pfajfka
07.10.10, 00:42
Odkad moja najlepsza i najukochansza przyjaciolka sie w grudniu zabila, nie mam nikogo z kim moglabym porozmawiac. Strasznie mi jej brakuje... Nie moge skasowac jej glosu na automatycznej sekretarce, jej numeru na komorce, nie chce poprostu i nie wiem czemu...
Moja osobe otaczaja mezczyzni. Sasiedzi, znajomi, przyjaciele(?) wszyscy faceci.
Sypiam z wieloma mezczyznami, nie potrafie inaczej. W ostatnim czasie rowniez z wieloma naraz, wylaczam przy tym moj rozum i poddaje sie innym rokoszom jak seks i wszystko co do tego nalezy. Dzwonilam dzis do mojego taty, ktorego od 3 lat wlasciwie nie widzialam i nie rozmawiam z nim rowniez, ale on nie mial czasu, napisze mi jutro maila...
Czasami chce skoczyc z mostu, nienawidze mojego zycia i brzydze sie soba... Raz juz skoczylam z 3. pietra, ale niestety przezylam...