Dodaj do ulubionych

Samotne matki nadopiekuńcze?

20.07.10, 14:45
Uważacie, że samotne matki są przeważnie nadopiekuńcze, co negatywnie odbija
się na ich dzieciach?
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais uważacie, że nie macie grupy reprezentatywnej 20.07.10, 15:05
      przebadanej

      a co?
      • 83kimi Re: uważacie, że nie macie grupy reprezentatywnej 20.07.10, 15:11
        Nie mamy żadnej grupy. I do tego jestem tylko ja, a co?
        • maitresse.d.un.francais Re: uważacie, że nie macie grupy reprezentatywnej 20.07.10, 15:19
          Nie mamy żadnej grupy.

          Odpisywałam w imieniu własnym.


          I do tego jestem tylko ja, a co?

          Jako matka nadopiekuńcza czy jako dziecko nadopiekowane?
          • 83kimi Re: uważacie, że nie macie grupy reprezentatywnej 20.07.10, 15:25
            Ani ta, ani ta. Takie luźne przemyślenia po tym jak zobaczyłam jak się zachowuje
            samotna matka mojej dorosłej koleżanki.
    • twoj_aniol_stroz Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:11
      To stereotyp, który z rzeczywistością niekoniecznie ma wiele wspólnego. Kobieta
      jest nadopiekuńcza, bo ma niskie poczucie własnej wartości i jest to niezależne
      od tego czy jest z mężczyzną w związku, czy też nie. Natomiast dla mnie bardzo
      niebezpieczne są takie stereotypy, bo mając coś takiego wbite w łepetynę na amen
      kobieta może zakręcić się jak domek ślimaka. Często kobiety tkwią w chorych
      związkach tylko dlatego, że mają wbity właśnie jakiś taki stereotyp i za nic nie
      chcą pomysleć nawet o jakimś rozwiązaniu, bo to co tkwi głeboko jest bardzo silne.
    • mvszka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:11
      ale o co ci konkretnie biega- nie biegaj bo się spocisz? - o to?
      • 83kimi Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:16
        Tak, mniej więcej o to. Ciągła kontrola dziecka, przesadny strach, że coś mu się
        stanie. Gdy dziecko urośnie, ciągłe wydzwanianie itp. Panuje stereotyp, że
        samotne matki całą swoją uwagę skupiają na dziecku. Ale może jednak tak nie jest?
        • mvszka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:22
          jednak nie, bo jestem single mama i takich akcji nie robię, mogę Ci nawet synka
          wypożyczyć na trochę, bo chciałabym odpocząć, zgodzisz się?? :)
          • 83kimi Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:23
            Może jednak podziękuję, cały rok pracowałam jako opiekunka i czas na wakacje ;-)
            • mvszka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:31
              hhhehe ;) wiemy o co chodzi, a mój nieźle daje popalić
    • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:21
      Myślę, że to nie samotne macierzyństwo robi z kobiety świrki, tylko ta
      świrowatość wrodzona sprawia, że kobieta nie jest zdolna do znalezienia sobie
      stałego partnera. A na rynku matrymonialnym nie ma wielu kandydatów, którzy
      byliby chętni związać się z kobietą, która ma jakieś problemy natury
      psychologicznej.
      • wacikowa Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:30
        Że kurna co???? A stały partner,małżeństwo to jakiś wyznacznik normalności?
        A do głowy Ci nie przyszło,że np babka miała partnera/męża, zaszła w ciążę i
        stała się tragedia chłopa szlag trafił?
        • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:49
          To, że stukniętej osobie trudniej znaleźć stałego partnera jeszcze nie oznacza,
          że każda samotna osoba jest stuknięta. Na tej samej zasadzie każdy pies jest
          ssakiem ale nie każdy ssak jest psem.
          • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:51
            I oczywiście posiadanie stałego partnera tez nie jest równoznaczne, że mamy z
            całkiem normalnym osobnikiem do czynienia.
    • bijatyka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:37
      Nie zauważyłam takiej zasady. Mogę sobie natomiast wyobrazić, że samotna matka,
      utrzymująca dom, pracująca, sprzątająco-piorąco-gotująca może po prostu nie mieć
      siły na tę nadopiekuńczość.
      • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:53
        Chodzi o to, że nadopiekuńczość z opiekuńczością ma tyle wspólnego co krzesło z
        krzesłem elektrycznym. To tylko nazwa jest myląca. To się powinno nazywać
        faszyzm domowy, żeby oddać w pełni sens tego zjawiska. I żadna praca ani
        obowiązki domowe nie są w stanie sprawić, że taka osoba odstąpi od swojego
        postępowania.
        • bijatyka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:59
          Nie zgodzę się całkiem z Tobą. Dla mnie nadopiekuńczość to np: osobny kubeczek
          na herbatkę, osobny na soczek, spodenki na ranek, popołudnie, wieczór. Pieczywo
          czarne na rano, białe na wieczór. 14 różnych syropów w razie czego. Plasterek
          osobny na kolanko i osobny na łokieć. Owszem, w efekcie to pewien faszyzm. Ale
          wierz mi, trzeba mieć na to czas. Ja nie mam. Acha, i piszę na przykładzie
          "żywego przykładu". Znam taką osobę. Nie jest samotna.
          • 83kimi Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 16:05
            Nadopiekuńczość to może być też ciągle sprawdzenie, co dzieje się z dzieckiem,
            ciągłe dzwonienie, wypytywanie o wszystkie czynności. Moja znajoma nie może po
            pracy pójść spontanicznie ze znajomymi na pizzę, bo umęczona matka czeka w domu
            z ziemniakami.
            • bijatyka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 16:07
              A to już jakieś znamiona chorobowe osoby sprawującej "opiekę".
            • mvszka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 16:11
              to jest toksyczność bardziej, jej mama nie ma własnego życia- czuje się samotna-
              sama potrzebuje zaopiekowania, tylko nie powinna tego wymagać od dziecka, nie w
              takim stopniu
          • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 16:41
            Nadopiekuńczość to full controlling. Każdej dziedziny życia. Począwszy od tego
            co, kiedy i w jakiej ilości zjada, w co się ubiera i w czym pierze ubrania, jak
            często się myje i jakich kosmetyków używa, kiedy wychodzi z domu, z kim się
            spotyka, z kim przez telefon rozmawia i na co wydaje pieniądze. Podopieczny
            nadopiekuńczej osoby jest marionetką w jej rękach, spętanym sznurkami
            przytwierdzonymi do każdej części ciała. A ta cała ucudaczniona otoczka tego
            wszystkiego, czyli razowy chleb na kolecję i samodzielnie wypiekane bułeczki na
            śniadanie, ręczne pranie i codzienna zmiana pościeli służą tylko temu, żeby
            pokazać, że tylko ona jest w stanie temu sprostać. Bo jakby delikwent sam sobie
            gotował, to zapewne jadałby paskudztwa z hipermarketu i umarł. A tak żyje i jest
            zdrowy dzięki wyrzeczeniom i ciężkiej pracy mamusi, której oczywiście należy się
            dożywotnie wdzięczność.

            Taka matka dzięki temu, że wszystko robi sama i najlepiej ma dostęp do każdej
            dziedziny życia domowników. Pod pretekstem sprzątania pokoi skontroluje każdą
            dziurę, przegrzebie każdą szufladę, wyczyta każdy pamiętnik. Pod pretekstem
            prania skontroluje wszystkie kieszenie i wywącha wszystkie smrody. Od razu wie
            kto co palił, w jakim pomieszczeniu przebywał i czym się spryskał a nawet to, że
            się spocił podejrzanie bardziej niż zazwyczaj. Mając kluczyk do lodówki ma
            możliwość wymuszenia na nich spowiadania się z każdego kroku, kiedy wracają,
            gdzie wychodzą, jak długo ich nie będzie i czy przypadkiem czegoś nie jedzą
            gdzie indziej. A trzymając kasę kontroluje wydatki, bo oczywiście jest bardzo
            opiekuńcza i niczego nie odmawia, ale niestety trzeba jej powiedzieć na co chce
            się kasę wydać i do czego to coś jest potrzebne. Żadnego kieszonkowego do
            własnej dyspozycji. Nawet mężowie takich kobiet muszą im całą pensję oddawać, bo
            tylko ona wie najlepiej jak ją spożytkować. Itd.
            • bijatyka Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 17:59
              :) Wybrałaś wariant ekstremalny. Pasuje mi raczej do mamy-emerytki, która
              potrafi tego wszystkiego dopilnować. W wypadku samotnej matki dorastających
              dzieci to wariant - potwór czyli "nie je nie pije, a chodzi i żyje". Acha ! I
              nie śpi.
              • berta-live Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 20:47
                Oczywiście, że jest to wariant ekstremalny. Ale z której strony na to nie
                patrzeć, to sam fakt, że czyjś mózg w ogóle generuje tego typu potrzeby, nawet w
                niewielkim nasileniu, świadczy o poważnej chorobie tego organu. A chorzy
                psychicznie potrafią wykazywać ekstremalną energię i spryt jeżeli chodzi o
                uskutecznianie swoich hopli. Więc nie zdziwiłabym się jakby taka matka była w
                stanie jednocześnie pracować i zatruwać życie domownikom.
    • menk.a Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 15:37
      Matki (bez dzielenia na te samodzielne jak i te żyjące w związkach) bywają
      nadopiekuńcze. Tak samo jak są kobiety w ciąży jedzące za dwoje zamiast dla
      dwojga. Ale co w związku z tym? Masz jakąś teorię na to?;)
    • princess_yo_yo Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 20.07.10, 16:28
      nadopiekunczosc a raczej jak ktos to wyzej nazwal faszyzm nie ma
      zwiazku z byciem w zwiazku lub nie, tak jak i wiekszosc innych
      mentalnych zaburzen.
      • zjawa1 Do zalozycielki tego watku:) 20.07.10, 21:29
        Ja uawzam, ze samotne matki nie tylko sa nadopiekuncze ale i sa
        zakompleksionymi frustratkami zdolowanymi swoja szeroko pojeta
        samotnoscia. Ogolnie sa chyba jakies uposledzone emocjonalnie. Co
        faktycznie ewidentnie szkodzi, na skale masowa spoleczenstwu.
        • anete Re: Do zjawy1 21.07.10, 10:10

          Ciekawe skąd takie tezy u Ciebie...
          od roku jestem samotnie wychowująca dziecko matką (odeszłam od
          męża), nie zauważyłam jednak żebym była zakompleksioną frustratką,
          nie czuję się zdołowana swoją samotnością, co więcej na razie sie
          nią mocno cieszę, nie jestem upośledzona emocjonalnie...do tego nie
          jestem tzw. nadopiekuńcza matką, moje dziecko uczę na codzień
          samodzielności...
          Zanim ktoś zatem zacznie oceniać samotne matki, do których wbrew
          stereotypom panującym w naszym społeczeństwie, nie zalicza się tylko
          kobiet zostawionych przez "okrytnych, wrednych, zdradzających"
          mężów, ale równiez kobiety, które nie chcąc byc dalej
          nieszczęśliwymi w małżeństwie zdecydowały się na rozstanie, niech
          pomyśli kilka razy i niech nie generalizuje....
          • zjawa1 Re: Do anete:) 21.07.10, 10:28
            Hej:) To byla z mojej strony ironiczna wypowiedz!
            Po prostu bawia mnie takie watki. Nie wiem czy te, ktore je
            zakladaja sa jakies niedowartosciowane swoim zyciem rodzinnym i
            osobistym dlatego wymyslaja takie teorie? Czy moze zazdroszcza tego,
            ze musza siedziec w nieudanych ukladach, bo nie sa na tyle
            samodzielne i zaradne finansowo czy zyciowo, zeby egzystowac
            samodzielnie?
            • anete Re: Do anete:) 21.07.10, 10:32
              ok, rozumiem :), ale ja jakoś nie mam dziś dobrego nastawienia, tj.
              humorystycznego, więc wszystko biore na poważnie, a czytanie ciągle
              o steoretypie samotnej kobiety źle wyglądającej, wyklinającej męża,
              ze ją zostawił, frustratce już mnie dobija...
              • zjawa1 Re: Do anete:) 21.07.10, 10:42
                A wiesz kto gl. wymysla takie stereotypy? Paradoksalnie nie panowie
                ale zawistne panie:) Zwlaszcza te, zaniedbane mezatki, ktorych pelno
                grzebiacych razem z dziecmi w piaskownicach;).... No fajnie sie
                wymysla stereotypy, to fakt...
            • 83kimi Re: Do anete:) 21.07.10, 14:11
              zjawa1 napisała:

              > Po prostu bawia mnie takie watki. Nie wiem czy te, ktore je
              > zakladaja sa jakies niedowartosciowane swoim zyciem rodzinnym i
              > osobistym dlatego wymyslaja takie teorie? Czy moze zazdroszcza tego,
              > ze musza siedziec w nieudanych ukladach, bo nie sa na tyle
              > samodzielne i zaradne finansowo czy zyciowo, zeby egzystowac
              > samodzielnie?

              W tym wypadku autorka męczy się z pracą zaliczeniową m.in. o rodzicielstwie i
              brakiem weny, stąd ten wątek. A poza tym, temat wydaje się dość ciekawy i w moim
              otoczeniu zauważam takie matki.
    • sadaga Re: Samotne matki nadopiekuńcze? 21.07.10, 12:24
      myślę że to raczej kwestia osobowości. mamokwoczyzm nie jest zależny od
      posiadania męża tudzież partnera
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka