Gość: ania. r
IP: *.internetia.net.pl
09.07.11, 13:55
Muszę się wyżalić. Robię to tutaj, bo w sumie nie mam komu. Pochodzę z biednej rodziny, wychowywałam się na wsi. Rodzice mają kawałek ziemi, który wcześniej( kilkanaście lat temu) przynosił jakieś dochody. Tyle, że na chleb starczyło. Od zawsze marzyłam,żeby się stamtąd wyrwać, wyjechać do miasta, studiować.Zawsze dobrze się uczyłam. Widziałam, jak rodzicom jest ciężko, dla siebie chciałam czegoś więcej. Na studia dzienne nie mogłam pójść, bo rodziców nie byłoby na to stać. Tak więc wyjechałam do większego miasta, studiuję zaocznie a w tygodniu pracuję. Zarabiam naprawdę niewiele, sama muszę zapłacić za studia, za pokój, który wynajmuję. Nie starcza mi już na nic. Kupuję najtańsze produkty spożywcze, nie kupuję mięsa, bo mnie na nie nie stać, nie mogę sobie pozwolić na większość kosmetyków. Nie wychodzę nigdzie ze znajomymi, bo nie stać mnie na kino, piwo i inne przyjemności. Tylko, że to wszystko to nic, bo ja mam nadzieję, że skończę studia i będzie lepiej. Rozchodzi się o moich rodziców. Żyją naprawdę bardzo biednie, bo ten kawałek ziemi, który posiadają nie przynosi już dochodów. Często nie mają na chleb a ja ubolewam nad tym,że nie mogę im w żaden sposób pomóc. Tam gdzie mieszkają panuje straszne bezrobocie, młodzi ludzie nie mają pracy, nie mówiąc już o takich w wieku moich rodziców. Obydwoje po 50. a wyglądają na znacznie więcej. Zawsze zmartwieni, smutni. Po każdej wizycie u nich przez kilka dni dochodzę do siebie, bo tak bardzo mi ich żal. Ostatnio u mojej mamy zdiagnozowano guza piersi a jej nie stać nawet na wyjazdy do odległego szpitala. Czasem mam ochotę usiąść na chodniku i płakać z bezsilności. Tak bardzo chciałabym im pomóc a często sama tej pomocy potrzebuję. Mam koleżanki, którym rodzice kupuję auta, fundują wakacje, sami na nie wyjeżdżają, opłacają studia, itp. a moi rodzice żyją na skraju ubóstwa. Najgorzej jest mi z tym, że nie mogę im pomóc. Tak mnie to dołuje. Mam dwadzieścia kilka lat i zamiast cieszyć się wszytskim dookoła ciągle się martwię, płaczę z bezsilności. Mam wyrzuty sumienia, że moi rodzice żyją sobie gdzieś tam biednie a ja studiuję, jestem tak daleko od nich. Nie jestem żadnym wsparciem. Wszystko to doprowadziło do tego, iż nie cieszy mnie życie. Nie uśmiecham się, bo najczęściej jest mi smutno. Dziś mam chyba gorszy dzień, potrzebowałam się w końcu wygadać.