Dodaj do ulubionych

pan, pani i pan

06.03.11, 13:58
Jest sobie facet, który jest najlepszy na świecie. Wcale nie kłamię.
Facet, którego sobie upatrzyłam parę lat temu, zakochawszy się w nim od pierwszego wejrzenia, niczym śpiąca królewna w siedmiu krasnoludkach.
Stał się on, synchronicznie do mrugnięcia okiem, moim facetem.
Myślałam iż poznałam szatana (czy tam czarownicę).
Częściowo słusznie.
Upłynęło bowiem wiele łez, awantur i zmarszczek, zanim facet ten zaczął zachowywać się tak,jak zaangażowany facet zachowywać się (zdaniem moim i pań z Pani Domu) powinien.
Zanim zrobił się czułym okazującym zaangażowanie panem, skopał mi mentalnie co nieco, udowadniając między wierszami żem mało warta, żem taka jak inne, że nie ma cwaniaka na warszawiaka (znaczy się nie ma cwaniaka na niego-Jana Mendalskiego), a ja mogę się dostosować lub spierxalać.
Temperament wskazał mnie drogę przez spierXalanie, jednakże serce nie sługa i po roku na spierxalaniu postarałam się, by pan ten znów moim był( wszak panów wokół tysiąc, ale nikt tak krzywego nosa nie ma jak tamten, a doświadczenie uczy, że doświadczenie niczego nie uczy).
Kolejne lata związku minęły, a wraz z nimi 20% jędrności skóry, 60% skłonności do nadmiernego imprezowania i część nastoletniej próżności (choć akurat tego nie jestem do końca pewna).
Żarliśmy się niczym wygłodniałe psy, aż nastał dzień pokoju.
Nie będę tu opisywać jak doszłam do tego, żeby się mniej kłócić. Sporo mnie to jednak kosztowało.
Na tym bajka powinna się zakończyć, ale...
Od czasu kiedy nastał "pokój" , pojawiło się z mojej strony coraz większe pobłażanie, pomijanie, ignorancja.
Coraz większy mój chłód i moja zimna dupa,
Nagle, ku własnej zgrozie, odkryłam, że obok istnieją panowie, którzy w przeciwieństwie do mojego tak zwanego partnera życiowego, są niezmiernie zainteresowani moją osobą.
Nagle przypomniała mnie się ta niecna próżność, polegająca na poczuciu bycia atrakcyjną dziewczyną.
Gorzej.
Nagle, pewne cechy u osobnika będącego niezwiązanym z moim życiem, wydały się być atrakcyjnymi i godnymi romansu (tylko romansu, do związku ze mną ten pan się nie nadaje).
Jestem zwolenniczką niekomplikowania sobie życia, bezdennie wierną swoim zasadom, niezobowiązujące rypanie na boku więc odpada.
Pragnę spytać doświadczeńsze koleżanki:

1)Czy fakt, że pomimo posiadania wymarzonego mężczyzny u boku, zaczął mnie się pojawiać w głowie inny facet, świadczy o tym, że to koniec związku bo coś zdechło, czy raczej, że pojawił się klasyczny kryzys do przejścia?
2)Kto tak miał?

I tak nie zrobię tego co mi napiszecie ("pisz pozew!"), liczę za to skrycie, że spłynie na mnie błogosławieństwo w postaci czyjegoś doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:01
      mamtujuzkonto napisała:

      niczym śpiąca królewna w siedmiu krasnoludkach.

      dzieci to ty chyba nie masz, co?
      • salma75 Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:06
        ursyda napisała:

        > mamtujuzkonto napisała:
        >
        > niczym śpiąca królewna w siedmiu krasnoludkach.
        >
        > dzieci to ty chyba nie masz, co?

        Boszz... órsyda, czemy Ty jesteś taka wredna, nieprzyjemna i w ogóle się czepiasz, co?
        • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:17
          kaca mam
          i nie lubię jak ktoś bajek nie zna. bajki znac trzeba.
          • zawszekacperek Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:28
            Śfięnta prafda órsydo

            A zwyczajne jebajki i pospolitych napalonych jebajków rozpoznawać i unikać.
            • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:30
              o.
        • ursyda Salmo 06.03.11, 14:25
          mogę to sobie wstawić w sygnaturkę? o zgodę na kopiowanie, powielanie i takie tam pytam

          salma75 napisała:

          > Boszz... órsyda, czemy Ty jesteś taka wredna, nieprzyjemna i w ogóle się czepia
          > sz, co?


          • salma75 Re: Salmo 06.03.11, 14:33
            Wstawiaj, toż to cała Ty! ;)
      • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:37
        :D
      • sid-the-sloth Re: pan, pani i pan 06.03.11, 17:15
        > niczym śpiąca królewna w siedmiu krasnoludkach.
        >
        > dzieci to ty chyba nie masz, co?

        Ja też nie mam, a od razu zauważyłam błąd!
        • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 17:29
          bo sama jeszcze jesteś!
          • sid-the-sloth Re: pan, pani i pan 06.03.11, 17:31
            Cicho, bo się wyda.:)
            • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 17:36
              <szeptem>
              bo sama jeszcze jesteś!
              • sid-the-sloth Re: pan, pani i pan 06.03.11, 17:42
                No, ale tylko trochę!:)
    • miau_weglowy Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:03
      a nie masz tak,ze walczysz, bo trudno zdobyc, a potem zdobycz przestaje Cie interesowac? ;)
      • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:50
        walkę lubiłam zawsze, to fakt :P
        ale raczej zwykłam polować tylko na jednego zwierza, a później długo delektowałam się z lubością tylko tym jednym, upolowanym, poddawanym powolnej obróbce rodzajem mięsa :P
    • rzeka.chaosu Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:10
      1. Jak na razie nie świadczy to o niczym. Od ciebie zależy co to będzie: czy chwilowy kryzys czy koniec.
      2. Miałam.
      • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:37
        >2. Miałam.

        i co i co??
        przeszło samo?
        • rzeka.chaosu Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:46
          Przechodzi. :)

    • varia1 Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:16
      1. twoja prawdziwa natura dała o sobie znać - czas pokoju to stan wymuszony, brak ci adrenaliny
      2. miałam, a nawet mimo zmiany obiektu w związku , mam nadal... uważam za normalne że reszta męskiego świata nie wyginęła wraz z moim wstąpieniem w bliższą relację z kimś. problem polega na tym, że nie każdy partner akceptuje takie poglądy
      • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:47
        varia1 napisała:

        > 1. twoja prawdziwa natura dała o sobie znać - czas pokoju to stan wymuszony, br
        > ak ci adrenaliny
        nie wiadomo co gorsze
        kłocić się czy się nie kłócić :P

        dopóki się kłóciłam traktowałam partnera poważnie, żeby się przestać kłócić, musiałam zacząć ignorować pewne rzeczy, pobłażać mu,
        przez co jakby stał się mniejszą osobą w moich oczach


        > 2. miałam, a nawet mimo zmiany obiektu w związku , mam nadal... uważam za norma
        > lne że reszta męskiego świata nie wyginęła wraz z moim wstąpieniem w bliższą re
        > lację z kimś. problem polega na tym, że nie każdy partner akceptuje takie poglą
        > dy

        i co?
        to tak ma być?
        nie masz ochoty odstąpić czasem od jedzonej wciąż babeczki, na rzecz bezy kawowej?
        ja nie wiem czy tak potrafię się rozwarstwiać :P
        • varia1 Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:03
          wiesz, ja mam nieco dziwne i szokujące podejście do tego tematu
          oczekuję dużej swobody w związku i sama ją również daję
          nie mam dylematu czy babeczka czy beza - jeśli mogę mieć obie opcje ;)
          • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:07
            i w sumie słusznie.
          • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:08
            ale tylko poliżesz sobie czasem,
            czy centralnie objadasz się tym i tym?

            ja czasem poliżę sobie przez szybkę
            ale jakbym miała zjadać na przemian, to nie umiała bym potem wybaczyć sobie obżarstwa :)
    • facettt Nic na sile, Panno Nadobna 06.03.11, 14:32
      bo tylko to co samo przyjdzie, to samo zostanie.

      albo i sobie pojdzie :)
      • mamtujuzkonto Re: Nic na sile, Panno Nadobna 06.03.11, 14:47
        nic żem nie zrozumiała :P
    • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:52
      Acha!
      Zapomniałabym.

      I jak zwalczyć celulit?
      • funny_game Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:57
        Ogniem i Mieciem.
        Mieciu musi niedowidzieć.
      • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 14:58
        a dzie masz?
        bo jak na nogach to można odrabać ale jak na brzuchu to nie wiem
        • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:02
          na nogach i na doopie

          ale odrąbać całkiem czy ociosać?
    • krwawa_orlica Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:00
      Po prostu Twój księciunio przestał Ci się podobać, oraz wieczne usługiwanie mu i spełnianie wszystkich zachcianek. :)
      Powiedział mi kiedyś takie słowa mój były, jak się rozstawaliśmy, tyle, wg niego to ja byłam księżną. :P
      • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:05
        Nie, on mi się cały czas podoba, tylko tak mi dał w kość, że przestałam wierzyć, że ma właściwości magiczne :P
        Gorzej, uważam że to stara pierdoła :D
        • krwawa_orlica Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:08
          No właśnie ten mój były też tak mówił, ale po prostu miał mnie dość.
          Pewnie to samo masz teraz Ty.
          A ja kiedyś, sądziłam, że kochałam, z latami zajarzyłam, że było mi wygodnie mieć swojego sługę. :)
          • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:12
            o!
            też się tak się czasem czuję, jak na usługach

            z tą różnicą, że mój księciunio dowiedziawszy się o mojej coraz większej obojętności, zaczął się tak jakby starać i trochę mi pousługiwać
            tak jakby...
            • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:27
              bo to tak działa
              • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:34
                sugerujesz przypadkiem, że teraz dam się księciuniowi przekonać, a jak zagrożenie minie, znów będę na jego usługach? :>
                • ursyda Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:38
                  o widzisz
                  akurat tego nie pomyślałam, ale tak też może być
                  mnie chodziło bardziej o to, ze nie pozostawiłaś mu wcześniej miejsca na staranie się bo to ty się starałaś. Przestałaś, trochę poczuł się zagrozony, więc on zaczął.
            • krwawa_orlica Re: pan, pani i pan 06.03.11, 18:43
              A, żebyś wiedziała, jak zobaczyłam, że mój miły zaczyna się lekko wycofywać ze związku, znudzony ciągłym nadskakiwaniem mi, to też zaczęło mi zależeć i zaczęłam się po raz pierwszy w tym związku starać, lecz za późno.
              Teraz już nie robię błędów z przeszłości, choć przy moim ilorazie egoizmu, ciężkie to trochę.
              • mamtujuzkonto Re: pan, pani i pan 06.03.11, 20:41
                może chcesz poznać mojego chłopa??:P:P
    • triismegistos Re: pan, pani i pan 06.03.11, 15:33
      Klasyczna historia. Niektóre kobiety kochają takich drani nieoswojonych. A jak się drania oswoi to on się nudzi. Jedyne wyjście, znaleźć takiego, który nie da sie oswoić, ale da się z nim żyć. Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka