ruby.blue Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 12:59 NIE - bo to prawie zawsze tylko pokaz mody i targowisko tego kto do czego doszedł - jak na n-k;( A z przyjaciółmi ze szkoły zawsze możemy się spotkać poza takimi zorganizowanymi 'jublami'... To, że 10/20 lat temu miało się jeszcze ewentualnie z tymi ludźmi coś wspólnego, nie zmienia faktu, że teraz już jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Nie znamy się, to co kiedyś nas łączyło już dawno nie istnieje, a poczucie wspólnoty to już tylko iluzja. Odpowiedz Link Zgłoś
zuza.82 Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 15:15 Chodzę i jest zawsze bardzo miło. O rodzinę i dzieci nie pytają bo jest nas pare singielek :)) Odpowiedz Link Zgłoś
sowanka Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 15:15 nie - nie chce mi się. spotykam sie z poszczególnymi osobami i to mi wystarczy. bo to były i są (jak widać) relacje. i na tym mi zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
ylli Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 15:32 Trafiło na główną... więc mimo że kobietą nie jestem to wpadłem ;-) Chodzę na takie spotkania i się dobrze bawię. Jeżeli ktoś nie idzie "bo to targowisko prózności" to powinien wiedzieć, że problem leży nie po stronie spotkania, ale siedzi w nim i jego podejściu do życia i innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 15:50 Ja w sumie wiem o jednym spotkaniu które się odbyło, ale je olałem. Z kim z liceum miałem kontakt utrzymać, utrzymuje nadal. Reszta niespecjalnie mnie obchodzi, bo wiem, że ewentualne spotkanie opierałoby się głównie na licytacjach kto do czego doszedł, itp. :P Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 16:11 nie ,utrzymuje kontakt z paroma osobami z lo i widzimy sie czesto ,dzwonimy ,zapraszamy itd. z resztą osob nie ,zreszta nawet sie z nimi nie lubie ,wiec nie widze celu spotkania.. Odpowiedz Link Zgłoś
agaoki Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 17:10 chodzę, bo lubię moją byłą klasę z liceum. świetni ludzie, byliśmy bardzo zżyci i zgrani. do dzisiaj wiele osób ma ze sobą stały kontakt i sporo o sobie wiemy na bieżąco. zjazdy zawsze są fajne. natomiast z ludźmi ze studiów nie utrzymuję żadnych kontaktów, o podstawówce nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
yanca1 Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 18:38 Byłam na ..leciu mojej szkoły i jednocześnie 15-leciu matury. Część nieoficjalna była cudna. Szybko opowiedzieliśmy sobie o małżonkach, dzieciach, rozwodach i pracach i zaczęliśmy wspominać. I wygłupiać sie jak byśmy się rozstali wczoraj. Miałam bardzo fajna klasę i okazało się że po latach dalej świetnie się razem bawimy. Odpowiedz Link Zgłoś
fo.xy Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 18:39 w zasadzie spotkania klasowe srednio mnie interesuja. Utrzymanie kontaktu z osobami, z ktorymi dobrze sie wtedy rozumialam, to przy dzisiejszych mozliwosciach zaden wysilek. A isc na spotkanie, gdzie bedzie cala masa osob (z ktorymi wtedy nie mialam o czym rozmawiac i podobnie teraz) i z kazdym zamienic grzecznosciowo kilka slow, jakos mnie nie przekonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
nissa.fr Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 18:59 Nie, glowna przyczyna to odleglosc. Gdybym jednak miala kiedys taka mozliwosc, chetnie spotkalabym osoby ze studiow (z kilkoma utrzymuje staly kontakt). Odpowiedz Link Zgłoś
moo-n Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 20:34 Chyba jest tak, że chodzi się gdy było się lubianym. Jeżeli nie, bo było się w jakiś sposób inny (ja w podstawówce) to nie.Uraz niestety się 'zapisuje', a nie czuję potrzeby udowadniania im czegoś po latach.Czas liceum to inny rozdział, gdyż tam już ludzie podobni do mnie.Dwa spotkania, na jednym byłam, na drugim nie, ale odbyło się potem ponowne spotkanie w mniejszym gronie z koleżankami z którymi się lubiłyśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
chubbba ciekawe, że tych spotkań boją się samotni ... 19.09.10, 20:05 z waszych postów wynika, że głównym powodem niechęci do udziału w klasowych spotkaniach jest obawa przed negatywną oceną tego, że nie ma się rodziny, dzieci, żony czy męża, dopiero potem superpracy czy samochodu :) a ponoć samotność to wasz świadomy wybór, brak dzieci to sposób na życie, więc czego się obawiacie i czemu was to krępuje? na forach internetowych macie pełne gęby argumentów za takim stylem życia, więc czemu dzieciatym i mężatym znajomym ze szkoły nie przedstawicie tej argumentacji, żeby biedacy dowiedzieli się jacy są nieszczęśliwi w przeciwieństwie do was? :) człowiek za to co robi w swoim życiu jest nieustająco oceniany na każdym kroku, wiec takie spotkanie to tylko kolejna okazja, żeby potwierdzić słuszność swoich życiowych wyborów i zaprezentowanie swojej dezynwoltury wobec mieszczańskiego stylu życia, czego się tu obawiać :))) Odpowiedz Link Zgłoś
bryg-ida111 Re: ciekawe, że tych spotkań boją się samotni ... 19.09.10, 20:19 Mam dobrego męża,syna,dom,2 samochody,dobrą pracę... Nie jestem gruba,dbam o siebie..... Mogłabym tak dalej ale po co? Są osoby które nie lubią popisów rodzinnych. Nie potrzebuję spotkań i tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: ciekawe, że tych spotkań boją się samotni ... 19.09.10, 20:32 Niechęć do spotkań wynika przeważnie z niechęci do bratania się z osobami, z którymi nic nas nie łączyło a nie z obaw że trzeba się będzie po raz niewiadomo który tłumaczyć, że się nie jest wielbłądem. Akurat ja lubiłam ludzi ze swojej klasy, zarówno podstawówkowej jak i LO. Owszem, były podziały i frakcje jak wszędzie ale jednocześanie tworzyliśmy niesamowitą grupę, więc nie mam żadnych wewnętrznych oporów, żeby się ewentualnie zobaczyć, powygłupiać i pośmiać, nawet jeśli przy rozmowach o niemowlęcych kupkach będę się ewidentnie nudziła. Nawet uważam, że po iks latach wypadałoby się spotkać, skoro z tymi ludźmi spędziło się kilka lat życia. W każdym razie do głowy by mi nie przyszło, żeby nie pojechać na spotkanie klasowe bo mi się w życiu nie ułożyło czy akurat się z kimś rozstałam. Wprost przeciwnie - zakałdam dwunastocentymetrowe szpile, robię się na bóstwo i jadę! A to, o czym piszesz jest spłycaniem problemu. Nie zawsze nie ma się dzieci bo się nie chce - czasami wynika to z niemożności znalezienia partnera z którym będzie można zbudować "chemiczny" i trwały związek, albo z bardziej trywialnej przyczyny - materialnej. I w drugą stronę - fakt posiadania męża i dzieci nie zawsze wynika z tego, ze akurat w danym momencie było to zaplanowane - czasami była to wpadka z pierwszym lepszym, a potem została dorobiona sielankowa ideologia, przy której nigdy w życiu nie przyznają Ci się, że ta "szczęśliwa" żonka wiele lat była bita albo zdradzana, a małżonek akurat wyleciał z roboty i topi smutki pijąc do lustra. Tak więc to o czym piszesz jest bardziej złożoną sprawą, więc proszę tak nie upraszczać. ------------------------ Zwycięzca bierze wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
magda.mazur30 Re: ciekawe, że tych spotkań boją się samotni ... 19.09.10, 20:39 chubba ...i wszystko w temacie :) chyba lepiej nikt by tego nie napisał:D Odpowiedz Link Zgłoś
bifka racja :) 19.09.10, 21:28 przede wszystkim te spotkania są organizowane przez tych, którym się w życiu udało po to, aby pochwalić się tym, że im się udało przed resztą :) a więc z definicji na te spotkania wszyscy się przepoczwarzają w bóstwa, wciągają brzuchy, zaczesują łysiny, wybierają co ładniejsze zdjęcia dzieci i małżonki sprzed ślubu, pożyczają od szwagra zdjęcia z Indii czy Egiptu i lecą zadawać szyku, znam takich, którzy nawet samochód pożyczają aby zajechać jakimś mercedesem czy terenówką a nie 15-letnim oplem na gaz :) rodzina oczywiście jest istotnym elementem przetargowym na tej giełdzie próżności, więc samotni pod tym względem zawsze mają w plecy i zawsze jakaś kasjerka z supermarketu z dwójką dzieci będzie usiłowała brylować przed samotną i bezdzietną panią prezes, bo jak inaczej ma się dowartościować? ale dla mnie takie gry i zabawy towarzyskie ze znajomymi sprzed lat są zabawne, więc jeżdżę bo śmieszy mnie to tokowanie i strojenie się w kolorowe piórka, nawet to lubię, pewnie dlatego, że posiadam na stanie i dziecko i męża :) Odpowiedz Link Zgłoś
zeberdee24 Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 20:26 Chodzę i z reguły dobrze się bawię, nie ma specjalnie licytacji kto do czego doszedł, moja klasa to była i jest banda sporych oryginałów więc na spotkaniach klasowych dyskutujemy raczej o tym kto był na jakich koncertach, o filmach i innych pierdołach o których gadaliśmy w liceum, tradycyjnie z jednym kolegą gramy w alkoholowe warcaby, wspominamy, chlamy jak za dawnych czasów, czasem ktoś przyniesie jakieś zioło i ogólnie jest fajnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
rose.madder Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 20:56 niechęć wynika z tego, ze nie ułożyliście sobie życia, jesteście looserami i wstyd wam przed znajomymi z dawnych lat:) normalny człowiek chodzi na takie spotkania z przyjemnością! Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 21:03 Doprawdy?? Ja się jakoś niczego nie boję. Jeden jest singlem a drugi ma dzieci z trzema różnymi kobietami itp, a łączy nas przyjaźń z dawnych lat. Nie muszę mieć życia pod linijkę wtłoczonego w ogólnie wytarty schemat, żeby jechać na spotkanie klasowe z przyjemnością. Odpowiedz Link Zgłoś
gabula777 Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 20:57 Nie chodzę na takie z podstawówki, bo nie wierzę, ze mogą być wspaniałe spotkania, gdy byliśmy na siebie niejako skazani, bo z jednej miejscowości i jednego rocznika, tacy 'wrzuceni do jednego wora'.Różne mentalności, różne poziomy inteligencji niestety. Głupawa koleżanka będzie miała okazję' błyszczeć' wśród podobnych sobie.Nie czuję potrzeby oglądania tego teatru. Dopiero liceum i studia w większym stopniu integrują podobnych sobie i na takich byłam. Odpowiedz Link Zgłoś
forumowiecgwna Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 21:51 Najsmieszniejsze sa wypowiedzi "postaci forumowych", po ktorych od razu widac ze dana postac jest mocna na anonimowych forum, ale w realu to pewnie nikt jej nigdy nie zauwazal a w zycie jakos dziwnie plynie obok. Te dziwaczne niecheci, strach przed okazaniem faktu ze niczego sie nie dokonalo, itd... Zalosne. Oczywiscie - z drugiej strony moje zycie jest najfajniejsze, ale jak ma dojsc do jakiejkolwiek konfrontacji to okazuje sie ze boje sie i nie potrafie tak po prostu usmiechnac sie i pogadac z kolezanka z lawki sprzed lat, ktora teraz ma wspaniala mala coreczke.... Dziwne sa takie leki, bardzo obnazajace bym powiedzial. Tym bardziej ze fakt posiadania przez ludzi dzieciakow nie wiaze sie z tym ze sa automatycznie szczesliwi. Ja tam nie lubie takich spotkan tylko z jednego powodu: niektorzy potrafia niezwykle dobrze podkolorowac swoje zycie, czesto nie widzac ze wokolo pojawia sie mnostwo usmieszkow politowania. Cos jak koles przyjezdzajacy terenowka na takie spotkanie i ustawiajacy sie na srodku wjazdu. Robi wrazenie, prawda? Tyle ze nikt juz nie wie ze to sluzbowka, a nie prywatne auto - a to diametralnie odmienia ocene... Ale przed 4 laty moi koledzy zaaranzowali takie spotkanie. Ludzie ze studiow i troche z technikum - razem na wielkim grillu bylo jakies 50-60 osob. Jechalem naprawde z duzymi obawami, szczegolnie jak zobaczylem ze cala uliczka przy ktorej miescil sie ogrodek grillowy bylo zawalone autami w kazdym wolnym miejscu a ilosc ludzi byla niesamowita - bo kazdy zabral zone, dziewczyne, "znajoma" a jak bylo to i dzieciarnie. I powiem krotko - bylo super ekstra niesamowicie! Jest jakas niesamowita radosc jak zobaczy sie kolesia sprzed 7lat, na ktorym wisi malutka coreczka, jest niesamowita radosc jak mozna przy piwku pogadac na boku z byla dziewczyna, z ktora rozstanie nie bylo bynajmniej spokojne ale okazalo sie ze 7 lat goi rany i oboje z duzym wzruszeniem opowiadalismy sobie co sie u nas dzialo przez te lata, fajnie bylo zobaczyc ze niektorzy maja juz ogromne tatusiowe brzuchole, a inni sa po 7latach dokladnie tacy sami jak ich pamietamy. Rozmowy o dzieciach i weselach moze i byly, ale tematy zmienialy sie non-stop i ku mojemu zaskoczeniu bylo naprawde mnostwo szczerosci i takiej naprawde spontanicznej radosci ze widzi sie kogos znajomego. A zyciowe opowiesci zwykle byly tak o wielkich sukcesach jak i o wielkich wpadkach - bo zwykle u kazdego tak sie to wszystko przeplata. Potezna dawka dodatniego nastroju gwarantowana i na dodatek mozna samodzielnie dozowac sobie ilosc - wiadomo ze co za duzo to niezdrowo. Ja akurat posiedzialem z 5h i pozegnalem sie z ferajna, i bylo to dla mnie dokladnie tyle ile potrzeba. To byl naprawde swietnie spedzony wieczor. Wiecej nie bede go powtarzal, chyba ze po jakichs 20latkach :) - bo mysle ze takie spotkania maja sens wlasnie przy dlugich okresach w zyciu, takich ze juz nikt nie pamieta czy kogos lubi i czy ktos mu nie oddal za herbate w uczelnianym barze :). A podanie sobie graby z kumplem z ktorym wypilo sie kiedys za duzo Zywca i mialo sie przez to kilka przygod zoladkowych podczas powrotu na stancje - bezcenne, szczegolnie jak ten koles, niegdys totalny outsider w badziewnej koszulinie dzis jest jakims kierownikiem w tepsie, ma mila zone i dwojke dzieciakow. Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 08:38 Popieram takie podejście w 100%. Ja spotkałam się po latach 5 (było właściwie tak, jak na kolejnej imprezce licealno/studenckiej: tańce, hulanki, swawole) i po 20. Po 20 było mniej rozrywkowo, ale poznawczo dużo ciekawiej. Odkryłam na przykład, że ludzie zmieniają się fizycznie (nieliczni nie do poznania), mentalnie (pewnie tylko niektórzy, ale to można odkryć po dłuższej dopiero rozmowie i to nie tej o pierdołach), ale bardzo mało zmieniają się w gestach, w sposobie mówienia, śmiania się, minach, powiedzonkach. Oczywiście można to zauważyć tylko pod warunkiem, że się tych osób nie widziało te ładnych naście lat. Jest coś fajnego w tym jak rozmawiasz z osobą, fizycznie mocno zmienioną i przypominasz ją sobie właśnie z tych znajomych gestów i nieśmiałego uśmiechu, który tyle razy oglądałeś przez te cztery lata, 20 lat temu. A te okryte złą sławą "giełdy" mężów, dzieci, bryk i prac? Ja nic takiego nie przeżyłam. Może to dlatego, że ja o swoich dzieciach, mężach, itd, itp... nie mam potrzeby opowiadać (jak ktoś wcześniej słusznie zauważył - rodzice starszych dzieci często tak mają)? Albo dlatego, że nie mam kompleksów dotyczących tego co w życiu robię, jak wyglądam i gdzie mieszkam (tak, tak, wyprowadziłam się z Warszawy)? A może to moja klasa była wyjątkowa? Albo może - co też BARDZO jest prawdopodobne - istnieją one tylko w wyobraźni tych, którzy na te spotkania nie poszli, hehehe?! Odpowiedz Link Zgłoś
caysee Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 22:14 Ja probowalam takie spotkanie organizowac 10 lat po maturze, ale jakos ludzie nie bardzo sie kwapili i w koncu zrezygnowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 22:35 oj boze wszystko zalezy od klasy.jedna byla b,zgrana inna mniej , btw fragment o brzuchatych facetach wyjatkowo mnie obrzydzil ,dbac o sylwetke!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rzeka.chaosu Re: spotkanie klasowe 19.09.10, 23:22 A! Z moją paczką spotykam się i zawsze jest ok - potem policzki mnie bolą od śmiechu! :P Z mniej bliskimi osobami nie widzę sensu się spotykać - nawet ich los mnie jakoś nie interesuje. :D Pytania o rodzinę i dzieci? Jeszcze ich nie mam. Moja najbliższa kumpela z liceum nie lubi mojego faceta (tak się "kochają", że hej ;P) ale ma ot taki plus, że jak on mnie wkurzy to przynajmniej mogę sobie z nią szczerze i wylewnie pogadać. :D:D::D A brzuszki koleżanek zawsze miło pogłaskać. :) Albo pośmiać się jak co pół godziny latają do toalety. :D:D:D: Oceny wyglądu? Nie za bardzo się zmieniłam - zapuszczam włosy i ubieram się mniej luzacko. ;) Za mało czasu upłynęło. :) Raczej na wygląd nikt nie patrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
marguyu Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 01:55 Moja klasa, to tak naprawde podstawowka. Do dzis mamy kontakt, a ci ktorzy sie zgubili odnalezli sie za pomoca NK. Spotykaja si dwa razy do roku. Nie stety, do tej pory nie udalo mi sie byc na spotkaniu, ale zawsze mam relacje od kilkorga z nich i fotki. Bylismy bardzo zzyciy, bylo nas stosunkowo malo w klasie (niecala 30) i mielismy fajna wychowawczynie, ktora jeszcze bardziej potrafila nas "spoic". Na te niecala trzydziestke odnalazlo sie juz ponad dwadziescia osob. Gdy bywalam w Polsce spotykalam sie z niektorymi kolezankami i kolegami ale zawsze osobno, bo wpadalam jak przeciag i wypadalam. Trudno wiec bylo cokolwiek zorganizowac. Ale zawsze bylo bardzo fajnie i nigdy nikt nikogo nie obgadywal choc byloby to mozliwe, bo nasze klasowe slicznotki juz dawno spdly z piedestalu urody za to tryskaja dobrym humorem i blyskotliwym intelektem czyli wciaz sa atrakcyjne. Gdy to bedzie tylko mozliwe specjalnie pojade na spotkanie, bo gadanie przez skypa (nawet w kilkoro) to nie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 07:26 nigdy nie bylam, nie ciagnie mnie jakos do takich spotkan, nigdy mnie to nie krecilo. wyprowadzilam sie zreszta do innego miasta, nie utrzymuje z tymi ludzmi kontaktow, wiec po co mam sie z nimi spotykac? Odpowiedz Link Zgłoś
anten_ka Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 09:47 Z koleżankami z liceum mam stały kontakt więc specjalnych spotkań klasowych nie musimy organizować. Byłam na spotkaniu z ludźmi z mojej podstawówki. Lubiłam swoją klasę i bardzo cieszyła się na to spotkanie po latach. Ale była ogólna tragedia. Pogadałam jedynie z moją koleżanką( z którę kiedyś bawiłam się lalkami Barbi). Jednak chłopacy to jakaś wielka porażka. Wszyscy się pochlali jak dzikie wieprze i wydawało im się, że mogą przystawiać się do koleżanek z klasy. Łącznie z tym, że chłopakowi, który był we mnie zakochany przez całą podstawówkę wydawało się, że jeszcze możemy być razem :-) Żenada, niesmak ... Czasami lepiej kiedy wspomnienia zostają wspomnieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
mondego1 Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 11:08 Jezli kogos lubie to dalej utrzymujemy kontakt.Reszta to tylko nie potrzebne grzebanie sie w nostalgii.Czasu i tak sie nie cofnie i po co wskrzeszac na sile cos co nigdy jakos super sie nie ukladalo.Zycie idzie na przod. Odpowiedz Link Zgłoś
nessuno Re: spotkanie klasowe 20.09.10, 20:19 Spotkanie moje podstawówkowe odbylo się bez większych emocji, choć szedłem tam tylko i wyłącznie z nadzieją zobaczenia sporej grupy ludzi kiedyś bardzo lubianych.I tak faktycznie było.Potem kolejne,już mniej liczne i następne jeszcze bardziej okrojone z chętnych uczestników.Siłą rzeczy wiadomo było,że to grono juz nie urośnie. Przełom nastąpił jakies 3 lata temu,gdy z Najlepszą Małżonką udaliśmy się na spotkanie "jej" podstawówki.Było bardzo dużo ludzi,później po raz kolejny i tak stopniowo wyłonił sie taki "trzon" pewniaków,którzy zawsze będą,zawsze można na Nich liczyć. Wspólnie świętujemy urodziny,imieniny i inne okazje,które sa doskonałym pretekstem do kolejnego spotkania się.Wspólnie też wybieramy sie na kilkudniowe wypady na działkę ,na ryby czy jak w ostatni weekend rybki i grzybki. Tworzymy bardzo zgraną ekipę,dziewczyny każdy nasz wypad doskonale organizują pod względem logistycznym. W tym roku po raz kolejny planujemy wspólnego Sylwestra a w Walentynki odbędzie sie trzeci już z kolei nasz Bal Przebierańców.Zawsze zabawa jest przednia,od gorzałeczki raczej nie stronimy ale też nie ma nigdy kaca lub syndromu następnego dnia. Śmiało moge powiedzieć,że jesteśmy dla siebie jak rodzina,bo też takie stosunki pomiędzy nami panują. Czy chodzimy na spotkania? Oczywiście,one odbywają się w naszym domu,nazwanym pieszczotliwie "harcówką" Podstawówkę zakończyliśmy w 1978 roku,więc juz takimi podlotkami nie jesteśmy :-) Ta dość liczna grupa sprawdzonych i pewnych przyjaciół dostarcza bardzo wiele radości,możemy powiedzieć,że nam się poszczęściło :-) Odpowiedz Link Zgłoś