Dodaj do ulubionych

Jej oddech na moich plecach

29.06.10, 19:21
Pytanie do tych, które wybaczają.

Piszę, bo to już dwa takie przypadki obok mnie.
Mąż zdradza - żona wybacza. Ona cierpi, ale jest gotowa pracować nad
utrzymaniem małżeństwa. W obu przypadkach dzieci. No i to ALE: była (?)
kochanka męża to bliska sąsiadka. Nie do uniknięcia spotkania na parkingu, w
szkole przy odbieraniu dzieci, w kościele, w sklepie. W jednym z tych
przypadków to była „bliska przyjaciółka”.
Ciężkim staje się samotny wyjazd na weekend, bo przecież mąż, który pozostał w
domu jest tak blisko niej ! Dlaczego on dziś wychodzi później do pracy niż ja
? Czy zabiło mu serce, gdy właśnie minęliśmy ją na ulicy ? Czy on na pewno
jest teraz na samotnym joggingu ? Jednym słowem męczarnia.
Obie moje znajome rozważają zmianę dzielnicy/miejscowości, bo problem okazuje
się niełatwy. Oczywiście byłoby to wielkie przedsięwzięcie, chociażby ze
względu na szkoły dzieci.

No i pytanie: czy jeśli starcza siły na wybaczenie, to powinno też starczyć na
ten „jej cień” ? Wyprowadziłybyście się ?

Rady zostaną w trybie pilnym przekazane obu paniom ! Dzięki.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:40
      nie wybaczać! kopnąć w dupę mężusia, ale do tego trzeba mieć jaja!
      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:44
        Myślę, że też bym tak zrobiła, ale one podjęły inną decyzję. Teraz kibicuję im
        obu. Współczuję im.
        • alpepe Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:48
          pytanie, jak one to rozegrały, bo ja, gdybym przebaczyła, rozegrałabym to tak,
          że i mężuś i absztyfikantka, robiliby wszystko, by się przypadkiem nie spotkać.
          • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:52
            a gdzie miłość?
          • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:52
            Nie specjalnie możliwe, alpepe. Ostatnio komunie, ojcowie i matki odprowadzają
            dzieciaki na sport, na basen. K musiałaby odsunąć swojego męża zupełnie od
            obowiązków związanych z dziećmi. Mąż K uprawia sam sporty: jogging, rower.
            Czasami znika na 2/3 godziny...
            • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:55
              czyli wszystko jasne, mężuś przystojny, wysportowany, być może dobry w rżnięciu,
              szkoda pozbyć się takiego "okaza"
              • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:02
                wypowiadają się, widzę, sami specjaliści od związków, na dodatek mocno
                dzieciaci, buahahahaha.
                • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:05
                  po kilku trudnych ciążach ! :)
                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:09
                  pewnie powinny wypowiadać się tylko rozwódki, żyjące w konkubinatach i samotnie
                  wychowujące dzieci, buahahahaha
                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:12
                    No ja się mieszczę w tej grupie ! Patrzę na to z bliska i już wiem, że gdybym
                    zdecydowała się wybaczyć, wyprowadziłabym się (mając na uwadze tę konkretną
                    sytuację)
                  • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:22
                    ojtam, nie przesadzajmy znowu, ale wasze propozycję z cyklu: kopnij go w dupę,
                    gdy w grę wchodzą dzieci i rozpieprzenie rodziny, są lekko hop do przodu, nie
                    sądzisz, paniejanie?
                    • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:27
                      six_a napisała:

                      > ojtam, nie przesadzajmy znowu, ale wasze propozycję z cyklu: kopnij go w dupę,
                      > gdy w grę wchodzą dzieci i rozpieprzenie rodziny, są lekko hop do przodu, nie
                      > sądzisz, paniejanie?

                      Nie sądzę, już to kiedyś słyszałem (choć nie chodziło o zdradę akurat), nie
                      wezmę rozwodu póki dzieci się nie usamodzielnią. Dzieci się usamodzielniły a
                      kobieta dalej nie miała jaj aby odejść... Dzieci to TYLKO WYMÓWKA!
                      • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:34
                        aleale, tak chyba nie jest w opisywanych przypadkach? nie wiesz, co tam się
                        dzieje w tym związku i co kto stawia na szali, więc nie sądź według siebie.

                        poza tym, jakim cudem do tego wszystkiego jeszcze obarczasz winą i tchórzostwem
                        tę zdradzoną? normalnie miszczostwo świata w mizoginizmie przez płotki.
                      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:34
                        jan_hus_na_stosie napisał:

                        > six_a napisała:
                        >
                        > > ojtam, nie przesadzajmy znowu, ale wasze propozycję z cyklu: kopnij go w
                        > dupę,
                        > > gdy w grę wchodzą dzieci i rozpieprzenie rodziny, są lekko hop do przodu,
                        > nie
                        > > sądzisz, paniejanie?
                        >
                        > Nie sądzę, już to kiedyś słyszałem (choć nie chodziło o zdradę akurat), nie
                        > wezmę rozwodu póki dzieci się nie usamodzielnią. Dzieci się usamodzielniły a
                        > kobieta dalej nie miała jaj aby odejść... Dzieci to TYLKO WYMÓWKA!
                        >
                        >
                        Bycie razem tylko przez wzgląd na małe dzieci to IMO przesada.
                        Takie małżeństwo to pomyłka.
              • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:02
                Dodam jeszcze, że inteligentny, zaradny i jest świetnym ojcem. Bywa, Jan.
                • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:03
                  ejże po czyjej stronie jesteś ;)
                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:07
                    Lacido, to że zdradził moją przyjaciółkę nie znaczy, że nagle zapomnę o tym, że
                    ma też kilka przymiotów. Oczywiście, że jestem w całej rozciągłości za moją
                    przyjaciółką. Myślałam, że to widać. A jak się mogłam przekonać, zdradzają nie
                    tylko menele bez wykształcenia.
                    • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:12
                      oj śmieje się, gdyby mojej kupeli ktoś taki numer wywinął to przy wszystkich
                      zaletach byłby dla mnie w najlepszym wypadku rozbuchanym ogierem jak nie
                      łajdakiem i ostatnią szuja ;/
                      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:14
                        Też złorzeczę na niego. :) Ale to (wyłączając tę zdradę) na prawdę nie patałach !
                        • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:16
                          patałach to jak dla mnie trafne określenie na takiego gościa ;)

                          ciekawości zapytam, czy on się jakoś tłumaczył ze zdrady?
                          • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:25
                            Nie opowiadał żonie wiele szczegółów. Powiedział, że ona go zauroczyła (ale to
                            beznadziejnie brzmi) i że poczuł coś do niej, potem już nie potrafił
                            skontrolować sytuacji. Związek był oparty wyłącznie na seksie.
                            • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:28
                              no głupawe tłumaczenie ;/ i w sumie co tu dalej robić? Nudziło mu się w
                              małżeństwie? Coś mi tu wygląda na słaby kręgosłup moralny ;/ eh no nie mogla bym
                              chyba być z kimś kto nie dość że brnie w romans to jeszcze mówi że nie mógł
                              przerwać a życie przykładnego męża mógł? eh trudna sprawa ;///
                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:07
                  bijatyka napisała:

                  > Dodam jeszcze, że inteligentny, zaradny i jest świetnym ojcem. Bywa, Jan.

                  ale pie...sz, jak można być świetnym ojcem i jednocześnie z własnego egoizmu i
                  sku...syństwa rozpie...ć dziecku rodzinę?


                  Inteligentny? Gdyby był inteligentny to by nie zdradził a już na pewno na
                  zdradzie nie dał się przyłapać. A zaradność... phi, też mi wielka rzecz
                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:10
                    Też tak myślałam, zanim nie przekonałam się na właśniunieńkie oczy !
                  • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:12
                    ta, jasiu, wszystko można, w tym problem. jak dorośniesz, to się na takie cuda
                    napatrzysz. chłe chłe.
                    • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:15
                      i dlatego jak zaufana osoba cię zdradza, wbija nóż w plecy, upokarza i rani do
                      żywego należy to przyjąć ze stoickim spokojem - c'est la vie ;/
                      ----
                      Ludzie rozstają się z jakiegoś powodu. Mówią jaki to powód, dając ci szansę byś
                      odpowiedział. Nie uciekają, ot tak sobie. Nie, to po prostu dziecinada. (MP)
                      • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:27
                        nie no, można też pokrzyczeć, dać w mordę mężowi i kochance, zbić parę szyb,
                        narobić strachu dzieciom, i w rezultacie też się stoi w tym samym miejscu - co
                        kto lubi, nie ma jedynego obowiązującego modelu przeżywania zdrady.
                        akurat tym opisywanym kobietom do stoickiego spokoju sporo brakuje.
                        • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:29
                          six_a napisała:

                          > nie no, można też pokrzyczeć, dać w mordę mężowi i kochance

                          a to swoją drogą :)
                        • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:32
                          chodziło mi raczej o tę mądrość życiową którą Janowi napisałaś, wygląda na to,
                          że ktoś kto doświadczył w życiu łajdactwa łatwiej je akceptuje ;/ można zachować
                          jakieś zasady mimo napatrzenia na różne podłości
                          • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:39
                            bo jan jest idealista:), a zdrada jest przyziemna, dlatego tak ciężko mu pojąć.
                            nieee, myślę, że jak doświadczył, to rozumie, skąd się coś tam bierze, nigdzie
                            nie napisałam, że akceptuje, powinien akceptować albo rezygnować z zasad.
                            to nie zdradzany przecież łamie zasady, tylko zdradzający.
                            • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:43
                              six_a napisała:

                              > bo jan jest idealista:)

                              tak jestem idealistą i taki umrę :)

                              > to nie zdradzany przecież łamie zasady, tylko zdradzający.

                              i zdradzający powinien ponieść karę a nie ma większej kary niż kopniak w dupę od
                              żony i uświadomienie mu, że jest moralnym zerem
                              • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:55
                                a chrześciJAŃSKIE wybaczenie kuźwa gdzie? i wzgląd na maluczkich?

                                pomyśl, jakbyś tak przy każdym potknięciu, słabości itakdalej kopał wszystkich w
                                dupę, to po paru latach nie byłoby już kogo kopać. i co wtedy robić w życiu, hę?
                                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:06
                                  six_a napisała:

                                  > a chrześciJAŃSKIE wybaczenie kuźwa gdzie?

                                  jestem ateistą :]

                                  > pomyśl, jakbyś tak przy każdym potknięciu, słabości itakdalej kopał wszystkich
                                  > w
                                  > dupę


                                  słabość słabości nie równa, zresztą wolałbym być sam niż w kręgu oszustów i zer
                                  moralnych
      • wicehrabia.julian Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:44
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > nie wybaczać! kopnąć w dupę mężusia, ale do tego trzeba mieć jaja!

        i pieniądze, kura domowa po kopnięciu umrze z głodu
        • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:49
          Luljan, żadna z nich nie jest na utrzymaniu męża. Jedna z nich jest menadżerką w
          prężnej firmie, druga ma swoją własną firmę.
          • wicehrabia.julian Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:56
            bijatyka napisała:

            > Luljan, żadna z nich nie jest na utrzymaniu męża. Jedna z nich jest menadżerką
            > w
            > prężnej firmie, druga ma swoją własną firmę.

            co je w takim razie powstrzymuje? nie rozumiem
            • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:58
              > co je w takim razie powstrzymuje? nie rozumiem
              laska nebeska musi
              • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:02
                hmm tylko tej laski nie było pewnie u męża jak ją zdradził i po co jej taki?
                • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:08
                  może obiecał poprawę? skąd ja wiem :) albo ma zadaną wymyślną pokutę.
                  nigdy bym się nie wyprowadziła, niech się wyprowadza kochanka, jak ma ochotę,
                  albo mąż, jeśli go ciągnie.
                  • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:10
                    chodziło mi o to, że trudno mi dopuścić myśl, że kochający mąż zdradził żonę
              • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:08
                Laska nebeska + 15 lat małżeństwa + dzieci. To tak w skrócie.
                • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:10
                  i z tej miłości i szczęśliwego pożycia postanowił stuknąć sąsiadkę?? nie sadzę,
                  coś się musiała zepsuć ;/ z powyższego równania nijak zdrada nie wychodzi ;/
                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:16
                  bijatyka napisała:

                  > Laska nebeska + 15 lat małżeństwa + dzieci. To tak w skrócie.

                  jakim trzeba być debilem aby dla jednego lub kilku orgazmów spowodować, że 15
                  lat małżeństwa poszło się jebać, do zoo z takimi popaprańcami dla których własny
                  penis jest najważniejszy, ważniejszy od żony i szczęścia dzieci
                  • wicehrabia.julian Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:17
                    jan_hus_na_stosie napisał:

                    > do zoo z takimi popaprańcami dla których własn
                    > y
                    > penis jest najważniejszy, ważniejszy od żony i szczęścia dzieci

                    jesteś jak Ratzinger wypowiadający się n/t oralu
                    • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:23
                      wicehrabia.julian napisał:

                      > jesteś jak Ratzinger wypowiadający się n/t oralu

                      gorzej, u Ratzingera to tylko słowa, u mnie na słowach mogłoby się nie skończyć...
                  • bcde Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 02:14
                    Zaczynam rozumieć, dlaczego tyle przesiadujesz na forum kobiecym.
                  • brms Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:08
                    > jakim trzeba być debilem aby dla jednego lub kilku orgazmów spowodować, że 15
                    > lat małżeństwa poszło się jebać, do zoo z takimi popaprańcami dla których własn
                    > y
                    > penis jest najważniejszy, ważniejszy od żony i szczęścia dzieci


                    Absolutnie się pod tym podpisuję.

                    A dlaczego to kochanka się nie wyprowadzi? Pogonić towarzystwo ;)
                    Szkoła dzieci to akurat najmniejszy problem.
                • jan_hus_na_stosie wszyscy zdrajcy powinni tak kończyć 29.06.10, 20:20
                  www.youtube.com/watch?v=XiMaVeeTn7A&feature=related
      • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:45
        a kwestia wyprowadzenia się lub nie jest naprawdę drugorzędna

        jeśli lala boi się, że mężuś znów ją zdradzi z tą samą cizią to znaczy, że mu
        nie ufa, po cholerę żyć z człowiekiem, któremu się nie ufa i który upokorzył jak
        nikt inny? baby są guuuuuupie
        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:49
          >baby są guuuuuupie
          gupi som zdrajcy in da ferst plejs.
        • figgin1 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:18
          Janie, przykro mi to stwierdzi, ale popieram w 100%. Albo się wybacza i
          zapomina, albo kończy związek. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
      • hermina1984 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:19
        > nie wybaczać! kopnąć w dupę mężusia, ale do tego trzeba mieć jaja!

        czasem nawet ja się z Tobą zgadzam :)
    • margie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:43
      wyprowadzka nie zalatwi tematu, bo to nie ejst kwestia goracego oddechu na
      plecach tylko braku zaufania. Przeciez nowej dzielnicy/miescie sa tez
      sasiadki......
      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:47
        Margie, to nie tylko o zaufanie bądź jego brak chodzi (że go nie ma, to normalne
        - trzeba je od nowa wypracować).
        Raczej o to by uciec od złych wspomnień.

        --
        "Lubię Twoje to i lubię też tamto, kiedy tamto wstaje ja się staję nimfomanką..".
        • margie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:54
          ale jakie zle wspomnienia? To tylko wiedza, ze rzeczona sasiadka mikala romans
          z moim mezem. Przeciez nie siedziala pod lozkiem. Wiec te wspomnienia sa jedynie
          zla mysla, a wspomina sie to uczucie bolu i upokorzenia.... jka dla mnie, jelsi
          jestem w stanie zaufac to nie ma problemu, sek w tym, ze ja wybacze,a le nIGDY
          nie zapomne..... I to predzej czy pozniej zabije ten zwiazek, chyba ze moja
          milosc jest tak wielka, z ejestem w stanie to zwalczyc..

          A we wspomnianym przypadku- chyba bym odeszla.... znaczy wygnala mezusia.... Nie
          zasluzylam sobie na zdrade...
        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:20
          >Raczej o to by uciec od złych wspomnień.
          a taki mąż nie będzie pierwszym źródłem złych wspomnień?
          • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:26
            six_a napisała:

            > >Raczej o to by uciec od złych wspomnień.
            > a taki mąż nie będzie pierwszym źródłem złych wspomnień?
            >

            Dla mnie nie jest, już nie.
            • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:46
              kto raz zdradził zrobi to i kolejny, ale to tylko moje zdanie
              • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:51
                jan_hus_na_stosie napisał:

                > kto raz zdradził zrobi to i kolejny, ale to tylko moje zdanie
                >
                >

                I chwała bogu, że tylko Twoje :).
              • martishia7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:09
                Natomiast ten kto nie zdradził zawsze jeszcze może zdradzić ;-)
                • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:13
                  martishia7 napisała:

                  > Natomiast ten kto nie zdradził zawsze jeszcze może zdradzić ;-)

                  Bo nigdy nie mów "nigdy" ;).
              • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:21
                o resocjalizacji nie słyszałeś? ;)))
                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:35
                  lacido napisała:

                  > o resocjalizacji nie słyszałeś? ;)))

                  ależ niech się mężuś zdrajca resocjalizuje, ale przy kolejnej kobiecie a nie tej
                  samej, której dowalił maksymalnie ile się dało
      • warszafffka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:51
        > wyprowadzka nie zalatwi tematu

        z problemami jest tak, że istnieją - albo i nie - tylko w twojej głowie. nie
        myślisz o problemie, nie ma problemu. a odizolowanie się, przeprowadzka zwykle
        daje tyle nowego do myślenia, że na stare nie ma czasu.
        • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:03
          warszafffka napisała:

          > > wyprowadzka nie zalatwi tematu
          >
          > z problemami jest tak, że istnieją - albo i nie - tylko w twojej głowie. nie
          > myślisz o problemie, nie ma problemu. a odizolowanie się, przeprowadzka zwykle
          > daje tyle nowego do myślenia, że na stare nie ma czasu.

          To nie o PROBLEM chodzi, ale o WSPOMNIENIA, które w głowie tkwią, wspomnienia
          tego co widziałaś, słyszałaś, czego doświadczyłaś. Wspomnienia z czasem blakną,
          zblakną znacznie szybciej jak ta druga zniknie z pola widzenia.
          Ja na szczęście wyprowadzać się nie musiałam, ale gdyby to była sąsiadka,
          zrobiłabym to.
          Zastosowałam za to szereg innych zabiegów, które odizolowały nas od tego co się
          stało.
          A! Jeszcze coś. Stare powiedzenie - "Wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono".
          Też kiedyś krzyczałam - Nie wybaczyłabym!
          Życie moje poglądy zweryfikowało.
    • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:44
      Wyprowadziłabym się. Bezwzględnie.
      Żeby zacząć coś od nowa trzeba zamknąć tamten rozdział. Definitywnie.
      By zapomnieć. By zapomniał on.
      Nie wyobrażam sobie innej sytuacji.

      Opieram się na własnych doświadczeniach... Niestety...
      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:48
        Ja też bym tak zrobiła. Ciężko patrzeć na te męki.
    • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:58
      jesli wybaczyły tzn nei maja urazy ani do męża ani do rozochoconych sąsiadek.

      Mysle ze jego zona na te sąsiadki moze patrzec z politowaniem.
      A nie oabwą czy agresją.
      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:04
        Niestety nie jest tak. Jedną z nich znam bardzo dobrze. To nie robot, nie
        Pudzian i nie Gozilla. Siła charakteru = 6. Nie daje sobie z tym rady.
      • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:21
        Ja sądzę, że to raczej sąsiadka patrzy z politowaniem na zonę i trudno się temu
        dziwić.
        • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:27
          Żebyś wiedziała, że tak jest !
          • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:51
            a mąż sąsiadki wie, bo może trzeba mu poleconym napisać? to sami się wyprowadzą;)
            • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:53
              Wszyscy wszystko wiedzą ! :) Jak w telenoweli, ale prawda, six_a, prawda...
              • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:57
                Niedawno mąż zdradził moją kumpelę dobrą, koleżanka zadzwoniła do męża tej
                drugiej, pan mąż (policjant!) tak się wpienił, że obił ryja małżonkowi mojej
                koleżanki. Szczęście, że broni służbowej nie użył ;).
                • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:00
                  No! chociaż tyle ! Mąż mojej przyjaciółki niestety nie oberwał. Niestety high
                  society ma też swoje wady ! :)
              • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:59
                dajcie spokój, a proboszcz? dać na mszę i niech walnie kazanie o zdradzie ze
                wskazaniem opuszczenia diecezji przez uciążliwą kochankę ;)
                • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:06
                  six_a napisała:

                  > dajcie spokój, a proboszcz? dać na mszę i niech walnie kazanie o zdradzie ze
                  > wskazaniem opuszczenia diecezji przez uciążliwą kochankę ;)
                  >

                  Na wozie z kupą gnoju ją wywieźć ;).
                  • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:20
                    jakoś pomijacie zupełnie rolę jaką w tym wszystkim odegrał maż ;/ przecież sama
                    ze sobą zdrady nie dokonała ;/ ale oczywiście to zła kobieta była a mąż się po
                    prosu zagubił ;/
                    • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:29
                      lacido napisała:

                      > jakoś pomijacie zupełnie rolę jaką w tym wszystkim odegrał maż ;/ przecież sama
                      > ze sobą zdrady nie dokonała ;/ ale oczywiście to zła kobieta była a mąż się po
                      > prosu zagubił ;/

                      Yyy... Coś przeoczyłam? Gdzie napisałam, że męża nie winię, że "sie zagubił"?
                      Zawinił, poniósł karę, wybaczyłam, znalazłam w sobie tyle siły.
                      Na tego ku...szona patrzeć nie mam ochoty, trudno mi wykrzesać jakieś pozytywne
                      uczucia dla tej...pani.
                      Z mężem mieszkam, ponieważ zwyczajnie go kocham, chociaż ta miłość jest już inna
                      niż ta przed tamtym zdarzeniem.
                      • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:33
                        no jakoś nie napisałaś męża i babe na kupie gnoju wywieźć, jakaś podwójna
                        moralność się tu wkrada, kobieta=ku.on a maż co? Ja bym koło takiego ku.ona spać
                        nie mogla i tyle, jak mierzyć to jedną miarką ;/
                        • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:47
                          lacido napisała:

                          > no jakoś nie napisałaś męża i babe na kupie gnoju wywieźć, jakaś podwójna
                          > moralność się tu wkrada, kobieta=ku.on a maż co? Ja bym koło takiego ku.ona spa
                          > ć
                          > nie mogla i tyle, jak mierzyć to jedną miarką ;/

                          No, ale gdzie męża wywieźć? Przeca męzowi babka wybaczyła ;). Six_a pisała, że uciążliwą kochankę trza wywieźć. Z prymrużeniem oka pisała, a Ty tak na poważnie się stroszysz ;).
                          A serio, w moim przypadku winiłam oboje, po równo, ale nie wymagaj ode mnie, abym tyle czasu po tym co się stało nazywała mojego męża kur...em, bo dla mnie jest już po prostu po wszystkim, wybaczyłam mu, a tej panience jakoś dziwnie nie, może dlatego, że to po prostu obca osoba na której mi nie zależy ;).
                        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:25
                          lacido, no ale mąż jest piętnastoletni, a sąsiadka to obca kobita w sumie,
                          przecież naturalne że tą samą miarką żona nie będzie ich mierzyć.
                          (co nie znaczy zapomnieć, napiszę na wszelki wypadek, żeby potem nie było na mnie;)
                • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:07
                  :) six_a ! K dowiedziała się o zdradzie męża w niedzielę wieczorem. Tego samego
                  dnia "przyjaciółki" siedziały razem w jednej ławce w kościele (!!!) Oczywiście
                  spowiedź, komunia itp. Uciążliwa kochanka jest proboszczo-odporna !
                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:08
                    Opowiedziałabym Wam jeszcze sporo, ale to już odczułabym jako nie fair wobec K.
                  • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:18
                    a maż leżał krzyżem czy towarzyszył obu paniom?
                    • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:22
                      To może brzmieć śmiesznie. Wiem. Ale nie będę opowiadać szczegółów, bo nie ! :)
                      • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:30
                        nie chodzi mi o szczegóły ciekawa jestem czy wykazał się równym zakłamaniem czy
                        może do Częstochowy się udał na kolanach :) tak najeżdżacie na babę wiec wynika
                        że wiarołomny mąż jest niewinny
                        • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:40
                          Wiesz, jak to jest z poczuciem winy u mężczyzn. Powiedzą o fakcie, najwyżej
                          przeproszą i żyją dalej. Nie, nie leży obecnie krzyżem, chrapanie w nocy
                          słychać, do Częstochowy nie poszedł, śladu popiołu na włosach nie widać. Na
                          pewno i w jego życiu coś się zmieniło, choć nie wywnętrznia się na ten temat.
                          Myślę, że zdaje sobie sprawę z cichego potępienia, którym go obdarzono. Czy go
                          to boli ? Nie wiem.
                          • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:47
                            no i nie ma sprawiedliwości na tym świecie ;/
                            • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:52
                              Gdyby była sprawiedliwość na świecie, to mężulo na następny dzień po
                              "komunikacie" miałby stłuczkę na skrzyżowaniu, bocian by mu nasrał na maskę,
                              bank niechcący ściągnął 50 tys z konta i napadł go nagły brak erekcji
                              utrzymujący się przez minimum 2 miesiące. To tak na początek.
                        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:31
                          dobra, ja już nie będę najeżdżać, sąsiatka jezd wporzo kobita, a mąż jest
                          patałachem.
                          • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:34
                            nadziei nie wolno nigdy porzucać: myślałam, że na tym wątku się nie pośmieję ! A
                            jednak !
                  • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:10
                    ja bym ją zutylizowała do czegoś: złożyła kondolencje mężowi, przetrenowała
                    spojrzenia z cyklu: zabijam wzrokiem szybko i boleśnie i tak dalej. do czasu tej
                    przeprowadzki:)
                    • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:15
                      Jak mi się kiedyś zbierze, to Ci to opiszę. Panna chyba z piekła się wykaraskała
                      na ten padół. W zasadzie powinna skwierczeć, gdy wchodzi do kościoła. Co ona
                      wyprawiała... Jeśli mężuś to patałach, to ona szmata z kibla na stadionie
                      dziesięciolecia (przed remontem).
                      • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:23
                        to pewnie jej cała sprawa zwisa, powiewa i jeszcze jest powodem do dumy?
                        • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:31
                          Dumy i dodatkowo agresji. Ale nie chcę już tu. K (żona) to wporzo laska, chociaż
                          ją tak w trąbę zrobili.
                          • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:39
                            nieładnie, to niech ten mąż tera w ramach skruchy broni żony przed tą złośliwą
                            typiarą.
        • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:07
          Ja sądzę, że to raczej sąsiadka patrzy z politowaniem na zonę i trudno się temu
          dziwić.


          Dlaczego? maz se poużywał i nawet nie musiał płacic chociaż moze jej pare zł pod
          wycieraczką zostawić w rozliczeniu.

          • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:49
            Taaa, bo kobiety przyjemności z seksu nie mają, robią to zaciskając zęby w
            poświeceniu, w imię miłości.:D
            • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:58
              Przyjemnosc z miłoscią nie zawsze idzie w parze
              więc czy on jest czyms zobowiazany wobec niej? nie
              a dzieki temu moze mniej nerwowy troche jest
              lepiej to na niego podziała niz sobotni mecz
              i tyle, wracac do niej nie musi
              • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:00
                No i...?
                • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:04
                  no i co?
                  kobieta godna politowania jest, dała sie wybzykac za free i tyle
                  kto powiedział ze on to z miłosci robił?
                  robił to dla rozrywki
                  • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:06
                    Nic nie łapiesz, ale to pewnie przez skrzywienie światopoglądowe, nie będę się
                    wysilać.
                    • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:09
                      No to wytłumacz mi łądnie co masz na mysli,
                      oraz co uważasz za "słuszność światopoglądowa"?
                  • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:12
                    >dała sie wybzykac za free
                    eee, znaczy powinna działalność założyć i podatki płacić?
                    • s.p.7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:59
                      eee, znaczy powinna działalność założyć i podatki płacić?

                      w holandii moze :)
                      do nas Eoropa pod tym wzgledem ejszcze nei dotarła
                      fakture by mu wystawiła :)
    • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 19:59
      wyprowadzić, na jakaś pustynię najlepiej żeby sąsiadek nie było w promieniu
      500km ;), założyć pas cnoty :) więcej opcji kontrolowania takiego chłopa nie
      przychodzi mi do głowy
      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:06
        Mi raczej nie chodziłoby o kontrolę (jak będzie chciał to tak zakombinuje, że
        dopnie swego ;)), a o swój spokój ducha, dobre samopoczucie psychicznie. Nie
        chciałabym oglądać takiego babska na oczy. No, ale to ja ;). Są tacy co lubią
        się umartwiać ;).
        • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:08
          w sytuacji gdy kobieta na każdym kroku myśli o tym czy aby mąż jej nie zdradza
          jedynym wyjściem jest absolutna kontrola no chyba że jest aż tak wspaniałomyślna
          (bądź głupia) że wraz z przebaczeniem pojawia się zaufanie ;/
          • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:12
            No dobra, piszę za siebie - wyprowadziłabym się nie ze strachu, że on znowu to
            zrobi, ale z troski o własne samopoczucie psychiczne, żeby zapomnieć, nie
            wspominać, zamknąć za sobą niechlubny rozdział, zacząć on nowa, w nowym miejscu.
            • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:17
              jak pisałam wyżej, na pustynie gdzie w promieniu 500km nie ma sąsiadek :)
              • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:22
                lacido napisała:

                > jak pisałam wyżej, na pustynie gdzie w promieniu 500km nie ma sąsiadek :)

                No, zwłaszcza takich co poleciały na mojego chłopa ;).

                Nie rozmawiamy o JAKIŚ sąsiadkach, ale o kobietach, które miały romans z
                rzeczonym mężem ;). Normalne sąsiadki nikomu nie przeszkadzają, nikt nie
                traktuje ich w kategorii ewentualnego zagrożenia, chyba, że paranoiczka ;).
                • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:24
                  mm jasne bo to przecież wredna sąsiadka zagięła parol na niewinnego męża :)
                  zbałamuciła go wydra jedna ;) chodzi mi raczej o podejrzenia czy znowu nie
                  powtórzy się historia
                  • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:31
                    lacido napisała:

                    > mm jasne bo to przecież wredna sąsiadka zagięła parol na niewinnego męża :)
                    > zbałamuciła go wydra jedna ;) chodzi mi raczej o podejrzenia czy znowu nie
                    > powtórzy się historia
                    >

                    Napisałam co ja zrobiłabym/zrobiłam, co mi pomogłoby/pomogło.
                    Dla nas to już odległa przeszłość, wyszliśmy na prostą, udało się. Ot tyle :)
                    • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:35
                      Rozumiem że sukces zawdzięczasz nie mężowi tylko szczęśliwemu zbiegowi
                      okoliczności że mieszkają koło Ciebie normalne sąsiadki ;/
                      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:39
                        lacido napisała:

                        > Rozumiem że sukces zawdzięczasz nie mężowi tylko szczęśliwemu zbiegowi
                        > okoliczności że mieszkają koło Ciebie normalne sąsiadki ;/

                        Nie wiem o czym piszesz...
                        Sukces zawdzięczamy tylko sobie, naszej pracy nad związkiem po tym co się stało,
                        pracy z psychologiem w poradni małżeńskiej, pracy mojego męża nad tym bym mu
                        znowu zaufała, mojej pracy nad sobą by zapomnieć.
      • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:50
        > wyprowadzić, na jakaś pustynię najlepiej żeby sąsiadek nie było w promieniu
        > 500km ;), założyć pas cnoty :) więcej opcji kontrolowania takiego chłopa nie
        > przychodzi mi do głowy

        E tam! Najlepiej od razu uciąć i kupić sobie wibrator.;)
        • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:54
          teraz to mówisz jak ja tyle innych możliwości wymyśliłam ;)

          a widziałaś wibrator, który potrafi kity wciskać? ;)
          • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:59
            No fakt, to mogłoby być nudne, a wybaczanie np. niepodnoszenia deski klozetowej,
            nie jest tak misyjne i cierpiętnicze, jak wybaczanie zdrady.:)
            • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:06
              niestety niektórych funkcji faceta nie da się zastąpić ;)
              • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:09
                Racja, taki wibrator minetki nie zrobi.;)
                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:15
                  sid.leniwiec napisała:

                  > Racja, taki wibrator minetki nie zrobi.;)

                  ej, lacido nie takie funkcje miała na myśli, chyba :)
                  • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:41
                    oj jak Ty mnie nie znasz ;)
                    • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:45
                      prawda? ;)
    • karmmi Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:12
      To wszystko zależy. Skąd dowiedziały się o zdradzie - od skruszonego męża, czy "życzliwych"? Jak jest miłość, szacunek, rodzina, lata razem na dobre i złe, to taka - choć obrzydliwa - sytuacja, może być tylko i aż kolejną próbą dla związku. Gorzej jeśli to recydywa, i taka sąsiadka pojawia się raz na kwartał.. wtedy sorry. Tyle ile par, tyle rozwiązań, dla jednych zbawienna może okazać się rozłąka inni potrafią posklejać związek i żyć razem dalej.
      Dla mnie znaczenie miałoby również to, czy był to regularny romans, czy jednorazowy skok w bok. Nie wiem zresztą, chyba bym jednak schowała bon ton w kieszeń i ostro delikwentowi obiła twarz - tak na dobry początek;)
      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:15
        karmmi napisała:

        > To wszystko zależy. Skąd dowiedziały się o zdradzie - od skruszonego męża, czy
        > "życzliwych"? Jak jest miłość, szacunek, rodzina, lata razem na dobre i złe, to
        > taka - choć obrzydliwa - sytuacja, może być tylko i aż kolejną próbą dla związ
        > ku. Gorzej jeśli to recydywa, i taka sąsiadka pojawia się raz na kwartał.. wted
        > y sorry. Tyle ile par, tyle rozwiązań, dla jednych zbawienna może okazać się ro
        > złąka inni potrafią posklejać związek i żyć razem dalej.
        > Dla mnie znaczenie miałoby również to, czy był to regularny romans, czy jednora
        > zowy skok w bok. Nie wiem zresztą, chyba bym jednak schowała bon ton w kieszeń
        > i ostro delikwentowi obiła twarz - tak na dobry początek;)

        O jak pięknie powiedziane :)))
      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:22
        Napiszę o jednej z nich. Mąż sam jej to powiedział. On coś przeczuwała i, że się
        tak wyrażę "wymusiła" na nim to wyznanie.
        Teraz jest to dla nich próba. Dla niej jednak o wiele trudniejsza. To była
        pierwsza jego zdrada. Spał z kochanką kilka razy. Podobno trwało to kilka
        tygodni (ja myślę, że dłużej). Tak, w każdym razie, powiedział żonie. Kochanka
        sama jest mężatką i matką. Do tej pory nie wiadomo, czy to nie było większe
        uczucie między nimi i wrócili na łono swych rodzin z racji tego, że "nowa
        miłość" była z góry skazana na porażkę.
        • karmmi Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:33
          No to kiepsko. Oboje narażali swoje stabilne życie, dla chwil spędzonych razem... Ponadto małżonek przyznał się przyparty do muru. Jedyna pociecha jest taka, że to poczciwy głupiec a nie notoryczny babiarz...
    • sid.leniwiec Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:22
      Ciekawe, że nigdy nie widziałam wątku typu "żona mnie zdradziła, ale jesteśmy
      razem 15 lat i mamy dzieci, więc wybaczyłem", no dziwne bardzo.:)
    • kombinerki_pinocheta Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:26
      Alez Wy "kochacie" tych facetow, nie zazdroszcze.
      • izabellaz1 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:05
        kombinerki_pinocheta napisał:

        > Alez Wy "kochacie" tych facetow, nie zazdroszcze.

        Ja też nie :)
    • martishia7 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:26
      Wyprowadzić się. I nie chodzi o zazdrość, brak zaufania, kontrolowanie, bla bla
      bla, tylko o to, żeby nie musieć codziennie oglądać dowodu rzeczowego jednej z
      (przypuszczam) najgorszych rzeczy jaka się w życiu przytrafiła. Dla higieny
      psychicznej krotko mówiąc.
      • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:33
        a maż to niby dowodem rzeczowym nie jest? ;)))
    • skarpetka_szara Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:32

      Nie moglabym tak zyc. Tez nie moglabym patrzec na faceta ktory mnie
      postawil w takiej sytuacji. Czyli: czy facet naprawde taki swietny
      czy moze nie ma duszy aby nie przedziwidzec jak bardzo zaboli to
      jego zone przy potencjialnym wydaniu sie zdrady.
    • izabellaz1 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 20:57
      Chrzanić ich.
      Ważne, że syfa do domu nie przynieśli i alimentów na pozamałżeńskie dzieci nie
      muszą płacić, to olać ciepłym moczem i żyć własnym życiem.

      Jeśli chciałyby się rozstać, żeby związać się z kimś innym, to powinna to
      zrobić. Stan psychiczny rodzica dzieci też odczuwają. Jeśli moja mama miałaby
      chodzić taka "zatruta" wspomnieniami i otoczeniem, to wolałabym mieć na stałe
      jednego rodzica i drugiego "dochodzącego".
      • viviene Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:23
        mało wazne, ze pije, bije, zdradza, wazne, ze gacie w domu
        a ze chłopa w nich nie ma bo u sasiadki to juz mniej wazne..
        zdrada jest zdrada i inna nie bedzie.
        Nie rozumiem, niezalezne finansowo, swoje firmy etc...
        tu bardziej chodzi o strach, ze juz nikogo sobie nie znajda.
        boja sie byc samotne,rozwiedzione ale nie boja sie byc zdradzane i okłamywane, wiec wybaczaja. niby..
    • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:30
      Mój po "zdradzie" dostał kopa na pół roku a potem sam starał się odnowić ze mną kontakt. I sam unikał laski przez którą się rozstaliśmy. Czyli moja rada jest taka: wykopać faceta - jak kocha to wróci, jeśli nie - żadna strata. W tych przypadkach to jest raczej niemożliwe i jedyne wyjście to postawienie sprawy jasno: jeszcze jeden taki numer, choćby najmniejsze podejrzenie, to pa pa. Jak mu zależy to będzie się pilnował, jeśli nie - żadna strata.
      • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 21:37
        rzeka.chaosu napisała:

        > Mój po "zdradzie" dostał kopa na pół roku a potem sam starał się odnowić ze mną
        > kontakt. I sam unikał laski przez którą się rozstaliśmy. Czyli moja rada jest
        > taka: wykopać faceta - jak kocha to wróci, jeśli nie - żadna strata. W tych prz
        > ypadkach to jest raczej niemożliwe i jedyne wyjście to postawienie sprawy jasno
        > : jeszcze jeden taki numer, choćby najmniejsze podejrzenie, to pa pa. Jak mu za
        > leży to będzie się pilnował, jeśli nie - żadna strata.

        Ja też wykopałam, to dobra metoda, taki wstrząs na początek ;).
        I On wie, że recydywa to będzie koniec.
      • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:09
        o kurde, to żeś mu pokazała...

        a pewnie i tak cię znów kiedyś zdradzi, tacy mają to we krwi, zwłaszcza gdy
        jedna zdrada im się upiecze

        a kobiety wybaczające zdradę są po prostu głupie i nie mają własnej godności
        • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:20
          Bardzo dziękuję za wróżbę i opinię. Bo oczywiście wiesz jak było. :) :) :)
          • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:33
            rzeka.chaosu napisała:

            > Bardzo dziękuję za wróżbę i opinię. Bo oczywiście wiesz jak było. :) :) :)


            nie ma za co, oczywiście nie wiem jak było, za to wiem jak faceci potrafią
            bajerować i płaszczyć się przed kobietami, że już więcej tego nie zrobią, to
            było ostatni raz, że tak naprawdę zależy im tylko na nich i tego podobne kłamstwa.

            Kobiety (większość) jak pelikany, łykną wszystko :)
            • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:36
              >Kobiety (większość) jak pelikany, łykną wszystko :)

              nonie? życie jest proste, teraz tylko musisz zostać gejem albo księdzem. chocia
              z tymi księciami też różnie bywa.
              • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:42
                six_a napisała:

                > nonie? życie jest proste

                niektórzy mają swoją godność i zasady, w pale się nie mieści, prawda? :)
                • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:49
                  ta, zwłaszcza te męskie ściery co kobietom kit wciskają. godność pierwszej próby
                  normalnie. uaahhahhaaha.

                  no przyznaj, że tacy faceci to świnie, nie wstydź się.
                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:53
                    six_a napisała:

                    > no przyznaj, że tacy faceci to świnie, nie wstydź się.

                    powiem więcej, tacy faceci to podłe świnie :)
            • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:55
              No i? Jak zdradzi to będzie po wszystkim. Ja jasno określam reguły.

              Gdybym zastanawiała się czy to zrobi skoro już raz zrobił, to dostałabym szału, biorą pod uwagę fakt, że w pracy i swoim hobby otacza się ciągle nowymi ludźmi, w tym kobietami.
              Poza tym nie wiesz jak było -
              pisząc o zdradzie nie bez powodu użyłam cudzysłowu.
              • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:57
                takie reguły określam zanim dokona zdrady :)
                • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:03
                  zakładasz zdradę od początku?:)
                • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:04
                  Wtedy nie planowałam jeszcze niczego poważniejszego z nim w roli głównej i nie przyszło mi nawet do głowy żeby mu jakieś reguły narzucać. Wtedy było jeszcze bez deklaracji. Czyli start mieliśmy nieciekawy.
                  • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:17
                    to może w ogóle nie byliście parą ;) bo wiesz, czasem okazuje się, że to co
                    kobieta uważa za związek dla mężczyzny może być niezobowiązująca znajomością i
                    odwrotnie ;/
                    • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:32
                      Nom, można powiedzieć, że się docieraliśmy. ;)
              • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:01
                myślę, że go nie kochasz, bardziej boisz się samotności :) a że nie jest taki
                najgorszy i czasami bywa fajnym czasoumilaczem, więc tkwisz w związku bez
                przyszłości, amen
                • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:07
                  Zajebisty jesteś. I te wnioski rodem ze szklanej kuli - powiem tyle - nie znasz ani mnie ani jego więc nie oceniaj zbyt pochopnie, bo możesz wyjść na idiote.
                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:10
                    rzeka.chaosu napisała:

                    > nie znasz
                    > ani mnie ani jego więc nie oceniaj zbyt pochopnie, bo możesz wyjść na idiote.


                    Po przeczytaniu iluś tam twoich wpisów na tym forum i opisów relacji pomiędzy
                    tobą a twoim menem jestem skłonny stwierdzić, że to raczej ty wychodzisz na
                    idiotkę :)
                    • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:18
                      zara zara, a Ciebie to jakaś laska nie puściła w trąbę? cóś mi się tak kołacze,
                      to też jesteś idiota? wytamy w klubie.
                      • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:33
                        o nie, nie, na pewno do tego samego klubu nie należymy :) Są rzeczy, których nie
                        wybaczam :)

                        a ponadto facet rzeki to jakiś łoś co dało się nie z jednego jej postu
                        wywnioskować, więc albo jest masochistką albo należy do typu dziewczynek, które
                        nie potrafią żyć same i MUSZĄ mieć u boku jakiegoś faceta, nawet jeśli ten facet
                        jest nie z jej bajki :)
                        • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:30
                          Posrało cię Janku. Łosi szukaj sobie w rodzinie.
                      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:34
                        oj, six_a, Jan smali cholewy do rzeki...
                        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:37
                          aha, to ja przepraszam:)
                          jak słowo daję, że nie chciałam zabłądzić w końskie zaloty.
                        • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:41
                          taaa, bo ja wręcz przepadam za zajętymi kobietami :D
                          • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:45
                            Nie, jest OK. Na razie namawiasz ją do rzucenia Romeo. Potem będziesz miał kartę
                            wstępu. No jakoś trzeba sobie radzić :)
                            • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:54
                              bijatyka napisała:

                              > Nie, jest OK. Na razie namawiasz ją do rzucenia Romeo.

                              nie zdziwiłbym się, gdyby jej Romeo czytał to forum, ale to tylko nieoficjalne
                              informacje ;]

                              to typ zazdrosnego buca, więc pewnie kontroluje swoją rzeczkę aby mu nie zwiała :)

                              a żadną kartą wstępu nie jestem zainteresowany :)
                              • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:58
                                to typ zazdrosnego buca, więc pewnie kontroluje swoją rzeczkę aby mu nie
                                zwiała


                                Jan, ja tu wyczuwam zazdrość...:) Miłej nocki ! Ciał !
                                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 00:01
                                  ciał :)
                              • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:34
                                nie zdziwiłbym się, gdyby jej Romeo czytał to forum,

                                ;/ Tak, dlatego zostaje w pracy po godzinach, bo musi jeszcze forum przeczytać.

                                to typ zazdrosnego buca, więc pewnie kontroluje swoją rzeczkę aby mu nie
                                zwiała


                                Buców też szukaj w rodzinie.
                                • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:38
                                  no cóż, prawda w oczy kole :)
                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:41
                                    Chłopie ty sobie jakieś chore scenariusze wymyślasz. Naprawdę nie masz o nas
                                    pojęcia, więc nie wydziwiaj.
                                    • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 13:22
                                      pojęcia to ty nie masz o swoim facecie, ale nie będę ci tego udowadniał, sama
                                      się kiedyś przekonasz, naiwna dziewczynko :)
                                      • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 13:29
                                        w zasadzie mógłbym ci podać nick pod którym pisze twój facet na tym forum to byś
                                        sobie trochę poczytała z jakim bucem się zadajesz, ale żyj sobie dalej w swoim
                                        iluzorycznym wyidealizowanym światku :)
                                        • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 14:07
                                          w zasadzie mógłbym ci podać nick pod którym pisze twój facet na tym forum to
                                          byś sobie trochę poczytała z jakim bucem się zadajesz


                                          Mówił ci już ktoś że jesteś psychicznie chory? :D:D:D Powaliłeś mnie Janku na
                                          kolana tym tekstem już nawet mi irytacja przeszła ;P;D:D:D
                                          No podaj ten nick, ciekawa jestem :D:D:D:D: hahahaha
                                          Przy okazji napisz też pod jakim nickiem pisuje mój kot, coś mi się wydaje, że
                                          za dobrze zna moje myśli.
                                          • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 14:48
                                            sama się go spytaj najlepiej czy wie iż piszesz na tym forum, czy wie pod jakim
                                            nickiem pisujesz i czy czyta twoje posty, jeśli zaprzeczy to nie było żadnej
                                            sprawy, a ja mam jedynie bujną wyobraźnie :)



                                            ciał wesołku
                                            • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 14:52
                                              Nie dość, że wie, że tu piszę to jeszcze wie pod jakim nickiem, a nawet czasami
                                              czytam mu śmieszne posty (np. watki z dowcipami). A co ciekawe uważa to pisanie
                                              za stratę czasu i komentuje na zasadzie "znoooowuuu..."

                                              No podaj ten nick. Ciekawa jestem. Bardzo o to proszę!
                                              • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:01
                                                rzeka.chaosu napisała:

                                                > No podaj ten nick. Ciekawa jestem. Bardzo o to proszę!

                                                sama się go spytaj pod jakim nickiem pisze, ja ci nie powiem

                                                zresztą rób co chcesz i kontynuuj szczęśliwe życie z facetem o którym ci się
                                                wydaje, że wszystko wiesz :]
                                                • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:09
                                                  Dobrze, ale jak spytam i mi nie powie/zrobi wielkie oczy to ty mi powiesz. Ok?

                                                  bardzo jestem ciekawa twojego typu ;P Hehehehe
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:18
                                                    oczywiście nie przyszło ci do głowy, że zanim go spytasz on przeczyta ten twój
                                                    post? :)

                                                    zresztą, 100% pewności nie mam, że to on pisze a tylko przypuszczenie

                                                    PS.
                                                    czy imię twojego faceta zaczyna się na literę "J"?
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:23
                                                    czy imię twojego faceta zaczyna się na literę "J"?

                                                    Nie. Teoria obalona? ;)
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:30
                                                    rzeka.chaosu napisała:

                                                    > Nie. Teoria obalona? ;)

                                                    nie obalona, raczej wyszła nieznajomość moich skrótów w emailach takich jak
                                                    "Pozdrawiam J."
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:43
                                                    Ma na A. jeśli to ci pomoże, bo naprawdę nie wiem o co ci teraz z tą literką
                                                    chodzi. Imion na a jest wiele ;P

                                                    No to teraz pomyślmy kto tu na A. jest :P Hahahha :D:D:D:D
                                                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:36
                                                    Za chwilę będzie wątek "Janka oddech na moich plecach" :D :D :D
                                                  • martishia7 Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:39
                                                    Daj spokój, się obserwuje lepiej niż niejeden thriller. Zara po pop-corn idę
                                                    normalnie.
                                                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:40
                                                    Ja też, przyznam :D
                                                  • martishia7 Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:51
                                                    Co się wstydzisz? Fabuła sztampowa, ale przynajmniej postacie fascynujące. Oto
                                                    Juan Husando-Stosando rzuca pomówienia w stronę tajemniczego J. vel A. -
                                                    ukochanego i pana serca Rzekalindy. Czy Rozalinda uwierzy w jego zarzuty, rzuci
                                                    J. vel A. i razem z Husandem odjadą w stronę zachodzącego słońca. Czy może
                                                    Husando okaże się kłamliwym czarnym charakterem na miarę Hannibala Lestera?
                                                    Dowiesz się w następnym odcinku.
                                                  • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:54
                                                    dobre, dobre, koleżanka pisarka z wątku obok mogłaby się troszku pouczyć
                                                  • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 01.07.10, 09:02
                                                    :) piękne!
                                                  • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:41
                                                    Nie wiem jan co Tobą powoduje, zachowujesz się jak świnia w stosunku do rzeki.
                                                    Czasami warto przystopować...
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:45
                                                    > Nie wiem jan co Tobą powoduje, zachowujesz się jak świnia w stosunku do rzeki.
                                                    > Czasami warto przystopować...



                                                    Kolejna jego ofiara - innym już tak pojechał, że mają go dosyć. Dosyć
                                                    specyficzna metoda muszę przyznać.
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:49
                                                    rzeka.chaosu napisała:

                                                    >
                                                    > Kolejna jego ofiara - innym już tak pojechał, że mają go dosyć.


                                                    ofiarą to jesteś ty, ale na pewno nie moją :)
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:51

                                                    ofiarą to jesteś ty, ale na pewno nie moją :)



                                                    Ok, nie ci będzie jestem z draniem czy kimkolwiek on tam dla ciebie jest. Jestem
                                                    masochistką, głupią babą, idiotką, ale tobie nic do tego!
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:56
                                                    rzeka.chaosu napisała:

                                                    > Jestem masochistką, głupią babą, idiotką, ale tobie nic do tego!

                                                    masz rację w obu częściach tego zdania :)
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 16:00
                                                    No to po co wypisujesz te bzdury skoro nic ci do tego?
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 16:02
                                                    rzeka.chaosu napisała:

                                                    > No to po co wypisujesz te bzdury skoro nic ci do tego?

                                                    już nie będę, koniec tematu

                                                    do nieusłyszenia, opuszczam to forum :)
                                                  • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:47
                                                    salma75 napisała:

                                                    > Nie wiem jan co Tobą powoduje, zachowujesz się jak świnia w stosunku do rzeki.
                                                    > Czasami warto przystopować...


                                                    mało to świń po świecie chodzi, jak będzie jedna więcej chodziła to nikt nie
                                                    zauważy :)
                                                  • rzeka.chaosu Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:43
                                                    Weeź :P
        • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:22
          Pozwolisz, że uśmiechnę się z politowaniem :).
          Co Ty możesz wiedzieć na ten temat?
          W teorii to każdy jest świetny :).

          Ode mnie tyle w tym jakże zajmującym mnie temacie ;).
          Napisałam jak u mnie to wyglądało, bo autorka wątku wyraźnie zaznaczyła - "Pytanie do tych, które wybaczają" :). Nie mam zamiaru z nikim się licytować czy lepiej dać szansę czy kopa zasunąć delikwentowi.
          Nie żałuję, że wybaczyłam, mam nadzieję, że nigdy żałowała nie będę ;). Wyprowadzać się na szczęście nigdzie nie musiałam ;).
        • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:23
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > o kurde, to żeś mu pokazała...

          w pięty mu poszło ;)
          • salma75 Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:30
            lacido napisała:

            > jan_hus_na_stosie napisał:
            >
            > > o kurde, to żeś mu pokazała...
            >
            > w pięty mu poszło ;)

            Jeszcze słówko ode mnie... Lacido, nie nabijaj się jeśli możesz. Nie wiesz jakie
            konsekwencje poniósł mój chłop (nie licząc tego co na początek mu zaserwowałam,
            o czym napsiałam - wylotkę z domu), więc nie oceniaj pochopnie.
            Mecz się skończył. Viva España!!
            Lęcę do wyrka, o zgrozo, z mężem! ;)
            • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:37
              salma75 napisała:

              > Lęcę do wyrka, o zgrozo, z mężem! ;)

              to leć, ja i tak nie wierzę, że cię nie zdradzi po raz drugi :)
            • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:56
              no jakoś nie mogłam się oprzeć ;) i nie oceniam, nigdzie nie napisałam że
              zrobiłaś głupio, źle itp po prostu widzę brak logiki w wyjaśnianiu motywów
              takiego postępowania wobec zdradzającego ;/
          • jan_hus_na_stosie Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:35
            lacido napisała:

            > w pięty mu poszło ;)

            no ba ;)
    • pompeja Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:26
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi.
      Moje zdanie jest takie (z autopsji) - muszą same w sobie to zwalczyć, przestać w
      łajnie grzebać, bo śmierdzieć będzie dalej. Jeśli mężowie mają obecnie głowy na
      karku to bankowo nie pójdą w tany z byłymi kochankami, to jedynie wizja
      zdradzonych żon. Jednak ja wyprowadziłabym się, gdybym miała taką możliwość.
      Zmieniła całą rodziną miejsce zamieszkania, zmieniła szkoły. Dla osób słabych
      psychicznie taka zmiana może wiele znaczyć.

      Jestem zdania, iż wybaczając nie możemy wiecznie wypominać wyrządzonych nam
      krzywd. Jeśli naprawdę, w sercu i umyśle przebaczamy i obdarzamy męża zaufaniem
      nie mamy wręcz prawa wspominać o tym, by dowalić w złych chwilach ukochanej osobie.

      To ciężki proces. Przejście przez zdradę i odbudowa. Jednak z czasem złość i
      smutek mija. Jednak takie przeżycie zostaje w człowieku, tego się nie zapomina.

      Nie winię tej kobiety. Żałowałam, że jej mąż nic się o tym nie dowiedział, bo
      edukacyjny wperdol mojemu by się przydał. A mąż kochanicy to duży chłop, toteż
      za odszkodowanie z połamanych szkit MPiW kupiłabym sobie kilka fajnych wdzianek.
      • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:36
        pompeja napisała:

        > Jeśli mężowie mają obecnie głowy na karku to bankowo nie pójdą w tany z
        byłymi kochankami,

        jeśli mieliby głowy na karkach to nie szliśmy z nimi w tany w ogóle
        • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:50
          pogubiłam się;)
          • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:53
            twierdzenie ze jeśli mężczyzna ma głowę na karku to nie pójdzie w tany z
            kochanką jest z założenia błędne, skoro miał romans czyli już wykazał że głowy
            na karku nie ma więc... :)
          • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 22:56
            Spoko, six_a, ja wczoraj poradziłam pannie: zapoznaj się z matkami Twoich dzieci.
            • six_a Re: Jej oddech na moich plecach 29.06.10, 23:05
              jakby surogatki wynajęła, to byś trafiła:)
        • pompeja Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 10:35
          Czy potrafisz czytać ze zrozumieniem? Napisałam OBECNIE.
          • lacido Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 15:40
            co obecnie? nigdy nie mieli to skąd im się weźmie? masz się za cudotwórcę?
            • pompeja Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 17:03
              Ciężko ci jest pojąć coś, przez co nie przeszłaś. Możesz się z nas nabijać, ale
              ciekawe, czy sama byś miała jaja w takiej sytuacji. Odeszła od człowieka,
              którego kochasz, który jest ojcem twojego dziecka, do którego mówiłaś "na dobre
              i na złe". Nie osądzam nikogo w tym momencie i ty też tego nie rób. Zastanów
              się, czy twoje docinki cokolwiek wnoszą do dyskusji na temat zdrad, czy mają
              jedynie służyć doyebaniu komuś i daniu tobie satysfakcji niby mądrzejszej życiowo.

              Nie jesteś w stanie pojąć, że czasem musi się coś skopać, by to naprawić? Jeśli
              mężowie nie mieli rozumu to może po tym ten rozum nabyli i zaczną używać.

              btw. może cię twój zdradza, tylko skutecznie się kryje, nie bądź pewna pozornie
              pewnego ;) wiele zdrad nie wychodzi na jaw, zaczynają się i kończą w ciszy.
    • facettt tak powaznie 29.06.10, 23:43
      jezdze 20 - 30 tys km. rocznie
      - a i tak mam juz dosc.
      podobniez jezdzisz 2 x wiecej.

      skad masz sile i czas na pisanie tu ?
      a sex, a panowie?
      • bijatyka Re: tak powaznie 29.06.10, 23:49
        facettt napisał:

        > jezdze 20 - 30 tys km. rocznie
        > - a i tak mam juz dosc.
        > podobniez jezdzisz 2 x wiecej.

        Wyrabiam długimi trasami, takimi po 1000 km. A 20 tys km rocznie to można
        dookoła komina zrobić.
        >
        > skad masz sile i czas na pisanie tu ?

        No jakoś tak wyszło, ale już spadam za moment.

        > a sex, a panowie?

        Użyję chodliwego sformułowania: że hę ?
    • a_nonima Re: Jej oddech na moich plecach 30.06.10, 13:56
      Zdradzajacy dzielą się na 2 grupy. Na tych, którym się trafiło, ale
      żałują bo rodzina najważniejsza i na tych, którzy zdradzają
      notorycznie, przepraszają, ratują związki i zdradzają dalej.
      I wszystko zależy od tego na jakiego typka miało się szczęście
      trafić.
      W przypadku pierwszym można zmienić miejsce zamieszkania i żyć
      dłuygo i szczęśliwie (wkładając dużo pracy w odnowę zwiazku). W
      przypadku drugim nawet i 6 przeprowadzek nic nie pomoże.
    • kalam07 Re: Jej oddech na moich plecach 01.07.10, 08:57
      z tego wszystkiego wynika, że to twoj oddech i ty jestes ta
      sasiadeczka - przyjacioleczka
      • bijatyka Re: Jej oddech na moich plecach 01.07.10, 09:19
        ZONK! musisz iść na lepszy kurs jasnowidztwa !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka