moja kobieta tyje

10.11.10, 08:46
Tak jak w temacie. Dyskretne aluzje, zdrowa żywność, aktywność ruchowa nie pomaga. Widzę, że ją to boli ale jak wieczorem po pracy kolejna , cola paczka chipsow, itp to mi się otwiera scyzoryk w kieszeni. Zawsze miała pełniejsze biodra budowę klepsydry nigdy mi to nie przeszkadzało, jednak wzrost wagi +- 12 na przełomie 2 lat to duzo. Zaznaczam nie ma problemów zdrowotnych itp. Proponuje siłownia nie , basen nie , rower też nie, moze spacery ze 3 razy była i juz sie nie chce. No to może potańczymy w salonie no troche sie porusza i przy sprzątaniu. Kocham ją i zależy mi na niej. Każda próba rozmowy zmiany troche diety, to patrzy na mnie jak na debila. Jesteśmy młodzi mamy 28 ja , ona 26 lat.
    • grees28 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 08:50
      jak to zmienić , co zrobić prosze o sugestie i podpowiedzi
      • piotr_57 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:01
        Pisz pozew :D:D
        A tak na poważnie ,to z babą jest tak samo jak i z facetem. Do ślubu dba o siebie, po ślubie uważa, że już osiągnęła/osiągnął to co zamierzał/a i nie potrzebuje się starać.
        • baba67 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:30
          Udaj ze masz kobitke na boku. Namow kogos na dwuznaczne smsy, wychodz gdzies zaaferowany i wyswiezony, czasem jakies gluche telefony na tel domowy (sam mozesz). Sposob stary jak swiat prawie tak banalny jak tekst z Osieckiej ale podobnie jak tekst DZIALA
          • smettka Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:25
            Rozwiedz sie z nia. Kup sobie dmuchana lale, ona nigdy nie utyje i nie zestarzeje sie. Jak ci sie znudzi kupisz sobie nowa.
            • bezzebnypirat Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 15:38
              Kobieto, ona ma 26 lat a juz przytyla o 12 kilo od wagi wyjsciowej. Do tego nie przejawia ZADNEJ checi na zmiane tego stanu rzeczy, zmiane stylu zycia itp., co obiecuje wiecej tycia w najblizszych latach. A Ty zarzuty masz do autora... jestes jakas skrzywdzona przez mezczyzn lesbijka, czy cos takiego?
              • smettka Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:27
                Jego podejscie wskazuje na przedmiotowe podejscie do jej ciala. Ma go podniecac, jak nie to alarm na forum.
                • eilenn_ardenn Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 23:00
                  A Ty nie wolałabyś mieć wysportowanego, ZDROWEGO faceta? Pomijając kwestie estetyczne, nadwaga jest stanem niebezpiecznym, a w tym tempie jego partnerka szybko stanie się otyła, co jest CHOROBĄ. Więc dobrze, że (dla własnej satysfakcji) autor chce to zmienić. Obojgu wyjdzie na zdrowie.
                  Hm, jak ja bym chciała, żeby mój facet mógł ze mną ćwiczyć...
                  Co do rady - chyba pomoże tylko szczera, acz bolesna pewnie dla niej rozmowa, o ile sama nie dojrzeje do zmian. Ale z każdym kilogramem trudniej.
                • sanna.i Re: moja kobieta tyje 14.11.10, 19:30
                  Bez jaj. Otyłość jest niezdrowa i nieestetyczna. Każdy facet chce, żeby jego kobieta o siebie dbała, tak jak kobiety chcą mieć zadbanych facetów. A ta nie dość, że sie zapuszcza, to jeszcze jest leniwa. Potem będzie wielka żałość, że on się ogląda za innymi, bo jakimś cudem 120 kilo żywej wagi i zwisający brzuch go nie podnieca...Piszę to ja, kobieta - ludzie obojga płci, nie zapuszczajcie się!!
          • 19dawid80 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 14:39
            Bardziej idiotycznych propozycja nie słyszałem.
        • gh83 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:47
          Jeżeli jej nadwaga jest z jakiś powodów dla Ciebie problemem i nie zanosi się, by mogła przestać nim być, a dyskretne aluzje nie pomagają, to trzeba przejść do niedyskretnych. Nie wszystko da się powiedzieć tak, by nie zabolało. Przygotuj się na solidnego focha i powiedz wprost, co i dlaczego Ci przeszkadza. Jeżeli martwisz się o jej zdrowie - powiedz to. Jeżeli stała się dla Ciebie mniej atrakcyjna seksualnie - powiedz to. Z tego co piszesz wynika, że bawełna do owijania już się wyczerpała.
      • m00nlight troche sprytu 10.11.10, 13:43

        Może ma problemy z hormonami?

        Albo, po prostu, jej pare kg więcej nie przeszkadza.

        Jeśli dobrze się czuje w swoim ciele to trudno żeby się katowała dla faceta, bez przesady. Ale z tego co wynika z opisu ona NIE MA OCHOTY ANI MOTYWACJI do zmiany.

        BTW, dopoki nie ma nadwagi zagrażającej zdrowiu, dobrze się czuje, ma dobre wyniki, to o co chodzi? Że dla CIEBIE to jakiś problem estetyczny? Co za egoizm...

        Też mialam kiedys epizod że w ciągu roku przytylam 10 kilo, i to tak że nie zauwazylam tego! Zauwazylam dopiero jak przestalam dopinac sie w ciuchy no a wtedy to bylo ponad 10kg więcej. Ale moj owczesny facet nawet slowem mi nie zasugerowal że cos jest nie tak, i za to mu chwala. I tak bylam zdolowana jak sie sobie przyjrzalam dokladnie i porownalam stare zdjęcia. Wtedy sama sie zmotywowałam i zrzucilam 15. Ale dlatego że JA sama tego chcialam. Gdybym dobrze czula sie w rozmiarze 42 ktory wtedy nosilam, a facet zasugerowalby mi odchudzanie to bym go wysmiala albo pogoniła do stu diabłów. Nie czulam sie dobrze, wiec dolozylam staran zeby powrocic do 'swojego' 38.

        Powiem tyle,dopoki ona sama nie zachce nie zmusisz jej, tyle. Ew możesz sprobowac taktyki że TY chcesz troche zrzucic i zaproponowac żeby Ci potowarzyszyla- no przeciez nie bedzie z czystym sumieniem wpieprzac czipsow skoro Ciebie skręca. Kup parowar- bardzo fajny wynalazek. Proponuj potrawy z pary nie dlatego, że chcesz ją odchudzic, to po prostu wredne, ale dlatego że akurat *masz na to ochote*, tak samo jak na potrawy pieczone, z grilla, unikaj smażenia. Mozesz jej np powiedziec że po smażonym boli Cię wątroba- to niejako 'zmusi' do unikania najgorszego. Przygotujesz sam wieczorem jakąś fajną zdrową przekąskę do schrupania? Zje to zamiast tych czipsow... np świeże warzywa i tzatziki, fajnie sie chrupie przy tv a nie tuczy... pomyslow jest wiele ale trzeba sie za to zabrac z głową.
        • m00nlight a-ha 10.11.10, 13:51

          Dodam że ja w ten sposob odchudzam swojego faceta ;)

          Jak zauwazylam że mu brzuch urósł to nic nie powiedzialam a jak narzekal ze nie dopina sie w spodnie to sie 'zdziwilam' : co Ty powiesz? ja nic nie widze ;)

          Za to zasugerowalam mu kupno parowaru i gotuję zasadniczo inaczej jak do tej pory, tlumacząc się że to *dla mnie* że muszę się zdrowo odżywiać itp a on powinien ze mną cierpieć ten brak schabowego w ramach solidarnosci. Nie odmawiam mu slodyczy i ciast, nie sugeruje że nie powinien ich jesc, po prostu JA ich nie jem (przynajmniej gdy widzi, hehe) i jak widze ze chce kupic batona to go ładnie proszę żeby mi smaka nie robil skoro ja nie jem, ćwiczę silną wolę a on mi wcale nie pomaga bla ba. No i w ten sposob już zanotowal -6 'bezboleśnie'. A i mi nie zaszkodzilo :P
        • menk.a Re: troche sprytu 10.11.10, 13:52
          m00nlight napisała:

          pomyslow jest wiele ale trzeba sie za to zabrac z gł
          > ową.

          A nie lepiej tak po męsku? Prawda między oczy: gruba jesteś, idź pobiegać! ?:>
          • m00nlight Re: troche sprytu 10.11.10, 14:38

            Nie wiem, ja tam bym wolala czegos takiego nie uslyszec ;) Nawet jesli to prawda. Wolę się łudzic ze dla mojego faceta zawsze jestem najpiękniejsza pod sloncem, a on nie widzi moich fałdek ;)
            • senseiek Pare lat temu polozylem sie w lozku z panienka.. 10.11.10, 15:09
              > Nie wiem, ja tam bym wolala czegos takiego nie uslyszec ;) Nawet jesli to prawd
              > a. Wolę się łudzic ze dla mojego faceta zawsze jestem najpiękniejsza pod slonce
              > m, a on nie widzi moich fałdek ;)

              Pare lat temu polozylem sie w lozku z jedna panienka, ona na brzuchu, ja miedzy jej nogami.. i tak zaczalem sie bawic jej troszeczke spasionym tylkiem, i mowie "oooo... patrz jaka fala przeszla.. zupelnie jak na morzu"... :D

              Ale ona wazyla 58 kg przy wzroscie 178 cm, jakby to bylo 58+12=70 kg to by to nie byla "fala" tylko "tajfun na oceanie z 30m falami".. ;)
              • m00nlight ręce opadają 10.11.10, 19:39
                Albo jesteś idiotą albo niezłym prowokatorem.

                Tamta dziewczyna o parametrach jakie podales miala bmi 18 czyli NIEDOWAGĘ. 'Spasiony tyłek'? Jezuuu, aż żal to komentować w ogole.

                PS 70 kg przy ty wzroscie to jak najbardziej prawidlowa waga....
            • rozleniwiona Re: troche sprytu 13.11.10, 16:36
              a ja wolałabym, żeby powiedział, że je widzi i pożąda mnie z nimi. bo jakby mi wmawiał, że nie widzi mimo, że miałabym +10kg, to bym się zastanowiła, czy we wszystkim innym mi tak oczu nie mydli :D
        • baba67 Re: troche sprytu 10.11.10, 14:15
          Ja bym sie z Toba zgadzila, gdyby nie fakt prawdziwy dla 90% populacji plci obu obu ze jesli sie ma nadwage w wielu lat 26 i nic sie z tym nie robi w wieku trzydziestu zaczyna sie rownia pochyla, bo metabolizm zaczyna zwalniac coraz bardziej.
          Znam kilka dziewczyn ktore majac 2o pare byly bardzo szczuple jesli nie chude, a przed 40 mialy juz troche ciala na sobie nawet wiecej niz by chcialy.
          A tu mloda dziewczyna a nawagi przybywa bo sie beztrosko obzera. byleczym.
          Malzonka nie kocha sie bezwarunkowo-faceci chcacy miec modelke po 3 dzieciach to palanty, ale rozumiem goscia ktory poslubil kobitke przy kosci a szykuje mu sie grubas z satyrycznych kreskowek. Trzeba pamietac ze wraz z namiarem kilkogramow zmienia sie tez osobowosci-nic sie nie chce tylko siedzi na kanapie i pogryza. Chcialabys zamiast energicznego sciekawego swiata faceta miec po 10 latach brzychacza zlopiacegp piwsko przed Tv?
          • m00nlight Re: troche sprytu 10.11.10, 14:48

            To prawda co piszesz, niestety niewielu ma to szczęście i dobrą przemianę materii- a wiekiem coraz gorzej.

            Nie od dzis wiadomo że aby utrzymac wage trzeba wstawac od stolu z lekkim niedosytem no i się ruszac. A z wiekiem coraz wiecej wyrzeczen i wysilku trzeba w to wladac- widze to po sobie. Jestem w ciąży probowalam jeść wg zalecen dokladnie tyle ile wynosi moje zaporzebowanie: i co? tylam 3x szybciej niz powinnam, wiec trzymam sie 'swojej' diety- 500 kcal mniej!

            Inna sprawa, że jesli nie kontroluje się wagi na bieżąco, można 'złapać' dychę niewiadomo kiedy. I naprawde się tego nie widzi, a jak juz sie zauwazy to zwykle jest za pozno i trzeba sie za siebie wziac porządnie. Pare lat temu mi sie przydarzyla taka wpadka i teraz nie ma przepros, co tydzien waga, jak tylko odnotuję +1,+2 to przystępuję do akcji. Łatwiej zrzucic 2 kg niż 10 kg.

            Przed ciążą myslalam sobie jak to bedzie fajnie w ciąży, bede sobie mogla w koncu pofolgowac, poobżerać się lodami raz w życiu, a tu okazalo się że bardziej niż kiedykolwiek musze uważac na to co jem ;) o śmieciach nie ma nawet mowy: witaj twarogu i indyku z pary, hehe. Teraz po cichu licze ze moze przy karmieniu bede sobie mogla pozwolic, ale jak znam moje szczescie urodze dziecia z alergią ;) I w ten sposob umre nie najadłszy sie nigdy do syta i czym chcę. Takie życie.

            Ale pomijając fakt, nie chcialabym żeby mi moj wlasny fac gadal ze jestem gruba i mam sie odchudzac, czy sugerowal ze nie powinnam czegos jesc. To po prostu chamskie, no. Dlatego zalecam dzialanie, ale też trochę taktu. A tekst w stylu: 'weź się za sprzątanie to troche schudniesz' to już jest megachamówa aż ręce opadają.
        • ateofi Twoje podejcie jest egoistyczne! 10.11.10, 16:01
          Ale dlatego że JA sama tego chcialam. Gdybym dobrze czula sie w rozmiarze 42 ktory wtedy nosilam, a facet zasugerowalby mi odchudzanie to bym go wysmiala albo pogoniła do stu diabłów. Nie czulam sie dobrze, wiec dolozylam staran zeby powrocic do 'swojego' 38.

          No proszę, kolejna egoistyczna księżniczka, której nie można nic powiedzieć. Jakby mi mój facet zasugerowal schudnięcie to na pewno bym go nie wyśmiała, bo to oznaczałoby, że olewam jego opinię. A nie każdy mężczyzna lubi rozmiar 42, czy tak Cię to dziwi? Czy nie ma prawa nic powiedzieć, bo tłusta księżniczka poczuje się urażona?!!!
          • tygrysio_misio Re: Twoje podejcie jest egoistyczne! 10.11.10, 16:11
            zrozumialabym zeby takie cos napisal facet... oni maja mala wyobraznie i moga plesc bzdry typu "42 rozmiar to grubasy" "39 rozmiar to kajaki"

            ale koieta powinna wiedziec, ze dla pindora 150cm wzrostu 42 rozmiar to co innego niz dla kogos kto ma 175cm...

            ze na rozmiar ma ogromy wplyw cos takiego jak rozmiar biustu.. i ze plaska decha wchodzaca w 38 rozmiar nosilaby 42 rozmiar majac duze piersi

            jakie trzeba miec kompleksy, zeby uwazac 42 rozmiar za duzy? albo jak niskim trzeba byc?
            • sanna.i Re: Twoje podejcie jest egoistyczne! 14.11.10, 19:52
              Mam 170 cm, rozmiar 42 to zdecydowanie duży rozmiar - według mnie.
              • raohszana Re: Twoje podejcie jest egoistyczne! 14.11.10, 19:56
                Bredzisz, waćpanna - 42 to normalny rozmiar, zwłaszcza jak się ma większy biust, szersze ramiona. Nie tylko ilość tłuszczu się liczy, ale i budowa, o czym ignoranci wieszakowi zapominają.
              • tygrysio_misio Re: Twoje podejcie jest egoistyczne! 14.11.10, 20:20
                no wiesz.. po pierwsze to 42 nie zawsze jest rowne 42

                ale jedno jest pewne.. jesli uwazasz 42 za duzy rozmiar to najprawdopodoniej nie masz pierwszi i np masz bardzo waskie ramiona i brak bioder...
          • majordomus.1 Re: Twoje podejcie jest egoistyczne! 10.11.10, 16:48
            ateofi napisała:

            > No proszę, kolejna egoistyczna księżniczka, której nie można nic powiedzieć. Ja
            > kby mi mój facet zasugerowal schudnięcie to na pewno bym go nie wyśmiała, bo to
            > oznaczałoby, że olewam jego opinię. A nie każdy mężczyzna lubi rozmiar 42, czy
            > tak Cię to dziwi? Czy nie ma prawa nic powiedzieć, bo tłusta księżniczka poczu
            > je się urażona?!!!

            Popieram. Sama miałam podobny problem ale jestem na najlepszej drodze do jego rozwiązania. Też znacznie utyłam w krótkim czasie, mnie było z tym źle i mojemu facetowi też. Jak mi o tym powiedział to wcale nie poczułam się urażona. W końcu będąc w związku staramy się o to aby druga strona była zadowolona, na różnych polach, również fizycznej atrakcyjności. Nie chodzi o to żeby robić coś wbrew sobie ale jeśli partnerowi na czymś zależy a mnie to nie szkodzi ( a przecież zrzucenie nadwagi na pewno nikomu nie zaszkodzi ) to należy podjąć w tym kierunku wysiłek. Przecież autorowi wątku na pewno nie chodzi o to aby zrobić z partnerki gwiazdę filmową tylko żeby odzyskała normalną wagę, pisze przecież że na początku związku też nie była mega szczupła. Śmieszne są trochę te oburzone komentarze, zwłaszcza Pań, sprowadzające się do tego, że jeśli partner ma w tym względzie jakieś oczekiwania to znaczy, że naprawdę nie kocha, bo interesuje go tylko ciało itp, itd. Nie trzeba chyba być psychologiem żeby wiedzieć, że związek bez pociągu seksualnego, przynajmniej u młodych ludzi, nie ma szans ! Można kogoś bardzo szanować, cenić, lubić, przyjaźnić się i nawet z powodu tych uczuć trwać w związku ale nie będzie on udany jeśli obu stronom nie da seksualnej satysfakcji, a ta w dużej mierze jest uzależniona od wzajemnej fizycznej atrakcyjności partnerów.
          • m00nlight Gdzie egoizm? 10.11.10, 19:45

            Chodzi tylko o to że dopoki kobieta sama nie zauważy że wygląda źle ( a przecież większość z nas jest swoimi największymi krytykami! więc zauważy, nie ma strachu) i sama nie zacznie dążyć do zmiany to wszelkie teksty, aluzje itd sprawią jedynie że babeczka sie obrazi... albo będzie jej przykro. Natomiast zareagowac wprost przeciwnie niz Autor zamierzyl na zasadzie: 'Co?! ON mi będzie mowil co ja mam jeść?! Taka prawda.

            Poza tym, nie wiem ile kobieta ma wzrostu, bo może okazać się że np 175 lub więcej, a przy takim 10 kg w te czy w te to w zasadzie nie widac.... Może akurat waży teraz zupelnie prawidlowo i nie musi sie odchudzac, zwlaszcza że podobno w tematach medycznych obyta. Ja np mam nieco ponad 170 i czy ważę 55 czy 70 kg jest to prawidlowa waga.... po co sie odchudzac mając dobre bmi? czysty bezsens.
            • ateofi Re: Gdzie egoizm? 10.11.10, 20:16
              "Chodzi tylko o to że dopoki kobieta sama nie zauważy że wygląda źle ( a przecież większość z nas jest swoimi największymi krytykami! więc zauważy, nie ma strachu) i sama nie zacznie dążyć do zmiany to wszelkie teksty, aluzje itd sprawią jedynie że babeczka sie obrazi... albo będzie jej przykro. Natomiast zareagowac wprost przeciwnie niz Autor zamierzyl na zasadzie: 'Co?! ON mi będzie mowil co ja mam jeść?! Taka prawda."

              No właśnie, ona łaskawie musi zauważyć, że coś jest nie tak, bo przecież zdanie swojego faceta ma w głębokim poważaniu. A z tego, co pisze autor, lasce nic się nie chce, nie ma ambicji ani polotu i w dodatku przestała o siebie dbać. Dlaczego facet, który chciałby mieć atrakcujną partnerkę jest nagle jakimś przestępcą?

              "Poza tym, nie wiem ile kobieta ma wzrostu, bo może okazać się że np 175 lub więcej, a przy takim 10 kg w te czy w te to w zasadzie nie widac.... Może akurat waży teraz zupelnie prawidlowo i nie musi sie odchudzac, zwlaszcza że podobno w tematach medycznych obyta. Ja np mam nieco ponad 170 i czy ważę 55 czy 70 kg jest to prawidlowa waga.... po co sie odchudzac mając dobre bmi? czysty bezsens"

              Można się odchudzić, bo po pierwsze to jej nie zaszkodzi a wrecz pomoże, a jemu sprawi przyjemność. Laska z pewnością zyska za zdrowiu nie żrąc chipsów i nie pijąć coli 24/7.
              • tygrysio_misio Re: Gdzie egoizm? 11.11.10, 12:32
                od kiedy to odchudzanie nie szkodzi organizmowi?

                ubytek masy miesniowej, niedobor witamin i minerałów, anemia?... wiesz jak ciężko jest uniknąć tego w diecie?,
                • pochodnia_nerona Re: Gdzie egoizm? 11.11.10, 21:09
                  Mądre odchudzanie nie tylko nie zaszkodzi, ale i pomoże organizmowi. Ostatnio rzuciłam napoje gazowane i nie podżeram tyle słodyczy i innych mało zdrowych zakąsek, w związku z czym nie tylko waga zleciała mi w dół (choć i tak miałam prawidłową), ale dodatkowo polepszyła mi się cera. Kiedy przestajesz ładować syf do organizmu, od razu lepiej on działa.
                  • tygrysio_misio Re: Gdzie egoizm? 14.11.10, 20:17
                    zeby schudnac trzeba zejsc ponizej poziomu rownowagi w bilansie jedzenie/spalanie... nie tylko niejedzenie syfu...

                    teraz jak redukowac cialo tak,zeby tylko tluszcz tracic?

                    jak jesc mniej, zeby zachowac odpowiednie ilosci skladnikow potrzebnych organizmowi.. bialek, witamin i mineralow?

                    sprawa raczej ciezka do wyczucia... skutkiem jest to, ze kazde odchudzanie konczy sie niszczeniem organizmu...

                    mozna niszczyc go w minimalnym stopniu... nabawic sie lekkich niedoborow, redukcje miesni kontrowac rozbudowywaniem ich.. plusy z chudniecia moga byc o wiele wielksze niz minusy... ale to nie znaczy ze minusow nie ma
              • m00nlight Re: Gdzie egoizm? 12.11.10, 22:31

                Podstawowy blad w związkach: usilowanie dopasować kogoś do 'swojej formy'

                Jak chce mieć 'atrakcyjną partnerkę' niech sobie takiej poszuka, ktora bedzie dla niego atrakcyjna. Proste.

                Najgorsze jest to że najczęściej łysawi panowie 'z daszkiem nad ptaszkiem' wymagają od swoich żon by wyglądały jak modelki, urodziwszy wczesniej trojke dzieci, i nie wydawszy na to ani grosza ^^
        • anaisanais96 tu nic nie pomoże 10.11.10, 16:36
          Popieram poprzedniczkę. Niestety obawiam się że nawet gdy powiesz jej to głośno i dosadnie to oprócz obrażenia się nic nie zyskasz. Z odchudzaniem jest jak z rzucaniem papierosów, dopóki człowiek sam nie zechce tego zrobić to nic go do tego nie zmusi. Wiem to po moim mężu.

          Od 10 lat gdy jesteśmy razem błagam go by zrzucił sporą nadwagę(właściwie otyłość). najpierw prosiłam , później krzyczałam, nawet wyśmiewałam przy znajomych, ale nic to nie dało. Także nie chcę cie martwić la będziesz ją musiał zaakceptować taką jaka jest.
    • silentscream Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 08:55
      Z nadwagą u kobiet jest tak, że jednym przydaje ona uroku, a innym odejmuje. Teraz wszystko zależy od tego, do której grupy zalicza się ta Twoja.
      • piotr_57 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:03
        silentscream napisał:

        > Z nadwagą u kobiet jest tak, że jednym przydaje ona uroku,

        Przeżyłem 57 lat i takiej nie spotkałem.
        Owszem są kobiety, które MIMO nadwagi zachowują urok, ale żeby nadwaga dodawał uroku, to pierwszy raz słyszę.
        • silentscream Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:08
          > Przeżyłem 57 lat i takiej nie spotkałem.
          > Owszem są kobiety, które MIMO nadwagi zachowują urok, ale żeby nadwaga dodawa
          > ł uroku, to pierwszy raz słyszę.

          Pewnie rzecz gustu, ja akurat zawsze lubiłem te ciut okrąglejsze, takie w stylu Katarzyny Cichopek, ten typ urody.
          • piotr_57 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:31
            silentscream napisał:
            >
            > Pewnie rzecz gustu, ja akurat zawsze lubiłem te ciut okrąglejsze, takie w stylu
            > Katarzyny Cichopek, ten typ urody.

            No to już tylko pozostało nam uzgodnić, gdzie przebiega granica pomiędzy nadwagą a "wieszakiem". Z tego co napisałeś wyłania mi się wniosek, że w ogóle nie ma kobiet o prawidłowej posturze.:) Też nie cierpię wieszaków, a u Cichopek nie widzę żadnej nadwagi. Jest zdecydowanie nie w moim guście/typie, ale nadwagi u niej nie widzę.
            >
            • silentscream Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:35
              Aha, no to nieporozumienie. Ja miałem na myśli, że jedna czy dwie fałdki tu i ówdzie lub lekko pucułowata twarz nie stanowią problemu, a wręcz przeciwnie.
          • permanentne_7_niebo Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:00
            jaka slodka sygnaturka <3<3<3
            • silentscream Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:31
              > jaka slodka sygnaturka <3<3<3

              Wiem, słitaśna. :) Dziekuję. :*
          • baba67 Re: moja kobieta tyje 11.11.10, 13:06
            ile masz lat silentscream? Bo zauwazylam upodobanie do pan z jakims cialem (polecam sie na przyszlosc:-) u panow 45+. Bardzo mnie to cieszy...
      • qw994 Re: moja kobieta tyje 11.11.10, 09:22
        Nie znam osoby, której nadwaga dodawałaby uroku.
    • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:02
      Zajada problemy. Ty nic nie zauważasz poza wzrostem wagi? Marnie, panie zakochany.

      > No to może potańczymy w salonie no troche sie porusza i przy sprzątaniu.

      To było chamskie.
      • moim_zdaniem Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:30
        menk.a napisała:

        > Zajada problemy. Ty nic nie zauważasz poza wzrostem wagi? Marnie, panie zakocha
        > ny.

        Zgadzam się. Zamiast tak oczorypnie jej dowalać "może rower, nie jedz tyle, odchudzaj się" może lepiej z nią porozmawiać i zapytać co się dzieje. A te właśnie metody dosłownego zalecenia schudnięcia, przynajmniej u mnie, działają odwrotnie - robię na złość bo nikt mi nie będzie mówił czy i ile mam jesć/schudnąć.
        A poza tym, napisz coś o sobie, taki jesteś super zadbany, czysty, pachnący, kaloryferek na brzuszku itp? Twoja dziewczyna zapewne też miałaby co nieco do powiedzenia....
        • allerune Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:44
          no super drogie panie, czyli niezależnie co się dzieje to, to facet jest winny?

          12 kg sadła przybyło bo facet nie chciał z nią rozmawiać o jej problemach, nie dostrzegł ich i nie rozwiązał za nią? czyli wg Was on ZMUSIŁ JĄ do przytycia swoją ignorancją? żartujecie sobie....

          12 kg sadła przybyło bo kobieta się zapuściła, wpieprza czipsy i zapewne jeszcze sama się nakręca, bo przecież ON powinien ją zaakceptować, a jak jej nie zaakceptuje to znaczy że nigdy na prawdę nie kochał. To jest Wasze myślenie?
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:52
            Nie drogi panie. To nie jest nasze myślenie. Nasze myślenie sprowadza się do tego, że pan zupełnie pomija przyczyny skupiając się tylko na skutkach. Nie ma słowa o tym, co się wydarzyło przez te 2 lata, skąd te 12kg się wzięło. Za to jest, że sugeruje jej tańce w salonie i sprzątanie. No i że mu na niej zależy.
            I wcale żadna z nas nie twierdzi, że ma ją kochać coraz większą i chwalić za nadwagę. Ale do jasnej anielki: gdyby twoja kobieta widziała, e nagle chudniesz, nie jesz, jesteś markotny to co? Powinna zabierać cię na imprezy i karmić boczkiem? Powinna spytać: misiu, co sie dzieje, dobrze sie czujesz, masz kłopoty, coś cię boli,..
            Odrobina zainteresowania przyczynami... O to chodzi. Takie jest nasze myślenie.
            • minasz Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:41
              jak facet napier-dala kobiete to tez nie nalezy go zle oceniac tylko mprobowac dociec dlaczego tak jest w czym tkwi problem?
              moze ma problemy w pracy albo depresje?
              • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:44
                minasz napisał:

                > jak facet napier-dala kobiete to tez nie nalezy go zle oceniac tylko mprobowac
                > dociec dlaczego tak jest w czym tkwi problem?
                > moze ma problemy w pracy albo depresje?

                Tak minaszku, tak. Niech cie pogłaszczę za super komentarz. Można się było spodziewać.:D
                • minasz Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:49
                  meniu ty chyba szukasz tatusia który by sie zajał biedna słaba dziewczynka?
                  a jak ktos jest inny to bee
                  prawda ze sie nie myle:)
                  • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:54
                    minasz napisał:

                    > a jak ktos jest inny to bee
                    > prawda ze sie nie myle:)

                    Oooo a czy to czasem nie ty napisałeś, żeby rzucił swoją pannę w diabły? Prawda że się nie mylę?;)
            • klaun.szyderca Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:52
              Jak to skąd się wzięło - obżera się jak prosię, to się 12 kilo wzięło.
            • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:56
              menk.a napisała:

              > Nie drogi panie. To nie jest nasze myślenie. Nasze myślenie sprowadza się do te
              > go, że pan zupełnie pomija przyczyny skupiając się tylko na skutkach. Nie ma sł
              > owa o tym, co się wydarzyło przez te 2 lata, skąd te 12kg się wzięło. Z

              Co ty kobieto wygadujesz?
              Trzeba wiedzieć (Ty jesteś pustynią tej wiedzy), że człowiek w czasie ewolucji, gdy przez setki tysięcy lat, ba! miliony lat, zawsze było za mało żywności, został zaprogramowany tak, by jeść gdy jest okazja! I to im tłustsze i słodsze, tym bardziej. Bo kto nie zrobił zapasu tłuszczyku, gdy była akurat okazja, nie przeżył późniejszego, niemal nieuniknionego okresu braku jakiegokolwiek jedzenia.
              Jeszcze do niedawna (parę pokoleń temu) jedzenia było autentycznie za mało w większości rodzin i nie było problemu nadwagi. Nie działa u człowieka biologiczny, naturalny mechanizm ograniczający wagę, gdy jedzenie występuje w obfitości!!!!!
              Żeby tyć nie trzeba nic robić. Nie trzeba mieć żadnych problemów!!!!!!
              Żeby nie tyć w dzisiejszych czasach, trzeba świadomie się kontrolować. A jak ktoś jest leniwy, nie ma odrobiny silnej woli, to uchronić go przed obżarstwem można, chyba tylko zamykając go w klatce i wydzielając mu żywność w ilości właściwej.
              • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:00
                wj_2000 napisał:

                > menk.a napisała:
                >
                > > Nie drogi panie. To nie jest nasze myślenie. Nasze myślenie sprowadza się
                > do te
                > > go, że pan zupełnie pomija przyczyny skupiając się tylko na skutkach. Nie
                > ma sł
                > > owa o tym, co się wydarzyło przez te 2 lata, skąd te 12kg się wzięło. Z
                >
                > Co ty kobieto wygadujesz?
                > Trzeba wiedzieć (Ty jesteś pustynią tej wiedzy),

                No dobrze, a gdzie to, czego nie wiem?
                • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:33
                  menk.a napisała:

                  > No dobrze, a gdzie to, czego nie wiem?

                  Każesz szukać przyczyny tego że tyje. A ja twierdzę - i to napisałem - że tycie jest naturalnym procesem i nie wymaga żadnej przyczyny.
                  Jeśli w człowieku nie powstanie (poniekąd nienaturalna, a wyrozumowana) wola kontrolowania wagi, to u większości prowadzi to do tycia. Bez przyczyny, Bez innych problemów. Bez winy partnera. Bez winy stosunków w pracy.
                  Gdy się je wtedy, gdy przychodzi (zgodnie z naturą!) apetyt, tycie robi się samo. W Ameryce bardzo dużo ludzi szczęśliwych tyje bez opamiętania. Przy 200kg stają się nieszczęśliwi. Tylko, że kolejność jest odwrócona. Najpierw tycie - potem chandra.
                  Z Twojego postu zrozumiałem, że uważasz, że najpierw musi być coś źle, by (w tym przypadku) kobieta zaczęła się przejadać.
                  12kg w 2 lata, to wcale nie tak dużo! Zaledwie 17 gramów na dobę. W przeliczeniu na kalorie to zaledwie 120 kcal. To jedna kanapka ponad miarę!
                  Gdyby owa kobieta "zajadała" smutki, to by mogła utyć i z 50kg. Tu nie mamy czegoś podobnego.
                  Naturalny proces tycia osoby NIE ROZUMIEJĄCEJ, że o własną wagę trzeba (w czasach obfitości) dbać świadomie samemu.
                  Są niektóre osoby, mające farta, że nie tyją nawet gdy zupełnie nie kontrolują jedzenia, jadając tyle na ile mają apetyt. Mówi się że mają oni "zdrową przemianę materii". To są mutanci, którzy w warunkach surowych, jakie jeszcze niedawno, w skali ewolucyjnej wręcz wczoraj panowały, umarli by z wyniszczenia na przednówku.
                  Oni po prostu nie trawią wszystkiego tego co zjadają. Część tego co zjedzą wycieka niestrawione z ich przewodu pokarmowego!
                  Trudno by uznać samochód, z którego na każdy litr spalonej w silniku benzyny, wyciekałby drugi litr przez dziurę w baku, za samochód z "dobrą przemianą paliwa".
                  • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:05
                    To wszystko prawda. Dostarczanie organizmowi więcej pokarmu, niż zużywa energii powoduje wzrost wagi. Nie dyskutuję z tym.
                    Ale to wcale nie wyklucza np. związku obżarstwa ze stresem. Jedni z powodu stresu mają przełyk zawiązany na pętelkę, inni wciągają wszystko jak odkurzacz. Ktoś wtedy pije, pali a jeszcze inny idzie pobiegać. Czy jednak wyklucza? Wykluczasz?
                    • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:08
                      Dyskusja schodzi na zagadnienie poprawnego logicznie sformułowania wypowiedzi.

                      Ja zanegowałem stwierdzenie, że skoro tyje (i to w istocie umiarkowanie 17g/dobę), to musi być w tym jakiś stres, jakaś ekstra przyczyna. Taką sugestię znalazłem w Twoim poście. Zwróciłem uwagę, że takie tycie i bez stresu i w warunkach zadowolenia z życia prawie na pewno wystąpi, gdy ktoś sobie nie uświadomi, że o dobrą wagę trzeba się starać na przekór instynktom. A wyraźnie kobieta o której dyskutujemy tego nie robi.
                      Z tego nie wynika, że ja nie dostrzegam (to wręcz oczywista oczywistość!), iż stres, zła samoocena POTĘGUJĄ ową skłonność do tycia jaką zafundowała nam natura, która działa ślepo, reaguje dość opieszale na zmieniające się okoliczności, a my, ludzie od bardzo niedawna mamy żywności w bród. W warunkach tego rodzaju kłopotów otyłość eksploduje i nie w tempie 0.5kg/miesiąc! Młodzi ludzie w Stanach, Wielkiej Brytanii dochodzą do wagi 1/4tony !! Jeszcze młodzi, a więc w krótkim czasie.
                      Jeszcze inaczej. Sądzę, że w opisanym przypadku, mamy do czynienia ze zwykłą słabością charakteru, brakiem ambicji, brakiem woli, a nie ukrytą tajemniczą przyczyną, zwłaszcza związaną z tym facetem, którego post budzi raczej korzystne skojarzenia. Nie ma sensu stawiać go na baczność, namawiać do szukania przyczyny w sobie.
                      Cóż, może gdyby on był taki super super, a u niej - jak to mówicie - motyle w brzuchu by latały, to sama ona dla niego by się starała o swój wygląd, swoją figurę. A widocznie tak nie jest. I nic na to nie da się poradzić.
                      • f.seydlitz Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 18:06
                        Kurczę, jakie ciekawe rzeczy można przeczytać :) Całkiem serio mówię, fajne posty, a to rzadkość. Tak swoją drogą to ja jestem taki mutant, mam wrażenie, że 3/4 żarcia które jem wypada ze mnie bez trawienia. Wpada-wypada, tyle jadła się marnuje :(

                        A co do tematu, przy wzroście 190 ważę 80, jakby moja baba przytyła o 12 kg to w te pędy bym uciekł/babę na kopach wyrzucił. Dodatkowe 12 kg tłuszczu u partnerki to "trochę" za dużo jak dla mnie.
                  • tanczacy.z.myslami Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:47
                    wj_2000 napisał:

                    > A ja twierdzę - i to napisałem - że tycie
                    > jest naturalnym procesem i nie wymaga żadnej przyczyny.

                    Jednak wymaga - jednej: pobór kalorii przewyższający wydatkowanie kalorii.
                    • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:28
                      tanczacy.z.myslami napisał:
                      > Jednak wymaga - jednej: pobór kalorii przewyższający wydatkowanie kalorii.

                      Wyrywasz z kontekstu moją wypowiedź. Nie wymaga żadnej przyczyny o charakterze stresu, niskiej samooceny, błędów partnera, etc bo tego dotyczy dyskusja, w każdym razie mój post.
                      W sensie dosłownym, filozoficznym, wszystko ma swoją przyczynę. Ktoś się na przykład martwi, bo ma urojenie, wyobrażenie, że coś się złego stało (a się nie stało). Powiemy, że się martwi bez powodu. I każdy to zrozumie. A według twojej logiki tak powiedzieć nie można. Bo powód zmartwienia jest. Tyle, że urojony.
                  • mumia_ramzesa Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 16:15
                    > Oni po prostu nie trawią wszystkiego tego co zjadają. Część tego co zjedzą wyci
                    > eka niestrawione z ich przewodu pokarmowego!

                    Moga trawic ale nie wchlaniac.
                    • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:21
                      mumia_ramzesa napisała:

                      > Moga trawic ale nie wchlaniac.

                      Dziękuję za uściślenie. Efekt jest podobny, a nawet lepszy!!! Bo trawienie kosztuje trochę energii i gdy się nie korzysta za strawionego, jest wręcz działaniem odchudzającym, jak wspinaczka:)
              • tygrysio_misio Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:19
                oprocz uwarunkowan biologicznych sa tez uwarunkowania spoleczne.. a te na kazdej z nas od dziecinstwa wymuszaja chudosc.. i to te sa silniejsze

                czlowiek zapomina o tych spolecznych wymuszeniach kiedy cos sie z nim dzieje co jest w stanie zabic w nim potrzebe podobania sie... czasem sa to choroby i hormony... zazwyczaj problemy z samym soba

                przez te kilka milionow lat w czlowieku nie istniala potrzeba palenia papierosow... to nie jest uwarunkowanie biologiczne.. a jednak sposo osob (nawet nie palacych nalogowo) pociaga papierosa w chwilach stesu i silnego zdenerwowania.. na ten samej zasadzie inni w chwilach zdenerwowania jedza

                jest wiele przyczyn obrzerania sie... nie tylko biologia
              • rumak.hrabiny Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:51
                wj_2000 napisał:

                > Co ty kobieto wygadujesz?
                > Trzeba wiedzieć (Ty jesteś pustynią tej wiedzy), że człowiek w czasie ewolucji,
                > gdy przez setki tysięcy lat, ba! miliony lat, zawsze było za mało żywności, zo
                > stał zaprogramowany tak, by jeść gdy jest okazja! I to im tłustsze i słodsze, t
                > ym bardziej. Bo kto nie zrobił zapasu tłuszczyku, gdy była akurat okazja, nie p
                > rzeżył późniejszego, niemal nieuniknionego okresu braku jakiegokolwiek jedzenia
                > .
                > Jeszcze do niedawna (parę pokoleń temu) jedzenia było autentycznie za mało w wi
                > ększości rodzin i nie było problemu nadwagi. Nie działa u człowieka biologiczny
                > , naturalny mechanizm ograniczający wagę, gdy jedzenie występuje w obfitości!!!
                > !!
                > Żeby tyć nie trzeba nic robić. Nie trzeba mieć żadnych problemów!!!!!!
                > Żeby nie tyć w dzisiejszych czasach, trzeba świadomie się kontrolować. A jak kt
                > oś jest leniwy, nie ma odrobiny silnej woli, to uchronić go przed obżarstwem mo
                > żna, chyba tylko zamykając go w klatce i wydzielając mu żywność w ilości właści
                > wej.

                przyznam, że jest w tym trochę prawdy, ale tylko trochę, bo JA jestem żywym zaprzeczeniem tej teorii. jem co chcę, kiedy chcę i ile chcę, lubię tłuste potrawy i nie jestem ani otyły ani chudy. czyżby moi przodkowie potrafili część żarła podpierdzielić i ukryć przed resztą stada? możliwe, bo gdy kiedyś paliłem nałogowo miałem zwyczaj chowania całych paczek papierosów w różnych dziwnych miejscach i jeszcze niedawno taką zapomnianą paczkę znalazłem
                • rumak.hrabiny Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:58
                  i jeszcze jedno. ja tam ilościowo jem chyba tak przeciętnie, ani dużo ani mało. mój znajomy, chłopisko chude, żylaste wpierdziela prawie 2 x więcej ode mnie. śmiejemy się z niego, że ma tasiemca.
                • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:00
                  Dlaczego rzuciłeś palenie?
                  • rumak.hrabiny Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:24
                    mogę napisać tylko na maila, bo to strasznie straszne...
                    :D
                    • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:33
                      rumak.hrabiny napisał:

                      > mogę napisać tylko na maila, bo to strasznie straszne...
                      > :D
                      >

                      Aż taka tajemnica? Pisz.:D
                • wj_2000 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:35
                  rumak.hrabiny napisał:
                  > przyznam, że jest w tym trochę prawdy, ale tylko trochę, bo JA jestem żywym zap
                  > rzeczeniem tej teorii. jem co chcę, kiedy chcę i ile chcę, lubię tłuste potrawy
                  > i nie jestem ani otyły ani chudy.

                  W swoim poście z godziny 12:33 napisałem:

                  "Są niektóre osoby, mające farta, że nie tyją nawet gdy zupełnie nie kontrolują jedzenia, jadając tyle na ile mają apetyt. Mówi się że mają oni "zdrową przemianę materii". To są mutanci, którzy w warunkach surowych, jakie jeszcze niedawno, w skali ewolucyjnej wręcz wczoraj panowały, umarli by z wyniszczenia na przednówku.
                  Oni po prostu nie trawią wszystkiego tego co zjadają. Część tego co zjedzą wycieka niestrawione z ich przewodu pokarmowego!
                  Trudno by uznać samochód, z którego na każdy litr spalonej w silniku benzyny, wyciekałby drugi litr przez dziurę w baku, za samochód z "dobrą przemianą paliwa".""

                  Jak widzisz przewidziałem ten rodzaj "argumentu" przeciwko teorii, że o własną właściwą wagę trzeba na ogół dbać. Wiem dobrze, że nieliczni szczęśliwcy nie muszą. I mechanizm tego jest zrozumiały. Jest to powód do satysfakcji, ale nie do chwalenia się. Żadna w tym Twoja zasługa.
              • m00nlight Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:56
                Wiem coś o tym.

                Ja głoduję cale życie żeby utrzymać wagę. Niewielu szczęśliwców z dobrą przemianą co jedzą i nie tyją. Ja żeby UTRZYMAĆ ciągle niedojadam, zawsze sobie musze czegoś odmawiac no i ćwiczę

                Jak tylko sobie choć troszkę odpuszczę, zaraz tyję.

                Kijowo ale cóż zrobić, trza z tym żyć. I to nie tak że czlowiek sie przyzwyczaja- to jest ciągle przykre, ale coś za coś. Albo sie chce być zdrowym i dobrze wyglądać- stąd wyrzeczenia, albo się sobie folguje i pasie jak prosiak....
            • daga_1 Re: oj menk.a ble ble ble. 10.11.10, 13:21
              A sama nie może z nim pogadać o swoich problemach, tylko siada i żre te chipsy,popijając colą i czeka aż on będzie z niej wyciągał? Ile ona ma lat, 9?
              • menk.a Re: oj menk.a ble ble ble. 10.11.10, 13:36
                daga_1 napisała:

                > A sama nie może z nim pogadać o swoich problemach, tylko siada i żre te chipsy,
                > popijając colą i czeka aż on będzie z niej wyciągał? Ile ona ma lat, 9?

                Bleble. Ja wiem, wiem, istnieje idealny świat, w którym wszyscy sobie doskonale radzą, a jak nie radzą sami, to czym prędzej biegną do najbliższych lub jakichś ekspertów, by znaleźć rozwiązanie. A jak już znajdują sposób to z farmaceutyczna precyzją dokonują zmian i znów są szczęśliwi i doskonali. A obok tego doskonałego świata istnieje świat niedoskonały pełen niedoskonałych, słabych, a czasem nawet chorych ludzi. Ludzi, którzy nie potrafią sami sobie pomóc ani poprosić innych, zwłaszcza tych doskonałych ze świata równoległego, o pomoc.
                • sanna.i Re: oj menk.a ble ble ble. 14.11.10, 20:45
                  No coraz lepiej. Nie dość ,ze gruba, to jeszcze niekomunikatywna...Może ty już jej lepiej nie broń? :P
            • raohszana Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 19:14
              Ej, no bez przesady, większość ludzi żłopie colę i wpieprza chipsy, bo zwyczajnie... LUBI to. A przy takiej diecie nie utyć to trza mieć super przemianę materii.
            • sanna.i Re: moja kobieta tyje 14.11.10, 20:39
              >Nie ma słowa o tym, co się wydarzyło przez te 2 lata, skąd te 12kg się wzięło.

              Nie dorabiaj ideologii na siłę. Skąd się wzięło 12 kilo? Z żarcia. Skąd się wzięło to żarcie? Bo chipsy, cola i inne świństwa są smaczne. Jak ktoś nie ma silnej woli i lubi sobie pojeść a jest zbyt leniwy,żeby się ruszać, to bez problemu złapie 12 kilo. I więcej też. Ot i cała filozofia.
          • moim_zdaniem Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:59
            allerune napisał:

            > no super drogie panie, czyli niezależnie co się dzieje to, to facet jest winny?

            Teraz to Ty żartujesz....:-/

            > 12 kg sadła przybyło bo facet nie chciał z nią rozmawiać o jej problemach, nie
            > dostrzegł ich i nie rozwiązał za nią? czyli wg Was on ZMUSIŁ JĄ do przytycia sw
            > oją ignorancją? żartujecie sobie....

            Upraszczasz.

            > 12 kg sadła przybyło bo kobieta się zapuściła, wpieprza czipsy i zapewne jeszcz
            > e sama się nakręca, bo przecież ON powinien ją zaakceptować, a jak jej nie zaak
            > ceptuje to znaczy że nigdy na prawdę nie kochał. To jest Wasze myślenie?
            >

            Widać, że świetnie znasz kobiecą psychikę
        • klaun.szyderca Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:59
          Oczywiście, głaszczmy grubaska i podrapmy jak kotka w podbródek - drugi albo i trzeci.

          Forumowa solidarność pasztetów się objawia.
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:03
            klaun.szyderca napisał:

            > Oczywiście, głaszczmy grubaska i podrapmy jak kotka w podbródek - drugi albo i
            > trzeci.
            >
            > Forumowa solidarność pasztetów się objawia.

            Nie podniecaj się. Dlaczego od razu zakładasz, że ja czy ktoś inny, kto nie krzyczy od razu: rzuć ją albo nie nazywa jej leniem, obżartuchem czy jak tam chcesz jest pasztetem?Ty jesteś piękny jak z reklamy płynu do mycia naczyń? :)
            • koenzym Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:18
              ja myślę, że facet ma rację. bez względu na miłość, dodatkowe kilkanaście fałdek w ciągu dwóch lat to za dużo. miłość to niekoniecznie może ślepa akceptacja wszystkiego. niech próbuje, choć nie wiem jak, ale niech próbuje ją namówić do schudnięcia. moja rada- nie pozwól jej sięgać po te chipsy tylko weź ją wieczorem w obroty. dobre wykonanie pozwala zapomnieć o jedzeniu. powodzenia- nie daj się przekonać, że musisz to zaakceptować.
              • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:22
                Ty chyba nie jesteś facetem, co?;)

                Facet pyta co ma robić, bo kobieta zamiast tańczyć z nim w salonie objada się śmieciowym żarciem. Nie wie dlaczego sama sobie szkodzi. Jeśli nie odkryje powodów, to tylko drastyczne kroki mogą tę panią otrzeźwić.
                A w konsekwencji rozstanie.
                • koenzym Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:38
                  nie, nie jestem facetem. ale nie stanę też murem za każdą babą, tylko dlatego, że jest babą. nie wolno się objadać i ma chłopak rację i problem zarazem. jestem z nim.
                  • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:50
                    Spokojnie, nie bronię łakomczuchów, którzy nie mieszczą się już między futryny.
                    Protestuję przeciwko niewybrednym komentarzom i postom. Chociaż nie warto.;)
                    • koenzym Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 22:34
                      taka specyfika forum, że każdy może się wypowiedzieć. zadajesz pytanie, odpowiada na nie kilkadziesiąt osób, a potem przesiewasz: śmieć, śmieszne, ciekawe, odpowiedź. i nieważne, jaki problem, zawsze znajdzie się ktoś, kto musi wtrącić swoje nic nie warte trzy grosze. ale facetowi może to pomóc, zależy od uczuć, jakie wywołują w nim te "niegrzeczne" wpisy. a to przecież on ma ten problem, no nie?
        • wojtas71 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:33
          haha typowe babskie tlumaczenie, sam musi byc super wysportowany itp zeby baba o siebie zaczela dbac. sorry ale brak kaloryfera na brzuszku a nadwaga dobre 20 kg to jest chyba roznica :-)
        • daga_1 Re: Bzdura z tymi problemami. 10.11.10, 13:16
          Co to znaczy zajada problemy. Sama nie widzi jak wygląda, nie wstydzi się partnera, że dupa jej rośnie i jeszcze przy nim żre te chipsy. Ja się facetowi nie dziwię, mnie samej nie podobają się te młode dziewczyny z tymi dupskami i wylewającymi się ze spodni brzuszyskami. Nie jestem już taka młoda ale jak zobaczyłam, że zaczyna mi się brzuch powiększać, to od razu wzięłam się za siebie. Córce też nie pozwoliłabym na hodowanie sobie tłuszczu i jak by zięć miał do niej pretensje, to bym go poparła.
      • plec.na.plazy Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:21
        menk.a napisała:

        > Zajada problemy. Ty nic nie zauważasz poza wzrostem wagi? Marnie, panie zakocha
        > ny.

        No tak- jak nie wiadomo czyja wina to wina jest mężczyzny.

        Z resztą z opisu wynika, ze w tym przypadku nie zajada problemów - po prostu o siebie nie dba.
        • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:24
          plec.na.plazy napisał:

          > menk.a napisała:
          >
          > > Zajada problemy. Ty nic nie zauważasz poza wzrostem wagi? Marnie, panie z
          > akocha
          > > ny.
          >
          > No tak- jak nie wiadomo czyja wina to wina jest mężczyzny.
          >

          Śmiech mnie ogarnia. Nadinterpretacja to jakaś powszechna dolegliwość forumowiczów. :D

          > Z resztą z opisu wynika, ze w tym przypadku nie zajada problemów - po prostu o
          > siebie nie dba.

          Tak. Kolejne posty naświetliły trochę sytuację.;)
      • donnaanna Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:57
        a co jest chamskiego w propozycji zeby troche potanczyc?!
    • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:22
      Nie znosiłam aktywności fizycznej dla samego sportu, czyli siłowni, aerobiku czy basenu (wf zawsze był dla mnie koszmarem). Nigdy nie potrafiłam się zmobilizować, a jeśli nawet to na krótką metę. Co ciekawe zasadniczo uwielbiam się ruszać, ale muszę mieć w tym jakiś określony cel. Może ona też tak ma, a może nie lubi czegoś sama robić? Może zamiast tańczyć w salonie, zabierz ją do klubu, na kilkugodzinne tańce lub zapisz się z nią na jakiś kurs tańca? Może zamiast proponować rower, zaplanuj weekendowe wycieczki rowerowe w określone miejsca? Może zamiast spacerów zacznijcie wyjeżdżać w ciekawe zakątki swojego województwa? Jeśli macie możliwości, chęci i czujecie się że podołacie to może sprawcie sobie psa? Codzienne spacery gwarantowane. Bo z tego co widzę nie chodzi wcale o dodatkowe kg, tylko o zmianę stylu życia. I jeszcze dodam tak od siebie, ja też zażeram się chipsami, to jest jedna z moich słabostek, nie czekolada ale właśnie chipsy, napoi gazowanych co prawda nie pijam, ale mimo tego i tak chudnę od jakiegoś czasu. W jaki sposób? Znalazłam aktywność fizyczną która mi odpowiada i staje się stylem życia, a nie wysiłkiem obliczonym tylko na spalenie określonej liczby kalorii...
      • mahadeva Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:33
        tu nie chodzi o to, zeby facet sie glowil nad pomyslem na sport dla niej - czy ona nie ma wlasnego rozumu? niech sama znajdzie to, co lubi - ja np. mam juz dosc roweru, ale lubie inne rzeczy
        • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:39
          Chodzi o to, że jemu coś przeszkadza, a jej chyba nie, więc to on musi się postarać w tym przypadku.
          Analogicznie gdyby jej przeszkadzało, że on zostawia swoje skarpetki na podłodze to ona musiałaby znaleźć sposób na to, żeby zmienić jego myślenie, a podłoga to nie miejsce na skarpetki...
        • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:01
          ".. czy ona nie ma wlasnego rozumu? "
          Niektorzy tobie tego rozumu odmawiaja. Po co ci takie aluzje wiec ??
          Ta d.. to leniuch patentowy .. .bo ten palant niestety ja jeszcze kocha
      • permanentne_7_niebo Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:16
        To samo chciałam radzić. 2 moich facetów uważało, że gdybym schudła wyglądałabym lepiej. W mojej ocenie mam: super biust, super tyłek, super nogi, za duży brzuch - wystaje i nie jest wklęsły. Nienawidzę sportu, wolę wykorzystać ten czas efektywnie, np. czytając. Lubię tylko chodzić, codzień dymam 4-8km.
        Przy czym 1 z tych facetów odbiegał od Adonisa lata świetlne, ze względu na otyłość i cerę, moglibyśmy RAZEM spędzać czas uprawiając sport sensu stricte, obojgu nam wyszłoby to na zdrowie.
        Skoro jednak robienie czegoś razem to zła rada: kup dużo serków. zawsze jak będzie miała ochotę na coś słodkiego, niech je serek. Białko się dłużej trawi. Ja teraz tak robię. Co do sportu - nie wiem, bo mnie jeszcze nikt do tego nie zmusił, ani prośbą, ani groźbą. Nie znoszę sportu. Chodzenie po górach, tak, ale bieganie w te i wewte, kiedy można w tym czasie poczytać? Porażka.
      • tanczacy.z.myslami Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:43
        sheona5 napisała:

        > Może ona też tak ma, a może nie lubi
        > czegoś sama robić? Może zamiast tańczyć w salonie, zabierz ją do klubu, na
        > kilkugodzinne tańce lub zapisz się z nią na jakiś kurs tańca

        Obawiam się, że będzie jak było u mnie: kobieta się odchudza a facet chudnie. :)
        • calineczka2 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:40
          haha u mnie tak jest: wlasnie sie z mezem odchudzamy od miesiaca (mniej jemy). Wynik:
          ja: 0 zgubionych kilogramow
          maz: 7 zgubionych kilogramow
          Jemy praktycznie to samo, ja o 1/3 mniej.

    • mahadeva Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:29
      ona poo prostu w ogole nie szanuje swojego ciala! jak mozna jesc chipsy? nie uprawiac sportu? tycie to tylko przejaw zewnetrzny bardziej skomplikowanych problemow. brakuje jej edukacji na tym tle zupelnie...
      ps. a ja kurcze o siebie dbam i chlopaka nie mam :)
      • silentscream Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:31
        > ps. a ja kurcze o siebie dbam i chlopaka nie mam :)

        Jeszcze niedawno miałaś...
        • mahadeva Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:28
          jeszcze niedawno... :) sam wiesz, jaki mam problem :) na dodatek gosc jest caly czas w delegacji...
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:31
            mahadeva napisała:

            > jeszcze niedawno... :) sam wiesz, jaki mam problem :) na dodatek gosc jest caly
            > czas w delegacji...

            To nie delegacja. On zwiał do innej baby.:>
      • blu_lagoon Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:54
        > ona poo prostu w ogole nie szanuje swojego ciala! jak mozna jesc chipsy?

        Normalnie, bierzesz do reki, wrzucasz do jamy chlonnej i przezuwasz
      • klaun.szyderca Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:54
        > ps. a ja kurcze o siebie dbam i chlopaka nie mam :)

        Może jesteś szczupła i zgrabna, ale brzydka?
        • nazwakontajuzzajeta Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:43
          klaun.szyderca napisał:

          > > ps. a ja kurcze o siebie dbam i chlopaka nie mam :)
          >
          > Może jesteś szczupła i zgrabna, ale brzydka?

          stawiam, że raczej wredna
      • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:33
        ".. ja kurcze o siebie dbam i chlopaka nie mam.."
        Ty masz sponsora , ktorego kochasz i rzucic nie potrafisz . To twoje szczescie i nieszczescie .
    • grees28 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:46
      Tak więc odpowiadam, jest związana z branżą medyczną więc ma świadomość co do zdrowia. Apropo tańczenia w domu po prostu to typ taki że wolimy domowki niz bieganie po klubach, co złego jest w tańczeniu w domu i sprzątaniu to też ruch. To nie jest tak że siedzimy w domu i nic sie w naszym zyciu nie dzieje po pracy. Mówi ze jest szczęsliwa, spełniona bardzo duzo rozmawiamy o uczuciach raczej nie mamy tajemnic. Wiadomo że zdarzają się spięcia ale rzadko, wydaje mi się ze dbamy obustronnie o siebie. Nie mamy ślubu, dwa i pół roku jesteśmy parą. Nigdy nie mowię " rusz się , należy coś z tym zrobić", nie naciskam nie bobruje w brzuchu. Zycie intymne mamy udane, dobrze nam ze sobą.
      Jesli chodzi o mnie to BMI mam lepsze , ale musze się pilnować, dbam o siebie ale nie używam nic oprócz wody po goleniu, toaletowej, mydła, maszynki do włosów i dezodorantu. Aktywność ruchowa dodatkowa to rower w sobote czy niedziele siłownia 2h w tygodniu.
      • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 09:58
        Powiedz, że uszy jeszcze czyścisz i paznokcie obcinasz.:DDDDDDDDD

        Ale ok. Załóżmy, że opowiadasz prawdziwą historię. Wysilę się zatem.
        Mimo twoich deklaracji jak o siebie dbacie, na mój nos coś przegapiłeś, czegoś nie zauważyłeś, czegoś nie dostrzegasz. Twoja kobieta niekoniecznie jest szczęśliwa, wbrew temu co piszesz. Coś jest na rzeczy.
        Zamiast domówek, wyciągaj ją częściej na spacery. Nie od razu człowiek z nadwagą zdecyduje się na regularny ruch, więc nie wierz w cuda. A niektórzy nigdy nie ruszą się z kanapy.
        A w domu powinno być jak najwięcej zdrowych przegryzek. Poza tym banalnie: częste, zdrowe i niewielkie posiłki.
        • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:47
          menk.a napisała:

          > Powiedz, że uszy jeszcze czyścisz i paznokcie obcinasz.:DDDDDDDDD
          >
          > Ale ok. Załóżmy, że opowiadasz prawdziwą historię. Wysilę się zatem.

          Wiedziałam.:DDDDDDD I mamy główną.:D
        • permanentne_7_niebo Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:23
          Racja, coś jest nie teges. Ja takimi rzeczami zażeram zły nastrój. Na mnie nie działa: mogłabyś schudnąć, może pobiegasz, trochę ci się przytyło. Na mnie działa: jesteś zajebista, cho pobiegamy:D.
        • po-trafie Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:39
          "na mój nos coś przegapiłeś, czegoś nie zauważyłeś, czegoś nie dostrzegasz. "

          Menka... ale czemu? Skad w Tobie to silne przekonanie, ze tycie kobiet wynika z jakichs stresow czy wielkich ukrytych problemow?

          Jasne, sa ludzie, ktorzy tyja od stresu, ale w wiekszosci tyjemy bo nie jestesmy przyzwyczajeni do sportow, bo na studiach jeszcze tempo zycia nas trzyma w ruchu/nie mamy tylko okazji do jedzenia, a pozniej konczymy studia (dziewcze zaczelo tyc majac 24 lata), mamy stalego parnera (dziewcze zaczelo tyc pol roku po rozpoczeciu zwiazku), czujemy sie bezpiecznie, szczesliwie, spedzamy wieczory w domu i... jemy.
          Am am am am am -> +0.5 kg miesiecznie = +12 kg w ciagu dwoch lat. Spokojnie, powoli, po kawaleczku.

          Zawsze bedac w szczesliwym zwiazku tylam, bo kiedy nie jem sama tylko z kims, to jem lepsze rzeczy. Sama zadowole sie jogurtem i owocem, albo salatka z tunczykiem. Kiedy jem z facetem, zjemy wiecej, lepiej, ciekawiej i zazwyczaj tez po prostu solidniej.
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:44
            To nie jest żadne silne przekonanie. Ani żadna jedynie słuszna teoria co do przyczyn. Ok?;)
            • po-trafie Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:51
              a, to ok :-)
        • tanczacy.z.myslami "Co ci jest kochanie?" "Nie, niiic..." :) 10.11.10, 14:01
          menk.a napisała:

          > na mój nos coś przegapiłeś, czegoś
          > nie zauważyłeś, czegoś nie dostrzegasz. Twoja kobieta niekoniecznie jest
          > szczęśliwa, wbrew temu co piszesz. Coś jest na rzeczy.

          Pewnie jest. Tylko że rzeczona niewiasta, zwyczajem większości niewiast, na jego pytania typu "Co ci jest? Dolega ci coś? Czy coś nie w porządku?" odpowie przeciągłym "Nie, niiic...". Po kilkukrotnym usłyszeniu tego "niiic" facet stwierdza "No, jak nic, to nic, czyli wszystko gra". A rzeczona niewiasta może potem wypłakuje się psiapsiółce, że "facet mnie nie rozumie, nie domyśla się, że mam problemy i przez te problemy się objadam..."
          • menk.a Re: "Co ci jest kochanie?" "Nie, niiic..." :) 10.11.10, 14:04
            tanczacy.z.myslami napisał:

            A rzeczona niewiasta może potem w
            > ypłakuje się psiapsiółce, że "facet mnie nie rozumie, nie domyśla się, że mam p
            > roblemy i przez te problemy się objadam..."
            >

            Cóż poradzić? Może wzorem Czaka Norisa nauczyć się wreszcie czytać w myślach Waszych niewiast.:P
            • tanczacy.z.myslami A prawo tego nie zabrania? :) 10.11.10, 18:09
              menk.a napisała:

              > Może wzorem Czaka Norisa nauczyć się wreszcie czytać w myślach Waszych
              > niewiast.:P

              A nie zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych? Przecież myśli prywatne to dane jak najbardziej wrażliwe! :)
              • menk.a Re: A prawo tego nie zabrania? :) 10.11.10, 22:27
                tanczacy.z.myslami napisał:

                > menk.a napisała:
                >
                > > Może wzorem Czaka Norisa nauczyć się wreszcie czytać w myślach Waszych
                > > niewiast.:P
                >
                > A nie zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych? Przecież myśli prywatne
                > to dane jak najbardziej wrażliwe! :)
                >

                Pytaj GIODO. Jak dobrze uzasadnisz potrzebę posiadania i przechowywania takich danych, to może pozwolą Ci założyć zbiór. Wcześniej dobrze się zastanów czy na pewno chciałbyś to wszystko wiedzieć.:P
      • vino_rosso Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:01
        I dobrze robisz, to inwestycja na przyszłość. Ja zupełnie nie rozumiem takiego lekceważącego podejścia do swojego zdrowia, w tym także ciała. Jako nastolatka odchudziłam się, przeszłam na zdrową dietę i od prawie 18 lat uprawiam jakiś sport ( w zależności od pory roku i chęci).
        Moja koleżanka z pracy, matka trójki dzieci wylądowała kilka dni temu na OIOMIe. Powód - dramatycznie wysokie ciśnienie spowodowane otyłością (brak ruchu i zła dieta). Kobieta nie jest stara, jest przed 40tką. Nie miała wcześniej problemów zdrowotnych (przynajmniej tak jej się wydawało). Przez to, że o sobie nie dbała, piła litrami colę i opychała się ciasteczkami, ma poważne problemy ze zdrowiem. Całe szczęście nie doszło do tragedii i dzieci nie zostały pół sierotami. To maja kumpela i bardzo się o nią martwię.
      • moim_zdaniem Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:06
        Grees28, a nie staracie się czasami o dziecko?
      • mahadeva Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:24
        ma swiadomość co do zdrowia? ja myslalam, ze nie mam, ale chipsa i coli bym do ust nie wziela!
    • zetka50 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:08
      Kup jakieś gazety gdzie są piękne kobiety (nie gołe) i porozkładaj po mieszkaniu. Jak zapyta nic nie mów, może się otrząśnie.
      • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:13
        Taaaa, na pewno :-). Gdyby mój coś takiego zrobił, to spałby z tymi gazetami ;-).
        • zetka50 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:15
          sheona5 napisała:

          > Taaaa, na pewno :-). Gdyby mój coś takiego zrobił, to spałby z tymi gazetami ;-
          > ).

          Jedną noc, a potem już by chyba dotarło do główki :)
          • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:06
            Nie jedną noc, tylko dopóki by się nie otrząsnął ;-).
    • mmagi Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:09
      gres a rzuc ja w diabły na co Ci tłusta baba,cos Ty turek;D
      • mmagi Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:11
        ups
        chyba pomyliłam gresy,28 z 81:D
    • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:12
      dwadzieścia sześć lat i taka spasiona? A jej matka jak wygląda? Czy twoja dziewczyna skończyła studia dwa lata temu i znalazła spokojną pracę?
    • 0ion Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:15
      Kobiety są leniwe i łakome z natury. Do tego jak pozwolisz bezczelne. Testuje Cię na ile sobie może pozwolić. Nie daj sobie wcisnąć kitu, że jest jakiś inny problem poza tym, że jest leniwa i jej się nie chce. 12 kg nadwagi to już niezły pasztet.
    • grees28 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:23
      Nie konfabuluję ;) ehhh kurde po kąpieli mam zawsze pełno mydła w uszach.

      Dlaczego trzeba szukać dookoła problemu, poszukiwać w psychice, czy tym, że czegoś nie dostrzegam. Pytam "czy wszystko ok??, czy czujesz się szcześliwa spełniona" to że jestem facetem nie znaczy że cierpię na jakąś znieczulicę.

      Od razu przyszedł też napad jak to kobieta do sprzątania, i ewentualne podrygi, na parkciecie domowym :)). A pewnie w waszym zamysle pan i władca siedzi i ma w nosie w wszysto.

      Otóz drogie panie w domu wynoszę smieci, naprawiam drobne rzeczy, myję naczynia, wyrzucam śmieci, spokojnie znosze zakupy ale tylko spożywcze do innych sklepów nie chodzimy razem, moja woli koleżanki, ja wolę odebrać spod sklepu i za szofera robić. Umiem iść po zakupy, i cos tam ugotowac.
      Nie tykam sie prania nie umiem obsługiwać pralki cos sie zawsze zafarbuje i nie prasuje bo z gruntu sie umówilismy.

      Nie mamy problemow finansowych, oboje mamy satysfakcjonujące zajęcia, dość ciężkie nie mniej jednak niezbyt stresujące.
      • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:26
        co z moimi pytaniami? Jak teściowa?
        • grees28 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:32
          Nie znam się na tym to na bank jest nadwaga. Mama jej wyglada super jak na 55lat , praca spokojna dobrze płatna zgodna z marzeniami.
          • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:34
            szczerze mówiąc to rzuciłabym faceta, który by się zapasł przy mnie i to tylko z lenistwa i obżarstwa. Co innego problemy hormonalne, a co innego wpychanie czipsów i zapijanie ich trucizną zwaną colą.
    • hawela Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:24
      No i?
      Mamy ją odchudzić?

      Tak sobie myślę, że jak kogoś kocham, to mi sie scyzoryk nie otwiera ani w kieszeni, ani nigdzie.

      Masz rację rozmawiając o aspekcie zdrowotnym nadwagi.
    • zetka50 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:36
      Pokarz jej ten wątek może się otrząśnie :)
      • martitka18 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 17:11
        Moim zdaniem Ona sama musi dojrzeć do decyzji o rozpoczęciu odchudzania. Tylko taka dieta ma sens, to musi być ten właściwy moment, inaczej, po Twoich namowach może nawet uda Jej się schudnąć parę kilo, ale gdy wróci do dawnych przyzwyczajeń kilogramy wrócą, może nawet w podwójnej liczbie. Jedyne co możesz teraz zrobić to np. starać się przygotowywać zdrowe, oparte na białku i warzywach kolacje. Może akurat uda jej się zgubić chociażby 1 kilogram. Wtedy powinieneś Ją pochwalić, powiedzieć, że właśnie zauważyłeś, że jest jakaś piękniejsza, że super wygląda. Może zmobilizuje Ją to do trwania w diecie. Na mnie tego typu pochlebstwa działają, od kwietnia schudłam 18, 5 kg:)Najważniejsze żeby sama tego chciała oraz czuła Twoje wsparcie( czego na pewno nie zabraknie- wnioskuje ze sposobu w jaki o Niej piszesz, widać, że Ci na Niej zależy). Jeżeli kiedyś Ona rozpocznie z Tobą rozmowę na temat swojej zbyt dużej wagi, spytaj się jak ona sama to postrzega, co uważa za przyczynę itp. Nie sądzę żeby to były problemy emocjonalne, stresy skoro Ci o tym nic nie wiadomo, myślę, że przyczyną jest zmiana trybu życia. Powinniscie się razem zastanowić nad zmianami, które do obecnego trybu życia możecie i chcecie wprowadzić. Np. zastąpienie pszennego pieczywa, razowym, unikanie smażenia, jakieś dyżury przy robieniu obiadów i kolacji na zmianę, żeby nie trzeba było jeść na mieście, ograniczenie cukrów w porach wieczornych, na weekend wspólna aktywność fizyczna raz basen, raz jakaś kilkugodzinna piesza lub rowerowa wyprawa, raz jakiś park linowy, zimą łyżwy.
    • minasz Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:38
      złapała cie to teraz moze wreszcie przestac sie katowac i robic co lubi czyli zrec chipsy i ogladac taniec z gwiazdami

      jak nie macie dzieci to rzuć ja - gwarantuje ci ze jakbys był niedorajda zyciowym kazda laska by tak zrobiła(majac w du-pie twoje depresje) a inne paniusie z tego forum przyklasneły6 jej jaka jest madra
      - teraz oczywiscie forumowe grubasy beda cie oczerniac hehehe
      • usunelamkonto Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:48
        ja myslalam ze jestem najgorsza ale widze ze nie bo jednak spacery i basen z ukochanym mnie rajcuja, ale wiadomo kasa i brak checi (luby po pracy =brak sil) poza tym operacja za tydzien wiec nie wysilam sie obecnie

        jestem leniwa i moj luby mi to powtarza wielokrotnie. od poczatku naszego spotkania powiedzial ze chce ze mnie zrobic perfekcyjna laske i wyszczuplic mnie (czyli biodra,brzuch,posladki) czeka tylko az zapuszcze wlosy a juz skurczybyki niezle odrosly :P

        ja przez 3 lata przytylam ok 7 kg biust mi sie powiekszyl z miseczki d/dd do g/h

        tez jem ci...y, ciasteczka czy napoje gazowane
        dostalam porade - jesc wszystko i mniej. ale ja wbrew zasadom zdrowej zywnosci wole nalozyc sobie kluski czy pierogi i troche miesa jak pol talerza surowki jednego klopsa i 1 ziemniaka

        moze po operacji bede mniej nakladac i jesc co 3-4 godziny jak dojadac co troche
    • maryjan_pazdzioch Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:46
      Skoro jej nie zalezy by dobrze wygladac to znaczy, ze ma Cie w d* i nic na to nie poradzisz.

      Jesli nie jestescie po slubie to szukaj nowej, a jezeli jestes frajerem to dales sie wkopac w malzenstwo bez rozdzielnosci majatkowej. W takim przypadku potrzeba dbania o siebie wielu niewiastom szybko mija :-P
      • moim_zdaniem Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:51
        maryjan_pazdzioch napisała:

        > Skoro jej nie zalezy by dobrze wygladac to znaczy, ze ma Cie w d*

        Ja pierdziele, jakie idiotyczne myślenie. To jej tycie może nie mieć z nim nic wspólnego...w sensie, że spowodowane jest stresem w pracy, wahaniami hormonalnymi, tarczycą itp Mnie zależy, żeby dobrze wyglądać a nie wyglądam idealnie, trudno, lubię swoje słabości (do słodyczy) i nie mam mojego M w d-pie.
        • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:15
          ta, od kiedy to obżeranie się chipsami i colą nie wpływa na wagę?
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:17
            alpepe napisała:

            > ta, od kiedy to obżeranie się chipsami i colą nie wpływa na wagę?

            A twierdzi, że nie wpływa?
            • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:47
              sugeruje, że to hormony, czyli pomija czynnik żarcia wysokokalorycznych pokarmów wieczorem.
              • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:52
                A mnie się wydaje, że szuka różnych przyczyn. I w żadnym razie nie podważa faktu jedzenia śmieciowego jedzenia i niewielkiego zużycia dostarczonej
                • alpepe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:13
                  no, jak dla mnie, to podważa, bo ja znałam jedną taką osobą, która wyglądała jak chodząca anoreksja, ale to było dziedziczne. Dla reszty śmiertelników prawa fizyki obowiązują. Jesz czipsy i popijasz to kolą wieczorami, tyjesz..
                  • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:31
                    Moja ciotka dobiegała swego czasu do 100kg. Miała wtedy niecałe 40 lat. Jadła niewiele. Ale przyjmowała hydrokortyzon. W końcu jakiś lekarz zmienił jej lek. W ciągu roku zaczęła wyglądać jak śmierć na chorągwi. Nie zmieniła nawyków żywieniowych.
                    Generalnie lubię jedzenie. Nie pilnuję żadnej diety. Dodatkowo czasem zajadam stresy. I niczyje gadanie: zostaw, nie jedz, gruba się zrobisz... nie poskutkuje w takich sytuacjach.
                    A nie martwię się o swoje obwody, bo zapewniam sobie sporo ruchu. I mimo braku restrykcyjnej diety nie przybywa mi ani mm.
                    Nie chcę i nie zamierzam jej usprawiedliwiać. Nie jestem wielbicielką otyłości, nie pochwalam niezdrowego trybu życia i w ogóle zaniedbywania swojego zdrowia (zresztą pisałam o tym po wielokroć), chociaż jak zawsze podkreślałam nie podoba mi się chudość i zdecydowanie bardziej wolę apetyczne ciałka tak u kobiet jak i u mężczyzn.
                    Raczej zwracam uwagę na to, że to siedzi w jej głowie. I ta panna ... ona ma problem. A przez to również autor ma z nią kłopot.
                    • sanna.i Re: moja kobieta tyje 14.11.10, 20:59
                      Ale ta kobieta nie choruje, tylko żre! Skup się na tym konkretnym przypadku. Ja to kiepsko widzę, bo kobieta jest leniwa i nie dba o siebie. Naprawdę słabo to wróży.
          • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:34
            Przestańcie demonizować, tak jakby wszystkie tu były sportsmenkami i ekowegetariankami o figurze modelki... Przyznaję się, jem chipsy, frytki, smażę niekiedy na głębokim oleju, zdarza mi się zajechać do mcdrive'a, co więcej nie wyobrażam sobie niejedzenia mięsa i w życiu nie byłam na żadnej diecie.

            Laska przytyła 12 kg, to jest fakt. Pytanie, czy zawsze jadła chipsy? Czy zawsze miała taki stosunek do ruchu? Jeśli tak to dlaczego zaczęła tyć dopiero w przeciągu ostatnich dwóch lat? Jeśli nie to co się stało, że nagle zmienił się jej aż tak styl życia?

            Pytań można stawiać całe mnóstwo, chodzi o to żeby autor wątku je sobie i jej zadał. I jeszcze jedno myślicie o dziecku, jak zaakceptujesz zmianę ciała swojej dziewczyny po ciąży i porodzie? Bo pewne zmiany mogą być nieuniknione.
            • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:45
              Autor nic nie pisze o okolicznościach, w jakich zaczął się problem. A to chyba clue problemu i od tego powinno się zacząć.
              A gdyby problem dotyczył faceta... jak z facetem postąpić? Za łeb i za drzwi?

              Oj chciałabym zobaczyć te pięknoty i te kaloryfery. Tych, którzy tak rzucają swoje laski i swoich facetów i tych co byli porzuceni przez te laski i tych facetów, bo rozumiem, że jak Kuba Bogu (_._)...:D
              I ciekawskim: nie, nie jestem pasztetem, uprawiam intensywnie sport i mam sylwetkę klepsydry. :P
              • sheona5 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:18
                > A gdyby problem dotyczył faceta... jak z facetem postąpić? Za łeb i za drzwi?

                U mnie problem dotyczy faceta. Rozwiązanie:
                - więcej ruchu mu funduję
                - znacznie mniej zamawianego/gotowego jedzenia, więcej razem gotujemy lub też on gotuje, co więcej nauczył się i polubił
                - mniej piwa, o to wierciłam mu dziurę w brzuchu

                I od kilku miesięcy sukcesywnie kg lecą, co zwłaszcza widać w "talii". I to ja musiałam zadziałać, a nie czekać na świętego nigdy w nadziei, że on się domyśli i z miłości do mnie się zmieni. Potrzebował bodźca, jednego, drugiego, trzeciego. Wysłałam do lekarza na badania, wszystko po kolei z głową i obyło się bez wywalenia za drzwi, bez cud-diet, bez wielkich wyrzeczeń. A efekty są.
                • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:24
                  I też tak siedział, jadł i tył?
                  Autorze, bierz przykład z koleżanki.;)
    • to.niemozliwe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:48
      A nie zaczeła brać hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych? To jest duża zmiana wagi w młodym wieku, jeśli nie zmieniła nagle trybu zycia o 180 stopni, to chyba trzeba sie wybrac do lekarza. :)
      • monia515 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:44
        to.niemozliwe napisał:

        > A nie zaczeła brać hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych? To jest duża zmiana
        > wagi w młodym wieku, jeśli nie zmieniła nagle trybu zycia o 180 stopni, to chy
        > ba trzeba sie wybrac do lekarza. :)
        a sa tabletki antykoncepcyjne nie hormonalne? :)
        • to.niemozliwe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:52
          Tak.
          • sundry Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 16:31
            Podaj nazwę:)
            • to.niemozliwe Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 19:56
              Naprawdę muszę? :)
    • grees28 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 10:54
      Niedawno robilismy badania , niby jest ok a lekarz przestrzegał przed nadwagą, nie łyka pigułek anty myślimy o dziecku
      • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:09
        tyje lub chudnie bo nie chce dziecka z toba,a nie ma nikogo innego na widnokregu.Po prostu wegetuje. I co bys nie zrobil to bedzie zle.

        W łóżku tez wam nie jest dobrze ze soba.Czestotliwosc pozycia nie ma tu nic do rzeczy.

        Wiem cos na ten temat,bo sama to przeszlam.......
        Jest to jedyna przyczyna problemow z wygladem,waga,depresji ,problemow w zwiazku.....

        Organizmu nie oszukasz,zmiany psychosomatyczne to na sze PRAWDZIWE JA! Prawda o jakosc zwiazku....Bo partnera dla dobra ogolu i siebie samego zawsze mozna oszukac.
        Rada: wycofac sie.To toksyczny zwiazek.I natura jest taka,ze daje sygnaly,subtelne....A potem bedzie choroba.....ciezka choroba.Bo w takim zwiazku jeden musi "zginac".To groznie brzmi,ale tak jest.....
      • lenistwo Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 14:41
        Może przygotuj wieczorem (zanim sięgnie po chipsy) jakąś zdrowszą przekąskę (sałatkę, kawałki surowych warzyw i dip itp), siądź z nią i zjedzie razem - przyjemne z pożytecznym. ;)
        W ogóle dietę łatwiej zmienić i utrzymać, kiedy reszta domowników też będzie jeść zdrowo.
    • firlefanz Re: to chyba beznadziejna sprawa... 10.11.10, 10:55
      Powiem Ci szczerze, że sprawa wygląda na beznadziejną...
      Twoja dziewczyna nie reaguje na żadne propozycje aktywnego spędzania czasu ani nie chce zmienić diety, ale gdybyś jej powiedział prawdę w oczy - tzn. że jest gruba - to będzie to dla niej bardzo bolesne.
      Generalnie jeśli ktoś w młodym wieku tak utył i ma tak złe nawyki to widoki na przyszłość są niewesołe. Musisz zadać sobie pytanie - czy jeśli zgrubnie kolejne 10 kg będziesz dalej w stanie uważać ją za atrakcyjną? Jeśli nie, to dla ratowania związku jednak musisz wygarnąć jej prawdę, ale oczywiście w kulturalny sposób.







      • menk.a Re: to chyba beznadziejna sprawa... 10.11.10, 11:05
        Niech ją potraktuje jak alkoholika: albo leczenie, albo wytykaj z mojego życia.
      • minasz Re: to chyba beznadziejna sprawa... 10.11.10, 11:05
        dlaczego ma byc kulturalny - niech powie ze tłuscioch w zwiazku mu nie odpowiada
    • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:03
      Zastanow sie ... dlaczego tego czorta jeszcze kochasz ?
      On o twej milosci wie i cie wykorzystuje a ty jestes tak glupi , ze krecisz sie potrafisz txlko wokol swojego ogona .
    • nothing.at.all Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:06
      Cięzko cokolwiek zrobić, tak samo jak w przypadku tyjącego facveta. Możesz jedynie szczerze porozmawiać, sugerować aktywności fizyczne i próbować namawić ją do zmiany trybu żywienia.
      • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:13
        Jakosc zwiazku poznasz po wygladzie partnerow.Nie tylko po zmianie masy.Ale po wyrazie twarzy,kontaktow z otoczeniem,reakcji na innych samcow/samice.

        Tak nas uksztaltowala natura i cokolwiek bysmy tu nie wymyslali to biologii nie przeskoczymy,psychologii tez.

        Ja wiem,ze facet ,ktory jest żonaty i we mnie zakochany zyje w beznadziejnym dla niego malżenstwie,ktore go wykancza.Ale.....boi sie zmienic ta sytuacje-reakcja otoczenia.....
        W zetknieciu ze mna promienieje......

        Przykro mi,ale jakos i dlugosc zycia,choroby zaleza od tej wlasciwej/ osoby.
        • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:14
          iamhier napisała:
          >
          > Przykro mi,ale jakos i dlugosc zycia,choroby zaleza od tej wlasciwej/ osoby.

          Sugerujesz, że objadająca się i tyjąca bohaterka wątku jest po prostu nieszczęśliwa z panem autorem?:>
          • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:20
            Facetka NIE oczywiscie , ale jej partner TAK .
            • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:30
              jack20 napisał:

              > Facetka NIE oczywiscie , ale jej partner TAK .

              Czemu ona nie? Oprócz tego, że on jej nie akceptuje, jej ciała, ona siebie zapewne też nie akceptuje co dodatkowo pogłębia żarciem śmieci i brakiem ruchu, to z kolei dodaje cm i... kółko się zamyka. Im obojgu jest źle i czegoś brak.
              Tu nie ma jednej strony medalu.
            • pihlajanmarja Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:38
              Dla mnie sprawa jest jasna, kobieta musi miec motywacje i jej takiej dostarcz - od teraz seks z prezerwatywie - czemu? Bo kochanie troche Ci sie przytylo, podczas ciazy jeszcze wiecej Cie bedzie a wtedy opuchniete nogi, ociezalosc a nawet cukrzyca, o dziecko postaramy sie jak wrocisz do swojej wagi.
              Okrutne? Moze, ale jezeli chce dzieciaka to mysle ze skuteczne. Autorze zaopatrz sie w zapas gumek i do dziela
          • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:21
            do menka-obie moga byc nieszczesliwe.Akurat ten facet o ktorym pisze zaczal sie starzec potwornie....i w zasadzie to powinien jakies psychotropy przyjmowac....PObudza go do zycia zupelnie inna,na poczatju nie znana mu kobieta....Wszystkie jego zagrywki zyciowe nie były robione dla zony....chodzilo o to,by ta "inna" czyli mnie soba zainteresowac....
        • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:19
          Twoj Facet jest glupi po prostu i trzyma sie swej idiotycznej logiki : "nie moge" . Zalosny typ .
          Nie wie co traci .
    • kobieta_z_polnocy Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:22
      Nic nie możesz zrobić.

      Jeżeli zajada smutki, twoje dogadywanie tylko ją bardziej zasmuci.
      Jeżeli jest leniwa, twoje dogadywanie tylko jej popsuje humor.
      Jeżeli źle jej z nadwagą, twoje dogadywanie tylko obniży jej poczucie wartości.
      Jeśli ma kłopoty ze zdrowiem bądź predyspozycje genetyczne, twoje dogadywanie tylko utrudni walkę z własnym organizmem.

      W takich sytuacjach zawsze przypominają mi się żale mężczyzn, że kobieta się ich czepia o rzucone skarpetki/bekanie przy stole/picie piwa z kolegami, itd. I zawsze padają kwestie: niech mnie bierze takim jaki jestem, a co nowocześniejsze panie dorzucają: facet to nie dziecko, by go wychowywać. No więc twoja dziewczyna też nie jest dzieckiem. Chce jeść niezdrowo, niech je niezdrowo.
      • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:26
        Tylko po co sie z takim egzemplarzem meczyc .
        On tego nie akceptuje , ona nie rozumie dlaczego i to jest punkt . Facet jest dupa .
        • kobieta_z_polnocy Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:30
          Nie wiem po co się męczyć. Jeżeli tak to autorowi przeszkadza, to czas sobie znaleźć inną partnerkę. Wychowywanie tej drugiej połówki do niczego dobrego nie prowadzi.
          • jack20 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:38
            Tylko on do rzucenia jeszcze nie dorosl . Prawdopodobnie bedzie sie z tym egzemplarzem nielubianym jeszcze lata sie meczyl , prawdopodobne az do smierci .
            Sa typy ktore wiedza , ze wszystko zle tika ..ale nie potrafia tego zmienic .
            • czwarty.wymiar Bredzisz 10.11.10, 11:45
              Nie pasuje mu, że ona tyje, ale przecież wspomniał później, iż poza tym dobrze im razem. . Uważasz, że jeśli tylko u drugiej strony zajdą jakieś niekorzystne zmiany to nie należy podejmować żadnych kroków w kierunku ich rozwiązania tylko od razu się rozstać?
              Spróbuj dorosnąć.
              • kobieta_z_polnocy Re: Bredzisz 10.11.10, 13:18
                Wszystko zależy od tego, jak ile z tego "dobrze nam razem" ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, a ile to tylko pobożne życzenia autora.

                Śmiem twierdzić, że znakomita większość związków opiera się głównie na próbach wtłoczenia partnera w ramy naszych wyidealizowanych marzeń. I wtedy rzeczywiście nietrudno o chwile, kiedy "nóż się w kieszeni otwiera" na widok drugiej połówki, która zachowuje się nie tak jakbyśmy chcieli (wcina czipsy, siedzi godzinami przed komputerem, nie dba o siebie..).
      • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:27
        to co teraz zrobimimy gdy nie lecimy i nie akceptujemy seksualnie swojego partnera? zainteresujemy sie grubsza,szczupla na zasadzie kontrastu to tak w przyplywie zagrozenie cos ze soba zrobi? E....pierwsza droga do rozwodu.Kazdy sie obudzi....z tego chorego snu....
      • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:28
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Nic nie możesz zrobić.

        Niech ja rzuci. Taka mała zemsta za wszystkich facetów, którym baby kazały zbierać brudne skarpetki i nie akceptowały ich bekania przy stole.:D

        >
        > Jeżeli zajada smutki, twoje dogadywanie tylko ją bardziej zasmuci.
        > Jeżeli jest leniwa, twoje dogadywanie tylko jej popsuje humor.
        > Jeżeli źle jej z nadwagą, twoje dogadywanie tylko obniży jej poczucie wartości.
        > Jeśli ma kłopoty ze zdrowiem bądź predyspozycje genetyczne, twoje dogadywanie t
        > ylko utrudni walkę z własnym organizmem.
        >
        > W takich sytuacjach zawsze przypominają mi się żale mężczyzn, że kobieta się ic
        > h czepia o rzucone skarpetki/bekanie przy stole/picie piwa z kolegami, itd. I z
        > awsze padają kwestie: niech mnie bierze takim jaki jestem, a co nowocześniejsze
        > panie dorzucają: facet to nie dziecko, by go wychowywać. No więc twoja dziewcz
        > yna też nie jest dzieckiem. Chce jeść niezdrowo, niech je niezdrowo.
        • kobieta_z_polnocy Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:21
          W zasadzie może też przejść nad tym do porządku dziennego i dać dziewczynie spokój. Póki sama nie zechce zrzucić sadełka, to nic i nikt jej do tego nie zmusi. Podobnie jak z tymi "dorosłymi" facetami, którym suszenie nad głową o sprzątaniu po sobie podobno szkodzi na zdrowie.
      • czwarty.wymiar Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:33
        Coż za cięzka bzdura.
        Zazwyczaj coś można zrobić. Ważne jest jednak znalezienie przyczyny niekorzystnych zmian.
    • magdalaena1977 Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:25
      grees28 napisał:
      > jednak wzrost wagi +- 12 na przełomie 2 lat to duzo.
      > Zaznaczam nie ma problemów zdrowotnych itp.
      To znaczy, że jest porządnie przebadana i wyszło, że za wzrost wagi odpowiada tylko zmniejszenie ilości ruchu i zwiększenie ilości jedzenia ?
      czy też Twoim zdaniem nie ma innych objawów ? IMHO wzrost wagi 12 kg w ciągu 2 lat to niepokojący objaw sam w sobie.
    • grassant Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:26
      więcej wyczerpuącego seksu!
      • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:28
        do grassant-wrecz przeciwnie,bo od seksu sie tyje!
        • grassant Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:58
          iamhier napisała:

          > do grassant-wrecz przeciwnie,bo od seksu sie tyje!

          czyli, z czegoś trzeba zrezygnować :(
      • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:32
        grassant napisał:

        > więcej wyczerpuącego seksu!

        Coś ty. Kto by chciał z taką babą seks uprawiać? I kiedy? Między jedną a drugą paczką chipsów?:D
        • grassant Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:57
          Coś ty. Kto by chciał z taką babą seks uprawiać? I kiedy? Między jedną a drugą
          > paczką chipsów?:D

          chyba nie bierze chipsów do łóżka :D
          • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 12:01
            grassant napisał:

            > Coś ty. Kto by chciał z taką babą seks uprawiać? I kiedy? Między jedną a drugą
            >
            > > paczką chipsów?:D
            >
            > chyba nie bierze chipsów do łóżka :D

            Na pewno bierze i potem oboje maja odgnioty na plecach.:D
            • grassant Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:07
              chyba nie bierze chipsów do łóżka :D
              >
              > Na pewno bierze i potem oboje maja odgnioty na plecach.:D

              i to ich różni od pożeraczy chipsów w fotelach... ci maja odgnioty poniżej :D
              • menk.a Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 13:38
                grassant napisał:

                > chyba nie bierze chipsów do łóżka :D
                > >
                > > Na pewno bierze i potem oboje maja odgnioty na plecach.:D
                >
                > i to ich różni od pożeraczy chipsów w fotelach... ci maja odgnioty poniżej :D

                :D Nie siedziałam ani nie leżałam na chipsach, ale okruszki wpadły mi za ubranie. Do odgniotów nie doszło..:D
                • grassant Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 16:58
                  i to ich różni od pożeraczy chipsów w fotelach... ci maja odgnioty poniżej :D
                  >
                  > :D Nie siedziałam ani nie leżałam na chipsach, ale okruszki wpadły mi za ubrani
                  > e. Do odgniotów nie doszło..:D

                  w luźnej bieliźnie nic się nie odgniecie :D
    • tadziewczyna Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:26
      A czy jej to przeszkadza? Czy nie widzi problemu?
      Mam kumpele, ktora siebie akceptuje taką jaka jest. Jest ladna, mimo ze pulchna dosc. I jej maz nie jest w stanie nijak wplynac na nią - on jest szczuply. Kiedy miala cesarke, to lekarze operujacy ją skomentowali jej wyglad: niezly wieloryb, co? Slyszala to, bylo jej przykro.
      Dzisiaj jest coraz grubsza, nie ma zaciecia do odchudzania. Nie umie sobie odmowic chipsow, durnopodgryzaczy, ktore co tu gadac, podstepem wplywaja na wzrost wagi.
      • iamhier Re: moja kobieta tyje 10.11.10, 11:30
        do tadziewczyna-gdy bedzie systematycznie zdradzana,badz bedzie zyla w fikcyjnym zwiazku na odleglosc to na pewno schudnie.
      • ateofi Zagroź, że przestaniesz z nią sypiać! 10.11.10, 11:54
        Może trochę pojechałam po bandzie, ale jeśli to już nie zadziała, to pomyśl o rozwodzie.
        Z teog, co piszesz w jej przypadku nie chodzi tylko o tycie, ale generalne podejście do życia. Lasce się NIC NIE CHCE robić i ma wszystko w dupie. Nie chce jej się pracować nad sobą i coś zmienić w życiu. Jak macie spędzac razem czas, skoro na każdą Twoją propozycję reaguje na "NIE"? Tak jak napisała caliczeczka to prostu leniwa i bierna baba bez ambicji i polotu, która będzie tylko jeść i tyć. Ja jak miałam 8 kg nadwagi po ciąży, to nie mogłam na siebie patrzeć i tak się zawziełam, że po diecie kopenhaskiej i ostrych ćwiczeniach zrzuciłam 6 kg w 2 tygodnie, a potem jeszcze dodatkowe 3 kg, tak aż zmieściłam się w moje ubrania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja