kombinerki_pinocheta
28.07.10, 17:58
Obejrzalem po raz kolejny genialny film Kubricka "Oczy szeroko zamkniete" i tam na poczatku Kidman wypowiada te kwestie:
"Obrzucił mnie spojrzeniem. Przez mgnienie oka.
Nic więcej.
Ale ja nie mogłam się nawet...
Ruszyć.
Tamtego popołudnia...
Ani na chwilę...
On nie opuścił...
Moich myśli.
Myślałam, że gdyby mnie pragnął...
Choćby tylko...
Na jedną noc...
Byłabym gotowa wyrzec się wszystkiego."
Czy kiedykolwiek doznalyscie takiego uczucia wobec calkiwicie obcego mezczyzny?
Nie chodzi tutaj o Waszych facetow, kochankow czy kolesi, ktorzy Was podrywali, tylko o tak mocne, pozytywne wrazenie wywolane przez nieznajomego samym usmiechem, spojrzeniem, pewnoscia siebie, gestami?
Oczywiscie mozna dopuscic sytuacje, w ktorej pierwszy raz widzicie swoich przyszlych, ale wykluczamy je, poniewaz wtedy wiekszosc z Was pisalaby, ze to byl moj maz/chlopak.