maitresse.d.un.francais
24.07.10, 17:45
Włażę ja sobie do księgarni i kieruję się ku książkom przecenionym (tak, nie
mam kasy. Fiskalnej ani pancernej. Biletów ze znakiem wodnym też nie mam w
nadmiernych ilościach).
Tak wśród różnorakich poetów współczesnych, którymi wzgardzili czytelnicy,
znajduję podręcznik savoir-vivre`u.
Przeglądam, a tam uwaga "Na plaży nie zwracamy głośno uwagi na cudze defekty
fizyczne".
Nosz kurdebele, to było tak oczywiste jak fakt, że nie plujemy na
współpasażerów w autobusie, i każdy wynosił tę zasadę z domu a podręczniki
s-v. zajmowały się bardziej wyrafinowanymi aspektami zachowań (typu czym jeść
rybę i w czym podawać jaki alkohol).