Dodaj do ulubionych

aborcja nic abo aż

29.06.10, 12:43
witajcie dziewczyny,

Pisałam już na wątku aborcja ale chcę zamieścić swoje doświadczenia
tutaj, nie wiem czy komuś pomogą czy nie...

Jakiś miesiąc temu dowiedziałam się ,że jestem w ciąży. Mam stałego
partera niesypiam z nikim innym, mieszkamy razem, żyjemy kochamy
się.
tyle tylko że on już ma jedno dziecko z poprzedniego małżeństwa, nie
zostawił go ani żony to ona wróciła do starej miłości ale mimo to
bałam się ,że nie damy rady razem wychować dziecka ani ja sama nie
dam rady wychować dziecka. Uważałam że jestem zbyt egoistyczna, za
młoda, mam dopiero 22 lata mój parter jest ode mnie starszy o 10 lat
tyle że nie w różnicy wieku był problem.
Oboje pracujemy, on prowadzi własne przedsiębiorstwo ja pracuję jako
menager muzyczny. Bałam się,że nie spodoba mu się kobieta która nie
będzie pracować (wiedziałam że stracę pracę przez ciąże), bałam się
że nie będzie już kochał grubej kobiety, nie wiedziałam jak zmieni
się moje ciało moja dusza, może problemem było to że 3 lata temu
moim rodzicom zdarzyła się taka niespodzianka, widziałam jak
strasznie kobieta cierpi podczas porodu, ( byłam na pierwsyzm etapie
zanim nie dojechał mój ojciec) widziałam jaka to charówka przy
dziecku, ile płaczu i nieprzespanych nocy...
Dodatkowo mój ojciec też bardzo dużo pracuje widziałam jak kobieta
zostaje sama dlatego bylo mi ciężko, widziałam wszystko w czarnych
kolorach bez nadziei że może to wyglądać lepiej, brakowało mi
różowych okularów..
Brakowało jeszcze jednego rozmowy z parterem, nie rozmawiałam z nim
o tym procz jednej rozmowy kiedy zapytał czy myślałam nad innym
rozwiązaniem ja mu powiedziałam że innego nie ma, nie winię go i nie
chcę złych komentarzy na jego temat bo szanował moją decyzję, moje
prawo do decydowania o własnym ciele, teraz wiem że kocha mnie tak
bardzo i bał się mnie stracić.
Mimo tego przed zabiegiem nagle jakby zniknął, nie mieliśmy okazji
do rozmowy, potem przez przypadek natknęłam się na jego stary profil
z portali randkowych i stwierdziłam że mnie nigdy nie kochał że
byłam tylko ładną ozdobą w jego życiu, kimś kim można się pochwalić
w towarzystwie.

Nie było tak, pojechałam do holandii na zabieg, przeszłam go,
zakończyłam czyjeś życie..
I o kilka dni za późno porozmawiałam z moim partnerem...
Widzicie on nie bronił się przed rozmową ze mna on myślał że go
zdradziłam, takie przynajmniej dostał plotki, dzięki bogu mogłam mu
je wyjaśnić, udowodnić że to nieprawda ( w dzień kiedy rzekomo byłam
ze swoim kochankiem spędzałam czas z moją mamą i bratem)
Mineło jeszcze kilka dni zanim już nie potrafiłam się ogarnąc i
poprostu zaczęłam płakać, tak bardzo że nei mogłam przestać..
Powiedziałam mu o tym, że żałuję tego wszytskiego, że straciłam
możliwość miłości bezwarunkowej, że zabiłam człowieka niewinnego
człowieka...
Nie rozmawialiśmy o tym co było, nie pouczał mnie, nie powiedział że
to moja wina że mam co chciałam. Poweidział dla mnei najważniejsze
zdanie, że on się nie boi nie bał się że jestem pierwszą kobietą z
którą chciałby mieć dziecko, z którą chce mieć dziecko..

Dojrzewam do decyzji, dojrzewam do bycia w przyszłości mamą, jeszcze
nei teraz bo mój parter chce mniej pracować nie chce być kolejnym
weekendowym tatusiem ale fakt że chce mieć ze mną dziecko sprawia iż
ból mimo że jest silniejszy bo mogliśmy je mieć bo ono już żyło i
oboje byśmy je kochali i mogło jednak się ułożyć po różowemu to
jednak ból się zmniejsza, nie chcę żałować czegoś co już się stało,
staram się naprawić teraźniejszość i przyszłość, chce być lepszym
człowiekiem, aborcja zmieniła mnie na tyle że nie widzę już tylko ja
ja ja widzę ludzi chcę być lepsza bo tylko tyle mogę zrobić.

Właśnie to chciałam wam dziewczyny przekazać jeśli dokonałyście
aborcji, wiem że żałujecie, wiemm że boli, mnie też boli ale to jest
jedyne co możecie zrobić dla tego waszego nienarodzonego aniołka
stać się lepszym człowiekiem, stawiać sobie cele, może nawet urodzić
dziecko, dwoje dzieci a nawet trójkę. Wiem że pewnie wiele osób
stwierdzi że jestem potworem, tak jestem, byłam teraz staram się
wszystko naprawić, ale naprawiam teraźniejszość i przyszłóść bo
przeszłości już nie zmienie a patrząc na jutro mogę komuś pomóc,
mogę obdarzyć kogoś miłością, mogę adoptować dziecko, mogę kochać i
dać miłość innym...


Obserwuj wątek
    • aniulka8503 Re: aborcja nic abo aż 29.06.10, 22:03
      Piękne słowa...
      Niekoniecznie musisz adoptować...po aborcji można urodzić ZDROWE
      dziecko...nie teraz...teraz powinnaś jedynie pogodzić się z tym co
      się stało...nie jesteś złym człowiekiem - to tylko
      niedojrzałość...po prostu nie byłaś gotowa na dziecko...wierzę, że
      za kilka lat będziesz wspaniałą matką :)
      • benzinka Re: aborcja nic abo aż 25.07.10, 17:43
        Sorka, ale ja tego tak nie przezylam.

        przestań wmawiac sobie glupoty i zacznij umawiać sie (i sypiać z
        rowiesniaki, albo idz do szkoly zmaist bawic sie w menadzera muzycznego..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka