banksia
20.08.11, 05:10
moze dla kogos jest to problem z d.. wziety ale tak mnie nachodzi zeby temat poruszyc jako ze mnostwo tego w mediach, na ulicy i na tym forum tez....
mianowicie w glowie mi sie nie miesci jak w naszych czasach, niby wolnosci obyczajowej i tolerancji, wielu wciaz ma tak mocno naladowane wydzwiekiem moralnym podejscie do seksu?
w stylu:
- media krytykujace celebrytki za bycie "zbyt sexy" no przeciez one maja ODPOWIEDZIALNOSC promowania dobrego prowadzenia sie (od kiedy...?)
- powszechne potepienie dla tzw casual sex (szczegolnie gdy dopuszcza sie tego kobieta)
-tu jedna pani tlumaczy jak to kobiety tak naprawde bzykac sie nie lubia i cala ta rewolucja seksualna tylko nam zaszkodzila
www.guardian.co.uk/books/2011/aug/19/honey-money-catherine-hakim-review
-panowie na forum deklaruja ze takiej co miala powiedzmy 10 partnerow przed nimi to by nie chcieli bo "przechodzona" (lol!)
itd.
osobiscie uwazam ze ma nic zlego w byciu sexy - zle jest jak sie przypadkowo wpada/lapie wenerke/robi to pod przymusem - tak jak nie ma nic zlego w seksie bez zobowiazan - a w wypadku zdrady zlem moralnym jest nie sam sex, ale fakt zlamania obietnicy/przysiegi zlozonej komus innemu.
jesli wiec osoba jest wolna i wie co robi, nie widze problemu ani nie osadzam - jak to mowia, whatever floats your boat;)
na koniec stawiam teze:
to nie seks sam w sobie jest problemem, a raczej - konsekwencje jego bezmyslnego uprawiania oraz lamanie zobowiazan w zwiazku z nim zlozonych.
zgodzicie sie?