Dodaj do ulubionych

Mam zgryz.

20.04.04, 17:55
Jestem od dwóch lat w separacji. By uniknąć zbędnych emocji pozwoliłam zabrać
mężowi wszystko do czegokolwiek rościł sobie prawo. Zostałam z łóżkiem i
żelazkiem ale zdrowsza... Rok temu przeprowadziłam na swój koszt rozdzielność
majątkową. Każde z nas żyje na własny rachunek, we własnym gospodarstwie. Nie
muszę dodawać, że wszelka więź fizyczna i duchowa uległa rozpadowi. Nie mamy
dzieci. Ponieważ mąż wyraził chęć rozwodu chciałabym przeprowadzić go
sprawnie i w miarę bezboleśnie, bez orzeczenia o winie. No i tu zaczynają się
schody... Przede wszystkim wymaga ode mnie zajęcia się sprawą - bo ja mam
więcej wolego czasu, chce podzielić koszty postępowania rozwodowego na pół
(mimo, że nie dał ani złotówki na rozdzielność i pomimo jego większych
dochodów), i przy tym wszystkim wylewa na mnie całą swoją żółć z przeszłości.
Wydaje się logiczne przeciąć to wszystko rozwodem, ale czuję się dziwnie
biorąc ponownie wszystko na swoje barki (na ślub też przybył ostatni). Mam
zgryz, czy po raz kolejny przypłacić to czasem, pieniędzmi i poczuciem, że
wszystko za niego "odbębniłam". I jeszcze pytanie czy w takim wypadku jest
możliwość uniknięcia rozprawy pojednawczej? Przynajmniej tego chciałabym
sobie oszczędzić...
Obserwuj wątek
    • cafee Re: Mam zgryz. 20.04.04, 18:23


      Rozwód
      Autor: kaszmirowa
      Data: 02.04.2004 13:20 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      --------------------------------------------------------------------------------
      Jestem od dwóch lat w separacji. By uniknąć zbędnych emocji pozwoliłam zabrać
      mężowi wszystko do czegokolwiek rościł sobie prawo. Zostałam z łóżkiem i
      żelazkiem ale zdrowsza... Rok temu przeprowadziłam na swój koszt rozdzielność
      majątkową. Każde z nas żyje na własny rachunek, we własnym gospodarstwie. Nie
      muszę dodawać, że wszelka więź fizyczna i duchowa uległa rozpadowi. Nie mamy
      dzieci. Ponieważ mąż wyraził chęć rozwodu chciałabym przeprowadzić go
      sprawnie i w miarę bezboleśnie, bez orzeczenia o winie. No i tu zaczynają się
      schody... Przede wszystkim wymaga ode mnie zajęcia się sprawą - bo ja mam
      więcej wolego czasu, chce podzielić koszty postępowania rozwodowego na pół
      (mimo, że nie dał ani złotówki na rozdzielność i pomimo jego większych
      dochodów), i przy tym wszystkim wylewa na mnie całą swoją żółć z przeszłości.
      Wydaje się logiczne przeciąć to wszystko rozwodem, ale czuję się dziwnie
      biorąc ponownie wszystko na swoje barki (na ślub też przybył ostatni). Mam
      zgryz, czy po raz kolejny przypłacić to czasem, pieniędzmi i poczuciem, że
      wszystko za niego "odbębniłam". I jeszcze pytanie czy w takim wypadku jest
      możliwość uniknięcia rozprawy pojednawczej? Przynajmniej tego chciałabym
      sobie oszczędzić...



      --------------------------------------------------------------------------------


      pokaż treść wszystkich następny list »


      • Rozwód - kaszmirowa 02.04.2004 13:20
      • Re: Rozwód - lukrecja8 02.04.2004 13:59
      • Re: Rozwód - Gość: avag 02.04.2004 14:38
      • aha n/t - lukrecja8 02.04.2004 14:57
      • Re: Rozwód - Gość: madbach 02.04.2004 15:06
      • Re: Rozwód - Gość: madbach 02.04.2004 15:10
      • Re: Rozwód - Gość: madbach 02.04.2004 15:12
      • Re: Rozwód - martusia_25 02.04.2004 16:30
      • Re: Rozwód - kaszmirowa 02.04.2004 20:24
      • Re: Rozwód - Gość: Madbach 06.04.2004 14:51
      • Re: Rozwód - kaszmirowa 06.04.2004 19:26
      • Re: Rozwód - aga_jaga1 06.04.2004 20:43
      • Re: Rozwód - Gość: Kris Kelvin 06.04.2004 21:30



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka