Dodaj do ulubionych

Magia małżeństwa

04.10.10, 13:37
Na fali małżeńskich wątków postanowiłam też podzielić się przemyśleniami :). Odczarujcie to małżeństwo. Ksiądz na moim ślubie powiedział coś bardzo fajnego- co małżeństwo zmienia? Przecież miłość przed i po jest tak samo mocna, ma tą samą wartość. Małżeństwo to największe wyznanie miłości, bo wyznaje się je przed największymi autorytetami- rodziną, bliskimi, Państwem, Bogiem (dla tych co biorą też kościelny).
Małżeństwo cudownie nie odmieni nas czy partnerów, małżeństwo nie sprawi, że mniej lub bardziej będziemy skłonni do zdrady, nie sprawi, że nagle zaczniemy kochać bardziej. Nie ma fajerwerków, seks lepiej nie smakuje, faceci/baby znikają z pola widzenia, a skarpetki mniej śmierdzą. To nie przysięga nas trzyma, ale my sami i szacunek do tej drugiej osoby, a jestem święcie przekonana, że i bez ślubu to się da osiągnąć. Można zwalać winę na brak lub fakt małżeństwa, ale to tylko wymówka.
Dziękuję za uwagę :)
Obserwuj wątek
    • silic Wiadro wody. 04.10.10, 13:50
      Bliscy, rodzina, państwo i bóg nie są żadnymi autorytetami obiektywnymi. W USC nie wyznaje się żadnej miłosci - małżeństwo to taka umowa jak przy wzięciu kredytu. Miłosć to się wyznaje osobie którą się kocha, obecnosć osób postronnych nie podnosi rangi wyznania.
      Małżeństwo jest instytucją przestarzałą, gdyby wykasować z prawa kilka zapisów wszelki sens tego by zniknął. Należy traktować to jak obowiązek meldunkowy - anachroniczna pozostałosć, którą zawracać głowę należy sobie tylko w szczególnych wypadkach.
      • ritsuko Re: Wiadro wody. 04.10.10, 18:02
        W kwestii istotności małżeństwa jako konsekwencji wiary katolickiej, jako niekatoliczka raczej wypowiadać się nie możesz. Co do instytucji państwowej małżeństwa o jego sensie decydują osoby, które takowe zawarły lub chcą zawrzeć, a nie te negujące jego sens, więc znowu pudło. Dla jednych gry planszowe są anachronizmem, a dla innych porządną rozrywką. Dopóki Ci drudzy istnieją, gry planszowe mają sens :).
        • silic Re: Wiadro wody. 04.10.10, 22:51
          I jako niekatolik się nie wypowiadam. Małżeństwo czysto wyznaniowe z punktu widzenia prawa nie istnieje więc nie ma sensu sobie nim głowy zawracać. Sensu małżeństwu nie nadają osoby a zapisy prawa gdzie związek małżeński jest opisany. Można wedle swego uznania uważać małżeństwo za siódmy cud świata ale tak naprawdę nie będzie ono niczym więcej niż tym, co skodyfikowano w prawie ( wszystko co jest poza prawem można mieć i bez ślubu). Przykład z grami jest chybiony bo gry są różne i można wybrać taką, która wpasowuje się w indywidualne oczekiwania. Małżeństwo jest jedno i nie podlega zmianom. Główny powód do powstania związku małżeńskiego, dzieci, przychodzą obecnie bardzo często na świat poza małżeństwem. Pozostały przepisy nie przystające do rzeczywistości. Taka choćby ulga podatkowa dla małżeństw - jakiż cel ma Państwo w obniżaniu podatku akurat dla małżeństwa ? Żaden.
          • ritsuko Re: Wiadro wody. 04.10.10, 23:29
            silic napisał:
            > Przykład z grami jest chybiony bo gry
            > są różne i można wybrać taką, która wpasowuje się w indywidualne oczekiwania.
            > Małżeństwo jest jedno i nie podlega zmianom.
            A od kiedy małżeństwa są tak jednolite? Małżeństwo ma być trwałe, zgodne i szczęśliwe- bardzo ogólne to założenia, a każdy związek bierze z tego co najlepsze. O tak, przykład z grami trafiony jak nic :)
            Główny powód do powstania związku
            > małżeńskiego, dzieci
            Dla kogo? Taka to jednolita grupa? Sorry, ale małżeństwa ze względu na dziecko... ich liczba maleje, kobiecie do dziecka nie jest potrzebny mąż, wystarczy ojciec.

            , przychodzą obecnie bardzo często na świat poza małżeństwe
            > m. Pozostały przepisy nie przystające do rzeczywistości. Taka choćby ulga podat
            > kowa dla małżeństw - jakiż cel ma Państwo w obniżaniu podatku akurat dla małżeń
            > stwa ? Żaden.
            A jaki ma pierwszeństwo dla samotnych matek w przedszkolach jak najbardziej na tym korzystają kohabitanci? Tak można w kółko, z tym, że małżeństwo to nie tylko dzieci
            • silic Re: Wiadro wody. 05.10.10, 04:05
              > A od kiedy małżeństwa są tak jednolite?

              Od momentu powstania KRiO oraz innych ustaw. To, co dwie osoby robią ze sobą nie ma znaczenia, liczy się to jaką "umowę" podpisały w USC a podpisać mogą tylko jedną i taką samą dla wszystkich. Wszelkie prawa i obowiązki małżonków mogą być egzekwowane tylko w zgodzie z zapisami prawa i to prawo stanowi o istocie małżeństwa.

              >Sorry, ale małżeństwa ze względu na dziecko.
              > .. ich liczba maleje, kobiecie do dziecka nie jest potrzebny mąż, wystarczy ojciec.

              Właśnie to napisałem, doczytaj. Jednak Państwo dalej żyje w przekonaniu, że jak dziecko to w małżeństwie. Kiedyś (i u części osób także teraz) przed ślubem nie było mowy o seksie, nie mówiąc już o dzieciach. Ludzie brali śluby wyznaniowe a potem pojawiły się zapisy cywilne, które obudowały istniejące zjawisko. Obecnie ślub nie ma wartości (moje subiektywne zdanie) i bardziej jawi mi się jako przyzwyczajenie na zasadzie "bo inni biorą". Związek dwóch osób nie wsparty pojawieniem się potomstwa jest z punktu widzenia kraju bezsensowny i nie ma powodu do wyróżniania go w jakikolwiek sposób. Jakiekolwiek bonusy powinny przysługiwać jedynie rodzicom.

              >Tak można w kółko, z tym, że małżeństwo to nie tylko dzieci

              A co niby jeszcze ? Czym małżeństwo różni się od związku ludzi bez papierka ?
              • ritsuko Re: Wiadro wody. 05.10.10, 10:36

                > Właśnie to napisałem, doczytaj.
                Nie to samo napisałaś, doczytaj.

                > Jednak Państwo dalej żyje w przekonaniu, że jak
                > dziecko to w małżeństwie. Kiedyś (i u części osób także teraz) przed ślubem ni
                > e było mowy o seksie, nie mówiąc już o dzieciach. Ludzie brali śluby wyznaniowe
                > a potem pojawiły się zapisy cywilne, które obudowały istniejące zjawisko. Obec
                > nie ślub nie ma wartości (moje subiektywne zdanie) i bardziej jawi mi się jako
                > przyzwyczajenie na zasadzie "bo inni biorą". Związek dwóch osób nie wsparty poj
                > awieniem się potomstwa jest z punktu widzenia kraju bezsensowny i nie ma powodu
                > do wyróżniania go w jakikolwiek sposób. Jakiekolwiek bonusy powinny przysługiw
                > ać jedynie rodzicom.

                I bardzo dobrze, że tak to odbiera, bo jednak nie jest tak dobrze, jeśli większość obywateli pochodzi z niepełnych rodzin. A jednak spora część myślących ludzi decyduje się najpierw na małżeństwo, a potem dzieci, żeby móc im zapewnić jak najlepsze warunki, zarówno rodzinne jak i bytowe. A zresztą dość badań wskazuje na pozytywny wpływ partnera na osobę, więc można się pokusić o stwierdzenie: sparowany obywatel, szczęśliwy obywatel, mający wsparcie w razie potknięcia- to pewniejszy pracownik, płatnik itd.
                Jak już chcesz się bawić w korzyści to proszę bardzo. Zresztą ostatnią rzeczą jaką chciałabym wynagradzać to samo posiadanie dziecka. To może każdy- wychować już niekoniecznie.
    • vandikia Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 13:51
      ja jestem zwolenniczką małżeństw, co nie znaczy że indoktrynuję innych ;)
      małżeństwo dla mnie, to gotowość związania się z kimś na poważnie - tak powaznie, że poważniej się nie da :)
    • ricemice Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 13:57
      Ale jak się pod tym mogę na 100% podpisać, z tak to by było w świecie idealnym, na codzień mam spore wątpliwości czy ludzie są tak światli i to rozumieją.
      Odczarować tez należałoby tzw wolne związki ktore z moich obserwacji polegają na tym ze :
      1) jesteśmy razem do czasu aż zalegalizujemy nasz związek
      2) jesteśmy razem aż znajdziemy kogoś lepszego

      W ogóle wolne związki to jakis urban myth :)
      • kookardka Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:02
        3) jesteśmy razem tak długo jak się da razem być
    • aneta-skarpeta Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 13:58
      wydaje mi się, że ludzie czuja potrzebe postawienia tej kropki nad i. Oczywiscie Ci, którzy cenia sobie małżeństwo.

      U mnie było tak, że najpierw oboje nie chcieliśmy, potem naturalnie do tego dojrzeliśmy, jako do kolejnego etapu. Choć szybciej mój parnter:)

      U nas dodatkowo był aspekt mojego syna z poprzedniego zwiazku i chcielismy, zeby
      1. poczuł przypieczetowanie naszej rodziny
      2. zeby moj partner był prawnie powiazany jakos z moim synem jako ojczym, a nie ten pan co mieszka z mamą:)

      długo mieszkalismy razem przed ślubem, po slubie nic się niby nie zmieniło, ale szczególnie mój mąż poczuł jakby wszedł na kolejny poziom relacji ze mną, co moze wydawać się lekko smieszne, ale w sumie to oboje czujemy, ze ta nasza miłość, rodzina jest jakby pełniejsza, choc nic, kompletnie nic sie nie zmieniło miedzy nami.:)
      Deklaracje o niezdradzaniu i dbaniu o siebie i zwiazek też były wypowiedziane wczesniej i oczywiste dla obu stron

      Ale ważne jest to co napisałas, że po slubie skarpetki nie zaczynają ładniej pachnąć;)
      • livian Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:13
        E tam, wprawdzie ślub brałam sto lat temu, ale pamiętam jak dziś, ze skarpety męża z aromatu sera pleśniowego nagle zaczęły pachniec bzem i wanilią i tak pachną po dziś dzień.
        • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 18:06
          Sprzedaj mi nazwę tego specyfiku, a Cię ozłocę :D
          • nie_poskromiona Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 19:00
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/kb/xc/prlg/kSjYeRYUDWxqwHT3EX.jpg


            Ot cała tajemnica! Mojemu nigdy stopy ani skarpety nie śmierdzą a do tego lubię masować mu stopy i odwrotnie.
            • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 19:12
              Nie otwiera się :(, ale jak to pralka, albo mydło to tylko czasowe rozwiązanie :)
              • nie_poskromiona Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 19:21
                www.scholl.com.pl/index.php/site/products/product/Dezodorant_do_stop_3_w_1_150ml-10043606,140,2,11/NOIDX/
    • raohszana Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:31
      Ej no przestań, jak możesz mi tak psuć wizję, co?! I jak ja teraz będę prac te skarpetki?!
    • szalenstwo.mam.we.krwi Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:42
      dokładnie! niestety niektórzy liczą że ślub wiele zmieni i później przychodzi rozczarowanie :/
    • hermina1984 Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:55
      no skoro tak samo ładnie i ślicznie może być bez małżeństwa,to ja wolę ten drugi wariant :)
      Ja...prostu boje się tej formalizacji i tego całego szumu i tego,że ten cały cholerny ślub do czegoś zobowiązuje ,a będąc w związku nieformalnym jak się coś najzwyczajniej w świecie spie...,to pójdę sobie bez rozwodu,stresu i poczucia winy,że nie daliśmy rady...
      No tak,zapomniałam tylko ,że ja ZAWSZE zakładam czarne scenariusze i to jest główny argument dla którego nie chcę ślubu.
      Nie chcę,bo się boję ;) ot i tyle.
      • autokrata.fetyszysta Re: ja ZAWSZE zakładam czarne scenariusze 04.10.10, 15:18
        No, właśnie - może np. powinny być jakieś ubezpieczenia na wypadek nieudanego małżeństwa? ;)
        • hermina1984 Re: ja ZAWSZE zakładam czarne scenariusze 04.10.10, 15:26
          > No, właśnie - może np. powinny być jakieś ubezpieczenia na wypadek nieudanego m
          > ałżeństwa? ;)


          są :)
          wystarczy się bogato hajtnąć,nie podpisać intercyzy,a potem się rozwieść :D
          • autokrata.fetyszysta Re: bogato hajtnąć, nie podpisać intercyzy 04.10.10, 16:33
            No, tak - a ubezpieczeniem dla strony bogatszej jest ta intercyza ;)
            • hermina1984 no! 04.10.10, 16:40
              czyli na wszystko jest złoty środek i rozwiązanie :D
              • autokrata.fetyszysta Re: na wszystko jest złoty środek i rozwiązanie 04.10.10, 19:38
                Jednakowoż racz zauważyć, że - niezależnie od wybranego wariantu - ubezpieczona w tym układzie pozostaje tylko jedna ze stron ;)
    • nothing.at.all Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 14:55
      Podoba mi co powiedział ksiądz. Dla mnie ślub jest deklaracją miłości pomiędzy mną i moim partnerem.
    • facettt Tez jestem za :))) 04.10.10, 14:56
      W tkzw. "wolnych zwiazkach" nie ma sie pola manewru.
      jakis skok w bok, czy, zbyt czeste wizyty w pubie ze znajomymi
      moga sie szybko skonczyc ich rozpadem.

      Tymczasem w malzenstwie to wiadomo

      Dzieci,
      cala otoczka rodzinna
      kredyty do splacenia
      pozytywny Image
      itd... itp...

      Zatem mozna spokojnie wyskoczyc do pubu
      i wrocic na czworakach
      a nawet (byle nie za czesto) troche poszalec na boku
      a partner/partnerka - w dobrze rozumianym wlasnym Interesie
      uda, ze nie widzi :)))
      • asiablues Re: Tez jestem za :))) 04.10.10, 15:04
        Przepraszam ze dopytuje, ale własciwie to czego tyczy ta dyskusja? Bo nie bardzo rozumiem?
        • facettt Re: Tez jestem za :))) 04.10.10, 15:46
          czy ktos mowil, ze tu sie dyskutuje ?
          • kookardka Re: Tez jestem za :))) 04.10.10, 15:58
            Dzielnie trzymasz się tej roli sprzed lat ;))
            • facettt Re: Tez jestem za :))) 04.10.10, 20:40
              za tydzien mamy ferie
              to z Toba bede mial czas podyskutowac :)
              a na Cie bie czasu trzeba :)))
              • kookardka Re: Tez jestem za :))) 05.10.10, 13:14
                ;)
      • simply_z Re: Tez jestem za :))) 04.10.10, 15:27
        no tak ale to tez jest pułapka ,wiele osob tkwi w beznadziejnych małżeństwach ,bo kredyt ,dzieci i strach przed samotnością.
      • sokoll1 Re: Tez jestem za :))) 05.10.10, 16:20
        zgadza się!
        jako mężatka też wiem cos o bezpieczeństwie skoków w bok... :D
        byleby z głową. tak? :)
    • jedwabny_popiel Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 04.10.10, 15:07
      ...ja przez ok. pięć lat byłam w związku nieformalnym - niemal od początku znajomości mieszkaliśmy razem i wspólnie dojrzewaliśmy, przechodząc przez kolejne etapy życia (zakończenie studiów, szukanie pracy itd.). Tak, przyznam, zależało mi na następnym, poważnym kroku. I nie chodziło o magię białej sukni, tylko moje przekonanie, że ten facet jest miłością mojego życia i nadzieję, że ja dla niego również, chcemy mieć rodzinę, w przyszłości dzieci. I gdy zaczęły się rozmowy na temat naszych planów życiowych, także usłyszałam te cytowane w sąsiednich wątkach "za rok, za dwa"; "lepsza praca" itp. To nie tak, że ja bez tego ślubu nie mogłam się obyć, był to mój główny cel życiowy i takie tam, ale taka postawa partnera dała mi do myślenia - okazało się, że związek, który wydawał mi się pewny i dojrzały, nagle przeszedł do kategorii "poczekamy, dajmy sobie czas, może trafi się ktoś lepszy". Nie mówię, że tak jest zawsze, ale u nas tak było. No i teraz pytanie: czy czekać, "tracić czas", godzić się na rolę "poczekalni"? Ja nie chciałam, dlatego poinformowałam partnera o moich planach (chcę kiedyś być żoną) i wyprowadziłam się, dając mu czas na przemyślenie sprawy. Oczywiście piszę w dużym skrócie, bo dojrzewanie do tej decyzji było długie i bolesne. W każdym razie przemyślał, od trzech lat jesteśmy małżeństwem. No i gdzie ta magia? Pewnie nigdzie i tak, jak wspomniano w innych wypowiedziach - życie nie stało się nagle piękniejsze, a skarpetki pachnące ;-) Ale dla mnie było ważne, że przestałam być "poczekalnią". Myślę, że to uczciwy układ - wiedział, że powrót oznacza perspektywę ślubu - mógł nie wracać. A "bujać się" mogliśmy jeszcze długie lata w takim zawieszeniu, jakim - podkreślam - dla mnie jest konkubinat.
      • nothing.at.all Re: Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 04.10.10, 18:38
        Jak długo to trwało? Gratuluję Ci odwagi za was oboje:). Może i ja się zbiorę na coś takiego. Dlatego miło by było jakbyś coś jeszcze napisała. Mail gazetowy.
        Dziękuję:).
        • jedwabny_popiel nothing.at.all :-) 04.10.10, 22:28
          Masz na myśli czas, kiedy nie mieszkaliśmy razem? Jeżeli tak, to ok. 4 miesięcy.
          Nie było też tak, jak to sobie wyobraziłam - że teraz urywamy kontakt, ograniczamy spotkania, rozmowy tel. itd. Takie było założenie, ale okazało się, że trudno nam bez siebie wytrzymać - czasem ja "miękłam" i dzwoniłam, czasem on wyszukiwał baaaaaaardzo naciągane preteksty do spotkań. W naszej sytuacji "problemem" było to, że ja przed tym związkiem "wyszalałam się" i nie miałam obaw przed wejściem w coś na poważnie, przynajmniej w założeniu - na zawsze. Dla mojego partnera byłam drugą czy trzecią "poważną" dziewczyną i ona się bał, że coś traci, że może czas jeszcze poszumieć, wybawić się, poznawać inne kobiety. Oczywiście było to bolesne dla mnie, ale zrozumiałe - ja bez swoich doświadczeń, zabaw, "miłości", które przeżyłam, na pewno nie zdecydowałabym się wejść w związek "do końca życia". Tak więc odwagą raczej wykazał się mój mąż, nie ja, ale dziękuję za ciepłe słowa :-)
          Jeżeli coś jeszcze chcesz wiedzieć, zapraszam na gazetowy mail :-)
          • nothing.at.all Re: nothing.at.all :-) 05.10.10, 08:20
            Dziekuję:). A na maila i tak wysyłam kilka słów.
            • jedwabny_popiel Re: nothing.at.all :-) 05.10.10, 19:03
              Odpowiedź w Twojej skrzynce :-)
      • ritsuko Re: Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 04.10.10, 18:44
        Masz rację, w końcu do związku wiele wnoszą oczekiwania OBU partnerów. Jeśli jest rozmijanie się na jakimś ważnym polu, to ciężko coś budować
        • ritsuko Re: Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 04.10.10, 18:45
          *damn OBOJGA rzecz jasna :)
      • sokoll1 Re: Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 05.10.10, 17:53
        Ciekawa historia....
        A jednak kobiety pragną ślubu :)
        Coś im zapewnia :) i na pewno nie jest to potencjalna połowa jego mieszkania!
        • jedwabny_popiel Re: Nie wiem, czy jest magiczne, ale... 05.10.10, 19:06
          Co więcej, mój mąż kupił mieszkanie przed ślubem, więc w razie rozwodu nawet nie będę miała połowy na osłodę ;-)
          I jakoś mnie to przed wizytą w USC nie powstrzymało :-)
    • kombinerki.pinocheta Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 16:00
      > czarujcie to małżeństwo. Ksiądz na moim ślubie

      zaobraczkowana juz jestes?

      co do tego malzenstwa to nie rozumiem w czym problem.

      albo ktos wiaze sie z osoba, ktora ma jakies jasne poglady na kwestie rodziny, wiernosci itd albo naiwnie wierzy, ze po slubie ten ktos sie zmieni. i tak w pierwszym przypadku 100% pewnosci nie ma, ale przynajmniej wiemy, ze temu komus trudniej bedzie oszukac partnerke/partnera, tak w drugim przypadku trzeba byc debilem/debilka. to tylko od ludzi zalezy czy chca sobie komplikowac zycie czy nie. w tym momencie pozdrawiam wszystkie swiadomce kochanice muzulmanow, pijaczkow, jebako itp
    • maitresse.d.un.francais Ksiądz sam sobie zaprzeczył 04.10.10, 17:00
      Ksiądz na moim ślubie powiedział coś bardzo fajnego- co małżeństwo zmienia?

      Gdyby nic nie zmieniało, nie byłoby ślubów.
      • ritsuko Re: Ksiądz sam sobie zaprzeczył 04.10.10, 18:34
        Wystarczy zrozumieć sens, a zaprzeczenia nie ma.
        • maitresse.d.un.francais Re: Ksiądz sam sobie zaprzeczył 04.10.10, 23:27
          ritsuko napisała:

          > Wystarczy zrozumieć sens, a zaprzeczenia nie ma.

          Ależ ja rozumiem sens. Niemniej ksiądz mówiący "ślub nic nie zmienia" sam sobie zaprzecza. ;-)
      • erillzw Re: Ksiądz sam sobie zaprzeczył 04.10.10, 18:47
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > Ksiądz na moim ślubie powiedział coś bardzo fajnego- co małżeństwo zmienia?
        >
        > Gdyby nic nie zmieniało, nie byłoby ślubów.

        Dla ogormu dzieci ktore decyduja sie na slub (21-25 lat) zmiana jest fakt zrobienia biby na 30 tys, kiecki od jakiegos znanego projektanka i pelnego ochow i achow zachwytow wieczoru w ktorym to PM czuje sie gwiazda wieczoru i nie dopuszcza do tego by ktokolwiek ta role w jakikolwiek sposob zagrozil i nakazuje wrecz przychodzenie kolezankom w workach pokutnych ;)
        Przejaskrawiam specialnie.

        U nas mentalne, zwiazkowo nie zmienilo sie nic po slubie. Zmieniaja sie moje domunety ale odbieram je dopiero za tydzien-dwa.. ale tak i tak jakiejs oslawionej zmiany nie czuje; poza tym, ze jestesmy ze soba bardziej, blizej i tak jak chcielismy tworzymy sobie rodzine ktora pewnie za jakis czas sie powiekszy :) Ot wszystko :)
    • josef_to_ja Małżeństwo daje poczucie pewności 04.10.10, 17:57
      i stabilizacji
      • sokoll1 Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 16:23
        Tak, ale pod jednym zasadniczym warunkiem:
        zawieraja je osoby emocjonalnie dojrzałe, wierzące, szczere wobec siebie, szanujące sie nawzajem. No i bardzo kochajace. To jest jednak całe życie... A dla osoby wierzącej, po ewentualnym rozwodzie, niemożliwość przystąpienia do sakramentów... cóż, stanowi problem. To jest jednak spora odpowoedzialność takie małżeństwo - dla osób wierzących, oczywiscie. Pozostałych to nie dotyczy!
        • raohszana Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 16:26
          A dlaczego dla niewierzących to już nie jest spora odpowiedzialność? Każdy związek to odpowiedzialność.
          • sokoll1 Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 16:57
            jeśli w potwornych kłopotach odkrywasz, że np. codzienna komunia poranna daje ci siłę na reszte dnia (i ją przyjmujesz, żeby porzeżyć codzinnie przez dwa miesiace - potem lenistwo bierze górę, cóż...) to po rozwodzie - nie masz takij możliwosci...
            to jest argumentacja osoby wierzącej, nie zrozumiemy się.
            odpowoedzialność jest w kązdym związku - o ile ludzie szanują sie i traktują poważnie.
            • raohszana Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:02
              Zaraz, co tu ma komunia do tego i rozwód? Wyjaśnij mi, bo ja niekościelna, ale chcę mieć chociaż szczątek zrozumienia :)
              O i widzisz, tak samo wierzący, jak i niewierzący ślubują z różnych powodów - albo nie ślubują, niewierzący znaczy. Ale to nie znaczy, że relacja wierzących jest w jakiś sposób lepsza czy że są oni bardziej odpowiedzialni, a sformułowałaś swojego posta w taki sposób, że możnaby odnieść takie wrażenie. Ale się wyjaśniło :)
              • sokoll1 Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:19
                jestem wierząca.
                w chwilach nieszczęścia potrzebuję przyjąć komunię - doświadczyłam tego w zeszłym roku...
                codziennie!
                jeśli ktos mnie kioedys pozbawi tej możliwości ze swojej głupoty, winy, bezmyślności - tym większy błąd tego człowieka i krzywda, jaką mi zrobi....
                rozumiesz? pozbawi mnie czegoś, co bardzo cenię i co ma dla mnie ogromną wartość (na co dzień niekoniecznie, jestem czasem powoierzchowna; ale w nieszczęściu Jezus w komunii przynosi mi ukojenie w rozpaczy). a nie wiem, co życie przyniesie - i czy kiedys znowu nie będzie jakiegoś nieszczęścia i czy nie będzie mi znowu tak niesamowicie potrzebny... Rozumiesz?
                • raohszana Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:22
                  Rozumieć rozumiem, ale nie wiem, co to ma do małżeństwa? Czy po unieważnieniu małżeństwa - bo rozwodów to w KK nie ma - nie można przyjmować komunii?
                  I ja tu generalnie zaczęłam od czego innego, acz się nam w innej gałązce wyklarowało, że zwyczajnie dość niefortunnie dobrałaś słowa :)
                  • sokoll1 Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:29
                    na unieważnienie małżeństwa czeka sie czasem latami.
                    w sądzie - szybko.

                    cały ten rozwód to w ogóle koszmar - znam z bliska... najgorzej dla dzieci. nie wiem, czy wyjdę za mąż. chyba z wielkiej miłosci tylko... ale przestaję w nia wierzyć.
                    • raohszana Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:36
                      W sądzie też nie tak znów szybko - no chyba, że porozumienie stron, to jakoś sprawniej. Ale fakt, na unieważnienie kościelne to mnóstwo czasu i trudnych procedur dowodowych idzie.

                      Wiesz, w ogóle rozstania są trudne, zwłaszcza jak są dzieci...
                      Też nie wiem, czy wyjdę - generalnie mi to lata, ale kto wie, czy mi na głowię nie padnie? ;) Czemu przestajesz wierzyć w miłość?
                      • sokoll1 Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 17:41
                        jest chyba zbyt trudna, żeby mogła być osoiągalna..
                        wiele uczuć się rozwala.
                        gmachy zakonów templariuszy stoją od stuleci, a miłość między dwojgiem ludzi nie jest w stanie przetrwać czasem 10 lat... nie wiem, dlaczego... ludzie czasem mają w sobie takie demony, o których sami do końca nie wiedzą i odkrywaja je w małżeństwie...
                        można bardzo zranić zakochanego człowieka....
                        miłość jest darem. ale i ryzykiem. czasem nie wiem, czy to ryzyko sie opłaci.
                        a czasem bartdzo chciałabym zaryzykować - bo warto. chyba jestem z tych, którzy berz rodziny nigdy nie będą szcześliwi :)
                        chodzę na spotkania z róznymi kolesiami - może sie trafi jakiś z mózgiem większym od kurzego :D

                        a ty czemu jesteś sama?
                        • raohszana Re: Małżeństwo daje poczucie pewności 05.10.10, 18:05
                          Ja myślę, że ludzie zwyczajnie nie potrafią zrezygnować z przyjemności i głupot oraz popracować trochę nad sobą. Traktują miłość i relacje jak kolejny przedmiot, który trzeba zdobyć. Nie mają odwagi na szczerość, nie mają chęci na zrozumienie. W plastikowym świecie miłość to ma być różowy napój w kubeczku, zawsze smaczny i dostępny.
                          Myślę, że Ci się trafi taki, z którym będziesz mogła załozyć rodzinę - bo czemu, u licha, nie? :)
                          Oj taaak, ale jakaś nadpodaż kurzych móżdźków :D

                          Czemu ja jestem sama... Pewnie dlatego, że jestem złośliwym, leniwym, starym kawalerem [ tak, kawalerem, a nie panną ] w dodatku o mentalności marudnego dziada. No i nie trafił się taki, co mi by się chciało z nim wytrzymywać :]
    • annataylor Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 17:59
      ja tylko jednej rzeczy w tym wszystkim nie rozumiem: dlaczego przysiega przy swiadkach, rodzinie ma tak duze znaczenie, a bez swiadkow i calej reszty to sie juz nie liczy???
      wazne jest to, komu i co przysiegasz, a nie to, ze wszyscy to slysza w usc/kosciele
      • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 18:05
        A dla mnie ważne. Powiedz mi tak hipotetycznie: masz faceta. Jest cudowny w domu, wyznaje Ci miłość, okazuje Ci miłość- no cud miód i orzeszki. Tylko jakoś rodziców ani przyjaciół nie poznajesz, a jak się trafi, to nie czujesz się jak jego kobieta. Jak ch... fajnie, nie? A przecież wyznaje Ci miłość?
        Sorry, ale dla mnie istnieją inne osoby poza mężem, bardzo dla mnie ważne. I ich uczestnictwo w tym wydarzeniu oraz ich aprobata dla Nas jest ważna.
        • raohszana Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 19:34
          ritsuko napisała:

          > A dla mnie ważne. Powiedz mi tak hipotetycznie: masz faceta. Jest cudowny w dom
          > u, wyznaje Ci miłość, okazuje Ci miłość- no cud miód i orzeszki. Tylko jakoś ro
          > dziców ani przyjaciół nie poznajesz, a jak się trafi, to nie czujesz się jak je
          > go kobieta. Jak ch... fajnie, nie? A przecież wyznaje Ci miłość?

          Ale to już skrajny przykład trochę - zakłada, że w ogóle całej relacji, bez ślubu, ten facet nie traktuje jak związku. Że dopiero po ślubie to czuć i w ogóle?
          • aneta-skarpeta Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 19:47
            to nie chodzi o to, żeby rodzina była swiadkiem, bo wtedy przysiega wazna. Chodzi o to, że chcemy być w tak waznym dla nas momencie razem, potem barwic się - w roznej formie itd

            poza tym nie rozumiem tej kwestii, bo nie kazdy sprasza rodzine, czasem to tylko rodzice, albo przyjaciele w kosciele w gorach
            po prostu sa ludzie, którzy są bardzo rodzinni i dla nich naturalne, ze tak wazne wydarzenia jak slub, chrzest, komunia, swieta są po to zeby byc razem

            pomijam kwestie szopek, kredytow na wesele itd:)
            • erillzw Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 20:31
              Ale czy nie mozna po prostu pozwolic zyc innym tak jak chca, jak dyktuja im ich przekonania, potrzeby, marzenia i pragnienia?
              To od razu trzeba fundowac takim osobom postawe ostracyzmu, ze ma sie cisnienie na slub i ze to takie passe jest i w ogole jesli sie chce to sie pewnie mozgu nie ma.
              NO juz bez przesada, ze kazda opcja inna od mojej (najmojszej) jest pozbawiona logiki, sensu czy czegokolwiek innego i nalezy z tym walczyc oraz "uswiadamiac" innych i pietnowac tych ktirzy zyja wedle innych niz moje zasady.

              Sa tacy dla ktorych slub to uwiazanie i to ich problem, a sa tacy ktorzy slib potrzegaja jako sformalizwoanie wspolnych wolnosci ktore sie w duzym stopniu ze soba lacza, a jeszcze inni boja sie wtopienia w zwiazek a jeszcze innym taka opcja bardzo odpowiada i stad chec/niechec slubu. Dajmy kazdemu zyc po swojego bez ocenienia jego pragnienien czy potrzeb dotyczacych zyciowych wyborow przez pryzmat braku intelektu czy ambicji.
              • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 21:34
                Bardzo dobrze napisane :)
              • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:31
                Super. Niech prawiczek z wyboru - nim pozostanie do ślubu. Niech wolny związek - nim pozostanie, bez presji rodziny na ślub! Niech pary hoomoseksulane żyją po sąsiedzku bez lęku, że ktoś im coś zrobi...
                Zdecydowanie tak! Ale znasz ludzi - i wiesz, że zawsze znajdzie sie ktoś, kto taką czy inną postawę skrytykuje. Ludzie nie są zbyt mądrzy czasem i nie są otwarci. Ludzie myślą schematami... A szkoda.
      • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:14
        cóż... religie są/były po to, aby stać także na straży porządku społecznego (poza porządkami innej maści....;)
        po to właśnie świadkowie...
        ale...
        kiedys byłam świadkiem na jednym ślubie... jeśli człowiek nie jest zdrowy, normalny, szlachetny - i milion świadków nie pomoże!
    • rzeka.chaosu Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 22:28
      Się zgodzę, co prawda małżeństwo dopiero przede mną, ale aż tak kosmicznej wagi do tego nie przywiązuję. Dla mnie ważna jest już sama deklaracja, że postanawiamy być ze sobą "na dobre i na złe". Taka deklaracja zawsze z czegoś wynika. Istotne dla mnie jest to, żeby być w dobrej relacji z moim facetem, żeby w ogólne z nim Być a nie tylko się spotykać, mieszkać ze sobą, czy tam ocierać się o siebie.

      Można zwalać winę na brak lub fakt małżeństwa, ale to tylko wymówka.

      Szczególnie, że dziś jest wyjątkowo łatwo o rozwód, podobnie jak o ślub. ;)
    • lacido Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 22:45
      dziwne bo moje znajome mężatki mówią że zmienia :)
      • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:09
        No u mnie nic poza tym, że małżowi z obrączką niewygodnie, siostrzenicy wbrew protestom małża powiedziałam, żeby mówiła wujku a nie po imieniu, przez co z każdą drobnostką moja śliczna 4-latka biegła do wujka z "wuuuuujek!" na ustach :), oraz umówieniem z teściami imienia i zamiennym nocowaniem. A no i papióry, bo chciałam łączone, bo zawsze podwójne lubiłam :).
        Wszystko to technika, natomiast TŻ towarzyszem życia pozostał, tak jak był wcześniej. Nasze życie warszawskie wygląda jak wyglądało (poza tą siostrzenicą moją :)). Tak samo go kocham, rozczochrańca mojego, chodzimy do tego samego marketu itd.
        • lacido Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:11
          jak to mówią nie chwal dnia przed zachodem :)
          • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:30
            Damn, ja tu o plusach mówię no! :P
            Nie strasz zła kobieto, że mu się brwi zrosną i zęby wyostrzą ;)
    • lacido Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 22:55
      no i przede wszystkim skąd u licha ksiądz może wiedzieć jak to jest po ślubie!? Z drugiej ręki się nie liczy :P
      • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:11
        A ten cholibka wyczucie ma i serce do ludzi. Wiele widzi i umie wyciągać wnioski, nie mam podstaw by mu coś zarzucić, nawet jeśli życie rodzinne zna z teorii. Dobry jest skubaniec rzekłabym :)
        • lacido Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:12
          znaczy żadne z małżeństw które połączył się nie rozlazło?
          • ritsuko Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:32
            Nie wiem jak z rozłażeniem, kojarzę trzy raptem i nie, nie rozlazły, ale pomijając zawarcia to sporo zrobił dla już istniejących rodzin, aż szkoda, że już emeryt :(
    • bo_gna Re: Magia małżeństwa 04.10.10, 23:11
      Wiadomo, że teraz jest taki trend, że bez małżeństwa się obejdzie. Dla mnie jednak jest to ważne. Mam narzeczonego jest mi z nim dobrze, kocham go. Nie chcemy siebie stracić i zależy nam na stabilizacji. Decydujemy się na małżeństwo bo chcemy wspólnie żyć i założyć rodzinę. Można tak też bez małżeństwa, ale to tak jakby na złość bo przecież nie ma z tym aż tak wiele zachodu, po prostu trzeba chcieć. To "chcenie" ze strony partnera jest właśnie dla mnie ważne.
    • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 09:00
      A ja tam zdecydowanie wolę być żoną niż konkubiną.
      Wychodziłam za mąż wcześnie, i jeżeli mam czegoś żałować, to tego, że mogliśmy pobrać się jeszcze wcześniej :)
      Kocham, jestem kochana i czuję każdego dnia przyjaźń, która nas łączy. Bo dla mnie szczera przyjaźń w małżeństwie jest bardziej cenna niż miłość.
      Amen
      • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 12:52
        jeza_bell napisała:


        > Kocham, jestem kochana i czuję każdego dnia przyjaźń, która nas łączy. Bo dla
        > mnie szczera przyjaźń w małżeństwie jest bardziej cenna niż miłość.
        > Amen

        A co z tym zmienił ślub, bo nie rozumiem? :P
        • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 12:56
          raohszana napisała

          > A co z tym zmienił ślub, bo nie rozumiem? :P

          Nie doczytałaś
          Wolę zdecydowanie być żoną niż konkubiną :)
          • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 13:29
            Doczytałaś - ale nawet w kontekście tego, co zmienił w całej przyjaźni i tych tam innych - ślub? Oprócz Twojego samopoczucia?
            • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 13:37
              raohszana napisała:

              co zmienił w całej przyjaźni i tych t
              > am innych - ślub? Oprócz Twojego samopoczucia?

              Ależ napisałam wyraźnie, że w konkubinacie czułabym się fatalnie- tak trudno to pojąć?
              Skoro mam wybór i mogę czuć się lepiej to why not?
              • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 13:57
                jeza_bell napisała:

                > raohszana napisała:
                >
                > co zmienił w całej przyjaźni i tych t
                > > am innych - ślub? Oprócz Twojego samopoczucia?
                >
                > Ależ napisałam wyraźnie, że w konkubinacie czułabym się fatalnie- tak trudno to
                > pojąć?
                > Skoro mam wybór i mogę czuć się lepiej to why not?

                O bogowie mackowaci, doczytaj, że nie pytam o samopoczucie - a o to, czy coś innego się również zmieniło, tak? Czy coś zmienił OPRÓCZ Twojego samopoczucia.
                Heh, typowy przykład - zadać zwyczajne pytanie, to się zaperzy, że jej coś wciskają :]
                • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:14
                  raohszana

                  Strasznie dociekliwa jesteś.
                  Ale skoro pytasz- grzecznie odpowiem ;)

                  Tak, zmieniło.

                  Zadowolona?

                  Łomatko- zwyczajna odpowiedź na pytanie, a niektórzy drugiego dna szukają :P


                  • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:53
                    To się zaciekawię - pewnie, że dociekliwa, a co to? nie można? :P - co zmieniło? Fakt ślubowania zmienia, prócz samopoczucia?
    • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 13:10
      Piękny tytuł ... często słyszę od kobiet, które są po ślubie, że one teraz czują się pewniejsze
      w relacji i spokojniejsze, że właśnie to jest ta zmiana ... większe poczucie bezpieczeństwa ...
      ja tego kompletnie nie rozumiem - iluzja i magia, którą same sobie wkręcają ...
      dla mnie papier i cała ta otoczka, wraz z przysięgą składaną w obliczu wielu nie ma wpływu na moje poczucie bezpieczeństwa ...

      • lacido Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:15
        po ślubie nie tak łatwo odwrócić się na pięcie i odejść, jakaś zmiana to jednak jest
        • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:18
          Odejść łatwiej i Tobie i jemu ;)
          • lacido Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:24
            otóż nie, mam dookoła siebie masę małżeństw, które są ze sobą bo w sumie rozwód to masa zachodu a przecież aż tak źle nie jest, nawet jeśli małżeństwa nie mieszkają razem to żądnemu nie chce się wystąpić o rozwód bo szkoda kasy, fatygi itp.
            Byłam w sytuacji gdy dosłownie w 3 godziny spakowałam się i zostawiłam faceta, gdybym była po ślubie chyba bym tak radykalnie nie postąpiła ;/
            • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:28
              pisałam o tym, że i Tobie i jemu łatwiej odejść, gdy nie było ślubu ;)
              • lacido Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:31
                a to tak :)
            • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:32
              "dookoła siebie masę małżeństw, które są ze sobą bo w sumie rozwód to masa zachodu a przecież aż tak źle nie jest, nawet jeśli małżeństwa nie mieszkają razem to żądnemu nie chce się wystąpić o rozwód bo szkoda kasy, fatygi itp.


              i ja właśnie nie chcę, żeby facet był ze mną, bo za dużo zachodu, co ludzie powiedzą, ile zamieszania w rodzinie, jaki wstyd na wsi ... jak ma wolną drogę to wiem, że jest ze mną,
              bo chce a nie dlatego, że musi ...
              • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:54
                kookardka napisała:

                > i ja właśnie nie chcę, żeby facet był ze mną, bo za dużo zachodu, co ludzie pow
                > iedzą, ile zamieszania w rodzinie, jaki wstyd na wsi ... jak ma wolną drogę to
                > wiem, że jest ze mną,
                > bo chce a nie dlatego, że musi ...

                To co piszesz jest piękne i szlachetne.
                Skomplikowane robi się wtedy, gdy po kilku latach zostajesz z dziećmi, kredytami i bez mieszkania (bo np jego), a on właśnie doszedł do wniosku, że nie chce już być z Tobą.
                Ma wolną rękę, a "papier" jakby nie było w jakiś sposób utrudnia. Mało tego- od razu jest gotowy wskoczyć w nowy związek. Ty niestety tak szybko nie. Na dodatek w świetle prawa nie masz poparcia.
                Średnio to przyjemne, ale uwierz- zdarza się częściej niż myślisz.
                • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:57
                  Czyli cały pic to nie o miłości i te takie, ale o zabezpieczenie finansowe?
                  • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 15:14
                    raohszana napisała:

                    > Czyli cały pic to nie o miłości i te takie, ale o zabezpieczenie finansowe?

                    Oczywiście, że o miłość. Zawsze o miłość.
                    Tylko że ta cała miłość, to również odpowiedzialność za to, co się stworzyło.
                    • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 15:20
                      No tak, ale teoretycznie oczywiście, powinno się brać odpowiedzialność tak po prostu, a nie tylko będąc przymuszonym odgórnie, po ślubie. Inna kwestia, że, jak znamy życie i wiemy z doświadczenia, i od zobowiązań poślubnych to ludzie potrafią się wykręcić.
                      Inna para kaloszy, że na dzieci łożyć tak samo bez ślubu jak i ze ślubem i po rozwodzie łożyć trzeba, bo nakaz odgórny. Ale wywinąć się można.
                      Pytanie - czy gdyby małżeństwo nie wpływało na trudności finansowe przy rozstaniu, to czy ludzie by się tak chętnie hajtali, skoro szło by tylko o miłość?
                      • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 15:55
                        raohszana napisała:

                        Pytanie - czy gdyby małżeństwo nie wpływało na trudności finansowe przy rozstan
                        > iu, to czy ludzie by się tak chętnie hajtali, skoro szło by tylko o miłość?

                        Nie wiem...
                        Mam szczęście nie zastanawiać się nad takim pytaniem :)
                        Czego i Tobie życzę. Pozdrawiam.
                        • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:06
                          Ja to nie muszę - takie skrzywienie zawodowe, że w cudze kredyty i inne głupoty się nie dam wrobić ;) Ja to się ino miłościować muszę :D
                          A że sobie porozważam różności na forumie - to hobbystycznie :)
                          Również pozdrawiam :)
                      • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:01
                        Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie ... papier gwarancji stałości relacji nie daje ... daje kobiecie złudne poczucie bezpieczeństwa ( bo się zadeklarował) ... jedyną gwarancją są alimenty i podział majątku, czyli kwestie materialne ... wydoić gnoja ...

                        A może są kobiety, które mają swoje mieszkanie, albo zakupione z partnerem w ramach współwłasności, w razie rozstania wystąpią o alimenty dla dzieci, a na myśl o tym, by żądać alimentów dla siebie robi im się niedobrze ...
                        • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:08
                          kookardka napisała:

                          > Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie ... papier gwarancji stałości relacj
                          > i nie daje ... daje kobiecie złudne poczucie bezpieczeństwa ( bo się zadeklarow
                          > ał) ... jedyną gwarancją są alimenty i podział majątku, czyli kwestie materialn
                          > e ... wydoić gnoja ...
                          Niby tak, ale generalnie wydoić bogatego gnoja - ciężko, bo go na dobrą papugę stać. Niebogatego - nie ma z czego. Albo on ją wydoi. Masz całkowitą rację - jedyną, pewną opcją, dającą jakąś gwarancję - są oddzielne, szczegółowe umowy - intercyzy, innego rodzaju umowy traktujące o finansach. Moim zdaniem to łatwo się wywinąć od zobowiązań poślubnych, panowie dają grosze na dzieci i tyle.

                          > A może są kobiety, które mają swoje mieszkanie, albo zakupione z partnerem w ra
                          > mach współwłasności, w razie rozstania wystąpią o alimenty dla dzieci, a na myś
                          > l o tym, by żądać alimentów dla siebie robi im się niedobrze ...
                          Na pewno są, tylko ile takich ;)
                          • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:18
                            Popatrz na to z drugiej strony. Chciałabyś wziąć ślub, kupić dla Was wspólne mieszkanie albo finansować zakup jego wiekszej części a potem dzielić to przy rozwodzie na pół z facetem, który np zdradził Cię z inną laską ... ? a może i o alimenty w razie choroby wystąpi ? bez ślubu nie masz takich kłopotów ...
                            • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:24
                              Wiesz, akurat wpakować się z kupno wspólnego mieszkania czy finansowania większej części to się można i bez ślubu, to tylko wolna wola człowieka i stron, jak to urządzą. Czy po ślubie czy w przypadku rozstania bez procedury sądowej - dzielić to jakoś trzeba, bo co, zostawić? Bo przecież jak mnie zdradzi, a mamy wspólny lokal, to w trójkącie się żyć nie będzie [ chociaż może i są nawiedzenie, to co na to pójdą ]
                              O alimenty na siebie faktycznie, nie wystąpi. Generalnie uważam, że ślub to na tak zwany plaster, bo zmienia niewiele, poza paroma sytuacjami z gatunku "absurd prawny"
                              • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:33
                                O nie kochana, jeśli jesteś bez ślubu i kupujesz mieszkanie na zasadzie współwłasności to odzyskujesz swoją część, a będąc po ślubie tylko połowę , różnicę bierze były mąż ...
                                jeśli o alimenty w przypadku utraty zdrowia może wystąpić kobieta , to jest i odwrotnie ...
                                • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:42
                                  A gdzie tam! Możesz odzyskać tyle, ile włożyłaś - o ile masz na to dokument, jak przy każdej umowie, że np. sfinansowałaś większą część, że poszło z Twojego konta. Bo, co do zasady, małżonkowie winni finansować po połowie - a jak które da więcej, to może dochodzić swoich roszczeń :)
                                  O alimenty mogą wystąpić obydwoje, o ile zachodzą przesłanki. Tak samo jak w każdej postaci obowiązku alimentacyjnego - są przesłanki, to się przyznaje.
                                  • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:22
                                    No to tym bardziej nie ma różnicy ;)
                                    • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:24
                                      Generalnie nie ma - są niuanse, ale nic takiego, czego by się osobnymi umowami nie załatwiło :)
                                      • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 21:58
                                        a widzisz, na sąsiedni wątku piszą, że jest coś takiego jak alimenty od byłego męża na wypadek choroby ... tylko pytanie, czy kobietaich chce ... ja bym nie chciała ... więc dla mnie żadna różnica ;)
                      • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:44

                        > Pytanie - czy gdyby małżeństwo nie wpływało na trudności finansowe przy rozstan
                        > iu, to czy ludzie by się tak chętnie hajtali, skoro szło by tylko o miłość?

