Gość: Rozżalona żona
IP: *.128.62.50.static.crowley.pl
25.08.11, 13:36
Moja opowieść jest krótka, prosta i smętna na dzień dzisiejszy. Do tej pory byłam bardzo szczęśliwa. Mam fajną rodzinę, półtora roku temu zostaliśmy rodzicami kochanego szkraba. Wiadomość o ciąży była dla nas wielką radością, zwłaszcza, że wcześniej kilka razy poroniłam. Planowaliśmy kolejne, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości, choć jestem już dość dobrze po 30-tce. Wiem, że w tym wieku, to trochę śmieszne, ale stało się, jak się stało i los zadecydował za nas, znowu jestem w ciąży. W najczarniejszym scenariuszu nie spodziewałam się takiej reakcji męża. Stwierdził, że to moja wina, skrajna głupota, no i wielki problem. Mamy warunki na drugie dziecko, mieszkanie, obydwoje pracujemy, zarabiamy ponad średnią krajową. Uważam, że nie stała się tragedia, mąż przeciwnie. Jestem zaskoczona, zszokowana, nieszczęśliwa, ja tez nie skakałam z radości na pozytywny wynik testu, dla mnie to też jest trudna sytuacja, w końcu to na mnie spadnie ciężar opieki nad dwójką małych dzieci, a on stanął jakby po przeciwnej stronie barykady, jak wróg. Bardzo to bolesne. Myślę, że nawet jeśli to się jakoś poukłada, to nigdy nie będzie już tak, jak wcześniej, nie zapomnę tego. Na razie jestem strasznie rozbita, coś, co powinno być dla mnie radością stało się kłopotem, nie mam wsparcia od, wydawałoby się, najbliższego człowieka