d.moll.ka
23.08.10, 21:25
:/
To dobrze, że facet mnie pragnie. tak? :)
Nie jestem w żadnym wypadku aseksulana. Kręcą mnie mężczyźni.
Ale...
wchodzę w znajomosć powoli, nie ulegam łatwo zmysłom, choć one
oczywiście daja o sobie znać... Komunikuję facetowi po kilku
spotkaniach, jak widzę, że go kręcę, że nie chcę pewnych rzeczy
przyspieszać. Lubię grzeczne pocałunki w usta;), lubie się
przytulać, trzymać za ręce, dotykać twarzy, policzka, ramion.
Tylko...
Kiedy czuję, że mężczyzna na początku znajomości, po kilku dosłownie
spotkaniach, dotyka moich pleców tak, żeby dotknąć stanika; dotyka
przy poprawianiu mi włosów ucha w sposób erotyczny, pieści kolano...
to tracę do niego szacunek... Przestaje mnie pociągać, zaczynam czuć
dyskomfort w jego obecności... A przecież normalny mężczyzna pragnie
kobiety, z którą się spotyka... i chce jej to okazywać.
Mam problem? :) Wam też to przeszkadza? Czy - wręcz przeciwnie -
podnieca, podoba sie Wam to małe erotyczne osaczanie, rozbudzanie
Waszych zmysłów?
Czy jest tu ktos taki jak ja, kobieta, dla której bardzo ważna jest
także sympatia i zaufanie do faceta z którym sie jest... A seks na
troche później.
Proszę o mądre wypowiedzi. Jestem chyba rozmantyczką, wrażliwcem -
ale i bardzo realistycznie patrzę na facetów. Dziękuję!