                        Bardzo dobre pytanie! Kluczowe. Odpowioedź jest bardzo prosta! Pobierało by sie duuuuużo mniej ludzi. Tylko ci, którzy są świadomi tego aktu, sakramentu: osoby wierzące. Po prostu.
                        Ale może tak, jak jest - jest dobrze? Może jest w tym jakiś zamysł kk? Nie wiem... Mam nadzieję, że to nie chodzi w przeważającej mierze o wpływy do kasy... :/
                        • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:59
                          sokoll1 napisała:

                          >
                          > > Pytanie - czy gdyby małżeństwo nie wpływało na trudności finansowe przy r
                          > ozstan
                          > > iu, to czy ludzie by się tak chętnie hajtali, skoro szło by tylko o miłoś
                          > ć?
                          >
                          > Bardzo dobre pytanie! Kluczowe. Odpowioedź jest bardzo prosta! Pobierało by sie
                          > duuuuużo mniej ludzi. Tylko ci, którzy są świadomi tego aktu, sakramentu: osob
                          > y wierzące. Po prostu.
                          > Ale może tak, jak jest - jest dobrze? Może jest w tym jakiś zamysł kk? Nie wiem
                          > ... Mam nadzieję, że to nie chodzi w przeważającej mierze o wpływy do kasy... :
                          > /
                          Myślę, że pewna część niewierzących też jest świadoma tego aktu. A część zwyczajnie do tego symbolu nie przywiązuje wagi, ale kocha i bierze odpowiedzialność za partnera tak samo, jak wierzący po ślubie.
                          A część wierzących i niewierzących to się bawi w relacje i o.
                          • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:15
                            Dokładnie.
                            Wiara jest rodzajem prezentu z góry. Mówię o takiej prawdziwej. A nie ludziom oceniać, kto wierzy naprawdę, a kto nie!
                            jest taki niezwykły teatr TV z moja ukochaną Kingą Preis..
                            Pioelgrzymka do miejsca świętego (nie pamiętam)... Cudu doświadcza ateistka (Kinga). Nie pamiętam co tam jej wyleczoni z góry... dawno widziałam. Sedno takie - katolicy źli i zazdroszczą.... Cha Cha!!! Dobrze im tak ;D
                            Mam wielki szacunek do ludzi niewierzących - uważam, że jest im trudniej.
                            Leszek Kołakowski bardzo chciał uwierzyć pod koniec życia, szukał Boga - chyba mu sie to jednak nie udało, nie wiem.... Moze na minutę przed śmiercią.
                            To są bardzo poważne i trudne tematy...
                            • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:23
                              Chyba widziałam to przedstawienie z Kingą Preis :)
                              Czemu uważasz, że niewierzącym jest trudniej?
                              • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:34
                                Ponieważ doświadczyłam w życiu sytuacji, gdy myślałam, że zdechcnę od ciężaru.
                                Powiedziałam zabierz... i zabrał.
                                Dlatego raz w życiu byłąm naprawdę katoliczką z wiarą, co góry przenosi:) raz.

                                Niewierzacy w takim nieszczęściu mnie ma sie do kogo zwrócić. Są w życiu sytuacje, że nikt z ludzi nie pomoze - wtedy modlisz sie do ostot od ludzi potężniejszych. I bywa często, że pomagają ci nieść krzyż...

                                jest taka przypowieść... taki filozoficzny minitraktat:
                                Pewien człowiek powoedział: Jezu, idź ze mna wszędzie tam, gdzie ja idę. Zawsze obok, razem... I Jezus szedł. Człowieka spotkało ogromne cierpienie, dotknęło nieszczęście. Zobaczył, że na piasku są ślady wyłącznie jednej osoby! Powiedzaił: Jezu, opuściłeś mnie! Jezus rzekł: Nie, ja ciebie niosłem

                                pozdrawiam, uciekam!
                                • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:38
                                  Widzisz, ja jestem zdania, że nikt nie pomoże tak, jak samemu można pomóc. Dlatego nie zrozumiem "siły wyższej, która zabiera ciężar"
                                  Myślę, że niewierzącym jest inaczej, a nie trudniej. Oni wierzą - ale w siebie.
                                  • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:49
                                    ja też wierzę w siebie!
                                    ...
                                    życzę ci w taki razie - żeby wiara w siebie zawsze ci wytarczyla.
                                    w cierpieniu zdajemy sobie sprawe, że to za malo.
                                    ja tez wierze w siebie - i mialam momwenty niewiary i lekcewazenie w zyciu. mialam to wszystko... w dupie.
                                    jest cos nad nami wg mnie. i jest cos w nas takiego pozamaterialnego! :D nie tylko mięsko :)
                                    • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 18:09
                                      Dzięki, myślę, że musi wystarczyć wiara w siebie - nic innego nie ma :)
                                      Mnie zwyczajnie nie przekonuje koncepcja bogów, ich synów - nie trafia to do mnie, jakieś... zbyt skomplikowane to jak na sensowny byt nadprzyrodzony się wydaje.
                • kookardka Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:06
                  No i znowu chodzi o kasę i o to, żeby tak łatwo nie mógł odejść ... czy masz slub czy nie, jesli to jego mieszkanie nie masz dachu nad głową, a nic nie stoi na przeszkodzie by zakupić mieszkanie na współwłasność ... no chyba, że nie ma się kasy a liczy się na to iż małżonek po ślubie zakupi mieszkanie a potem podzieli je na pół, czyli jest jakiś zysk ...
    • kobieta.pl.1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 14:05
      Kiedyś założyłam taki wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,91669384,,Co_sadzicie_o_tej_historii_.html?v=2&t=F1286280018957
      Pół roku później wzięliśmy ślub.
      To było najlepsze, co mogło nam się zdarzyć.
      Nie było łatwo i nadal nie jest.
      Ale coś, trudno określić co, uległo zmianie.
      Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim, którzy pomogli mi podjąć ważne decyzje. Było warto.
    • megi1973 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 15:36
      małżeństwo to taka umowa na czas dożywotni bez możliwości wypowiedzenia;) .Rozwiązanie jej jest kłopotliwe bo trzeba złożyć papier do sądu,uzasadniać,czekać,potem rozprawa wstępna,trzeba występować i uzasadniać itp.itd. (chyba że damy zarobić adwokatowi)... więc zastanówcie się dobrze zanim założycie takie kajdanki
      • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:39
        :)
        dostęp do małżeństwa powinien byc trudniejszy!!!
        po prostu komunia czy bierzmowanie obsługiwane są raz w roku
        przygotowanie do małżeństwa organizacyjnie jest trudniejsze!
        myślę, że kk sobie odpuścił! nnie ma na to pomysłu!

        dominikanie prowadzą Wieczory dla Zakochanych... super sprawa podobno!
        uważam, że to powinno by c obowiązkowe.
        małżeństwo to kajdanki - dla jednych; ale dla niektórych prawdziwa więź i chcą być tak uwięzieni we dwoje, blisko siebie i spleceni ze sobą ciałami i całą resztą!!!! ;D
    • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 15:57
      ze zdroworozsądkowej perspektywy - zgadzam sie w 100%
      dla człowieka wierzącego (islam, prawosławie, anglikanizm, whatever), oparcie w Bogu jest jednak ważne.

      przyznasz, że przysięga złożona przez człowieka wierzącego, inteligentnego i rozumiejącego wagę słów - a człowieka nie wierzącego, paplającego puste frazesy to dwie różne przysięgi!!!
      dla mnie to nie przysięga ma wartość sama w sobie - ale ma wartość tylko o tyle, o ile wypowiadający ją człowiek, tę wartość i odpowiednia rangę jej nada. I jest wierny danej obietnicy, szlachetny. O!
      • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:02
        sokoll1

        Zgrabniej bym tego nie ujęła.
        Respect :)
        • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:10
          :)

          Jesa_Bell dobrze gadam, prawda? Jak ci mówi przed Bogiem i swoimi rodzicami człek mądry i rozsądny - no to chyba nalezy mniemać, że jego słowa nie są puste... że jest to człowiek, którego słowa mają znaczenie, ktoś mądry. Bo jeśli nie - jest to idiota... który nie wie, co mówi!
          • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:25
            A jak nie mówi przed tłumem, tylko Tobie, to już gorzej, to już domniemanie, że nie prawy i uczciwy? ;P
            • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:35
              :)
              wyciagasz za daleko idące wnioski!
              Kocham Cię to piękne słowo... cóż, czasem mówimy je 10 kochankom... ;)

              jeśli mężvczyzna/ kobieta wierzą i - co także bardzo istotne - szanują swoich rodziców (którzy wykarmili i dupę wyciuerali), to stojąc przed ołtarzem i ślubując sobie w obliczu Boga i Koscioła - zaczynają jakis nowy etap...
              Bądźmy otwarci na poglądy drugiej stronmy - i nie wypaczajmy opinii, nie ktyrykujmy, ok? Po prostu przedstawiam swoje zdanie. Indywidulane wyznania także są piękne - bez nich nie ma nic, nic sie nie zacznie! :)
              pozdrawiam :)
              • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:45
                Chwila, do pewnych wyznań dopisujemy odpowiedzialność. Czyli dojrzałość. Co to ma do wiary, szepraszam? Czyli bez wiary to pic i fotomontaż? Czy też dopuszczasz opcję, że niewierzący też mogą, po pewnych deklaracjach wobec siebie - zacząć nowy etap? I wziąć odpowiedzialność?
                Nikt nie wypacza i nie krytykuje. Ja się zapytuję - a zapytanie to jeszcze nie krytyka ani ocena ani wypaczenie.
                • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:52
                  Człowiek wierzący kocha drugiego człowieka - ale wie, że człowiek czasem jest słaby, z definicji, że potrzebuje oparcia. W Bogu.
                  Człowiek niewierzący potrafi kochać mocno, niektórzy dużo mocniej i pełniej od katolików! Piękniej! To nie zalezy od wiary - to zależy od człowieka.

                  Katolik to często więzeń, który nawrócił sie po pobycie w kiciu... To często prostytutka - to o ne najczęściej leżą krzyżem przed najświętszym sakrmanetem w kościołach...
                  Nie odmawiajmy ludziom prawa oparcia w Bogu - jeśli odczuwają taką potrzebę. To dotyczy także katolickich małżeństw. Nie mamy nad nikim przewagi... ja nie mam poczucia, że to sparwia, że jesteśmy lepsi! Nie! To nie pogłębia uczucia... To tylkok daje nadzieję, że kiedys Bóg pomoże, jak będzie kryzys... że daje łaskę tym, którzy go proszą. Po prostu.
                  • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:58
                    Trochę sobie dorabiasz ideologię do tego, co ja mówię. Ja nikomu oparcia w Bogu/bogach nie odmawiam.
                    Idzie nam tu o to, czy wierzący będzie bardziej odpowiedzialny jak sakramentnie przed bogami, ludziamy i całą resztą świadków niż niewierzący, który ślubu nie weźmie. Odnoszę się cały czas do Twojej wypowiedzi, w której wydefiniowujesz wierzących jako jakby z założenia bardziej odpowiedzialnych za relację, bo skoro coś ślubują przed wszystkimi, to dla nich nowy etap. Czy też źle Cię rozumiem?
                    • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:06
                      raohszana napisała:

                      > Trochę sobie dorabiasz ideologię do tego, co ja mówię. Ja nikomu oparcia w Bogu
                      > /bogach nie odmawiam.
                      > Idzie nam tu o to, czy wierzący będzie bardziej odpowiedzialny jak sakramentnie
                      > przed bogami, ludziamy i całą resztą świadków niż niewierzący, który ślubu nie
                      > weźmie. Odnoszę się cały czas do Twojej wypowiedzi, w której wydefiniowujesz w
                      > ierzących jako jakby z założenia bardziej odpowiedzialnych za relację, bo skoro
                      > coś ślubują przed wszystkimi, to dla nich nowy etap. Czy też źle Cię rozumiem?
                      >

                      Zdajesz sobie sprawę jak mało jest w tym kraju ludzi wierzących? Ja czasami także jestem katoliczką w marnym stopniu...
                      Nie, często katolik jest bardziej powierzchowny od niewierzącego - bo nie potrafi sam przed sobą się przyznać: żaden ze mnie katolik, nie staram sie żyć wg zasad tej wiary. Niewierzący ludzie są często uczciwsi, szalchetniejsi. Miałam kiedys dawno temu chłopaka, który był niewierzący. Ale był bardzo dobrym człowiekiem, prawym.

                      Świat nie jest taki prosty Raoszana! Kryterium jest ile jest Człowieka w człowieku - a nie do jakiej wiary/ niewiary sie dopina jak rzep do psiego ogona... Prawdziwe chrześcijaństwo jest religią bardzo niewielu ludzi.... Jak pomrzemy, my katolicy, ot dopiero sie dowiemy, do kogo z nas powiedzą: Nie znam cie....

                      ...... w sumie nie chcę tu robić jakichś nudnych wykładów ;)
                      • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:19
                        Aj moment, wiara to nie tylko katolicyzm, tak? Więc ja tu ogólnie o wierzących, to raz.
                        A dwa - to nie ja wzmiankuję o przysięgach w kontekście wiary/niewiary i o pewnej różnicy, tylko Ty, nieco wcześniej :) Moim zdaniem jeden gwizdek czy przed braminem, księdzem czy urzędnikiem czy też w cztery oczy. Jak kto ma być uczciwy i prawy to będzie.
                        • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:24
                          tak.
                          kwestia szacunku dla osoby, z którą się chce być. założyć rodzinę, mieć dzieci.
                          rozumiemy się chyba :)
                          • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:39
                            Rozumiemy :)
                            Więcej takich z normalnym podejściem trzeba - chociaż znam kilka osób i nawet paru księży :)
                            • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:46
                              jeszcze dwa pokolenia i kościół w polsce sie zmieni ;D
                              z triiumfującego - na pokorny.
                              to będzie ulga. no ale ja już tego nie zobaczę! :)
                              w każdym razie też znam wspaniałych katolików i wspaniałych księży - ale mało!!!!!
                              byc normalnym/wartościowym katolikiem/księdzem to jest tridne zadanie i człowiek sie tego cały czas uczy.
                              hej!
                              • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 18:07
                                Kto wie, może i co się szybciej ruszy, jaka rewolucja kościelna znów będzie? :D
                                Trudne zadanie być normalnym - bo ten świat, media, ludzie - promują nienormalność i wpierniczanie się w życie innych.
          • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:31
            Idiotę należy w każdej sytuacji kopnąć w tyłek, a nie czekać na jego zasr.ane przysięgi ;)
            • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:45
              Z tym się całkowicie zgodzę :D
            • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:46
              O właśnie! ;)
              Ale, jeśli najważniejszym tryterium jest posiadanie męża, to i na idiotę można oko przymknąć! ;D
              • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:50
                Nieważne - bił, pił - aby był ;)
                • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:54
                  częściej zdradzał....
                  jakoś kobiety to ignorują przed ślubem często... nie rozumiem...
                  • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:03
                    A bo myślą właśnie, że ślub coś w "misiu" zmieni. Ignorują i po ślubie i w wolnych związkach - bo presja w wielu kręgach środowiska jest taka, że trzeba mieć chłopa
                    Ktoś kiedyś rzekł, o mnie - no tak, taka mądra, a nawet chłopa nie ma!
                • jeza_bell Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 16:55
                  No i najważniejsze:
                  Żeby miał większy mózg od kury ;)
                  • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:03
                    E tam, o jedną komórkę mózgową więcej tylko - żeby nie załatwiał się na podwórku ;)
                    • sokoll1 Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:09
                      Dawaj takiego, biorę! A tacy jeszcze wolni? :D
                      • raohszana Re: Magia małżeństwa 05.10.10, 17:20
                        Chiba nie, bo zobacz, ja tu też sama! Zostały same zasrań.ce ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka