Dodaj do ulubionych

Uzależnieni od miłości

26.08.11, 09:49
Oglądałam ostatnio w TV program, w którym był poruszony wątek uzależnienia od miłości.
Pani psycholog wypowiadała się, że problem ten dotyka w większości kobiet.
Istnieją kobiety, które nie potrafią funkcjonować bez mężczyzny przy swoim boku
gdy są same czują się mniej atrakcyjne, nic nie warte itp.

Wspomniana przeze mnie Pani psycholog prowadziła grupę terapeutyczną, kobiety były na tzw. odwyku, uczyły się być same ze sobą, kochać siebie itp.


Wszystko pięknie ładnie, tylko jak taki problem kobieta ma sama zdiagnozować i czy ten odwyk jest jedyną drogą?

Jak myślicie ile jest takich osób? obserwując wpisy na forum kobieta myślę, że sporo...

Dlaczego w większości problem ten dotyczy kobiet? Może ma to związek ze straszeniem nas w dzieciństwie i młodości, że zostaniemy starymi pannami, że kobiecie samej jest ciężko itp. itd.?
Obserwuj wątek
    • varia1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 09:51
      ale uzależnienie od miłości czy po prostu od bycia z kimś (kimkolwiek)?
      • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 09:56
        było to nazwane uzależnienie od miłości ale głownie chodziło o uzależnienie od bycia z kimś
        szukanie miłości na siłę


        • varia1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:20
          głupio było nazwane
          bez miłości raczej trudno żyć, nawet jeśli to miłość do siebie samego, dzieci, psa itp
          • gocha033 czlowiek nie lubi byc sam 26.08.11, 12:47
            potrzebuje partnera, no ostatecznie psa lub kota.

            ale milosc za cholere nie jest do tego potrzebna

            gdyz to inna para kaloszy.

            zgadzam sie z varia: - glupio nazwane.
    • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:20
      To chyba bardziej wlasnei chodzi o uzaleznienie bycia z kims, bo od milosci to wszyscy jestesmy w jakis sposob uzaleznieni.
      Nie sadze, zeby ta potrzeba bycia z kims wynikala z niskiej oceny. Sa typy co tak maja.
      Mam znajoma co ma bardzo silny charakter i nie ma kompleksow a jednak jak konczy sie zwiazek to momentalnei wskakuje w drugi. Ja bynajmniej musze odczekac jakis czas az zaczne normalnie oddychac.
      • funny_game Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:36
        zielona.zgaga napisała:

        > Ja bynajmniej musze odczekac jak
        > is czas az zaczne normalnie oddychac.


        pl.wiktionary.org/wiki/bynajmniej
        • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:50
          No coz, nikt nie jest doskonaly.
          Ale lekcje zapamietam.
          • funny_game Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:51
            :)
            Bardzo Ci się chwali takie ładne podejście do sprawy.
            I po sprawie zatem :)
            • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:01
              Czlowiek sie uczy przez cale zycie...a potem sie umiera.
            • grassant Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:02
              I po sprawie zatem :)

              Ingalunda :)
              • funny_game Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:07
                Oszty.
                Dlaczego gadasz do mnie w tym języku?
                • grassant Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:26
                  bo lubisz sfensonóff ;)
                  • funny_game Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:37
                    A skąd taka wiedza?
      • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:48
        zielona.zgaga napisała:


        > Mam znajoma co ma bardzo silny charakter i nie ma kompleksow a jednak jak koncz
        > y sie zwiazek to momentalnei wskakuje w drugi. Ja bynajmniej musze odczekac jak
        > is czas az zaczne normalnie oddychac.

        znam też ludzi, którzy twierdzą, że jak się zakończy jakiś związek, a chce się wejść w drugi nie należy zbyt długo zwlekać
        człowiek się szybko przyzwyczaja do pewnych stanów, np. samotności i może nie chcieć później tego stanu zmieniać

        • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:11
          Ale to tylko potwierdza regule, ze kazdy z nas jest inny i ma inne potrzeby.
          Na zasadzie nic na sile i wedle zapotrzebowan.
          Bycie sama nie oznacza bycia samotna.
          • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:16
            zielona.zgaga napisała:


            > Bycie sama nie oznacza bycia samotna.


            zawsze mnie nurtowało jak odróżnić bycie samej od samotnej? :)
            • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:23
              Ale to chyba nie jest zbyt skomplikowane.
              To znaczy, ze albo jestes sama i samotna, dlatego nie rozrozniasz tych dwoch stanow albo wrecz przeciwnie.
              Mozna tez nie byc sama ale byc samotna, to tak dla skomplikowania :)
              • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:27
                zielona.zgaga napisała:

                > Ale to chyba nie jest zbyt skomplikowane.
                > To znaczy, ze albo jestes sama i samotna, dlatego nie rozrozniasz tych dwoch st
                > anow albo wrecz przeciwnie.
                > Mozna tez nie byc sama ale byc samotna, to tak dla skomplikowania :)


                no niby proste
                ale jak zdefiniować samotność?

                rozumiem, że sama jestem jak fizycznie nie ma kogoś obok mnie
                a samotna, czyli jaka?
                • zielona.zgaga Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:36
                  Jesli nie doswiadczylas to dobrze. Nie polecam, nic fajnego.
                • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:20
                  > a samotna, czyli jaka?

                  Jak ktos fizycznie jest obok ale jest z innej bajki.
                  • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:22
                    mumia_ramzesa napisała:

                    > Jak ktos fizycznie jest obok ale jest z innej bajki.

                    ja Calineczka a on Gargamel? :P he he
                    • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:42
                      Gargamel to tylko z kotem umie. :-D
                      Jeszcze cos dopisalam po namysle ale mnie rozlaczylo:
                      ...i zadne nie chce/nie umie zrozumiec drugiego. Wspolna bajka ni cholery nie wyjdzie!
      • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:32
        ale w tym konkretnym syndormie chodzi właśnie o niską samoocenę i w dodatku zależną od posiadania partnera.

        Istnieją jeszcze inne powody bycia uzależnionym od kogoś np. osobowość zależna, ale tu nie o tym mowa. Nie chodzi tu tez o tzw uzależnienie od "chemii zakochania".
    • mahadeva Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:37
      kolejna bzdura wymyslona przez facetow, aby ponizyc kobiety :)
      kobiety tak samo potrzebuja faceta, jak facet kobiety! nikt nie chce byc sam
      • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:39
        Tylko w części masz rację. Pozostaje jeszcze kwestia: ile jesteśmy w stanie zrobić, dać, poświecić, by nie być same.
      • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:52
        mahadeva napisała:

        > kolejna bzdura wymyslona przez facetow, aby ponizyc kobiety :)
        > kobiety tak samo potrzebuja faceta, jak facet kobiety! nikt nie chce byc sam

        no właśnie... mnie najbardziej irytowało w tej całej terapii brak alternatywy
        według wspomnianej psycholożki żeby się wyleczyć trzeba pobyć samej
        myślę, że równie dobrze można uczyć się kochać siebie będąc z kimś kto wspiera, pogłaszcze, przytuli itp. ważne żeby trafić na odpowiedniego partnera
        • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:55
          nie to bez sensu :/
          One mają się nauczyć i przekonać, doświadczyć na własnej skórze, że są w porządku gdy nie mają partnera, a nie wyobrażać sobie, że byłyby w porządku nie posiadając partnera a będąc aktualnie w związku.
          • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:58
            a jeżeli są aktualnie w związku, w którym bardzo dobrze się czują? Mają tak po prostu odejść aby nauczyć się szanować siebie?
            • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:07
              Jeśli traktują partnera jak powietrze bez którego się uduszą, jak terapeutę, wybawiciela, jedyną wartość w ich życiu to nie muszą odchodzić. Związek i tak się rozpadnie.
              • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:12
                skąd ta pewność?
                są związki, które funkcjonują tak w dwie strony, są tylko oni, świat zewnętrzny się nie liczy
                uzależnieni od siebie :)
                • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:24
                  To związki toksyczne. I owszem funkcjonują.
                  • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:29
                    jak zaczęlibyśmy rozbierać na części pierwsze różne związki to okazałoby się, że w większości są to związki toksyczne :)
                    jakoś tak się ludzie dziwnie dobierają żeby otrzymywać to czego podświadomie szukają

                    w ogóle czym jest pojęcie "normalny" czyli jaki związek?
                    • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:35
                      Definicji nie podam, ale się potrzebuje, bo się kocha, a nie kocha, bo się potrzebuje.
                      I tak, dookoła jest masa toksycznych związków.
                • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:28
                  nie rozumiesz istoty sprawy. Tu problem dotyczy osób które uzalezniają swoje poczucie wartości od bycia z kimś ( z kimkolwiek) i w pewnym momencie dostrzegają, ze to nienormalne, że pakują się w związki tylko po to uniknąć bycia samym. Oczywiście każdy człowiek potrzebuje miłości, ale większość ludzi gdy akurat jest sama nie myśli o sobie "jaki ja jestem beznadziejny, bezwartościowy, nikt mnie nie chce". Wciąż lubi siebie i funkcjonuje nadal dobrze w roli singla. Te kobiety tego nie potrafią. W trakcie terapii muszą pobyć same aby się przekonać, że są równie wspaniałe bez mężczyzny jak i z nim.
                  • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:37
                    jasna_olera napisała:

                    > nie rozumiesz istoty sprawy. Tu problem dotyczy osób które uzalezniają swoje po
                    > czucie wartości od bycia z kimś ( z kimkolwiek) i w pewnym momencie dostrzegają
                    > , ze to nienormalne, że pakują się w związki tylko po to uniknąć bycia samym.

                    rozumiem
                    bardziej mnie zastanawia co wtedy gdy osoba potencjalnie uzależniona wchodzi w związek z kimś w porządku, zaczynają tworzyć coś udanego, związek spełnia jej oczekiwania
                    zaczyna jednak po jakimś czasie analizować swoje życie i dochodzi do wniosku, że być może była uzależniona i tego wcześniej nie dostrzegała
                    jak ma wyglądać jej leczenie się, diagnozowanie problemu itp.?
                    • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:47
                      nie, iwona, tu nie chodzi o to, że te kobiety zauważają, że są uzależnione od bycia z konkretnym facetem. One są uzależnione od bycia z kimkolwiek, a swój problem zauważają zwykle wtedy gdy tworzą kolejny nieudany związek z jakimś gachem poniżej ich wymagań tylko dlatego, że boją się być same (bo co ludzie powiedzą, bo tylko głupie cipy sa same, bo jak nie jestem z kimś to czuję się jak zero).
                      One przechodzą terapię właśnie po to by nie pakować się w takie gó..., ale spokojnie wytrwać, poczekać, by znaleźć w końcu kogoś z kim stworzą to o czym piszesz.
                      • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:55
                        czyli jeżeli kobiecie uda się stworzyć związek partnerski, spełniający jej oczekiwania to znaczy, że może spać spokojnie i uzależniona nie jest?
                        no właśnie cały czas nie do końca rozumiem ten problem
                        słuchając tej audycji zaczęłam się zastanawiać jak to zdiagnozować
                        • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:00
                          no wie, przecież tym kobietom nikt nie wmawia, że źle się czują i mają problem, tylko same przychodzą i mówią jak jest i że dłużej tak nie mogą ciągnąć. Oczywiście, że jeżeli ktoś jest w świetnym związku i czuje się dobrze, to pomocy szukać nie będzie. To nie znaczy, że nie jest uzależniony, ale leczyć się z uzależnień zaczynamy gdy odczuwamy ich negatywne skutki :) Ot taka istota uzależnienia :)
                          • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:08
                            jasna_olera napisała:

                            > To nie znaczy, że nie jest uzależniony, ale leczyć się z uzależ
                            > nień zaczynamy gdy odczuwamy ich negatywne skutki :) Ot taka istota uzależnieni
                            > a :)

                            I kiedy przestaniemy szukać usprawiedliwień dla tolerowania tych negatywnych skutków.
                            • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:12
                              i jeszcze kiedy przedrzemy się przez złożona sieć iluzji :)
                              i jeszcze kiedy...

                              ech...trochę tego jest:)
                              • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:15
                                właśnie... czasami trzeba jak po nitce do kłębka, z tym, że każda warstwa ukryta głębiej coraz bardziej boli
                                dotrzeć do problemu głównego nie jest tak łatwo
                                potrzeba i odwagi i chęci i konsekwencji
                                czasami wygodniej tkwić w iluzji
                                • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:49
                                  Z kazdym uzaleznieniem tak jest, ze tarepia jest mozliwa dopiero jak sie czlowiek przyzna przed samym soba, ze ma ten problem.
                                  • mumia_ramzesa poprawka: terapia n/t 26.08.11, 12:50
        • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:58
          To tak jakby sie odzwyczajac od palenia dalej palac. Aby sie uniezaleznic trzeba wylaczyc czynnik uzalezniajacy.
          • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:05
            no nie do końca tak jest... osobie chorej na bulimię nie możesz całkowicie odstawić jedzenia bo umrze
            są nałogi, które nie można porównać do alkoholizmu czy uzależnienia od nikotyny

            nie wyobrażam sobie nauczyć sie kochać samą siebie bez wsparcia ze strony drugiej bliskiej mi osoby

            • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:08
              Przyklad jest bez sensu. Bez jedzenia nie mozna zyc a bez partnera mozna.
              • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:14
                idącTtwoim tokiem rozumowania do końca życia nie powinno się już z nikim wiązać?
                • wersja_robocza Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:25
                  Nadinterpretowujesz. Najpierw trzeba się wyleczyć, stanąć psychicznie na nogach, mieć świadomość swojej odrębności i przekonanie o swojej wartości. To da się wypracować.
                • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:44
                  Czepiasz sie, ale dobrze: przyklad uzaleznienia od telewizji czy Internetu. Jak juz sie uniezaleznisz to mozesz nadal z nich korzystac jedyne kontrolujac sytuacje, zeby nie wpasc ponownie w nalog.
                  Uzaleznienie od tytoniu czy alkoholu ma nieco in. charakter, bo glowna role odgrywa uzalezn. fizyczne od konkretnych substancji chem. a nie uzalezn. psych.
                  • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:57
                    raczej dociekam :)
                    pewnie masz rację najpierw trzeba zrobić porządek w sobie żeby stworzyć udany związek
                    nie mniej jednak człowiek ze wszystkiego od razu sprawy sobie nie zdaje
                    bez fachowej opieki, o którą w naszym społeczeństwie trudno, nie jest tak łatwo wszystko nazwać po imieniu i uporządkować
                    • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:02
                      Jesli stale bedzie ktos pod reka to bedziesz sie stale na nim uwieszac. To tak jak z gorami: dopoki nie pojedziesz sama albo z kims, za kogo bedziesz odpowiedzialna to nie nauczysz sie sobie radzic w trudnych sytuacjach, bo bedziesz miala swiadomosc, ze zawsze jest ktos, kto Cie uratuje. Nie bedziesz miala pewnosci, ze sama sobie i tak poradzisz.
      • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:52
        nie do końca, tu chodzi o bardziej złożone zjawisko. Są kobiety, które swoje poczucie wartości uzależniają od tego czy są z kimś w związku. Innymi słowy siada im ego gdy są same, swoją godność i wartość rozpatrują przez pryzmat tego czy mają u boku mężczyznę i to co gorsza byle jakiego mężczyznę. Gdy takiego nie ma, czują się beznadziejne, niepełnowartościowe, nie znoszą się, a poczucie wartości spada do zerowego. Nazwa uzależnione od miłości jest niefortunna, ale to tylko nazwa. Takie osoby potrzebuję terapii, uczą się szacunku i miłości do siebie. Przyczyn może być wiele, ale znamienne jest, że to dotyczy w większej mierze kobiet. Ot mówiąc kolokwialnie mężczyźni mają zdecydowanie lepsze samopoczucie i lepsze mniemanie na swój temat niezależnie od posiadania aktualnie partnerki.
        • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:00
          dokładnie, nie umiałam tak dobrze ująć tego w słowa
    • roonya Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 10:38
      No własnie jak to zdiagnozować? Czasem uważam , że się przesadza i stara zwłaszcza nam kobietom wmówic, że cos jest z nami nie tak jak nam jest zle będąc samej i fakt, że się zakochujemy , pragniemy być z kimś, tęsknimy ,jest dzis uważany za przejaw albo słabości psychicznej i niskiego poczucia własnej wartości albo właśnie przyczepia nam etykietkę "uzależnionej"...Przecież tak jesteśmy biologicznie uwarunkowani!!! Zostaliśmy stworzenia aby się łączyć w pary.Kobiety szukają partnera, ojca dla swoich dzieci itd.itp Nie mówie o obsesyjnej miłości, gdzie przyklejamy sie do faceta i bez niego nie istniejemy, ale to, że jest nam samemu zle i że czujemy się szczęśliwsze będąc z kimś to według mnie jak najbardziej normalne
      • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:04
        Jesli czlowiekowi jest samemu zle to jest uzalezniony.
        • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:15
          mumia_ramzesa napisała:

          > Jesli czlowiekowi jest samemu zle to jest uzalezniony.


          jak długo trzeba pobyć samemu żeby to stwierdzić?
          • princess_yo_yo Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:41
            nikt nie jest tak na prawde sam. wiekszosc ludzi o w miare racjonalnym podejsciu do zycia ma przyjaciol i znajomych z ktorymi spedza czas (w rozny sposob), zazwyczaj jakas rodzine, zagospodarowany czas itd. poznaje nowych ludzi ktorzy z ktorymi tworzy mniej lub bardziej bliskie zwiazki (przyjazn, seks, przywiazanie itd).
            jesli samotnosc jest definiowana jako brak partnera to czesto znaczy ze reszta zycia spolecznego takiej osoby szwankuje, bo bez partnera nie ma nic innego - to rzeczywiscie musi byc straszne.
          • jasna_olera Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:41
            kryteria zapewne są inne i długość bycia samemu nie gra tu roli. Jasne, że po 5 latach singlowania, pomimo starań, żeby kogoś znaleźć mogę poczuć się źle i moje poczucie wartości może spaść. Ale ten spadek poczucia wartości jest bardziej spowodowany tym, że jestem taka nieporadna i nie umiem nikogo sobą zainteresować, wynik araczej z tęsknoty do stworzenia głębokiej relacji z kimś. Założę się, że te kobiety, nie maja problemu z wchodzeniem w kolejne związki, problem jest to, że nawet minimalną ilość czasu nie potrafią być same i szukają zastępstwa zaraz natychmiast, nawet dziadowego :/ A to jak wiemy jest destrukcyjne.
            Pomyśl o sobie, czy oceniasz siebie przez pryzmat posiadania chłopaka? Przypoimna mi się koleżanka z l.o. która powiedziała do mnie "ja jestem fajna bo mam chłopaka, a Ty co? nawet się nie całowałaś..." Cóż, fakt nie posiadania chłopaka nie powodował, że sobie umniejszałam.
          • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 11:49
            > jak długo trzeba pobyć samemu żeby to stwierdzić?

            Co stwierdzic? Ze jest mu zle?
            Jesli mysli "jestem do du.py, bo jestem sam(a)" to czas nie ma znaczenia.
            • iwona.ana1 Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:17
              mnie osobiście z samotnością kojarzą się negatywnie odczucia z dzieciństwa
              może nie to że jestem do dupy ale zwyczajny strach
              • mumia_ramzesa Re: Uzależnieni od miłości 26.08.11, 12:43
                Nazwij ten strach.
    • gobi05 Re: Uzależnieni od miłości 27.08.11, 08:24
      > Istnieją kobiety, które nie potrafią funkcjonować bez mężczyzny przy swoim boku
      > gdy są same czują się mniej atrakcyjne, nic nie warte itp.

      Ja dla odmiany mam takie wrażenie, że są kobiety, które tak bardzo pragną małżeństwa, że są gotowe mieszkać z facetem bez ślubu. Wspólne łoże, wspólny stół, wspólne dzieci, spłacanie pożyczki itp. - to prawie tak, jak małżeństwo.
      Facet z kolei jest zbyt leniwy, by się z tej sieci wyplątywać. Skoro ma seks, jedzenie, uprane koszule, to właściwie nic mu nie brakuje i może tak trwać w wolnym związku. Czasem może pomyśli, że właściwie to nie kocha tej baby i nie wie, jak to się stało, że już tyle lat są razem, bo ona mu się nigdy nie podobała, ale... Skoro nie jest źle, to po co zmieniać?

      > Dlaczego w większości problem ten dotyczy kobiet?

      Dlatego, że faceci mają życie uczuciowe głębokości łyżeczki do herbaty, jak to gdzieś było napisane. Dla nas liczą się konkrety, a nie jakieś dyrdymały, jakieś wzdychania i wątpliwości. Facet może i zauważy, że jest taki jakby samotny, ale nie powie, że pragnie się zakochać. Nazwie to inaczej ;-)

      - Marian, kochasz mnie jeszcze?
      - No.
      - Ale czy ty mnie naprawdę kochasz, czy tylko tak mówisz?
      - No.
      - To kochasz mnie, czy nie kochasz!
      - Tak, Hela.
      - No, to mnie uspokoiłeś.
      • jan_hus_na_stosie Re: Uzależnieni od miłości 27.08.11, 08:48
        gobi05 napisał:

        > Dla nas liczą się konkrety

        dokładnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka