Dodaj do ulubionych

czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie?

20.06.10, 05:11
Co chcialybyscie byc w zwiazku z "zbyt milymi misiami"?
Znam takiego chlopaka: swietny chlopak, dopiero co skonczyl studia,
magistra nawet, naprawde mily, jak misio. I tak mysle ze nigdy o
nim bym nie mogla myslec inaczej niz o misiu slodkim. Jest za mily,
za dobry.

Ale chyba nie tylko ja bo kazda jego dziewczyna go zostawiala.
teraz jest sam. Zal mi go, bo fajny chlopak i chcialabym aby z kims
byl, a jest sam...

Czy sa kobiety ktore lubia takich kochanych misiow? Takich slodkich,
slodkich facetow az do przesady? ktorzy nigdy zlej mysli nie
pomysla? zawsze beda ufac slowu? zawsze beda mieli dobre intencjie i
dawac z siebie wszystko dla innych? ktorzy beda "frajerami" dla
niektorych? Inteligencjia nie jest ponadprzecietna, ale w
porownaniu z tymi innymi "dresiarzami z podworka" albo szalikowcami
to jest geniuszem. A jednak ci szalikowcy i inni maja dziwdzyny
ktore za nimi ganiaja, a on nie.
Obserwuj wątek
    • nothing.at.all Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 09:54
      Tak są, ja znam dwie takie kobiety. I myślę, że jest ich więcej. Ja z takim
      słodziakiem az do przesady nie mogłabym być, ale różne są gusta:).
    • sid.leniwiec Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 09:55
      Frajerami? Czyli tacy, którzy nadstawiają drugi policzek, dają się wykorzystywać
      i pójdą, gdzie ich popchną? Nie.

      Ale grzecznych, miłych, kulturalnych, dobrze wychowanych - tak. Zdecydowanie
      wolę miłego chłopaka niż superkulhiroł - jestem taki męski.

      A posiadanie dziewczyny/faceta naprawdę nie jest miarą wartości czy
      atrakcyjności. Dresiarze, tępacy, chamy etc. owszem, maja dziewczyny, ale
      przeważnie są to dziewczyny na ich poziomie.
      • sid.leniwiec Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 09:57
        > Dresiarze, tępacy, chamy etc. owszem, maja dziewczyny, ale
        > przeważnie są to dziewczyny na ich poziomie.

        Tudzież laski, które myślą "byle był".
        • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:02
          >Zal mi go, bo fajny chlopak i chcialabym aby z kims
          byl, a jest sam...

          Nie myślałaś, by pomóc mu zmienić ten stan? :DD
    • autokrata.fetyszysta "Miś" ma zazdrościć lasek karkowi z BMW? 20.06.10, 10:17
      Cóż, jak to ujęła kiedyś Katarzyna Groniec zapytana o Edytę Górniak: "Zazdrościć to mogę jej głosu, ale raczej nie repertuaru"


      P.S. No chyba, że chodzi tylko o to, by na drzewo nie wiało - a, to zwracam honor ;)
    • agpagp Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:21
      da się trzeba tylko nad nim trochę popracować :)
      • alessia27 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:38
        Mam juz jednego nie misia ale niedzwiedzia, ale chetnie przygarne misia
        jeszcze.Lubie zwierzatka.
    • wacikowa Ja ;) 20.06.10, 10:40
      https://www.mrbulkytreats.com/images/gummi-bears-haribo.jpg

      Innych nie:)
      • lolcia-olcia Re: Ja ;) 20.06.10, 10:45
        ooo takie to i ja lubię;D
        • 0ffka Re: Ja ;) 20.06.10, 22:53
          lolcia-olcia napisała:

          > ooo takie to i ja lubię;D

          ja też, ja też!
    • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:45
      Nie! nie lubię takich ciot, nie lubię jak ktoś stale mi przytakuje, chodzi na
      paluszkach i jest taki słodziutki.
      • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:49
        Czy od nadmaru cukru nie robi się mdło lub nie psują się jedynki? :D
        • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:52
          i daje radość tylko przez chwilę:)
          • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:01
            Facet powinno być czuć skarpetami, gorzałą, a nie landrynką :D:D
            • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:03
              hahahaa ale chyba nie po cały dniu upałów te skarpety? hahaha i cygarem ;)
              • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:07
                Po tygodniu niepogody pojawia się taki sam efekt odurzający :D
                Misowatym ciapom mówię - stanowcze niee! :D
                • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:10
                  Lubię jak w związku jest pazur, a nie sielanka do zarzygania ;p
                  • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:14
                    Pojawia się w związku z ugodowym charakterem partnera nuda :D
                    A pózniej powstają się wątki typu..'help - zdradziłam' ;DD
                    • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:19
                      czy już nie kocham mojego męża;p
                      • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:21
                        A pózniej mój ulubiony psychanalityk Teletoobis ma pełną klawaiturę
                        roboty;DD
                        • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:27
                          no wiesz ktoś z głupotą walczyć musi, że na niego padło to przynajmniej z
                          humorem to robi;)
                          • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:30
                            Niewdzięczna rola, ale pożyteczna;D
                            Chyba nie mieści się w kategorii misiowatych ;DD
                            • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:33
                              zdecydowanie NIE:D i bardzo dobrze:)
                              • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:39
                                Czyli na bezrobociu forumowym nie będzie nigdy ;DD
                                Oby starczyło sił i wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego celu -
                                Syzyfowa robota ;D
                                • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:53
                                  I w bezsensie jest sens... :)
                                  • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:01
                                    A to juz zadanie dla miłośników analizy psychologicznej ;)
                                    • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:02
                                      oj to nie ja;p ale na filozofii nie spałam coś tam zanotowałam:D
                                      • misuwa Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:09
                                        Pół roku filozofii, więc wiedza tylko na zaliczenie ;D
                                        Ilość wręcz sladowa;D
                                        • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:13
                                          U mnie to był długi rok z Tatarkiewiczem w tle;D
              • autokrata.fetyszysta Re: i cygarem 20.06.10, 11:11
                Call me Bill ;->
                • lolcia-olcia Re: i cygarem 20.06.10, 11:15
                  hahaha idealnie;D
                  • autokrata.fetyszysta A w ogóle to kobietę trzeba... 25.06.10, 14:29
                    www.youtube.com/watch?v=TnOK-ygOP94

                    ;-D
    • lukas1492 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:46
      Widzisz, na początku miałem straszne kompleksy, że jestem takim
      słodkim misiem. Od tego zaczęły się moje problemy z kobietami i tak
      trafiłem na to forum. Teraz patrzę na sprawę już całkiem inaczej.
      Mam zupełnie gdzieś, że lubicie sukinsynów, brutali i nieogarniętych
      pokrzywieńców z problemami. Wasza sprawa, wasze cipki, wasze płacze
      później.

      Jako mężczyzna i jako człowiek nie mam sobie nic do zarzucenia.
      Wszystko mam poukładane. Studiuję ciężki kierunek. Mam większy IQ
      niż średnia krajowa. Jestem twórczy. Mam swoje pasje. Dbam o higienę
      osobistą, co też bywa u niektórych problemem. Poza tym na codzień
      jestem człowiekiem bardzo kulturalnym, grzecznym. Staram się. Moi
      przyjaciele zwierzają mi się ostatnio coraz częściej ze swoich
      problemów - wzbudzam zaufanie. Staram się.

      >ktorzy nigdy zlej mysli nie
      > pomysla?

      Bardzo rzadko myślę złe myśli, bo niby czemu? Zdrowy człowiek nie ma
      zatrutego umysłu jakimiś kwasami.

      >zawsze beda ufac slowu?

      Nie widzę nic złego w ufaniu słowu danemu przez drugiego człowieka i
      w razie czego domniemuję prawdę. Jak ktoś mnie okłamuje, to z
      automatu wylatuje z grona moich znajomych, tudzież zostaje
      marginalizowany. Słowo jest rzeczą świętą i ma wielkie znaczenie, a
      kłamią tylko ludzie bez honoru i głupcy. Jeśli ktoś mówi A, a potem
      robi B, to nie szanuje też siebie. No, chyba, że jest kobietą. U
      kobiet to ewolucyjnie zakodowane, że muszą kłamać. Niestety, od
      czasów jaskiniowych trochę się zmieniło i teraz waszego kłamania nic
      nie usprawiedliwia.

      >zawsze beda mieli dobre intencjie i
      > dawac z siebie wszystko dla innych?

      Mam dobre intencje, bo czemu mam mieć złe?. Mogę też dać z siebie
      wiele dla innych, dlatego, że swoimi problemami nie muszę się
      zajmować. Swoje sprawy mam poukładane.

      Kobiety lubią sukinsynów, bo jak stwierdził Nietzsche - masochizm
      jest cechą kobiecości. Narzekacie na brutali, latacie za nimi, potem
      płaczenie. Narzekacie na swoich mężów, ale tak naprawdę podoba się
      Wam ta masochistyczna pasja: brudne skarpetki, gotowanie,
      sprzątanie, itd., podczas gdy Pan i Władca leży na kanapie. Żaden
      facet na coś takiego by sobie nie pozwolił. Rzekłem.
      • lolcia-olcia Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 10:51
        Z tym brutalem i masochizmem przesadzasz. Nie lubimy facetów, którzy kleją się
        jak papier do dupy.
        • facettt mow za siebie. 20.06.10, 10:59
          lolcia-olcia napisała:

          > Z tym brutalem i masochizmem przesadzasz. Nie lubimy facetów, którzy kleją się
          > jak papier do dupy.

          mow za siebie.
          powiedzialem, ze lubie - to znaczy, ze lubie.
          • lolcia-olcia Re: mow za siebie. 20.06.10, 11:04
            Misie-żelki też lubię, ale faceta- misia już nie;p

            De gustibus non est disputandum:)
            • facettt nie mow do siebie :) 20.06.10, 11:09
              lolcia-olcia napisała:

              > Misie-żelki też lubię, ale faceta- misia już nie;p

              - a ja odwrotnie. i co mi zrobisz ?
              >
              > De gustibus non est disputandum:)

              - to sie zgadza, ale wysmiewac czyjes niewlasciwe gusta mozna :)
              • lolcia-olcia Re: nie mow do siebie :) 20.06.10, 11:11
                > - a ja odwrotnie. i co mi zrobisz ?

                Po co mam coś robić? To Twoje życie ;p
                • facettt no nie mow do siebie :) 20.06.10, 11:14
                  lolcia-olcia napisała:

                  > > - a ja odwrotnie. i co mi zrobisz ?
                  >
                  > Po co mam coś robić? To Twoje życie ;p

                  kto nic nie robi, ten sie ze mna zgadza.
                  tak to juz jest.
                  • lolcia-olcia Re: no nie mow do siebie :) 20.06.10, 11:21
                    duży jesteś i robisz co chcesz;p a mi to lotto
                    • facettt no nadal mpwisz do siebie :) 20.06.10, 11:23
                      lolcia-olcia napisała:

                      > duży jesteś i robisz co chcesz;p a mi to lotto

                      to niemozliwe, gdyz leniwy dosc jestem i przewaznie jak nie musze
                      - to nic nie robie - wiec nawet nie ma Ci co lottoc, dziewcze :)
                      • lolcia-olcia Re: no nadal mpwisz do siebie :) 20.06.10, 11:28
                        Amen!
                        • facettt eee tam... 20.06.10, 11:38
                          lolcia-olcia napisała:

                          > Amen!

                          mowilem jusz, ze moje zawsze na wierzchu, chociaz ostatnio polubilem odwrotna pozycje (bo ma sie wolne rece na cycuszki).

                          co Ty na to?
                          • lolcia-olcia Re: eee tam... 20.06.10, 11:55
                            jusz nie mówiłeś, ale moje też musi być na wierzchu i mi nie odmieniło się:)
                            • facettt noo tam... 20.06.10, 12:01
                              lolcia-olcia napisała:

                              > jusz nie mówiłeś, ale moje też musi być na wierzchu
                              i mi nie odmieniło się:)

                              i "MNIE" - Kochanie.

                              ale, ze 7 lat minelo, to zaloze 7-mio-milowe buty i cos sie zalatwi.
      • autokrata.fetyszysta No, no...ostro - jak... 20.06.10, 10:56
        ...na misia ;-D
        • lolcia-olcia Re: No, no...ostro - jak... 20.06.10, 10:57
          przynajmniej podjął temat;) aż tak zmisiały może nie jest;p
          • lukas1492 Re: No, no...ostro - jak... 20.06.10, 11:43
            > przynajmniej podjął temat;) aż tak zmisiały może nie jest;p

            Niestety, identyfikuję się z misiami i jest mi z tym dobrze.
            • simply_z Re: No, no...ostro - jak... 24.06.10, 13:28
              >
              > Niestety, identyfikuję się z misiami i jest mi z tym dobrze.
              nie rozśmieszaj mnie hipokryto ,z twojego wcześniejszego postu az
              bije pogardą do kobiet ,twoją rzekoma grzecznosc i uprzejmosc mozna
              sobie wsadzić gdzieś ,poniewaz zwyczajnie jest nieprawdziwa.
              • lukas1492 Re: No, no...ostro - jak... 24.06.10, 15:09
                Bo ja jestem obrażonym misiem :>
      • sid.leniwiec Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:02
        > Mam zupełnie gdzieś, że lubicie sukinsynów, brutali i nieogarniętych
        > pokrzywieńców z problemami.

        Fajne jest, kiedy facetowi nie wychodzi z kobietami i zwala to na to, że baby
        lubią brutalów (jakie baby? to jakaś jednolita grupa?). Analogicznie jest w
        sytuacji "wszyscy faceci to świnie".

        > Jako mężczyzna i jako człowiek nie mam sobie nic do zarzucenia.

        Ależ jestem zaskoczona.:)

        > kobiet to ewolucyjnie zakodowane, że muszą kłamać. Niestety, od
        > czasów jaskiniowych trochę się zmieniło i teraz waszego kłamania nic
        > nie usprawiedliwia.

        O, o, o! dobre!:D

        No, rzekłeś. Aleś Ty mądry!
        • lukas1492 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:32
          > Fajne jest, kiedy facetowi nie wychodzi z kobietami i zwala to na to, że baby
          > lubią brutalów (jakie baby? to jakaś jednolita grupa?). Analogicznie jest w
          > sytuacji "wszyscy faceci to świnie".

          A jak ma wychodzić, jak są głupie a ja mądre?

          > No, rzekłeś. Aleś Ty mądry!

          Aleś Ty logiczna :/
      • warszafffka Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 24.06.10, 18:31
        W tą inteligencję ponad średnią krajową to raczej wątpię.

        Trudno mi uwierzyć, że ludzie posługujący się "kobiety zawsze", "bo mężczyźni
        są", "bo ja jestem naj" mogliby przekroczyć średnią, przynajmniej jeśli chodzi o
        te cechy potrzebne do współżycia z innymi.
    • facettt lubie :) 20.06.10, 10:58
      w niczym mi nie przeszkadzaja.
      • misuwa Jeszcze jedna kwestia :D 20.06.10, 11:03
        Miś jest pomrukujący, czy milczący? :)
        • facettt Tylko jedna kwestia :? 20.06.10, 11:06
          misuwa napisała:

          > Miś jest pomrukujący, czy milczący? :)

          Nie mam pojecia, bo nie jestem misiem (ja tam kobiet nie bijam,
          gdy mi nadepna na odcisk, ale sie na nie dre)

          u misiow jednak spokojnie akceptuje obie te wersje :)
          • misuwa Re: Tylko jedna kwestia :? 20.06.10, 11:10
            Pojawia się druga kwestia - nie misowaty, ale z obszernym
            słowotkiem :D
            Akceptuję drugą :D
            • facettt I znowu jakas kwestia :? 20.06.10, 11:16
              misuwa napisała:

              > Pojawia się druga kwestia - nie misowaty, ale z obszernym
              > słowotkiem :D
              > Akceptuję drugą :D

              a tego to nienawidze.
              ale jak wolnosc, to wolnosc.
              • misuwa Re: I znowu jakas kwestia :? 20.06.10, 11:20
                Babski świat, to dżungla
                Nigdy nie wiesz, co może Cie zaskoczyć ;DD
                • facettt eehhh... dobra kwestia... 20.06.10, 11:26
                  misuwa napisała:

                  > Babski świat, to dżungla

                  - to sie zgadza, ale dzungla ta jest pelna dziur i dziupli,
                  wiec zawsze jest sie gdzie ukryc :)
                  • misuwa Re: eehhh... dobra kwestia... 20.06.10, 11:32
                    I pełna niespodzianek, wszelakich atrakcji :D
    • bijatyka Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:11
      Trudno wyczuć z Twojego opisu, ile misiowatości jest w tym misiu. Bo jeśli
      doszłoby do tego "brak własnego zdania", "bezbarwność", to nie dziwię się, że
      dziewczyny czmychnęły.
      • skarpetka_szara Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 18:49
        misio ma wlasne zdanie, ale jest wlasnie bezbarwny. Jezeli go sie
        nie szuka ani o nim nie pamieta to sie go nie znajdzie w tlumie.
    • kedrok1 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:16
      Bo kobiety lubią takich co je zwyzywają, biją, olewają, są grubiańscy
      itp. Niestety, miałem kilku takich kolegów.

      Moja żona nawet czekoladę gorzą jada, kurde jak można jeść gorzką czekoladę?
      Czekolada powinna być słodka, tak jak miś !!
    • kombinerki_pinocheta Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:45
      >Zal mi go, bo fajny chlopak i chcialabym aby z kims
      byl, a jest sam...

      Ty chcesz, by on kogos mial? Pytalas go o zdanie? Moze jest mu tak wygodnie.
      Skad to przekonanie, ze facet bez kobiety nie moze byc szczesliwy?
    • irmaiks Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 11:58
      Słodki miś pewnie i tak na koniec okaże się gejem...
      • marguyu Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:03
        Slodycze mi szkodza na dwunastnice i obwod w biodrach.
        Nie nie lubie ludzi miekkich jak plusz!
        Co innego ktos sympatyczny i komunikatywny ale z charakterem.
    • postponed Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 12:13
      w życiu, zadusiłabym się. wolę słodkiego drania ;)
    • yoko0202 nie ma takiej możliwości 20.06.10, 12:42
      no ale to akurat ja, a na pewno mnóstwo kobiet dałoby się pokroić za
      takiego partnera
      inna rzecz, że trochę w tym wątku wyszło na to, że mamy albo słodkich
      misiów albo brutalnych chamów...
    • alienka20 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 20.06.10, 22:50
      Bo za dobrych chłopców -"misiów" to się wychodzi, a kocha się sku...eli ;). Mam
      podobnego kolegę, który tak się zachowuje wobec mnie. Jeszcze nigdy się nie
      posprzeczaliśmy. Teraz jest na studiach doktoranckich, za co go podziwiam
      (trzymam kciuki, aby go zostawili na uczelni). Ale jako facet jest słodki, że aż
      się zęby psują. Brrr... Nie mogłabym, a chciałam kiedyś....Lubię facetów, co
      mają jaja zamiast wydmuszek.
    • wypedzonyzziemodzyskanych nie - oto prawda 24.06.10, 12:54

      Kobiety nawet na torturach utrzymują że facet ich snów, mężczyzna marzeń to
      człowiek grzeczny, szanujący kobiety i ich zdanie, wierny i troskliwy, człowiek
      dla którego rodzina jest wszystkim. O takim mężczyźnie się mówi i myśli w
      kategoriach bezpieczeństwa, stabilizacji - ale nigdy nie marzy z wypiekami na
      twarzy i przyśpieszonym tętnem. Miliony przypadków pokazują że tak jak twierdzą
      Panie nie jest i nigdy nie będzie, że zawsze kobiety jedno mówią, a czego innego
      pragną. Partner grzeczny, miły i kochający jest tylko gwarantem spełnienia
      życiowych potrzeb, stabilizacji, umożliwia wychowanie dziecka i stałe
      przynoszenie pensji, zapewnia trwanie mylnie postrzegane przez Panie jako
      szczęście, jednak z czasem nie daje emocji i szczęścia tak bardzo oczekiwanego w
      marzeniach i planach. Wystarczy przeanalizować wypadki kiedy taka kobieta -
      instytucja czyli matka i żona trafia w swoim życiu na mężczyznę który nie jest
      ani miły, ani troskliwy, ani na pewno kulturalny i kochający, i rzuca rodzinę
      `idąc w tango'. U Pań bardziej praktycznych taki mężczyzna staje się kochankiem,
      a mężczyzna życia, mąż kochający i troskliwy staje się prawie zawsze obiektem
      pogardy, w najlepszym przypadku kojarzy się z nudą i bezbarwnością.
      Z tego wynika bardzo ważna, i niezwykle prosta nauka. Kobieta marząca o ideale,
      grzecznym, szanującym ją, siedzącym w domu i przynoszacym pensję do domu, wyraża
      pragnienie ego - gdy będę mieć taki ideał, będę szczęśliwa. Gdy go dostaje,
      okazuje się że nadal nie jest szczęśliwa, ponieważ szczęście człowieka nie
      zależy od partnera, dzieci, pieniędzy, a od nastawienia i cieszenia się tym co
      jest tu i teraz, a nie wizjami przyszłości czy gloryfikowaniem przeszłych
      wspomnień. Spełnienie jej marzeń pokazuje że wcale jej nie o to chodziło. A o
      co? Tego kobieta nie wie, myślała że grzeczny i kochający domator sprawi że
      będzie szczęśliwa, a tu taka przykra niespodzianka. Kobieta może udawać że wie,
      ale nigdy tego nie wie. Mężczyzna który odstaje od ideału, nie spełnia go, jest
      tak zwanym kochanym łobuziakiem, sprawia że kobieta myśli tak: jak sprawię żeby
      nie przepijał wypłaty/siedział w domu a nie chodził na ryby/był miły i czuły dla
      mnie/nie pierdział przy jedzeniu - to wtedy będę szczęśliwa tak jak w romansie,
      jak w telenoweli. Jej ego ma cel, przede wszystkim wierzy że osiągnie szczęście
      gdy facet spełni któryś z warunków, i zostaje pobudzona jej ambicja, chce
      zmienić faceta, toczy walkę w której chce wygrać, coś się dzieje, jest akcja,
      konkurencja, wizja wygranej.
      Z facetem który jest grzeczny i porządny nie ma żadnych emocji. Jest nuda, a
      szczęścia nadal nie ma. Gdy nie ma szczęścia a nie można się o nic przyczepić do
      faceta, kobieta odczuwa wielką drażliwość, i odreagowuje w różne sposoby.
      Sprząta mieszkanie na wręcz chirurgiczny błysk, i wrzeszczy gdy chociaż pyłek
      znajdzie się na kredensie, narzeka że facet za mało zarabia nawet gdy zarabia
      dużo - ale zawsze można więcej, więc można się przyczepić. Powód się zawsze
      znajdzie. A to za słaby w seksie, a to on nie rozumie jej uczuć, a to jest za
      niski albo za wysoki. Ego nie da się zaspokoić w żaden sposób. Co by facet nie
      zrobił, kobieta jest skazana na nieszczęśliwość. Szansę na wyjście z niej ma
      jedynie wtedy gdy nie będzie szukała go w świecie zewnętrznym, a w sobie. Ale
      żeby szukać w sobie trzeba wiedzieć jak to zrobić, a w kobiecych czasopismach i
      telewizji tego nie mówią. Kobieta i mężczyzna bez wiedzy o ego są skazani na
      porażkę i niespełnienie. I zawsze się o tym dowiedzą prędzej czy później, jednak
      uznają w tym winę partnera. A to nie partner zawinił, a nieznajomość siebie.
      Gdy niegrzeczny facet staje się dobry, gdy kobiecie uda się go zmienić, sytuacja
      staje się identyczna jak z miłym i kochanym facetem. Kobieta czuje ze jest
      nieszczęśliwa, oskarża o to faceta który miał jej dać szczęście. Facet też
      oczekiwał szczęścia po związku z tą kobietą, i też go nie odczuwa. Oboje więc
      nienawidzą się i walczą ze sobą, oskarżając wzajemnie o zabranie szczęścia i
      zniszczenie życia. Niegrzeczni faceci nie mają tak naprawdę w sobie nic
      pociągającego. To co sprawia że są tak pożądani to wiara kobiety że jest w
      stanie zmienić drugiego człowieka, co się przeważnie nigdy nie udaje. To ambicja
      by zmieniać innych a nigdy siebie, i za tą hipokryzję trzeba zawsze słono
      zapłacić. Wiedzę o ego można a nawet trzeba wykorzystać. Jeśli jesteś dobrym,
      wiernym i czułym facetem, jesteś skazany na porażkę. Jeśli do tego jesteś
      inteligentny, użyj swojej głowy i stań się czasami niegrzeczny.
      Niegrzeczny łobuziak wzbudza swoimi postępkami całą falę uczuć w kobiecie, która
      sprawia że kobieta mocniej odczuwa siebie. Ta gama uczuć doznawanych z
      psychopatą to rozkosz i związek czyli dobre emocje, potem zdrada i pójście w
      tango czyli negatywne gdy kobieta wyje w komórkę do poczty głosowej, i znowu
      pozytywne emocje gdy niegrzeczny łobuziak czołga się z kwiatkami na wycieraczce.
      Porządny facet dostarcza tylko pozytywnych bodźców, a bodźce mają tendencję do
      zanikania. Gdy jesteś w hałasie, po kilku godzinach mózg nie zauważa tego
      hałasu, następuje przyzwyczajenie. A co się dzieje gdy przez 10 lat jesteś
      niezmiennie miły i kochany? Kobieta tego nie widzi. Tak po prostu, jej mózg
      przyzwyczaił się do jednego stałego bodźca. Gdy odchodzi rozkoszując się
      wolnością, facet klnie że miała wszystko i odeszła. Nie, nie miała wszystkiego.
      Dlatego dobrze jest czasem zrobić awanturę, być przekornym, powalczyć, złapać za
      włosy na łóżko i dać pod ogon konkretnie czy pójść w tango na tydzień z kolegami.
      • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 13:25
        wiesz, jest roznica miedzy byciem dobrym i kochajacym a byciem
        bezbarwnym nudziarzem. to, co opisales, to typowe zachowania kobiety,
        ktora ma partnera schematycznego, woła roboczego bez fantazji, ktorego
        zycie polega niemal wylacznie na wypelnianiu obowiazkow. Obowiazki w
        pracy, domu, obowiazki mazlzenskie i tv. Taki ktos nie potrafi nadac
        swojemu zyciu smaku, jest jak maszyna. Kobieta myslala, ze skoro on ma
        powazne podejscie do zycia (pracowity i stabilny) to gra jest warta
        swieczki. Potem okazuje sie, jak wielka jest głebia pospolitosci
        faceta, z ktorym sie zwiazala. odpowiedzialnosc to nie wszystko, nie
        samym chlebem zyje czlowiek.
        • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 15:24
          A mnie się zawsze wydawało, że związek to nie jest cyrk, w którym
          kobieta kupuje bilet, a facet ma kombinować "żeby nie było nudno".
          Takie podejście sprawia, że facet jest postawiony w roli służalczej
          wobec kobiety - "nie bądź nudny, bo Cię zdradzę". A kto powiedział,
          że kobieta nie może być nudna? Tylko taka jest różnica, że kobieta
          jak "idzie w tango" to nawet nie zauważy kiedy to się zaczyna dziać,
          natomiast mężczyzna jest (powinien) na tyle świadomy siebie i
          racjonalny, że nie zdradzi w taki sposób jak kobieta. Co najwyżej
          pójdzie do burdelu albo zaliczy jakąś ślicznotkę, podczas gdy
          kobieta swojemu kochankowi będzie piekła ciasto, pisała wiersze i
          opowiadała o nim wszystkim psiapsiółom. I jak tu Wami nie gardzić,
          kobitki?
          • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 15:45
            > A mnie się zawsze wydawało, że związek to nie jest cyrk, w którym
            > kobieta kupuje bilet, a facet ma kombinować "żeby nie było nudno".

            dobrze Ci sie wydawalo

            > Takie podejście sprawia, że facet jest postawiony w roli służalczej
            > wobec kobiety - "nie bądź nudny, bo Cię zdradzę". A kto powiedział,
            > że kobieta nie może być nudna?

            wlasnie, kto powiedzial?

            zaraz czarno-bialy podzial: kochajacy/zabijaka, nudziarz/"cyrkowiec"
            no bez przesady
            • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:21
              > wlasnie, kto powiedzial?
              >
              > zaraz czarno-bialy podzial: kochajacy/zabijaka,
              nudziarz/"cyrkowiec"
              > no bez przesady


              Oczywiście, że świat nie jest czarno-biały, ale my dokonujemy w
              swoim umyśle takiej klasyfikacji. Widzimy świat schematami. I w
              gruncie rzeczy, kiedy pojawi się okazja, to kobieta zakwalifikuje
              sobie jednego jako kochającego, a drugiego jako zabijakę, nawet
              jeśli w realu to kochający ma więcej wspólnego z zabijaniem niż ten
              domniemany zabijaka.

              Probolem polega na tym, że od facetów wymaga się dbania o dobre
              samopoczucie i szczęście kobiety, ale to nie działa w drugą stronę.
              Jeśli kobieta ma ciężkie dni, stres w pracy, problemy, to facet ma
              ją podtrzymywać na duchu, rozbawiać i nie dać o tym myśleć.
              Natomiast jeśli to facet jest zawalony problemami w pracy, stresem,
              itd., to kobieta zamiast o niego zadbać bardzo często po prostu
              odchodzi z jakimś lekkoduchem.

              Znałem przypadek adwokata, który był świetnym profesjonalistą. Na
              sali sądowej był bardzo odważny, bronił niezłych gangsterów itd.
              Praca była bardzo stresująca. Dlatego gdy wracał do domu chciał to
              odreagować, czyli musiał napić się piwa, założyć kapcie, poudawać
              misia, podrzemać itd. Oczywiście kobieta zaczęła się nudzić i poszła
              w tango z jakimś wymoczkiem. A co ona zrobiła, żeby mu pomóc? I
              jakoś nie wydaje mi się, żeby ten adwokat był mniej męski czy mniej
              charyzmatyczny od kochasia, który był jakimś pracownikiem biurowym.
              Był prawdziwym wilkiem, ale tego kobieta już nie widziała. Po prostu
              ego mówiło, że facet ją zaniedbuje i się znudziła.
              • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:49
                > Probolem polega na tym, że od facetów wymaga się dbania o dobre
                > samopoczucie i szczęście kobiety, ale to nie działa w drugą stronę.
                > Jeśli kobieta ma ciężkie dni, stres w pracy, problemy, to facet ma
                > ją podtrzymywać na duchu, rozbawiać i nie dać o tym myśleć.
                > Natomiast jeśli to facet jest zawalony problemami w pracy, stresem,
                > itd., to kobieta zamiast o niego zadbać bardzo często po prostu
                > odchodzi z jakimś lekkoduchem.

                inna cale zycie chodzi na paluszkach przy przemocowcu czy alkoholiku
                sa rozni ludzie, takie generalizacje sa od czapy

                Dlatego gdy wracał do domu chciał to
                > odreagować, czyli musiał napić się piwa, założyć kapcie, poudawać
                > misia, podrzemać itd.

                partner atrakcyjny jak cholera

                > Oczywiście, że świat nie jest czarno-biały, ale my dokonujemy w
                > swoim umyśle takiej klasyfikacji. Widzimy świat schematami

                problem w tym, ze Ty widzisz za bardzo. schematy to klatki, ktore nas
                zatrzymuja w rozwoju, ograniczaja swobode ruchu, podcinaja skrzydla
                • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:58
                  > inna cale zycie chodzi na paluszkach przy przemocowcu czy
                  alkoholiku
                  > sa rozni ludzie, takie generalizacje sa od czapy

                  Nie no, to są akurat przypadki przegięte w inną stronę.

                  > partner atrakcyjny jak cholera

                  No i sama widzisz. Zamiast takiemu zorganizować jakąś niespodziankę,
                  striptiz :D czy cokolwiek, pewnie byś go pożegnała, mówiąc:
                  NUDZIARZ. A tymczasem chłop haruje na taką pannę i jest z siebie
                  dumny, że jej zapewnia "szczęście".

                  > problem w tym, ze Ty widzisz za bardzo. schematy to klatki, ktore
                  nas
                  > zatrzymuja w rozwoju, ograniczaja swobode ruchu, podcinaja skrzydla

                  Dzięki schematom możliwy jest szybszy obieg informacji i komunikacja
                  jako taka w ogóle. Dzięki schematom rozwinęła się cywilizacja. Gdyby
                  każdy się mamłał i analizował wszystko dogłębnie, to byśmy jeszcze
                  orali pole kościaną motyką i krzesali ogień krzesiwem.
                  • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:10
                    > Nie no, to są akurat przypadki przegięte w inną stronę.
                    >

                    specjalnie podalam przegiete przyklady, zebys zauwazyl drugi biegun. Ty
                    podajesz jeden, ja dopowiadam drugi. miedzy tym mnostwo szeroko pojetej
                    normalnosci

                    No i sama widzisz. Zamiast takiemu zorganizować jakąś niespodziankę,
                    > striptiz :D czy cokolwiek, pewnie byś go pożegnała, mówiąc:
                    > NUDZIARZ. A tymczasem chłop haruje na taką pannę i jest z siebie
                    > dumny, że jej zapewnia "szczęście".
                    >

                    pisalam o tym, odpowiedzialnosc to nie wszystko. ktos nie jest
                    interesujacy, przytlacza go codziennosc i stawia na rutyne, to niech
                    sie pogodzi z tym, ze partner moze zwiac. szczescie to wg Ciebie
                    posiadanie dachu nad glowa, jedzenia i fatalaszkow. uhm, dla mnie
                    zaspokojenie podstawowych potrzeb to dopiero wstepny warunek do
                    szczescia.

                    > Dzięki schematom możliwy jest szybszy obieg informacji i komunikacja
                    > jako taka w ogóle. Dzięki schematom rozwinęła się cywilizacja. Gdyby
                    > każdy się mamłał i analizował wszystko dogłębnie, to byśmy jeszcze
                    > orali pole kościaną motyką i krzesali ogień krzesiwem.

                    ci, ktorzy posuneli do przodu rozwoj cywilizacji mysleli duzo mniej
                    schematycznie niz wiekszosc. do wybicia sie ponad przecietnosc
                    potrzebna jest kreatywnosc, natomiast do bycia doskonale przecietnym
                    potrzebne sa wylacznie klisze poznawcze. i rzeczywiscie jest sprawnie i
                    szybko, tyle ze ciezko potem takiej ludzkiej mrowce zanalizowac glebszy
                    problem
                    • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:25
                      > pisalam o tym, odpowiedzialnosc to nie wszystko. ktos nie jest
                      > interesujacy, przytlacza go codziennosc i stawia na rutyne, to
                      niech
                      > sie pogodzi z tym, ze partner moze zwiac.

                      A nie powinno być przypadkiem tak, że partner powinien wtedy przejąć
                      rolę rozbawiacza tudzież organizatora rozrywek wszelakich? Mi się
                      wydaje, że kochająca kobieta, to taka, która w ciężkiej chwili
                      oderwie swojego misia od biurka/maszyny/stołu kreślarskiego,
                      zabierze na imprezę, wsadzi w samochód i zawiezie gdzieś tam, albo
                      cokolwiek. Oczywistym jest, że potem role muszą się odwrócić. Jak
                      już facet skończy robotę, to może się zająć kobietą. Natomiast
                      często jest tak, że jak ktoś pracuje, to kobieta idzie się wyszumieć
                      z koleżankami, idą na dyskotekę, ona tam poznaje jakiegoś lowelasa i
                      dramat gotowy. A miś zostaje w domu, w biurze, etc. Dla czegoś
                      takiego nie ma usprawiedliwienia, imho.

                      >szczescie to wg Ciebie
                      > posiadanie dachu nad glowa, jedzenia i fatalaszkow. uhm, dla mnie
                      > zaspokojenie podstawowych potrzeb to dopiero wstepny warunek do
                      > szczescia.

                      Mało o mnie wiesz, a dużo się wypowiadasz. Nie, dla mnie to nawet
                      nie jest warunek wstępny, bo można być szczęśliwym i bez tego.

                      > ci, ktorzy posuneli do przodu rozwoj cywilizacji mysleli duzo
                      mniej
                      > schematycznie niz wiekszosc. do wybicia sie ponad przecietnosc
                      > potrzebna jest kreatywnosc, natomiast do bycia doskonale
                      przecietnym
                      > potrzebne sa wylacznie klisze poznawcze. i rzeczywiscie jest
                      sprawnie i
                      > szybko, tyle ze ciezko potem takiej ludzkiej mrowce zanalizowac
                      glebszy
                      > problem


                      Najpierw ktoś wynalazł żarówkę. Ok. Ale potem fabryka wyprodukowała
                      milion takich samych żarówek. I większość ludzi była zadowolona, że
                      ma światło. I nikt nie narzekał, że jest schematycznie, bo 40, 60 i
                      75 Vat, a on chce mieć 66,9.
                      • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:37
                        > A nie powinno być przypadkiem tak, że partner powinien wtedy przejąć
                        > rolę rozbawiacza tudzież organizatora rozrywek wszelakich? Mi się
                        > wydaje, że kochająca kobieta, to taka, która w ciężkiej chwili
                        > oderwie swojego misia od biurka/maszyny/stołu kreślarskiego,
                        > zabierze na imprezę, wsadzi w samochód i zawiezie gdzieś tam, albo
                        > cokolwiek. Oczywistym jest, że potem role muszą się odwrócić. Jak
                        > już facet skończy robotę, to może się zająć kobietą. Natomiast
                        > często jest tak, że jak ktoś pracuje, to kobieta idzie się wyszumieć
                        > z koleżankami, idą na dyskotekę, ona tam poznaje jakiegoś lowelasa i
                        > dramat gotowy. A miś zostaje w domu, w biurze, etc. Dla czegoś
                        > takiego nie ma usprawiedliwienia, imho.
                        >

                        my mowimy o "nudziarstwie" jako takim, jako o cesze badz postawie
                        zyciowej. Ty opisales przyklad patologicznie nudnego adwokata

                        > Mało o mnie wiesz, a dużo się wypowiadasz.

                        ale argumentacja! :) odnosze sie do Twoich pogladow, jesli cos Ci w tym
                        wadzi, to ze mna nie rozmawiaj. Ty pisales, ze zona nudnego adwokata
                        powinna byc zadowolona, bo adwokat zaspakaja jej podstawewe potrzeby
                        zyciowe. jak gdyby byla kotem, ktoremu do szczescia wystarcza pelna
                        micha i troche pieszczot. po prostu wyciagam wnioski z tego, co
                        piszesz. obal je, jak umiesz. poki co tylko je obchodzisz.

                        > Najpierw ktoś wynalazł żarówkę. Ok. Ale potem fabryka wyprodukowała
                        > milion takich samych żarówek. I większość ludzi była zadowolona, że
                        > ma światło. I nikt nie narzekał, że jest schematycznie, bo 40, 60 i
                        > 75 Vat, a on chce mieć 66,9.

                        No i? Nic z tego nie wynika.
                        • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 18:07
                          > my mowimy o "nudziarstwie" jako takim, jako o cesze badz postawie
                          > zyciowej. Ty opisales przyklad patologicznie nudnego adwokata

                          Możesz mi podać kryteria nudziarstwa jako postawy życiowej? Czy
                          facet, który 2 razy w tygodniu spędza popołudnie przed TV + piwo
                          jest już nudny, czy ten, który robi to średnio 3,6 raza tygodniowo?

                          Inna kwestia: czy nie uważasz, że żona adwokata powinna zachować się
                          inaczej?

                          > ale argumentacja! :) odnosze sie do Twoich pogladow, jesli cos Ci
                          w tym
                          > wadzi, to ze mna nie rozmawiaj. Ty pisales, ze zona nudnego
                          adwokata
                          > powinna byc zadowolona, bo adwokat zaspakaja jej podstawewe
                          potrzeby
                          > zyciowe.

                          Nie rozumiesz. Nigdzie nie napisałe, że powinna być zadowolona.
                          Miałem jedynie na myśli, że powinna inaczej się zachować.
                          Ty zaś nie poświęciłaś jej ani jednego zdania i prowadzisz dyskusję
                          w ten sposób, że winny był adwokat. Nie. Winny jest zawsze
                          zdradzający. Zawsze można porozmawiać jak coś w związku nie pasi
                          albo odejść. Jakieś ukrywanie się z telefonami, wychodzenie "do
                          koleżanek" i takie standardowe ściemy, to obrzydlistwo najgorszej
                          próby.

                          > No i? Nic z tego nie wynika.

                          Wynika. Że i schematy mają swoje zalety.
                          • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 18:38
                            Czy
                            > facet, który 2 razy w tygodniu spędza popołudnie przed TV + piwo
                            > jest już nudny, czy ten, który robi to średnio 3,6 raza tygodniowo?
                            >

                            absurdalne pytanie
                            wiesz dobrze, ze chodzi o sume zachowan i nie da sie tego tak
                            wymierzyc. Jestes niski jak masz 175 cm a jak masz 176 to juz jestes
                            sredniego wzrostu? to podobne pytanie

                            > Możesz mi podać kryteria nudziarstwa jako postawy życiowej?

                            pisalam juz w poprzednich postach, brak werwy, spontanicznosci,
                            schematyzm etc.

                            > Nie rozumiesz. Nigdzie nie napisałe, że powinna być zadowolona.
                            > Miałem jedynie na myśli, że powinna inaczej się zachować.
                            > Ty zaś nie poświęciłaś jej ani jednego zdania i prowadzisz dyskusję
                            > w ten sposób, że winny był adwokat. Nie. Winny jest zawsze
                            > zdradzający. Zawsze można porozmawiać jak coś w związku nie pasi
                            > albo odejść. Jakieś ukrywanie się z telefonami, wychodzenie "do
                            > koleżanek" i takie standardowe ściemy, to obrzydlistwo najgorszej
                            > próby.

                            ja nie popieram zdrady, tylko pisze, ze adwokat to nudziarz straszny i
                            rozumiem frustracje. nie pisalam nigdzie, ze nie mogla sprobowac
                            zmienic sytuacji w inny sposob

                            > Wynika. Że i schematy mają swoje zalety.
                            >
                            >

                            pisales, ze po tym, jak odkryto zarowke, nikt nie narzekal, ze wszyscy
                            maja takie same zarowki :) to jest tak od czapy, ze sie wrecz na dowcip
                            nadaje.
                            • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 19:06
                              > absurdalne pytanie
                              > wiesz dobrze, ze chodzi o sume zachowan i nie da sie tego tak
                              > wymierzyc. Jestes niski jak masz 175 cm a jak masz 176 to juz
                              jestes
                              > sredniego wzrostu? to podobne pytanie


                              A może to zależy od parnerki, hę? Dla jednej 175 to niski, a dla
                              drugiej 175 to wysoki. Dla jednej spontaniczność to jak kupi dzisiaj
                              inny pasztet na kolację, dla drugiej jak ją porwie na koń, galopując
                              przez las zawiezie na zamek i się oświadczy w zbroi. Szkoda tylko,
                              że miłość nie jest obiektywnym bytem samoistnym i nawet związek
                              dwóch fajnych ludzi może rozpieprzyć się przez różnicę temperamentów.

                              > pisalam juz w poprzednich postach, brak werwy, spontanicznosci,
                              > schematyzm etc.

                              Uważasz, że jeśli ktoś ma wszystko zaplanowane, to będzie się
                              nudził? Mi na przykład zawsze podobali się anglosascy dżentelmeni.
                              Uwielbiam opowieści o Sherlock'u Holmesie. To dla mnie wzór
                              mężczyzny - inteligencja, rozwaga, flegma i wysoka kultura osobista.
                              Łyk herbaty, naukowe zainteresowania przyrodnicze i ekperymentowanie
                              w domu. Prawdziwy człowiek z pasją. A jednak żadnej kobiety nigdy
                              tam przy nim nie było, więc prawdopodobnie Conan Doyle ukrył przed
                              nami fakt, że musiał biedaczysko chodzić na dziwki.

                              Z kolei na przykład może być tak, że osoba ma zapisane w kalendarzu
                              wszystkie wieczory cz-nd, przez cały miesiąc naprzód. Tyle ma
                              znajomych i tyle imprez do odwiedzenia. Jest rozrywkowo. Ale nie
                              spontanicznie. Nudziarz?

                              > ja nie popieram zdrady, tylko pisze, ze adwokat to nudziarz
                              straszny i
                              > rozumiem frustracje. nie pisalam nigdzie, ze nie mogla sprobowac
                              > zmienic sytuacji w inny sposob

                              Miło by było jakbyś napisała, ponieważ nadgorliwy interpretator
                              gotów zrozumieć, że winny był facet.

                              > pisales, ze po tym, jak odkryto zarowke, nikt nie narzekal, ze
                              wszyscy
                              > maja takie same zarowki :) to jest tak od czapy, ze sie wrecz na
                              dowcip
                              > nadaje


                              Ale tak jest ze wszystkim. W gruncie rzeczy człowiek jako taki nie
                              lubi wybierać. Człowiek woli mieć narzucone: żarówkę, krój spodni,
                              poglądy polityczne. Widziałaś kiedyś więcej sfrustrowanych ludzi niż
                              przed wyborami? Każdy narzeka, że nie ma na kogo głosować. Schematy
                              są wygodne :)

                              A teraz, dziękując Ci za miłą konwersację, muszę Cię pożegnać,
                              ponieważ, jak każdy nudziarz, wybieram się na koncert do kawiarni.
                              Możliwe, że odpiszę coś w nocy. Papa, Pokerowe lico.
                              • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 19:32
                                papapapa, Nudziarzu :)

                                p.s. oczywiscie dalej nie masz racji, ale cos czuje ze moglibysmy
                                rozmawiac tak tydzien
                                • lukas1492 Re: nie - oto prawda 25.06.10, 02:15
                                  Oczywiście, że moglibyśmy rozmawiać przez tydzień, ale zdaje mi się,
                                  że i tak nie miałabyś racji :)
                                  • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 25.06.10, 13:55
                                    No właśnie, tylko Ci sie tak zdaje.
                                    • lukas1492 Re: nie - oto prawda 25.06.10, 14:07
                                      G. prawda, nie zdaje mi się, tylko jestem pewny. Napisałem, że mi
                                      się zdaje, bo chciałem być grzeczny i jak każdy kulturalny człowiek
                                      użyłem eufemizmu w rozmowie. Tobie zaś się zdaje, że znalazłaś super
                                      prostą i ciętą ripostę, która w gruncie rzeczy jest na poziomie
                                      drugiej klasy gimnazjum.
                                      • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 25.06.10, 14:14
                                        e tam, napisalam to tak na odczepnego, doskonale wiedzac, co masz na
                                        mysli.
                                      • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 25.06.10, 14:19
                                        Ty wszystko bierzesz bardzo dosłownie i rozumujesz bardzo prosto, choc
                                        w sposob pozbawiony precyzji (wynika to z Twojej powierzchowności)
                    • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:27
                      co do cywilizacji: mrowki zap;rniczaja, a wladze dzierza ludzie z
                      ideą ;) :P Faraon, ktory był jednoczesnie bogiem, kapłani straszyli lud
                      zacmieniami slonca etc. Manipuluje sie za pomoca idei. Nie zanegujesz
                      chyba wielkiej roli np. religii w tworzeniu swiadomosci kulturowej
                      jednostek. cywilizacje trzymaly w kupie okreslone wspolne poglady, wizje
                      • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:32
                        Nie neguję wielkiej roli religii, ale po co o tym zaczęłaś mówić, bo
                        nie kumam?
                        • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:40
                          pizesz o schematach, ze to one tworzyly cywilizaje
                          a ja pisze, ze nie, ze ci, ktorzy mieli idee (nie mysleli schematami)
                          tworzyli cywilizacje
                          idee miał np. Mahomet i zobacz, jaka zrobił kariere
                          • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 18:11
                            Chciałbym skromnie zauważyć, że religie też są schematyczne. Bardzo
                            schematyczne. Do tego często jedna czerpie wiele z drugiej.
                            • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 18:25
                              np. buddyzm czy taoizm znaczenie rozni sie od chrzescijanstwa. buddyzm
                              bywa nazywany "religia bez Boga", bo wiara w to, ze Budda był bóstwem,
                              nie jest obligatoryjna. Bardziej liczy sie praktyka duchowa, rozwijanie
                              swiadomosci- celem jest pozbycie sie cierpienia w zyciu doczesnym.
                              schematyczne, podobne do dogmatycznego chrzescijanstwa?... niezbyt

                              poza tym, im mniejszy wycinek rzeczywistosci rozpatrujemy, tym wiecej
                              podobienstw odnajdziemy w jego spektrum. doszukiwanie sie wszedzie
                              schematow, sztuczne "katalogizowanie" zjawisk znacznie ogranicza nasze
                              postrzeganie
                              • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 18:50
                                Dobra, ale buddyzm to wyjątek od zasady. Patrząc na prymitywne
                                religie politeistyczne, wszystko to samo: Mezopotamia, Egipt,
                                Grecja, Rzym, indianie. Potem niektóre elementy przejęło
                                chrześcijaństwo. Zawsze był ten schemat: rób dobrze, to pójdziesz do
                                nieba, blablabla. Buddyzm jest jakąś inną jakością, ale powstał w
                                dalekim od naszego kręgu kulturowym.

                                > poza tym, im mniejszy wycinek rzeczywistosci rozpatrujemy, tym
                                wiecej
                                > podobienstw odnajdziemy w jego spektrum. doszukiwanie sie wszedzie
                                > schematow, sztuczne "katalogizowanie" zjawisk znacznie ogranicza
                                nasze
                                > postrzeganie

                                To zależy jakie chcemy mieć postrzeganie i jaką metodę
                                wykorzystujemy. Nauki przyrodnicze klasyfikują. To humanistyka
                                zwraca uwagę na niepowtarzalność każdego człowieka itd. W gruncie
                                rzeczy jednak królowa nauk, matematyka, jest schematyczna. I jeśli
                                istnieją obiektywne prawa rządzące rzeczywistością, to takich można
                                się doszukiwać. I można je nazwać schematami. Fakt faktem, ekonomia
                                już ma wiele wspólnego z psychologią, a nie zrozumie procesów
                                historycznych ten, kto zakłada mit racjonalności człowieka i homo
                                oeconomicus. Jesteśmy emocjonalni. Innymi słowy: i tak, i nie :)
          • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:09
            Tylko taka jest różnica, że kobieta
            > jak "idzie w tango" to nawet nie zauważy kiedy to się zaczyna dziać,
            > natomiast mężczyzna jest (powinien) na tyle świadomy siebie i
            > racjonalny, że nie zdradzi w taki sposób jak kobieta. Co najwyżej
            > pójdzie do burdelu albo zaliczy jakąś ślicznotkę, podczas gdy
            > kobieta swojemu kochankowi będzie piekła ciasto, pisała wiersze i
            > opowiadała o nim wszystkim psiapsiółom.

            myslisz schematami, jak przystalo na prawdziwego nudziarza

            I jak tu Wami nie gardzić,
            > kobitki?

            gardzisz tak naprawde swoja nieudolnoscia
            • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:33
              > myslisz schematami, jak przystalo na prawdziwego nudziarza

              W takim razie 99% ludzi to nudziarze. Weź pierwszy lepszy podręcznik
              do psychologii i poczytaj o schematach poznawczych.

              > gardzisz tak naprawde swoja nieudolnoscia

              Nieudolnością? W niby jakim zakresie? Kobiet? ;)
              • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:56
                schemat poznawczy- Forma trwałej reprezentacji poznawczej, obejmująca
                sens typowej sytuacji, jak i znaczenie typowych form zachowania,
                które powinny zostać wygenerowane w reakcji na tę typową sytuację
                .

                ludzie nie sa jednakowi. jesli czujesz sie typowy, to szukaj typowego
                rozwiazania Twojej typowej sytuacji
                • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:02
                  No i znalazłem.
                  Jest idiotyczne, ale działa :)
      • mamba8 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 13:45
        Jeny strasznie to długie, ale widzisz nie wszystkie mają tak poprzewracane w
        dupach. Słodki miś to bajka jeśli przy tym ma własne życie (nie koncentruje się
        tylko i wyłącznie na swojej partnerce). Wtedy do pięt nie dorasta psuedomacho i
        macho. Nie wiem która by autentycznie chciała być z jakimś niebieskim ptakiem,
        bo widzisz oni z racji przebiegu najczęściej nie umieją stworzyć prawdziwej
        relacji z jedną osobą.

        Nigdy nie będę przekonana, że jakaś strona zdradza bo ma za dobrze. Zawsze są to
        jakieś braki w relacji.
      • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 15:40
        Święta prawda, stary. Jednym słowem, "jak będziesz zbyt zły, to cię
        powieszą, jak będziesz za dobry, to cię zjedzą". Kobiety mają jakiś
        określony normatyw męskości - trochę dobra, a trochę zła. Jak facet
        jest tylko dobry, to źle, jak tylko zły, też źle. Z kolei facet jest
        albo całkiem zły albo całkiem dobry, ponieważ faceci są konsekwentni.

        Ja mam problem, bo jestem nudziarzem. I czasem muszę poudawać
        ch.ja, "żeby były emocje". Potem mogę odstawić cyrk z przeprosinami,
        a po kłótni możemy sobie iść do kina albo co tam jeszcze ^^. Tylko
        jak niesamowicie człowiek zaczyna gardzić kobietą, kiedy rozumie, że
        musi przed nią grać cały czas teatr i że nie może jej traktować
        poważnie. Zaczniesz traktować poważnie - zginiesz, przepadniesz. I
        jeszcze się dowiesz, że się nie starasz.

        >Ego nie da się zaspokoić w żaden sposób. Co by facet nie
        > zrobił, kobieta jest skazana na nieszczęśliwość. Szansę na wyjście
        z niej ma
        > jedynie wtedy gdy nie będzie szukała go w świecie zewnętrznym, a w
        sobie.



        BRAWO!!!
        Tylko mało która o tym wie i żeby to rozumieć musi dostać po d.pie.
        Chociaż jak jest głupia, to nawet i to nie pomaga :)))
        • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:03
          Z kolei facet jest
          > albo całkiem zły albo całkiem dobry, ponieważ faceci są konsekwentni

          calkiem zły? morduje, gwalci, pije krew na sniadanie, obiad i kolacje,
          dusi babcie w parkach i wyznaje szatana? co to ma byc, nie ma
          skrajnosci w czystych formach

          > Ja mam problem, bo jestem nudziarzem. I czasem muszę poudawać
          > ch.ja, "żeby były emocje".

          aha, jestes na tyle nudny, ze zeby zeby pojawily sie jakiekolwiek
          emocje w zwiazku, musisz poudawac ch;ja. sprawia to mylne wrazenie, ze
          masz troszke werwy i spontanicznosci. najlatwiej jest wywolac negatywne
          emocje, kazdy to potrafi. jestes nudziarzem, bo brakuje Ci charakteru,
          gdybys go mial, bylbys w stanie wywolywac emocje bez potrzeby uciekania
          sie do gierek

          Zaczniesz traktować poważnie - zginiesz, przepadniesz. I
          > jeszcze się dowiesz, że się nie starasz.
          >

          bo odslonisz swoje prawdziwe oblicze- oblicze nudziarza. nudziarz z
          definicji to ktos nieciekawy. ktos nieciekawy= idacy utartymi
          szlakami, +nie majacy w sobie werwy ani oryginalnosci, a to z kolei=
          osoba niestarajaca sie o jakosc swojego zycia, rozwoj

          wolisz udawac, ze jestes bad boyem, oszukujesz dziewczyne, bo ona
          mysli, ze skoro zachowujesz sie zle, to widocznie masz powody do
          zarozumialosci i bufonady, a tymczasem jestes tylko nudziarzem w
          przebraniu

          > >Ego nie da się zaspokoić w żaden sposób. Co by facet nie
          > > zrobił, kobieta jest skazana na nieszczęśliwość. Szansę na wyjście
          > z niej ma
          > > jedynie wtedy gdy nie będzie szukała go w świecie zewnętrznym, a w
          > sobie.

          Tobie tez radze szukac w sobie i rozwijac sie
          • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:28
            >najlatwiej jest wywolac negatywne
            > emocje, kazdy to potrafi. jestes nudziarzem, bo brakuje Ci
            charakteru,
            > gdybys go mial, bylbys w stanie wywolywac emocje bez potrzeby
            uciekania
            > sie do gierek


            No dobra, wjechałaś mi, ale z tego nic nie wynika.


            > bo odslonisz swoje prawdziwe oblicze- oblicze nudziarza.

            Aha, czyli rozumiem, że lepiej okłamywać niż ukazywać prawdziwe
            oblicze. Otóż to.

            > wolisz udawac, ze jestes bad boyem, oszukujesz dziewczyne, bo ona
            > mysli, ze skoro zachowujesz sie zle, to widocznie masz powody do
            > zarozumialosci i bufonady, a tymczasem jestes tylko nudziarzem w
            > przebraniu

            Oj, ale ja zły jestem. Oszukuję dziewczynę :(
            Bo oczywiście jak kobiety wiecznie się i wszystkich innych oszukują,
            to nie ma w tym nic złego :)))

            > Tobie tez radze szukac w sobie i rozwijac sie

            Nawet mnie nie znasz, a już mnie pouczasz :/
            • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:41
              > No dobra, wjechałaś mi, ale z tego nic nie wynika.
              >

              wynika, caly obala Twoj wywod, nie widzisz tego?

              > Aha, czyli rozumiem, że lepiej okłamywać niż ukazywać prawdziwe
              > oblicze. Otóż to.
              >

              nic takiego nie napisalam. Ty oszukujesz, cos tam przez to osiagasz i
              wkurzasz sie, ze "musisz" oszukiwac- tymczasem to Twoj wolny wybor

              > Bo oczywiście jak kobiety wiecznie się i wszystkich innych oszukują,
              > to nie ma w tym nic złego :)))
              >

              skoro tak mowisz...

              > Nawet mnie nie znasz, a już mnie pouczasz :/

              radze Ci
              • lukas1492 Re: nie - oto prawda 24.06.10, 16:51

                > wynika, caly obala Twoj wywod, nie widzisz tego?

                Nie.
                Wytłumaczyć jak dla debila proszę.


                > nic takiego nie napisalam. Ty oszukujesz, cos tam przez to
                osiagasz i
                > wkurzasz sie, ze "musisz" oszukiwac- tymczasem to Twoj wolny wybor

                Dopóki jest się młodym, ma (miało) się prawo wierzyć w pewne ideały,
                czyż nie?

                > radze Ci

                dziękuję.
                ale ja jestem z tych upartych co to zawsze wiedzą lepiej.
                • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 24.06.10, 17:13
                  > Nie.
                  > Wytłumaczyć jak dla debila proszę.
                  >

                  przeczytaj jeszcze raz wszystko, co napisalam.
                • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 25.06.10, 13:57
                  Ponieważ dosc dowolnie łaczysz pewne sprawy i wyciagasz wnioski. Logiki
                  w tym wszystkim niet.
                  • papapapa.poker.face Re: nie - oto prawda 25.06.10, 14:05
                    sorry, źle sie podpielo. ale to dalej do Ciebie, Łukaszu
    • mamba8 ja! :) 24.06.10, 13:47
    • deodyma Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 24.06.10, 16:51
      a coz to za okreslenie "prawdziwy slodki mis"???
      tak mowia dorosle kobiety?
    • sadaga Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 24.06.10, 18:11
      Ja nie. Jestem zodiakalną baranicą i muszę mieć partnera z charakterem (czyt. ma
      mieć swoje zdanie i umiejętność jego rzeczowej obrony) - gdyby mi facet wlazł
      pod pantofel i tylko się przymilał to koniec. Zupełnie straciłby na atrakcyjności.
    • pompeja Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 24.06.10, 18:13
      Byłam kiedyś z takim misiem, kochany człowiek. Aż się teraz uśmiechnęłam ze
      wspomnienia jego :)


      Jego przyszła żona będzie miała dobrze :)
    • warszafffka Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 24.06.10, 18:35
      Zależy w jakim sensie słodki miś. Jeśli zwyczajnie kulturalny, miły,
      dotrzymujący słowa to oczywiście, że tak, z innymi się nie umawiam.

      Jeśli chodzi o uwielbianie mnie, dzwonienie naście razy na dzień, przepraszanie
      za swoje winy, których ja nawet nie zauważyłam, wyznawanie miłości tydzień po
      spotkaniu to oznaka desperacji a jej nikt nie lubi. Byłam kiedyś z kimś takim i
      szybko zwiałam. Mam alergię na takich, bo ani nie lubię być zależna od nikogo,
      ani mnie nie kręci, że ktoś się ode mnie uzależnił.
      • j.brenwalter Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 28.06.10, 21:35
        Byłem kilka razy takim żałosnym, zdesperowanym słodkim misiem.To było straszne.
        Działo się tak dlatego, że zakochiwałem się zbyt gwałtownie i mocno. Dziewczyny
        szybko dostawały w ofercie milutkiego misia, który będzie płakał jak zostanie
        odtrącony. Albo jeszcze zacznie z rozpaczy wypruwać sobie trociny :) Minęło mi
        to z wiekiem.
    • stary_prawiczek Ja chyba trochę takim jestem :( 28.06.10, 21:39
      A chciałbym być macho :(
      • stary_prawiczek Re: Ja chyba trochę takim jestem :( 28.06.10, 21:54
        stary_prawiczek napisał:

        > A chciałbym być macho :(
      • autokrata.fetyszysta Re: chciałbym być macho 01.07.10, 12:45
        www.youtube.com/watch?v=bFOEz5LPcGM
    • zeberdee24 Re: czy ktos lubi prawdziwe slodkie misie? 28.06.10, 22:00
      Przypomina mi się mój kumpel - który o dziewczyny zabiegał zawsze szarmancko i z
      poświęceniem:) Ale go oświeciło jak kiedyś na imprezie na którą jakoś udało mu
      się zaprosić dziewczyny zaczął w swoim stylu 'bułkę przez bibułkę' wypytywać co
      zamówić do jedzenia, czy aby się wszystkim spodoba i co będziemy pić i ogólnie
      to mnie już pospolicie mówiąc ch... strzelił, zamówiłem pizzę, kupiłem piwo,
      jakieś wino(chyba carlo rossi:D) i wódkę. Paniom wyraźnie ulżyło i stwierdziły
      że mężczyzna to powinien być 'decyzyjny'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka