tygrysio_misio
26.11.10, 12:12
bylam kiedys u babci w NY
jestem skad jestem i mam na pewno nalecialosci jezykowe z mojego regionu... zreszta wiekszosc ludzi ma..
w NY sa takie 2 duze grupy regionalne, ktore nawzajem nie palaja do siebie sympatia... a ja z babcia jestesmy akurat jeszcze skad indziej.. do tego jedna z tych wielkich grup ma uraz do mojego miasta (takie urazy mniejszego miasta do wiekszego, ktory skupia wiecej "popularnosci" na sobie, pozostawiajac to mniejsze miasto jako miasteczko prowincjonalne)
specjalnie nie pisze kto co i jak, bo w normalnych warunkach, to byc moze nie mieloby sensu... tam w warunkach 20-40 letniej emigracji jest jednak widoczne
tak wiec babcia wypominala mi, ze tak miekko wymiawam "zi" i "si"... jakby to byl jakis wstyd
przyznam, ze wymiawam to bardzo miekko po niekad z uwarunkowan geograficznych, ale tez fizjologicznych: jak sie usmiecham to tak ukladaja mi sie policzki, ze ciezko mowic wtedy twardo
tak czy siak wyczulam pewien element wstydu u babci z przynaleznosci do danego regionu... i usilna probe maskowania tego skad sie jest
raz nawet powiedziala mi z duma, ze jak ona mowito nikt nie wie skad pochodzi
co ciekawe... widzilam wlasnie przed chwileczka Justyne Kowalczyk w Tv... i wiecie co? Slowo "zimno" powieziala z taka sama miekka maniera jak ja.. a przeciez jest z zupelnie innego regionu... spojrzalam na nia i zauwazylam, ze jej policzki i cala mimika twarzy uklada sie podobnie jak moja... przy usmiechu nie na boki, ale do gory z powstaniem takich "kółek miesniowych" zamiast policzkow
to co mnie w tym momencie zastanowilo to parafrazujac jedna forumke: co trzeba miec w glowie,zeby wstydzic sie swojej wymowy z nalecialosciami regionalnymi??