25.05.11, 09:40
dwa pytania:
- czy, mogąc zacząć jeszcze raz, zaczęłabyś palić?
- czy papieros Wam smakuje?

pytania adresuję przede wszystkim do kobiet-palaczy. interesują mnie szczere, osobiste odpowiedzi a nie indoktrynacja.
Obserwuj wątek
    • pompeja Re: palenie 25.05.11, 09:41
      Lepiej zrób sondę, więcej odpowiedzi dostaniesz.
      • notest Re: palenie 25.05.11, 09:46
        nie chodzi mi o sondę i spłycanie tematu. moja mama po ciężkich przejściach zdrowotnych wróciła do ostrego palenia. próbuję zrozumieć co nią kieruje. czy musi, czy chce palić.
        ale to zupełnie na marginesie.
        • pomerencza Re: palenie 25.05.11, 09:57
          Jak ktoś chce to pali, jak nie chce to nie pali
          nie wierzę w nieograniczoną moc nałogu w tej kwestii, smakuje jej może po prostu? Skoro jakiś czas nie paliła, to z nałogu wyszła (ponoc organizmowi wystarczy tydzień, psychika dłuzej znosi odwyk), ale zaczęła na nowo. Najwidoczniej to lubi i jej nie przeszkadza.
          • notest Re: palenie 25.05.11, 10:02
            pomerencza, dziękuję za Twoją opinię, chciałem jednak adresować swoje pytania głównie do palaczy i do ich doświadczenia.
            • po_primo_balerina Re: palenie 25.05.11, 10:12
              Paliłam 5 lat i uwielbiałam ten nałóg... Komuś, kto nigdy nie palił nie da się wytłumaczyć czym jest papieros dla palacza... Bezcenne jak dla mnie ;) Nie palę już od 1,5 roku. Nie żałuję, że rzuciłam, choć czasem mnie jeszcze ciągnie. To silne uzależnienie, ale z perspektywy czasu prościej mi było rzucić palenie, niż zrzucić zbędne kilogramy... Tego nie potrafię do tej pory ;) Może ułatwieniem było to, że rzucałam z narzeczonym i wspieraliśmy się w tym.
              Pozdrawiam
              • notest Re: palenie 25.05.11, 10:35
                dziękuję po_primo_balerina. przez jakiś czas byłem okazjonalnym, dość aktywnym, palaczem, jednak głównym powodem palenia było moje otoczenie (tzw palenie społeczne). nie mam doświadczeń jako regularny palacz, a moja mama należy do osób palących bardzo dużo.
                • po_primo_balerina Re: palenie 25.05.11, 10:59
                  Z własnego doświadczenia wiem, że samo rzucenie nie jest gwarantem tego, że się nie wróci do nałogu. Mnie, tak jak już wspominałam dopingował chłopak, a ja jego. Na szczęście kryzysy przychodziły na przemian. Najgorsze jest to, że kiedy jest się w trakcie rzucania to nie pamięta się tych wszystkich papierosów wypalonych na mrozie, na wietrze, z bolącym gardłem w czasie grypy ;) ... Pamięta się tylko te przy piwko, ze znajomymi, w miłym miejscu... Także bardzo łatwo jest wrócić, bo w głowie zostaje tylko ten "pozytywny" obraz nałogu.

                  Osobiście mam tak, że ogromnie się cieszę, że rzuciłam, ale nie żałuję też, że zaczęłam. Chociaż za swoją największą porażkę uznałabym powrót do tego dziadostwa.
                  • notest Re: palenie 25.05.11, 13:46
                    po_primo_balerina, jeśli mogę, to zestawienie tego co piszesz, jest niesamowite:
                    z jednej strony "nie do opisania" a z drugiej "dziadostwo". z jednej "papieros i kawa i ja" a z drugiej "przymus palenia nawet podczas choroby".
                    ciężkie to do zrozumienia, dla kogoś stojącego z boku, tak jak ja:)
                    • po_primo_balerina Re: palenie 26.05.11, 11:48
                      Bo widzisz... Paliłeś tylko dlatego, że miałeś takie a nie inne towarzystwo. Ja zaczęłam palić bo odkąd pamiętam papieros kojarzył mi się z czymś fajnym, dobrym, relaksującym. I tak też było - do tej pory wspominam z rozrzewnieniem i sentymentem przyjemne chwile z papierosem - było ich wiele :) dlatego też nie żałuję że paliłam. Co nie zmienia faktu, że paląc zdawałam sobie sprawę, że jestem uzależniona, że źle wpływa to na zdrowie, na cerę, na zawartość mojego portfela. Że oprócz tych wszystkich przyjemnych wyjść na petka, były też te wspomniane przeze mnie wcześniej - z przyzwyczajenia i dlatego, że organizm się zwyczajnie dopominał o nikotynę. Poza tym nigdy nie chciałam być palącą mamą, a że planuję założyć rodzinę, to pożegnałam tytoniowe szaleństwo i nie żałuję, że rzuciłam... Tylko nadal nie mogę pojąć, gdzie znikają te pieniądze, które miały być rzekomo zaoszczędzone na paleniu ;)
                      Pozdrawiam
                      • notest Re: palenie 26.05.11, 14:20
                        po_primo_balerina napisała:
                        > Bo widzisz... Paliłeś tylko dlatego, że miałeś takie a nie inne towarzystwo. Ja
                        > zaczęłam palić bo odkąd pamiętam papieros kojarzył mi się z czymś fajnym (...)

                        to prawda, sam papieros nie kojarzy mi się z niczym przyjemnym, sam w sobie.
                        natomiast faktycznie, okazje "społeczne" w których uczestniczyłem z racji palenia - były i takie, które bardzo dobrze pamiętam i wspominam. mam czasem wrażenie, że te wydarzenia były wartościowe mimo, a nie dzięki papierosowi. nie wiem czy to zrozumiałe, co mam na myśli. aha, i piszę tu tylko o swoim doświadczeniu, nie przenosząc tych wniosków na Twoje.
                        • po_primo_balerina Re: palenie 26.05.11, 16:15
                          Rozumiem o co Ci chodzi. Ja natomiast wspominam te sytuacje dlatego, że były miłe same w sobie i dlatego, że towarzyszył mi papieros.

                          Palenie w moim przypadku było chyba jak romans z łobuzem... Niby wiedziałam, że był zły, ale coś mnie do niego ciągnęło. Nie szukam już z nim kontaktów, bo bez niego lepiej, ale nadal myślę o nim z pewnym sentymentem ;)

                          Z drugiej strony dziwię się Twojej mamie... Wydaje mi się, że po przebytej chorobie tym bardziej dążyłabym do rzucenia. Ale chyba wiele prawdy jest w tym, że póki się czegoś samemu nie przeżyło, to nie ma co oceniać innych.
          • best.yjka Re: palenie 25.05.11, 17:11
            Tydzień? Żeby pozbyć się nikotyny z organizmu potrzeba pięciu lat.

            Rzucałam palenie kilka razy. Najdłużej wytrzymałam 6 miesięcy. Papieroski dalej smakują.
            • notest Re: palenie 25.05.11, 23:07
              best.yjka:
              > Tydzień? Żeby pozbyć się nikotyny z organizmu potrzeba pięciu lat.
              > Rzucałam palenie kilka razy. Najdłużej wytrzymałam 6 miesięcy. Papieroski dalej
              > smakują.
              dzięki za wpis. jeśli mogę uściślić Twoją wypowiedź, to skutki palenia utrzymują się kilka lat, nikotyna znika z organizmu po godzinach. Skutki, rozumiane np jako szacunkowe ryzyko zawału serca etc. Ale to na marginesie, rozumiem, że to był skrót myślowy.
              Czy można spytać, dlaczego podejmowałaś próby rzucenia palenia?
    • madrift Re: palenie 25.05.11, 10:11
      ad.1 - nie
      ad.2 - nie
      • irutxeta Re: palenie 25.05.11, 10:46
        paliłam ok 10 lat. około 10-15 papierosów dziennie

        rzuciłam na 4 lata

        w zeszłym roku wróciłam

        uzależnienie fizyczne - trwa okolu kilku mscy

        psychiczne o wiele dłużej, dopiero po 2, 3 latach mogłam iść na imprezę, wypić piwo bez cierpienia ze nie pale, bez ciągłego myślenia o tym,

        teraz popalam 3, 4 dziennie, czasami wcale,
        weekendy praktycznie mnie nie ciągnie w ogóle
        ale imprezy - jest palenie i dużo

        wróciłam przez zawirowania i słabą wole - miałam bardzo duże uzależnienie psychiczne
        ciągnęło mnie tez do mnie dawnej, do mnie jako osoby,
        chciałam znowu czuć się jak kiedyś -

        może Twoja mama chce sama przed sobą ze jest jak dawniej?
        może wie ze choroba jest cięższa niż Tobie powiedziała i rzucenie palenia nie ma znaczenia?
        może to bardzo silne uzależnienie psychiczne - jak w moim przypadku?

        jeśli Twoja mama dalej pali - nie ma motywacji, ona sama nie podjęła, decyzji o rzuceniu palenia,

        mój ojciec rzucił palenie w 5 minut jak mu lekarz powiedział ze z papierosami czeka go krótkie życie,
        palił 2 paczki dziennie - i nie wrócił do palenia,
        • notest Re: palenie 25.05.11, 11:13
          irutxeta i inni - dzięki.
          stan zdrowia mojej mamy jest obecnie ok, musi regularnie się badać onkologicznie, ale można powiedzieć, że wyszła obronną ręką z najgorszego. to było 3 lata temu.

          społecznie raczej palić nie musi - nie chodzi po kawiarniach itp, otoczenie w pracy nie wymusza. pali raczej bezwiednie, po prostu odpala fajkę po fajce. wyczytałem gdzieś, że rozkład połowiczny nikotyny w organiźmie to pół albo godzina (nie pamiętam, ale b. krótko) - u niej to dokładnie tak wygląda, co pół do godziny - kolejny papieros.

          nie chcę zaczynać z nią rozmów na ten temat, jestem przewrażliwiony na punkcie uszczęśliwiania ludzi na siłę. jeśli miałbym przeświadczenie, że ona to lubi, machnąłbym na to ręką.
          • no1teresa uwaga 26.05.11, 00:28
            nowotwory dobrze czuja sie w srodowisku kwasnym (zaburzona rownowaga kwasowo-zasadowa ustroju), dlatego b.wazne jest alkalizowanie srodowiska wewnetrznego (dieta wegetarianska, ziola, odpowiednie suplementy, dotlenienie)
            palenie papierosow baaardzo zakwasza
    • cafem Re: palenie 25.05.11, 10:32
      Żałuję, że kiedykolwiek zaczęłam.
      Paliłam przez wiele lat, rzuciłam na dwa lata, potem znów wróciłam do nałogu.
      Obecnie nie palę od 7 tygodni i każdego dnia myślę o papierosie.

      Psychicznie chyba nigdy nie da się od tego nałogu uwolnić. Byłoby inaczej, gdybym nigdy nie spróbowała...
      Czy papieros smakuje? Chyba nie. Ale przyjemność podczas palenia jakąś daje:)
    • vandikia Re: palenie 25.05.11, 10:38
      pierwsze, to bardzo trudne pytanie
      z jednej strony palenie to strasznie fajna sprawa, wpisuje się w klimaty, które lubię - takie miejskie kawiarenki z muzyką francuską w tle, jesli chodzi o społeczne kontakty, wiem że dzięki papierosom wiele zyskałam, dowiedziałam się wielu rzeczy, które poza palarnię nigdy nie wyszły
      z drugiej strony wiem jak to wpływa na zdrowie i kondycję ogólną
      plus skutki odstawienne.. więc raczej nie zaczęłabym palić wiedząc jak bardzo się uzależnię i zazdroszczę osobom, które potrafią zapalić raz na 2-3 tygodnie 2 papierosy i traktują to jako dodatek a nie element stały

      trudno się wypowiadać o smaku, smakować może ciasto czy dobry obiad, papierosy postrzegam jako używkę
      • vandikia Re: palenie 25.05.11, 10:39
        co do Twojej mamy, jeśli po ciężkiej chorobie zaczęła palić, to możliwe że papierosy wypełniają jakąś pustkę w jej życiu
      • notest Re: palenie 25.05.11, 11:41
        vandikia:
        > trudno się wypowiadać o smaku, smakować może ciasto czy dobry obiad, papierosy
        > postrzegam jako używkę
        no właśnie tego nie wiem, wydawało mi się, że można. odczuwałem wyraźną różnicę w smaku różnych marek papierosów.
        mogę to odnieść do np piwa, wina - jak spożywam, mam konkretne pozytywne wrażenia smakowe, oraz swoje upodobania. Mając do dyspozycji marne wino, nie będę go pił, bo muszę. Mając swoje ulubione piwo, smakuje mi ono od pierwszego momentu.
        nie wiem czy takie przełożenie jest adekwatne. wiadomo, że analogie fajnie się przytacza, ale to często tylko przybliżenie.
        • vandikia Re: palenie 25.05.11, 11:45
          no tak, jest coś takiego, że chętniej się pali jedne, a nie drugie ale czy bym to nazwała smakiem? nie wiem.. łatwo jest się poza tym przestawić z marki na markę
          może tak.. odróżnia się szlachetne od tych mniej, tanie grube śmierdzą nawet jak się ich nie pali, droższe lekko tylko czuś tytoniem, a cienkie niezapalone wcale i po paleniu też nie ma otoczki kwaśnego dymu, raczej taki w sumie dość przyjemny zapach tytoniu
    • zamysleniee Re: palenie 25.05.11, 10:53
      > dwa pytania:
      > - czy, mogąc zacząć jeszcze raz, zaczęłabyś palić?

      Nigdy nie paliłam, nie licząc jednego papierosa w pierwszej klasie podstawówki. Tak posmakował, że - nigdy więcej w życiu nie zapaliłam.

      > - czy papieros Wam smakuje?

      Jak wyżej :D
      >
    • yoko0202 Re: palenie 25.05.11, 10:56
      notest napisał:

      > dwa pytania:
      > - czy, mogąc zacząć jeszcze raz, zaczęłabyś palić?
      prawdopodobnie nie, nie bardzo potrafię się od tego uwolnić, a z drugiej strony niekoniecznie chcę, no ale ogólnie chyba wolałabym nie palić

      > - czy papieros Wam smakuje?
      smakuje, ale nie jeden za drugim, tylko np. po kilku godzinach pracy jak wychodzę sobie na balkon z kawą i fajeczką - to wtedy smakuje :)
      • po_primo_balerina Re: palenie 25.05.11, 11:04
        "Lubię ten stan, papierosy, kawa, ja" ... To było właśnie to ;)

        "Nie ma kumpli, nie ma nieprzyjaciół, nie licząc dwudziestu w paczce papierosów"
      • notest Re: palenie 25.05.11, 11:33
        yoko0202:
        > > - czy papieros Wam smakuje?
        > smakuje, ale nie jeden za drugim, tylko np. po kilku godzinach pracy jak wychod
        > zę sobie na balkon z kawą i fajeczką - to wtedy smakuje :)
        może tak jak wino - jak papieros nie poleżakuje, to nie nabierze smaku;)
        a poważniej, po tych kilku godzinach, to czy chodzi o uśmierzenie głodu nikotynowego? stąd to "smakuje"?
        nie atakuję, tylko się pytam.
        • yoko0202 Re: palenie 26.05.11, 14:18
          notest napisał:

          > może tak jak wino - jak papieros nie poleżakuje, to nie nabierze smaku;)
          > a poważniej, po tych kilku godzinach, to czy chodzi o uśmierzenie głodu nikotyn
          > owego? stąd to "smakuje"?
          > nie atakuję, tylko się pytam.

          nie mam bladego pojęcia szczerze mówiąc;
          teoretycznie, tak sobie myślę, jeżeli pali się non stop (kilkanaście szt., paczkę dziennie) to głód nikotynowy powinien pojawiać się wcześniej niż po kilku godzinach [bo palimy np co godzinę] - a ja jak się czymś zajmę to po prostu nie palę i nawet o tym nie myślę, więc wcale nie jestem pewna czy chodzi o ten 'głód' czy po prostu o to, żeby sobie fajeczka potrzymać, zaciągnąć się, pomyśleć przez 5 min. o czymś przyjemnym itp.
          • notest Re: palenie 26.05.11, 14:24
            > nie mam bladego pojęcia szczerze mówiąc;
            > teoretycznie, tak sobie myślę, jeżeli pali się non stop (kilkanaście szt., pac
            > zkę dziennie) to głód nikotynowy powinien pojawiać się wcześniej niż po kilku g
            > odzinach [bo palimy np co godzinę] - a ja jak się czymś zajmę to po prostu nie
            > palę i nawet o tym nie myślę, więc wcale nie jestem pewna czy chodzi o ten 'gł
            > ód' czy po prostu o to, żeby sobie fajeczka potrzymać, zaciągnąć się, pomyśleć
            > przez 5 min. o czymś przyjemnym itp.
            czytałem sprzeczne opinie o sile głodu nikotynowego. jedni przyrównują go do twardych narkotyków, inni uważają, że jest znikomy a siła uzależnienia papierosowego tkwi w uzależnieniu psychicznym. za tym drugim przemawia właśnie ta łatwość z jaką palacze robią dłuższe przerwy na np intesnywną pracę albo chociażby na nieprzerwany sen.
            • yoko0202 Re: palenie 26.05.11, 16:05
              notest napisał:

              > czytałem sprzeczne opinie o sile głodu nikotynowego. jedni przyrównują go do tw
              > ardych narkotyków, inni uważają, że jest znikomy a siła uzależnienia papierosow
              > ego tkwi w uzależnieniu psychicznym. za tym drugim przemawia właśnie ta łatwość
              > z jaką palacze robią dłuższe przerwy na np intesnywną pracę albo chociażby na
              > nieprzerwany sen.

              zgadzam się z tą drugą tezą
    • wacikowa Re: palenie 25.05.11, 10:58
      Paliłam od 17 roku życia. Z przerwą 3 letnią (ciążą,karmienie) wróciłam do nałogu bo tak:)
      A tak naprawdę bo miałam wrażenie,że mnie to uspokaja.Jakiś geniusz wynalazł e-papierosy i od prawie roku puszczam dymka.Teraz już bez nikotyny. Lepsze samopoczucie,kondycha ,cera i nie przytyłam ani grama.I największy plus- nie śmierdzę i mam dodatkowe 5 tysiaków z "niepalenia" w kieszeni niepuszczone z dymem:)Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć,że byłam głupia wracając po 3 letniej przerwie do nałogu.Jedyny minus to ten,że "zapomniał wół jak cielęciem był" i wku...a mnie smród innych palących.:)

      A tu daj mamie,żeby obliczyła ile straciła oprócz zdrowia:)

      www.ep24.pl/kalkulator/index.php
      • notest Re: palenie 25.05.11, 11:00
        wacikowa: przepraszam, ale wydawało mi się, że e-papierosy inhalują nikotynę?
        • wacikowa Re: palenie 25.05.11, 11:06
          Owszem. To pierwszy proces. Później schodzimy na niższą zawartość a później sam dymek bez nikotyny.
          I jest to czysta nikotyna wchłaniana a nie spalana:)

          To poniżej i kalkulator moją matkę przekonało:)
          lpj.pl/E-pap_lpj.htm
    • maly.jasio tak. 25.05.11, 11:19
      notest napisał:


      > - czy papieros Wam smakuje?


      Tak, ale tylko ten Golden Marycha.
      Ale za czesto nie moge, bo jak pale pod pivo, to mam potem trzydniowego kaca.
      • irutxeta Re: tak. 25.05.11, 11:51
        jeśli odpala jednego za drugim - wysokie uzależnienie fizyczne
        może to tez o to chodzi?
        wie, ze i tak nie rzuci nawet jeśli by się na to zdecydowała, ze organizm jej na to nie pozwoli?

        miała robiona chemie?
        chemia to tornado do organizmu, wszystko przewraca się do góry nogami i bardzo długo wraca do siebie, może coś dodatkowo jej ten głód papierosowy produkuje? może silniej niż przed choroba?
        przytyła po sterydach? może do tego stopnia nie akceptuje swojego obecnego ciała ze woli palić i ryzykować ponownie zdrowie?

        - zastanawia mnie ten fizyczny głód - ja nawet w najgorszych okresach nie odpalałam jednego za drugim,

        ale to tez kwestia mojego charakteru - lubię czekać na przyjemność
        czasami sobie odmawiam tylko dlatego żeby potem było fajniej - również w temacie papierosów,
        • notest Re: tak. 25.05.11, 12:33
          irutxeta napisała:
          > ale to tez kwestia mojego charakteru - lubię czekać na przyjemność
          > czasami sobie odmawiam tylko dlatego żeby potem było fajniej - również w temaci
          > e papierosów,
          czyli u Ciebie papieros to przyjemność? z jakiego powodu próbowałaś rzucać?
          • irutxeta Re: tak. 25.05.11, 12:45
            tak to przyjemność, ale dlatego ze pale obecnie mało,

            gdybym paliła więcej - przestaje być przyjemnością
            jak kiedyś paliłam więcej czasami papieros stawał się przykra koniecznością - "nie chciałam ale musiałam" - takie dziwne zjawisko,

            rzuciłam ze względu na planowana ciążę, karmienie i małe dziecko,
            nie pale tez w domu - tylko w pracy lub wyjścia,
            • notest Re: tak. 25.05.11, 13:08
              irutxeta, jeśli dobrze rozumiem. teraz palisz okazjonalnie, nie nałogowo.
              jak zaczęłaś w zeszłym roku, to od razu od tych 3-4 dziennie, czy ta liczba zwiększyła się stopniowo?
              jeśli oczywiście mogę spytać, nie chcę być natrętny.
    • tygrysio_misio Re: palenie 25.05.11, 13:21
      palilam 9 lat, ale nie weszlam w nalog fizyczny.. mialam zdrowe okresy w zyciu kiedy nie pilam, nie palilam, nie jadlam, ogromnie duzo cwiczylam... mialam tez te kiedy paleniem sobie cos rekompensowałam

      przestalam palic 2,5 roku temu z powodu obrzydzenia do palenia... przestalo mi smakowac, i ten niesmak zabijal mi przyjemnosc palenia...do tego cena do mnie przemawiala i perspektywa ciaglych podwyzek akcyz

      teraz nie uklada mi sie z facetem.. mam o wiele gorszy nalog: jak sie zdenerwuje to czuje nieograniczona potrzebe jedzenia, potworny glod bez granicy (jedyna granica jest uczucie rozrywania zoladka)...

      do palenia ciagnelo mnie, ale w tych wszytskich momentach myslalam o tym jakie to obrzydliwe bylo przy tych ostatnich papierosach (czasem tylko przypomina mi sie jak smakowalo w innych okresach w zyciu)

      teraz zaczynam sie zastanawiac... lepiej depresje zajadac i zwiekszac ryzyko chorob wywolanych otyloscia? czy moze lepiej palic i zwiekszac mozliwosc nowoworow popapierosowych?

      w moim przypadku rzucenia palenia jest o wiele latwiejsze niz odcudzanie... nie ma tego momentu kiedy patrzy sie w lusto i ma sie dodatkowy element pogorszenia nastroju

      zastanawiam sie nad wroceniem do palenia.... nie dlatego ze chce mi sie zapalic... dlatego, ze nie chce juz tyc powodow nerwow
      • best.yjka Re: palenie 25.05.11, 17:44
        Fajki to nie rozwiązanie. Mówi ci to nałogowiec. Idź pobiegać, pojeździć na rowerze. Wysiłek fizyczny, to wzrost poziomu endorfin w organizmie. Poczujesz się lepiej. Szczęśliwsza.
    • nglka Re: palenie 25.05.11, 16:45
      1. Wróciłam do palenia po ponad 2 latach niepalenia (ciąża + karmienie piersią). Nie było dnia, żebym nie myślała o fajach przez cały ten czas. Dlatego wróciłam.
      ALE
      Gdybym miała się cofnąć w czasie - nie wróciłabym, jeden organizm oczyszcza się szybciej a drugi dłużej, u mnie pewnie była to wersja druga i niewykluczone, że jeszcze rok i miałabym nałóg z głowy... Trudno.
      2. Smakują.
      • notest Re: palenie 25.05.11, 22:48
        nglka, przerwę na ciążę i karmienie rozumiem.
        piszesz, że gdybyś mogła, wolałabyś nie wracać mimo, że papierosy Ci smakują.
        dlaczego?
        • nglka Re: palenie 26.05.11, 03:06
          po pierwsze znów zaczęłam chorować - idealnie w momencie kiedy wróciłam do papierosów - co chwilę albo ból gardła albo zatoki alb oskrzela - i łapie wszystko co od niani przywlecze córa - gdy nie paliłam to angina czy nie angina u córki, ja nie łapałam...
          po drugie - wolałam cerę i oddech bez fajek jednak ;)
    • moonogamistka Re: palenie 25.05.11, 23:03
      nienawidze palaczy....
      • notest Re: palenie 25.05.11, 23:10
        moonogamistka napisała:
        > nienawidze palaczy....
        przepraszam, ale to zupełnie nie ten wątek. nie chodzi mi o walkę z palaczami, tylko o zrozumienie i ewentualną - jeśli faktycznie to ma sens - pomoc konkretnej osobie, która jest mi jedną z bliższych osób w życiu.
        prosiłbym o odrobinę empatii.
        jednakowoż - pozdrawiam i dziękuję i za taki wkład w rozmowę.
        • moonogamistka Re: palenie 25.05.11, 23:13
          przepraszam bardzo za brak empatii ale jak znam zycie- jak palacz sam nie ma ochoty rzucic, to nikt nie sprawi by rzucil:)
          • notest Re: palenie 25.05.11, 23:29
            > przepraszam bardzo za brak empatii ale jak znam zycie- jak palacz sam nie ma oc
            > hoty rzucic, to nikt nie sprawi by rzucil:)
            napisałem to samo na początku, innymi słowami. nie zamierzam nawracać ani oceniać.
            chcę uchwycić tę subtelną różnicę między "chcę palić" a "muszę palić"
            ciepłe pozdrowienia.
    • madzioreck Re: palenie 26.05.11, 02:15
      Ni cholery nie zaczęłabym palić drugi raz. Teraz nie umiem się uwolnić od tego dziadostwa.
      Ja wiem, czy smakują... przyjemnie sobie zapalić, ale to chyba nie kwestia smaku :)
    • sienmuza Re: palenie 26.05.11, 11:20
      Gdybym mogła cofnąć czas, chciałabym nigdy nie spróbować nawt jednego papierosa.
      Nie lubie smrodu papierosów, nie lubie gdy ktoś pali kolo mnie.
      Chyba że palę razem z nim.
      Wtedy też śmierdzą ale jakby mniej.
      Palę ogólnie juz bardzo długo, z kilkoma przerwami (najdłuższa półtora roku). Jednak zawsze wracam. Chyba po prostu lubię palić. To są chwile odprężenia, samotności, jestem wtedy tylko ja, moje myśli i papieros.
      Mimo dość długiego stażu nie palę dużo - dziennie średnio 5-7 papierosów. Czasem wcale. Na imprezie więcej.
      Podsumowując - gdybym mogła -nie zaczęłabym - papierosy mi nie smakują - ale lubię sobie zapalić. Chociaż się tego wstydzę.
      • jael53 Re: palenie 26.05.11, 11:29
        Na oba pytania - tak. Mimo że nie palę, "jak leci" - jeśli nie mam swoich papierosów, nie palę; jeśli jestem czymś przez wiele godzin bardzo zajęta, nie muszę robić przerw na fajkę.
        • notest Re: palenie 26.05.11, 14:13
          jael53, zdaje się, że jesteś przedstawicielką mniejszości (w tym wątku) która lubi papieros i nie chciałaby tego zmieniać. od dawna palisz i jak dużo obecnie? i czy obecną ilość trzymasz w "ryzach" czy po prostu palisz ile i kiedy chcesz.
          chciałbym przyrównać Twoje palenie do twardego palacza, jakim jest moja mama.

          przy okazji, wszystkim mamom, życzę dużo zdrowia, niezależnie od upodobań do wszelakiego rodzaju używek:)
          • jael53 Re: palenie 26.05.11, 19:49
            Palę od blisko 30-tu lat (zaczęłam jako istota formalnie pełnoletnia). Stałej porcji nie ma - ot, dzisiaj miałam wolny dzień, przeznaczyłam go na dłubanie w ogródku - i teraz zapaliłam trzecią sztukę. A są dni, gdy idzie tych sztuk 12. Nie mam problemu z respektowaniem towarzystwa osób niepalących - w pracy nawet przed wiadomą ustawą nie paliłam w gabinecie. Mam 3 lubiane marki; przy tych nielubianych potrafię powarczeć nie gorzej od człeka niepalącego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka