30.06.04, 15:24
Mitomania to bardzo rzadko poruszany problem. Mnie on interesuje bo miałam
chłopaka mitomana. Kłamał cały czas, świetnie "odwracał kota ogonem", a kiedy
próbowałam udowodnić mu kłamstwo oskarżał mnie o brak zaufania. Zazwyczaj
jego kłamstwa czemuś służyły. By wzbudzić moją litość opowiedział mi o swojej
( wymyślonej oczywiście ) chorobie serca i cierpieniach z nią związanych.
Chciał wymusić na mnie podporządkowanie swojej woli, częstsze współżycie i
wiele innych niewątpliwych korzyści. Zawsze przedstawiał się jako
pokrzywdzony chłopiec, którego wszyscy nienawidzą o krzywdzą. Opowiadał jak
to własna matka go okradła. Wymyślił sobie historię, że jest bezpłodny. Gdy
mi ją opowiadał płakał ( łzami!!!!!). Może dlatego mu uwierzyłam... Dziś mamy
2 letnią córeczkę. Gdy ją rodziłam nie miał pracy. Na dzień po porodzie
przyszedł do mnie do szpitala z radosną nowiną. Opowiadał, że dzięki
zanjomemu znalazł bardzo dobrze płatną pracę, że się teraz pobierzemy i
stworzymy dziecku rodzinę. Pierszy raz od dawna byłam wtedy szczęśliwa... Do
czasu, aż okazało się, ze to wszystko zmyślił. Gdybym chciała opisywać tu
każde jego kłamstwo ta historia nie miałaby końca. Dzis już z nim nie jestem.
Ale ciągle nurtuje mnie pytanie- dlaczego on tak mnie okłamywał, dlaczego tak
krzywdził??????? Twierdził, że w jego oczach byłam niedoścignionym ideałem.
Kobietą, która na zwykłego faceta nie zwróciłaby nawet uwagi i dlatego w
moich oczach chciał być kimś innym niz był na prawdę.
Może ktoś wie skąd u ludzi bierze się mitomania?? Czy to jest zaburzenie
psychiczne czy poprostu zamiłowanie do kłamstw??? Czy to się jakoś leczy??
Matrwi mnie też, że on kiedyś bedzie miał kontakt z naszą córką. Jak ja sobie
poradzę gdy zacznie o mnie opowiadać jej zmyślone straszne historie??
Obserwuj wątek
    • sol_bianca Re: Mitomania 30.06.04, 17:07
      O rany, mój były też taki był. Tylko że jego kłamstwa były (dla mnie
      przynajmniej) zupełnie bez sensu, tzn. nie wiem czemu miałyby słuzyć. Na
      przykład opowieści że miał doświadczenia homoseksualne (!!!) z pewnym kolegą
      (którego zresztą poznałam, normalny facet, żonaty, pewnie by mojemu twarz
      skasował jakby się dowiedział), albo o swoim niesamowitym powodzeniu u kobiet
      (i znowu wyliczanie koleżanek którym ponoć musiał prawie uciekać z łóżka).
      Tylko kłótnie to powodowało, a nic pozytywnego. Może chciał zazdrość wzbudzić.
      A najgorsze, że po tylu latach (on już żonaty z inną, ja nie chcę go widzieć,
      zmieniłam numer telefonu) nadal utrzymuje że mnie kocha. Kłamie - ale komu,
      mnie czy jej? Nam obu?
    • drfrankenstein Ale uwierzyłas w tę bezpłodność??? Czy mu cos 30.06.04, 17:18
      chciałas udowodnić?
    • negatywista nie rozumiem 30.06.04, 23:01
      Po co człowiek kłamał, że jest bezpłodny - przecież to mu obniżało atrakcyjność
      w twoich oczach. Robienie z siebie pokrzywdzonego chłopca również nie jest
      sposobem na samice. Czy to wzbudzało twoją litość czy tylko irytację i
      obrzydzenie? Rozumiem jak facet oszukuje i się chwali jakie to ma powodzenie u
      kobiet albo jaki jest mądry, zaradny itp - żeby zabajerować partnerke, ale
      robić z siebie ofiarę losu to najprostsza droga do tego, żeby stracić partnerkę
      przecież!
      Ja czasem czuję się słaby, wyżęty, przerażony życiem i sponiewierany przez los,
      ale nigdy by mi w życiu nie przyszło na myśl pokazać się z tej strony kobiecie,
      na której by mi zależało - dużo lepiej sprawdza się maska wyluzowanego
      twardziela z poczuciem humoru i lekką nutką artystowskiego kabotynizmu i
      intelektualnego snobizmu;)
      • drfrankenstein Re: nie rozumiem 01.07.04, 00:11
        Teoretycznie tak. A faktycznie nie.
      • beekeeper Re: nie rozumiem 01.07.04, 00:57
        negatywista napisał:

        > Robienie z siebie pokrzywdzonego chłopca również nie jest
        > sposobem na samice. Czy to wzbudzało twoją litość czy tylko irytację i
        > obrzydzenie? Rozumiem jak facet oszukuje i się chwali jakie to ma powodzenie
        u
        > kobiet albo jaki jest mądry, zaradny itp - żeby zabajerować partnerke, ale
        > robić z siebie ofiarę losu to najprostsza droga do tego, żeby stracić
        partnerkę
        >
        > przecież!
        > Ja czasem czuję się słaby, wyżęty, przerażony życiem i sponiewierany przez
        los,
        >
        > ale nigdy by mi w życiu nie przyszło na myśl pokazać się z tej strony
        kobiecie,
        >
        > na której by mi zależało - dużo lepiej sprawdza się maska wyluzowanego
        > twardziela z poczuciem humoru i lekką nutką artystowskiego kabotynizmu i
        > intelektualnego snobizmu;)

        no co ty? nic tak nie działa na (niektóre) kobiety jak możliwość uruchomienia
        macierzyńsko-opiekuńczych dyspozycji. na pewno potwierdzi to wielu zahukanych
        osobników z fobią społeczną ;)

        to jest ten paradoks – kobiety są widzami męskich gier o dominację i władzę,
        ale i balsamem dla ran, jakie się w tej walce odnosi. siła robi wrażenie, ale i
        słabość czasem je porusza wielce... gość działał w sumie racjonalnie, chociaż w
        tym przypadku akurat się naciął ;)

        beekeeper

    • tygrysica_krakow Re: Mitomania 01.07.04, 12:44
      On udawał bezpłodnego ponieważ chciał właśnie żebym zaszła w ciążę ( i
      uwierzyła, że to cud;) i wyszła za niego za mąż. A bezbronnego skrzywdzonego
      chłopca robił z siebie właśnie po to by wzbudzic we mnie uczucia macierzyńsko-
      opiekuńcze. A z moimi reakcjami w tej kwestii bywało różnie czasem byłam
      zirytowana czasem było mi go poprostu żal. Generalnie jednak manipulował mną
      skutecznie urzywając jako argumentu swojej "choroby".
      Chciałabym by któs mi odpowiedział na pytanie czy mitomania to choroba
      psychiczna jakies zaburzenie czy może coś innego??? Czym można wytłumaczyć
      istnienie tego zjawiska??
      • paradiso29 Re: Mitomania 01.07.04, 12:57
        Na pewno mitomania to sposob na zycie. Czy chory? Trudno jednoznacznie
        stwierdzic. Skuteczny? Z cala pewnoscia. Tez takiego znalem...

        Pozdrawiam
      • looserka Re: Mitomania 01.07.04, 13:04
        To nie choroba psychiczna, ale poważne zaburzenia osobowości.Dłuuuga
        psychoterapia, skuteczna jedynie wówczas, gdy samemu mitomanowi jego
        przypadłość zaczyna utrudniać życie. Dopóki mu z tym wygodnie - przypadek
        beznadziejny.
    • tygrysica_krakow Re: Mitomania 01.07.04, 14:55
      Mojemu eksowi kłamstwa już tak mieszają się rzeczywistością, że chyba zatracił
      poczucie co jest prawdą a co mitem. Kiedyś udowodniłam mu kłamstwo ( bardzo
      poważne ), a on nawet się nie zawstydził. Byliśmy wtedy razem na weekendzie na
      wsi. Kazał mi się pakować i był wściekły. Kiedy próbowałam później spokojnie
      porozmawiać z nim o kłamstwach nie odpowiadał na moje pytania i caly czas
      twierdził ze mówił mi prawdę a ja jestem taka wyrodna i mu nie wierzę. Jak
      mozna byc do tego stopnia bezczelnym by się nie przyznać do popełnionego błędu
      gdy ktoś go udawadnia??
      • looserka Re: Mitomania 01.07.04, 15:03
        Tygrysiczko - ja Ci radzę z dobrego serca, odpuść Ty go sobie. Szkoda czasu,
        szkoda życia.
      • o0oo Re: Mitomania 01.07.04, 15:03
        tygrysica_krakow napisała:

        Jak
        > mozna byc do tego stopnia bezczelnym by się nie przyznać do popełnionego
        błędu
        > gdy ktoś go udawadnia??

        Jak sie dobrze postara to moze nawet uwierzysz ze stracilas zmysly i on ma
        racje ;-) niewiele istot jest glupszych na tym swiecie od zakochanej kobiety ;-)

        Byl taki skecz Monty Pajtona. Zona wchodzi do pokoju i widzi meza
        baraszkujacego z kochanka. Ona mu krzyczy: jak mogles mi to zrobic, a maz
        spokojnie sie ubiera, kochanka spokojnie wychodzi z pokoju i maz mowi: co
        kochanie? przeciez tutaj nikogo nie ma. chyba jestes zmeczona. ;-)
    • tygrysica_krakow Re: Mitomania 01.07.04, 19:04
      Ja chyba właśnie byłam taką głupią zakochaną kobietą. Raczej na pewno. Jak
      mogłam w to wszystko uwierzyć. Zastanawiam się czy jego znajomi wiedzą o
      mitomanii to znaczy czy zdają sobie z niej sprawę... Dałam sobie z nim spokój
      już dawno. Wiem na pewno, że nie będzie się leczył. Mamy jednak 2 letnią
      córeczkę- i to jest największy problem. Nie wiem jak uświadomić dziecku problem
      mitomanii ojca. Boję się też, że on będzie w przyszłości opowiadał jej różne
      bajki o mnie. Chciałabym dla dobra dziecka ograniczyć ich kontakty. Ale nie
      wiem jak to zrobić może ma ktoś jakąś radę??
      • napoleon_b Re: Mitomania 01.07.04, 21:08
        Pierwszy raz słyszę taką historię. Życie jest jednak znacznie bogatsze niż nasze
        o nim wyobrażenie. Mam pytanie, na czym polega takie zburzenie: czy mitoman
        odróżnia prawdę od konfabulacji, czy też rzeczywiście wierzy w to co mówi?
    • as38 Re: Mitomania 01.07.04, 22:13
      Tez nurtuje mnie to zaburzenie. Znałam kiedys chłopaka - zaczelismy sie
      spotykac i po jakims czasie, dwoch, trzech tygodniach okazało sie ze kłamie
      permanentnie. Zupełnie bez powodu. Był, jest naprawde fajnym, przystojnym
      facetem i kto wie co było by dalej bdyby nie kłamał. Pozanła jego rodzine -
      normalna ciepła rodzinka. Rozstalismy sie - były oczywiscie awantury i płacze.
      NIe rozumiał. Wytłumaczyłam, ze nie moge byc z kims kto cały czas udaje kogos
      innego. To przerazajace. Do tej pory dzwoni, pisze, smsy itd. Do tej pory
      kłamie. Koloryzuje. Skąd to sie bierze? Czemu to słuzy? Przeciez w rezultacie
      tylko utudnia tym ludziom zycie. A moze to takie błędne koło? Przyłapani na
      kłamstwie sa porzucani, czuja sie osamotnieni i zaby pozbyc sie tego
      piekielnego poczucia pustki, wymyslaja kolejne kłamstwa, kolejnym partnerom???

      Pozdrawiam
      • napoleon_b Re: Mitomania 01.07.04, 22:53
        Zastanawia mnie także, czy taki "nałóg kłamstwa", nie leczony, rozwija się,
        przybiera na sile, a jeśli tak, to do jakiego stanu człowiek będący pod jego
        wpływem może zostać doprowadzony. Czy grozi mu zupełne zerwanie z kontaktu z
        rzeczywistością?
        Napisała Pani, że chłopak miał zupełnie normalną rodzinę.Ciekawi mnie czy oni
        zauważali jego problem, czy także byli przez niego oszukiwani ? Chyba nie jest
        tak, że mitoman wymyśla swoje historie wyłącznie "na użytek" związków z kobietami?
        • as38 Re: Mitomania 01.07.04, 23:04
          Hmmm... faktycznie jest tak, ze wiedzieli o tym. Niew wiem tylko czy zdawali,
          zdaja sobie sprawe z konsekwencji jakie to za soba niesie. Bedzie miał problemy
          w przyszłości. Jezeli chodzi o inne kontakty to wygladało to dokładnie tak
          samo. Ten sam schemat. Nie chodziło tylko o kobiety. W miescie w którym
          mieszka, w swoim srodowisku był przez to bardzo czesto odbierany "z
          przymrozeniam oka" Lubiany ale... jak powaznie traktowac faceta który
          notorycznie kłamie??? To były kłamstwa bardzo rozne - niekoniecznie stawiajace
          go w lepszym swietle. Po prostu zwyczajne bajki, historie. Mysle ze jest
          zaburzony i powinien sie leczyc. POwiedziałam mu to - gniewał sie. Teraz chyba
          o tym zapomniał - jezeli dalej sie odzywa. Jest natretny.

          Pozdrawiam Stratega!
        • kopernik90 Re: Mitomania 31.07.16, 23:32
          Mitomania to zbiór zaburzeń. To czy osobie grozi stracenie kontaktu z rzeczywistością zależy od tego jakie inne zaburzenia ma w sobie. Niektórzy się ogarną, innym wcale nie będzie przeszkadzało, że ktoś go nie szanuje. Być może nawet tego nie dojrzy.
    • tygrysica_krakow Re: Mitomania 02.07.04, 08:05
      napoleon_b napisał
      Napisała Pani, że chłopak miał zupełnie normalną rodzinę.Ciekawi mnie czy oni
      zauważali jego problem, czy także byli przez niego oszukiwani ? Chyba nie jest
      tak, że mitoman wymyśla swoje historie wyłącznie "na użytek" związków z
      kobietami?
      Mitoman rzeczywiście nie wymyśla swoich historii na urzytek związków z
      kobietami, rodzina wiedziała o jego problemie ale nie byli to zbyt światli
      ludzie- traktowali to w sposób w jaki zwykle traktuje sie fantazje 6 letniego
      dziecka. Poprostu nie zwracali na to uwagi aczkolwiek wiedzieli, że to bajka.
      Kiedyś próbowałam delikatnie poruszyć ten temat z jego matką ale ona od lat
      bagatelizowała problem i wtedy też go zbagatelizowała.
      Jego koledzy natomiast nigdy nie traktowali go poważnie. Był dla nich kimś komu
      mówi się tylko "cześć". Ci, którzy znali go bliżej często go wyśmiewali. Śmiał
      się z niego nawet jego brat ( dowiedziałam się o tym dopiero przed samym
      rozstaniem ).
      Zauważyłam, że on swoim zachowaniem lubił podwyższać dramaturgię sytuacji. Było
      tak gdy np. Umierała jego babcia. Albo gdy sie pokłóciliśmy. Odgrywał takie
      scenki jak w filmach o miłości. Gdy powiedziałam mu coś ostro zachowywał się
      jak prawdziwy aktor- czasem chciało mi się z tego poprostu śmiać.
      Zastanawiam się czy nasza córka może odziedziczyć mitomanie w genach??
      • o0oo Re: Mitomania 02.07.04, 08:32
        czyli to jest jakis skrajny przypadek nieumiejetnosci odroznienia swoich mysli,
        od rzeczywistosci i przekonanie ze skoro sie cos mysli ze tak jest.

        a swoja droga to dramatyzowanie i histeryzowanie przypomina osobowosc
        historyniczna.
      • kopernik90 Re: Mitomania 31.07.16, 23:22
        Nie odziedziczyłaby. Mitomanie nabywa się w dosyć specyficznych warunkach.
    • tygrysica_krakow Re: Mitomania 02.07.04, 19:44
      Ciekawa jestem czy gdybym mu powiedziała że ma problem to czy by uwierzył??????
      NIe chcę do niego wracać ale mamy wspólną córkę i chciałąbym by mialą zdrowego
      ojca a nie mitomana, który zamiast rozmawiać z nią normalnie ciągle wcisja jej
      jakiś kit.
      • o0oo Re: Mitomania 02.07.04, 19:58
        tygrysica_krakow napisała:

        > NIe chcę do niego wracać ale mamy wspólną córkę i chciałąbym by mialą
        zdrowego
        > ojca a nie mitomana, który zamiast rozmawiać z nią normalnie ciągle wcisja
        jej
        > jakiś kit.

        nietety niektorzy rodzice juz tak maja i kit wciskaja dzieciom, mowia na
        przyklad o swietym mikolaju co przynosi prezenty, malych ludkach co koniom
        warkocze plotą i czarownicach, co karmią sie dziecmi z brudnymi szyjami.
        • tygrysica_krakow Re: Mitomania 03.07.04, 21:57
          oOoo :) Kity o których piszesz słyszał w dzieciństwie każdy z nas :) A tak
          swoją drogą w świętego mikołaja fajnie wierzyć. Ja piszę tu o innego rodzaju
          kitach. Pisałam wcześniej jak mój eks potrafi dramatyzować... Ja od niego
          odeszłam co u niego ewidentnie oznacza ,że to ja rozbiłam rodzinę. Powodów
          odejścia nie bierze pod uwagę. Boję się, że on ze swoim talentem do pisania
          bajek zdemonizuje mnie w oczach dziecka.
    • kopernik90 Re: Mitomania 30.07.16, 23:45
      Jestem Mitomanem. Żeby się wyleczyć musiałem stracić wszystko 2 razy. Nie wyleczyłem się jeszcze w 100%, ale naprawdę jest dobrze. Czuję, że jestem na dobrej drodze.
      Słyszałem opinię, że Mitoman nie zdaje sobie sprawy z tego, że kłamie. Bzdura. Wiemy o tym doskonale. Tylko jeżeli ktoś nas zdemaskuje, to zachowujemy się jak beton. Czasami odbija się to od nas, jak przysłowiowy groch o ścianę, czasami pieprzymy głupoty jak Pan Lech Wałęsa(O sprawach których nie możemy ujawnić, bo nam honor nie pozwala),a w drastycznych przypadkach zostawiamy wszystko w tyle i zaczynamy od nowa.
      Trochę ciężko odpowiedzieć na pytanie dlaczego to robimy. Miałem osoby które były dla mnie wszystkim, kochałem je do bólu, a potrafiłem je okłamywać na prawie każdym kroku, a na końcu zostawić bez słowa. Przez moment płakałem, przeklinałem sam siebie, ale nie odwróciłem się nawet na moment. Wiadomo, że nie mogę odpowiedzieć na pytanie co jest przyczyną u wszystkich mitomanów, ale zdaję sobie sprawę co zaważyło u mnie. Po pierwsze, brak zainteresowania ze strony rodziców. Żeby zwrócili na mnie uwagę musiałem się naprawdę nagimnastykować. Na początku była to realna "gimnastyka", ale później zaczynałem kłamać. Po drugie naprawdę wcześnie zauważyłem, że kłamstwo popłaca. A po trzecie, co wiążę się z drugim miałem strasznie, ale to strasznie surowych rodziców. Bałem się im powiedzieć cokolwiek, bo kary były straszne. Nie poradzę nic na to, że byłem łobuzem z masą energii. Nie potrafiłem tego zmienić, ale z 2 strony nie było to nigdy aż tak straszne. Żadnych problemów z prawem, żadnych przekrętów. Po prostu uwielbiałem się śmiać i pyskować nauczycielom. Rodzice za to karali mnie jak najgorszego wroga, więc kłamałem ich na okrągło, żeby mieć chwile spokoju. Zaczęło się od nich, a skończyło na wszystkich w około.
      To prawda, że jesteśmy w sobie zakochani, ale z drugiej strony mamy bardzo niską samoocenę. Ale to nie dzieje się na raz. Po prostu mamy bardzo silne wahania nastrojów. Czasami coś nam wyjdzie i idziemy prosto nie oglądając się za siebie. Czasami przychodzi moment z serią małych "zwycięstw" i zaczynamy wierzyć w siebie. Wtedy wychodzi wszystko. A później przyjdzie jakiś gorszy dzień, coś zawalimy. Gorszy dzień przerodzi się w serie niepowodzeń i czujemy się jak szmata. Ja we wszystkim co robię jestem uzależniony od formy. Czasami potrafię zrobić coś czym zaskoczę sam siebie. Będzie to trwało jakiś czas, aż do momentu gdy nie przyjdzie ten gorszy dzień. To nie jest taki gorszy dzień, jak u normalnych osób. U nas jest to prawdziwa tragedia. Gdy przychodzą te dni, czujemy się jak nikt, ale nikomu o tym nie powiemy. Wtedy pojawiają się te najgorsze kłamstwa. Te które z czasem burzą życie. W lepsze dni też kłamiemy, ale to są raczej drobne kłamstewka. Zazwyczaj nawet nie tyle co kłamałem, co mixowałem 3 różne akcje w jedną. Czasami coś dopowiedziałem, żeby ubarwić historie. w 95%, te historie się zdarzyły, ale z innymi osobami w inny dzień. Po prostu gdy jak sobie złączyłem kilka fajnych historii które przeżyłem, albo które przeżył mój znajomy, to wychodziła bomba. Czytałem coś o tym, że jesteśmy bardzo inteligentni, ale mamy słabą pamięć. Tak to prawda. Tylko z tą pamięcią jest trochę grubsza akcja. My momentami mamy takie ego, że uważamy wszystkich na około za gorszych ludzi. Myślimy, że możemy nimi kręcić jak chcemy, bo i tak z tego wybrniemy. Zamiast się chwilkę zastanowić i trzymać się jednej wersji, to strzelamy jak z karabinu, a w momencie wypowiedzenia zdania już wiemy, że ktoś, kto stoi obok słyszał z lekka inną wersje. W sumie nie przeszkadza to nam, bo jesteśmy pewni, że wybrniemy z wszystkiego. Moja pamięć nie jest może kiepska, ale na pewno jest przeciętna. W połączeniu z tym zadufaniem w sobie i strzelaniem słowami jak z karabinu tworzy wrażenie jeszcze gorszej niż jest..
      Nie wiem czy wszyscy mitomani tak mają, ale ja mam ogromne poczucie humoru i lekkość słowa. Ludzie szybko zaczynają nas lubić, co pomaga w kłamaniu. Najbardziej wkurza mnie we mnie, że od pierwszego spotkania chcę pokazać wszystko co mam najlepszego. Nie zostawiamy nic a nic na później. Jest to straszne. Pokazujesz komuś dosłownie wszystko, ale zapominasz opowiedzieć o tym normalnym życiu. Nie zawszę jeździmy na wycieczki, nie zawszę wszystko się udaję i nie zawszę trzymają się nas pieniądze. A zachowujemy się tak, jakby nasze życie składało się tylko i wyłącznie z tych dobrych chwil. Zdarza się, że rozkochamy kogoś w tej projekcji człowieka idealnego, a po czasie okazuje się, że przez większość czasu jesteśmy całkiem normalni. Nie potrafimy znieść świadomości, że ktoś odkrył tą normalność i palimy mosty. Oj, ale często robimy to z przytupem. Trzeba to zrobić to z finezją, zaaranżować jakąś akcje, wymyślić jakąś ładną historie. Musi być tak, żeby było co opowiadać następnym ofiarom.
      Słyszałem coś, o powiązaniach z Schizofrenią. Bzdura. To nasz własny wymysł. Czasami kłamiemy w ten sposób, żeby kogoś naprowadzić na ten trop. Potrafimy kłamać pięknie, oj tak. Jesteśmy w stanie tak kogoś zmanipulować, żeby odkrył w nas schozofrenie, albo inne schorzenie.
      Nie wiem jak sytuacja wygląda u innych, ale zdecydowanie mam osobowość typu borderline. Mało tego jestem wzorcowym przykładem. Po dłuższej analizie wydaję wydaję mi się, że dotyczy to wszystkich mitomanów. Mam też swoją teorie, że leczenie mitomanii można połączyć z leczeniem Osobowości chwiejnie emocjonalnie. Nie jestem tego pewien, bo chyba nikt tego nie zbadał na większej liczbie osób. Problemem jest również to, że niewielu mitomanów dało się zbadać, a nawet jak się dali, to skąd wiedzieć czy mówią prawdę? Ja z moich doświadczeń i długiej analizy, próbowałbym to leczyć w tym kierunku. Bardzo ważne w mojej przemianie był dzień w którym powiedziałem sobie "Skończ mówić JA". Dało mi to wiele. Ciągle czuje, że mam taką potrzebę, ale jest widocznie mniejsza. Na szczęście z czasem nauczyłem się ją powstrzymywać. Zacząłem myśleć za każdym razem gdy chciałem wypowiedzieć "JA".
      Ciągle kłamie, ale to przez demony przeszłości. Dopóki się z nimi nie zmierzę, pozostanę mitomanem. Nie jestem w stanie nikomu powiedzieć, że spaliłem mosty z całą rodziną. Udaję, że wszystko jest ok. Podczas urlopów jeżdżę na wycieczki, a wszystkim na około wmawiam, że byłem tydzień na wycieczce a tydzień u rodziców... Jestem pewien, że nigdy nie zmierzę się z rodzicami. Raz, że jestem na to za słaby psychicznie a po drugie naprawdę mógłbym ich zabić.W tym momencie nie żartuje. Nie raz sobie wyobrażałem jak to robię. Być może kiedyś wystarczy mi sił, żeby spotkać się z rodzeństwem. Pomyślę o tym jak na tym świecie zostanie tylko nasze pokolenie. Póki co nie dam rady. Poza tym powstrzymałem lawinę kłamstw. Przestałem mówić tylko o sobie i zacząłem więcej robić a nie tylko mówić. Z perspektywy czasu zastanawia mnie tylko jedno. Bo naprawdę nie byłem przeciętny. Lubiłem sport, gdybym się nim bardziej zajął mógłbym na tym zarabiać. Byłem bardzo dobry z przedmiotów ścisłych. Zapowiadałem się jako dobry programista. Miałem poczucie humoru i zaskakiwałem taką wiedzą ogólną. Nie dosyć, że musiałem opowiedzieć wszystkim na około o każdym moim sukcesie, to jeszcze musiałem coś do niego dopowiedzieć. Coś co w samym sobie było sukcesem, zamienić w jeszcze odrobinę większy, a porażkę albo ukryć, albo skłamać. Szczerze znienawidziłem tego w sobie, a ta nienawiść dała mi siłę do walki z samym sobą.
      Gdyby ktoś miał pytanie o walkę z tą chorobą, mogę coś poradzić z perspektywy mitomana, któremu troszkę się polepszyło. Nie chciałem mówić o żadnych szczegółach, bo naprawdę zacząłem cenić prywatność i takie powolne odkrywanie człowieka.

      • lucyna_n Re: Mitomania 31.07.16, 10:42
        Absolutnie fantastyczne połączenie mitomana z narcyzem. Coś wspańiałego.
        Co prawda wbrew temu co sobie wmawiasz dość łatwo wyłowić fragmenty w których Twoja osobowość skręciła w ulubiony kierunek koloryzowania więc nie wmawiaj sobie że ludzie nie wyłapują kłamstw, wyłapują tylko albo tak to na kłamstwo ich zatka, że nie wiedzą co powiedzieć, albo nie chcą konfrontacji i nieprzyjemnej sytuacji, albo zwyczajnie nie dają rady wciąć się Tobie w monolog i machają ręką na Twoje wywody. Za pleckami Ci dupę obrobią później :)
        Ja bym mitomana gawędziarza nie leczyla wcale bo osobowości jako takiej leczyć się nie da, ale zwrócilabym uwgaę na to żeby kłamstwa nikogo nie krzywdziły, nie manipulowały ludźmi do osiągnięcia jakiegoś celu, jak robią to np przemocowcy, którzy kiedy widzą że ofiara się wymyka zaczynają jej słodzić.
        Powiem Ci jak to wygląda od strony ludzi którzy nie kłamią, przyłapanie na klamstwie zraża natychmiast i żadne cudne opowieści tego nie osłodzą. Kłamiąc i ubarwiając więcej tracisz niż zyskujesz. Kiedy ktoś mnie okłamuje czuję się tak jakby dał mi w twarz, wręcz fizycznie boli (opowieści wakacyjne czy sukcesy sportowe raczej śmieszą, ale grubsze kłamstwa już nie), tylko że ja jestem wygadana i bezpośrednia, i żadnych oporów nie mam żeby kłamcy w oczy wytknąć nieścisłości, ale inni choć to widzą nic Ci nie powiedzą, ale tak jak napisalam za plecami tworzy Ci się gruba kartoteka i niefajna opinia powtarzana z ust do ust.
        Ogólnie z wielką ciekawością przeczytałam co napisałeś bo mam w otoczeniu dwóch patologicznych kłamców i w sumie zawsze się zastanawiałam co nimi kieruje, co prawda trudno przyjąć to co napisałeś za prawdę :) ale coś tam da się wyłuskać między wierszami.
        • kopernik90 Re: Mitomania 31.07.16, 21:43
          Nigdzie nie napisałem, że ich nie wyłapują. Napisałem nawet dokładnie, co robimy, gdy zaczynają się domyślać. Nie da się tego odrazu stwierdzić, że ktoś jest mitomanem, zwłaszcza jeżeli kłamstwa mieszasz z prawdą. A jeżeli potrafisz to zrobić, to prawdopodobnie miałaś do czynienia z niezbyt rozgarniętym, lub bardzo, ale to bardzo patologicznym typem.
        • kopernik90 Re: Mitomania 31.07.16, 22:56
          Uważam, że nie ma takiego czegoś jak połączenie mitomana z narcyzem. Mitomania, podobnie jak schizofrenie, to zbiór zaburzeń tworzących jedną chorobę. W tym przypadku mitomania to połączenie narcyzmu z niską samooceną i na pewno kilku innych. Przed chwilą wywnioskowałem jeszcze jedną rzecz. Mitomanów trzeba podzielić na 2ie grupy. Tą z osobowością typu borderline i bez. Ci bez, to taki typowy B.E.T.O.N. Nie przeszkadza im gdy mówisz za plecami, nie przeszkadza im gdy mówisz w twarz. A nawet jeżeli przeszkadza, to nie mają ochoty nic z tym zrobić. Być może nie mogą nic zrobić.
          Za to osoby z Borderline naprawdę obchodzi co inni mówią za plecami. Gdy widzą, że coś się dzieje, momentalnie zmieniają taktykę. Jeżeli chcą tylko połechtać swoje ego, to koloryzują. A takie wierutne kłamstwa są zarezerwowane do osiągnięcia jakiś celów. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby porzucić wszystko i zacząć od nowa. Taki bardziej typ Roberta Hendy-Freegarda niż gościa który mówi, że włada 5 językami, a wystarczy się go zapytać "Hoe gaat met jou", albo "how you doing", żeby zdemaskować gościa. Tego pierwszego typu nie trzeba leczyć, bo na zdemaskowanie ich często wystarczy 10 minut. Poza tym dobrze im w tej iluzji. Często taka osoba wie, że wszyscy wiedzą, ale ciągle kłamie, bo tak mu się podoba i już. Ten drugi jak najbardziej trzeba leczyć, bo jest to groźne dla otoczenia i jego samego.
          W takiej najprostszej postaci mitomania jest całkiem zabawna, ale jeżeli dochodzą do niej inne zaburzenia i osoba ma łeb na karku, to możesz się zorientować dopiero po kilku latach w czym uczestniczysz.
      • gjbadowski Re: Mitomania 02.08.16, 02:39
        Bardzo fajny wpis. Powiem Ci,ze sporo juz lat żyje a nie wiedziałam,ze jest taka choroba.
        Wiedziałam,ze ludzie rożne rzeczy wymyślają,kłamią ale to wszystko.
        Bardzo ładny artykuł,piszesz tez ładnym językiem.
        Na początku stwierdzasz " niebwyleczylem sie jeszcze", moje pytanie, a jak sie leczysz ?
        Pozdrawiam Cię serdecznie!
        • kopernik90 Re: Mitomania 07.08.16, 01:46
          Nie chodzę do psychologa, nie stosuję farmakoterapii, która mogłaby pomóc w przypadku borderline. Wszystko co robię, to po fakcie analizuję moje słowa i wbijam sobie do głowy, że tak nie można. Bardzo, ale to bardzo dużo czytam. Zrobiłem z takich zagadnień hobby. Często wyobrażałem sobie jakie pytania zadałbym takiemu pacjentowi jak ja. Myślałem jak bym go wykrył. Zadawałem mu z czasem coraz bardziej intymne pytania. Odpowiadałem na nie, dzięki czemu stawałem się coraz bardziej świadomy własnych "grzechów". Gdy robiłem coś złego, nie szedłem do przodu, tylko sypałem sobie głowę popiołem. Kiedyś gdy skłamałem, bolało mnie to w inny sposób. Wcześniej ważny byłem tylko ja. Gdy coś się nie zgadzało, nie myślałem o gościu którego okłamałem, tylko o swoim wizerunku. Momentami miałem taki przerost ego, że po prostu nie było miejsca na drugą osobę. Jeżeli coś naprawiałem, to ze względu na siebie a nie kogoś.
          Teraz dostrzegam tą drugą osobę. To nie jest tak, że stałem się jakimś samarytaninem. Ciągle najważniejszym czynnikiem mojej przemiany jestem ja, a nie inne osoby. Teraz po prostu robię to, dla własnego spokoju, a nie dla łatania wizerunku. Dorzuciłem do tego garść empatii, na którą wcześniej nie było miejsca.
          Wszystko co robię, to analiza często brutalnej przeszłości. Gdy kłamałem, wiele rzeczy miałem ukrytych nawet przed sobą. Udawałem, że coś się nie wydarzyło. Czyli według psychoanalizy spychałem to do nieświadomości. Gdy zacząłem to wyrzucać z siebie, analizować, łączyć stawałem się bardziej świadomy i przestawałem kłamać. Moja metoda to zadawanie sobie pytań i stawianie czoła przeszłości.
          Być może gdybym poszedł do specjalisty, usłyszałbym, że moje metody są chybione, bądź powolne. Nie wiem, ale to co robię, póki co przyniosło jakieś efekty. Wiem też co mam zrobić żeby powiedzieć, że jestem zdrowy, ale brak mi do tego odwagi. Być może w tym pomógłby mi specjalista. Rozmowa z kimś kto jednak patrzy na moje życie z dystansu. Wydaje mi się, że zrobiłem się strasznie samoświadomy, ale jednak ciągle nie ma to jak spojrzeć na coś z boku. Strasznie dużo mam w sobie tajemnic i chorych wspomnień. Ciężko mi samemu stawić im czoła a już na pewno nie chcę się nimi z nikim dzielić. Wydaje mi się, że wiele spraw pozostawię tylko i wyłącznie dla siebie aż do śmierci. To jestem w stanie przełknąć najważniejsze, że przestałem krzywdzić ludzi i łechtać swoje ego kłamstwem.
          • kropka7924 Re: Mitomania 11.12.16, 05:36
            poradzic jak pomoc osobie lub jak dotrzec do osoby, której brak tej samoswiaodmosci. Czy Twoim zdaniem istniej skuteczne metody dotarcia do niej i podjecia terapii. Jaka.terapia Twoim zdaniem byłaby najlepsza w przypadku osobowosci okreslonej przez Ciebie jako typ B.E.T.O.N. Borykam.sie z tym problemem od lat. Osoba mi b.bliska ale rozwazam odejscie bo dluzej juz nie umiem sobie poradzic z byciem oszukiwana. Na chwile obecna mam wrazenie ze albo akceptuje klamstwo i jest spokoj albo walcze z nim co konczy sie awantura :-(
      • kropka7924 Re: Mitomania 11.12.16, 06:18
        prosze o rade jak poradzic jak pomoc osobie lub jak dotrzec do osoby, której brak tej samoswiaodmosci. Czy Twoim zdaniem istniej skuteczne metody dotarcia do niej i podjecia terapii. Jaka.terapia Twoim zdaniem byłaby najlepsza w przypadku osobowosci okreslonej przez Ciebie jako typ B.E.T.O.N. Borykam.sie z tym problemem od lat. Osoba mi b.bliska ale rozwazam odejscie bo dluzej juz nie umiem sobie poradzic z byciem oszukiwana. Na chwile obecna mam wrazenie ze albo akceptuje klamstwo i jest spokoj albo walcze z nim co konczy sie awantura :-(
      • kropka7924 Re: Mitomania 11.12.16, 06:18
        proszebobrade jak poradzic jak pomoc osobie lub jak dotrzec do osoby, której brak tej samoswiaodmosci. Czy Twoim zdaniem istniej skuteczne metody dotarcia do niej i podjecia terapii. Jaka.terapia Twoim zdaniem byłaby najlepsza w przypadku osobowosci okreslonej przez Ciebie jako typ B.E.T.O.N. Borykam.sie z tym problemem od lat. Osoba mi b.bliska ale rozwazam odejscie bo dluzej juz nie umiem sobie poradzic z byciem oszukiwana. Na chwile obecna mam wrazenie ze albo akceptuje klamstwo i jest spokoj albo walcze z nim co konczy sie awantura :-(
        • kopernik90 Re: Mitomania 31.12.16, 23:32
          Na 100% nie zrobisz tego sama. Musisz go osaczyć, jego najbliższymi osobami. Co lepsze, musisz go tak osaczyć, żeby nie czół się osaczony...
          Nie mieszaj w to nikogo, kto mógłby w jego odczuciu być spoza jego najbliższego kręgu. Najlepiej niech jedna osoba mówi, a reszta będzie w formie poparcia dla Ciebie, świadków oraz dla ewentualnego zachowania spokoju..
          Musicie z nim porozmawiać, dając przy tym do zrozumienia, że jest dla was bardzo ważny i chcecie, żeby funkcjonował wśród was jako zdrowy psychicznie człowiek. Starajcie się mówić, że to wina choroby, a nie on... co jest bzdurą, ale w innej formie tego nie zaakceptuje. Nie przekrzykujcie się w sytuacjach, w których was okłamał, tylko zacznij powoli. Jeżeli nie będzie chciał słuchać, zacznij opowiadać następną. Nie daj się wyprowadzić z równowago, nawet jeżeli będzie się bardzo starał. Musicie mieć przy sobie na tyle ważne osoby w jego życiu, żeby na samą myśl się nie odwrócił i nie zostawił was w tyle.
          To będzie gra na jedną kartę. Albo przyzna się i zgodzi na pomoc psychologa, co będzie pierwszym, malutkim kroczkiem, albo będzie próbował was zniszczyć. Tylko, że wtedy będzie sam jak palec.
          Mitomanii to narcyzi, wykorzystaj to. Łechtaj jego ego komplementami, ciepłymi słowami, mieszaj to z kłamstwami które znasz. Mów, że je znasz, ciągle jest dla was bardzo ważny, ale nie możesz ich więcej tolerować. Nakieruj go na to, że jest chory i potrzebuje psychologa, a nie na to, że o wszystkim wiecie i musi się zmienić...
          • mardaani.74 Re: Mitomania 01.01.17, 00:56
            jednym słowem przerypane
      • kasia19881988 Re: Mitomania 31.03.19, 11:21
        Witaj, skontaktuj się ze mną proszę na e - maila.
        kasia19881988@o2.pl Chciałabym z Tobą porozmawiać i się poradzić. Pozdrawiam.
      • kasia19881988 Re: Mitomania 31.03.19, 11:27
        Kopernik90
        Witaj, skontaktuj się ze mną proszę na e - maila. 
        kasia19881988@o2.pl Chciałabym z Tobą porozmawiać i się poradzić. Pozdrawiam.
    • gjbadowski Re: Mitomania 31.07.16, 00:31
      Porozmawiaj o tym z psychiatra. Ja mysle,ze to jest zaburzenie psychiczne ale lekarz moze Ci powiedzieć wiecej. Zapytaj sie rownież doktora czy dobrze bedzie jesli Wasza córeczka bedzie miała z tata kontakt. Tak ja bym postąpiła ale możesz mieć oczywiście inne zdanie. Najważniejsze jest aby córeczka miała jak najlepsze wzorce w całym procesie wychowania i tu niepokoi mnie Jej tata, Jego zachowanie.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka