zielona.zgaga
18.08.11, 18:45
Pisze tu, zdajac sobie sprawe z tego, ze zaraz znajdzie sie kilka chetnych osob zeby mi powiedziec cos "milego".
A wiec tak, mieszkam z moim partnerem a w zasadzie bylym partnerem i naszym dzieckiem 6 letnim. W marcu postanowilam zakonczyc ten zwiazek bo juz nie moglam zniesc jego krzykow na mnie i na dziecko, nic nierobienia w domu i wiecznych spotkan z kolegami. Nasz zwiazek, jesli mozna to nazwac zwiazkiem, czyli od powiedzenia sobie "tak" do powiedzenia sobie "nie" trwalo 8 dlugich lat.
Powiecie, ze pewnie facet ma jakies zalety skoro sie w nim zakochalam. Tak, pewnie ma, ale juz ich nie widze. Zakochalam sie w czlowieku inteligentnym z fajnym poczuciem humoru a teraz widze w nim tylko negatywne cechy. W towarzystwie jest sympatyczny i dowcipny a w domu gbur i egoista.
Do rzeczy...Kiedy w marcu oznajmilam mu, ze nie moge juz tak dluzej zyc i sie z nim rozstaje I prosze zebysmy porozmawiali na temat finansow , podzialu I zeby sie wyprowadzil. Dodam, ze nie mieszkam w Polsce i nie mam sie dokad wyprowadzic, on tak. Myslal,ze po jakims czasie mi minie i znowu wszystko wroci do dawnego porzadku-nieporzadku. Na poczatku probowal atakiem slownym i krzykami, potem robil psie oczy, zaczal w domu pomagac. Generalnie nie mieszkalo sie zle choc bylismy w separacji. Potrafilismy ze soba rozmawiac, zartowac jednak ja caly czas trzymalam pozycje, ze powinien sie wyprowadzic zeby sytuacja byla zdrowa, bo nie moglam zniesc jego weekendowych pijanstw z kolegami I powrotow o 5 nad ranem. Jesli on chce miec takie zycie to prosze bardzo ale ja i moje dziecko nie chcemy w tym uczestniczyc. Stwierdzil, ze w takich okolicznosciach nie bedzie przeciez siedzial w domu tylko ma potrzebe byc z ludzmi.
Od miesiaca spotyka sie z jakas dziewczyna i tej sytuacji nie potrafie strawic. Jestem po prostu wsciekla. Nie sadze zebym go kochala tylko mam zal, ze do niej chodzi a potem wraca do domu i je z nami obiad. To nie moze tak byc. Prosze go zeby sie wyprowadzil, ze tego nie zniose a on twierdzi, ze jak bedzie mogl to sie wyprowadzi I zebym sie nie zachowywala jak histeryczka bo jesli nie wiem jaka jest prawda to mam sie tak nie zachowywac (twierdzi, ze nie jest jego kochanka tylko rozmawiaja). Nie wierze w bajki juz dawno.
Chyba tez mam prawo do normalnosci.
Co ja mam z tym czlowiekiem zrobic?