11.07.11, 21:58
Właśnie wróciłem z pogrzebu (osoby której w zasadzie nie znam) i jestem trochę zniesmaczony jego przebiegiem. Na wierzch wyciągnięto sprawy rodzinne sprzed 10 lat i oczywiście doszło do paru kłótni, kiedy trumna była zakopywana ludzie zachowywali się jak na bazarze, komentowali swoje stroje, zdrowie, zachowanie. Ogólnie odniosłem wrażenie, że ta osoba która umarła jest dla nich zbędna. Więc chciałbym zapytać czy spotkaliście się kiedyś z takim zachowaniem? Kim by ten człowiek nie był to chyba należy mu okazać szacunek po śmierci? W tym wszystkim najgorsze jest to, że deklarowani "wierzący" zrobili największy bałagan i w ogóle nie mieli szacunku dla samej ceremonii. Więc jak według was powinny przebiegać pogrzeby (odrzucając znane wzorce) i co sądzicie o opisanym przeze mnie zachowaniu?

Obserwuj wątek
    • fajnajozia Re: Pogrzeby 11.07.11, 22:03
      U mnie będzie niezła balanga. Aż szkoda, że tego nie doświadczę. I fajnie by było gdyby się pobili jak na wiejskiej dyskotece. Dopiszę w testamencie.
    • tymczasowaola Re: Pogrzeby 11.07.11, 22:06
      Uważam, że to skandal. I niedopuszczalne.
    • pmorphy Re: Pogrzeby 11.07.11, 22:11
      jemu i to już wszytko jedno.
    • 3.14-roman Re: Pogrzeby 11.07.11, 22:54
      Zachowanie poniżej wszelkiej krytyki.

      Ja chciałbym, żeby na mój pogrzeb przyszły tylko te osoby, którym na mnie w jakiś sposób zależało. Nie chcę, żeby ludzie się na nim pojawiali: "bo wypada", "bo będzie okazja do pogadania", "bo na stypie będzie dużo jedzenia".

      Tak mi się przypomniał pogrzeb X - osoby z mojej rodziny (blisko ze mną spokrewnionej, ale niespecjalnie obecnej w moim życiu), na który z powodów wyżej wymienionych przyszło parę osób. Choć było to ładnych parę lat temu, do dziś pamiętam wesołego pana, który po pogrzebie z uśmiechem na twarzy podchodził do zrozpaczonych najbliższych krewnych X i z bananem na twarzy wciskał im swoją łapę, mówiąc: "Kondolencje", "I dla ciebie też kondolencje", "Jeszcze dla ciebie kondolencje", tak jakby był przedszkolanką rozdającą dzieciom cukierki. Choć jestem człowiekiem dosyć łagodnym, a X nie była mi specjalnie droga, miałem ochotę zaczaić się nań w toalecie i zrobić mu wodnika-szuwarka.

      Pamiętam też pogrzeb mojej innej krewnej, kiedy to w pierwszym rzędzie za trumną szły zapłakane dzieci zmarłej, a tuż za nimi podążały rozświergotane sąsiadki, opowiadając sobie różne duperele typu: "jaka szczotka najlepsza do kręconych włosów".
      • sootball Re: Pogrzeby 11.07.11, 23:29
        > Ja chciałbym, żeby na mój pogrzeb przyszły tylko te osoby, którym na mnie w jak
        > iś sposób zależało.
        Ja - nie do końca. Byłam na przykład na z moim mężem pogrzebie jego przyjaciela, człowieka którego nigdy nie poznałam. Nie miałabym nic przeciwko gdyby na moim pogrzebie byli ludzie ważni dla ludzi dla mnie ważnych.
      • salma75 Re: Pogrzeby 12.07.11, 17:01
        3.14-roman napisał:


        > Ja chciałbym, żeby na mój pogrzeb przyszły tylko te osoby, którym na mnie w jak
        > iś sposób zależało.

        A jaka Tobie będzie różnica? :)
        Mnie jest wszystko jedno, mogą mną nawet ryby w morzu nakarmić. Do trumny ubrać w dres, a na pogrzebie o doopie Maryni gadać ;). Jakie to wszystko ma znaczenie dla nieboszczyka? Jakie znaczenie mają nasze pobożne życzenia? :)

    • j-k standard 11.07.11, 23:00
      tak bylo
      jest
      i bedzie.
    • gr.eenka Re: Pogrzeby 11.07.11, 23:12
      jeżeli zmarłą widzieli ze dwa razy w życiu, no może trzy.
      Raz na chrzcinach, dwa na weselu i trzy na pogrzebie to czego można się spodziewać.
      Przy tym, jeżeli to była osoba starsza i śmierć byłą naturalna to ta żałoba nie jest tak ogromna dla osób które właśnie tak znały zmarłą.
    • uleczka_k Re: Pogrzeby 12.07.11, 07:39
      Najspokojniejsze pogrzeby, na których ludzie zachowywali się z godnością widziałam na wsi. Może nie wszędzie tak jest i może ta moja wieś, jest trochę inna, ale nie spotkałam się tam z kłótniami na pogrzebach, ze strojeniem się żałobników itp. Po wszystkim, oczywiście, czasem dochodziły słuchy, że plotkary jak sępy sprawdzały czy rodzina płacze i jest wystarczająco zrozpaczona, jednak to były wydarzenia w dalekim tle. Nie rzucały się w oczy tak bardzo, jak to, o czym piszesz. W ogóle jestem zdania, że ludzie na wsi, zwłaszcza ci najstarsi mają trochę inne podejście do śmierci niż to, które nam serwuje dzisiejsze otoczenie. Nie panikują, nie udają, że to się nie stanie. Potrafią przygotować się do tego sami i przyzwyczaić rodzinę, że kiedyś kopną w kalendarz.
    • devilyn Re: Pogrzeby 12.07.11, 16:41
      Ja byłam kiedyś na podobnym pogrzebie...mąż który miał kochanki, okradł żonę na łożu śmierci, zabrał czeki i zrobił długi...w trakcie pogrzebu udawał zrozpaczonego...a brat jego żony wyrzucił go z kaplicy siłą...
    • tygrysio_misio Re: Pogrzeby 12.07.11, 16:45
      czasem czlowiek sie nie moze powstrzymac kiedy widzi kogos ubranego w sukienke sylwestrowa.. tylko dlatego, ze czarna

      ale tak ogolnie ja tez sie zle zachowuje.... na pogrzebach wypytuje mame dyskretnie kto jest kim, bo zjerzdzaja sie ludzie z innych miast, ktorych na oczy nie widzilam ;]
      • tygrysio_misio Re: Pogrzeby 12.07.11, 16:47
        nie odpowiadam za oftografy... mam na to papier ;]
    • piotr_57 Re: Pogrzeby 12.07.11, 17:00
      Opisywane zachowania są coraz powszechniejsze.
      Ze dwa lata temu organizowałem pogrzeb starszej pani. Zjechała się rodzina z całego świata, w tym córka i syn z Kanady. Atmosferę nazwałbym piknikową. Głośne okrzyki na powitanie, całusy "z dubeltówki", zapytania o zdrówko itp. Nikt nawet nie zauważył kiedy ksiądz zakończywszy modlitwy oddalił się od grobu.
      Zmieniają się czasy, zmieniają obyczaje. A to, że nam się to nie podoba to tylko zwykła oznaka starości(bez względu na to ile ma się lat:)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka