego slowa"kocham
          Cie" tam nie bylo, znamy sie z mezem ponad 10 lat, a probowal robic ze
          mnie wała. Zawsze będzie nawijał,ze tylko Ciebie kocha, a to byly zwykłe
          żarciki "firmówki", ale wiadomo nikt nie jest głupikem i zawsze da sie
          zauwazyć, po reakcjach, zachowaniu, stylu bycia zmiany w drugiej osobie. W
          przypadku mojego męża widac to bylo od dawna jak na dloni lecz nie
          miałam wystarczająco argumentów, aby móc potwierdzić fakty...az do czasu
          tego idiotycznego sms-a. Na pewno taka sytuacja zawazyła bardzo na
          naszym związku, bo nasze relacje totalnie sie zmienily.Probowałam nawet tę
          sprawę wyjasnić z tą panienką, ale nie potrafie juz sie z nia "przyjaźnić"-
          brrr zbyt wielkie słowo, ona twierdzila,ze z jej strony nic nie bylo, ale
          sorry, nie uwierze w to nigdy! Bo chyba jest to logiczne, kiedy facet
          non stop wysyla "slodkie"sms-ki oznacza to,ze sa jakies sygnaly z jej
          strony, tymbardziej,że sms-y wysylal tylko w godzinach pracy a nie
          wieczornych,kiedy przypadkiem jej mąz moglby odczytac wiadomości.
          Szczerze mówiąc nie wiem jak to wygladaloby dalej, gdyby sie moje
          przypuszczenia faktycznie nie potwierdzily...Zawiodłam sie totalnie na
          tylu osobach a przede wszystkim na kimś, kto był mi bliski tyle lat..
          Niestety czlowieka tak naprawdę nie zna sie do konca...i jedyną rzeczą,
          ktora moze w takiej sytuacji pomóc, to zajęcie sie czymś tak
          zabsorbującym, co pomoze odwrócić Twoją uwagę od negatywnych
          rozmyślań.Niestety nie jest to łatwe, bo zawsze wracasz myślami, jest w
          Tobie tyle goryczy,żalu, straconych nadziei...i nienawiści.
          Moj stosunek sie zmienil, nie zaufam mu nigdy, nigdy nie uwierze w
          jego wymowki i pewnie kiedyś nasz związek...zakonczy sie.
          • Gość: dora Re: Seksuolog i psycholog rozwiąże Wam pomoże IP: w3cache.* / *.2-0.pl 09.03.04, 18:13
            Czytając to co napisałas mam wrażenie, ze czytam swoje doświadczenia. Z jednym
            sie zgadzam - że uwagę od rozmyślań odwraca tylko jakieś intensywne zajęcia.
            Aczkolwiek nie w 100 % czasu , niestety. A czas wcale nie leczy ran. Pozwala
            nam tylko na oswojenie się z sytuacją i nauczenie się zycia z nią. Co do
            zaufania - to bardzo trudno jest zaufać komus kogo się tak bardzo kochało a kto
            nas tak skrzywdził i oszukał. Pozdrawiam z pełnym zrozumieniem bólu i
            smutku.
            • Gość: onaona Re: Seksuolog i psycholog rozwiąże Wam pomoże IP: *.icpnet.pl 09.03.04, 22:00
              dzięki dora...
    • Gość: Kamila To jest ZŁE- przykłady -same zobaczcie ! IP: 195.117.229.* 09.03.04, 13:28
      Wklejam Wam doświadczenia innych kobiet które przeżyły już to .
      Niestety jedno jest pewne ten kto ma słabości do kobiet do zdrady do
      flirtowania nie powinnen z tego korzystać bo mało ktory facet potrafi potem
      powiedziec STOP .Jeszcze przed slubem, mój mąż pisał sobie z taką jedną...pisał
      i pisał...a jednocześnie był tak samo czuły i kochający w stosunku do mnie jak
      przedtem...nie rozumiałam jak tak można?!

      Też sprawdziłam jego archiwum, to co tam wyczytałam sprawiło, że włosy zjeżyły
      mi się na głowie! Najbardziej mnie zabolało, gdy przeczytałam, że zwraca się do
      niej tym samym pieszczotliwym określeniem jak do mnie....

      Powiedziałam mu wszystko, że przejrzałam jego GG, bo podejrzewałam, że z kimś
      pisze, że wszystko wiem, że to mnie zabolało i, że chcę zerwać nasze zaręczyny,
      bo skoro już teraz tak się zabawia, to co będzie później?

      Ruszyło go to, kajał się przepraszał, kilka dni walczyłam z myślami, nie
      wiedziałam co robic, kochałam go (kocham nadal) i mimo wszystko nie chciałam go
      stracić....

      Wróciliśmy do siebie, ale nigdy już nie będzie tak samo....
      To był pierwszy facet, któremu w 100% ufałam...i tak mnie zawiódł...juz nigdy
      mu nie zaufam w zupełności....gdy tylko pisze z kimś na gg ( a ma taką
      koleżankę, która wie, że ma żonę!) to szlag mnie trafia i zastanawiam się, czy
      znowu z tego czegoś nie będzie...

      PARANOJA!
      ""Doświadczyłam...
      Myślę, że wszystko jest dla ludzi z tym, że w rozsądnych granicach. Niestety,
      mój mąż przekroczył wszelkie granice, a ponieważ czat i gg wszystko ułatwia,
      więc i on bez większego wysiłku skręcił swoją laskę w kapciuszkach i z kawką na
      biurku. Nie wiem, kto kogo pierwszy zaprosił do rozmowy na necie, tak czy
      inaczej skończyło się u niej w łóżku. Byłam zszokowana tempem obojga, pierwsze
      spotkanko w realu i od razu konsumpcja??? Tamta przyjęła rolę drobnej,
      wrażliwej, współczującej kobitki w powłoce tytana pracy. A ten mój wkręcał się
      w ich znajomość coraz bardziej aż wreszcie zaczęli planować wspólne życie.
      Zawsze wiedziałam, że facetom w pewnych okolicznościach rozum odbiera, ale żeby
      aż tak??? Jesteśmy wciąż razem, jednak ja nie potrafię uporać się z upiorami
      przeszłości. Do tamtej kobiety mam żal, że wiedząc o moim istnieniu dalej
      brnęła w ten ich związek rozsnuwając przed moim mężem fantazje na temat ich
      wspólnej przyszłości, do męża mam jeszcze większy żal o całokształt - o to, jak
      zachowywał się wobec mnie w trakcie ich paromiesięcznego romansu i o to, jak
      się zachowywał zaraz po, gdy się wszystko wydało. Jedno wiem, w necie wszystko
      wygląda inaczej - lepiej, gdyż wirtualna rzeczywistość pozwala poszaleć naszej
      wyobraźni, my widzimy tę drugą osobę po prostu tak, jak chcemy ją zobaczyć!
      Łatwo ulec takiem złudzeniu, a ponieważ to faceci mają słabsze hamulce, więc i
      też dla nich gg powinno być z ograniczonym dostępem. Ja ufałam mężowi bez
      granic, siedział sobie przed kompem kiedy chciał i jak długo chciał, niestety,
      skutki tych jego posiadówek odczuwam do dzisiaj!"""

      Aagaa
      a fakt jest taki, ze przez net juz nie jedno malzenstwo sie rozstypalo,
      rowniez moje. Ale net nie byl przyczyna, byl skutkiem czegos zlego w
      mazlenstwie - braku porozumienia, szczerych rozmow itp. Kazde z nas poszlo w
      swoja strone i znalazlo sobie "piekny" swiat w necie.

      Na pocztaku tez tylko byly niewinne rozmowy.......

      pozdrawiam



      jak widac nic dobrego z tego nie wynika myśle że podstawa to wiedzieć czy on
      moze to zrobic czy nie a znaki czasem bywaja błache ale trzeba je nie
      ignorować .


      • Gość: onaona Re: To jest ZŁE- przykłady -same zobaczcie ! IP: *.icpnet.pl 09.03.04, 13:49
        Kamila!

        A nie myślalaś,zeby juz nie być z takim czlowiekiem?Wiem,ze to trudne
        pytanie, bo jest po drodze wiele przeszkod, aby ot tak sobie rozstać się.
        Ja czasami popadam w skrajnosci i myśle o bardzo złych rzeczach, ale
        coraz częsciej myslę o rozstaniu, bo ciezko zyć razem, ale obok siebie,
        tym bardziej,ze moj maz zapewnia mnie,że sie zmieni itp, ale ja nadal
        widze jak reaguje na "Tę drugą" jaki jest śliski, nadal pracuja ze sobą i
        nadal odwozi ją. To czysta paranoja, bo po calej tej aferze ona chcąc
        zachowac twarz nigdy by nie skorzystala z mozliwości podwiezienia a on
        by jej nie proponowal, więc nadal dla mnie jest to czyste oszustwo
        mojej osoby.

        pozdrawiam
        • fassolka Re: To jest ZŁE- przykłady -same zobaczcie ! 09.03.04, 22:40
          Niewiele brakowało, a tez bym wpadła w ten kanał. A zdawało mi sie, ze ja
          przeciez nic nie robie, mąz pracuje do pozna, to ja sobie po prostu na gg, tym
          bardziej ze to mielismy od niedawna w domu, wiec tym bardziej wciąga. I tak
          jakos niepostrzezenie, pojawił sie pewien facet, tez z rodzina, tez dzieciaty
          (wspólne tematy) super sie z nim gadało. Nie było w tym swintuszenia, nie było
          nawet propozycji spotkania, ale te rozmowy do tego stopnia owładnęły moją
          wyobraźnią, ze wymkneło mi sie to spod kontroli. Oczywiscie wypisywalismy mejle
          o porozumieniu i inne takie, choc takze zapewnialismy sie nawzajem, ze bardzo
          kochamy naszych współmałżonków. W pewnym momencie, przypadkowo, moje mejle
          przeczytał moj mąz i wpadł oczywiscie w szał. Zażądał odinstalowania gg, co
          oczywiscie zrobiłam. Z wolna docierało do mnie, co sie stało. Mąż heroicznie
          wziął na siebie częśc winy (za mało czasu Ci poswiecałem) i rzeczywiście,
          zaczął poświęcać znacznie więcej, co wpłynęło na nas bardzo pozytywnie. Ale
          nadszarpniętego zaufania nie będzie mi łatwo odbudować. NIE BYŁO WARTO! Stan
          rzeczy aktualny jest taki, ze z tamtym facetem, po kilkumiesięcznej ciszy,
          wymieniam jednego mejla na tydzien, juz mi ręce nie drżą, nic sie nie dzieje,
          ot jakby daleki znajomy. Nie mam gg, i nie chce juz miec. Owszem, czasem by
          ulatwilo zycie, ale skomplikowac moze znacznie bardziej. Dotarło do mnie, że
          wyrządziłam męzowi krzywdę i wierzcie, staram sie to naprawic ze wszystkich
          sił.
          Jedno jest pewne, przyznałam sie od razu. To była sytuacja jasna. Kretynskie
          dowartosciowywanie sie (komplementy)i obcowanie z wyobrażeniem o jakims
          człowieku zbudowanym na strzepkach rozmowy, z ktorej NIC nie musiało byc
          prawdą...Załosne, prawda? A jeszcze rok temu, gdy nie mielismy w domu netu i
          kumpela mi opowiadała o fascynacji sieciowej, to Ją wyśmiałam w twarz. Potem
          musiałam Ja przeprosić :-)
          Autorce wątku mogę powiedziec jedno - nawet jesli sie na Nim zawiodłas, walcz.
          On sie wypiera, ale probuje oszukac sam siebie. Uswiadom mu, jak Cie
          skrzywdził. Przeczytanie tego wątku to powinna byc jego lektura obowiązkowa.
          Moja 'wina' była byc moze nieco mniejsza, ale mąz postawił sprawe jasno - kocha
          mnie, i nie bedzie sie mna dzielił z nikim. Ja w to nigdy nie wątpiłam, ale do
          tej pory mi wstyd za całą tę historię.
          Wybaczcie, ze tak sie rozpisałam, pozdrawiam
          • aguszak Fassolko :) 10.03.04, 12:41
            Ten Twój post oddał kawał Twojego serducha i wymagał wielkiej odwagi, żeby go
            napisać. Jestem pod wrażeniem.
            Pozdrawiam :))))
    • mamalgosia załamałabym się 09.03.04, 13:53
      gdybym dokonała takiego odkrycia. Dla mnie to już zdrada
    • Gość: inaczej Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 02:09
      Przykro że tak się czujesz.
      Jednak z doświadczenia wiem że „kij ma dwa końce” – nie ma nic bez nic. A może
      w zachowaniu twojego męża jest jakaś przyczyna, która leży w Tobie. Może nie
      umiesz odpowiednio wypełnić waszego życiowego czasu, a wtedy on ucieka w jakiś
      odrealniony wirtualny świat w którym tak naprawdę nic nie znajdzie. Rozbujałe
      fantazje, wizjonerstwo, nic poza tym. Po drugiej stronie kryje się ktoś, kto
      tak naprawdę (tak uważam) ma jakiś problem ze sobą albo zabija w ten sposób
      otaczającą go nudę. Osoba rzeczywiście szukająca wrażeń, chcąca autentycznie
      poflirtować udaje się do realnego świata, gdzie widzi , czuje i może
      bezpośrednio nawiązać każdy kontakt bez konieczności ukrywania się za ekranem
      monitora. Owszem zdarza się że z takiej niewinnej internetowej zabawy
      (świntuszenia – jak to nazwałaś) może dojść do spotkania. I okazuje się co?
      Okazuje się ze ta bardzo sympatyczna, internetowa pani „X” w realnym świecie
      jest okropnym nieporozumieniem. W gg zabłysnąć jest bardzo łatwo Wypowiedzi po
      parę słów, bez pełnych zdań – nawet 15 latek może podawać się za
      intelektualistę. Głupia zabawa współczesnego świata.
      Wracając do Twojego wątku proponuje żebyś poszukała przyczyny w sobie. Dziesięć
      lat które was łączy to na prawdę kawał czasu. A może twój mąż Cię nadal bardzo
      kocha i nadal chce żebyś była dla niego wszystkim czym byłaś dotychczas. Może
      to właśnie Ty zobojętniałaś wobec niego a on nie wiedząc jak się zachować
      ucieka się to takich prymitywnych rozrywek. Doskonale wiem że kobieta jest w
      stanie zawładnąć normalnym facetem jak tylko jej się podoba. I to w taki
      sposób, że on cały czas ma świadomość kontrolowania sytuacji. Wymaga to jednak
      stosowania najróżniejszych kobiecych sztuczek. Obojętność, brak wspólnego
      języka, agresja tylko odpychają od siebie. Powodują, że druga osoba zaczyna
      szukać czegoś sympatycznego, wesołego jakiegoś ciepła, przez co iluzorycznie
      znajduje swoje szczęście.
      Szczęścia życze
      • eremka Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 10:40
        Gość portalu: inaczej napisał(a):

        > Przykro że tak się czujesz.
        > Jednak z doświadczenia wiem że „kij ma dwa końce” – nie ma ni
        > c bez nic. A może
        > w zachowaniu twojego męża jest jakaś przyczyna, która leży w Tobie. Może nie
        > umiesz odpowiednio wypełnić waszego życiowego czasu, a wtedy on ucieka w
        jakiś
        > odrealniony wirtualny świat w którym tak naprawdę nic nie znajdzie. Rozbujałe
        > fantazje, wizjonerstwo, nic poza tym. Po drugiej stronie kryje się ktoś, kto
        > tak naprawdę (tak uważam) ma jakiś problem ze sobą albo zabija w ten sposób
        > otaczającą go nudę. Osoba rzeczywiście szukająca wrażeń, chcąca autentycznie
        > poflirtować udaje się do realnego świata, gdzie widzi , czuje i może
        > bezpośrednio nawiązać każdy kontakt bez konieczności ukrywania się za ekranem
        > monitora. Owszem zdarza się że z takiej niewinnej internetowej zabawy
        > (świntuszenia – jak to nazwałaś) może dojść do spotkania. I okazuje się c
        > o?
        > Okazuje się ze ta bardzo sympatyczna, internetowa pani „X” w realny
        > m świecie
        > jest okropnym nieporozumieniem. W gg zabłysnąć jest bardzo łatwo Wypowiedzi
        po
        > parę słów, bez pełnych zdań – nawet 15 latek może podawać się za
        > intelektualistę. Głupia zabawa współczesnego świata.
        > Wracając do Twojego wątku proponuje żebyś poszukała przyczyny w sobie.
        Dziesięć
        >
        > lat które was łączy to na prawdę kawał czasu. A może twój mąż Cię nadal
        bardzo
        > kocha i nadal chce żebyś była dla niego wszystkim czym byłaś dotychczas. Może
        > to właśnie Ty zobojętniałaś wobec niego a on nie wiedząc jak się zachować
        > ucieka się to takich prymitywnych rozrywek. Doskonale wiem że kobieta jest w
        > stanie zawładnąć normalnym facetem jak tylko jej się podoba. I to w taki
        > sposób, że on cały czas ma świadomość kontrolowania sytuacji. Wymaga to
        jednak
        > stosowania najróżniejszych kobiecych sztuczek. Obojętność, brak wspólnego
        > języka, agresja tylko odpychają od siebie. Powodują, że druga osoba zaczyna
        > szukać czegoś sympatycznego, wesołego jakiegoś ciepła, przez co iluzorycznie
        > znajduje swoje szczęście.
        > Szczęścia życze


        WRESZCIE!
        Czytam i czytam i juz sie mialam zalamac (a w skrytosci ducha ucieszyc), ze nie
        ma nikogo, kto wyskoczy z czyms takim.
        Przeciez to zawsze wina zdradzanego, ze jest zdradzany ;-)
        Proste jak budowa cepa.
    • losiu4 Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 07:52
      niekoniecznie groźny. Zależy od faceta. Niemniej jednak masz prawo czuć się
      skrzywdzona takim a nie innym pisaniem męża. Żeby nie popaść w przesadyzm
      dodam, że nie widzę nic złego w tym, że 2 osoby płci odmiennej wymieniają się
      mejlami czy od czasu do czasu na GG sobie pogadaja, popocieszają czy pożalą.
      Ale przyznaję, że pewne granice są. Tyle że indywidualne dla każdego przypadkui.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • reniatoja jesli chodzi o flirty internetowe.... 10.03.04, 08:58
      .... to uwazam, ze nie zawsze jest tak,z e to sie musi cos zlego dziac
      wmalzenstwie i wtedy on ucieka w internet. Moim zdaniem duza role odgrywa
      odpowiedz a pytanie od kiedy macie internet? Otoz moje tryipolroczne
      doswiedczenie podpowiada mi, ze pewnie niedawno dorwal sie do netu :)) Na
      poczatku jest to poporstu fascynacja mozliwosciami tgo wynalazku, tym, ze mozna
      tyle ludzi "poznac", rozmawiac, wpada sie w rodaj transu, czeka sie do
      nastepnego spotkania na gg, sprawdza z uporem maniaka czy przyszla jakas nowa
      wiadomosc, a pote rodza sie klopoty, bo czlowiek zaczyna zyc w innym swiecie,
      mysli o tym co bedzie gdy znowu sie "spotkamy". To mija z czasem. PRzynajmniej
      mnie minelo, przekonalam sie jakim zludzeniem sa te "przyjaznie", jak to
      wszystko przyska jak banka mydlana. Moim zdaniem nie musi byc zle w
      malzenstwie, natomiast moze sie bardzo popsuc malzenstwo przez to, ze
      czlowiekstraci poczucie rzeczywistosci, przekroczy granice, zaangazuje sie w
      netowe flirty bardziej niz w prawdziwe zycie. Wydaje mi sie, ze dzis nie ma juz
      takiej mozliwosci, zeby internetowa znajomoscstala sie dla mnie wazniejsza niz
      real. Ale mowie - ja otrzeasnelam sie zawczasu, duzo pomogl mi tez sam czlowiek
      z internetu, ktory byl dla mnie calym swiatem, a potem zniknal i wtedy sie
      otrzasnelam uswiadomilam sobie co ja robie czym ja zyje. Niemniej w innych
      przypadkach to otrzezwienie moze przyjsc gdy bedie juz za pozno, czego nikomu
      nie zycze. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy maja klopoty z netem (nie tylko
      techniczne :)))
      • Gość: Kaja Re: jesli chodzi o flirty internetowe.... IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:31
        BRAWO -DOKŁĄDNIE TAK JEST POPIERAM WYPOWIEDŹ
      • fassolka Do Reni i wszystkich od byłej uzaleznionej 14.03.04, 09:25
        Reniu, po przeczytaniu Twoich postów, a zwłaszcza tego właśnie, ogarnęło mnie
        dziwaczne uczucie - przecież to JA miałam to wszystko napisać... :-)) Dziękuję
        Ci bardzo, nawet nie wiesz jaka to dla mnie ulga, że gdzieś jest ktos, kto ma
        prawie identyczną historię (patrz pare postów wyżej). Bo mnie wyrzuty sumienia
        nadal gnębią, w dodatku gdybyn jeszcze ZAMIERZAŁA zrobic krzywde naszemu
        małżenstwu! A ja początkowo byłam z siebie nawet dumna - siedzę grzecznie w
        domu wieczorami, nie latam gdzieś tam, usypiam dzieci bajeczką i hajda...
        Gdzies po drodze sobie uswiadomiłam, ze na rozmowach z tamtym facetem spędziłam
        w ciągu dwoch tygodni tyle czasu, co z męzem przez miesiąc! TO NIE W
        PORZĄDKU!!! Tylko mnie wtedy zabrakło9 siły, zeby to przerwać, oszukiwałam sie,
        że nie robie nic złego. Dopiero, gdy przypadkiem mąż to wszystko przeczytał,
        kiedy zobaczyłam jego twarz, kiedy popłynął potok słów, jakich nie usłyszałam
        od niego przez 14 lat naszej znajomości - dopiero wtedy to wszystko do mnie
        dotarło. Na szczęście, my sie naprawde kochamy. Mąż mi wybaczył, choć zadra w
        nim tkwi i ja to czuje doskonale. Nie mamy urazu internetowego. Nadal, raz na
        jakis czas siadam sobie w chwili wolnej, mto popisze na forum, to troszke
        poczatuję, ale to wszystko ma ROZSĄDNE granice. Nie angazuję sie w te rozmowy
        emocjonalnie, ot, po prostu, spędzam czas. I tak jest dobrze :-) A mąż -
        postanowił się mną bardziej zająć, przestał tyle wieczorami pracować i jestem
        tym zachwycona. Jeszcze raz, dziękuję Ci Reniu. Dziękuję tez Aguszak - za Jej
        miłe słowa w reakcji na mój post. Pozdrawiam!
        • aguszak Fassolko :) 15.03.04, 13:14
          Wiesz, dlatego tak zareagowałam, że uświadomiłaś mi, iż nawet to, co wydaje się
          z naszego punktu widzenia niewinną rozmową, znajomością, może być niebezpieczne
          dla naszego związku... nie zdawałam sobie z tego sprawy... postaram się
          zrewidować moją dotychczasową postawę, bo chyba najwyższy czas... nie miałam
          odwagi się do tego przyznać... a Ty to zrobiłaś za mnie i dlatego jest mi o
          wiele łatwiej. Co prawda, nie przybrało to u mnie jeszcze aż takich
          alarmujących rozmiarów, ale i tak uważam że zachowuję się nie fair...
          zrozumiałam i dziękuję :)))
          Pozdrowionka i wszystkiego dobrego :)
        • mickey.mouse Re: Do Reni i wszystkich od byłej uzaleznionej 15.03.04, 23:23
          Można z tego wyciagnąć równiez taki wniosek, że czasem nawet czytanie cudzej
          korespondencji, może wyjść wszystkim na dobre.
    • Gość: antoma Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 213.17.251.* 10.03.04, 09:08
      Wiesz, ja też dowiedziałam się o podrywkach na necie, jedna z nich
      przekształciła się w romans. A przynajmniej o jednej wiem :( Nie przeglądałam
      jego gg czy skrzynki, ot wpadł bardzo głupio, płacił kartą. Wczoraj
      dowiedziałam się, że dziewczyna myśli, że jest w ciąży, chce przyjechać do
      niego, układa wspólne życie. Jest znacznie od niego młodsza, ma 20 lat, nic o
      mnie nie wie. A facet? Cóż, ciężko przerazony. On nie chciał niczego zmieniać,
      tylko się zabawiać. Cóż, mam nadzieję, że ta ciąża to fałszywy alarm. Bo nie
      wiem, co zrobię. Jestem wsciekła na niego. A jej mi żal. Ech życie :(
      • Gość: Kaja Tak to jest jak sie z ludzkich uczuć robi zabawę IP: 195.117.229.* 10.03.04, 09:21
        to nigdy nie popłaca -niby jesteśmy tacy dorośli a w takie złudzenia dajemy sie
        wciągać -nie ma zabawy na ludzkich uczciach na ludzkim zaufaniu
      • muczo.maczo Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 09:40
        antoma jestem pod wrazeniem wypowiedzi
        z dystansem, sensowna, stonowana a wcale nie pozbawiona emocji
        zywisz nawet empatie dla tej dziewczyny
        rozna od wypowiedzi wiekszosci forumowych przecietnie doswiadczonych feminazi
        coz zyczyc tylko moge zeby dziewczyna nie byla w ciazy, bo to naprawde kanal
        i wlasciwych wyborow
        a jesli facet jest z sensem to moze czas zaleczy
        a i bedziesz miala w zapasie jeden "darmowy" romans na boku
        pozdrawiam


        • Gość: antoma Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: 213.17.251.* 10.03.04, 13:50
          Dzięki muczo.maczo :)
          Napisałm spokojnie, bo o romansie dowiedziałam się jakieś dwa tygodnie temu.
          Miałam czas się uspokoić. Decyzji żadnych nie podjęłam. Czekam na rozwój
          wypadków. O ewentualnej ciązy dowiedziałm się wczoraj. Nie wiem, co zrobię, co
          on zrobi. Twierdzi, że chce być ze mną, że tylko ja... A tak naprawdę, to nie
          jestem pewna, czy to tylko nie jest strach.
          A dziewczyny mi żal, bo chyba naprawdę się zakochała, być może jest w ciąży z
          facetem, który jej nie chce, a o mnie rzeczywiście nic nie wie. Głupia
          małolata, że się nie zabezpieczyła, ale z drugiej strony trafiła na "dorosłego,
          odpowiedzialnego mężczyznę".
          Mam pustkę w głowie. I czuję się wypalona. Pewnie dlatego piszę tak spokojnie.
          Być może z nim zostanę. Ale zaufania to już pewnie nigdy nie będę miała. Ot,
          takie będą ewentualne najmniejsze koszty romansu mojego faceta :(
      • aguszak Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 16:25
        Gość portalu: antoma napisał(a):

        > Cóż, mam nadzieję, że ta ciąża to fałszywy alarm. Bo nie
        > wiem, co zrobię. Jestem wsciekła na niego. A jej mi żal. Ech życie :(

        A jeżeli się okaże, że nie jest w ciąży...? Zostaniesz z tym facetem...?
    • Gość: tera micro.maczo Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.chello.pl 10.03.04, 09:21
      jak by mnie moja na czyms takim przylapala
      to by mi spuscila wp...dol (a ja wcale bym sie nie bronil) wywalila by mnie z
      sypialni spac na materac na podlodze w kuchni
      i cieszylbym sie jak by mnie nie wyp.......la z domu

      i mialaby racje

      bo zeby dopuscic zeby zona cos takiego przeczytala trzeba byc skonczonym
      glupolem, a i sposob tlumaczenia tego indywiduum jest po prostu zalosny
      zakladam ze facet jest glab - i po prostu wpadl
      oprocz glaba to rowniez szmondak ktorego nie stac na oddzielna komorke na karte
      i zeby jego dupy nie dzwonily na prywatny dostepny dla zony telefon

      ale jesli facet nie jest glupi, to znaczy ze ma cie dosyc i ma w dupie to co
      myslisz i czujesz

      ponadto jesli wierzysz ze tylko czatuje to jestes kretynka

      • Gość: martyna Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.tele2.pl 10.03.04, 10:21
        Uwazam ze te flirty sa zdecydowanie grozne. Pisze z drugiej strony czyli od
        strony tej drugiej osoby. Zaczelo sie od czatu, potem smsy, po pol roku
        powiedzial ze jest zonaty, ze ma male dziecko. Nic nie moglam poradzic,
        musialam go zobaczyc (byla to wczesniej znajomosc wirtualna). Nie chce Was
        martwic i nie chcialabym sie spotkac z nagonka, gdyz moja historia to
        telegraficzny skrot, aczkolwiek jestesmy bardzo zwiazani ze soba. Nie mozemy
        wytrzymac paru godzin bez siebie. Jestesmy razem od 11 miesiecy, za 3 tygodnie
        zamieszkamy razem. Nie ukrywam jednak ze bardzo jest mi przykro, iz on mial juz
        inne zycie jak sie poznalismy. Moje ego natomiast nie pozwala mi zalowac tej
        pieknej milosci ktora mi sie przytrafila. Tak wiec z mojego punktu widzenia,
        netowe flirty sa bardzo grozne i nie wykluczone, ze kiedys spotka mnie to samo.
        • kini Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 10.03.04, 10:32
          > Nic nie moglam poradzic,
          > musialam go zobaczyc (byla to wczesniej znajomosc wirtualna).

          A to dobre. Bezwolne biedactwo.
    • Gość: ziutka Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 14:44
      Jakiś czas temu miałam coś takiego z moim chłopakiem, nie jest to tak długi
      związek, ale jest, mieszkamy razem i w planach jest małżeństwo. JAk zobaczyłam
      to, ze on flirtuje z panienkami na gg, czułam się oszukana i pomyślałam, że tak
      szybko i się znudził poza tym tak się poznaliśmy własnie na gg i smutno mi się
      zrobilo, że pewnie szuka sobie kolejnej, ale on zaprzeczył, pomimo to robi to
      nadal. Dlatego zastanawiam się czy to w moim przypadku ma jeszcze sens. Niesety
      spadła wiara w człowieka...
      • Gość: lidia Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.icpnet.pl 10.03.04, 16:57
        Gdybym miala cofnac czas, nie bylabym męzatką, tylko w wolnym związku,
        po czyms takim na pewno rozstałabym się. Jeśli faktycznie jest milośc, to
        nie ma rutyny w zwiazku i partnerzty wzajemnie odkrywają sie na
        nowo.Dla mnie jest to nieszczerze zachowanie, kiedy druga strona zabawia
        sie w taki sposób. To jak rzucenie zabawki w kąt, bo mi sie znudzila i
        teraz mam ochotę na calkiem nową.
        • virtual_moth Przeczytajcie koniecznie 14.03.04, 11:49
          Opis mojej historii jest bardzo długi, ale założycielce wątku (i nie tylko)
          goraco polecam przeczytanie go w całości. Rozbity jest na dwa posty:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=11269672
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=11269672&a=11269986
          Pozdrawiam
          • zalotnica Re: Przeczytajcie koniecznie 14.03.04, 15:09
            przeczytalam, naprawde jestem pod wrazeniem...
            • Gość: misia Re: Przeczytajcie koniecznie IP: *.bredband.comhem.se 15.03.04, 00:47
              Niestety moje pozycie z narzeczonym skonczylo sie z powodu GG...po prostu,
              pani przyjechala , zamieszkala u niego a potem on sie kajal i blagal i
              plakal...ale nie pomoglo.
              Moja gorycz byla ponad wszystko, odeszlam, chociaz nadal budze sie po nocy i
              placze z teskonoty i zalu!
              • zalotnica Re: Przeczytajcie koniecznie 15.03.04, 05:37
                Gość portalu: misia napisał(a):

                > Niestety moje pozycie z narzeczonym skonczylo sie z powodu GG...po prostu,
                > pani przyjechala , zamieszkala u niego a potem on sie kajal i blagal i
                > plakal...ale nie pomoglo.
                > Moja gorycz byla ponad wszystko, odeszlam, chociaz nadal budze sie po nocy i
                > placze z teskonoty i zalu!

                Wyplacz sie, moze Ci to pomoze, ale niech do Ciebie dotrze,
                ze tej "pani" ktos musial przeciez otworzyc drzwi,
                ze Ciebie ktos ciagle oklamywal, a w koncu przypomnij
                sobie dzien w ktorym rodzilas...
                Tylko czas leczy rany, powodzenia
    • Gość: camel grozny... IP: *.dip.t-dialin.net 16.03.04, 07:58
      nieestety znamkilka zwiazkow, ktore sie rozpadly, wlasnie dzieki internetoi.
      gadulce pobudzaja strasznie wyobraznie, a poniewaz jest sie stosuinkowo
      anonimowym mozna sobie na wszystko pozwolic:) coz wlsnie tam widac "prawdziwe
      oblicze". Skasuj mezowi gadulca z komputera, alebo lepiej sama zacznij
      flirtowac, ale tak "dyskretnie" zeby on to zobaczyl i popatrz na jego reakcje.

      camel
    • Gość: ona Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.04, 08:15
      sama ostatnio zakochałam sie w facecie z gadu gadu Mam meza ale on nie wykazuje
      zainteresowania moja osoba wiec szukałam i znalazłam kogos kto mnie słucha i
      jest zawsze ze mna na dobre i złe.Moze to jest wołanie twojego meza a ty go nie
      słyszysz.Zastanów sie czego wam brakuje.
      • radulamen Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? 16.03.04, 08:47
        Spotkałaś się już z tym gościem? Czy żyjesz li tylko w wirtualnych urojeniach?
        • Gość: Zbulwersikowana Re: ha ha ha dokładnie -urojenia IP: 195.117.229.* 16.03.04, 09:14
          też tak myśle ze panna sie napala a gościa nawet nie widziała na oczy a moze to
          wogóle facet inny niż się podaje -to mnie dziwi że ludzie są tak naiwni
          napalają sie na te znajomości a spotkali by sie z ta osobą z kilka razy
          poznaliby jej wady , jego dłubanie w nosie . jego chrapanie , jego nie
          odnoszenie do kuchni po zjedzeniu talerza itd to by różowe okulary WIRTUALNE
          opadły i to bardzo szybko a były mąż okazałby się aniołem.

          Ludzie zawsze uciekają w świat fantazji a tym jest włąsnie internet to troche
          tchurzostwo - lepiej uciekać niz rozwiązywac realne problemy .
          • Gość: ona Re: ha ha ha dokładnie -urojenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.04, 09:17
            tak jest tylko na poczatku a potem spotkanie i bycie razem tam siedza tacy sami
            ludzie jak chodza po ulicach zapewniam cie
        • Gość: ona Re: flirt męza na gadu-gadu, czacie - groźny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.04, 09:16
          tak i było bardzo miło
    • Gość: TA co wie-JUŻ Re:Kochani ! uważajcie to tylko złudzenia IP: 195.117.229.* 17.03.04, 09:36
      Przez długi czas miałam .. wirtualnego kochanka. Siedzieliśmy godzinami na gg,
      pisalismy długie maile i naprawdę doprawadzaliśmy siebie .. na szczyty.
      Uzależniłam się od niego, jak nałogowiec. Miał niesamowitą wyobraźnię,
      niesamowite pomysły. Otworzył mnie.... Ale zauważyłam, że zaczyna mieć to wpływ
      na moje rzeczywiste i też szczęśliwe(?) życie. Nie robilłam tego z mężem co
      robiłam w wirtualnej rzeczywistości. I zaczęłam czuć poczucie niedosytu i
      niespełnienia. Mój wirtualny przyjaciel był mądry. Napisałam mu o tym. I ....
      urwał kontakt. Wtedy myślałam, że oszaleję... Tearaz jestem mu wdzięczna.
      Nie masz do konca racji, że marzenia są wspanialsze i tracą w konfrontacji z
      prawdziwym życiem. Ja ... po urwaniu kontaktów zaczęłam te rzeczy, o których
      wcześniej pisałam... proponować mężowi. Wciągnęłam go do gry. I okazał się
      dobrym graczem... Życzę ci tego z żoną.
      Mąż nigdy nie dowiedział się o moich netowych kontaktach. Nie wiem jak by
      postąpił gdyby to odkrył.... Dla mnie stawiając się na jego miejscu (albo na
      miejscu twojej żony) w przypadku odkrycia tych kontaktów byłoby to równoznaczne
      ze zdradą. Wiem, że przesadzam - ale tak to jest u mnie. A zdrady ... czasem
      się po prostu nie wybacza.
      Katarzyna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka