aniol_nie_kobieta
07.05.04, 10:57
Cześć dziewczyny!
Zawsze mi się wydawało że moim problemem jest brak odpowiedniej porcji
miłości ze strony mężczyzn mojego życia. Zawsze byli te kilka lat starsi,
łudziłam się również że mądrzejsi, mieli ukształtowane oczekiwania wobec
życia i kobiet. I oczywiście za każdym razem wszystko kończyło się bardziej
lub mniej kulturalnym rozstaniem.
I ostatnio spotkała mnie rzecz dość niespotykana. Poznałam chłopaka który
jest kilka lat ode mnie młodszy i zakochany we mnie po uszy. Jest
przesympatyczny, miły, czarujący... Zasypuje mnie komplementami, kwiatami ale.
No właśnie jest pewne ale. Gdy się z nim spotykam nie czuję się zbyt
swobodnie, te kilka lat to dla mnie przepaść. On od razu po studiach,
mieszkający z rodzicami który musi się tłumaczyć z każdego wyjścia na miasto.
Ja: od kilku lat samodzielna (własna firma, własne mieszkanie...itp),
obtłuczona przez kilka niefortunnych związków z facetami.
Absolutnie nie mam pomysłu co z tym zrobić. Bardzo go lubię i może nawet
pozwoliłaby sobie na to by poddać sie tej sytuacji. Ale nie wiem czy więcej
będzie z tego żalu niż przyjemności. Nie chcę mu budować jakiś nadziei bo nie
sama nie wiem co o tym myśleć. A z drugiej strony... Same wiecie.
I co ja mam z tym fantem zrobić?:-)